Najnowszy album polskiej legendy punk rocka jest wyjątkowy co najmniej pod kilkoma względami. Najdłuższa studyjna przerwa, trwająca aż siedem lat, zaowocowała najkrótszym wydawnictwem w dotychczasowej dyskografii Dezertera. "Kłamstwo to nowa prawda" trwa niespełna 27 minut i jest bez wątpienia najbardziej agresywnym wydawnictwem zespołu od wielu lat. Trzeba przyznać, że przez siedem lat od wydania "Większy zjada mniejszego" trochę się w naszym kraju wydarzyło. Żalu, goryczy i zwyczajnego wkurwienia skumulowało się tyle, że nowy album przynosi sporo świetnych fragmentów, jednych z najlepszych nagranych przez Warszawiaków w tym tysiącleciu.
Patrząc na premiery muzyczne ostatnich tygodni oraz zapowiedzi nadchodzących, można odnieść wrażenie, że druga połowa 2020 roku stara się zrekompensować marazm pierwszych 6-7 miesięcy. Sam mogę stwierdzić, że pod kątem muzycznym najlepsze dopiero przede mną i "Nothing As The Ideal" jest świetnym wstępem do kolejnych premier. Już pod koniec zeszłego roku pojawił się utwór "1 x 1", który w wyraźny sposób zwiastował zbliżający się materiał. Nie ma co ukrywać, że zapowiedź ta była co najmniej intrygująca. "1 x 1" jest ciężki i mroczny. Wyraźnie odbiega od wcześniejszej twórczości All Them Witches. Swoje robi też jeszcze wyraźniejsza, garażowa produkcja. Nie ulega wątpliwości, że utwór ten rozkręcił apetyt fanów.
Dziękuję za zwrócenie uwagi na nowe wydawnictwo zespołu. Płyta niewątpliwie zasługuje na rekomendację jako ocena muzyki. Jest bardzo dobra jak na stoner rock, dobra na psychodelię i całkiem dobra na tak zwaną "americanę". Słusznie pan Karol zauważa, że słychać garażowość. Czasami zaleta czasami nie....
Chyba żaden polski album na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat nie miał tak dobrej promocji. W całej tej sytuacji najśmieszniejsze jest to, że nie były to zamierzone, zaplanowane wcześniej działania, lecz dzieło przypadku. Wszystko zaczęło się krótko po premierze zapowiadającego album utworu "Twój ból jest lepszy niż mój", który zadebiutował na pierwszym miejscu listy przebojów radiowej Trójki, co chyba było wybitnie nie w smak zarządowi stacji i obecnej władzy. Krótko po audycji pojawiły się żenujące tłumaczenia, próby anulowania głosowania, dymisje, zwolnienia, rezygnacje. Beneficjentem tej całej farsy został Kazik, któremu Trójka pomogła w nabiciu ponad 13 milionów wyświetleń teledysku na Youtubie. Bez wątpienia jest to piękny wynik, a cała ta otoczka z pewnością wpłynęła na sprzedaż "Zarazy", która już zdążyła pokryć się platyną. Jest to o tyle istotne, że omawiany album jest pierwszym w pełni autorskim wydawnictwem Kazika od piętnastu lat.
To kolejny dowód na to, że muzycy nie powinni babrać się w polityce. Do tego popierając jedną opcję, o której wszyscy mądrzy ludzie wiedzą, że się skończyła, a na siłę chce wrócić i wykorzystuje wszelkie sposoby, w tym artystów ze swoich układów. Okropne. Do tego żenujące. A album faktycznie żaden. ...
Nie od dziś wiadomo, że Mark Lanegan to człowiek wyjątkowo zapracowany i można go usłyszeć praktycznie każdego roku - jeśli nie w wydawnictwie solowym, to wraz z własnym zespołem, w kooperacji lub gościnnym występie u innego artysty. W październiku zeszłego roku ukazał się "Somebody's Knocking" i już wtedy wiadomo było, że Lanegan pracuje nad kolejnym materiałem, którego premierę zaplanowano na maj 2020. Tym razem argumentem była powstająca właśnie biografia artysty, której muzyka miała być uzupełnieniem. Materiału nazbierało się tak dużo, że efektem końcowym jest najdłuższy album w dyskografii Lanegana. Łączny czas trwania 15 utworów z "Straight Songs Of Sorrow" minimalnie przekracza godzinę, co cieszy, bo do tej pory wszystkie jego albumy broniły się jako całość, niezależnie od czasu trwania. Czy i tak jest tym razem?
