Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Jak wybrać kolumny

  • Kategoria: Poradniki
  • StereoLife

Jak wybrać kolumny

Jeżeli zapytacie audiofilów który element systemu audio ma największy wpływ na ostateczny rezultat brzmieniowy, dziewięciu na dziesięciu powie, że są to kolumny głośnikowe. Z całą pewnością to właśnie one w największym stopniu kształtują charakter i postrzeganą jakość odtwarzanego dźwięku. Kluczową rolę zestawów głośnikowych w systemie hi-fi wzmacnia również ich oddziaływanie z pomieszczeniem odsłuchowym. Oczywiście nie należy pomijać wpływu wibracji podłoża czy jakości prądu z gniazdka na wrażliwą elektronikę, ale obiektywnie trzeba przyznać, że te czynniki nie są nawet w połowie tak istotne, jak prawidłowe dopasowanie kolumn do kubatury i akustyki pokoju, w którym stanie nasza audiofilska aparatura. Rozmiar nie jest jednak jedynym problemem. Wybierając zestawy głośnikowe, miłośnicy sprzętu grającego muszą odpowiedzieć na szereg innych pytań. Czy lepiej zdecydować się na kolumny podłogowe czy podstawkowe? Ile głośników powinny mieć? Jaki rodzaj obudowy będzie najlepszy? Co z impedancją, skutecznością i mocą? Sytuacji wcale nie poprawia różnorodność dostępnych na rynku modeli. W plątaninie różnych konstrukcji, parametrów, marek i modeli można się szybko pogubić, dlatego w dzisiejszym poradniku zajmiemy się tą kluczową dla melomanów kwestią.

Wybór kolumn głośnikowych to nie tylko zadanie wymagające równoczesnego dopasowania do siebie wielu czynników, ale także decyzja, która w bardzo dużym stopniu determinuje nasze późniejsze kroki i doświadczenia związane z budowaniem i systematycznym ulepszaniem domowego systemu audio. Dla dobrze zorientowanego w temacie audiofila sprawa nie jest aż tak skomplikowana, ale początkujący użytkownicy już po krótkim sprawdzeniu oferty kilku sklepów mają w głowie prawdziwy mętlik. Czy konstrukcja trójdrożna jest lepsza niż dwudrożna? Czy impedancja powinna być niska czy wysoka? Czy głośniki z membranami aluminiowymi będą dawały głębszy bas niż te z papieru czy polipropylenu? A co to jest linia transmisyjna, zwrotnica pierwszego rzędu albo kopułka chłodzona ferrofluidem? Po kilku czy kilkunastu latach zabawy ze sprzętem audio wszystko to może wydawać się oczywiste, ale gdyby ktoś zarzucił nas taką masą informacji od pierwszego dnia, pewnie kupilibyśmy słuchawki i zapomnieli o temacie. A jednak, przy odrobinie dobrej woli, można przez to wszystko przebrnąć i wybrać dla siebie idealne kolumny. Zacznijmy więc od absolutnych podstaw, aby następnie wgryźć się w temat nieco głębiej.

Jak wybrać kolumny

Jak wybrać kolumny

Po co nam kolumny?

To pierwsza rzecz, nad którą wypadałoby się zastanowić. Naprawdę, zanim zaczniemy porównywać ze sobą poszczególne modele i analizować ich dane techniczne, warto poświęcić kilka minut na porządne przemyślenie tematu. Czy chcemy wykorzystać nasze kolumny do słuchania muzyki, nagłośnienia seansów filmowych, a może tworzenia muzycznego tła dla naszych codziennych czynności? Gdzie mają stanąć takie głośniki i z jakim sprzętem będą współpracować? Czy naszym celem jest zbudowanie systemu stereo czy kina domowego? Czy ograniczają nas jakieś dodatkowe czynniki takie, jak chociażby konieczność dopasowania wykończenia kolumn do wystroju naszego pokoju odsłuchowego? Na jakim brzmieniu nam zależy? Jaki jest nasz zakładany budżet i jak bardzo możemy go przekroczyć? Mając w głowie odpowiedzi na wszystkie te pytania, będzie nam o wiele łatwiej przebrnąć przez kolejne kwestie i ostatecznie zawęzić krąg poszukiwań. Być może dla niektórych jest to oczywiste, ale praktyka pokazuje, że nie każdy potrafi w tych kwestiach dojść ze sobą do porozumienia, a kiedy tego typu pytania padają w sklepie, pojawia się niepotrzebny stres i każde zaproponowane przez sprzedawcę kolumny wydają się tak samo dobre albo tak samo złe. Warto więc mieć na uwadze jedną, podstawową zasadę - sprzęt audio ma być dla nas, ma spełniać nasze potrzeby, grać i wyglądać tak, jak nam się podoba. Dlatego przed rozpoczęciem całego procesu, warto w miarę dokładnie określić swoje wymagania.

