Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

T+A E-Serie Music Receiver

T+A E-Serie Music Receiver

T+A to firma stanowiąca książkowy przykład niemieckiego podejścia do tematu. Jej założyciel, Siegfried Amft, ukończył fizykę na politechnice w Hanowerze, a jako drugi fakultet wybrał elektroakustykę u samego profesora Sennheisera. Wybór nie był przypadkowy, ponieważ już od wczesnej młodości Siegfried grał na skrzypcach i śpiewał w chórze, a później interesował się również cięższymi gatunkami muzycznymi. Jego pasja naturalnie łączyła się z zainteresowaniem elektroniką. Młody konstruktor jeszcze w szkole średniej zbudował kilka zestawów głośnikowych. Po studiach zdecydował się pójść tą drogą i założył własną firmę. Początkowo zajmowała się ona produkcją zestawów głośnikowych, ale z czasem w katalogu zaczęło się pojawiać coraz więcej elektroniki. Dziś oferta łączy te dwa światy, a różnorodność modeli jest powalająca.

Na łamach StereoLife testowaliśmy już zestaw DAC 8 + AMP 8, a teraz trafiło nam się coś bardzo podobnego, tylko w jednym pudełku. Seria E to mniej więcej średnia półka w ofercie niemieckiego producenta. Być może dlatego wzmacniacze i odtwarzacze z tej linii stały się tak popularne. Music Receiver łączy w jednej obudowie wzmacniacz, odtwarzacz CD i pełnowartościowy streamer. Jak ta mieszanka poradzi sobie w teście odsłuchowym?

T+A E-Serie Music Receiver

Wygląd i funkcjonalność

Zwykle tego typu urządzenia instaluję w ciągu trzech minut, z czego najdłużej trwa szukanie kartki z hasłem do sieci Wi-Fi. Moja przyjaźń z niemieckim kombajnem zaczęła się natomiast dość chłodno. Jak większość audiofilów mocno wkręconych w swoje brzmieniowe poszukiwania, nigdy nie mam tyle miejsca na testowanie sprzętu audio, ile bym sobie życzył. Dlatego lubię urządzenia proste, w których wszystko podłącza się i ustawia intuicyjnie. Doceniam też takie detale, jak wygodne gniazda głośnikowe czy opisy gniazd naniesione do góry nogami. Tutaj natomiast musiałem się trochę nagimnastykować. Music Receiver ma obudowę ukształtowaną w dość specyficzny sposób. Całość opiera się na pogrubieniu w środkowej części podstawy, natomiast boczki i górna pokrywa wystają mocno do tyłu. Na tyle, że przykrywają wszystkie gniazda i to z dużym zapasem. To sprawia, że kable najlepiej byłoby zainstalować... Przed wsunięciem urządzenia na stolik. Niestety z uwagi na szklane blaty i dość przyczepne nóżki niemieckiego klocka, wolałem nie ryzykować takiego posunięcia i wcisnąłem się za stolik ze sprzętem. To częściowo rozwiązało sprawę, ale prawdopodobnie trochę uratował mnie w tym fakt, że korzystam obecnie z kabli głośnikowych zakończonych bananami i interkonektów bez zakręcanych wtyków. Gdybym miał przewody głośnikowe z widełkami, ich montaż mogłaby utrudniać metalowa poprzeczka łącząca boczne ścianki, a przykręcenie wtyków RCA byłoby trudne z uwagi na metalową pokrywę wiszącą jakieś kilkanaście milimetrów nad gniazdami. Nie wiem czemu miał służyć ten zabieg. Może konstruktorzy chcieli aby sprzęt dobrze prezentował się na eleganckiej komodzie? Wiadomo przecież, że architekci wnętrz mają fioła na punkcie kabli i uważają, że w naszej przestrzeni mieszkalnej nie powinny one istnieć w jakiejkolwiek formie. Chciałbym zobaczyć, jak podłączają takiego Music Recievera.

