Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Cruentus - Every Tomorrow

  • Kategoria: Metal
  • Karol Otkała

Cruentus - Every Tomorrow

Zastanawialiście się kiedyś jaki byłby efekt połączenia industrialu z djentem? Jak brzmiałaby hybryda Meshuggah i Fear Factory? Jeśli tak to już nie musicie się wysilać, bo z pomocą przychodzi szczeciński Cruentus. Wstyd się przyznać, że uchodząc za "prawie" rodowitego Szczecinianina, o zespole usłyszałem dopiero przy okazji premiery "Every Tomorrow". A tymczasem Cruentus powstał jeszcze w ubiegłym wieku i przez niecałe dwadzieścia lat wydał trzy pełnoprawne albumy, wliczając w to najnowszy krążek. Ilość może nie powala, ale też nie dziwi ze względu na polskie realia, gdzie poza mainstreamem konieczne jest pogodzenie muzycznej pasji ze standardową pracą na etacie. Ta smutna prawda jest o tyle przygnębiająca, że Cruentus w niczym nie ustępuje przedstawicielom sceny zagranicznej. Ba! Ma kilka atutów sprawiających, że nad niektórymi grupami ma dużą przewagę.

Soulfly - Ritual

  • Kategoria: Metal
  • Karol Otkała

Soulfly - Ritual

Swego czasu Max Cavalera "produkował" hurtowe ilości muzyki. Niestety, ilość nie zawsze szła w parze z jakością. Na szczęście muzyk (lub koledzy z jego zespołów) w pewnym momencie opamiętał się i zdecydowanie obniżył studyjne tempo. "Ritual" i poprzedni album zatytułowany "Archangel" dzieli najdłuższa przerwa w historii Soulfly - ponad trzy lata. Po drodze był jeszcze wydany w zeszłym roku, bardzo udany "Psychosis" Cavalera Conspiracy, którego premierę od wydania wcześniejszego "Pandemonium" dzieli taki sam odstęp. W przypadku Cavalera Conspiracy, dłuższa przerwa zdecydowanie wyszła zespołowi (a przede wszystkim słuchaczom) na dobre. Czy i tak jest w przypadku Soulfly?

Greta Van Fleet - Anthem Of The Peaceful Army

  • Kategoria: Rock
  • Paweł Kłodnicki

Greta Van Fleet - Anthem Of The Peaceful Army

W końcu musiał przyjść taki moment, gdy nie pochwalę, a skrytykuję jakiś zespół retro-rockowy. Nie jest to jednak pierwsza lepsza grupa. Niewielu przedstawicieli tego nurtu zdobyło taką popularność i uwagę mediów jak bohater tej recenzji. Greta Van Fleet niemal dosłownie podzielił środowisko słuchaczy i krytyków na dwie grupy - tych, którzy nie mogą się opędzić od zachwytów nad zespołem i wskazują go jako zbawcę i renesans współczesnego rocka i tych, którzy ganią go za maksymalną wtórność, a wręcz zrzynanie z Led Zeppelin. Nie będę się silił na oryginalność, bo od początku byłem po drugiej ze stron tej barykady, według moich obserwacji nieco mniej licznej. Jednocześnie aż trudno mi zrozumieć, że jest tak wiele osób niedostrzegających tego powiązania. Greta Van Fleet to nie naśladowca, ani nawet epigon, a stuprocentowa kopia Led Zeppelin. Dobitnie uświadczyła mnie o tym już zeszłoroczna EP-ka "From The Fires", jednak nie mam zamiaru się nad nią rozwodzić, bo napisano o niej już wystarczająco dużo. Skupię się na pełnoprawnym debiucie zespołu, który był dla niego niepowtarzalną szansą na pokazanie choć zalążków własnego stylu. Nigdy tak gorliwie nie unikałem słuchania choćby fragmentów przedpremierowych singli, niezmiernie ciekawe, co muzycy zaoferują. Cóż, w zasadzie nie zaoferowali kompletnie nic.

