Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Ulver - The Assassination of Julius Caesar

  • Kategoria: Elektronika
  • Paweł Kłodnicki

Ulver - The Assassination of Julius Caesar

Niektóre zespoły w pewnym etapie swojej twórczości, z różnych powodów, decydują się na mniej lub bardziej radykalną zmianę stylu. Norweski Ulver przeszedł taką metamorfozę co najmniej dwukrotnie. Najpierw zamienił mieszankę black metalu i celtyckiego folku na ambient, by wiele lat później stać się zespołem grającym elektroniczny pop. I trzeba przyznać, że był to strzał w dziesiątkę, może nie pod względem zarobkowym, ale na pewno jakościowym. Dyskografia Ulver to kawał całkiem porządnej muzyki, jednak żadne z jego poprzednich wcieleń nie brzmiało tak przekonująco. "The Assassination of Julius Caesar" w pięknym stylu hołduje latom świetności synth popu, w szczególności grupie Depeche Mode. Naprawdę dziw bierze, że taki zestaw nie zapewnił zespołowi większej popularności. Być może wynika to z wciąż bardzo mocno ugruntowanej pozycji "Depeszów", którzy najwidoczniej wystarczająco zaspokajają rynek na taką muzykę. Jednak z mojej perspektywy Ulver z sukcesem wypełnił lukę po królach synthpopu, których ostatnie dokonania mocno mnie rozczarowały. O ile grupa Martina Gore'a od lat ma kłopoty z tworzeniem naprawdę dobrych melodii (a to przecież w popie absolutna podstawa), tak najnowsze dzieło Norwegów jest nimi wręcz przepełnione.

Jarocy - Divided

  • Kategoria: Metal
  • Karol Otkała

Jarocy - Divided

Opisując nowe płyty, staram się nigdy nie oceniać książki po okładce. Gdybym jednak zrobił wyjątek, to po "Divided" z pewnością bym nie sięgnął. Nie śledzę też życia blogowego, zatem do niedawna e-gitarzysta i jego twórca - Jarosław Nyckowski - byli mi zupełnie obcy. Wszystko sprowadza się do tego, że niewiele brakowało abym ten projekt zwyczajnie przegapił. Dużo bym stracił, bo w zasadzie jedną z bardzo niewielu wad tego wydawnictwa jest właśnie okładka. Nijaka i w żaden sposób nie przykuwająca wzroku. Zawartość krążka w pełni rekompensuje dyskusyjne wrażenia wizualne, które w żaden sposób nie odzwierciedlają tego, co znajduje się na płycie. Jarocy to pełnoprawny, rasowy metal, który ciężko zaszufladkować i przypiąć do niego jedną, konkretną etykietę. Mamy tu death, thrash, djent, nu a nawet elementy progresji. Muzycy płynnie przeskakują między tymi odmianami nawet w obrębie jednego utworu. Całość naprawdę dobrze brzmi, a co najważniejsze - jest bardzo równa.

Svvamp - Svvamp 2

  • Kategoria: Rock
  • Paweł Kłodnicki

Svvamp - Svvamp 2

Zadziwiający jest fakt, że właśnie w Szwecji najbardziej kwitnie retro rock, wprost nawiązujący do lat 70. Owszem, już wtedy ten kraj miał swoją rockową scenę, była ona jednak malutka i nieznacząca, a jedynie istniejący parę lat November zdobył jako taką popularność za granicą. Tymczasem obecnie... Blues Pills, Ghost, Witchcraft, Lugnet, a to tylko kilka ciekawszych przykładów. Pełen obraz da chociażby przejrzenie angielskiej Wikipedii. Parę lat temu tę liczną scenę postanowiła wesprzeć trójka przyjaciół - śpiewający perkusista Adam Johansson, gitarzysta Henrik Björklund i basista Erik Stählgren - którzy założyli zespół Svvamp. Już sama struktura rockowego power tria jest najlepszym możliwym hołdem dla tradycji blues-rockowej, a tu mamy jeszcze klasyczną produkcję, przez którą trudno uwierzyć, że ta muzyka powstała w XXI wieku. W dobie paskudnych brzmieniowo, skompresowanych płyt (za dobitne przykłady niech posłużą ostatnie albumy Judas Priest i Black Country Communion) przyjemnie jest usłyszeć album z brzmieniem skupionym na naturalności i selektywności, a nie podkręcaniu gałek na konsolecie do maksimum i "wojnie głośności" między instrumentami. Dodać do tego trochę wyczucia i dobrych kompozycji, i mamy "Svvamp 2".

