Neurosis to klasa sama w sobie - legenda, prekursor stylu, wzorzec do naśladowania, punkt odniesienia i w kręgach post metalu obiekt kultu. Oczywiście to uwielbienie jest jak najbardziej słuszne - gdyby nie ekipa z Oakland, pewnie dziś nie istniałaby większość zespołów z tego gatunku, które nawet jeśli wypracowały własny styl, to i tak wcześniej musiały oprzeć go na jakichś filarach. Neurosis targa na grzbiecie bagaż ponad 30 lat doświadczeń i kilkunastu nagranych albumów, w tym kilku kultowych. Czy "Fires Within Fires" do nich dołączy? Moja odpowiedź brzmi - nie. W moim przypadku pierwsze żółte światełko zapaliło się w momencie opublikowania listy utworów, na której znalazło się ich tylko pięć. W przeszłości jednak często przytrafiały się zespołowi kilkunastominutowe kobyły, zatem mogło się okazać, że wszystko będzie w normie. W momencie ukazania informacji o długości albumu okazało się, że jednak nie.
Muzycy Ghost nie dają o sobie zapomnieć. Zupełnie niespodziewanie dyskografia zespołu poszerzyła się o nową EP-kę, "Popestar". Wydawnictwo można traktować zarówno jako suplement do zeszłorocznego albumu "Meliora", jak i kontynuację wydanej przed trzema laty EP-ki z coverami "If You Have Ghost". Także tutaj na repertuar złożyły się głównie przeróbki innych wykonawców, uzupełnione jednym własnym utworem - zupełnie premierowym "Square Hammer". Jeżeli utwór ten powstał w trakcie tej samej sesji co "Meliora", to łatwo zgadnąć dlaczego nie pojawił się na tym longplayu. O ile tam zespół pokazał swoje mroczniejsze i cięższe oblicze, tak ten kawałek jest o wiele bardziej pogodny i łagodniejszy brzmieniowo, utrzymany raczej w stylu albumu "Infestissumam". Za to jak zwykle u Ghost mamy do czynienia z momentalnie zapadającą w pamięć, przebojową melodią, oraz świetnym zestawieniem ostrych gitar i wręcz popowych klawiszy.
Kiedy rok temu kanadyjska wokalistka Carly Rae Jepsen wydawała swój trzeci studyjny krążek "Emotion", mogła mieć głowę pełną wyobrażeń o tym, jak lansuje kolejny przebój na miarę "Call Me Maybe" i szturmem przebija się do pierwszej ligi gwiazd popu. Tak się nie stało, choć singiel "I Really Like You" spodobał się w pewnych częściach globu. Carly swoim wydawnictwem osiągnęła wówczas coś, czego raczej się nie spodziewała - listy przebojów zamieniła na końcoworoczne zestawienia najlepszych płyt. Rok po premierze swojego zaskakująco ciepło przyjętego albumu Jepsen próbuje coś jeszcze z niego wycisnąć.
Opeth powraca z dwunastym albumem studyjnym, a zarazem czwartym (trzecim pod rząd), pozbawionym elementów deathmetalowych. Grupa już chyba na dobre odeszła od swoich korzeni, by grać muzykę przywołującą klimat przełomu lat 60-70. Mnie akurat taka metamorfoza w pełni odpowiada, bo ekstremalnego metalu nie jestem w stanie słychać, za to takie albumy Opeth, jak "Damnation" czy wydany dwa lata temu "Pale Communion", nalezą do moich ulubionych wydawnictw XXI wieku. Dlatego też miałem spore oczekiwania wobec "Sorceress". Nie ukrywam, że z tegorocznych premier właśnie tej najbardziej wyczekiwałem. Jednocześnie miałem też spore obawy, spowodowane nierównym poziomem przedpremierowych singli.
Ujawnia najprzyjemniejszą dla oka i najspokojniejszą okładkę swojej płyty. Godzi się z Diplo. Zaprasza do jednej z piosenek byłego członka One Direction. Rozpowiada w wywiadach, że więcej albumów od niej nie dostaniemy. Nie ma co. U brytyjskiej raperki M.I.A. dzieją się ostatnio dziwne rzeczy. Czyżby artystka wyszalała się i stwierdziła, że pora nieco po sobie posprzątać? A może to tylko zwykła zmyłka? Najwyższy czas się przekonać, jaką płytą M.I.A. "żegna się" ze słuchaczami. Zanim zagłębimy się w nowych kompozycjach raperki, warto przypomnieć sobie, co działo się wcześniej. Daleko w czasie podróżować nie będę, bo na chwilę wrócę tylko do poprzedniego dzieła M.I.A. ("Matangi"), które niestety przez większość osób szybko zostało zapomniane. A szkoda, bo choć jest to płyta bardziej poukładana niż "Maya" czy "Kala", to udowodniła nam, że nowe trendy artystka wciąż traktuje jedynie jako bazę, a nie jak drogę, którą koniecznie musi podążyć. Na "AIM" chętniej zerka na konkurencję, choć w tekstach nie porzuca tematów trudnych, kontrowersyjnych, o zabarwieniu politycznym. Szczególnie chętnie porusza problem uchodźców i (nielegalnej) imigracji.