Ostatnie komentarze

  • Mario

    W pełni się z Panem zgadzam i... Podziwiam za wytrwałość;) Znajomy podesłał mi na nich namiary kilka dni temu, ale nie byłem w stanie przejść przez całą płytę. Wtórność do sześcianu, przy nich Kingdom Come byli świeży i odkrywczy. Gdzieś w telewizjach straszy potworek "Twoja twarz brzmi znajomo". Ki...
    0
Zobacz inne komentarze

Witchwood - Litanies From The Woods

  • Kategoria: Rock
  • Paweł Kłodnicki

Witchwood - Litanies From The Woods

Można śmiało stwierdzić, że scena retro-rockowa, zwłaszcza europejska, jest już mocno przepchana. Tym bardziej warto wyławiać z tego wielkiego stawu prawdziwe perełki, które w większości wprawdzie nie mają szans dorównać swoim klasycznym inspiracjom, ale za to na tle współczesnego rocka wyróżniają się na duży plus. Z przyjemnością stwierdzam, że włoski Witchwood jest kolejną z takich grup. Zespół ma w zasadzie bardzo podobne wzorce do opisywanego tu wcześniej Blood Ceremony. Należy tylko zamienić doom metal na klasyczny hard rock, zwłaszcza spod znaku Deep Purple. Mnóstwo tu też folku, w tym wszechobecnych partii fletu, które jednak często nawiązują nie do stylu Jethro Tull, a bardziej "klasycznej" szkoły gry na tym instrumencie. Na tym kończą się wyraźne podobieństwa, bo muzyka Witchwood jest znacznie mniej subtelna, a w mocnych momentach wręcz nachalna. Dotyczy to zwłaszcza aż nazbyt ekspresyjnego śpiewu gitarzysty Riccarda Dal Pane, co może wynikać z typowego dla Włochów temperamentu. Facet barwę głosu jakąś ma, za to dysponuje bardzo niską skalą. We właściwych dla siebie tonacjach radzi sobie całkiem nieźle i tym bardziej niepotrzebne jest usilne zdzieranie sobie gardła przez wrzaski, których trochę tu usłyszymy. Nie jest to jednak nic, przez co nie da się przebrnąć, a sama muzyka nie jest już tak drażniąca.

Jimi Hendrix - Machine Gun: The Fillmore East First Show

  • Kategoria: Rock
  • Paweł Kłodnicki

Jimi Hendrix - Machine Gun: The Fillmore East First Show

Najlepszy gitarzysta w historii muzyki działał jako profesjonalny muzyk mniej niż 10 lat i choć w tym czasie był bardzo aktywny, to nie był w stanie zostawić po sobie tyle wartościowego materiału, ile niektórzy by sobie życzyli. Zwłaszcza albumy studyjne wydane po jego śmierci z czasem stawały się coraz bardziej kuriozalne, przybierając formę składanek na siłę pozapychanych niedokończonymi utworami i zalążkami kompozycji, wydobytymi z najciemniejszych kątów. Kilka ostatnich wydawnictw prezentuje się już nieco lepiej, wciąż jednak wciskano na nie kolejne wersje utworów, które wcześniej zdążyły się ukazać w kilku lepszych wykonaniach. Najsensowniejszym albumem pośmiertnym Hendrixa od wielu lat jest "Both Sides Of The Sky".

