Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Z wizytą w Canorze

  • Kategoria: Reportaże
  • Tomasz Karasiński

Z wizytą w Canorze

Przymierzając się do zakupu hi-endowego sprzętu stereo, o ile oczywiście jesteśmy na tyle zamożni, że możemy pozwolić sobie na taką fanaberię, niemalże odruchowo zaczynamy przyglądać się najnowszym dokonaniom uznanych amerykańskich, niemieckich, japońskich, brytyjskich, włoskich, francuskich, skandynawskich, a od niedawna również chińskich producentów takiej aparatury. Reszta to właściwie margines. A gdybym powiedział, że na uwagę zasługuje również pewna firma ze Słowacji? Zanim powiecie, co o tym myślicie, proponuję zawiesić ten pomysł w powietrzu i dodać do niego kilka faktów, abyśmy mieli pełen obraz sytuacji. Mówimy o samowystarczalnej manufakturze działającej ponad trzydzieści lat, dysponującej dwoma dużymi zakładami produkcyjnymi i zatrudniającej niemal stu pracowników. O firmie, która realizuje zamówienia dla wielu innych marek i wysyła w świat dwie ciężarówki sprzętu miesięcznie. I co, wciąż nic nikomu nie świta? Nie dziwię się, bo zanim wybrałem się w podróż na Słowację, wyobrażałem sobie niewielką fabryczkę, którą będzie można obejść w pół godziny, a zobaczyłem potężny kompleks przemysłowy zdolny zaprojektować i zbudować od zera dowolnie skomplikowane urządzenie. Własna marka owej manufaktury to swego rodzaju odskocznia - żyjący własnym życiem projekt, który pozwala wykorzystać te możliwości w stu procentach. Dla założycieli i pracowników słowackiej fabryki jest jednak bardzo ważny i być może niebawem urządzenia noszące to logo staną się istotne również dla polskich audiofilów, którzy szukają wysokiej jakości, ale nie chcą dopłacać za rozpoznawalny "znaczek".

Historia słowackiej firmy zaczyna się tak, jak moglibyśmy to sobie wyobrazić, nie dysponując nawet żadnymi informacjami na ten temat. Grający na skrzypcach i saksofonie tenorowym syn muzyka i multiinstrumentalisty, Zdeněk Březovják, studiując elektrotechnikę, skoncentrował się na elektronice radiowej. Doświadczenie zawodowe zdobył u producenta profesjonalnych wzmacniaczy, a następnie opracował swoje pierwsze autorskie monofoniczne wzmacniacze mocy oraz zasilany akumulatorowo przedwzmacniacz. Jego znajomi, bracia Jozef oraz Ján Koščo Čurlík w tym czasie pracowali nad zintegrowanym wzmacniaczem lampowym TP101. W kwietniu 1995 roku na wystawie w Brnie już we trójkę zaprezentowali swój wspólny projekt - prototyp wzmacniacza lampowego Canor TP101 zbudowanego na lampach EL34, a pięć lat później wspólnie oficjalnie zarejestrowali firmę Edgar. Jeżeli z czymś kojarzycie tę nazwę, zapewne będzie to charakterystyczny wzmacniacz słuchawkowy z drewnianym frontem i emblematem podświetlanym na niebiesko. Pod koniec 2007 roku firma przeszła reorganizację i zmieniła nazwę na Canor.

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Od początku wszystkie wzmacniacze, przedwzmacniacze, odtwarzacze CD, przedwzmacniacze gramofonowe, a także płytki drukowane powstawały i nadal powstają w słowackim Prešovie. Dynamiczny rozwój firmy sprawił jednak, że wciąż zmieniała się skala i logistyka całego przedsięwzięcia. Na początku niemal w każdej jednej dziedzinie Canor korzystał z pomocy lokalnych podwykonawców. Było to jednak bardzo czasochłonne i skomplikowane - wymagało cierpliwego planowania i pilnowania, by każdy etap został wykonany prawidłowo i terminowo. Rewolucja nastąpiła w 2011 roku, kiedy to trójka założycieli postanowiła zbudować fabrykę z prawdziwego zdarzenia. Mieszczący się właściwie na przedmieściach Prešova zakład z zewnątrz nie różni się od średniej wielkości hali magazynowej, jednak został wyposażony w niezwykle nowoczesne maszyny. Mieszczą się tu także biuro projektowe, sala odsłuchowa, stanowiska do kontroli jakości, magazyn komponentów elektronicznych i część biurowa. Początkowo w tym samym budynku produkowano również obudowy, jednak szybko okazało się, że możliwości i potrzeby firmy będą znacznie większe, w związku z czym obrabiarki do metalu oraz stanowiska, na których montowana jest elektronika innych marek, zaczęły się z tego budynku powoli wynosić. Gdzie? O tym za chwilę.