Grupa Led Zeppelin zawsze była wyjątkowo powściągliwa w wydawaniu albumów koncertowych. W czasie działalności zespołu ukazała się zaledwie jedna koncertówka, "The Song Remains the Same". Kolejna ujrzała światło dzienne dopiero dwadzieścia jeden lat później. Wtedy właśnie, pod koniec 1997 roku, wydany został album "BBC Sessions". Wydawnictwo przyniosło naprawdę solidną porcję muzyki - dwie płyty kompaktowe, zawierające 24 utwory o łącznym czasie trwania przekraczającym dwie i pół godziny. Niestety, był też pewien mankament - album nie wyczerpał tematu radiowych sesji zespołu. Część nagrań została celowo pominięta z powodu braku miejsca, inne uważano za zaginione. Niemal dwadzieścia lat trzeba było czekać na ich publikację. Właśnie wydany album "The Complete BBC Sessions" zawiera zarówno materiał znany z "BBC Sessions", jak i trzeci kompakt (dostępne jest także pięciopłytowe wydanie winylowe) z dziewięcioma dodatkowymi utworami, z których aż osiem nie było nigdy wcześniej opublikowane.
Według zapowiedzi zespołu "Peep Show" miał być najcięższym albumem w dorobku Acid Drinkers. Nie jest... W zajawkach pojawiały się również informacje o tym, że nowy album będzie najlepszym, jaki zespół nagrał. Nie jest... Ale szczerze mówiąc w ogóle mi to nie przeszkadza. W jednym z wywiadów Titus stwierdził, że nowy krążek to "kop w papę". To się zgadza i akurat w przypadku Acidów jest to aspekt najważniejszy. Po mieszance wybuchowej, jaką była "La Part Du Diable" i ukłonie w stronę lżejszego grania na "25 Cents For A Riff" Acidzi nagrali rasową petardę, która wybucha w ręce słuchacza już przy pierwszym przesłuchaniu. Pierwsza zapowiedź "Peep Show" w postaci "Become A Bitch" początkowo mnie nie powaliła. Dopiero za którymś razem zaskoczyło. Pierwsze, co rzuca się w uszy w tym utworze to motyw mocno przypominający pewną francuską grupę, której nazwa związana jest z japońskim potworem z filmów i seriali. Właśnie w sprawie podobieństwa toczyła się zażarta dyskusja w Internecie. Fakt faktem - motyw ten kojarzy się jednoznacznie i to od razu, ale czy to grzech? Nie. Gdyby iść dalej tym tokiem myślenia, to każdy fajny riff można by uznać za zżynanie z Black Sabbath bo przecież Iommi wszystkie riffy już wymyślił i teraz pozostało już tylko kopiowanie... Na korzyść "Become A Bitch" działa dodatkowo świetna spokojna wstawka w drugiej połowie utworu.
Na ten album, szesnasty w karierze australijskiej formacji Nick Cave and the Bad Seeds, mogliśmy czekać bardzo długo, lecz o tę przerwę żaden z fanów nie miałby do zespołu pretensji. Nie po tym, co wydarzyło się przed rokiem. W połowie lipca świat obiegła informacja o śmierci Arthura - jednego z synów Nicka Cave'a. Muzyk opublikował chwilę później oświadczenie i zniknął z życia publicznego. Dziś udzielać wywiadów nie chce, oddając zamiast tego w nasze ręce album "Skeleton Tree" i towarzyszący mu kinowy obraz "One More Time With Feeling". "Skeleton Tree" ukazało się ponad trzy lata po "Push the Sky Away" - płycie ładnej, wymagającej od słuchacza cierpliwości i uspokajającej po donośnym, dynamicznym "Dig, Lazarus, Dig!!!" z 2008 roku. Na tegorocznym wydawnictwie Nick Cave and the Bad Seeds także porzucają głośne utwory na rzecz surowych, minimalistycznych kompozycji, w których mieszają alternatywnego rocka z delikatną elektroniką. Nad całością króluje jednak melancholijny i ponury nastrój, pozbawiony na szczęście przesadnej dramaturgii. W ten spokój warto się wsłuchać.