Ostatnie komentarze

  • Pablo

    Z takim graniem Hendrix powinien być kojarzony, a nie z piosenkami typu "Hey Joe", "Little Wing". Bo mam wrażenie, że w Polsce jego twórczość jest nieco pomijana. Pewnie, każdy słuchacz rocka powie, że szanuje Jimiego, ale ze znajomością czegoś więcej, niż największych przebojów, może być kiepsko. T...
    0
Zobacz inne komentarze

Mark Lanegan & Duke Garwood - With Animals

  • Kategoria: Inne
  • Karol Otkała

Mark Lanegan & Duke Garwood - With Animals

Czasem zastanawiam się czy Mark Lanegan zna w ogóle takie pojęcie, jak urlop czy czas wolny. Między albumami "Bubblegum" a "Blues Funeral" nastąpiło osiem lat solowej ciszy. Jednak w tym czasie powstały trzy bardzo udane krążki w duecie z Isobel Campbell. W 2012 roku artysta zapoczątkował ciekawą, a wręcz niesamowitą serię wydawnictw. "With Animals" jest szóstym albumem zawierającym premierowy materiał, jaki ukazał się od tamtego momentu. Do tego dochodzi świetny "Houston: Publishing Demos 2002" oraz remixy do "Phantom Radio". Co ciekawe, jak do tej pory ilość zawsze szła w parze z jakością. Czy tak samo będzie w przypadku drugiej płyty, na której obok Marka Lanegana pojawił się Duke Garwood?

Blood Ceremony - Living With The Ancients

  • Kategoria: Rock
  • Paweł Kłodnicki

Blood Ceremony - Living With The Ancients

W ramach wycieczki po ciekawym świecie retro rocka do tej pory odwiedziliśmy kilka rejonów Skandynawii, Holandię, a ostatnio Stany Zjednoczone. Kolejny przystanek znajdziemy w Kanadzie - kraju, w którym, podobnie jak w Szwecji, scena rockowa nigdy nie zdołała się odpowiednio rozrosnąć (choć nie można nie wspomnieć o Neilu Youngu, Rush czy Steppenwolf). Blood Ceremony to zespół żywcem wyjęty z lat 70. Nie tylko ze względu na nawiązujące do tamtych czasów brzmienie, ale także od razu rozpoznawalne inspiracje. Zespół miał dwa główne wzorce, które postanowił ciekawie połączyć - najmroczniejsza, wręcz doom-metalowa strona Black Sabbath i najbardziej folkowe wcielenie Jethro Tull. Z tej mieszanki narodziła się interesująca i całkiem oryginalna, jak na dzisiejsze czasy, muzyka. Do tej pory zespół nagrał cztery albumy, z czego moim zdaniem najbardziej godny uwagi jest drugi w kolejności "Living With The Ancients" - najlepsza wizytówka grupy i kwintesencja jej stylu. To także jedna z najlepszych płyt retro-rockowych, jakie powstały.

Cypress Hill - Elephants On Acid

  • Kategoria: Inne
  • Karol Otkała

Cypress Hill - Elephants On Acid

Mój etap fascynacji hip-hopem przypadł na okolice przełomu wieku, kiedy to ekipa Cypress Hill najlepsze lata miała już za sobą. I tak jak wydany w 2000 roku "Skull & Bones" przynosił jeszcze sporo dobrej muzyki i powiew świeżości, tak dalej było już zdecydowanie gorzej. "Stoned Riders" był nijaki i praktycznie całkowicie zatracił ducha zespołu, "Till Death Do Us Part" prezentował się jeszcze słabiej. Szczytem marazmu był wydany w 2010 roku, przekombinowany "Rise Up" z gościnnym udziałem milionów artystów. Po nim nastąpiła długa cisza. Nigdy nie uważałem się za fana Cypressów, ale spędziłem z nimi wiele czasu i pewien sentyment po starych czasach pozostał, dlatego sporadycznie wracam do pierwszych pięciu albumów. Pogodziłem się również (całkowicie bez problemu) z tym, że to już prawdopodobnie koniec i nic nowego, a już tym bardziej dobrego od Cypress Hill nie usłyszymy. Wieść o tym, że po ośmiu latach przerwy pojawi się nowy materiał, była dla mnie sporym zaskoczeniem.