Ostatnie komentarze

  • 1piotr13

    Zgadzam się, jest to świetny przykład prawdziwej muzyki, takiej bez elektronicznej otoczki. Wychodzi dwóch gości z gitarami, trzeci bębni i co, można? Taki powrót do korzeni muzyki, tego mi brakowało. Jednakże nie wiem czy to jest zamierzony efekt żeby to brzmiało jak w latach 70-tych, czy tak nagra...
    0
Zobacz inne komentarze

Burn The Priest - Legion: XX

  • Kategoria: Metal
  • Karol Otkała

Burn The Priest - Legion: XX

Z okazji zbliżającego się dwudziestolecia swego istnienia, ekipa Lamb Of God wydała nowy album. Ale żeby nie było zbyt łatwo, zrobiła to pod szyldem Burn The Priest, a płyta zawiera same covery. Niewtajemniczonym czytelnikom od razu należą się wyjaśnienia. Burn The Priest to pierwsza nazwa Lamb Of God, pod którą zespół egzystował w latach 1994-1999. Covery są natomiast swego rodzaju hołdem dla zespołów, które odegrały szczególną rolę w kształtowaniu stylu grupy. Mamy tu zatem między innymi The Accused, Melvins, S.O.D., Bad Brains, Ministry czy Agnostic Front. Każdy z dziesięciu utworów pochodzi z dyskografii innego artysty, jednak praktycznie wszyscy obracają się w rejonach muzyki punk, hardcore, thrash i crossover. Teoretycznie nie ma wielkiego rozrzutu stylistycznego, zatem jak w praktyce wygląda ten "Legion: XX"?

A Perfect Circle - Eat The Elephant

  • Kategoria: Rock
  • Paweł Kłodnicki

A Perfect Circle - Eat The Elephant

Spora część świata z utęsknieniem czeka na nowy album grupy Tool, tymczasem Maynard James Keenan zdaje się poświęcać znacznie więcej uwagi innym swoim projektom. W tym zespołowi A Perfect Circle, któremu w końcu udało się nagrać równie długo wyczekiwaną, czwartą płytę. "Eat The Elephant" to jeden z tych albumów, które powstają latami. Zespół reaktywował się w 2010 roku i już wtedy rozpoczął nagrania, które jednak okazały się praktycznie bezowocne. Jedyne, co udało się muzykom wykrzesać przez pierwsze lata, to utwór "By And Down", który zresztą trafił na kompilację "Three Sixty" wydaną w 2013 roku. W przyspieszeniu procesu twórczego na pewno nie pomagał Keenan, który w tak zwanym międzyczasie nagrał dwie płyty ze swoim side-projectem Puscifer.

Ostatnie komentarze

  • Mark

    Chłopaki nie odgrzewają kotleta, tylko próbują coś innego i od razu wielkie larum. Szczególnie, że płyta jest lżejsza. I wszyscy czekający na Toola okazują dezaprobatę. A wystarczy podejść do tej płyty na spokojnie. Nie oczekiwać, że to będzie nowy Tool (lub jego substytut) albo Puscifier. I da się ...
    1
Zobacz inne komentarze

DeWolff - Thrust

  • Kategoria: Rock
  • Paweł Kłodnicki

DeWolff - Thrust

Natura nie znosi próżni. Jest mnóstwo osób tęskniących za muzyką graną 40 lat temu, są więc i osoby, które taką muzykę grają. Wiele takich zespołów jawi się jedynie jako kiepskie kopie starszych, lepszych wykonawców, czasem trafiają się jednak wyjątki. Ich poszukiwanie wydaje się być zajęciem czasem wręcz mozolnym, ale odkrycie choć jednej, choćby przypadkiem, daje olbrzymią satysfakcję. Gorzej, gdy taki zespół najpierw osiąga naprawdę wiele, a z czasem zaczyna marnować swój potencjał i obniżać loty, zamiast wciąż piąć się w górę. Tak zwana scena retro-rockowa z reguły kojarzy się przede wszystkim ze Skandynawią. To właśnie tam jest najwięcej zespołów pragnących za wszelką cenę brzmieć tak, jak czołowi wykonawcy lat 70. Zdecydowanie w tym względzie przoduje Szwecja, na czele z Blues Pills, Witchcraft i, w pewnym stopniu, Ghost. Nie znaczy to oczywiście, że poza granicami krajów nordyckich nie powstają zespoły hołdujące "starym, dobrym czasom", jednak wielu z nich bardzo trudno jest się przebić do szerszej publiczności, a jeszcze mniej jest jakkolwiek interesująca. Do niedawna za nic nie pomyślałbym, że jedna z takich grup powstała w Holandii, która na mapie muzyki rockowej jest krajem malutkim i kompletnie nieistotnym. Większość osób, zapytana o rockowe zespoły z tego rejonu, zapewne byłaby w stanie wskazać tylko Focus i Schoking Blue ze słynnym przebojem "Venus". Nie jest to żaden zarzut, od siebie dorzuciłbym jedynie Cargo i Golden Earring. W 2007 roku do tej skromnej listy dołączył DeWolff - jeden z najciekawszych zespołów retro-rockowych, jakie słyszałem.

