Bannery górne

A+ A A-

Bryston BP-26 + MPS-2 + 4B3

Bryston BP-26 + MPS-2 + 4B3

Bryston to doskonały przykład marki kierującej się najbardziej audiofilskimi wartościami. Kanadyjscy konstruktorzy mają jasno określone priorytety i nie zmieniają ich od lat. Na pierwszym miejscu jest zawsze jakość brzmienia i wykonania, następnie niezawodność, stabilność parametrów, jakość użytych podzespołów i funkcjonalność, a dopiero potem takie drobiazgi, jak wygląd czy zastosowane nowinki techniczne. Bryston nie robi sprzętu dla ludzi, którzy kupują oczami i chcą słuchać muzyki z telefonu z wykorzystaniem najnowszego protokołu jakiegoś tam... Tak mogą działać dalekowschodnie firmy rzucające się na każdą nową kość i wypuszczające na rynek gotowe urządzenie w ciągu miesiąca, natomiast u Brystona prace nad nowym wzmacniaczem czy przetwornikiem mogą trwać nawet kilka lat. W tym czasie cierpliwie dobiera się podzespoły, projektuje obwody elektroniczne, a następnie przeprowadza dziesiątki prób odsłuchowych i testów niezawodności. Inżynierowie co chwila mierzą kluczowe parametry elektryczne, sprawdzają sprzęt pod kątem zakłóceń elektromagnetycznych i badają jego stabilność termiczną aby mieć pewność, że w chwili wypuszczenia nowego modelu na rynek wszystko będzie dopięte na ostatni guzik. Przy takim podejściu jest w miarę oczywiste, że firma nie może plasować się w czołówce jeśli chodzi o szybkość wprowadzania nowych rozwiązań, gniazd i formatów, ale tak naprawdę nie musi. Wizytówką Brystona są opinie zadowolonych audiofilów, a także profesjonalistów - muzyków, realizatorów nagrań i specjalistów od masteringu. Wielu z nich pracuje na sprzęcie Brystona nawet kilkadziesiąt lat. I to nie na zasadzie "stałej rotacji"... Najczęściej są to sytuacje typu "jak kupiłem wzmacniacz dwadzieścia lat temu, tak już nie potrzebowałem żadnego innego, bo mój Bryston wciąż sprawuje się świetnie". W wielu przypadkach jedynym powodem do zmiany jest pojawienie się lepszego Brystona, ale i to zdarza się niezwykle rzadko, bo raz wprowadzony model pozostaje w produkcji nawet kilka czy kilkanaście lat. Teraz jednak doczekaliśmy się dużej, hurtowej zmiany. Po wielu latach Kanadyjczycy wymienili całą serię końcówek mocy, zastępując modele z "dwójką" w potędze modelami "sześciennymi". Do naszego testu trafił piec, który do tej pory był prawdopodobnie jednym z najbardziej popularnych w ofercie Brytsona - wzmacniacz 4B w wersji "do trzeciej potęgi". A żeby było jeszcze bardziej hi-endowo, wystąpił w towarzystwie flagowego przedwzmacniacza BP26 z zewnętrznym zasilaczem MPS-2.

Choć od początku było wiadomo, że gwiazdą tego zestawienia będzie 4B3, postanowiliśmy przetestować go w komplecie z firmowym przedwzmacniaczem z prostego powodu - opisywanie samych przedwzmacniaczy lub samych końcówek mocy jest owszem bardzo ciekawe, ale jeżeli nie trafimy w odpowiednią konfigurację z pozostałymi urządzeniami w systemie, taka recenzja będzie obarczona sporym błędem. Aby zrobić to porządnie, musielibyśmy zgromadzić kilka innych preampów i końcówek w zbliżonej cenie, a następnie ocenić 4B3 w różnych konfiguracjach i na tle konkurencyjnych wzmacniaczy. To po pierwsze oznaczałoby, że przez najbliższy miesiąc nie będziemy robili nic innego, a po drugie wśród zgromadzonych przedwzmacniaczy i tak musiałby się wówczas znaleźć jakiś model Brystona, bo najczęściej to właśnie firmowe połączenia okazują się najlepsze. Darowaliśmy sobie więc całe te igrzyska i potraktowaliśmy kanadyjski komplet jako całość. Przyjmijmy, że to po prostu hi-endowa integra, tylko w trzech kawałkach. A dlaczego akurat "czwórka"? Otóż jest to najmocniejszy z "jeszcze normalnych" wzmacniaczy Brystona. Wyższy 7B3 to już monoblok oddający 600 W na kanał przy 8 Ω, kolejny model 14B3 to jego stereofoniczna odmiana, a flagowy 28B3 to znów monoblok, tym razem o mocy 1000 W na kanał przy 8 Ω. Innymi słowy - potwory. Ale 4B3 też słabiutką lampką nie jest. Mamy tu 300 W na kanał przy 8 Ω i 500 W przy 4 Ω, a gdyby w przyszłości poniosła nas fantazja, możemy dokupić drugą sztukę i obie zmostkować - otrzymamy wtedy dwa monobloki oddające 900 W przy 8 Ω. Prawda, że to kusząca opcja? Sam producent przyznaje, że to właśnie "czwórka" jest najpopularniejszą końcówką mocy w jego ofercie, więc coś w tym musi być.