Na następcę mrocznego "Nero" Anja Orthodox z koleżeństwem kazała czekać swoim fanom aż sześć długich lat. Nie był to okres wyciszenia i lenistwa, bo klasycy polskiego rocka gotyckiego w tym czasie intensywnie udzielali się koncertowo, między innymi od 2005 roku inaugurując coroczną, jesienną trasę Abracadabra Gothic Tour, na której w towarzystwie różnorodnych gości odwiedzali największe polskie miasta, prezentując tworzone na potrzeby kolejnej płyty utwory. W drugiej połowie pierwszej dekady XXI wieku doszło też do kolejnych przetasowań w składzie Closterkellera. Marcina "Freddiego" Mentela zastapił bardzo utalentowany gitarzysta Mariusz Kumala, prywatnie kolejny partner, a później mąż Anji. Co ciekawe, jako basista powrócił Krzystof Najman, z którym wcześniej liderka zakończyła małżeństwo. Z kolei perkusistę Gerarda Klawe zastąpił znany z klimatycznych zespołów metalowych Carnal i Neolithic Janusz Jastrzębowski. W tym zestawieniu przystąpiono do nagrania ósmej płyty, którą wydano w 2009 roku, po raz kolejny - choć nie tak bardzo jak we wcześniejszych latach - zaskakując fanów.
Kapela gra już tyle lat, skład cały czas rotuje, a co płyta to lepsza. "Aurum" moim zdaniem, z perspektywy wieloletniego fana nie daje się łatwo ocenić, z tego to powodu, że każdy kolejny album ma swój własny styl, wprowadzany przez zmieniających się z płyty na płytę gitarzystów. Zdecydowanie to pły...
Po nagraniu debiutanckiego krążka muzycy Graveyard, niczym ich koledzy z Guns N' Roses dwadzieścia lat wcześniej, zrobili sobie długą, czteroletnią przerwę wydawniczą. W tym czasie doszło do zmiany w składzie formacji. Gitarzystę i drugiego wokalistę Trulsa Mörcka zastąpił w pełni skupiający się na grze na instrumentach strunowych Jonatan Larocca Ramm. Tym samym pełna odpowiedzialność za sferę wokalną spadła na Joakima Nilssona, który wyrósł na niekwestionowanego lidera Graveyard. Druga płyta formacji ukazała się w 2011 roku i mimo, że nie była, jak "Use Your Illusion" Gunsów, wydawnictwem dwupłytowym, to i tak wywołała sporo zamieszania. Z racji wypuszczenia albumu przez cenioną wytwórnię Nuclear Blast, odniosła olbrzymi sukces komercyjny i uczyniła ze Szwedów gwiazdę o popularności mocno wykraczającej poza rejony rodzinnej Skandynawii.
Nowy album Pearl Jam mógłbym w zasadzie zrecenzować jednym zdaniem - jest to bardzo solidne wydawnictwo, o którym za rok nie będzie pamiętał nikt poza zagorzałymi fanami zespołu. Sęk w tym, że nowej płycie tak legendarnego zespołu wypadałoby poświęcić dłuższą chwilę, zatem spróbujmy powoli, na spokojnie zmierzyć się z "Gigatonem". Od premiery "Lightning Bolt" w Wiśle, Odrze i pozostałych rzekach świata upłynęło wiele wody, a przez siedem lat studyjnej ciszy w grunge'owym świecie wiele się zmieniło. Przede wszystkim musieliśmy pożegnać się z dwoma filarami gatunku czyli Chrisem Cornellem oraz Scottem Weilandem. Trudno w to uwierzyć, ale na przestrzeni niecałych trzydziestu lat od eksplozji szału na grunge, Pearl Jam pozostał jedynym zespołem z oryginalnym wokalistą. Poza Vedderem jest jeszcze oczywiście Mark Lanegan. Nie ma natomiast jego macierzystej kapeli, Screaming Trees.
Jestem fanem Pearl Jam (mam najwięcej płyt tej kapeli w swojej skromnej bibliotece CD), ale tej płyty nie byłem w stanie wysłuchać w całości. Jak dla mnie nic tam się nie spina. Gdyby nie fakt, że uwielbiam ten zespół, nic bym nie napisał, szkoda czasu. Polecam za to nową płytę Morrisseya (The Smith...
Po dobrze przyjętym debiucie, Nick Cave z kolegami nie próżnowali i nie kazali długo czekać swoim fanom na następcę tej płyty. Już w 1985 roku, zaledwie rok po "From Her To Eternity", ukazała się kolejna płyta nagrana wspólnie z The Bad Seeds. I podobnie, jak jej poprzedniczka, okazała się pozycją kształtującą styl nowej formacji w kierunku powolnego odchodzenia od punkowych korzeni charakterystycznych dla twórczości The Birthday Party. Nie zabrakło przy tym zaskoczeń, czego efektem okazało się dość oryginalne wydawnictwo, wyróżniające się na tle dyskografii zespołu.