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Nie jest tajemnicą, że Canor, ze swoim całkiem obszernym katalogiem, to z biznesowego punktu widzenia zaledwie dodatek do tego, czym zajmuje się siostrzana firma powołana specjalnie do obsługi zewnętrznych klientów - Pretech. Co niezwykle ważne, Słowacy nie zajmują się tylko produkcją obudów czy płytek. Są w stanie od początku do końca zaprojektować i wykonać niemal dowolne urządzenie. Z powodzeniem robią to dla powszechnie znanych "brendów" austriacko-czeskich, niemieckich czy brytyjskich. Obiecałem, że nie ujawnię ich nazw, ponieważ niektórzy właściciele tych marek zwykle nie chcą przyznawać się do tego, że ich sprzęt powstaje na Słowacji, ale powiem tylko, że kiedy następnym razem przeczytam gdzieś komentarze, że urządzenie takiej a takiej firmy to chińszczyzna, która tylko znaczek ma doklejany w Niemczech czy Wielkiej Brytanii, parsknę gromkim śmiechem. Teraz wiem, że powstaje w Prešovie, włącznie z oznakowaniem i opakowaniem. Zresztą nawet w komunikacie prasowym wysłanym przez nowego dystrybutora Canora napisano, że firma zajmuje się między innymi produkcją "boxów" w systemie OEM dla pewnej austriacko-czeskiej marki, więc chyba wiecie, o kim mowa, prawda? Nie oznacza to jednak, że poświęciłem dwa sierpniowe dni na zwiedzanie fabryki, w której nikt nie ma własnych pomysłów. Przeciwnie. Canor jest szczególnie ważny dla Zdenka Březovjáka, który postanowił poświęcić niemal cały swój czas na udoskonalanie produktów tej marki i chyba można powiedzieć, że traktuje ją jak swoje dziecko. Jako elektronik stosuje tu najlepsze i najciekawsze rozwiązania. W jego mniemaniu Canor jest i od zawsze miał być marką hi-endową. Pozostali dwaj założyciele firmy skupili się na produkcji sprzętu OEM. Czy tu uczciwy podział obowiązków? Pewnie nie, ale z punktu widzenia naszej opowieści nie jest to istotne.

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Na powyższych zdjęciach widzimy kilka pomieszczeń i sekcji zlokalizowanych w pierwszej własnej fabryce Canora. Znajduje się tu przede wszystkim rozbudowany dział projektowy. Zdeněk Březovják zajmuje się opracowywaniem obwodów elektronicznych, ze szczególnym naciskiem na zastosowane do ich budowy komponenty i ich właściwe współdziałanie. Wiadomo, że dobór poszczególnych elementów w dużym stopniu determinuje końcowy efekt brzmieniowy, więc w ostatecznym rozrachunku robota, którą wykonuje jeden z założycieli Canora, jest nie do przecenienia. Ale na tym nie koniec. Zdeněk wciąż jest współwłaścicielem firmy, a do tego jako główny konstruktor stał się jej twarzą, wizytówką, w związku z czym raczej nikt nie powie mu, że na zabawę z lutownicą i wsłuchiwanie się w rezultaty poświęca zbyt dużo czasu. Pozostała część działu projektowego jest jeszcze bardziej imponująca. Jak to w dzisiejszych czasach, wszystko zaczyna się od komputerowego szkicu, a jeśli pracownicy Canora mają wątpliwości co do jakiegoś elementu lub potrzebują sprawdzić, jak całe urządzenie będzie prezentowało się na żywo, tuż obok nich znajduje się gotowa do pracy drukarka 3D. Największa część hali znajdującej się na parterze fabryki zwanej Canor 1 to jednak nie komputery ani drukarki 3D, ale sekcja, w której produkuje się płytki z układami elektronicznymi. Całość wygląda jak doskonale wyposażone laboratorium ulokowane tuż obok archiwum z taśmami filmowymi, a to dlatego, że znajdują się tutaj maszyny do montażu SMD. Owe "taśmy filmowe" to tak naprawdę rolki zawierające mnóstwo identycznych elementów elektronicznych. Po zawieszeniu ich na podajniku i wybraniu odpowiedniego programu maszyna pobiera elementy z paska przypominającego długi blister z tabletkami i umieszcza je na płytkach, czemu towarzyszą błyski czerwonego światła i odgłosy przypominające te, które doskonale kojarzy każdy właściciel drukarki atramentowej. W ten sposób jedno takie ustrojstwo potrafi zamontować 400000 komponentów na godzinę. Aby płytki były gotowe do montażu, trzeba jeszcze umieścić je w specjalnym piecu do lutowania rozpływowego. Cała ta sekcja funkcjonuje pod nadzorem raptem paru pracowników.