Niedogodności w podłączaniu kabli to jeszcze małe piwo. Z pudełka z akcesoriami wyjmujemy bowiem różne antenki i inne akcesoria. Pomyślałem więc, że podłączę tylko kable głośnikowe oraz sieciówkę i przykręcę antenkę Wi-Fi, aby nastawić urządzenie na odtwarzanie czegokolwiek i pozwolić mu dojść do siebie. Antenkę owszem można przykręcić, ale tylko w pozycji wyprostowanej. Zgięcie przegubu umieszczonego tuż za gwintem jest niemożliwe właśnie z uwagi na zwisającą z tyłu pokrywę. Możemy więc mieć Wi-Fi, ale musimy zgiąć antenkę poziomo i przytulić ją do tylnej ścianki. Inną opcją jest chyba tylko zostawienie jej w pozycji wyprostowanej. Wtedy jednak musimy zostawić kilkanaście centymetrów wolnego miejsca za urządzeniem. Po kim jak po kim, ale po Niemcach bym się takich rzeczy nie spodziewał.

To jednak nie koniec niespodzianek, ponieważ po podłączeniu zewnętrznego źródła analogowego i próbie jego odpalenia, na wyświetlaczu pojawiła się informacja o wyciszeniu Music Receivera i symbol czerwonego głośnika. Nacisnąłem więc przycisk wyciszenia na pilocie, aby wyłączyć blokadę i uruchomiłem źródło. Nic. Może więc jakieś wejście cyfrowe? Nic. Wsadziłem więc płytę do paszczy Music Receivera i zmniejszyłem głośność ufając, że tym razem z głośników popłyną już jakieś dźwięki. Niestety. Rozwiązanie okazało się proste, ale mylące. Otóż czerwony symbol głośnika na wyświetlaczu wcale nie oznacza, że aktywna jest funkcja wyciszenia. On sygnalizuje właśnie, że sygnał do kolumn płynie! Naciśnięcie przycisku wyciszenia powoduje zgaśnięcie lampki. Przez chwilę zacząłem się zastanawiać, czy może nie tracę kontaktu z rzeczywistością i w tym celu włączyłem telewizor. No nie, jednak w typowych urządzeniach symbol czerwonego głośnika jest wyświetlany wtedy, kiedy wyciszenie jest aktywne, a nie odwrotnie. A tu proszę, niespodzianka. Na tym etapie zacząłem myśleć, że jeśli wszystkie czynności związane z obsługą Music Receivera będą tak zagmatwane, to spędzę na jego testowaniu jakieś trzy miesiące. Na szczęście dalej poszło już gładko. Jestem więc w stanie wybaczyć mu te niedociągnięcia, bo w końcu normalni ludzie podłączają sprzęt najwyżej kilka razy przez cały czas jego użytkowania.

Podejście niemieckich konstruktorów do kwestii przycisków i gniazd jest proste - lepiej dać ich za dużo, niż za mało. Dlatego przedni panel wygląda z daleka jak Tetris, a z tyłu znajdziemy chyba wszystko, co audiofilowi może być potrzebne do szczęścia. Są tu pojedyncze terminale głośnikowe, a nad nimi trzy wejścia i dwa wyjścia analogowe, wyjście z przedwzmacniacza i wyjście dla subwoofera. Dalej z prawej strony mamy rządek gniazd cyfrowych - dwa wejścia optyczne, trzy koaksjalne, jedno wyjście koaksjalne oraz dwa gniazda USB typu A - jedno dla dysku zewnętrznego, drugie dla iPoda. Oprócz tego znajdziemy tu gniazdo LAN i trzy złącza antenowe - jedno dla radia FM, drugie dla sieci Wi-Fi i trzecie dla zewnętrznego odbiornika podczerwieni. Jest też firmowe złącze E-Link i gniazdo zasilające z włącznikiem i oznaczeniem polaryzacji. Brakuje chyba tylko gniazda USB typu B do podłączenia komputera, ale wobec możliwości podpięcia dysku z plikami i wykorzystania kombajnu w roli streamera, nie wydaje się to aż tak potrzebne do życia. To samo tyczy się pilota. Jest niemal pancerny, ma górną płytę wykonaną z metalu i 52 przyciski, za pomocą których uruchomimy prawdopodobnie nawet mikrofalówkę u sąsiada.