Jak wybrać kolumny

Jak wybrać kolumny

Liczy się rozmiar, ale nie tylko

Jednym z kluczowych zagadnień przy wyborze kolumn jest ich właściwe dopasowanie do fizycznych rozmiarów pomieszczenia odsłuchowego. Choć nie zawsze będzie nam się to podobało, to właśnie metraż naszego pokoju w dużym stopniu decyduje o tym, za jakimi zestawami powinniśmy się rozglądać. Niektórzy melomani już na tym etapie popełniają błąd, którego nie da się później naprawić, montując na ścianach ustroje akustyczne i inne specjalistyczne akcesoria. Najbardziej ryzykowne jest wstawianie zbyt dużych kolumn do niewielkiego pomieszczenia. W pokoju o powierzchni dziesięciu, dwunastu czy czternastu metrów kwadratowych, większość dużych zestawów podłogowych będzie się po prostu dusić. Próba oszukania rzeczywistości może się skończyć wzbudzającym się basem, kiepską stereofonią i stłumioną dynamiką. Opanowanie dźwięku w takich warunkach jest możliwe, ale dość trudne. Wielu użytkowników wychodzi jednak z założenia, że większe kolumny dadzą im większy dźwięk, a skoro i tak trzeba wygospodarować w pokoju trochę miejsca, można zdecydować się na duże zestawy podłogowe. To nie zawsze działa, choć w pewnych sytuacjach może się udać. Sytuacja odwrotna jest teoretycznie mniej podchwytliwa, ale często też prowadzi do uzyskania słabego, nieciekawego dźwięku. Kupując małe głośniki do wielkiego salonu, należy się spodziewać braku niskich tonów i niewystarczającego wypełnienia pomieszczenia dźwiękiem. Nagłośnienie takiej powierzchni wymaga użycia dużych kolumn i odpowiednio mocnego wzmacniacza. Podnosi to koszt całego systemu, ale zamiatanie problemu pod dywan często prowadzi do zakupu zbyt małych głośników, które później trzeba sprzedać.

Aby nie popełnić błędu, najlepiej jest od razu określić orientacyjną wielkość kolumn, za jakimi powinniśmy się rozglądać. Generalna zasada mówi, że pokoje o większej kubaturze łatwiej wypełnimy dźwiękiem decydując się na zestawy wolnostojące, a idealnym rozwiązaniem do mniejszych pomieszczeń będą kolumny podstawkowe, które mimo swoich niepozornych rozmiarów, niejednokrotnie zaskakują jakością dźwięku. To oczywiście duże uproszczenie, które w wielu przypadkach działa, ale nie zapominajmy, że zarówno kolumny podłogowe, jak i podstawkowe są dostępne w różnych rozmiarach. Przykładowo, do pomieszczenia o powierzchni czternastu metrów kwadratowych lepiej wstawić wolnostojące Diapasony Neos niż podstawkowe Harbethy Super HL5 Plus. Oprócz tego, należy zwrócić uwagę na zastosowane w kolumnach głośniki, a także rodzaj obudowy i umiejscowienie tuneli rezonansowych bądź membran biernych. Upraszczając sprawę, można przyjąć, że w pokojach o powierzchni do 15-20 metrów kwadratowych lepiej sprawdzą się stosunkowo niewielkie kolumny podstawkowe i małe podłogówki, a powyżej tej granicy - większe zestawy wolnostojące lub duże monitory z wooferami o sporej średnicy. Mówiąc obrazowo, jeśli mamy mały pokój, wystarczą nam niewielkie kolumny z jednym głośnikiem nisko-średniotonowym o średnicy powiedzmy 14-18 cm, natomiast do nagłośnienia naprawdę przestronnego salonu możemy wykorzystać zestawy podłogowe wyposażone w kilka dużych przetworników. Całe nieszczęście polega jednak na tym, że każdy pokój jest trochę inny. Metraż to nie wszystko, bo na ostateczny rezultat ma wpływ szereg innych czynników, jak chociażby kształt pomieszczenia, stopień jego wytłumienia, a nawet to, z czego zostały wykonane jego ściany, podłoga czy sufit. Kolumny zagrają zupełnie inaczej w kwadratowym pokoju z gołymi ścianami i panelami na podłodze, a inaczej w prostokątnym pomieszczeniu, w którym umieszczono regały z książkami, a na podłodze ułożono grubą wykładzinę. Warto mieć na uwadze takie, ehm, szczegóły.

Choćbyśmy bardzo chcieli, aby sprawa wyboru kolumn była prosta i polegała wyłącznie na dobraniu ich wielkości do metrażu pomieszczenia odsłuchowego, praktyka często pokazuje, że to trochę za mało. Jeśli więc spodziewaliście się dotrzeć do krótkiej i zrozumiałej recepty na wszystko, przepraszamy, ale naszym zdaniem takiej po prostu nie ma. Niestety, wielu ludzi o tym zapomina. Jeżeli na internetowym forum napiszecie, że do piętnastometrowego pokoju kupiliście monitory, większość użytkowników uzna, że zrobiliście dobrze. Ale jeśli dodacie, że owe monitory mają 8-calowe woofery i tunele rezonansowe z tyłu, a tak w ogóle zostały ustawione na dwóch komodach i dosunięte do ściany, sytuacja zmieni się diametralnie i nikt nie będzie zdziwiony, że nie gra to dobrze. Jeśli więc chcecie wybrać mądrze, musicie wziąć pod uwagę wiele różnych zmiennych.

Jak wybrać kolumny

Jak wybrać kolumny

Pasywne czy aktywne?