Bryston BP-26 + MPS-2 + 4B3

Bryston BP-26 + MPS-2 + 4B3

Wygląd i funkcjonalność

Końcówka mocy jaka jest, każdy widzi. Z tym, że ta jest wyjątkowo pancerna. Front to wielki, aluminiowy blok z wyrzeźbionym centralnym "okienkiem" w którym wygrawerowano symbol opisywanego modelu i umieszczono dwie diody oraz włącznik sieciowy. Drugi znajduje się z tyłu, ale o tym za chwilę. Cała obudowa sprawia wrażenie odpornej na wszelkie niespodzianki włącznie z wybuchem bomby atomowej, chociaż tego chyba nikt nie sprawdzał. Ja bym się tam nie zdziwił... 4B3 to kawał ciężkiego żelastwa. Przeniesienie wzmacniacza w pojedynkę owszem jest możliwe, chociaż wymaga pewnej wprawy i złapania obudowy w odpowiednim miejscu aby można było powiedzmy wsunąć ją w dolną półkę stolika. Jeśli o mnie chodzi, z przodu mogłyby znaleźć się profesjonalne uchwyty i okazuje się, że producent przewidział taką możliwość - wtedy jednak panel czołowy będzie odrobinę szerszy (19 cali zamiast 17). W warunkach domowych prawdopodobnie nie będzie to nikomu potrzebne, bo założenie jest takie, że raz ustawiona i podłączona końcówka będzie pracowała wiele lat i w tym czasie konieczne będzie tylko przesuwanie lub unoszenie jej w celu wyczyszczenia stolika. Oprócz wersji "cywilnej" z uchwytami lub bez, dostępna jest także wersja Pro z rączkami i szerszą płytą czołową z otworami przystosowanymi do montażu w studyjnych rackach. Do testu otrzymaliśmy wersję srebrną i tutaj ciekawa obserwacja - wraz z wprowadzeniem wzmacniaczy "sześciennych" Bryston najwyraźniej zmienił wykończenie frontów. 4B3 ma bowiem bardziej satynową powierzchnię, co było widać natychmiast, gdy obok ustawiliśmy BP-26 i MPS-2. Te również są srebrne, ale bardziej surowe, z widoczną fakturą metalu. To samo widać w odmianach czarnych - starsze urządzenia Brystona są szczotkowane i anodowane na kolor czarny, a nowe końcówki mocy wyglądają trochę jakby były pokryte matowym lakierem. Czy od tego momentu wszystkie urządzenia Brystona będą miały takie satynowe fronty? Możliwe, że tak, chociaż niedawno wprowadzono do sprzedaży model BDP-Pi i ze zdjęć można wywnioskować, że ma on taką samą, surową płytę czołową jak BP-26 i MPS-2. Szczerze mówiąc, ciężko mi powiedzieć o co tutaj chodzi i jaki jest przyjęty przez producenta kierunek. A może końcówki mocy mają celowo odróżniać się od pozostałych urządzeń? Jeśli o mnie chodzi, wszystkie urządzenia mogłyby już być robione "po nowemu", bo dostarczony do naszego testu egzemplarz 4B3 prezentował się po prostu rewelacyjnie.

Z tyłu 4B3 oprócz gniazda zasilającego z włącznikiem (kolejnym) znajdziemy symetrycznie rozmieszczone wejścia RCA i XLR, pojedyncze terminale głośnikowe, złącze dla zdalnego sterowania oraz trzy niewielkie hebelki. Pierwszym wybieramy wzmocnienie (23 lub 29 dB), drugim możemy przełączyć nasz wzmacniacz w tryb zmostkowany (mono), a trzecim ustawiamy aktywne wejście (RCA lub XLR). Wielkiej filozofii tu nie ma, a przynajmniej tak nam się wydawało kiedy wzmacniacz wylądował na stoliku w naszej sali odsłuchowej i chcieliśmy go podłączyć na wygrzewanie. Obok stanął firmowy przedwzmacniacz z zasilaczem i tylko w tym elemencie całej układanki mógł się czaić jakiś haczyk, ale nie - uruchomienie BP26 i MPS-2 trwało może dwie minuty. Podpięliśmy więc wszystkie kable do 4B3, sprawdziliśmy ustawienie hebelków, pstryknęliśmy włącznikiem umieszczonym z tyłu, nacisnęliśmy przycisk na przedniej ściance i... Nic. A to dziwne, bo z tyłu migała już mała, czerwona dioda. Ha, pewnie nie zgadza się polaryzacja wtyczki. Zetknęliśmy się z tym między innymi w urządzeniach T+A z serii HV, które nie tylko oznajmiają fakt niewłaściwej polaryzacji zasilania jakąś diodą, ale po prostu się nie włączają. No to co, przekręcamy wtyczkę w listwie i jedziemy? Nie, to nie to. Czerwona dioda znów miga, a wzmacniacz jak nie startował, tak nie startuje. W tym momencie zaczęło się poważniejsze kombinowanie - a może przedwzmacniacz, a może hebelek, a może jednak przepalił się jakiś bezpiecznik? No ale w Brystonie? Nie, ta opcja była najmniej prawdopodobna. Nawet szybki telefon do dystrybutora nie rozwiązał problemu od razu bowiem dostarczony do naszego testu 4B3 był chyba pierwszym modelem sprowadzonym do naszego kraju i jeszcze nikt się nim poważniej nie bawił. Dystrybutor postanowił więc nas odwiedzić i rozwiązał problem. Okazało się, że w momencie podłączania kabla zasilającego do końcówki, tylny przycisk zasilający ma się znajdować w pozycji włączonej. Wzmacniacz od razu bada wtedy parametry prądu i - jeśli wszystko się zgadza - po chwili jest gotowy do włączenia centralnym przyciskiem z przodu. Tak też się stało, wzmacniacz się uruchomił, choć przyznam, że takie rozwiązanie nawet nie przyszło mi do głowy.