Light Coorporation - Aliens From Planet Earth

  • Kategoria: Jazz
  • Paweł Kłodnicki

Light Coorporation - Aliens From Planet Earth

Wydawanie dwóch płyt w przeciągu niespełna roku nie jest dzisiaj standardem na rynku fonograficznym. Nic jednak tak nie zachęca do takiego kroku, jak pozytywne recenzje debiutanckiego (czyli w pewnym sensie najważniejszego) albumu, a na te Light Coorporation nie mogło narzekać. "Rare Dialect" spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem i to zarówno w Polsce, jak i za granicą, w czym na pewno pomógł fakt, że ukazał się nakładem brytyjskiej wytwórni. Choć nie można tu mówić o popularności na miarę choćby Riverside, z pewnością była to zachęta dla zespołu, by nie zapomnieli, że gdy się powiedziało A, trzeba powiedzieć B. Sens tych słów o tyle dobrze pasuje do "Aliens From Planet Earth", że jest to bezpośrednia kontynuacja poprzednika. Moim zdaniem, nawet zbyt bezpośrednia. To jeszcze większy zwrot w stronę subtelnego grania, nastawionego na budowę mrocznego nastroju. Już na debiucie było tego trochę za dużo, co jednak rekompensowała świeżość tego materiału, a także jego zwartość i bardzo optymalna długość - 44 minuty. Na drugim albumie zespół poszedł na całość i umieścił ponad godzinę muzyki, co było grubą przesadą.

Riverside - Wasteland

  • Kategoria: Rock
  • Paweł Kłodnicki

Riverside - Wasteland

Riverside to dość wyjątkowy okaz w młodym polskim środowisku muzycznym. W przeciwieństwie do większości rodzimych zespołów powstałych już w tym stuleciu, działa nie tylko poza podziemiem, ale także wyłącznie polskim mainstreamem. Jego popularność za granicą jest w zasadzie większa niż u nas, a to nawet w czasach świetności polskiego jazzu, stojącego na światowym poziomie, nie zdarzało się zbyt często. Muszę przyznać, że zdumiewa mnie tak duże uznanie dla tej właśnie grupy. Nie znaczy to, że uważam ją za całkowicie bezwartościową. Podejrzewam, że jako nieliczny plasuję się dokładnie pomiędzy częstymi zachwytami a rzadką miażdżącą krytyką wobec Riverside. Dla mnie jest to zespół z bardzo dużym, ale źle ukierunkowanym potencjałem, pozbawiony przede wszystkim własnej tożsamości, świeżości i szerszych inspiracji. Te czerpią głównie z twórczości Deep Purple i Stevena Wilsona, uznawanego często za zbawcę rocka progresywnego i jedno z największych muzycznych objawień lat 90. Wzorce bardzo zacne (choć w przypadku Wilsona nie jest to oczywiste), jednak nasi rodacy przetwarzają je w maksymalnie wtórny sposób, mieszając charakterystyczne dla tych artystów elementy, bez jakiegokolwiek własnego wkładu. A należy dodać, że sam Wilson nie tworzy rocka progresywnego w ścisłym tego wyrażenia znaczeniu, więc odtwórcze czerpanie z jego twórczości jest bardzo niebezpieczne. Również Riverside nie uniknął popadnięcia w tak zwaną neoprogresywę, wypaczającą założenia pierwowzoru niemal pod każdym względem.

Ostatnie komentarze

  • 1piotr13

    No proszę, jeszcze kilka godzin temu pisałem, że czekam na recenzję tej płyty a tu proszę już jest ;) ''Przeciąganie utworów, sklejanie ze sobą niepasujących do siebie motywów...'' - osobiście mam wrażenie, że bardzo dużo kapel grających progresywnego rocka w ten właśnie sposób wykonuje ten rodzaj m...
    0
Zobacz inne komentarze

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser Momentum 5 Wireless

Sennheiser Momentum 5 Wireless

Są w świecie audio produkty, których kolejne generacje pojawiają się tak regularnie, że właściwie można ustawiać według nich kalendarz. Co rok nowy smartfon, co dwa lata nowa wersja przetwornika, co...