Z technicznego punktu widzenia, to jedno z najważniejszych pytań na jakie musimy odpowiedzieć podczas wyboru kolumn. Większość dostępnych na rynku modeli to zestawy pasywne czyli takie, które do działania potrzebują wzmacniacza. Modele aktywne to takie, które mają już wbudowany wzmacniacz, więc do szczęścia potrzebują tylko przedwzmacniacza, źródła z regulowanym wyjściem, a czasami nawet mają wbudowaną regulację głośności, łączność bezprzewodową lub inne tego typu atrakcje. Kolumny aktywne cieszą się dużym powodzeniem wśród profesjonalistów, natomiast na rynku amatorskim przyjęły się, delikatnie mówiąc, tak sobie. Większość audiofilów woli jednak samodzielnie dobrać wzmacniacz do swoich głośników. Zestawy aktywne mają jednak swoje plusy. Przede wszystkim, kwestię właściwego doboru parametrów mamy praktycznie z głowy. Załatwia ją za nas producent. Dla niektórych użytkowników problemem jest znalezienie sprzętu przystosowanego do współpracy z kolumnami aktywnymi lub wygodne połączenie elektroniki z tego typu głośnikami. Dlatego najpopularniejsze są dziś te zestawy aktywne, które potrafią same łączyć się z urządzeniami źródłowymi lub są wyposażone w specjalny moduł pełniący funkcję małego centrum sterowania. Warto wspomnieć chociażby o takich modelach, jak Bang & Olufsen BeoLab 50 czy KEF LS50 Wireless. Niektórzy producenci, jak Audium czy Audiovector, oferują swoim klientom upgrade kolumn pasywnych do wersji aktywnej. Jeżeli więc zdecydujecie się na opcję z fabrycznym wzmacniaczem, możecie pominąć przedostatni akapit niniejszego poradnika. Pozostałe dotyczą jednak zarówno modeli pasywnych, jak i aktywnych.

Podłogowe czy podstawkowe?

Jak już wspomnieliśmy, decyzja wcale nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Przyjęło się, że w mniejszych pomieszczeniach należy instalować zestawy podstawkowe, a w większych - podłogowe. Tak naprawdę należałoby się jednak od razu zastanowić nad przewidywanym ustawieniem naszych kolumn. W wielu przypadkach te dwie kategorie będą się wręcz zazębiać i ciężko będzie bez próbnego odsłuchu stwierdzić, czy w danym pokoju lepiej sprawdzą się zestawy wolnostojące czy monitory. Z takim dylematem będziemy mieli do czynienia jeśli mamy do nagłośnienia typowy, średnio wytłumiony pokój o powierzchni dwudziestu metrów kwadratowych, a nasze głośniki mogą stanąć w praktycznie dowolnym miejscu, z zachowaniem odpowiednich odległości od ścian. Jeżeli nie mamy już przygotowanego miejsca na sprzęt, a więc nie musimy stawiać kolumn na komodzie, biurku czy regale stojącym pod ścianą, wybór nie będzie łatwy. Wielu producentów proponuje nam nawet bardzo podobne, wręcz bliźniacze modele podstawkowe i wolnostojące, jak na przykład Pylon Audio Opal Monitor i Opal 20 albo JBL Arena 130 i Arena 180. Monitory są zwykle nieco tańsze, ale jeśli chcemy ustawić je w optymalny sposób, do ich ceny i tak będziemy musieli doliczyć koszt podstawek. Kupno zestawów podstawkowych będzie zwykle bezpieczniejsze, zwłaszcza, gdy mamy wątpliwości co do akustyki naszego pokoju odsłuchowego i boimy się buczącego basu. Z kolei wybór kolumn podłogowych pozwoli nam prawdopodobnie uzyskać szersze pasmo przenoszenia, a w wielu przypadkach także lepszą dynamikę. W wielu pomieszczeniach sprawa nie jest jednak tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Często nawet obie opcje sprawdzają się świetnie, a ostateczny wybór zależy tylko od naszych osobistych preferencji.

Zupełnie inaczej podejdziemy jednak do sprawy mając ograniczoną ilość miejsca. Przykładowo, jeśli chcemy ustawić głośniki w bezpośrednim sąsiedztwie tylnej ściany, a najlepiej zamontować je na komodzie czy regale, jedynym logicznym wyborem będą zestawy podstawkowe bez dmuchającego do tyłu bas-refleksu. Będziemy się więc rozglądać za monitorami w obudowie zamkniętej lub takimi, w których wylot tunelu rezonansowego został umieszczony z przodu, albo - ewentualnie - skonstruowany w jakiś inny, sprytny sposób. W takim ciasnym, mocno zabudowanym otoczeniu świetnie sprawdzają się stosunkowo małe kolumny, które nie pompują powietrza do tyłu i nie potrzebują, przynajmniej teoretycznie, wielu metrów wolnej przestrzeni dookoła. Godne polecenia są w takich przypadkach monitory ze szczelinowymi tunelami rezonansowymi, jak chociażby Audiovectory QR1. Ciekawym rozwiązaniem jest także tunel umieszczony w podstawie kolumn i wyprowadzający ciśnienie poprzez specjalną podstawkę, jak w modelu Sonus Faber Principia 3. Można także pokusić się o kupno monitorów w obudowie zamkniętej, a gdyby brakowało nam niskich tonów - uzupełnienie ich aktywnym subwooferem. W wielu pokojach takie rozwiązania sprawdzają się znakomicie.

Posiadacze większych pokoi, którzy mogą ustawić swoje kolumny w dowolnym miejscu, mają ułatwione zadanie. W takiej sytuacji można spokojnie ograniczyć poszukiwania do zestawów podłogowych. Wsparte właściwą elektroniką i choćby podstawową adaptacją akustyczną, potrafią one zapewnić zarówno doskonałą przestrzeń, jak i dynamiczny, głęboki bas. Dla wielu audiofilów to jedyne akceptowalne rozwiązanie, gwarantujące odtwarzanie pełnego pasma akustycznego i swobodę odsłuchu. Rozumieją to producenci, którzy oferują konstrukcje wolnostojące w każdym rozmiarze i każdym możliwym kształcie. Być może dlatego wielu audiofilów decyduje się na kolumny podłogowe nawet, gdy warunki ku temu są trochę naciągane. Nikt nie powiedział jednak, że zestawy tego typu nie mogą stanąć w normalnym pomieszczeniu, w stosunkowo niewielkiej odległości od tylnej ściany. Coraz więcej dostępnych na rynku modeli projektuje się z myślą o pracy w takich warunkach. Wystarczy, że producent umieści wylot tunelu rezonansowego z przodu lub w podstawie kolumn. Choć dosuwanie głośników do ścian jest wskazane, chociażby przez wzgląd na stereofonię, w wielu przypadkach takie rozwiązania się sprawdzają. Bądźmy realistami - nawet w dużych pomieszczeniach wystawienie kolumn na środek oznacza utratę kilku ładnych metrów kwadratowych. Jeśli jednak możemy pozwolić sobie na takie manewry, żaden rodzaj obudowy i żadne rozwiązanie stosowane przez konstruktorów kolumn nie powinno stanowić dla nas problemu.

