Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Kolejny wielki comeback - wraca moda na słuchawki przewodowe! Tylko gdzie je znaleźć?

  • Kategoria: Felietony
  • Tomasz Karasiński

Kolejny wielki comeback - wraca moda na słuchawki przewodowe! Tylko gdzie je znaleźć?

Jeszcze kilka lat temu sprawa wydawała się przesądzona. Słuchawki przewodowe miały pozostać domeną audiofilów, muzyków i ludzi, którzy z jakiegoś powodu nie chcą pogodzić się z postępem, podczas gdy cała reszta świata miała przejść na Bluetooth i już nigdy nie oglądać się za siebie. Trudno było z tym dyskutować. Kabel zawsze był najbardziej irytującym elementem słuchawek - zahaczał o ubranie, plątał się w kieszeni, potrafił wyciągnąć pchełkę z ucha, a kiedy telefon zaczął pełnić rolę głównego źródła muzyki, dochodził jeszcze problem kompatybilności pilota na kablu z danym systemem operacyjnym. Wystarczyło raz pobiegać z przewodowymi dokanałówkami, aby brak tego ograniczenia zaczął jawić się jako oczywista przyszłość. Kiedy pojawiły się pierwsze naprawdę wygodne TWS-y, nikogo nie trzeba było już przekonywać. Wyjmujemy słuchawki z etui, wkładamy do uszu, muzyka gra, a telefon może zostać tam, gdzie był. Żadnego rozplątywania, żadnego przewodu pod kurtką, żadnej wtyczki. Kabel zaczął przypominać pozostałość z czasów, kiedy telefony miały fizyczne klawiatury, muzykę przenosiło się w formie plików między komputerem a odtwarzaczem, a aparat fotograficzny był osobnym urządzeniem, które zabierało się na wakacje razem z ładowarką i zapasem kart pamięci. Tymczasem w ubiegłym roku stało się coś dziwnego - sprzedaż słuchawek przewodowych zaczęła rosnąć! Co więcej, w tym roku gwałtownie przyspiesza. A przecież mamy audiofilskie kodeki, coraz lepsze akumulatory, multipointy i szereg innych argumentów, które powinny sprawić, że nikt nie zacznie na serio myśleć o powrocie do kabla. Niejeden zdziadziały miłośnik sprzętu hi-fi powie, że to tylko chwilowa moda. Ot, młodzi melomani i hipsterzy postanowili znów czymś się wyróżnić i teraz chcą, aby na szyi dyndał im cienki przewód, którego i tak nie mają do czego podłączyć. Ale nie. Trend jest bardzo wyraźny, a im głębiej wgryziemy się w temat, tym ciekawiej się robi.

Ostatnie komentarze

  • Marcin

    W pełni zgadzam się z autorem. W słuchawkach bezprzewodowych brak kabla i ewentualnie ANC, jeśli ktoś z tego korzysta, to jedyne dwa plusy. Cała reszta to minusy. Wygląd, materiały, dopasowanie, gubienie połączenia, konieczność ładowania, awaryjność, brak podstawowych części typu pady, mam wymieniać...
    0
Zobacz inne komentarze