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Maszyny, choć niesłychanie wydajne, nie potrafią jednak zrobić wszystkiego. Dlatego tuż obok znajduje się stanowisko, na którym wykwalifikowani pracownicy, w przytłaczającej większości kobiety, instalują na płytkach elementy, których nie da się zamontować techniką SMD. Tutaj przeprowadza się także wieloetapową kontrolę jakości. Ta musi być bardzo drobiazgowa, bo gdyby okazało się, że coś poszło nie tak, cała partia płytek będzie nadawała się do wyrzucenia. Nie ukrywam jednak, że jeszcze większe wrażenie zrobił na mnie dział kompletowania, testowania, wygrzewania i parowania lamp. Słowaccy inżynierowie są niezwykle oddani tej sprawie i wierzą w brzmieniową wyższość lamp nad półprzewodnikami. W katalogu Canora znajdziemy tylko kilka konstrukcji tranzystorowych. Reszta to lampowce z krwi i kości. Wielu producentów tego typu urządzeń zarzeka się, że zanim lampy trafią na pokład ich wzmacniaczy, przedwzmacniaczy, końcówek mocy lub odtwarzaczy płyt kompaktowych, muszą przejść wieloetapowy, rygorystyczny proces, w trakcie którego wykonywane są niezliczone pomiary. Okej, w wielu przypadkach faktycznie tak jest, ale problem polega na tym, że klienci muszą kupować lampy całymi kompletami. Po wyjęciu wzmacniacza z pudełka lampy mocy są oznaczone numerami, natomiast te mniejsze czasami w ogóle nie mają przyporządkowanego miejsca. Wystarczy, że nie pomylimy ich typu i zdaniem producenta wszystko będzie w porządku. Gdy jedna z lamp mocy ulegnie awarii albo tak przejmiemy się tym, aby nie dotykać szkła gołymi rękami, że w końcu któraś spadnie nam na podłogę, jedynym rozwiązaniem - oczywiście nie mówiąc o dokupieniu jednej byle jakiej lampy w jednym ze sklepów internetowych - będzie kupno całej czwórki, szóstki lub ósemki lamp mocy, odpowiednio zmierzonych, oznaczonych i połączonych przez producenta w pakiet.

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Canor robi to inaczej. Słowacy wychodzą z założenia, że sami są w stanie zbudować o wiele lepsze oprzyrządowanie niż to, które można znaleźć na rynku. Zbudowali więc własne urządzenia do wygrzewania lamp, a także maszyny pomiarowe BT-1, TTM-1 i Aladdin 1. Ten ostatni potrafi w ciągu trzech minut zmierzyć wszystkie istotne parametry danej lampy i zapisać je w bazie danych. Każda jedna lampa przechodząca przez ten system otrzymuje niepowtarzalny numer seryjny. Dzięki temu zebranie kompletu potrzebnego do obsadzenia danego wzmacniacza jest kwestią porównania liczb znajdujących się w bazie danych i wyświetlenia numerów lamp charakteryzujących się podobnymi parametrami. Na tym jednak nie koniec. Każdy właściciel sprzętu Canora może odczytać numer lampy i przesłać go do fabryki, aby z magazynu została wybrana taka sama. Nie zdarza się to zbyt często, ale Słowacy uważają, że z punktu widzenia klienta jest to niezwykle istotne. Skoro już jesteśmy w temacie dbałości o szczegóły, moją uwagę zwróciły gotowe urządzenia czekające na montaż lamp, a właściwie ich "ubranka". Aby nie porysować przednich ścianek czy innych elementów obudowy, pracownicy Canora uszyli dla swoich urządzeń specjalne, kolorowe pokrowce przypominające trochę malutkie prześcieradła na gumkę. Są one wykonane z grubego i miękkiego materiału, a na niektórych widać nawet jakieś misie, pszczółki czy inne słoneczka. Przeurocze, ale przede wszystkim praktyczne.

