Jeżeli nie śledzicie polskiej sceny gitarowej, zacznijmy od krótkiego wprowadzenia. Spięty to solowy projekt Huberta Dobaczewskiego - kompozytora, gitarzysty, autora tekstów i wokalisty od lat kojarzonego przede wszystkim z Lao Che, jednym z najważniejszych polskich zespołów gitarowych przełomu wieków. To właśnie tam dał się poznać jako frontman z charakterystycznym głosem, ale przede wszystkim jako ktoś, kto potrafi zamieniać piosenki w małe literackie światy - czy to w opowieściach o historii, czy w rozkminach na temat współczesnej Polski. Równolegle do działalności w Lao Che Dobaczewski rozwijał solową ścieżkę pod własnym szyldem. Najpierw były "Antyszanty", później "Black Mental", a w 2023 roku "Heartcore" - płyta, na której artysta odsunął na bok bardziej rozbudowane koncepty, stawiając na intymną, niemal bardowską formułę. "Heartcore" szybko zaczął funkcjonować jako jego najbardziej osobisty materiał, coś na kształt prywatnego rachunku sumienia. Na tle tej historii czwarty album, "Full H.D.", od początku dźwigał spory ciężar oczekiwań. W zapowiedziach podkreślano, że to mieszanka śmiechu, ironii, niepokoju i pytań, ubrana w muzykę inspirowaną różnymi odmianami tańca. Do tego dochodzi kolekcjonerska otoczka - obok płyty kompaktowej ukazał się także podwójny winyl w kilku wersjach kolorystycznych. Już sam sposób wprowadzenia i promocji krążka sugerował, że nie będzie to wyłącznie dodatek do "Heartcore", ale coś zupełnie nowego.
Był luty 2015 roku, środek mroźnej, bezchmurnej nocy. Gęsty śnieg prószył jakby w zwolnionym tempie, a samochody zniknęły nawet z ulicy Puławskiej. Szedłem samotnie pustymi, białymi chodnikami. Na uszach miałem słuchawki, byłem odcięty od rzeczywistości, absolutnie sam w wielkim mieście i niesiony muzyką Johna Carpentera z płyty "Lost Themes" niczym nomen omen prywatnym soundtrackiem do tej ulotnej chwili mojego życia. To było jedno z tych efemerycznych doświadczeń, kiedy synergia między tym co słuchawki tłoczą do wnętrza ucha a tym co odbierają pozostałe zmysły osiąga plateau i na stałe odciska wspomnienie sekundy w mózgu.
Spięty lubi bawić się słowem. Bawi się nim od lat, zarówno z Lao Che, jak i solo. I trzeba przyznać, że świetnie mu to wychodzi, chociaż nie do każdego taka twórczość trafia i często można spotkać głosy, że jest to przerost formy nad treścią, grafomaństwo i bełkot. Jednak ważne, że jest też spora rzesza osób, do których ta muzyka przemawia i która tę twórczość rozumie. "Heartcore" zdecydowanie należy do płyt dających słuchaczom możliwość identyfikowania się zawartą na niej treścią - zarówno w warstwie muzycznej, jak i tekstowej.
Kurt Vile był do tej pory artystą bardzo aktywnym, który przyzwyczaił swoich fanów do nowych albumów nagrywanych średnio co dwa-trzy lata. W związku z tym sporym zaskoczeniem była dla mnie aż tak długa, bo prawie czteroletnia, studyjna cisza. Ale w końcu nadszedł ten dzień i ukazała się płyta "Watch My Moves". Cztery lata wystarczyły artyście do nagrania kolejnego albumu wypchanego po brzegi muzyką, która dostarczy wiele radości fanom i jeszcze więcej powodów do narzekania malkontentom.
Chyba wszystkich fanów Lao Che zasmuciła ogłoszona w listopadzie 2019 roku informacja o zawieszeniu działalności zespołu. Miała je poprzedzać pożegnalna trasa koncertowa, która ze względu na pandemię nie została zakończona do dziś. Czas oczekiwania na jej wznowienie umili z pewnością Spięty, który po trzynastu latach solowej ciszy wraca z następcą albumu "Antyszanty". "Black Mental" przynosi 12 premierowych utworów i już samym tytułem sugeruje, że nic tu nie będzie jasne i oczywiste, a tym bardziej dosłowne. Potwierdzeniem tych przypuszczeń była pierwsza zapowiedź albumu - "Trybuna Małpoludu", gdzie artysta bardzo intensywnie bawi się grami słownymi i tworzy ciekawe neologizmy. Można tu wychwycić wiele świetnych, wyjątkowo kreatywnych fragmentów.