Marcin Ostapowicz - JPLAY

  • Kategoria: Wywiady
  • Tomasz Karasiński

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Cyfrowe audio przeszło w ostatnich latach niesamowitą drogę. Kiedyś wystarczał komputer, skromna kolekcja plików na dysku i DAC podłączony przez USB, dziś mamy serwery muzyczne, transporty sieciowe, dedykowane systemy operacyjne, aplikacje sterujące, serwisy streamingowe i całą infrastrukturę, którą część audiofilów traktuje równie poważnie jak wzmacniacz czy kolumny. Sam przez długi czas balansowałem na styku obu tych światów. Chętnie sprawdzałem każdą nowość pozwalającą słuchać plików na przyzwoitym poziomie, widząc w nich nie tylko wygodę, ale też szansę na ominięcie ograniczeń formatu CD. Mocno zmodyfikowałem swojego peceta, aby działał cicho i wydajnie, a na moim biurku lądował niemal każdy przetwornik stworzony przez firmę dobrze kojarzoną w branży hi-fi - Meridian Explorer, Primare DAC30, Hegel HD25, Atoll HD100, iFi Audio iDSD Micro czy Marantz HD-DAC1. Wówczas traktowano to jako niegroźne dziwactwo, bo dla zdecydowanej większości audiofilów jedynym poważnym źródłem dźwięku był odtwarzacz płyt kompaktowych, ale z biegiem czasu sytuacja zmieniała się bardzo dynamicznie. Dziś streaming to cała osobna galaktyka - streamery, serwery, dedykowane systemy operacyjne, aplikacje sterujące, serwisy streamingowe, specjalistyczne zasilanie, a nawet kable LAN, których ceny przyprawiają o zawrót głowy. Dla jednych streaming to po prostu wygodniejszy sposób słuchania muzyki, dla innych kolejny obszar, w którym można godzinami szukać drobnych ulepszeń. Jednak jak wyczynowego sprzętu byśmy nie posiadali, potrzebny jest jeszcze jeden kluczowy element - oprogramowanie do odtwarzania muzyki. Można skorzystać z jednej z darmowych aplikacji, ściągnąć tę dostarczoną przez producenta streamera albo przesiadać się z jednej na drugą, w zależności od tego, skąd akurat chcemy czerpać dane. Można jednak to wszystko połączyć i tu do gry wchodzą specjalistyczne aplikacje, takie jak JPLAY.

Ostatnie komentarze

  • pliki z głową

    Wiele lat temu nie wierzyłem w cyfrowe audio. Cyfra to cyfra, więc bit to bit, a więc niech nikt nie p...., że jest inaczej. Nie ma prawa być inaczej. Ale pewnego dnia do routera UPC podłączyłem zamiast zwykłego zasilacza impulsowego zasilacz liniowy. Dźwięk z plików poprawił się. Stał się czystszy,...
    2
Zobacz inne komentarze

Czy moda na winyl się skończy? Jeśli tak, to bardzo dobrze!

  • Kategoria: Felietony
  • Tomasz Karasiński

Czy moda na winyl się skończy? Jeśli tak, to bardzo dobrze!

Od kilku lat mam wrażenie, że czarna płyta przestała być nośnikiem muzyki, a zaczęła pełnić mniej więcej tę samą funkcję co rower typu ostre koło, ekspres kolbowy i broda przystrzyżona tak pieczołowicie, żeby wyglądała na nieprzystrzyżoną. Winyl jest czymś, co po prostu trzeba mieć. Najlepiej całą kolekcję. I choć nie jest to wymagane, można nawet kupić gramofon. Jeszcze lepiej, jeśli jest ładny, drewniany i stoi na komodzie obok monstery, świecy zapachowej i albumu o architekturze skandynawskiej, którego nikt nigdy nie otworzył. Wtedy wiadomo, że muzyka jest dla nas ważna. Każdy, kto nas odwiedzi, będzie miał wrażenie, że spędzamy wolny czas, chłonąc analogowy dźwięk z charakterystycznymi trzaskami, czytając książki i popijając prawdziwą japońską matchę. A że równie dobrze możemy na telewizorze puścić koncert nagrany telefonem, przeglądać głupie rolki i jeść paskudne, zimne frytki, w których składzie jest wszystko, włącznie z wołowiną, to już inna historia. Skromna kolekcja winyli na regale w stylu retro ratuje sytuację i mówi, kim naprawdę jesteśmy - ludźmi ceniącymi sobie slow life, kontakt z prawdziwą muzyką, analogowe brzmienie, przyjemne rytuały towarzyszące odsłuchowi, ale też świadomymi konsumentami, którzy inwestują w limitowane wydania i wspierają artystów, a nie wytwórnie, korporacje i serwisy strumieniowe płacące twórcom marne grosze. Tiaaa...