Jak wybrać kolumny

Jak wybrać kolumny

Ile dróg, tyle głośników?

Prawie każda kolumna wyposażona jest w co najmniej dwa głośniki i element elektroniczny zwany zwrotnicą. Dlaczego? Ponieważ rzadko który przetwornik elektroakustyczny daje sobie radę z odtworzeniem całego pasma akustycznego. Przyjmuje się, że zakres częstotliwości, jaki obejmuje ludzki narząd słuchu rozciąga się od 20 Hz do 20 kHz. To bardzo duża różnica. Jeśli się nad tym zastanowić, w przyrodzie raczej nie istnieją przedmioty ani stworzenia żywe zdolne wydać z siebie dźwięki o takim spektrum. Ze skrzypiec ciężko jest wyciągnąć niskie tony kontrabasu i odwrotnie. Dlatego konstruktorzy zestawów głośnikowych są generalnie zgodni co do tego, że w celu prawidłowego odtworzenia pełnego zakresu częstotliwości, należy podzielić dźwięk na kilka podzakresów i powierzyć każdy z nich zupełnie innym przetwornikom. Podstawowe prawa fizyki sugerują, że niskie tony powinny być odtwarzane przez duże membrany, a wysokie częstotliwości można powierzyć niewielkim, lekkim kopułkom, głośnikom wstęgowym lub innym wynalazkom.

Na ile części należy podzielić pasmo akustyczne? Amerykanie powiedzieliby, że to bardzo dobre pytanie. Każdy ma na ten temat inne zdanie, ale zdecydowana większość dostępnych na rynku modeli to konstrukcje 2-drożne, 2,5-drożne lub 3-drożne. W pierwszym przypadku zwrotnica dzieli sygnał na dwie części - nisko-średniotonową i wysokotonową. Tą pierwszą zajmują się zwykle głośniki dynamiczne o średnicy od kilkunastu do dwudziestu paru centymetrów, natomiast drugą bierze na siebie przetwornik wysokotonowy, zwany inaczej tweeterem. Znakomita większość zestawów podstawkowych to właśnie konstrukcje dwudrożne. Podział obowiązków między głośnikami następuje przy określonej częstotliwości, oscylującej zwykle w granicach 1500-4000 Hz. Zależy to oczywiście od rodzaju i parametrów zastosowanych głośników, a także wizji i umiejętności konstruktorów. Wartość ta nazywana jest punktem podziału zwrotnicy. Jeśli ktoś chce się zagłębiać w szczegóły, może również zwrócić uwagę na konstrukcję tego układu oraz tak zwane nachylenie. Można je sobie wyobrazić jako szybkość lub gwałtowność, z jaką jeden głośnik przekazuje pałeczkę drugiemu. Niektórzy producenci uważają, że powinno się to odbywać bardzo płynnie, inni natomiast stosują zwrotnice o bardzo stromym nachyleniu. Zagadnienie to zasługuje jednak na osobny opis, więc na razie darujemy sobie rozstrzyganie sporu, czy lepsze są filtry Buttherwortha czy Linkwitza-Rileya. Dwie kolejne kategorie dotyczą kolumn podłogowych i dużych monitorów. W kolumnach 2,5-drożnych mamy trzy głośniki, z których ten trzeci odpowiada tylko za pewien zakres niskich tonów, wspomagając podstawowy przetwornik nisko-średniotonowy. W konstrukcjach 3-drożnych mamy oczywiście do czynienia z pasmem podzielonym na trzy osobne podzakresy - niskie, średnie i wysokie tony. Z wielu względów to właśnie takie kolumny są uznawane przez audiofilów za najlepsze, ale nikt nie powiedział, że musi się to sprawdzać w konkretnych warunkach. Większość kolumn trójdrożnych wykorzystuje trzy lub cztery głośniki - jeden wysokotonowy, jeden średniotonowy i jeden lub dwa niskotonowe. Konstruktorzy starają się jednak uczynić swoje zestawy bardziej kompaktowymi i smuklejszymi, więc w wielu przypadkach zamiast jednego dużego woofera zobaczymy na przykład cztery mniejsze.