W trakcie procedury startowej słuchać parę kliknięć dochodzących z wnętrza obudowy, natomiast później podczas pracy wzmacniacz pozostaje idealnie cichy. Powiecie, że to nic specjalnego? Cóż, może nie mieliście do czynienia z piecykami, które potrafią wydawać z siebie ciche buczenie, a w skrajnych przypadkach i przy kiepskiej jakości prądu brzęczą tak, że po przyłożeniu dłoni czuć jak wibrują ich obudowy. Tak się składa, że im mocniejszy wzmacniacz, tym większy powinien być transformator. A im większe trafo, tym większe prawdopodobieństwo powstawania niepożądanych wibracji i większy tych wibracji skutek. Pamiętam między innymi jedne z pierwszych dużych kondycjonerów PAL-a (obecnie Gigawatt) wyposażone w trafa separujące cięższe niż grzech pierworodny - potrafiły buczeć tak głośno, że w wibracje wpadał cały stolik (serio). Kiedy producent zdał sobie sprawę z tego problemu, wprowadził udoskonalone, ciche transformatory, ale potem zaprzestał ich stosowania, ulepszając układy filtracji i dystrybucji wewnątrz swoich listw i kondycjonerów. Niestety w klasycznym wzmacniaczu nie ma jak pozbyć się transformatora, więc każdy producent powinien przede wszystkim zadbać o jego jakość, a to niestety kosztuje, więc nie każdemu się chce. Na szczęście Bryston jest jedną z firm, które dbają o takie szczegóły. Kanadyjscy inżynierowie doskonale wiedzą jak zapewnić cichą i bezproblemową pracę transformatora, ale pewnie i tak przeprowadzili serię testów, tak na wszelki wypadek. To samo dotyczy szumów. Prawie każdy wzmacniacz generuje szum na wyjściach głośnikowych, nawet przy kompletnie "pustych" gniazdach wejściowych. Najczęściej objawia się to cichym syczeniem głośników wysokotonowych i w zależności od poziomu tego szumu może być dokuczliwe lub nie. W niektórych przypadkach daje się we znaki, szczególnie gdy mamy pokój odsłuchowy o małej lub średniej powierzchni i siedzimy w odległości do dwóch-trzech, a nie ośmiu czy dziesięciu metrów od kolumn. Tutaj - zero problemów. Możemy nawet usiąśc tuż przy głośnikach i nie powinniśmy zauważyć szumu pochodzącego od wzmacniacza. Może jestem przewrażliwiony, ale dzięki takim rzeczom Bryston szybko zyskał moją sympatię.

Krótko o przedwzmacniaczu i zasilaczu. Dlaczego taka opcja? Bo taką sobie zażyczyłem do testu. A tak poważnie - pamiętam jak dawno temu, podczas testu słuchawkowego BHA-1 dowiedziałem się, że można podłączyć do niego zewnętrzny zasilacz, ale niestety nie na tej samej zasadzie, jaką stosuje na przykład Naim. Tam każde urządzenie dostajemy gotowe do użycia, z własnym zasilaczem w środku, i w dowolnym momencie możemy dokupić do niego dodatkowy, lepszy zasilacz który albo uzupełni ten wewnętrzny albo całkowicie przejmie jego obowiązki. Trzeba wówczas wyjąć zaślepkę z jednego gniazda, pobawić się trochę kablami, czasami coś tam przełączyć i po chwili można cieszyć się lepszym dźwiękiem. Użytkownikowi pozwala to na dokonanie upgrade'u swojego systemu poprzez dokładanie kolejnych klocków, co jest bardzo sprytne, bo eliminuje konieczność odsprzedaży sprzętu, a producentowi zapewnia regularne opróżnianie magazynu z kolejnych pudełek. U Brystona jest inaczej. Dawniej już w momencie zakupu urządzenia musieliśmy zdecydować czy będziemy korzystali z wbudowanego zasilacza, czy dokupimy oddzielny. Czyli nie ma dublowania funkcji, a zatem - nie płacimy za zintegrowany zasilacz, którego nie będziemy używać. Obecnie w katalogu Brystona jest tylko jeden zasilacz pasujący do zaledwie kilku klocków, które nie są oferowane w wersji z własnym zasilaniem, więc użytkownik ma tutaj małe pole manewru. Tak właśnie jest w przypadku flagowego przedwzmacniacza BP-26. Urządzenie jest przeznaczone do pracy z zasilaczem MPS-2 i innej opcji nie ma.