Co najbardziej spodobało mi się w tym urządzeniu? Chyba właśnie wszechstronność. Niemcy nie zapomnieli nawet o napędzie optycznym, dzięki czemu użytkownik zawsze będzie mógł posłuchać swoich ulubionych płyt, zamiast szukać ich w sieci, co nie zawsze się udaje. Rozumiem zamiłowanie producentów sprzętu do plików, sam jestem wielkim fanem streamingu (szczególnie bezstratnego), ale też mam w swojej kolekcji płyty kompaktowe, z którymi się nie rozstanę i koniec kropka. Kiedy ktoś mówi, że melomani powinni wyrzucić wszystkie swoje płyty, czuję się trochę tak, jakby ktoś mi mówił, że mam sobie uciąć przyrodzenie i łazić w damskich ciuszkach, bo to jest nowoczesne. Także tutaj duży plus dla T+A. Kolejnym jest aplikacja umożliwiająca obsługę kombajnu za pomocą urządzeń mobilnych. Początkowo sądziłem, że nie ma takiego dobrodziejstwa, bo nawet na stronie producenta nie mogłem znaleźć takiej informacji. Większość firm chwali się swoimi apkami na wszystkich odpustach, a tutaj cisza. Aplikacja jednak jest, tylko trzeba wiedzieć, jak ją znaleźć - w App Store dostępna jest pod nazwą TA Control (bez plusika). Wersja na Androida podobno też już gdzieś się mieli.

T+A E-Serie Music Receiver

Brzmienie

Można się złościć na schowane z tyłu gniazda lub nie do końca logicznie rozplanowane przyciski, ale kiedy T+A zaczyna grać, mijają wszelkie wątpliwości. Od pierwszych chwil wiadomo, że jest to urządzenie stuprocentowo audiofilskie, dopracowane i kompletne. Wynika to w prostej linii z daleko posuniętej neutralności niemieckiego klocka. W dziedzinie równowagi tonalnej można tu wskazać lekkie uprzywilejowanie wysokich tonów, ale na tym podkolorowania się kończą. Konstruktorzy prawdopodobnie chcieli podkreślić jego szczegółowość Music Receivera i wyszło im to całkiem zgrabnie, natomiast w dziedzinie barwy dźwięku mamy do czynienia z niemal idealną przezroczystością. A to jeden z fundamentów dobrego brzmienia. Nie mogę więc opowiadać o ciepłej średnicy lub zagęszczonym basie, ponieważ jedynym smaczkiem jest tutaj perlista, jasna góra. Kombajn T+A gra dźwiękiem uniwersalnym, ale nastawionym na oddanie jak największej ilości muzycznych detali. Na niektórych nagraniach uwypuklenie górnego zakresu częstotliwości dawało o sobie znać. Nie było to jednak duże odstępstwo od neutralności i wiązało się raczej z subiektywnie odczuwaną poprawą czytelności, niż denerwującym jazgotem. Ilość wysokich tonów nie przeszkadza, jeśli idzie w parze z jakością, a w tym przypadku dokładnie tak było.

W pierwszym kontakcie trudno wytknąć niemieckiemu kombajnowi jakiekolwiek wady. Natomiast koncentrując się na jego zaletach można co najwyżej zagłębić się w kwestie dynamiki, przejrzystości i stereofonii. Jest to dokładnie taki rodzaj dźwięku, który powinien spodobać się każdemu. Może nie wszyscy muszą go pokochać, ale nikt nie powinien nazwać go złym. Trudno tak powiedzieć o brzmieniu urządzenia, które dąży do ukazania prawdy o muzyce i przedstawienia jej tak, jak została nagrana. Dzięki temu Music Receiver wykazuje się dużą uniwersalnością repertuarową. Zapewne duży wpływ na to ma właśnie jego dynamika i szybkość. Nawet w gęstych fragmentach nic się tu nie zamazuje, nie ma efektu zamulania. Chwytającej za serce średnicy też nie ma, ale jeżeli ktoś jest fanem takich atrakcji, powinien raczej wziąć na celownik jakiś wzmacniacz lampowy. Z tym, że nie znam wzmacniacza lampowego o tak bogatym wyposażeniu.