Jakub Ziołek to jeden z najbardziej aktywnych artystów polskiej sceny niezależnej. Jego repertuar rozpoczyna się w okolicy rocka, płynnie przechodząc w folk, muzykę improwizowaną, elektronikę, ambient i noise. Praktycznie za każdym razem gatunki te spotykają się w obrębie jednego wydawnictwa lub nawet pojedynczego utworu, tworząc niesamowicie eklektyczną formę. Wacław Zimpel to klarnecista, kompozytor, improwizator z Poznania, uznawany za jednego z najciekawszych muzyków Europy. Gruntownie wykształcony w Poznaniu i Hannoverze, człowiek od lat konsekwentnie idący swoją drogą, bez oglądania się na obecne trendy i mody. Prędzej czy później musiało dojść do spotkania tego duetu. Jego owocem jest ten oto album. "Zimpel/Ziołek" to jedna z najbardziej wyczekiwanych płyt sceny niezależnej w 2017 roku. Oczekiwania wobec obu muzyków były ogromne. Czy efekt ich współpracy je zaspokaja?
Fala ochów i achów, jaka towarzyszyła premierze poprzedniego albumu Lotto "Elite Feline" nie była dla mnie do końca zrozumiała, a sam krążek po prostu mnie nie powalił. Dlatego do "VV" podszedłem z dużym dystansem. Jak się po krótkim czasie okazało - zupełnie niepotrzebnie. "VV" jest zupełnie inny od poprzednika - zdecydowanie bardziej zróżnicowany i intrygujący. Krążek dłuższy o 3 minuty od "Elite Feline" podzielono na pięć utworów, przechodzących płynnie z jednego w drugi, tworząc spójną, transową całość. Po kilku minutach muzycznego bałaganu w otwierającym krążek "Soil" wyłania się plemienna, żołnierska, hipnotyczna perkusja. Całość przypomina klimatem soundtrack do "Blade Runnera". Ciekawie zaczyna robić się pod koniec utworu, gdzie w rytm coraz mocniej wdziera się industrialny dźwięk zapowiadający ambientowo-dronowy "Hazze".
Od lat zastanawiam się dlaczego w polskich mediach promowana jest rodzima muzyka popularna, która skądinąd nie jest ani dobra ani fascynująca. Można nawet odnieść wrażenie, że wspierany jest zwykły, radiowy kicz. Tymczasem, artyści płynący gdzieś poza głównym nurtem, cieszą się uznaniem i szacunkiem za granicą. W większości przypadków nie mają oni medialnego wsparcia w kraju, przez co dotarcie do nich jest utrudnione i wymaga pewnego wysiłku. I tak jest zdecydowanie lepiej, niż jeszcze kilka lat temu, bo w coraz większym stopniu wykorzystywany jest potencjał Internetu, co daje możliwość szybszego dotarcia do odbiorcy i nadanie wartościowym premierom większego rozgłosu. "Cień Chmury Nad Ukrytym Polem" ukazał się w 2013 roku. Można zatem powiedzieć, że ta nisza muzycznego biznesu dopiero raczkowała i debiutancki krążek Starej Rzeki, solowego projektu Kuby Ziołka, był swego rodzaju bombą z opóźnionym zapłonem. Na szczęście, udało się ją odpalić i to w samym centrum Wdeckiego Parku Krajobrazowego, gdzie położona jest wieś, od której projekt wziął nazwę.