Ostatnie komentarze

  • meloman nie audiofil

    Zacznijmy od tego, że poza starymi tłoczeniami już niewznawianymi, praktycznie 100% materiału z ostatnich 20-30 lat, który trafia na winyl to nagrania zarejestrowane cyfrowo. Kiedyś guru fanów czarnej płyty - Michael Framer zwymyślał tych, którzy twierdzili, że nawet Mobile Fidelity i inne specjalis...
    6
Zobacz inne komentarze

Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

  • Kategoria: Prezentacje
  • Tomasz Karasiński

Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Gdyby ktoś powiedział, że siedziba jednej z najciekawszych i najszybciej rozwijających się firm produkujących wzmacniacze lampowe i podzespoły do sprzętu hi-fi nie mieści się w Monachium, Glasgow czy Tokio, ale w maleńkiej wsi pod Białymstokiem, wielu audiofilów uniosłoby brwi. W końcu to samo serce Podlasia, które w Polsce uważane jest za region urokliwy i malowniczy, ale mroźny, oddalony od wielkich ośrodków przemysłowych i zacofany. Jeśli wierzyć internetowym memom, mieszkańcy tamtych terenów dopiero poznają elektryczność, rzucają dzidami w samoloty, a na noc zwijają asfalt z dróg. Na pierwszych miejscach wyskakują R2D2 i C3PO przerobione na instalację do pędzenia bimbru, kiełbasa nawinięta na bęben od przedłużacza z podpisem "podlaski światłowód" oraz samochód Freda Flinstone'a z podpisem "taksówka na Podlasiu". A jednak to właśnie tutaj, pośród lasów, jezior i pól, narodziła się firma, która zaczynała od małych, prostych, skromnych i niedrogich wzmacniaczy lampowych, zaś obecnie dostarcza piękny, funkcjonalny i nowoczesny sprzęt melomanom z ponad trzydziestu krajów na całym świecie.

Ostatnie komentarze

  • Garfield

    Interesującą byłaby informacja, za jaką część obrotów firmy odpowiadają transformatory, a za jaką - gotowy sprzęt audio. Rozumiem, że nie ma planów wprowadzenia kolejnego wzmacniacza tranzystorowego.
    0
Zobacz inne komentarze

Polska premiera głośników Denon Home 2.0 w salonie BoConcept

  • Kategoria: Reportaże
  • Tomasz Karasiński

Polska premiera głośników Denon Home 2.0 w salonie BoConcept

24 marca w Warszawie odbyła się prezentacja, która od początku była pomyślana właściwie jako spotkanie w gronie ekspertów, dziennikarzy i artystów. Tego samego dnia Denon wprowadził na rynek nową generację głośników bezprzewodowych Home 200, 400 i 600, a ich polską premierę zorganizowano w salonie BoConcept przy ulicy Jana Pawła Woronicza w Warszawie. Trudno było o bardziej logiczną scenerię. Denon od początku komunikuje tę serię jako sprzęt, który ma nie tylko dobrze grać, ale też naturalnie funkcjonować w domowej przestrzeni - z wykończeniem opartym na tkaninach, anodowanym aluminium, miękkich w dotyku powierzchniach i oszczędnej, geometrycznej formie. BoConcept z kolei od lat buduje swój język wokół duńskiego wzornictwa, minimalizmu, funkcjonalności i projektowania wnętrz pod realne życie, nie pod katalogową abstrakcję. W takim otoczeniu nowe Denony nie wyglądały jak elektroniczne gadżety wniesione na chwilę do obcego wnętrza, ale jak elementy tej luksusowej, skandynawskiej przestrzeni, obecne w niej od zawsze.