A skoro już jesteśmy w tym temacie, przyznam, że często przed odsłuchem tego typu urządzeń mam wątpliwości co do ich możliwości dynamicznych. Jakiś wewnętrzny głos podpowiada, że system złożony ze osobnego streamera i wzmacniacza pewnie byłby lepszy. Music Receiver chyba ostatecznie wyleczył mnie z tego typu wątpliwości. Powiedzmy sobie szczerze - ten sprzęt naparza jak szalony. Dwudrożne podłogówki Divine Acoustics Proxima wysterował z taką łatwością, że nie obawiałbym się podłączyć do niego nawet dużych, prądożernych kolumn. Co ciekawe, przy wysokich poziomach głośności bas dostawał jeszcze większego kopa i schodził zauważalnie niżej. Music Reciever jest jednym z tych urządzeń, które zdecydowanie nie lubią być tłumione. Ciche granie wychodzi mu nieźle, ale dopiero kiedy przekroczymy poziom 30 na potencjometrze, muzyka zaczyna żyć, kopać, wręcz kipieć energią. Dawno nie słyszałem, aby Proximy generowały tak subwooferowe pomruki, przy jednoczesnym zachowaniu czytelności i rozdzielczości w całym paśmie.

Music Receiver to bardzo ciekawy klocek. Gdybym miał dobrać do niego kolumny, uderzałbym w zestawy obdarzone przyjemnie ciepłą średnicą i niezbyt agresywnymi wysokimi tonami. Dynaudio, Harbeth, Spendor, Sonus Faber, Vienna Acoustics, ProAc, Davone? Gdyby udało się skorygować uwypuklenie wysokich tonów przy zachowaniu całej dynamiki i energii niemieckiego kombajnu, byłoby rewelacyjnie. Na pewno jest to możliwe, więc wszystkich zainteresowanych zachęcam do eksperymentowania. Nagrodą będzie wciągający, potężny dźwięk, znakomita funkcjonalność i spora ilość wolnego miejsca na stoliku.

T+A E-Serie Music Receiver

Budowa i parametry

Music Receiver to nic innego, jak połączenie najważniejszych modułów elektronicznych z odtwarzacza Music Player i wzmacniacza zintegrowanego Power Plant. Szczególny nacisk położono na to, aby w stopniu wyjściowym pojawiły się elementy przeniesione wprost ze wspomnianej integry, dzięki czemu testowany klocek dysponuje mocą 160 W na kanał przy czteroomowym obciążeniu. W sekcji cyfrowej zastosowano precyzyjny zegar taktujący i 32-bitowy przetwornik w konfiguracji double mono z 8-krotnym oversamplingiem. Wejścia obsługują sygnały o maksymalnych parametrach 24 bit/192 kHz, za wyjątkiem gniazd optycznych ograniczonych do 96 kHz. Na pokładzie jest też łączność LAN, Wi-Fi i tuner FM. Pliki można streamować przez UPnP, a radia internetowego słuchać za pomocą vTunera. Wszystko to zamknięte jest w obudowie o standardowych wymiarach, z metalową ścianką przednią i pokrywą. Boczki wykonano natomiast z tworzywa sztucznego. Trochę dziwne, że niemieccy konstruktorzy zdecydowali się na taką oszczędność. Aby dostać się do środka, wystarczy odkręcić dwie śruby z boku i trzy umieszczone w górnej części tylnej ścianki. Widok wnętrza nie zaskakuje. Jak przystało na urządzenie o tak dużych możliwościach, mamy tu kilka dużych płytek z układami elektronicznymi, rozmieszczonych w dużej mierze piętrowo. Większą część zajmują układy cyfrowe, natomiast sekcja gniazd analogowych i wzmacniacza zmieściła się po lewej stronie napędu optycznego (patrząc od tyłu). Cieszy zastosowanie sporego transformatora toroidalnego i ogólna dbałość o szczegóły. Widać, że konstruktorom zależało na ograniczeniu ilości i długości przewodów, a boczki obudowy zostały wytłumione od wewnątrz matami bitumicznymi. Music Receiver dostępny jest w różnych wariantach kolorystycznych. Na zdjęciach widoczna jest wersja srebrna, ale można wybrać również wariant z czarnymi boczkami, a także wersję odwrotną lub jednolicie czarną.