W pierwszej fabryce Canora mieści się jeszcze jedno niezwykle ważne pomieszczenie, ale zanim do niego zajrzymy, wsiadamy do samochodu i ruszamy w miasto, by po niespełna dziesięciu minutach zaparkować przed dużym, długim budynkiem, na którym widnieje logo firmy Pretech. Jak już wcześniej wspominałem, odbywa się tutaj produkcja sprzętu innych marek i choć wszystkie korzystają z tego samego zaplecza, fabryka jest podzielona na kilka działów w czytelny, nie budzący wątpliwości sposób. Co ciekawe, firma przejęła budynek w 2015 roku i od razu napotkała problem, który zeżarł sporą część jej budżetu, a nawet narobił długów - ogrzewanie. Manufaktura była podłączona do miejskiego systemu ciepłowniczego, co oczywiście wydawało się dość praktyczne, ale pierwsze faktury zwaliły Zdenka Březovjáka i jego kolegów z nóg. Chodziło o ponad trzydzieści tysięcy euro miesięcznie. Błyskawicznie zapadła decyzja o budowie własnej kotłowni zasilanej gazem. Inwestycja zwróciła się raptem po kilku miesiącach i cały zespół mógł odetchnąć z ulgą. Aby zaoszczędzić jeszcze trochę, na najwyższym piętrze fabryki Canor 2 Słowacy wybudowali kolejne laboratorium. Wisienką na torcie jest tutaj komora do pomiarów promieniowania elektromagnetycznego. Jest to pomieszczenie przypominające schron przeciwlotniczy z własną komorą bezechową. Celowo zrobiłem zdjęcie z zewnątrz (choć z uwagi na dość wąskie przejście nie było to łatwe), aby było na nim widać grubość drzwi. W środku znajduje się wielka antena skierowana na obszar, w którym ustawiany jest testowany sprzęt. Jak rozumiem, chodzi o upewnienie się, że wyprodukowane w Prešovie urządzenia spełniają rygorystyczne normy. Co do szczegółów, wolałbym się nie wypowiadać, bo aż tak dobrze się na tym nie znam, a ponieważ od tego pomieszczenia zaczęliśmy zwiedzanie Canora 2 i wiedzieliśmy, że za chwilę odwiedzimy wiele innych równie interesujących zakamarków, nie było zbyt wiele czasu na zadawanie pytań.

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z laboratorium szybko przechodzimy do sekcji, w której każdy miłośnik metalu znajdzie coś dla siebie. Nie mam jednak na myśli płyt z trupimi czachami na okładce, ale piły, obrabiarki CNC, maszyny do wiercenia otworów, piaskowania, szczotkowania czy wreszcie obróbki chemicznej. Obudowy zaczynają żywot jako aluminiowe i stalowe płyty, czekające w magazynie na swoją kolej. Następnie przechodzą przez co najmniej kilka pomieszczeń, w których są przycinane, gięte, rzeźbione i wykańczane aż do uzyskania ostatecznego kształtu. Chyba nie przesadzę, jeśli powiem, że całe to oprzyrządowanie zajmuje prawie połowę zakładu. Wrażenie robi nie tylko mnogość i różnorodność urządzeń, z których każde warte jest wiele, wiele tysięcy euro, ale także wzorowa organizacja całego procesu. Owszem, w pewnym sensie jest to taka brudna robota, a już na pewno jeśli porównamy ją z laboratoryjną pracą odbywającą się w fabryce Canor 1, ale liczy się efekt, a ten jest naprawdę imponujący. Własna marka jest dla Słowaków prawdziwym oczkiem w głowie, co widać, gdy spojrzymy na przykład na pokrywę jednego ze wzmacniaczy. Jest ciekawie zaprojektowana i wyfrezowana z najwyższą precyzją. Jak powiedział Zdeněk Březovják, Canor jest w stanie wykonać równie skomplikowane obudowy dla każdego ze swoich klientów, jednak rzadko która marka się na to decyduje, starając się utrzymać koszty na rozsądnym poziomie. Jest to oczywiście zrozumiałe, ale fajnie jest też zobaczyć urządzenie, którego projektanci puścili wodze fantazji. Łatwo wyobrazić sobie, że w urządzeniach Canora tę samą filozofię rozciągnięto także na układ elektroniczny, a nawet elementy pełniące funkcje estetyczne, takie jak wyświetlacze czy charakterystyczne potencjometry z podświetlonym firmowym emblematem.

