The Bad Plus, czyli Ethan Iverson, Reid Anderson i David King jest zespołem istniejącym już niemal 15 lat. W dyskografii zespołu jest już ponad 10 albumów, a "The Bad Plus Joshua Redman" to pierwszy album nagrany z tak znaczącym udziałem gościa specjalnego. Wcześniej pojawiali się w nagraniach zespołu wokaliści, nie miało to jednak większego znaczenia dla brzmienia znakomicie zgranego tria. Kilka razy zespół próbował też współpracy z gitarzystami, między innymi z Billem Frisellem i Kurtem Rosenwinklem. Były to jednak tylko gościnne występy.
Cykl koncertów Jazz At The Philharmonic wymyślił Norman Granz w 1944 roku. Jego uczestnikami była większość jazzowych sław tamtych czasów. Szczyt popularności tego jedynego w swoim rodzaju wędrownego festiwalu przypadł na drugą połowę lat czterdziestych. Wtedy Norman Granz nagrywał wiele koncertów, a nagrania wydawano niemal natychmiast na płytach wytwórni należących do Mosesa Ascha. Wtedy Norman Granz nie prowadził jeszcze działalności wydawniczej. Dopiero w 1948 roku rozpoczął jako producent współpracę z Mercury.
Dawno już żaden album tak nie rozgrzewał popowego świata jak ósme studyjne wydawnictwo Rihanny. Plotek o nim było co niemiara. Gdyby wszystkie zebrać do kupy, okazałoby się, że płyta tworzona była przez dziesiątki producentów i songwriterów, znalazła się na niej niezliczona liczba utworów, a ona sama ukazywała się co tydzień. Barbadoska gwiazda wystawiła cierpliwość swoich fanów na wielką próbę, wydając longplay ponad trzy lata po poprzednim, i drocząc się z nimi, publikując co jakiś czas nowe single. W końcu "ANTI" ujrzało światło dzienne i każdy może sobie odpowiedzieć, czy płyta zawiera muzykę, jakiej oczekiwaliśmy.
Rahsaan Roland Kirk, dla jednych wielki mistrz, dla innych szarlatan i showman, zabawiający publiczność nie tylko muzyką. To bez wątpienia geniusz saksofonu, którego umiejętności techniczne dorównywały największym mistrzom instrumentu. W naszym radiowym Kanonie Jazzu miał dotychczas jedynie jeden album, dość dla jego dorobku nietypowy, bowiem zagrany w całości na flecie, zupełnie dla jazzu nietypowym instrumencie - I Talk With The Spirits z 1964 roku.
W zasadzie nie rozumiem dlaczego podoba mi się najnowszy album Philipa Catherine. Nie powinien mi się podobać. Nie lubię tego rodzaju produkcji, a większość muzyki nagranej z udziałem dużej ilości instrumentów smyczkowych obsługiwanych przez muzyków, którzy zwykle grywają dzieła klasyczne uważam za wtórną, przewidywalną i zwyczajne banalną. Jednak "The String Project: Live In Brussels" podoba mi się i to bardzo.
Słuchając "Köld" trudno uwierzyć, że to dzieło nagrane przez zespół wywodzący się ze stylistyki black metalowej. Chociaż w muzyce praktycznie od zawsze obecna była ewolucja, której przykładami można sypać jak z rękawa, zatem i ten fakt da radę jakoś zaakceptować. "Köld" to album bardzo specyficzny. W serwisie Rate Your Music przypięto mu etykietkę "melancholijny". I jest to chyba najlepsze określenie. Chociaż rozpoczynający całość "78 Days In The Desert" może wprowadzić słuchacza w błąd.
Ostatnio zastanawiałem się, która opcja jest gorsza - bardzo długie milczenie, jak to robi Metallica, czy może systematyczne zasypywanie słuchaczy nowymi albumami, jak to robi Megadeth. Długi przestój może być zabójczy dla zespołu, od którego część fanów w końcu się odwróci. Dodatkowo wieloletnie milczenie nie jest gwarancją wysokiego poziomu materiału, gdy ten się w końcu ukaże. Z drugiej strony wielką sztuką jest systematyczne nagrywanie nowych albumów przy zachowaniu wysokiego ich poziomu. Ekipa Megadeth jest tego świetnym przykładem. Jednak z dwojga złego wybieram opcję częstszych premier zamiast krępującej ciszy. Dlaczego?
Bardzo dobry album. Przede wszystkim różnorodny. Muzycznie i kompozycyjnie bardzo przekonuje. Produkcja super. To, że są jakieś zapożyczenia, wtórności, cover... Nie ma znaczenia. Nawet wokal Dave'a bardzo pasuje. Więcej takich płyt. Noga sama tupa. Gitarowo nawet mi bardziej odpowiada niż na "Rust ...
Kim jest ten brodaty wokalista podpisujący się jako Peter J. Birch? Nie, nie jest to kolejny brytyjski chłopak z gitarą, jak sama jeszcze jakiś czas temu myślałam. Peter to tak naprawdę... Piotr Jan Brzeziński, polski muzyk pochodzący z Wołowa - małego miasta położonego na Dolnym Śląsku. Mimo młodego wieku, zdążył już wydać trzy płyty. Najnowsza "The Shore Up in the Sky", przeze mnie dziś recenzowana, ukazała się chwilę temu. Przyjęcie obcobrzmiącego scenicznego pseudonimu było świetnym posunięciem. Dodając do tego wykonywaną przez Petera J. Bircha muzykę można powiedzieć, że Polska zyskała kolejny produkt eksportowy, który w niczym nie ustępuje zachodnim standardom. Sprawdza się to w praktyce, bo ze swoimi piosenkami polski wokalista zdążył już kilkukrotnie objechać wiele europejskich państw, zdobywając aprobatę tamtejszych melomanów.
