Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Witold Lutosławski - Utwory wokalno-instrumentalne

  • Kategoria: Klasyka
  • Małgorzata Karasińska

Witold Lutosławski - Utwory wokalno-instrumentalne

Nakładem wydawnictwa muzycznego DUX pojawił się kolejny album promujący twórczość Witolda Lutosławskiego. Tym razem jest to zbiór utworów wokalno-instrumentalnych. Płytę rozpoczyna "Lacrimosa na sopran i orkiestrę" - pierwsza kompozycja Lutosławskiego tego rodzaju. Powstała ona w 1937 roku jako utwór dyplomowy, podsumowujący jego studia kompozytorskie. W tamtym okresie Lutosławski pracował nad "Wariacjami symfonicznymi", jednak dla Witolda Maliszewskiego, ówczesnego profesora Lutosławskiego, były one zbyt nowoczesne. Zaproponował on więc, aby praca dyplomowa obejmowała dwie części mszy żałobnej - "Requiem aeternam" i "Lacrimosę". Zachowała się jedynie ta ostatnia, utrzymana w stylistyce "III Symfonii" Karola Szymanowskiego. Jest to piękne rozpoczęcie albumu, a zachwyca szczególnie sopran Łucji Szablewskiej-Borzykowskiej. Tuż po nim następują eksperymentalne "Trzy Poematy", napisane na zamówienie dyrygenta Chóru Radia Zagrzeb. To właśnie one przyniosły kompozytorowi światowe uznanie i stały się początkiem jego kariery dyrygenckiej.

Kronos Quartet, Bryce Dessner - Aheym

  • Kategoria: Klasyka
  • Małgorzata Karasińska

Kronos Quartet, Bryce Dessner - Aheym

Kto kojarzy motyw muzyczny z filmu "Requiem dla snu"? Jestem pewna, że większość czytelników doskonale wie o czym mowa. Jest to jeden z najbardziej znanych soundtracków w historii kinematografii. Pomimo upływu czasu pochodzący z tego krążka utwór "Lux Aeterna" wciąż jest wielokrotnie wykorzystywany w programach rozrywkowych czy nawet trailerach innych filmów, czego przykładem jest chociażby zwiastun "Władcy Pierścieni: Dwie Wieże". Jednak niewiele osób wie, kto wykonywał tę wyśmienitą muzykę. Był to właśnie Kronos Quartet - amerykański kwartet smyczkowy, który niedawno świętował czterdziestolecie swojego istnienia. Od innych smyczkowych formacji różni się dwiema rzeczami. Po pierwsze, muzykom przez dziesięciolecia udało się utrzymać stosunkowo stały skład grupy. Po drugie zaś, jest to najbardziej otwarty muzycznie kwartet, o jakim słyszałam. Poza muzyką klasyczną wykonywali meksykański folk, jazz oraz tango. Współpracowali z najbardziej znaną bollywoodzką piosenkarką Ashaji. Występowali na żywo z Björk, Tomem Waitsem, Davidem Bowie czy Paulem McCartneyem.

Thesis - Z dnia na dzień na gorsze

  • Kategoria: Alternatywa
  • Paweł Pałasz

Thesis - Z dnia na dzień na gorsze

Zespół Thesis powstał w 2007 roku. Swoją muzykę określa jako psychodeliczny progresywny post rock. Wystarczyłyby jednak te dwa ostatnie słowa – nie wystarczy grać kilkunastominutowych utworów, żeby być zespołem progresywnym, a i psychodelicznych odlotów w ich twórczości nie zaznamy. Debiutancki album "Channel 1" ukazał się w 2009 roku. Od tamtego czasu dyskografia zespołu poszerzyła się o kilka EP-ek, a za kilka dni ukaże się ich drugi długogrający album - "Z dnia na dzień na gorsze". Zasadnicza różnica pomiędzy nim, a poprzednimi wydawnictwami, polega na tym, że zespół zdecydował się zrezygnować z angielskich tekstów na rzecz polskich. Pod względem muzycznym nie ma natomiast wielkich zmian, może tylko słychać mniej inspiracji Toolem, a więcej własnej inwencji. Album rozpoczyna się od 10-minutowego utworu "Jedno słowo". Na otwarcie kilkadziesiąt sekund gitarowych zgrzytów i pisków, z których powoli wyłania się spokojna melodia. W takim klimacie utwór będzie utrzymany niemal do końca.

