Na ekipę Black Tusk trafiłem w okolicach 2010 roku i premiery albumu "Taste The Sin". W kolejnych latach zespół sukcesywnie raczył swoich fanów nowymi wydawnictwami, nagrywając do 2018 roku jeszcze cztery krążki. Ostatni z nich niespecjalnie porywał, zatem swoje zespołowe retrospekcje ograniczałem do wcześniejszych albumów i już kilka lat temu przestałem wierzyć w to, że usłyszymy jeszcze coś nowego od ekipy z Savannah. "The Way Forward" był dla mnie sporym zaskoczeniem i niespodzianką. W dodatku bardzo pozytywną od samego początku.
Od wydania poprzedniego albumu Suicidal Angels, "Years Of Aggression", minęło pięć lat. To sporo czasu na to by "odnaleźć siebie", poszerzyć horyzonty i spróbować nowych rzeczy, jednak z drugiej strony po co cokolwiek zmieniać, skoro to, co było, wciąż pięknie "żre"? Grecy prawdopodobnie wyszli z takiego właśnie założenia, ponieważ "Profane Prayer" jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniego krążka oraz kilku wcześniejszych. W wielu przypadkach można by to uznać za wadę ze względu na wtórność. Ale nie tu. Fakt faktem - nowe wydawnictwo przynosi muzykę, którą doskonale znamy, natomiast jakość stworzonego materiału sprawia, że nikomu nie powinno to przeszkadzać.
Kiedyś słuchałem ciężkiej muzyki, ale już z tego wyrosłem. Teraz jak tego słucham, to wydaje mi się po prostu śmieszna i bez sensu. Z wiekiem człowiek po prostu mądrzeje.
Od premiery ostatniego albumu Bruce'a Dickinsona minęło 19 lat. W tym czasie dużo wody upłynęło we wszystkich rzekach świata i ta studyjna cisza nie wpłynęła w żaden sposób na nic. Mieliśmy przecież w tym czasie Iron Maiden, a że Bruce równolegle nie nagrywał w tym czasie solowo? Trudno. Chociaż... "Accident Of Birth" i "The Chemical Wedding" i "Tyranny Of Souls" były albumami na tyle udanymi, że może jednak fajnie by było, gdyby w końcu ukazała się ich kontynuacja? Z drugiej strony od premiery "Tyranny Of Souls" narodziło się i osiągnęło dorosłość kolejne pokolenie fanów żelaznej dziewicy. Jak widać, nastroje przed premierą "The Mandrake Project" mogły być różne.
W swoich recenzjach wielokrotnie podkreślałem, że Polska metalem stoi. I nie mówimy tu tylko o takich legendach jak Vader czy Behemoth, bo tylko na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat powstało wiele projektów, które pokazywały bardzo różne odsłony ciężkiego grania, budując również międzygatunkowe mosty. Gdybyśmy zestawili ze sobą na przykład Mgłę, Wędrujący Wiatr, Obscure Sphinx i Blindead, doszlibyśmy do wniosku, że może to i jedna szafa z napisem "metal", ale jednak szuflady zupełnie inne i porozrzucane po różnych kątach tego mebla. Jednak co by się stało, gdyby z każdej szuflady wyciągnąć najlepsze elementy i połączyć w całość? Otrzymalibyśmy zapewne coś na wzór "the best of" polskiej sceny ciężkiego grania. Zamiast zastanawiać się, jak by to brzmiało, możemy po prostu sięgnąć po wydawniczy debiut zespołu Hauntologist - "Hollow".
Już w 2018 roku, czyli dwa lata po wydaniu "Księżyc Milczy Luty", zacząłem się rozglądać za nowym wydawnictwem Furii. Zespół przyzwyczaił nas do mniej więcej takiej przerwy pomiędzy kolejnymi albumami. Czas mijał, a następcy krążka z 2016 roku nadal nie było. Ten pojawił się dopiero pięć lat później i natychmiast podzielił nie tylko fanów zespołu, ale właściwie wszystkich, którzy o nim usłyszeli. "W Śnialni" można uznać za wyjątkowo specyficzny eksperyment, który jednych zaintrygował, a innych odrzucił już po kilku minutach. Album w swojej płytotece mam, ale nie jest to pozycja, do której wracałbym często i z szybszym biciem serca. Czas trwania i liczba utworów czynią z niego raczej EP-kę niż pełnoprawne wydawnictwo. Wreszcie po siedmiu latach ciszy światło dzienne ujrzała "Huta Luna", i to bez praktycznie żadnej promocji czy ujawnianych wcześniej zapowiedzi.