Legendarny Piotr Kaczkowski przyznał kiedyś w wywiadzie z nie mniej wielkim Stormem Thorgersonem, że zdarzyło mu się kupić płytę ze względu na intrygującą okładkę, choć nie znał jej zawartości muzycznej. Doskonale rozumiem pana Piotra, bo sam uważam okładkę za integralną część wydawnictwa płytowego. Zawsze zanim odpalę album, analizuję ją, aby spróbować wstępnie nastroić się do tego, co dany materiał może dostarczyć brzmieniowo. Dlatego właśnie nowa płyta The Horrors dała mi dużo radości jeszcze zanim jej wysłuchałem. Jedno spojrzenie na niepokojącą okładkę autorstwa oryginalnego artysty Erika Fergusona i można się domyślić, że czeka nas solidna porcja muzyki bezkompromisowej i nie przymilającej się do losowego słuchacza, zdecydowanie charakterystycznej i surowej, ale starannie napisanej oraz pełnej smaczków, trudnej do zaszufladkowania.
Gdyby można było z czystym sumieniem oceniać płyty tylko i wyłącznie po okładce, to z pewnością z własnej, nieprzymuszonej woli po "Sports" nigdy bym nie sięgnął. Pewnie świat by się od tego nie zawalił, ale ominąłby mnie całkiem spory kawałek interesującej muzyki stworzonej praktycznie na końcu świata. Na przestrzeni ostatnich lat Islandia z coraz większym przytupem wchodzi na muzyczne salony. Od dawna bardzo znana i szanowana jest chociażby Björk. Oddanych fanów i renomę w świecie ma Sigur Rós. W kręgach metalowych popularność już dawno zdobył Sólstafir. Od jakiegoś czasu do elity próbuje przebić się Fufanu.
Ten moment przychodzi w życiu każdego audiofila. Kiedy pokombinujemy z kolumnami, wzmacniaczami i źródłami, a nasz system zaczyna grać naprawdę dobrze, zadajemy sobie pytanie, czy nie powinniśmy zainteresować się kablami....
W świecie sprzętu audio nietrudno o historie, które dobrze brzmią na papierze, ale po zderzeniu z rzeczywistością szybko tracą swój urok. Ktoś ma ciekawy pomysł, dobre zaplecze techniczne, wyrazistą wizję,...
W świecie kolumn głośnikowych są konstrukcje budzące respekt zaawansowanymi rozwiązaniami technicznymi i parametrami, a także takie, które nie wyglądają jak statek kosmiczny i nie wykorzystują materiałów rodem z filmów science...
Bannery boczne
Komentarze
Krzysztof
Miałem kiedyś jedne z tańszych kabli Audiomiki, głośnikowe Dolomit Reference i interkonekt Rhod Reference. Bardzo miło je wspominam, wspaniale dogadywały się z ...
Niestety miałem ten wzmacniacz, mocno wycofane średnie tony (o dość średniej jakości), zmatowiona góra i słaba mikro dynamika. Jedynym silnym punktem jest bas. ...
Mam ten gramofon jako drugi zapasowy. Po wymianie maty na gumowo-korkową i wkładki na AT160 z nową igłą microline gra świetnie. Oczywiście, przez zewnętrzny prz...
Jak wyglądał świat w marcu 1979 roku? Andrzej Wajda kręcił "Panny z Wilka". Jan Paweł II był papieżem niecałe pół roku. Prezydentem USA był Jimmy Carter. W Nowym Jorku urodziła się Norah Jones. Atari wypuściło na rynek komputery Model 400 i Model 800. W salonach samochodowych pojawiły się Peugeot 505,...
Sheraton Stockholm is preparing to reopen in May after an extensive renovation programme that has already transformed all 463 guest rooms and is now moving into its final stage in the hotel's shared spaces. As part of that overhaul, the...
Matrix Audio has introduced the ND-1, a new digital-to-analogue converter in the company's N Series, conceived as a dedicated source component for advanced stereo systems and headphone-based desktop setups. Rather than treating the DAC as one function inside a wider...
HiFi Rose has introduced Rose One, a new control application designed to become the central interface for the company's entire product ecosystem and, at the same time, a clear departure from the earlier strategy of developing successive variations of its...
W świecie sprzętu audio wiele legendarnych marek zaczynało od kolumn składanych z gotowych przetworników, wzmacniaczy lutowanych na kuchennym stole i czy kabli skręcanych podczas koncertów na żywo. W przypadku słuchawek taka historia brzmi mało prawdopodobnie. To znacznie bardziej wymagająca dziedzina, która zwykle pozostaje w rękach dużych koncernów - firm dysponujących...
Cytaty
Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.
Anita