Co nam to daje? Między innymi to, że preamp wygląda w środku jak mokry sen każdego audiofila. Większość sekcji to idealne, lustrzane odbicia, a dodatkowo sygnału nie zakłócają żadne transformatory i prostowniki, które zostały po prostu wywalone do osobnej obudowy w MPS-2. Tak samo idealnie wygląda tylna ścianka BP-26. Idąc od lewej mamy tu gniazdo zasilania, wyjścia XLR, dalej długi rząd wejść i wyjść RCA, a na końcu jeszcze dwa wejścia XLR. Opcjonalnie w przedwzmacniaczu można zamontować moduł DAC-a lub phono stage dla wkładek MM lub MC. Z przodu mamy tylko cztery hebelki i trzy pokrętła - wybór źródła, regulację balansu i potencjometr. Ten jest zmotoryzowany, więc do pełni szczęścia potrzebny jest nam jeszcze pilot BR2 w formie metalowej cegły z gatunku tych, którymi można w razie konieczności obronić siebie i całą rodzinę. Jak trafi włamywacza w głowę, to zabije na miejscu. Zasilacz MPS-2 z przodu ma tylko jeden hebelek, za to z tyłu - cztery gniazda pozwalające na obsłużenie różnych urządzeń. Właściciel kompletu BP-26/MPS-2 ma teoretycznie możliwość automatycznego ulepszenia dźwięku z innych klocków. Problem polega na tym, że w aktualnym katalogu Brystona jest niewiele urządzeń przygotowanych do podłączenia zewnętrznego zasilacza. Na liście są trzy przedwzmacniacze - BP20, BP25 i BP26 (wszystkie odpadają, bo skoro mamy już BP-26, to po co nam inny przedwzmacniacz) oraz phono stage BP2 (to już rzeczywiście ma sens). Szkoda tylko, że nie obsłużymy jeszcze jakiegoś przetwornika lub odtwarzacza cyfrowego, ale może w przyszłości takowe się jeszcze pojawią.

Bryston BP-26 + MPS-2 + 4B3

Bryston BP-26 + MPS-2 + 4B3

Brzmienie

Ależ się wpakowałem na minę z tym Brystonem... Miałem szczerą nadzieję, że taka hi-endowa dzielonka wywoła w naszej sali odsłuchowej małe trzęsienie ziemi, że jej dźwięk będzie napakowany sterydami, że stanie się nie wiadomo co... Owszem, za pomocą takiego wzmacniacza można kruszyć mury i doprowadzać kolumny do łez. Zapomniałem tylko, że kanadyjscy inżynierowie stroją swoje urządzenia pod kątem maksymalnej neutralności, więc brzmienie flagowego przedwzmacniacza połączonego z jedną z lepszych końcówek mocy nie sprawi, że nasz muzyczny świat wywróci się do góry nogami. Wręcz przeciwnie - podczas pierwszego odsłuchu komplet Brystona sprawiał wrażenie jakby postawił sobie za cel pewne rzeczy poukładać, przywrócić na właściwe miejsca, a mi spokojnie i cierpliwie wytłumaczyć, że nie mam się co nastawiać na jakieś bliżej nieokreślone uniesienia i nagłe zwroty akcji. To nie ten świat. Jak przystało na wzmacniacz o nieco profesjonalnym rodowodzie, 4B3 w komplecie z flagowym przedwzmacniaczem zagrał dźwiękiem idealnie równym i dopieszczonym w każdym aspekcie. Najprościej można powiedzieć, że konstruktorzy tego wzmacniacza osiągnęli idealny balans pomiędzy różnymi skrajnościami. Możecie wymyślić sobie dowolne odchylenia, a Bryston znajdzie między nimi punkt idealnej równowagi. Dzieje się to we wszystkich dziedzinach, jakie mógłbym rozpatrywać podczas testu. Czy barwa dźwięku jest ciepła czy chłodna? Bliska zeru, może delikatnie od tej cieplejszej strony. Czy scena jest wysunięta do przodu czy do tyłu? Ani to, ani to. W największym stopniu zależy to od charakteru nagrania, ale jeśli miałbym wyciągnąć jakąś średnią ze swoich obserwacji, scena jest tutaj rozciągnięta równo w obu kierunkach, a w wymiarze szerokości jest po prostu prawidłowa. Czy równowaga tonalna jest przechylona na korzyść niskich czy wysokich tonów? No nie, proszę, mamy do czynienia z hi-endowym wzmacniaczem jednego z najbardziej szanowanych producentów, więc o takich rzeczach nawet nie ma co mówić. Pasmo jest równe jak stół i nie ma tu co wymyślać. Dzielonka Brystona gra dynamicznie, ale nie wybuchowo. Neutralnie, ale nie sucho. Przejrzyście, ale bez nieprzyjemnych wyostrzeń. Potężnie, ale i szybko, bez rozwlekania i wpadania w buczenie. I czego byście sobie jeszcze nie wymyślili, raczej nie ma możliwości aby ten wzmacniacz "zagiąć". Zwyczajnie się nie da.