T+A E-Serie Music Receiver

Konfiguracja

Divine Acoustics Proxima, KEF LS50, Naim CD5 XS, AriniAudio Individual, Harmonix CS-120 Improved Version, Enerr Tablette 6S, Gigawatt LC-2 mkII, Audioquest NRG-2, Ostoja T1.

Werdykt

Na koniec mogę napisać tylko jedno - podobało mi się. Spodziewałem się brzmienia neutralnego i nudnego, a dostałem dynamikę, przejrzystość, detaliczność i odrobinę zadziornego charakteru. Podczas dobierania reszty systemu trzeba będzie wykazać się wyczuciem, ale osiągnięcie udanego kompromisu lub nawet synergii nie powinno być aż tak trudne, bo po pierwszym odsłuchu Music Receivera z kilkoma parami kolumn będziecie już wiedzieli, w jakim kierunku należy iść. Gdybym chciał mieć system w jednym pudełku, na pewno bym się tego podjął, bo niemiecki kombajn ma potencjał, który warto wydobyć.

Dane techniczne

Moc: 2 x 94 W/8 Ω, 2 x 160 W/4 Ω
Rodzaj przetwornika: 32-bitowy
Wejścia analogowe: 3 x RCA
Wejścia cyfrowe: SPDIF, 3 x koaksjalne, 2 x optyczne, 2 x USB,
Wyjścia audio: RCA
Wyjście cyfrowe: koaksjalne
Obsługiwane formaty: MP3, WMA, AAC, OGG Vorbis, FLAC, WAV
Tuner radiowy: FM 87,5 - 108 MHz
Stosunek sygnał/szum: 109 dB
Wymiary (W/S/G): 12/44/39 cm
Masa: 10 kg
Cena: 15490 zł

Sprzęt do testu udostępnił salon Hi-Ton Home of Perfection.

Zdjęcia: Małgorzata Filo, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga5Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga5Rownowaga5Rownowaga5RownowagaStop

Dynamika
Poziomy8

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy5

Muzykalność
Poziomy6

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy6

Funkcjonalność
Poziomy6

Cena
Poziomy6


Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Gdyby ktoś powiedział, że siedziba jednej z najciekawszych i najszybciej rozwijających się firm produkujących wzmacniacze lampowe i podzespoły do sprzętu hi-fi nie mieści się w Monachium, Glasgow czy Tokio, ale w maleńkiej wsi pod Białymstokiem, wielu audiofilów uniosłoby brwi. W końcu to samo serce Podlasia, które w Polsce uważane jest...

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Styl skandynawski to jedno z najbardziej rozpoznawalnych zjawisk we współczesnym wzornictwie. Często bywa opisywany tak, jakby był gotowym schematem - zestawem zasad, które można odtworzyć w dowolnym miejscu na świecie. Wystarczy tylko połączyć jasne drewno, białe ściany, kilka prostych form, odrobinę tekstyliów, rośliny w ceramicznej doniczce i gotowe. W rzeczywistości...

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

Melomani potrafią godzinami zasłuchiwać się w ulubionych płytach, śledząc najdrobniejsze niuanse ich realizacji i różnice między poszczególnymi wydaniami. Audiofile z obsesyjną dokładnością porównują brzmienie różnych DAC-ów, lamp i przewodów z czystego srebra - wszystko po to, by zbliżyć się do tego, co określają jako "prawdę nagrania" lub "dźwięk jak na...

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut nie był przypadkowym wejściem w świat audio, lecz przedsięwzięciem realizowanym przez zespół doświadczonych specjalistów - inżynierów i menedżerów, którzy pracowali już przez dekady przy wysoce zaawansowanych projektach w obrębie przetworników,...

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który nikogo już nie zabierze?

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który…

Na pewne rzeczy w życiu czeka się tak długo, że człowiek zaczyna wątpić, czy w ogóle dożyje ich spełnienia. Jedni latami wypatrują nowej płyty ulubionego zespołu, inni odliczają dni do kolejnego sezonu ukochanego serialu, a audiofile? Cóż, oni od niemal dekady czekali, aż Spotify wreszcie wprowadzi streaming w bezstratnej jakości....