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

  • Kategoria: Poradniki
  • Tomasz Karasiński

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Styl skandynawski to jedno z najbardziej rozpoznawalnych zjawisk we współczesnym wzornictwie. Często bywa opisywany tak, jakby był gotowym schematem - zestawem zasad, które można odtworzyć w dowolnym miejscu na świecie. Wystarczy tylko połączyć jasne drewno, białe ściany, kilka prostych form, odrobinę tekstyliów, rośliny w ceramicznej doniczce i gotowe. W rzeczywistości jednak ten sposób projektowania nigdy nie powstał jako spójny program estetyczny ani artystyczny manifest. Nikt nie ogłosił jego narodzin, nie sformułował jego założeń ani nie zaprojektował go przy biurku. Skandynawski design wyłaniał się powoli, stopniowo, w odpowiedzi na warunki życia na północy Europy - klimat, światło, geografię, strukturę społeczną i codzienne potrzeby ludzi. Zanim stał się towarem eksportowym i symbolem dobrego smaku, był przede wszystkim rozwijaną od lat praktyką - próbą uczynienia życia bardziej znośnym, uporządkowanym i przyjaznym w miejscu, które rzadko bywa łaskawe. Czy wystarczy połączyć prostotę, funkcjonalność i naturalne materiały, aby stworzyć kolejną ikonę wzornictwa? Dlaczego surowe, ascetyczne projekty podbiły serca milionów ludzi na całym świecie? Czy ten fenomen można zaobserwować również w świecie sprzętu hi-fi? Przed nami nietypowa podróż do krainy fiordów, reniferów, zorzy polarnej, drewnianych domów i ciągnących się setkami kilometrów lasów.

Ostatnie komentarze

  • meloman

    Gradienty Helsinki grają u mnie od wielu lat i nie znudziły mi się. Ich dźwięk nigdy mnie nie rozczarował, choć przecież nie są to ani najlepsze ani najdroższe zestawy głośnikowe świata. A jednak mają w sobie coś niezwykłego, coś co sprawia, że do nich wracam z uśmiechem i sentymentem jak do osoby b...
    2
Zobacz inne komentarze

20 uwielbianych przez audiofilów albumów, które powinny przejść na zasłużoną "odsłuchową" emeryturę

  • Kategoria: Galerie
  • Tomasz Karasiński

20 uwielbianych przez audiofilów albumów, które powinny przejść na zasłużoną "odsłuchową" emeryturę

Jeżeli ktoś wchodzi do świata hi-fi z ulicy, ma prawo sądzić, że audiofile słuchają niezwykle szerokiego repertuaru. W końcu sprzęt kupuje się po to, żeby poznawać nową muzykę, wracać do ulubionych płyt, odkrywać rzeczy, o których algorytm serwisu streamingowego nawet nie słyszał. Tak to wygląda w teorii. W praktyce wystarczy spędzić jedno popołudnie na wystawie sprzętu albo w kilku salonach audio, aby odkryć inną prawdę - istnieje równoległy wszechświat, w którym muzyka dzieli się na "demo" i "resztę", a realny repertuar ludzki zawęża się do kilkudziesięciu albumów granych do upadłego od co najmniej dwóch dekad. Te płyty nie stały się "audiofilskimi standardami" przez przypadek. Zwykle spełniają kilka warunków naraz. Po pierwsze, są przynajmniej porządnie nagrane, czasem rzeczywiście świetnie, a czasem po prostu w sposób, który na dobrze zestrojonym systemie robi wrażenie. Po drugie, są stosunkowo proste do "odczytania" - klarowna faktura, wyraźnie osadzone wokale, łatwe do złapania efekty przestrzenne, mocny bas, dzięki któremu można pokazać klientowi możliwości prezentowanej aparatury. Taka muzyka ma robić wrażenie i najczęściej wywiązuje się z tej misji świetnie. Po trzecie, są to albumy powszechnie znane. Wystawca, sprzedawca czy recenzent nie musi nic tłumaczyć - wystarczy, że puści rozpoznawalny numer, a druga strona od razu wie, czego się spodziewać. Tak rodzi się żelazny kanon - płyty, które spełniają rolę wspólnego języka między różnymi ludźmi, systemami, pokojami odsłuchowymi. Tylko czy część z nas na sam widok ich okładek i na pierwsze takty szczególnie nadużywanych utworów nie ma już odruchu wymiotnego?