Teraz już chyba rozumiecie dlaczego na początku napisałem, że tym testem wpakowałem się na minę. Tak naprawdę z dwóch powodów. Pierwszy jest taki, że słysząc tak dobry dźwięk naturalnie zacząłem już "chorować" na tego Brystona i wyleczyła mnie tylko cena oraz fakt, że mógłbym już wtedy rzeczywiście nie rozglądać się za żadnym innym wzmacniaczem, a to by w prostej linii oznaczało koniec audiofilskiego hobby. Drugi powód jest bardziej prozaiczny - bardzo chciałbym aby niniejsza recenzja była bardziej emocjonująca, ale po prostu nie mogę w tym przypadku wymyślać niczego na siłę. Ten wzmacniacz jest pod wieloma względami idealny. Zagra z każdymi kolumnami, nie ma własnych preferencji muzycznych i nie dodaje do brzmienia prawie nic od siebie. Jeżeli chcemy aby ostateczny rezultat brzmieniowy był "jakiś", będziemy musieli to "coś" wydobyć z kolumn, źródła, kabli, a nawet akcesoriów. Dzielonkę Brystona można właściwie w tej całej układance traktować jako drut ze wzmocnieniem. Może czasami coś wygładzi, może minimalnie osłodzi, ale w ostatecznym rozrachunku jest to wzmacniacz, którego cechą charakterystyczną jest brak cech charakterystycznych. Liczy się dla niego idealna równowaga i stuprocentowa wierność wobec odtwarzanego materiału. Dla wielu audiofilów i melomanów taki dźwięk będzie ni mniej, ni więcej, tylko spełnieniem marzeń i końcem poszukiwań. Inni natomiast mogą uznać dzielonkę Brystona za wzmacniacz nudny i całkowicie przewidywalny. Tu jednak wchodzimy już w filozoficzne dyskusje na temat tego czym wzmacniacz powinien, a czym nie powinien być. A takich sporów nie mam zamiaru rozstrzygać.

Jako recenzent jestem w kropce. Już w tym momencie praktycznie zabrakło mi słów za pomocą których mógłbym jeszcze dokładniej opisać brzmienie testowanego sprzętu. Mam otworzyć słownik synonimów i klepać w kółko to samo? Gdyby moja wierszówka zależała od ilości wyprodukowanych znaków, mógłbym w tym momencie zacząć pisać o każdej kolejnej płycie, która wylądowała podczas testu w odtwarzaczu (tak właściwie to wszystko szło z dysku przez streamer, ale nieważne), jednak to również do niczego nie prowadzi. Ostatecznie, po kilku akapitach opowieści o orkiestrach symfonicznych, sukienkach Diany Krall, soundtrackach z "Gladiatora" i spapranych nagraniach Red Hot Chili Peppers doszedłbym bowiem do takich samych wniosków - wszystko jest takie, jakie być powinno. Po kilku dniach słuchania dzielonki Brystona z różnymi kolumnami zacząłem się zastanawiać na czym tak naprawdę polega piękno tego dźwięku - czy na tym, że nie ma w nim żadnych dodatków, czy może na tym, że jest w nim wszystko co człowiek chciałby znaleźć? Jeśli chcemy usłyszeć potężny, majestatyczny dźwięk, możemy wrzucić któryś z soundtracków autorstwa Hanza Zimmera. Ot, chociażby ten z "Incepcji". Najdzie nas ochota na lekko nieokrzesanego rocka? No to może być na przykład "Bar La Curva/Plamy Na Słońcu" Kazika Na Żywo. Ma być żeński wokal w spokojnym, impresjonistycznym klimacie? Leci "Ultraviolence" Lany Del Rey. Ma być dobrze nagrana elektronika? Jasne - "5" Lamba. A Bryston stoi, grzeje się i nic nie robi - gra ciągle tak samo. Najbardziej leniwy wzmacniacz na świecie...