Patrząc na sam układ głośników, czasami ciężko określić czy dana kolumna jest 2,5-drożna czy 3-drożna. Oczywiście na tym nie koniec zabawy, bo naprawdę duże, hi-endowe zestawy mogą być 3,5-drożne, 4-drożne, 4,5 drożne... To jednak prawdziwe potwory, których zwrotnice wyglądają jak wzmacniacze i z tego powodu są często rozdzielane na kilka osobnych płytek. Na drugim biegunie stoją kolumny, których projektanci starają się ograniczyć dzielenie pasma do niezbędnego minimum lub nawet całkowicie je wyeliminować. Mamy wtedy do czynienia z głośnikami jednodrożnymi, zwanymi inaczej szerokopasmowymi. Zbudowanie takich kolumn wymaga zwykle użycia bardzo specyficznych przetworników, a także zapewnienia im odpowiedniego wspomagania akustycznego aby faktycznie wydobyć z nich zarówno niskie, jak i wysokie częstotliwości. Jest to bardzo trudne, dlatego niektórzy producenci decydują się na maksymalne poszerzanie pasma odtwarzanego przez głośnik średniotonowy, bo dzielenie pasma w tym zakresie jest najlepiej słyszalne. Niemiecka firma Audium oferuje zestawy wykorzystujące głośnik szerokopasmowy uzupełniony jednym wooferem odtwarzającym najniższe tony. PMC w wyższych modelach stosuje specjalne kopułki średniotonowe. W modelu Twenty 26 taki przetwornik pokrywa pasmo od 380 do 3800 Hz. Ciekawym rozwiązaniem jest niefiltrowany głośnik średniotonowy czyli przetwornik odtwarzający takie spektrum częstotliwości, jakie jest w stanie wydobyć z siebie jego membrana. Ma to na celu nie tyle poszerzenie pasma przenoszenia, co wyeliminowanie z toru dodatkowych cewek, oporników i kondensatorów. Z takim niefiltrowanym głośnikiem zetkniemy się na przykład w kolumnach Audiovector SR3 Avantgarde Arreté.

Jak wybrać kolumny

Jak wybrać kolumny

Papierowy stożek czy metal w koncentryku?

Dla wielu audiofilów ważniejsze niż sama konstrukcja kolumn są zastosowane w nich głośniki. Trudno się temu dziwić, bo choć o ostatecznym efekcie brzmieniowym decyduje wiele czynników, klasa przetworników wydaje się być tym najważniejszym. Poszczególnym materiałom wykorzystywanym do budowy membran przypisuje się konkretne właściwości brzmieniowe. Warto więc przyjrzeć się tej kwestii jeśli udało nam się już wstępnie określić nasze wymagania co do odtwarzanego dźwięku. Taka klasyfikacja nie zawsze sprawdza się w praktyce, ale przyjęło się, że membrany papierowe i polipropylenowe dają brzmienie nieco cieplejsze i bardziej fizjologiczne, aluminiowe - dokładne i głębokie, a te wykonane z włókien węglowych czy kewlarowych - szybkie i neutralne. Producenci kolumn coraz częściej stosują własne mieszanki i ciekawe materiały, a także membrany kanapkowe składające się z kilku różnych warstw. Wiele firm raz na kilka lat wprowadza też nowe technologie i tworzywa, co sprawia, że różnorodność materiałów stosowanych do produkcji membran jest naprawdę niesamowita. Jeśli dobrze poszukacie, znajdziecie na rynku nawet głośniki wykonane z japońskiego drewna formowanego po kąpieli w sake. Dlatego też coraz trudniej jest bez wcześniejszego odsłuchu określić charakter brzmienia danych głośników. Jeśli jednak mówimy przetwornikach dynamicznych z membranami stożkowymi, klasyczne materiały takie, jak celuloza, polipropylen i metal trzymają się mocno i wciąż są często spotykane nawet w zestawach z wysokiej półki. Przymierzając się do wyboru kolumn, warto zapoznać się z ich charakterystyką brzmieniową.

Oczywiście sam materiał na membrany to nie wszystko. Warto przyjrzeć się także innym elementom takim, jak chociażby kosze, cewki czy układy magnetyczne. Naturalnie nie chodzi o to, aby przy wyborze zestawów głośnikowych kierować się rozmiarami magnesów i tym, czy cewki wykonano z aluminium, miedzi czy srebra zmieszanego z gwiezdnym pyłem. Jeżeli jednak chcemy uzyskać jak najlepszy dźwięk, warto zwrócić uwagę na takie szczegóły. Często z konstrukcji samych głośników można wyczytać co nieco na temat charakteru brzmienia kolumn. Miłośnicy głębokiego i mocnego basu często zwracają uwagę na zawieszenie wooferów. Szerokie resory zwykle dają nam do zrozumienia, że głośnik może pracować z dużym wychyleniem, a więc dać nam dokładnie taki efekt, jakiego oczekujemy. Różnorodność przetworników basowych i średniotonowych jest jednak niczym w porównaniu ze światem tweeterów. Tutaj konstruktorzy kolumn naprawdę mogą się wykazać, bo pomysłów na głośnik wysokotonowy jest więcej niż przepisów na sałatkę jarzynową. Dominują tweetery kopułkowe, których membrana o średnicy kilku centymetrów może być wykonana z jedwabiu, metalu, a nawet poddanego odpowiedniej obróbce diamentu. Głośniki tego typu występują w różnych odmianach. Mogą to być na przykład odwrócone kopułki lub membrany pierścieniowe. Na podobnej zasadzie działają tweetery tubowe, które zupełnie inaczej wyglądają z zewnątrz. Taki głośnik ma zwykle nieco mniejszą membranę umieszczoną w okrągłej lub prostokątnej tubie poprawiającej skuteczność emisji dźwięku. Przetwornikom tego typu przypisuje się ostrzejsze, jaśniejsze brzmienie, co jednak nie zawsze musi być zgodne z prawdą. Coraz częściej, nawet w stosunkowo niedrogich kolumnach, spotyka się także przetworniki wstęgowe. W takim tweeterze funkcję membrany pełni cienka folia zamontowana w polu magnetycznym. Głośniki tego typu są cenione za otwarte i przejrzyste brzmienie, jednak czasami wiąże się to z lekkim rozjaśnieniem dźwięku. Z tego względu niektórzy producenci stosują hybrydowe moduły wysokotonowe składające się na przykład z tradycyjnej, miękkiej kopułki i głośnika wstęgowego. Podobnie, jak w przypadku przetworników średniotonowych i niskotonowych, warto zwrócić uwagę na konstrukcję takiego układu i materiał, z którego wykonano element drgający. Przykładowo, miłośnicy ostrzejszej muzyki gustują raczej w metalowych kopułkach i głośnikach tubowych dających jaśniejsze brzmienie, a fani jazzu i klasyki skłaniają się ku tweeterom tekstylnym i wysokiej klasy wstęgom. To oczywiście generalizowanie, ale jeśli zaliczycie kilka odsłuchów, na pewno dojdziecie do wniosku, że coś jest na rzeczy.