Monika Borzym - My place

  • Kategoria: Jazz
  • Małgorzata Karasińska

Monika Borzym - My place

Nie wiedzieć czemu w tej naszej Polsce utalentowanych wokalistek jazzowych jest od metra. I nie dość, że jest ich coraz więcej, to na dodatek coraz młodsze osóbki nagrywają świetne płyty. Nie wiem czy to słowiańska krew, dobry klimat czy dieta oparta na pierogach z kapustą, ale w jazzowym światku nie mamy się czego wstydzić. Ostatecznym dowodem na to jest tegoroczna nagroda Grammy dla Włodka Pawlika. Wracając do płci pięknej, mamy już rozpoznawaną na całym świecie Agę Zaryan oraz opalającą się w lizbońskim słońcu Annę Marię Jopek, której trasy koncertowe obejmowały dosyć egzotyczne kraje. Listę kandydatek, które niedługo dołączą do wyżej wymienionych pań otwiera Monika Borzym. I o jej ostatnim albumie będzie mowa. Ta młoda, niespełna dwudziestoczteroletnia wokalistka ma już na swoim kącie jeden krążek, który szybko pokrył się platyną. W październiku 2013 roku nagrała drugą, złotą już płytę. Dlaczego więc piszę o niej dopiero teraz? Ponieważ od czasu jej wydania "My place" nie opuszcza mojej listy odtwarzania i wciąż odkrywam nowe jego sekrety.

Kosheen - Solitude

Kosheen - Solitude

Ekipa Kosheen długo milczała. Po wydanym w 2007 roku "Damage" nastała niezręczna cisza. Obstawiałem, że to już koniec kariery zespołu, aż tu nagle pod koniec 2012 roku pojawił się nowy album - "Independence". Człowiek nie zdążył jeszcze dobrze po nim ochłonąć, a w końcówce 2013 roku ukazało się kolejne wydawnictwo - "Solitude". Krążki dzieli zaledwie 13 miesięcy ale czuć, że ten okres mocno wpłynął na to, co dzieje się w głowach członków grupy. "Independence" był nieziemsko przebojowy, wyładowany przebojami wręcz pchającymi się na parkiet. "Solitude" jest inny, chociaż przebojowych momentów też tu nie brakuje. Takie jest właśnie rozpoczęcie krążka. "Save Your Tears" to stara, dobra Kosheen - nośna, szybko wpadająca w ucho. Na podobnych zasadach opiera się "Harder They Fall" i skromny przedstawiciel d’n'b - "Observation". To mój faworyt z tego albumu - utwór piękny, hipnotyczny, uzależniający, kojarzący się z widokiem przez okno na ruchliwą ulicę w deszczowy, jesienny wieczór. I to by było na tyle z rzeczy łatwych i przyjemnych. Reszta jest zdecydowanie trudniejsza do przyswojenia, cięższa, mroczna.

Axel Rudi Pell - Into the Storm

  • Kategoria: Metal
  • Mariusz Szczepaniak

Axel Rudi Pell - Into the Storm

Axel Rudi Pell to niemiecki gitarzysta, który karierę zaczynał w heavy metalowym zespole Steeler, a od końca lat osiemdziesiątych wydający albumy pod własnym nazwiskiem. „Into the Storm” to już jego szesnasty studyjny longplay. Ci, którzy znają jego poprzednie dokonania, doskonale wiedzą czego spodziewać się po najnowszym wydawnictwie - klasycznego grania na pograniczu hard rocka i heavy metalu, w klimacie późnych lat siedemdziesiątych i wczesnych osiemdziesiątych. Pell zawsze stronił od eksperymentów, nigdy nie czuł potrzeby zaskakiwania słuchacza. Jego albumy są nie tylko budowane wciąż na tych samych patentach, ale nawet według identycznego schematu. Sam już nie wiem czy taka konsekwencja jest wadą, czy zaletą. Dziwi mnie tylko, że nie znudziło to jeszcze samych muzyków. Tym bardziej, że same kompozycje wywołują takie same odczucia, jak ich odpowiedniki z poprzednich albumów. Instrumentalny wstęp "The Inquisitorial Procedure" znów jest tylko niepotrzebnym dodatkiem.