Bryston BP-26 + MPS-2 + 4B3

Bryston BP-26 + MPS-2 + 4B3

Budowa i parametry

BP-26 to flagowy przedwzmacniacz stereo w ofercie Brystona. Urządzenie zaprojektowano pod kątem współpracy z zewnętrznym zasilaczem, więc w środku znajdziemy już tylko obwody zajmujące się obróbką sygnału dostarczonego na wejścia RCA lub XLR. Do dyspozycji mamy dwa wejścia zbalansowane, pięć wejść niezbalansowanych, z których jedno może zostać przerobione na wejście phono za pomocą opcjonalnej karty przedwzmacniacza gramofonowego (MM lub MC), dalej mamy jeszcze pętlę magnetofonową i dwa wyjścia RCA, a na samym końcu wyjście XLR i gniazdo do podłączenia zasilacza. Ciekawostką jest oznaczenie pętli magnetofonowej, w której dwie pary gniazd zostały opisane jako "to" i "from", a nie "in" i "out". Jeżeli zamiast karty phono zechcemy zamontować w naszym przedwzmacniaczu moduł DAC-a, otrzymamy po prostu dwa gniazda koaksjalne, do których będziemy mogli podłączyć na przykład transport CD lub streamer. W broszurce BP-26 przeczytamy między innymi, że wszystkie wejścia są wstępnie buforowane, co ma pomóc w uzyskaniu lepszego stosunku sygnał/szum. Każdy egzemplarz BP-26 jest po zmontowaniu poddawany rygorystycznym testom i wygrzewany przez okres 100 godzin dla zapewnienia idealnego brzmienia i wieloletniej, bezawaryjnej pracy. Pod tym względem sprzęt Brystona jest trudny do pobicia, bo producent udziela na niego 20-letniej gwarancji.

MPS-2 to zasilacz przeznaczony nie tylko dla modelu BP-26, ale także - jak informuje producent - dla innych urządzeń takich, jak odtwarzacze czy przedwzmacniacze gramofonowe. Trudno jednak dokładnie sprecyzować które modele oprócz BP-26 da się MPS-em zasilić, bo chyba każdy opis na ten temat powstawał w innym momencie. Na stronie internetowej firmy, w opisie MPS-2 zobaczymy więc kilka modeli, które już wyszły z produkcji (jak BP20 czy BP1.5). Z kolei w broszurce dotyczącej klocków z serii C (tak, do niej należą BP-26 i MPS-2, chociaż żaden z tych modeli nie ma litery "C" w symbolu) znalazłem informację, że kupując MPS-a będziemy mogli zasilić aż cztery urządzenia - BP-26, BP-26P, BP-26MC i BP-26DA. Czyli... Tak - ten sam przedwzmacniacz, tylko z różnymi kartami w środku (dlaczego wersja z kartą phono MM nazywa się BP-26P, a z kartą MC - BP-26MC, tego też nie rozumiem). Sprawa zaciekawiła mnie do tego stopnia, że przeklikałem stronę producenta w poszukiwaniu innych urządzeń, które mógłby zasilić MPC-2 i znalazłem... Inny zasilacz - PS-3 - z jednym wyjściem zamiast czterech. Dlaczego znalazł się w sekcji Phono, a nie tej samej, w której umieszczono model MPS-2 - nie wiem. W każdym razie PS-3 również jest kompatybilny z BP-26, więc jeśli nie planujecie rozbudowywać systemu o inne klocki Brystona, to może być sprytny pomysł na ograniczenie wydatków.

Końcówka mocy 4B3 to potężny piecyk oferujący moc 300 W na kanał przy 8 Ω i 500 W. Wzmacniacz można również zmostkować, zamieniając go w monoblok oddający 900 W przy 8 Ω. Całość zamknięto w obudowie wykonanej w całości z aluminium, z ozdobnym frontem dostępnym w kolorze czarnym lub srebrnym, ponacinaną pokrywą i dużymi radiatorami po bokach dla zapewnienia odpowiedniego chłodzenia. Dzięki temu nie trzeba było stosować żadnych wiatraczków lub innych elementów ruchomych, które po pewnym czasie mogłyby zacząć hałasować, przeszkadzając w odsłuchu. Wnętrze 4B3 wygląda cudownie i jest niemal idealnie symetryczne. Środkową część zajmuje ogromny transformator toroidalny dociśnięty do obudowy specjalną, stalową płytą. Tuż za nim umieszczono część układów zasilających, a po bokach - właściwe końcówki mocy przytulone pionowo do radiatorów. 4B3 charakteryzuje się dość wyczynowymi parametrami - zniekształcenia nie przekraczają poziomu 0,005%, odstęp sygnału od szumu wynosi 110 dB na wejściach niezbalansowanych i 113 dB na zbalansowanych, a współczynnik tłumienia przy 20 Hz i 8 Ω przekracza 500. Jeśli ktoś się zastanawia po co komu wiedza na temat tego, co wzmacniacz potrafi przy 20 Hz, odpowiedzią jest pasmo przenoszenia zaczynające się przy 0,5 Hz i kończące na 100 kHz. W testowanej wersji 4B3 waży 28,5 kg.

Bryston BP-26 + MPS-2 + 4B3

Bryston BP-26 + MPS-2 + 4B3

Bryston BP-26 + MPS-2 + 4B3

Konfiguracja

Audiovector SR3 Signature, PMC Twenty 5.24, T+A Criterion TCD 310 S, Pylon Audio Diamond 25, T+A E-Serie Music Player Balanced, Cardas Clear Light, Enerr Tablette 6S, Enerr Symbol Hybrid, Solid Tech Radius Duo 3.