Na osobny akapit zasługują różnego rodzaju głośniki nietypowe. Większości z nich nie stosuje się w popularnych kolumnach ze względu na skomplikowaną konstrukcję lub wysokie koszty produkcji. Słabo rozpowszechnione są na przykład głośniki szerokopasmowe, o których wspomnieliśmy już wcześniej. Większą karierę zrobiły natomiast przetworniki koncentryczne, zwane inaczej współosiowymi. Pomysł jest w gruncie rzeczy podobny i polega na umieszczeniu tweetera w samym centrum membrany głośnika nisko-średniotonowego. Połączenie ze sobą dwóch przetworników jest dość skomplikowane i powoduje szereg problemów, które trzeba sprytnie rozwiązać lub zamaskować, jednak korzyść jest oczywista - otrzymujemy punktowe źródło dźwięku pokrywające pełne lub prawie pełne pasmo akustyczne. Koncentryki są cenione przede wszystkim za ciekawą, trójwymiarową przestrzeń, ale też spójność i klarowność zakresu średnio-wysokotonowego. Głośniki tego typu stosują takie firmy, jak Tannoy, KEF, Gradient czy Cabasse. Na zupełnie innej zasadzie działają przetworniki elektrostatyczne i magnetostatyczne. Nie mamy tu do czynienia z klasycznymi membranami, koszami i cewkami. W konstrukcji elektrostatycznej zamiast tego, dźwięk jest emitowany przez cienką folię pod napięciem. Naelektryzowana folia umieszczona jest między tak zwanymi statorami - zwykle są to metalowe siatki, przez które płynie sygnał ze wzmacniacza. Wprawia to folię w ruch, tym samym generując dźwięk. W głośnikach magnetostatycznych sygnał ze wzmacniacza przepływa przez wstęgę umieszczoną w silnym polu magnetycznym. Zasada działania jest więc podobna, a brzmienie inne niż z jakichkolwiek zestawów opartych na głośnikach dynamicznych. Potwierdzą to właściciele kolumn takich marek, jak Martin Logan, Magnepan czy Quad. Bardzo ciekawe, ale zwykle też kosztowne są promienniki dookólne, które - jak wskazuje nazwa - emitują dźwięk we wszystkich kierunkach. Głośniki tego typu działają zwykle na zasadzie zbliżonej do wstęgi, jednak ze względu na specyficzny kształt są bardziej skomplikowane i zaawansowane technicznie. W produkcji zestawów zbudowanych wykorzystujących promienniki dookólne specjalizują się takie firmy, jak MBL czy Zeta Zero. Jeżeli jednak szukacie tak kosmicznych głośników i możecie pozwolić sobie na taki wydatek, prawdopodobnie nie potrzebujecie czytać naszego poradnika.

Jak wybrać kolumny

Jak wybrać kolumny

Jak wybrać kolumny

Typ obudowy a sprawa brzmienia

Przechodzimy do kwestii, która prawdopodobnie powinna zostać poruszona już wcześniej. Wielu audiofilów uważa, że to właśnie typ obudowy naszych zestawów głośnikowych w znacznym stopniu determinuje ich brzmienie, a także to, jak zachowają się w danym pomieszczeniu. Mówiąc obrazowo, nawet mając komplet przetworników i zwrotnicę, możemy zamontować je w zamkniętej lub otwartej skrzyni, a nawet wkręcić je w płaską deskę lub dorobić do nich specjalny tunel zwany linią transmisyjną. Łatwo sobie wyobrazić, że efekt za każdym razem będzie zupełnie inny. Dlatego właśnie rodzaj zastosowanej obudowy jest tak ważny. Jeśli chodzi o samo jej wykonanie, większość producentów uważa, że powinna być możliwie ciężka, sztywna i odporna na rezonanse. Dlatego też większość dostępnych na rynku kolumn ma obudowy z MDF-u, drewna lub klejonej warstwowo sklejki, jednak w droższych konstrukcjach wykorzystuje się również elementy z kamienia, metalu, szkła, betonu, kompozytów lub innych egzotycznych tworzyw. Nie jest to jednak jedyna droga, bo niektóre firmy specjalizują się w produkcji zestawów głośnikowych, których obudowy strojone są tak, aby w kontrolowany sposób drgały wraz z głośnikami, tworząc coś w rodzaju pudła rezonansowego.