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Choć zajmujący się wytwarzaniem sprzętu dla innych marek Pretech ma tych samych właścicieli i mieści się w tych samych budynkach co Canor, Słowacy dołożyli wszelkich starań, aby poszczególne linie produkcyjne nie miały żadnych punktów wspólnych, może poza korytarzami i przejściami. Dzięki temu urządzenia Canora wyraźnie różnią się od tych produkowanych na przykład dla, ehm, pewnej austriacko-czeskiej marki dostarczającej audiofilom między innymi słynne "boxy" (mam szczerą nadzieję, że z tego zaszyfrowanego tekstu nikt nie wyłuska informacji, że chodzi o Pro-Jecta). Zaglądając do wnętrza montowanego akurat wzmacniacza zintegrowanego AI 1.20, przypomniałem sobie, jak zachwycałem się Coplandem CTA 408. Obie marki łączy zresztą całkiem sporo. Poza zamiłowaniem do lamp w obu przypadkach zobaczymy wysokiej klasy komponenty, oryginalne wzornictwo i aluminiowe obudowy, które zasłaniają szklane bańki w taki sposób, że bez demontażu pokrywy zobaczymy tylko zarys lamp mocy i delikatny żar wydobywający się ze środka. Spójrzcie zresztą na transformatory toroidalne zamontowane pionowo tuż za przednią ścianką i oddzielone od pozostałych układów grubą, aluminiową przegrodą, na tradycyjne trafa zamknięte w ekranujących puszkach wypełnionych substancją tłumiącą wibracje, na maleńkie lampy wyposażone w tłumiki drgań, potężne potencjometry i perfekcyjnie polutowane przewody. Kiedy przed przyjazdem do fabryki Canor 2 zapytałem oprowadzających nas ludzi, czym sprzęt Canora wyróżnia się na tle konkurencji, odpowiedzieli bez chwili zawahania - jakością. Pomyślałem, że mówią tak, bo nic innego nie przyszło im do głowy. Że to taki banał... Ale teraz wiem, że mówili to szczerze. Tę jakość faktycznie widać.

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Po zmianie nazwy w 2007 roku metamorfozę przeszła także stylistyka sprzętu produkowanego pod marką Canor, zaczynając od logo, które razem ze znajdującym się tam kamertonem przybrało kolor bursztynu. Charakterystyczne drewniane panele przednie obecne w pierwszych modelach zastąpiono nowoczesnymi frontami zrobionymi z wysokogatunkowego aluminium, które przecina poziomy pas czarnego akrylu. Duże, czytelne wyświetlacze LED oraz wygodne, podświetlane dookoła gałki usytuowane centralnie na przednim panelu mają gwarantować wysoki komfort użytkowania. Chociaż w centrum zainteresowania firmy nadal znajdują się lampy, do katalogu wprowadzono także wzmacniacz tranzystorowy. Aktualnie w portfolio znajdziemy zintegrowany wzmacniacz lampowy AI 1.10, wzmacniacz tranzystorowy AI 1.20, hybrydowy wzmacniacz zintegrowany AI 2.10, dwa odtwarzacze CD - 1.10 i 2.10 - oraz dwa przedwzmacniacze gramofonowe PH 1.10 i PH 2.10. Wkrótce do oferty dołączą także dwa nowe referencyjne urządzenia - przedwzmacniacz lampowy pracujący w klasie A z zerowym sprzężeniem zwrotnym, Hyperion P1, oraz wzmacniacz mocy Virtus M1. We wszystkich urządzeniach Canor stosuje autorską technologię CMT (Canor Milling Technology) czyli innowacyjny sposób frezowania płytki drukowanej, który pozwala na zwiększenie wydajności dźwiękowej. Słowacy twierdzą, że opracowana przez nich technologia pozwala zbliżyć współczynnik strat dielektrycznych (styczną stratności) płytek drukowanych do współczynnika stratności powietrza, a ponieważ układy elektroniczne pracują ze stosunkowo wysokimi impedancjami, każde zwiększenie strat (jak w przypadku kondensatorów) powodowałoby również pogorszenie obrazowania dźwiękowego. Przewaga nad klasycznym połączeniem przewodami polega na tym, że połączenia w płytkach wykonanych przez technologię CMT są kilkakrotnie krótsze. Jak widać, w przypadku Canora technika lampowa w najmniejszym stopniu nie kłóci się z nowoczesnymi rozwiązaniami stosowanymi w innych dziedzinach. Świetnym przykładem są potencjometry, które niebawem mają stać się w pełni cyfrowe, a mówiąc jeszcze dokładniej - optyczne. Firma pracuje nad rozwiązaniem, w którym po drugiej stronie klasycznej gałki znajduje się precyzyjny czujnik podobny do tego, jaki znamy chociażby z komputerowych myszek. Czujnik będzie wysyłał odpowiedni sygnał do właściwego, analogowego potencjometru w formie drabinki rezystorowej. Z punktu widzenia klientów będzie to kolejne małe udogodnienie. Ot, metoda małych kroków.