Ostatnie komentarze

  • meloman

    Dostrzegam lekką ironię tych mini recenzji albo raczej słusznego apelu, żeby audiofile (koszmarne słowo - wolę: meloman) poszerzyli repertuar a nie katowali słuchaczy a dystrybutorzy i wystawcy - klientów - tymi samymi płytami. Niemniej nie zmienia to faktu, że wśród tych 20 płyt w większości są per...
    20
Zobacz inne komentarze

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

  • Kategoria: Poradniki
  • Tomasz Karasiński

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

Melomani potrafią godzinami zasłuchiwać się w ulubionych płytach, śledząc najdrobniejsze niuanse ich realizacji i różnice między poszczególnymi wydaniami. Audiofile z obsesyjną dokładnością porównują brzmienie różnych DAC-ów, lamp i przewodów z czystego srebra - wszystko po to, by zbliżyć się do tego, co określają jako "prawdę nagrania" lub "dźwięk jak na żywo". Wierzą, że dzięki odpowiednim komponentom i właściwym ustawieniom można wydobyć z muzyki to, co najczystsze i najbardziej wzruszające. Ale co, jeśli u podstaw ich poszukiwań czai się podstawowy błąd - coś, co jest już wpisane w sam materiał źródłowy? Jeśli cała muzyka, którą znamy - od Mozarta po Milesa Davisa, od Pink Floyd do Nine Inch Nails - została nagrana z wykorzystaniem... źle nastrojonych instrumentów? Minimalnie, ale znacząco - tak, aby dźwięk, który miał być miękki i naturalny, został celowo napięty, aby coś w nim drżało nie w harmonii z naturą, ale wbrew niej. To drobna zmiana, ale jej echo może sięgać naszej biologii, psychiki, zdolności do regeneracji, a nawet duchowej równowagi. Czy to jeszcze muzyka, czy już manipulacja? To właśnie wokół tej niepokojącej hipotezy zbudowano jedną z najbardziej intrygujących i kontrowersyjnych opowieści współczesnej kultury dźwięku. Opowieści, która dla jednych jest pseudonaukowym nonsensem rodem z zakamarków YouTube'a, a dla innych - zapomnianą prawdą, zatuszowaną przez "system". Historia strojenia muzyki do 432 Hz zamiast przyjętych 440 Hz to więcej niż tylko matematyczna różnica. To pytanie, czym jest "naturalny dźwięk" oraz kto i dlaczego o tym decyduje.

Ostatnie komentarze

  • Piotr

    Różnice typu dźwięk "niższy, głębszy, ciemniejszy" można by ewentualnie zauważyć słuchając A/B tego samego utworu w różnych strojach. Ale jeśli słuchamy całej playlisty "zrobionej" od razu w 432 Hz, to na nasze postrzeganie wpływa po prostu proporcja dźwięków (częstotliwości) wysokich i niskich. Je...
    2
Zobacz inne komentarze