Najpopularniejszy typ obudowy to bas-refleks czyli skrzynia z co najmniej jednym tunelem wentylacyjnym, który nie tylko przepuszcza powietrze pompowane przez membrany, ale też wprowadza własny rezonans uzależniony od długości i średnicy tunelu. Rozwiązanie to pozwala uzyskać bardzo dobre rozciągnięcie pasma w dół przy zachowaniu niewielkiego rozmiaru kolumn. Największą wadą bas-refleksu jest podbicie basu, które przy niekorzystnych warunkach może nakładać się na rezonans własny pokoju odsłuchowego, dając nieprzyjemne buczenie. Drugim minusem jest obecność portu, który ogranicza możliwość dosuwania głośników do ścian i zależnie od ich ustawienia w pomieszczeniu może negatywnie wpływać na brzmienie. Kolumn z bas-refleksem dmuchającym do tyłu nie można na przykład umieszczać zbyt blisko ściany. Dlatego producenci zestawów głośnikowych coraz częściej sięgają po inne rozwiązania, a jeśli trzymają się obudów wentylowanych, projektują tunele tak, aby przepływ powietrza był płynny i efektywny. Jednym z najciekawszych rozwiązań jest Flowport czyli tunel podziurkowany niczym piłeczka golfowa, wymyślony przez inżynierów firmy Bowers & Wilkins i stosowany w kolumnach tej marki od dawna.

Ciekawą alternatywą dla kolumny wentylowanej jest obudowa z membraną bierną czyli czymś w rodzaju głośnika pozbawionego cewki, magnesu i całego układu napędowego. Mamy wówczas do czynienia z samą membraną, która drga pobudzana zmianami ciśnienia w obudowie, a więc zachowuje się podobnie jak powietrze w rurze bas-refleksu. Rozwiązanie to chętnie stosują producenci głośników bezprzewodowych i soundbarów ponieważ - podobnie jak układ z tunelem rezonansowym - pozwala uzyskać głęboki bas ze stosunkowo małej obudowy. W tradycyjnych kolumnach membrany bierne widuje się coraz rzadziej, jednak stosują je chociażby takie firmy, jak Amphion, Definitive Technology, Gradient czy Xavian. Największym minusem tego rozwiązania jest fakt, że membrana bierna zwykle porusza się w przeciwfazie w stosunku do napędzanego woofera. Kiedy ten wykonuje ruch w jedną stronę, basowy wspomagacz zachowuje się dokładnie odwrotnie, w związku z czym niskie tony tracą trochę na szybkości. Tak czy inaczej, dwie lub trzy powierzchnie drgające to więcej niż jedna, a sprytnie zaprojektowana konstrukcja z membraną bierną pozwala ograniczyć negatywne skutki takiego mechanizmu. Jeżeli jednak możemy pozwolić sobie na wstawienie do pokoju dużych kolumn, mamy małe pomieszczenie i boimy się buczącego basu albo po prostu należymy do grona audiofilskich purystów, którzy nie lubią kombinowania z pasmem przenoszenia, możemy zdecydować się na kolumny w obudowach zamkniętych. To po prostu głośniki bez jakichkolwiek wspomagaczy. Dźwięk, który słyszymy, pochodzi tylko z przetworników, a nie dodatkowych tuneli czy membran. Obudowa zamknięta oferuje równą charakterystykę pasma przenoszenia oraz najlepszą odpowiedź impulsową. Niestety, jest też najmniej wydajna, w związku z czym do uzyskania głębokiego basu potrzebna jest skrzynia o dużej objętości, odpowiednio duży głośnik basowy i mocny wzmacniacz.

Myślicie, że na tym koniec? Bynajmniej... Konstruktorzy kolumn głośnikowych potrafią wpaść na wiele ciekawych rozwiązań, a jeśli chodzi o strojenie obudów, warto wymienić co najmniej dwa. Pierwszym jest linia transmisyjna zwana także obudową labiryntową lub obudową z falowodem. Linia transmisyjna to zwykle długi tunel będący częścią samej skrzyni. Zaczyna się bezpośrednio za głośnikiem i nierzadko ciągnie przez całą długość obudowy, zakręcając po drodze co najmniej kilka razy. Zdaniem wielu audiofilów, taka konstrukcja pozwala uzyskać charakterystykę pasma przenoszenia zbliżoną do obudów zamkniętych, jednak z lepszą głębią charakterystyczną dla zestawów wentylowanych. Największym problemem jest to, że linia transmisyjna jest niezwykle podatna na zmiany w wytłumieniu tunelu, a jej kształt musi być dokładnie obliczony i dopasowany do charakterystyki przetworników. Z tego powodu samo zaprojektowanie kolumny z linią transmisyjną jest bardzo pracochłonne, nie mówiąc już o jej wykonaniu. Wiele firm podjęło się jednak tego zadania, z co najmniej dobrym skutkiem. Z produkcji zestawów wykorzystujących linię transmisyjną słyną takie marki, jak PMC, Albedo czy T+A. Kolejnym ciekawym wynalazkiem jest obudowa pasmowo-przepustowa. Pomysł polega na zamknięciu głośnika wewnątrz obudowy tak, aby warunki po obu stronach membrany różniły się od siebie. Obudowa pasmowo-przepustowa występuje w kilku wariantach. W najbardziej typowym, objętość skrzyni jest podzielona na dwie komory, a głośnik montuje się na ściance rozdzielającej komory. Promieniowanie odbywa się więc tylko za pośrednictwem tunelu lub tuneli. Jeśli jedna komora jest zamknięta, a druga ma typowy bas-refleks, mamy do czynienia z obudową pasmowo-przepustową czwartego rzędu. Jeśli w obu komorach mamy tunel, mówimy o obudowie szóstego rzędu. Możliwe są też inne warianty, na przykład z dwoma głośnikami i trzema komorami. Na rynku niewiele jest jednak kolumn wykorzystujących taką architekturę. Jedną z firm stosujących to rozwiązanie jest Rega. Od biedy można podciągnąć pod tę kategorię zestawy marki Audio Physic, w których subwoofer schowany jest wewnątrz wąskich skrzynek, jednak ich konstruktorzy na pewno upieraliby się, że nie jest to typowa obudowa pasmowo-przepustowa, ale jeszcze coś innego.