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Na koniec wracamy do zakładu Canor 1, w którym mieści się doskonale wyposażona i zaadaptowana akustycznie sala odsłuchowa. Aby nie przedłużać, pozwolę sobie zwrócić uwagę na kilka szczegółów, takich jak wiszące na ścianach dyfuzory, w które wkomponowano firmowe logo. Ładny akcent, świadczący o tym, że w tym pomieszczeniu nic nie jest przypadkowe. Od razu zainteresowały mnie także kolumny Fink Team Borg, których wcześniej nie miałem okazji posłuchać na żywo. To niezwykle ciekawe zestawy o niezwykle spójnym, rozdzielczym, dynamicznym, dobrze kontrolowanym i trójwymiarowym brzmieniu, choć odniosłem wrażenie, że w tak dużym pomieszczeniu miały lekki problem z wygenerowaniem najniższych, subwooferowych częstotliwości. Kolejny detal, który na zdjęciach niestety skrzętnie ukrywa się pod jednym ze stolików, to urządzenie pomagające ekipie Canora w trakcie testów odsłuchowych. Zbudowane, a jakże, we własnym zakresie pudełko to nic innego jak przełącznik, dzięki któremu można szybciutko przeskakiwać na przykład między dwoma wzmacniaczami lub źródłami. Bez mozolnego przepinania kabli, bez opuszczania kanapy, za pomocą pilota. Jako recenzent dałbym się za takie magiczne pudełeczko pociąć.

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Z wizytą w Canorze

Co do samego odsłuchu, była to zabawa polegająca na porównywaniu jednych wzmacniaczy Canora z innymi. Łącznie przerobiliśmy trzy konfiguracje. Szczególne wrażenie zrobiło na mnie jednak nie tyle brzmienie, choć to było bajeczne (szczególnie w przypadku w pełni lampowego toru), co sposób łączenia dwóch wzmacniaczy zintegrowanych Canora w coś, co można nazwać systemem dual mono. Jak się domyślacie, integry tej marki można zmostkować. Okej, ale co w tym niezwykłego? Otóż to, że zazwyczaj w takiej sytuacji zmostkowana byłaby tylko końcówka mocy i po zamienieniu dwóch wzmacniaczy zintegrowanych na monobloki do pełni szczęścia potrzebny byłby nam oddzielny przedwzmacniacz. Tutaj jest inaczej. Każda integra po zmostkowaniu może mieć aktywny przedwzmacniacz, sterujący oczywiście jednym kanałem. Jak zatem rozwiązać problem regulacji głośności? Kręcić równocześnie dwoma potencjometrami? W żadnym wypadku! Wystarczy połączyć dwa piecyki kablem komunikacyjnym C-Link (złącze wygląda jak typowe VGA, stosowane na przykład w monitorach komputerowych) i wówczas oba przedwzmacniacze będą pracowały równocześnie, pokazując taki sam poziom wysterowania niezależnie od tego, czy będziemy kręcili gałką we wzmacniaczu obsługującym lewy, czy też prawy kanał. Szczerze mówiąc, jest to genialne i jak długo żyję na tym świecie, jeszcze czegoś takiego nie widziałem. Co najlepsze, nie jest to tylko interesujące rozwiązanie techniczne, ale przede wszystkim gratka dla klientów, którzy w takiej sytuacji mogą kupić normalną integrę, a gdy przyjdzie im ochota na rozbudowę systemu - dokupić drugą i zafundować sobie amplifikację z dwoma monofonicznymi przedwzmacniaczami i dwoma potężnymi monoblokami, a to wszystko wciąż w formie dwóch wzmacniaczy zintegrowanych, które za pstryknięciem jednego przycisku można przywrócić do konfiguracji wyjściowej. Naprawdę niezwykły pomysł. Całe rozwiązanie zafascynowało mnie na tyle, że jeśli będę miał możliwość przetestowania któregoś z piecyków Canora, na pewno będę chciał od razu wziąć dwa, aby sprawdzić takie właśnie połączenie. A może to tylko jedna z wielu atrakcji czekających na audiofilów, którzy zdecydują się poznać sprzęt tej marki w kontrolowanych warunkach? Po tym, co zobaczyłem w Prešovie, nie mam wątpliwości, że warto zbadać temat jeszcze głębiej.