W czasach liceum miałem krótki, ale dość intensywny epizod związany z grupą Akurat. Debiutancki album Akurat swego czasu towarzyszył mi prawie codziennie. Druga fala fascynacji krążkiem nastąpiła rok później, na żaglach. Po powrocie do domu entuzjazm systematycznie opadał aż "Pomarańcza" wylądowała w kącie. Nadal jednak jest kilka utworów do których lubię wracać ("Nuta O Ptakach", "Pomarańczowa Mantra", "Jak Zioła"). Dwa kolejne krążki przeszły bez większego echa. Po kolejne albumy nawet nie sięgałem. Jedyną istotną informacją, jaką przyswoiłem był fakt, że bardzo charyzmatyczny Tomek Kłaptocz odszedł z zespołu i jego miejsce na wokalu zajął Piotr Wróbel. "Nowy Lepszy Świat" reklamowany był jako album przełomowy w karierze Akurat. Czy dzięki niemu bielska ekipa wydostała się z marazmu i udało jej się odczepić etykietę festynowego ska, która przylgnęła do grupy ponad 10 lat temu? Wypadało to sprawdzić osobiście.
Nie lubię muzyki popularnej. Szerokim łukiem staram się omijać wszelkie stacje radiowe i pseudo-muzyczne kanały telewizyjne pełne kiczu, tandety i dźwięków, które nie nadają się nawet do słuchania w tle. Przy takim nastawieniu istnieje duża szansa, że pośród ton śmieci umknie mi jakaś perełka - coś, na co warto zwrócić uwagę. Gaba Kulka przewinęła się w moim dotychczasowym życiu kilkukrotnie, między innymi z okazji gościnnego występu na płycie Hey. Nigdy jednak nie czułem potrzeby, aby zagłębić się w jej twórczość. Głupio byłoby nie skorzystać, gdy nadarzyła się okazja aby jej najnowsze dziecko trafiło w moje ręce. I już po pierwszym przesłuchaniu nagle pojawiła się wyżej wspomniana potrzeba.
Ten moment przychodzi w życiu każdego audiofila. Kiedy pokombinujemy z kolumnami, wzmacniaczami i źródłami, a nasz system zaczyna grać naprawdę dobrze, zadajemy sobie pytanie, czy nie powinniśmy zainteresować się kablami....
W świecie sprzętu audio nietrudno o historie, które dobrze brzmią na papierze, ale po zderzeniu z rzeczywistością szybko tracą swój urok. Ktoś ma ciekawy pomysł, dobre zaplecze techniczne, wyrazistą wizję,...
W świecie kolumn głośnikowych są konstrukcje budzące respekt zaawansowanymi rozwiązaniami technicznymi i parametrami, a także takie, które nie wyglądają jak statek kosmiczny i nie wykorzystują materiałów rodem z filmów science...
Bannery boczne
Komentarze
Krzysztof
Miałem kiedyś jedne z tańszych kabli Audiomiki, głośnikowe Dolomit Reference i interkonekt Rhod Reference. Bardzo miło je wspominam, wspaniale dogadywały się z ...
Niestety miałem ten wzmacniacz, mocno wycofane średnie tony (o dość średniej jakości), zmatowiona góra i słaba mikro dynamika. Jedynym silnym punktem jest bas. ...
Mam ten gramofon jako drugi zapasowy. Po wymianie maty na gumowo-korkową i wkładki na AT160 z nową igłą microline gra świetnie. Oczywiście, przez zewnętrzny prz...
Regulacja głośności jest jedną z najważniejszych funkcji każdego systemu audio. Prawidłowe działanie tego elementu naszego sprzętu ma ogromny wpływ na przyjemność płynącą z jego użytkowania. Kiedy potencjometr zaczyna tracić swoją funkcjonalność, nawet w niewielkim stopniu, jest to niezwykle kłopotliwe, a może też być niebezpieczne dla innych elementów zestawu, takich jak...
Mission has expanded its compact 778 Series with the introduction of the 778CDT, a dedicated CD transport designed to complete the lineup alongside the 778X integrated amplifier and the recently announced 778S music streamer. The new model is aimed at...
Ferrum has introduced the Wandla GoldenSound Edition Gen 2, an updated version of its DAC and preamplifier platform developed in collaboration with GoldenSound. Building on the EISA award-winning Wandla architecture and the earlier GoldenSound Edition variant, the new model focuses...
Sheraton Stockholm is preparing to reopen in May after an extensive renovation programme that has already transformed all 463 guest rooms and is now moving into its final stage in the hotel's shared spaces. As part of that overhaul, the...
W świecie sprzętu audio wiele legendarnych marek zaczynało od kolumn składanych z gotowych przetworników, wzmacniaczy lutowanych na kuchennym stole i czy kabli skręcanych podczas koncertów na żywo. W przypadku słuchawek taka historia brzmi mało prawdopodobnie. To znacznie bardziej wymagająca dziedzina, która zwykle pozostaje w rękach dużych koncernów - firm dysponujących...
Cytaty
Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.