Canor Verto D4S + Virtus I4S

Canor Verto D4S + Virtus I4S

Przymierzając się do zakupu hi-endowego systemu stereo, zwykle zaczynamy przeglądać katalogi producentów amerykańskich, niemieckich, brytyjskich, włoskich, francuskich, japońskich albo skandynawskich. W ostatnich latach do tego grona dołączyły także firmy chińskie,...

Matrix Audio ND-1

Matrix Audio ND-1

Jeszcze kilka lat temu kierunek rozwoju cyfrowego audio wydawał się całkowicie oczywisty. Skoro odtwarzacz sieciowy i tak potrzebuje przetwornika, a ten coraz częściej otrzymuje regulację głośności, wyjście słuchawkowe i kilka...

Bannery boczne

Komentarze

Felek
Mam Venere 2.5, ale po przeczytaniu tego artykułu przerabiam je na Olimpicę II 1/2. To nie będzie III, ale w moim przedziale możliwości dam radę i nie obrażą si...
Jaro
W świetle tego, co podziało się z Auralikiem, przydałoby się takie urządzenie stworzone przez inną firmę, żeby moja S1 za 1-2 lata nie odmówiła współpracy.
Krzysztof
Witam. Też posiadam 300 i gdybym połączył z AM 300, to by coś lepiej zagrało?
Garfield
@leszcz - Sam podałeś powód, dla którego ktoś kiedyś wymyśli nowy format: "bo potrzebna będzie sprzedaż".
leszcz
@Garfield - Wsparcie straci raczej zewnętrzna skrzyneczka streamera, bo potrzebna będzie sprzedaż nowego produktu. Nowych formatów już się raczej nie wymyśli, b...

Płyty

Chelsea Wolfe - The Dark

Chelsea Wolfe - The Dark

Tytuł "The Dark" brzmi jak obietnica czegoś dobrze znanego wszystkim, którzy śledzą twórczość Chelsea Wolfe od dłuższego czasu. Można więc...

Tech Corner

Krótka historia płyty kompaktowej

Krótka historia płyty kompaktowej

Jak wyglądał świat w marcu 1979 roku? Andrzej Wajda kręcił "Panny z Wilka". Jan Paweł II był papieżem niecałe pół roku. Prezydentem USA był Jimmy Carter. W Nowym Jorku urodziła się Norah Jones. Atari wypuściło na rynek komputery Model 400 i Model 800. W salonach samochodowych pojawiły się Peugeot 505,...

Nowości ze świata

  • One of the traditional arguments against active loudspeakers is that their electronics age faster than their cabinets and drivers. An amplifier module can become outdated, streaming standards change and DSP platforms improve, while the acoustic part of a well-designed speaker...

  • AudioQuest DragonFly is one of those products that hardly needs an introduction. The original model appeared in 2012 and helped turn the USB dongle DAC from a niche computer-audio accessory into a genuinely mainstream hi-fi product, with more than 300,000...

  • Fyne Audio has spent almost a decade building its reputation around conventional passive loudspeakers, from relatively affordable bookshelf models to imposing high-end designs made in Scotland. Cubitt 5 marks a rather important change of direction. It is the company's first...

Prezentacje

40 lat głośnikowego modernizmu - Focal

40 lat głośnikowego modernizmu - Focal

Co przychodzi nam do głowy, kiedy myślimy o Francji? Wiadomo - świetna kuchnia, doskonałe wina i sery, luksusowe perfumy, nowoczesna architektura, pokazy mody, festiwale filmowe, słynni malarze i wiecznie zakorkowane uliczki Paryża. Dla amatorów sprzętu hi-fi jest to także jeden z najważniejszych krajów na audiofilskiej mapie świata. To właśnie tutaj...

Cytaty

JodiPicoult.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.