Erik Wiederholtz - Perlisten

  • Kategoria: Wywiady
  • Tomasz Karasiński

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut nie był przypadkowym wejściem w świat audio, lecz przedsięwzięciem realizowanym przez zespół doświadczonych specjalistów - inżynierów i menedżerów, którzy pracowali już przez dekady przy wysoce zaawansowanych projektach w obrębie przetworników, systemów pomiarowych i konstrukcji kolumn. Przykładowo, współzałożyciel i prezes firmy, Dan Roemer, może pochwalić się ponad 25-letnim stażem w branży hi-fi, w tym udziałem w grupie badawczej NHT, doświadczeniem w firmie MITek Corporation, a także współpracą z segmentem motoryzacyjnym i lotniczym. Lars Johansen w swoim ponad 30-letnim doświadczeniu w branży audio pracował dla takich marek jak JBL, Harman Kardon, Klipsch czy Jamo. Od chwili powstania firmy w 2016 roku, Perlisten postawił sobie za cel wprowadzenie na rynek produktów z najwyższej półki, co znajdowało odzwierciedlenie w cenach. Wraz z pojawieniem się serii A sytuacja zaczęła się delikatnie zmieniać. Firmowe technologie stały się dostępne dla szerszego grona melomanów. Zainteresowanie marką rośnie, a mimo to wielu entuzjastów nie zna jej dokładnej historii, nie ma pełnej świadomości, kto stoi za tym projektem, jakie były jego początki i jakie cele stawia sobie na przyszłość. Dlatego właśnie zdecydowałem się porozmawiać z osobą, która współtworzyła go od samego początku - od pierwszych koncepcji, przez wybór fabryk i komponentów, aż po wejście na rynek i kolejne serie produktów. Erik Wiederholtz, Dyrektor Techniczny Perlistena, to ekspert od akustyki, specjalizujący się w modelowaniu przetworników oraz tradycyjnych głośników dynamicznych. Bogate doświadczenie Erika obejmuje również mikrofony cyfrowe z technologią MEMS wykorzystujące rozpoznawanie mowy, aparaty słuchowe, słuchawki, słuchawki douszne i głośniki biurkowe. Myślę, że nasza rozmowa odsłoni kulisy działania firmy, pokaże techniczne fundamenty jej funkcjonowania i będzie przewodnikiem dla tych, którzy chcą zrozumieć, czym naprawdę jest Perlisten.

Audio Video Show 2025

  • Kategoria: Reportaże
  • Tomasz Karasiński

Audio Video Show 2025

Mówią, że otwiera się tylko raz w roku, o tej porze, kiedy liście stają się kolorowe i kruche jak szkło, a rzeka oddycha wolniej, jakby ktoś przykrył ją kocem. I że jeśli staniesz pod Biało-Czerwonym Olbrzymem, który wygląda niczym amfiteatr utkany z żeber wieloryba i kryształów skrzypiących od wspomnień, usłyszysz najpierw szept, potem trzask, a dopiero na końcu muzykę. Tak się zaczyna każda dobra baśń - od marzenia, znaku i magicznego zaklęcia. Niosąc na ramieniu sakwę, która niestrudzenie towarzyszy mi w podobnych eskapadach, po raz kolejny stanąłem więc u stóp owego Olbrzyma, podziwiając jego majestatyczną formę i zastanawiając się, czy wieczorem jego świetlista korona będzie wyłaniała się z mgły, z zarysem wielkiej góry żelaza, szkła i betonu przebijającym się z zachodniego brzegu niczym księżyc w nowiu przez oszronioną szybę. Piękny byłby to obraz, w sam raz na ilustrację mojej opowieści. W Krypcie Uśpionych Rydwanów słyszałem tylko echo swoich kroków i dobiegający z oddali gwar wędrowców z odległych krain, rozprawiających o trudach podróży i ostrzących zmysły przed tym, co miało ich czekać. Czy ja ich już kiedyś nie spotkałem? Głosy wydały się znajome, a przebieg ich rozmowy brzmiał jak kaseta magnetofonowa odtwarzana setki razy, ledwo przypominając oryginał. Gdybym miał zgadywać, powiedziałbym, że mijaliśmy się w tym magicznym miejscu wielokrotnie, jednak ja nie znam ich, a oni mogliby poznać mnie tylko wtedy, gdybym wyjął spod koszuli zwisający na mojej szyi amulet, otwierający wszystkie sale. Nagle dotarło do mnie, że wszyscy tu zebrani znowu odprawiamy dobrze znany rytuał, powtarzamy te same gesty, kroczymy tymi samymi ścieżkami niczym łososie płynące pod prąd do źródeł, których nigdy wcześniej nie widziały, a które i tak rozpoznają, jakby miały zapisaną w genach pamięć swoich przodków. Dla mnie tej opowieści właściwie nie ma już lat - jest tylko powracanie. Z aparatem zwisającym z ramienia jak luneta astronoma i notatnikiem, który pamięta poprzednie przejścia przez Bramę. Bramę do świata, w którym znika granica między fikcją a rzeczywistością.