Muszę przyznać, że "Lions And Unicorns" był strzałem praktycznie w ciemno, pozyskanym do kolekcji w wyniku współpracy z wytwórnią Heavision. Pierwszy rekonesans wykonany na Rate Your Music przyniósł wyraźny uśmiech na mojej twarzy, szczególnie gdy w opisie gatunku ujrzałem hasło "stoner". W momencie pierwszego odsłuchu uśmiech zastąpiła jednak konsternacja, bo "rasowego" stonera trzeba się tutaj doszukiwać na siłę. Jest jednak na "Lions And Unicorns" coś, co sprawia, że albumu słucha się z zaciekawieniem i chęcią do powrotu do niego. Tym czymś jest bardzo wyraźne nawiązanie do grunge'owej sceny lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku.
Pierwotne założenie, jakie towarzyszyło projektowi Mariusza Dudy o nazwie Lunatic Soul, miało obejmować nagranie dwóch mocno różniących się od siebie pozycji, które miały obrazować dwoistość ludzkiej natury i jej balansowanie między czernią i bielą, dobrem i złem. I faktycznie, dwa lata po utrzymanym w ciemnych, choć niezbyt depresyjnych klimatach debiucie polski wokalista wypuścił na rynek drugi album Lunatic Soul, którego okładkę i szatę graficzną utrzymano w tonacji bieli. Taki też kolor otrzymała zawarta na płycie muzyka, która mimo kontynuowania pomysłów i środków wyrazu zaprezentowanych przez Mariusza Dudę dwa lata wcześniej, jest dużo pogodniejszym dokonaniem Lunatic Soul. A przy tym nie mniej ciekawym.
Jest coś przewrotnego w tym, że urządzeniami funkcjonującymi najkrócej na rynku audio są dziś te, które pod względem technologicznym wydają się najbardziej zaawansowane. Dobry wzmacniacz może pracować przez trzydzieści lat,...
Choć przetworniki cyfrowo-analogowe istniały znacznie wcześniej, na przykład jako elementy odtwarzaczy płyt kompaktowych, ich kariera rozkręciła się na dobre w erze plików. Dla wielu melomanów DAC był jednym z najbardziej...
Kilkanaście lat temu temat przesyłania i poprawiania dźwięku z komputera wydawał się znacznie prostszy niż dzisiaj. Większość laptopów miała przeciętne wyjścia słuchawkowe, telefony wyposażano jeszcze w gniazda 3,5 mm, a...
Bannery boczne
Komentarze
Marek
@Piotr - Słuchałeś? Porównywałeś je z takimi, które mają kilka mniejszych przetworników zamiast jednego dużego? Przecież premiera jest za tydzień na Audio Video...
Poczekamy aż będzie w sklepach i zobaczymy, czy warto. Miałem kiedyś starszy model i jak dokupiłem podstawki od Elaca, to grało to super. Brakowało tylko strea...
Popierajmy polski przemysł. Potrafimy wyprodukować produkty na poziomie światowym. Tylko mi nie piszcie, że skoro polskie, to powinno kosztować znacznie mniej n...
Osoby czytające StereoLife trochę dłużej doskonale wiedzą, że jestem "mastodonowym ortodoksem" - wszystkie albumy do "Crack The Skye" włącznie uwielbiam...
Jak wyglądał świat w marcu 1979 roku? Andrzej Wajda kręcił "Panny z Wilka". Jan Paweł II był papieżem niecałe pół roku. Prezydentem USA był Jimmy Carter. W Nowym Jorku urodziła się Norah Jones. Atari wypuściło na rynek komputery Model 400 i Model 800. W salonach samochodowych pojawiły się Peugeot 505,...
Most stereo equipment manufacturers would like us to associate their brands with the products at the very top of their catalogs - the finest, most visually striking models, packed with the most advanced technology. When we buy an affordable pair...
Tiglon, a Japanese manufacturer specializing in high-end audio cables, vibration-control products, equipment supports and related accessories, is establishing a much stronger presence in the United States through Tiglon USA. Headquartered in Yamato, Kanagawa Prefecture, the company is led by founder...
Digital audio has come a long way in recent years. There was a time when all you needed was a computer, a modest collection of files on a hard drive and a DAC connected over USB. Today, we have music...
Gdyby ktoś powiedział, że siedziba jednej z najciekawszych i najszybciej rozwijających się firm produkujących wzmacniacze lampowe i podzespoły do sprzętu hi-fi nie mieści się w Monachium, Glasgow czy Tokio, ale w maleńkiej wsi pod Białymstokiem, wielu audiofilów uniosłoby brwi. W końcu to samo serce Podlasia, które w Polsce uważane jest...
Cytaty
Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.
Karol