None - VII

  • Kategoria: Metal
  • Karol Otkała

None - VII

Mój pierwszy kontakt z muzyką None miał miejsce prawie dziesięć lat temu przy okazji akustycznego koncertu upamiętniającego przedwcześnie zmarłego byłego członka zespołu - Olassa. Nagranie z tego wydarzenia zostało wydane w postaci albumu "My Only Heart Of Lion" i w takiej formie trafiło w moje ręce. Płyta zrobiła na mnie duże wrażenie, głównie ze względu na akustyczną konwencję nawiązującą wyraźnie do pięknych czasów serii MTV Unplugged. Co ciekawe, wersje koncertowe dużej części utworów wypadły lepiej niż ich albumowe odpowiedniki. W tamtym czasie moja konfrontacja ze studyjnym dorobkiem None nie zakończyła się wielkim sukcesem. Niby wszystko było w porządku, ale nie porywało. Po stosunkowo długiej przygodzie z "My Only Heart Of Lion" bydgoska ekipa została odstawiona na boczny tor. Od 2009 roku w None w zasadzie niewiele się działo. Światło dzienne ujrzał tylko krążek "Six", który w moim przypadku przeszedł bez większego echa. Zatem gdy w moje ręce wpadła płyta "VII", wydana po sześciu latach przerwy, byłem do niej nastawiony sceptycznie. Jak się okazało - zupełnie bezpodstawnie.

Ry Cooder - The Prodigal Son

  • Kategoria: Rock
  • Paweł Kłodnicki

Ry Cooder - The Prodigal Son

Od młodych wykonawców wymaga się świeżego podejścia i, w jakimś stopniu, nowatorskości. Od starych - solidności. Tak przynajmniej byłoby w idealnym obrazie. Odnoszę wrażenie, że obecnie nie tylko ze świecą szukać zespołów z pomysłem na siebie, ale też bardzo zaniżyły się standardy - samo granie czegoś, co pół wieku temu zdawało egzamin, zdaje się być powodem do tego, by ogłosić daną grupę wybawieniem muzyki (vide Greta Van Fleet). Pozostaje więc mieć nadzieję, że tak zwana stara gwardia wciąż ma do zaoferowania kawałek porządnej muzyki. Ry Cooder z pewnością się do nich zalicza, co udało mu się po raz kolejny udowodnić.

Miles Davis - Kind of Blue

  • Kategoria: Jazz
  • Paweł Pałasz

Miles Davis - Kind of Blue

Czy ma sens pisanie o takich klasykach? "Kind of Blue" w ciągu niemal sześćdziesięciu lat został omówiony na wszelkie możliwe sposoby, był tematem niezliczonej ilości recenzji, esejów i co najmniej jednej w całości mu poświęconej książki. To bezsprzecznie najsłynniejszy i najlepiej sprzedający się album jazzowy. Longplay, którego po prostu nie wypada nie znać, nawet jeśli nie słucha się takiej muzyki. Tak samo, jak nie wypada nie znać na przykład "The Dark Side of the Moon". Oba te albumy może i nie są najlepszymi w swoim gatunku - ba, nie są nawet najlepszymi w dyskografiach ich twórców - ale nie bez powodu właśnie one są otoczone takim kultem. Oba są bowiem bardzo przystępne i nie trzeba być doświadczonym słuchaczem, by się nimi zachwycić, a zarazem są wystarczająco ambitne, by doceniali je także ci, którym nie brakuje doświadczenia i wiedzy muzycznej. Właśnie ta uniwersalność okazała się kluczem do osiągnięcia sukcesu zarówno na polu komercyjnym, jak i artystycznym.