Rosetta - The Galilean Satellites

  • Kategoria: Metal
  • Karol Otkała

Rosetta - The Galilean Satellites

Rok 2005 był bardzo udany dla post metalu. Wtedy to właśnie ukazały się debiutanckie albumy Minska - "Out of a Center Which is Neither Dead nor Alive" i Rosetty – "The Galilean Satellites", które wniosły wiele nowego do gatunku. Można powiedzieć, że były one powiewem świeżości i dowodem na to, że post metal jeszcze się nie skończył i wciąż pozostawia duże pole do popisu. Minsk skierował ten gatunek w rejony psychodeliczne, orientalne, plemienne. Dużo ciężej sklasyfikować to, co zrobiła Rosetta. Sami muzycy określają swoją twórczość jako metal dla astronautów. Coś w tym jest – ich muzyka jest kosmiczna, oderwana od naszego świata. Jak to bywa w przypadku czegoś obcego i nieznanego, trudno o miłość od pierwszego wejrzenia. "The Galilean Satellites" to materiał trudny i ciężki do przyswojenia. Ściana dźwięków momentami opierająca się o kakofonię i monotonny sposób wydzierania się wokalisty mogą odstraszać. I to nie tylko osoby postronne, ale nawet fanów gatunku. Dopiero kilkukrotna przygoda z debiutem Rosetty pozwala odkryć jego prawdziwą wartość i multum smaczków.

Pelican - Forever Becoming

  • Kategoria: Metal
  • Karol Otkała

Pelican - Forever Becoming

Cztery lata trwała najdłuższa, jak do tej pory, przerwa wydawnicza w karierze Pelicana. Po drodze były oczywiście EP-ki ale jak każdy fan dobrze wie, one się nie liczą. Liczy się tylko to prawdziwe "gęste" i to w dużych ilościach. A czy coś takiego otrzymaliśmy? Jeden z zagranicznych serwisów muzycznych stwierdził, że Pelican odrodził się z popiołów. Ja aż tak daleko posuniętych wniosków bym nie stawiał. Po pierwsze, Pelican nigdy nie zszedł poniżej pewnego, wysokiego poziomu. Po drugie, "Forever Becoming" nie jest na pewno pozycją ani rewolucyjną ani rewelacyjną. Co nie zmienia faktu, że cholernie dobrze "wchodzi" i świetnie jej się słucha. Na "City Of Echoes" i "What We All Come To Need" zespół lekko pobłądził, odjechał od stylistyki chociażby z "Australasii" kosztem klimatu, który jednak nie dorównywał temu co udało im się stworzyć na "The Fire In Our Throats Will Beckon The Thaw". Na "Forever Becoming" ewidentnie słychać, że Pelican wraca na właściwe tory. Otwierający krążek "Terminal" może wprowadzić w błąd - leniwe, senne tempo nastawia słuchacza na powtórkę z rozrywki z dwóch poprzednich wydawnictw.

Kosheen - Kokopelli

  • Kategoria: Elektronika
  • Karol Otkała

Kosheen - Kokopelli

Grupa Kosheen jest swego rodzaju fenomenem. W 2001 roku nagrała świetny album debiutancki, z którego pochodzi wiele przebojów: - czy to znanych jako same w sobie ("Hide U", "Catch") czy też wypożyczonych do różnych ścieżek dźwiękowych ("Pride"). Debiut wymarzony, ale później coś poszło nie tak. Popularność spadała, a dziś mało kto pamięta o tej grupie. A szkoda bo następcy albumu "Resist", ze szczególnym naciskiem właśnie na "Kokopelli", prezentują porównywalny poziom. Muzyka zawarta na drugim albumie w dyskografii to zupełnie inna bajka niż debiut. Tam mieliśmy do czynienia z rasowym trip hopem i d’n'b okraszonym damskim wokalem. Tu pozostał tylko wokal, muzyka natomiast totalnie zmieniła oblicze i bardziej zahacza o delikatną elektronikę. Nie zmieniło się jedno - "Kokopelli" jest równie przebojowy co "Resist". Pierwsza czwórka z tracklisty - "Wasting My Time", "All In My Head", "Crawling" i "Avalanche" to utwory ociekające przebojowością. Bije od nich również optymizmem i pozytywną energią. Aż chce się tego słuchać.