Brujeria to zespół, który intryguje mnie od co najmniej kilku lat. Grupa złożona z bossów meksykańskich karteli narkotykowych, grająca deathgrind, śpiewająca po hiszpańsku i skrupulatnie pilnująca swojej tożsamości (bo przecież ściga ich FBI) to w rzeczywistości ekipa muzyków, z których spora część niewiele ma wspólnego z Meksykiem, ale z ciężkim graniem już jak najbardziej. Przez lata przez zespół przewinęły się takie filary jak Shane Embury (basista Napalm Death), Dino Cazares (Fear Factory), Raymond Herrera (były perkusista Fear Factory), William David Goud (basista Faith No More) czy Tony Campos, który występował chociażby w Soulfly, Fear Factory i Ministry. Legend ekstremalnego grania przewinęło się przez projekt całkiem sporo. Ostatnim nabytkiem zespołu jest Jessica Pimentel, która do tej pory była znana raczej z występów w telewizji, na przykład w serialu "Orange Is The New Black".
The Ocean to jeden z tych zespołów, w przypadku których jakakolwiek wzmianka o nadchodzącym nowym powoduje u mnie szybsze bicie serca. Nie inaczej było w przypadku "Holocene", którego pierwsza zapowiedź pojawiła się na początku roku i z miejsca wywołała spory szok. Zespół już wcześniej przyzwyczaił słuchaczy do elementów elektronicznych. Stanowiły one jednak tło dla pozostałych dźwięków. W "Preboreal" natomiast grają one pierwsze skrzypce i zabierają sporo miejsca całej reszcie. Elektronika do tego stopnia zdominowała utwór, że nie odnajdziemy w nim w ogóle cięższych fragmentów. Muzyce towarzyszy całkowicie czysty wokal. Całość intryguje, jednak jest wyraźnie inna od tego, co zespół prezentował do tej pory.
Wydana trzy lata temu "Presomnia" sprawiła, że dyskografia wrocławskiego zespołu z miejsca wylądowała w mojej kolekcji płyt. Na przestrzeni lat 2016-2020 zespół nagrał trzy wyraźnie różniące się od siebie albumy, jednak każdy z nich wciągał i intrygował słuchacza w porównywalny sposób. Zatem nie mogę zaprzeczyć, że już od dłuższego czasu czekałem na następcę "Presomnii". Przed premierą wydawnictwa zespół udostępnił dwa utwory. "Oizyia" rozpoczyna się bardzo spokojnie, z czystym wokalem. Po kilkudziesięciu sekundach utwór eksploduje. Do gry wkraczają ciężar i growl, który pełni momentami rolę swego rodzaju dodatkowego instrumentu. Jest to bardzo ciekawy zabieg, który dodatkowo podkręca atmosferę. "Thelo" z kolei nawet nie próbuje udawać, tylko już po krótkim wstępie atakuje ścianą dźwięków, z której wydobywa się sporo lżejszych, niesamowicie chwytliwych i inteligentnych fragmentów. Obie zapowiedzi tylko podkręcały apetyt na "Nhemis", pozwalając zakładać, że będzie to kolejny świetny krążek w dyskografii MuN. Czy jest tak w rzeczywistości?
Ciężko uwierzyć, że "Scorched" jest już dwudziestym albumem w dyskografii amerykańskiej legendy thrash metalu. Jeszcze ciężej oswoić się z faktem, że trzon zespołu oparty o Bobbiego "Blitza" Ellswortha i D.D. Verniego w ekspresowym tempie zbliża się do wieku emerytalnego. A to dopiero początek emocji związanych z wydaniem nowego albumu Overkilla. "Scorched" i poprzedni w dyskografii "Wings Of War" dzieli najdłuższa w historii zespołu przerwa wydawnicza, trwająca cztery lata. Album był gotowy już na początku 2021 roku jednak ze względu między innymi na pandemię jego premierę kilkukrotnie odkładano. Ostatecznie płyta ujrzała światło dziennie w tym samym dniu, co długo wyczekiwany album innej legendy gatunku - Metalliki. Ciekawe ile w tym przypadku, a ile celowego działania, bo zgadnijcie, który krążek pod względem muzycznym pożera swojego konkurenta...