Zdjęcia: Tomasz Karasiński, StereoLife.

Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy ludzie... Czy my naprawdę nie słuchamy już muzyki?

Czy ludzie... Czy my naprawdę nie słuchamy już muzyki?

Jeśli zapytacie audiofilów, z jakimi problemami boryka się ta branża i co zagraża dalszemu rozwijaniu pasji, której oddają się od wielu lat, usłyszycie mnóstwo historii krążących wokół dwóch kwestii - pieniędzy i technologii. Aby słuchać muzyki, trzeba bowiem posiadać jakikolwiek sprzęt grający i wykupić dostęp do jednego z popularnych serwisów...

Ponad sto lat szlifowania - Dual

Ponad sto lat szlifowania - Dual

Dual to jedna z marek, do których audiofile, a w szczególności miłośnicy czarnych płyt, odnoszą się z wielkim szacunkiem. Ma to swoje uzasadnienie. Niemiecka manufaktura wydała na świat tyle znakomitych gramofonów, że aż ciężko je policzyć. Dobrze zachowana szlifierka tej marki to sprzęt, który po renowacji można bez kompleksów podłączyć...

Jak zarobić na audiofilskim sprzęcie, nie robiąc zupełnie nic?

Jak zarobić na audiofilskim sprzęcie, nie robiąc zupełnie nic?

Tytuł tego artykułu brzmi jak chamski clickbait albo reklama cudownego sposobu na zdobycie fortuny w pół godziny, ale to nie tak. Nie chodzi mi ani o to, aby pochwalić się swoim geniuszem lub zachęcić kogokolwiek do "zarabiania pieniędzy" w sposób, który za chwilę opiszę, a jeśli moim celem miało być...

Słuchaj, testuj, baw się! - Bartłomiej Szymański

Słuchaj, testuj, baw się! - Bartłomiej Szymański

Wydawałoby się, że zamiłowanie do wysokiej klasy sprzętu audio powinno w wielu przypadkach łączyć się z ukierunkowaną na muzykę ścieżką zawodową. Ostatecznie każdy profesjonalny muzyk powinien być wyjątkowo wrażliwy na jakość dźwięku, a stąd już tylko krok do świata wymuskanych kolumn, wzmacniaczy lampowych, zaawansowanych technicznie streamerów i srebrnych kabli. W...

Steve Shade - MoFi Electronics

Steve Shade - MoFi Electronics

Podczas jednej z nielicznych konferencji prasowych zorganizowanych ostatnio w formie klasycznego spotkania na żywo, a nie telekonferencji albo wręcz filmu, który ogląda się jak długą reklamę, nie mogąc zadać żadnego pytania dotyczącego premierowych produktów, moją uwagę przykuła prezentacja MoFi Electronics - producenta gramofonów i akcesoriów związanych z odtwarzaniem płyt winylowych,...