Ostatnie komentarze

  • Sławomir

    Niby baśń, a sama prawda...
    0
Zobacz inne komentarze

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser Momentum True Wireless 5

Sennheiser Momentum True Wireless 5

Jest coś przewrotnego w tym, że urządzeniami funkcjonującymi najkrócej na rynku audio są dziś te, które pod względem technologicznym wydają się najbardziej zaawansowane. Dobry wzmacniacz może pracować przez trzydzieści lat,...

Hegel D50

Hegel D50

Choć przetworniki cyfrowo-analogowe istniały znacznie wcześniej, na przykład jako elementy odtwarzaczy płyt kompaktowych, ich kariera rozkręciła się na dobre w erze plików. Dla wielu melomanów DAC był jednym z najbardziej...

iFi Audio iDSD GR 2

iFi Audio iDSD GR 2

Kilkanaście lat temu temat przesyłania i poprawiania dźwięku z komputera wydawał się znacznie prostszy niż dzisiaj. Większość laptopów miała przeciętne wyjścia słuchawkowe, telefony wyposażano jeszcze w gniazda 3,5 mm, a...

Bannery boczne

Komentarze

DJ
Proponuję opracować również wersję dla DJ-ów, taką z większą powierzchnią drgającą, aby można było ręcznie przesuwać ją pod igłą...
Michał
Bardzo dobra wiadomość.
dorosły
Z góry przepraszam, ale okładki tych płyt są czasem po prostu infantylne.
Jarosław
Sukskrypcja 35,28 zł miesięcznie.
Piotr
Założyłem sobie konto i rozpocząłem import albumów tracków ze Spotify i Tidala, głównie jazz i klasyka. Około 20% się nie pokryło, aczkolwiek zapewne również z ...

Płyty

Chat Pile - Who Loves The Sun

Chat Pile - Who Loves The Sun

Dwa lata temu ekipa Chat Pile była bardzo wkurzona. Swoją złość, frustrację i poczucie, że świat już dawno skręcił w...

Tech Corner

Obudowy głośnikowe w praktyce - rodzaje, właściwości, brzmienie

Obudowy głośnikowe w praktyce - rodzaje, właściwości, brzmienie

Zapewne niejedno z nas próbowało kiedyś przestawiać swoje kolumny głośnikowe w różne miejsca w mieszkaniu lub domu, aby sprawdzić, gdzie będą najlepiej grały. Oczywiście ma to sens, ponieważ rozmiar, akustyka pomieszczenia czy rozstawienie kolumn względem słuchacza i ścian mają kluczowe znaczenie dla ich brzmienia. Jednak czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się nad...

Nowości ze świata

  • Nothing has never been particularly interested in making products that look like everyone else's. From transparent smartphones to earbuds that resemble tiny pieces of industrial machinery, the London-based company has built much of its identity around doing things differently, sometimes...

  • For years, we've been told that the future of home audio belongs to wireless speakers, streaming services, and devices controlled entirely through smartphone apps. And yet, somehow, the traditional micro hi-fi system refuses to disappear. It's not particularly difficult to...

  • Power supplies are rarely the most exciting part of a hi-fi system. Nobody invites friends over to admire a particularly impressive wall adapter, and even the most enthusiastic audiophiles probably spend more time discussing DAC chips, amplifier topologies, and speaker...

Prezentacje

Japońska szkoła brzmienia - Yamaha

Japońska szkoła brzmienia - Yamaha

Yamaha to jeden z producentów sprzętu hi-fi, którego logo kojarzą niemal wszyscy. Nie tylko ze względu na jego obecność na popularnych amplitunerach, soundbarach, głośnikach bezprzewodowych i systemach mikro, ale także produktach związanych z domową aparaturą audio bardzo luźno albo wcale. Nie ulega jednak wątpliwości, że w wielu kręgach, także wśród...

Listy

Popularne testy

Popularne artykuły

Cytaty

SakaguchiAngo.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.