Często zdarza się, że nie rozwijając się, nie tylko stoimy w miejscu, ale tak naprawdę zaliczamy regres. Z takiego założenia wychodzi z pewnością ekipa Entropii. Każdy z dotychczasowych albumów muzyków z Oleśnicy dość drastycznie różnił się od swojego poprzednika, jednak mimo sporej rozbieżności stylistycznej, jaka powstała na przestrzeni ponad 15 lat działalności, zespołowi udało się utrzymać bardzo wysoki poziom i stworzyć muzykę, która interesuje, intryguje i angażuje słuchacza. Czy dobrą passę udało się utrzymać również na "Total" - krążku wydanym po najdłuższej studyjnej przerwie w historii zespołu? Od wydania "Vacuum" minęło już przecież 5 lat...
Jest coś przewrotnego w tym, że urządzeniami funkcjonującymi najkrócej na rynku audio są dziś te, które pod względem technologicznym wydają się najbardziej zaawansowane. Dobry wzmacniacz może pracować przez trzydzieści lat,...
Choć przetworniki cyfrowo-analogowe istniały znacznie wcześniej, na przykład jako elementy odtwarzaczy płyt kompaktowych, ich kariera rozkręciła się na dobre w erze plików. Dla wielu melomanów DAC był jednym z najbardziej...
Kilkanaście lat temu temat przesyłania i poprawiania dźwięku z komputera wydawał się znacznie prostszy niż dzisiaj. Większość laptopów miała przeciętne wyjścia słuchawkowe, telefony wyposażano jeszcze w gniazda 3,5 mm, a...
Bannery boczne
Komentarze
Komes
Z jednej strony drogo, z drugiej strony tanio w porównaniu z głośnikowymi legendami. Wszystko zależy od brzmienia. Bo estetyka i jakość wykonania obudowy nie wz...
Ale się ubawiłem! Tylko teraz pojawia się pytanie, czy wszyscy uznają ten pomysł za szczyt debilizmu, czy jednak wśród audiofilów posiadających drogi gramofon p...
@Piotr - Słuchałeś? Porównywałeś je z takimi, które mają kilka mniejszych przetworników zamiast jednego dużego? Przecież premiera jest za tydzień na Audio Video...
Poczekamy aż będzie w sklepach i zobaczymy, czy warto. Miałem kiedyś starszy model i jak dokupiłem podstawki od Elaca, to grało to super. Brakowało tylko strea...
Osoby czytające StereoLife trochę dłużej doskonale wiedzą, że jestem "mastodonowym ortodoksem" - wszystkie albumy do "Crack The Skye" włącznie uwielbiam...
Regulacja głośności jest jedną z najważniejszych funkcji każdego systemu audio. Prawidłowe działanie tego elementu naszego sprzętu ma ogromny wpływ na przyjemność płynącą z jego użytkowania. Kiedy potencjometr zaczyna tracić swoją funkcjonalność, nawet w niewielkim stopniu, jest to niezwykle kłopotliwe, a może też być niebezpieczne dla innych elementów zestawu, takich jak...
Most stereo equipment manufacturers would like us to associate their brands with the products at the very top of their catalogs - the finest, most visually striking models, packed with the most advanced technology. When we buy an affordable pair...
Tiglon, a Japanese manufacturer specializing in high-end audio cables, vibration-control products, equipment supports and related accessories, is establishing a much stronger presence in the United States through Tiglon USA. Headquartered in Yamato, Kanagawa Prefecture, the company is led by founder...
Digital audio has come a long way in recent years. There was a time when all you needed was a computer, a modest collection of files on a hard drive and a DAC connected over USB. Today, we have music...
Yamaha to jeden z producentów sprzętu hi-fi, którego logo kojarzą niemal wszyscy. Nie tylko ze względu na jego obecność na popularnych amplitunerach, soundbarach, głośnikach bezprzewodowych i systemach mikro, ale także produktach związanych z domową aparaturą audio bardzo luźno albo wcale. Nie ulega jednak wątpliwości, że w wielu kręgach, także wśród...
Cytaty
Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.
Alek