Nowe testy

Poprzedni Następny
Rockna Audio Wavelight DAC

Rockna Audio Wavelight DAC

Rockna Audio to firma założona w 1999 roku przez rumuńskiego konstruktora Nicolae Jitariu, który ma na koncie współpracę z takimi markami jak MSB, PS Audio czy Goldmund. Jak sam wielokrotnie...

Octavio Stream

Octavio Stream

Na przestrzeni ostatniego roku miałem okazję testować wiele wzmacniaczy oraz systemów all-in-one dających możliwość odtwarzania muzyki z serwisów streamingowych. Sam jestem szczęśliwym posiadaczem należącego do tej grupy urządzeń Audiolaba 6000A...

NAD AMP1

NAD AMP1

Kilka miesięcy temu miałem przyjemność testować NAD-a M10 V2, który w kontekście odtwarzania muzyki z serwisów streamingowych jest dla mnie sprzętem kompletnym, praktycznie pozbawionym wad. Wiem, że istnieją lepsze systemy...

Komentarze

stereolife
@Artur - Tak, możemy to potwierdzić. Jeżeli brak odtwarzania bez przerw podczas słuchania muzyki z TIDAL-a jest wystarczającym powodem, aby wstrzymać się z zaku...
as
Nie słyszeliście nigdy o Raspberry Pi 4 z HiFiBerry Digi2 Pro i Volumio, który to zestaw ma wszystko i pięknie odtwarza TIDAL Connect?
Paweł
Boże, dokładnie czegoś takiego szukałem! Myślałem już o zakupie Primare NP5 Prisma MK2, ale po pierwsze 2890 zł za takie plastikowe pudełko to trochę dużo, a po...
Artur
Witam. Ostatnio rozglądam się za tanim ale sensownym streamerem. Głównie do TIDAL-a (w jakości CD) i radia internetowego (np. Radio Paradise które nadaje w form...
Artur
Witam. Utopia z 2016 roku jedne z najlepszych na świecie. Muszę się nie zgodzić. Porównałem z Focal Clear, Clear MG czyli w cenie o połowę niższej. Z Meze Empyr...

Płyty

Megadeth - The Sick, The Dying... And The Dead!

Megadeth - The Sick, The Dying... And The Dead!

Najnowszy i poprzedni album Megadeth dzieli najdłuższa w historii zespołu przerwa wydawnicza. Przez sześć lat w ekipie Mustaine'a wydarzyło się...

Newsy

Tech Corner

Podstawowe własności i parametry wzmacniaczy stereo

Podstawowe własności i parametry wzmacniaczy stereo

Czy to w domowym zaciszu, na koncercie, podczas pracy w studiu czy w samochodzie - wzmacniacz jest jednym z kluczowych elementów każdego systemu stereo. Czym właściwie jest? Najprościej można powiedzieć, że jest to układ elektroniczny, którego zadaniem jest wytworzenie na wyjściu sygnału analogowego będącego wzmocnioną kopią sygnału podanego na wejście....

Prezentacje

Historia ma znaczenie - Marantz

Historia ma znaczenie - Marantz

Marantz to jedna z tych firm, które powinien znać każdy miłośnik muzyki i dobrego brzmienia. Jeden z wielkich graczy, którym na przestrzeni lat udało się zachować swój wizerunek i opowiadać swoją historię nie inaczej, jak poprzez kolejne urządzenia zyskujące status kultowych. Może to trochę odważne stwierdzenie, ale wystarczy prześledzić internetowe...

Poradniki

Galerie

Popularne testy

Dyskografie

Witchcraft - Zaklęcia ze Szwecji

Witchcraft - Zaklęcia ze Szwecji

Korzenie szwedzkiego zespołu Witchcraft sięgają 2000 roku. Wtedy właśnie Magnus Pelander - gitarzysta grupy Norrsken - postanowił oddać hołd swoim...

Wywiady

Vintage

Philips EL3300

Philips EL3300

Czy uwierzycie, że ten prościutki, przenośny magnetofon, który widzicie na zdjęciu powyżej to pierwszy na świecie sprzęt obsługujący nowy format...

Słownik

Poprzedni Następny

Bluetooth

Bluetooth jest technologią bezprzewodowej transmisji danych. W sprzęcie audio najcześciej korzysta się z niego podczas strumieniowania muzyki z urządzeń mobilnych oraz laptopów. Sygnał ten jest dość trwały i dociera do...

Cytaty

HansZimmer.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.