Werdykt

Opisywanie brzmienia sprzętu nastawionego na maksymalną neutralność i wierność zawsze jest trudnym zadaniem. W przypadku wzmacniaczy ze średniej półki można jeszcze chwycić się ostatniej deski ratunku i po prostu oceniać to jak dobrze im to neutralne granie wychodzi. Jednym wychodzi lepiej, innym gorzej, a tym najtańszym z reguły nie wychodzi wcale, więc starają się oczarować słuchacza czymś innym. Z hi-endowymi wzmacniaczami problem jest inny - niektórym z nich niestety udaje się osiągnąć ten cel, więc recenzentowi pozostaje już tylko zagłębiać się we własne przemyślenia na temat dźwięku. Czy idealna równowaga na pewno jest tak pociągająca, jak audiofile sobie to wyobrażają? Czy muzyka słuchana na takim sprzęcie nie traci swojego uroku? Czy w tym dźwięku jest wszystko, czy może właśnie nie ma w nim nic? Opisywana dzielonka Brystona jest jednym z takich właśnie przypadków. Po pewnym czasie zdajemy sobie sprawę z tego, że nie słuchamy wzmacniacza, lecz wszystkiego innego - nagrań, kolumn, kabli, a nawet paneli akustycznych na ścianach. Tutaj każdy element wprowadza coś od siebie, tylko nie wzmacniacz... Będziecie się śmiali, że muszę wykonywać taką gimnastykę aby opisać swoje wrażenia? Powiecie, że jestem ekspertem, a nie potrafię w dwóch słowach powiedzieć jak gra testowany sprzęt? Potrafię. Gra dobrze. Chcecie więcej? To odpowiedzcie mi na kilka pytań. Jak smakuje idealnie czysta woda? Jaki kolor ma szkło? Jak pachnie powietrze? Jak wygląda światło? Mówię poważnie - weźcie czystą kartkę i zapiszcie swoje odpowiedzi na te pytania. A teraz przeczytajcie to, co napisaliście. Tak gra Bryston.

Bryston BP-26 + MPS-2 + 4B3

Dane techniczne

Bryston BP-26
Wejścia: 6 x RCA, 2 x XLR
Wyjścia: 2 x RCA, 1 x XLR, Tape (RCA)
Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 20 kHz (+/- 0,05 dB)
Zniekształcenia: <0,0015%
Stosunek sygnał/szum: 103 dB
Maksymalne napięcie wyjściowe: 15 V (RCA), 30 V (XLR)
Wymiary (W/S/G): 5,8/43/28 cm
Masa: 9 kg
Cena: 13650 zł (19860 zł z phono MM/MC)

Bryston MPS-2
Wejście: IEC
Wyjścia: 4 x Bryston PS
Pojemność filtrująca: 68000 µF
Trigger: 12 V
Wymiary (W/S/G): 5,8/43/28 cm
Masa: 9 kg
Cena: 7745 zł

Bryston 4B3
Moc wyjściowa: 300 W/8 Ω, 500 W/8 Ω
Wejścia: RCA, XLR
Wzmocnienie: 23 dB lub 29 dB
Pasmo przenoszenia: 0,5 Hz - 100 kHz
Zniekształcenia: <0,005%
Stosunek sygnał/szum: 110 dB (RCA), 113 dB (XLR)
Wymiary (W/S/G): 15,7/43/40,5 cm
Masa: 28,5 kg
Cena: 24335 zł

Sprzęt do testu udostępniła firma MJ Audio Lab.

Zdjęcia: Marcin Jaworski, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy8

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy8

Funkcjonalność
Poziomy6

Cena
Poziomy6

Nagroda
sl-rekomendacja


  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Migawki

  • 1
  • 2
  • 3
Cashback na HEOS-a

Cashback na HEOS-a

Denon ogłosił właśnie sezonową kampanię Cashback przy zakupie amplitunerów AV z funkcjonalnością HEOS. W okresie zakupów przedświątecznych to bardzo sprytne posunięcie, a dla klientów okazja do zakupu nowego sprzętu z częściowym zwrotem kosztów. Mówiąc dokładniej, Denon oferuje zwrot w wysokości 10% kwoty przeznaczonej na zakup produktów serii HEOS, która zawiera...

Stax SRM-T8000 w Hi-Tonie

Stax SRM-T8000 w Hi-Tonie

W warszawskim salonie Hi-Ton Home of Perfection pojawił się właśnie najnowszy wzmacniacz słuchawkowy marki Stax, znanej z produkcji hi-endowych nauszników elektrostatycznych. Model SRM-T8000 nie jest zresztą tylko najnowszy, ale z miejsca zajmuje pozycję flagowca. Po raz pierwszy w historii zastosowano tutaj duży transformator toroidalny oraz niemagnetyczne, aluminiowe chassis. Wzmacniacz wyposażony...