Judas Priest - Firepower

  • Kategoria: Metal
  • Paweł Kłodnicki

Judas Priest - Firepower

Obecna sytuacja heavy metalu jest naprawdę fatalna. Liczba nowych albumów z tego gatunku, które trzymają choćby jakiś sensowny poziom, jest zatrważająco mała i wciąż zdaje się spadać. O ile w 2016 roku dało się jeszcze wygrzebać kilkanaście metalowych wydawnictw (w tym kilka świetnych, z "Magma" Gojiry na czele), tak kolejny był jednym z najgorszych w historii metalu. Tylko trzy wydane w 2017 roku płyty metalowe (zespołów Tankard, Overkill i Havok) nie zawiodły oczekiwań, a jakby tego było mało, swoją karierę zakończył, słusznie i zasłużenie, najstarszy i najwspanialszy zespół heavy-metalowy świata - Black Sabbath. Obecny rok jak na razie zapowiada się jeszcze gorzej. Black Label Society wciąż usilnie stara się być nowym Black Sabbath (niestety, wspólny człon w nazwie nie wystarczy), Saxon bezsensownie serwuje kolejne albumy co 2-3 lata, co wyraźnie jest dla niego męczące, zaś o nowym "dziele" Machine Head nawet nie warto się rozwodzić. Najwięcej nadziei jak do tej pory pokładałem, pewnie jak większość fanów metalu, w nowym albumie Judas Priest. Czy słusznie?

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser Momentum True Wireless 5

Sennheiser Momentum True Wireless 5

Jest coś przewrotnego w tym, że urządzeniami funkcjonującymi najkrócej na rynku audio są dziś te, które pod względem technologicznym wydają się najbardziej zaawansowane. Dobry wzmacniacz może pracować przez trzydzieści lat,...

Hegel D50

Hegel D50

Choć przetworniki cyfrowo-analogowe istniały znacznie wcześniej, na przykład jako elementy odtwarzaczy płyt kompaktowych, ich kariera rozkręciła się na dobre w erze plików. Dla wielu melomanów DAC był jednym z najbardziej...

iFi Audio iDSD GR 2

iFi Audio iDSD GR 2

Kilkanaście lat temu temat przesyłania i poprawiania dźwięku z komputera wydawał się znacznie prostszy niż dzisiaj. Większość laptopów miała przeciętne wyjścia słuchawkowe, telefony wyposażano jeszcze w gniazda 3,5 mm, a...

Bannery boczne

Komentarze

manic
Znam kilku potencjalnych użytkowników, takiego rozwiązania. Mają potężne kolekcje winyli, w tym ogromna część to nigdy nie odpakowane perełki... A więc streamuj...
Paweł
No cóż, ceny praktycznie wszystkiego mamy absurdalne. W 2020 średnia pensja brutto wynosiła 5200 zł, w tym roku 9200 zł. A o ile % wzrosły ceny spożywki, produk...
Stefan
Cena jest tak absurdalnie i śmiesznie wysoka, że uznaje informacje o tym produkcie za nieprawdziwe...
leszcz
Audiofile częściej wierzą niż wiedzą, ale równie niecodzienne rozwiązanie zastosowano wcześniej w sprzęcie didżejskim, gdzie winyle kładzione na talerz nie miał...
1piotr13
Prima Aprilis dopiero będzie....

Płyty

Anthrax - Cursum Perficio

Anthrax - Cursum Perficio

Moją relację z zespołem Anthrax najlepiej podsumowałby facebookowy status "to skomplikowane". Moim zdaniem ta ekipa nie powinna znaleźć się w...

Tech Corner

Krótka historia płyty kompaktowej

Krótka historia płyty kompaktowej

Jak wyglądał świat w marcu 1979 roku? Andrzej Wajda kręcił "Panny z Wilka". Jan Paweł II był papieżem niecałe pół roku. Prezydentem USA był Jimmy Carter. W Nowym Jorku urodziła się Norah Jones. Atari wypuściło na rynek komputery Model 400 i Model 800. W salonach samochodowych pojawiły się Peugeot 505,...

Nowości ze świata

  • Compact bookshelf speakers and small streaming amplifiers have become enormously popular in recent years, but there are some laws of physics that even the cleverest engineers cannot completely overcome. A stereo system that fits comfortably on a sideboard, shelf, or...

  • Not every gaming headset needs a wireless transmitter, a rechargeable battery, or a collection of features that require half an hour of configuration before you can start playing. Sometimes, a good pair of headphones, a decent microphone, and a cable...

  • You can spend a small fortune on wireless headphones, carefully compare their drivers, tuning, noise cancellation, and battery life, and eventually settle on a model that supports some of the most advanced Bluetooth codecs available. Then you connect it to...

Prezentacje

20 najciekawszych premier wystawy High End 2024

20 najciekawszych premier wystawy High End 2024

Odbywający się tradycyjnie na początku maja High End to impreza, w trakcie której oczy i uszy całej społeczności audiofilskiej zwrócone są w kierunku Monachium. Jak informują organizatorzy, wystawa ta jest niekwestionowanym liderem, jeśli chodzi o imponujące nadawanie tonu najwyższej klasy reprodukcji muzyki. Od czterech dekad High End dostarcza pomysłów i...

Cytaty

PaulClaudel.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.