Pelican - The Fire In Our Throats Will Beckon The Thaw

  • Kategoria: Metal
  • Karol Otkała

Pelican - The Fire In Our Throats Will Beckon The Thaw

Przez większość fanów ten album uważany jest za najlepszy w dorobku Pelicana. Czy słusznie, to już kwestia gustu. Ja lubię wszystkie ich wydawnictwa i uważam, że każde z nich ma coś ciekawego do zaoferowania. Chociaż muszę przyznać, że akurat to ma w sobie chyba najwięcej "tego czegoś" co sprawia, że chcemy się zagłębiać w twórczość zespołu i co chwilę do niej wracać. Gdybym miał z czymś porównać "The Fire In Our Throats Will Beckon The Thaw", byłaby to letnia aura w Tatrach - sielankowa atmosfera w przeciągu kilku chwil potrafi się tu zmienić w gwałtowną burzę, po której przychodzi orzeźwienie. Taki właśnie jest ten album - bezchmurny poranek kiedy to natura budzi się do życia ("-", "Aurora Borealis", środkowa część "Red Ran Amber") z każdym momentem nabiera ciężaru by w końcu eksplodować nawałnicą, która oczyszcza atmosferę. Idealnym przykładem może być "Autumn Into Summer". Swoją drogą, moje skojarzenia przyrodnicze nie są całkowicie bezpodstawne o czym mogą świadczyć tytuły niektórych kawałków - "Last Day Of Winter" czy "Aurora Borealis".

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser w swojej historii wydał na świat tyle świetnych słuchawek, że gdyby ktoś chciał ułożyć listę najważniejszych modeli wszech czasów, spokojnie mógłby stworzyć ją wyłącznie z produktów tej jednej firmy....

FiiO FT7

FiiO FT7

Niektóre firmy wchodzą do świata hi-fi frontowymi drzwiami, budując swoją legendę przez dekady wokół kilku wysokiej klasy wzmacniaczy, kolumn albo gramofonów, a potem ostrożnie poszerzając katalog o kolejne segmenty. Inne...

Advance Paris A12 Apex

Advance Paris A12 Apex

Advance Paris nie jest marką nową, choć przez długi czas funkcjonowała na rynku trochę obok głównego nurtu audiofilskich rozmów. Firma wystartowała w 1995 roku jako Advance Acoustic. Początkowo oferowała zestawy...

Bannery boczne

Komentarze

stereolife
@Artur - To jest raczej uzależnione od źródła. Jeżeli odtwarzacz ma konstrukcję symetryczną, prawdopodobnie warto będzie sprawdzić, czy połączenie XLR okaże się...
Mary
A jakie to modele? Bo mnie interesuje ten temat...
słuchacz
@Artur - Trzeba to sprawdzić na słuch i nie instalować w ciemno. Niestety znakomita większość wzmacniaczy z wejściami zbalansowanymi (obojętne, tranzystor czy l...
Marcin
Jako były posiadacz Charybdis podpisuję się pod całym testem recenzji. Już wkrótce naprawię swój błąd i powrócę do nich ;) Nie słyszałem obiektywnie nic co grał...
Artur
Witam. Widzę, że dołożono kartę rozszerzeń XLR. Czy jest dużo różnica między RCA a XLR ? Warto zainwestować w to rozszerzenie?

Płyty

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Kiedy opisywałem "Fires Within Fires", uznałem ten album za rozczarowanie. Był dla mnie za krótki, przez co sprawiał wrażenie niedopowiedzianego,...

Tech Corner

Obudowy głośnikowe w praktyce - rodzaje, właściwości, brzmienie

Obudowy głośnikowe w praktyce - rodzaje, właściwości, brzmienie

Zapewne niejedno z nas próbowało kiedyś przestawiać swoje kolumny głośnikowe w różne miejsca w mieszkaniu lub domu, aby sprawdzić, gdzie będą najlepiej grały. Oczywiście ma to sens, ponieważ rozmiar, akustyka pomieszczenia czy rozstawienie kolumn względem słuchacza i ścian mają kluczowe znaczenie dla ich brzmienia. Jednak czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się nad...

Prezentacje

40 lat głośnikowego modernizmu - Focal

40 lat głośnikowego modernizmu - Focal

Co przychodzi nam do głowy, kiedy myślimy o Francji? Wiadomo - świetna kuchnia, doskonałe wina i sery, luksusowe perfumy, nowoczesna architektura, pokazy mody, festiwale filmowe, słynni malarze i wiecznie zakorkowane uliczki Paryża. Dla amatorów sprzętu hi-fi jest to także jeden z najważniejszych krajów na audiofilskiej mapie świata. To właśnie tutaj...

Cytaty

WalterPater.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.