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Pylon Audio Jade 10

Pylon Audio Jade 10

Polska - jednym kojarzy się z górami, jeziorami i lasami, burzliwą historią, pięknymi miastami, pierogami, kiełbasą i gołąbkami, dla innych jest natomiast krajem nowoczesnym, przedsiębiorczym, pełnym energii i ludzi, którzy...

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser w swojej historii wydał na świat tyle świetnych słuchawek, że gdyby ktoś chciał ułożyć listę najważniejszych modeli wszech czasów, spokojnie mógłby stworzyć ją wyłącznie z produktów tej jednej firmy....

FiiO FT7

FiiO FT7

Niektóre firmy wchodzą do świata hi-fi frontowymi drzwiami, budując swoją legendę przez dekady wokół kilku wysokiej klasy wzmacniaczy, kolumn albo gramofonów, a potem ostrożnie poszerzając katalog o kolejne segmenty. Inne...

Bannery boczne

Komentarze

Bogdan
Byłem w MP3 Store na odsłuchu nastawiony, że chyba je kupię. Można by je wziąć dla samego wyglądu... śliczne są. Fakt - ten pomarańczowy kapsel tam nie pasuje, ...
stereolife
@Artur - To jest raczej uzależnione od źródła. Jeżeli odtwarzacz ma konstrukcję symetryczną, prawdopodobnie warto będzie sprawdzić, czy połączenie XLR okaże się...
Mary
A jakie to modele? Bo mnie interesuje ten temat...
słuchacz
@Artur - Trzeba to sprawdzić na słuch i nie instalować w ciemno. Niestety znakomita większość wzmacniaczy z wejściami zbalansowanymi (obojętne, tranzystor czy l...
Marcin
Jako były posiadacz Charybdis podpisuję się pod całym testem recenzji. Już wkrótce naprawię swój błąd i powrócę do nich ;) Nie słyszałem obiektywnie nic co grał...

Płyty

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Kiedy opisywałem "Fires Within Fires", uznałem ten album za rozczarowanie. Był dla mnie za krótki, przez co sprawiał wrażenie niedopowiedzianego,...

Newsy

Tech Corner

Magiczny świat potencjometrów, czyli wszystko o regulacji głośności w sprzęcie audio

Magiczny świat potencjometrów, czyli wszystko o regulacji głośności w sprzęcie…

Regulacja głośności jest jedną z najważniejszych funkcji każdego systemu audio. Prawidłowe działanie tego elementu naszego sprzętu ma ogromny wpływ na przyjemność płynącą z jego użytkowania. Kiedy potencjometr zaczyna tracić swoją funkcjonalność, nawet w niewielkim stopniu, jest to niezwykle kłopotliwe, a może też być niebezpieczne dla innych elementów zestawu, takich jak...

Prezentacje

Japońska szkoła brzmienia - Yamaha

Japońska szkoła brzmienia - Yamaha

Yamaha to jeden z producentów sprzętu hi-fi, którego logo kojarzą niemal wszyscy. Nie tylko ze względu na jego obecność na popularnych amplitunerach, soundbarach, głośnikach bezprzewodowych i systemach mikro, ale także produktach związanych z domową aparaturą audio bardzo luźno albo wcale. Nie ulega jednak wątpliwości, że w wielu kręgach, także wśród...

Poradniki

Listy

Galerie

Dyskografie

Witchcraft - Zaklęcia ze Szwecji

Witchcraft - Zaklęcia ze Szwecji

Korzenie szwedzkiego zespołu Witchcraft sięgają 2000 roku. Wtedy właśnie Magnus Pelander - gitarzysta grupy Norrsken - postanowił oddać hołd swoim...

Wywiady

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut...

Popularne artykuły

Vintage

Dynaudio Arbiter

Dynaudio Arbiter

Choć ceny hi-endowego sprzętu potrafią przyprawić o zawrót głowy, zapewne zdziwilibyście się, jak kosztowne i ekstremalnie dopracowane urządzenia zachowywane są...

Słownik

Poprzedni Następny

WAV

Format zapisu dźwięku cyfrowego zapoczątkowany przez koncerny Microsoft i IBM. Pliki mogą zawierać zarówno zapis skompresowany, jak i nieskompresowany, choć najczęściej spotykamy pliki nieskompresowane, zapisane w postaci PCM, a więc...

Cytaty

AldousHuxley.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.