Hegel H90

Hegel H90

Już w przyszłym tygodniu w sprzedaży na terenie Polski dostępny będzie najnowszy wzmacniacz zintegrowany firmy Hegel. W stosunku do swojego utytułowanego poprzednika, H90 został przede wszystkim wzbogacony o wejście LAN, dzięki któremu wzmacniacz posiadł nie tylko funkcję odtwarzacza strumieniowego, ale również AirPlay firmy Apple. Rozwiązania te zdecydowanie ułatwią integrację urządzenia...

Bannery dolne

Wyszukiwarka

Nowe testy

Poprzedni Następny
RHA DACAMP L1

RHA DACAMP L1

RHA to jedna z tych firm, które zajmują się produkcją tylko jednego, wybranego rodzaju sprzętu audio, za to robią to wyjątkowo dobrze. Brytyjczycy poświęcili całą swą uwagę słuchawkom dokanałowym, w...

Yamaha R-N803D

Yamaha R-N803D

Ostatnio na łamach naszego magazynu testowaliśmy sporo urządzeń adresowanych do audiofilów, więc dziś zejdziemy trochę na ziemię i sprawdzimy możliwości sieciowego amplitunera stereo zbudowanego z myślą o melomanach, którzy cenią...

JBL Playlist

JBL Playlist

Głośniki bezprzewodowe to ostatnio bardzo gorący temat. Sprawa jest jednak bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać, bo co dokładnie mamy na myśli mówiąc o głośnikach bezprzewodowych? Pierwszy stopień wtajemniczenia to...

Komentarze

Bardzo fajna i rzeczowa recenzja. Od kilku miesięcy posiadam Rotela A14 i w porównaniu do poprzedniej serii 12 Rotel zrobił duży krok do przodu, przy czym wróci...
Daro
Fajny uniwersalny klocek. Mam pytanie czy miał ktoś okazję porównać to z Onkyo TX-8150? Czy zauważymy "lepsze" brzmienie czy tylko po prostu inne?
Cieszymy się, że tak się spodobało, ale postanowiliśmy aż tak szczegółowo nie opisywać brzmienia prezentowanych systemów z kilku powodów. Po pierwsze, nie mamy ...

Płyty

Nowości ze świata

  • The new Audio Analogue AAphono is a phono preamplifier and is the latest product of PureAA line. It has been developed starting with a double operational amplifier configuration that permits to share the total gain between the two amplifiers having...

  • Final Audio Design introduced the new D8000 headphones - a combination of the sensitive high ranges of planar magnetic models and the volume and open feel bass tones of dynamic models. With conventional planar magnetic models, the amplitude is an...

  • NAD Electronics, a leading manufacturer of premium home audio and video products, introduced the C558 Turntable for the resurgent vinyl market. The C558 is a full-featured, belt-driven model targeted for the record enthusiast who is looking for exceptional value.

Prezentacje

Najeźdźca z północy - Hegel

Najeźdźca z północy - Hegel

Wydawałoby się, że w bardzo gęstej branży audio kompletnie nie ma już miejsca dla nowych graczy. Że wszystkie stołki obsadzone są sztywno, bez szans na zmiany. A jednak od czasu do czasu pojawiają się firmy, które potrafią zaintrygować i porwać audiofilów, odbierając klientów starym wyjadaczom. Jednym z producentów, który wkroczył...

Poradniki

Dyskografie

Jethro Tull - Muzyka pachnąca lasem

Jethro Tull - Muzyka pachnąca lasem

Dziś już nie powstanie taki zespół jak Jethro Tull. Dlaczego? Bo czasy już nie te. Czasy, które z miejsca spłaszczają...

Galerie

15 premier wystawy IFA 2017

15 premier wystawy IFA 2017

Wakacje oficjalnie dobiegły końca, a u naszych zachodnich sąsiadów zakończyła się jedna z największych wystaw elektroniki użytkowej. IFA to prawdziwe...

Wywiady

Ken Ishiwata - Marantz

Ken Ishiwata - Marantz

[English version] Niedawno zamieściliśmy na łamach naszego magazynu przekrojową prezentację marki Marantz, jednak cała historia byłaby niepełna gdybyśmy nie przeprowadzili...

Popularne artykuły

Vintage

Sony WM-GX788

Sony WM-GX788

Do tej pory w dziale Vintage jeszcze nie pojawił się tekst mówiący o urządzeniu kończącym pewną erę. Pisaliśmy o pierwszym...

Partnerzy StereoLife

Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!
Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza - bank informacji o nowościach muzycznych, okraszonych opisami, ciekawostkami i próbami ocenienia jakości. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
Subiektywny Dziennik Muzyczny
Blog prowadzony przez Rafała Garszczyńskiego - redaktora miesięcznika JazzPRESS i RadioJAZZ, którego recenzje pojawiają się również w naszym portalu. Ogromna ilość płyt jazzowych, a podobno to wcale nie wszystko, może jakiś ułamek tego, co Rafałowi udało się przesłuchać i opisać. Biblia jazzu!

Ta strona używa plików cookies. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej dowiesz się tutaj.