Wiele osób narzeka, że programy talent show zabijają kreatywność i lansują gwiazdki jednego przeboju. Komu chce się tworzyć własne numery, jak można śpiewać covery? Jeśli jednak trafi na mocniejszego gracza, na scenie pojawiają się artyści, którzy przedkładają muzykę nad popularność. Tak było z Dawidem Podsiadło, który wydał rewelacyjny debiut i rzucił słuchaczy na kolana, stając się jednocześnie (co było ogromnym zaskoczeniem) polskim wokalistą numer jeden. Pochodzący z Dąbrowy Górniczej artysta na swoim pierwszym albumie "Comfort and Happines" dał się poznać jako osoba nie tylko utalentowana, ale i bardzo wrażliwa. Płyta pełna była utrzymanych w indie rockowych klimatach spokojnych piosenek, które chwilami sprawiały wrażenie, że ich autor jest starszą, zmęczoną życiem jednostką. Wyciszony dotąd Dawid otworzył się na wspieranym młodzieńczą energią wydawnictwie "Ruby Dress Skinny Dog", które nagrał wraz ze swoim zespołem. Którego Podsiadło słyszymy na "Annoyance and Disappointment"?
Prawie pięć lat po przełomowym "21" i osiem po bardziej udanym "19" brytyjski "głos numer jeden" ponownie rozbrzmiał. Plotki o tegorocznym powrocie Adele pojawiały się od dawna. Artystka ucięła je utworem o najlepszym tytule z możliwych - "Hello". Czy jej "25" zostanie ze mną na dłużej, czy raczej szybko powiem temu wydawnictwu "goodbye"? Płyta "19", prowadzona jedną z najlepszych kompozycji Adele "Hometown Glory", była zaskakującym świadectwem wrażliwości i muzycznej dojrzałości nastoletniej dziewczyny. Chętnie do tego albumu wracam, czego niestety nie mogę powiedzieć w kontekście bestsellerowego "21". Zawierający kilka zajmujących utworów (z "Rolling in the Deep" na czele) krążek w pewnym momencie przekroczył granicę. To nie wina Adele, lecz mediów, które prześcigały się w doniesieniach ile egzemplarzy płyty wokalistka sprzedała. A kogo to obchodzi?
Trochę szkoda tego głosu bo niewątpliwie Adele go posiada... Ale ta płyta jest po prostu nudna. Ja rozumiem, że artysta powinien mieć swój styl, tyle, że mając takie możliwości i czas można było przygotować coś świeżego, różnorodnego i wciągającego. Osobiście miałem nadzieję, że artystka tym razem c...
Są w świecie audio produkty, których kolejne generacje pojawiają się tak regularnie, że właściwie można ustawiać według nich kalendarz. Co rok nowy smartfon, co dwa lata nowa wersja przetwornika, co...
Przymierzając się do zakupu hi-endowego systemu stereo, zwykle zaczynamy przeglądać katalogi producentów amerykańskich, niemieckich, brytyjskich, włoskich, francuskich, japońskich albo skandynawskich. W ostatnich latach do tego grona dołączyły także firmy chińskie,...
Jeszcze kilka lat temu kierunek rozwoju cyfrowego audio wydawał się całkowicie oczywisty. Skoro odtwarzacz sieciowy i tak potrzebuje przetwornika, a ten coraz częściej otrzymuje regulację głośności, wyjście słuchawkowe i kilka...
Bannery boczne
Komentarze
Felek
Mam Venere 2.5, ale po przeczytaniu tego artykułu przerabiam je na Olimpicę II 1/2. To nie będzie III, ale w moim przedziale możliwości dam radę i nie obrażą si...
W świetle tego, co podziało się z Auralikiem, przydałoby się takie urządzenie stworzone przez inną firmę, żeby moja S1 za 1-2 lata nie odmówiła współpracy.
@Garfield - Wsparcie straci raczej zewnętrzna skrzyneczka streamera, bo potrzebna będzie sprzedaż nowego produktu. Nowych formatów już się raczej nie wymyśli, b...
Z badań i raportów dotyczących udziału poszczególnych nośników i platform w rynku muzycznym wynika, że pliki i serwisy streamingowe wyprzedzają konkurencję o kilka okrążeń. Temat nośników fizycznych wydaje się zamknięty i nawet ogarniająca cały świat moda na winyle i gramofony nie jest w stanie odwrócić losów tej wojny. O ile...
AudioQuest DragonFly is one of those products that hardly needs an introduction. The original model appeared in 2012 and helped turn the USB dongle DAC from a niche computer-audio accessory into a genuinely mainstream hi-fi product, with more than 300,000...
Fyne Audio has spent almost a decade building its reputation around conventional passive loudspeakers, from relatively affordable bookshelf models to imposing high-end designs made in Scotland. Cubitt 5 marks a rather important change of direction. It is the company's first...
At the same time that Noble Audio is stripping the formula back to a single dynamic driver with Iris, the company is taking a very different route at the more accessible end of its wired IEM range. Vanguard builds on...
Nie istnieje pewnie na świecie miłośnik dobrego dźwięku, którego nie interesowałaby geneza znanych marek zajmujących się produkcją sprzętu hi-fi. Niewątpliwie jedną z nich jest JBL - legendarna, amerykańska firma, której korzenie sięgają lat dwudziestych ubiegłego stulecia. Marka, którą powinien kojarzyć każdy, kto choć raz z ciekawości przyglądał się głośnikom na...
Cytaty
Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.
Stefan