Skoro cała zabawa ze strojeniem skrzyń może być aż tak skomplikowana, to może najlepiej byłoby się ich pozbyć? Jak się okazuje, to też jest rozwiązanie, a rodzajów kolumn bez typowej obudowy także jest co najmniej kilka. Najprostszym pomysłem jest wkręcenie wszystkich głośników w płaską deskę. Mówimy wówczas o tak zwanych odgrodach. Wbrew pozorom, rozwiązanie to nie jest tak głupie, jak mogłoby się wydawać. Niektórzy twierdzą, że można w ten sposób uzyskać szybki i głęboki bas. Trzeba jednak sięgnąć po odpowiednio duże woofery i popracować nad ustawieniem kolumn w pomieszczeniu. Należy bowiem pamiętać o tym, że głośniki tego typu są dipolami - grają zarówno do przodu, jak i do tyłu. Jedne z ciekawszych dostępnych komercyjnie głośników zaprojektowanych w ten sposób produkuje firma Jamo. Nikt jednak nie powiedział, że woofery muszą być ustawione przodem do słuchacza. Z sytuacją, w której z miejsca odsłuchowego widzimy głośniki niskotonowe z boku mamy do czynienia w zestawach Gradient Helsinki 1.5. Warto podkreślić, że dipolami są również wspomniane wyżej kolumny elektrostatyczne i magnetostatyczne. Dlatego też właściciele tego typu głośników często zmuszeni są do przebudowy całego pokoju odsłuchowego, wykonania profesjonalnej adaptacji akustycznej lub przynajmniej poprzestawiania wszystkich mebli tak, aby uzyskać optymalny efekt - zarówno w kwestii pasma przenoszenia, jak i sceny stereofonicznej.

Jak wybrać kolumny

Jak wybrać kolumny

Jak wybrać kolumny

Ile watów, ile omów, ile decybeli?

Bardzo istotnym zagadnieniem związanym z wyborem kolumn są ich parametry elektryczne. To one decydują o tym, czy dane głośniki będą prawidłowo współpracowały z naszym wzmacniaczem lub amplitunerem, a także przekładają się na osiągany poziom głośności, a więc i zdolność wypełnienia dźwiękiem pomieszczenia odsłuchowego. Wielu początkujących melomanów zwraca uwagę przede wszystkim na moc. Dla bardziej doświadczonych audiofilów jest to dość dziwne, bo w przypadku zestawów głośnikowych moc nie gra tak dużej roli, jak w przypadku wzmacniacza. Można nawet powiedzieć, że jest mało ważnym parametrem - do tego stopnia, że wielu producentów w ogóle go nie podaje. Osoby mniej zorientowane w temacie są z jakiegoś powodu mocno przywiązane do watów, ale powiedzmy wprost - kolumny to nie to samo, co odkurzacz, a od ich mocy zdecydowanie ważniejsze są inne parametry.

Pierwszym jest impedancja podawana w omach. Parametr ten nie powie nam praktycznie nic na temat jakości kolumn, ale ma duże znaczenie użytkowe ponieważ praktycznie decyduje o technicznym dopasowaniu zestawów głośnikowych i wzmacniacza. Producenci podają zazwyczaj impedancję nominalną, która jest czymś w rodzaju wypadkowej impedancji wszystkich przetworników. Typowe wartości to 4, 6 i 8 omów, przy czym należy zaznaczyć, że parametr ten w rzeczywistości nie ma wartości stałej, ale jest uzależniony od częstotliwości. Zwykle o sprawie przesądza impedancja kolumn w zakresie niskich tonów, bo to właśnie ich odtworzenie wymaga od wzmacniacza największej ilości prądu. Dlaczego należy zwracać na nią uwagę? Zajrzyjcie chociażby do tabeli danych technicznych swojego wzmacniacza. Powinniście zobaczyć tam dwie wartości mocy wyjściowej - dla ośmiu i czterech omów. Nie zagłębiając się w szczegóły, można powiedzieć, że kolumny o niższej impedancji pobiorą ze wzmacniacza więcej mocy - o ile ten będzie w stanie ją dostarczyć. Na szczęście większość dostępnych na rynku wzmacniaczy i amplitunerów poradzi sobie z kolumnami o impedancji od 4 do 8 omów. Sprawa jest jeszcze ciekawsza w przypadku wyboru kolumn do wzmacniacza lampowego. Wiele z nich ma specjalne odczepy czyli wyjścia głośnikowe dla kolumn o różnej impedancji nominalnej. We wzmacniaczach tranzystorowych, transformatory dopasowujące stosuje na przykład McIntosh - wówczas z tyłu mamy kilka terminali głośnikowych, a oddawana moc jest zawsze taka sama, niezależnie od wybranej impedancji.

Drugi kluczowy parametr to efektywność, nazywana też skutecznością, podawana w decybelach. To nic innego, jak natężenie dźwięku, jakie dana kolumna jest w stanie wytworzyć w określonych warunkach. Standardowo skuteczność podaje się jako wynik pomiaru prowadzonego z odległości jednego metra, po podaniu na gniazda sygnału o mocy 1 W. W dużym uproszczeniu można przyjąć, że efektywność mówi nam o tym jak sprawnie kolumna przetwarza energię elektryczną na akustyczną. Co to dla nas oznacza? Otóż widząc kolumny o efektywności 90 dB możemy założyć, że kiedy postawimy je w domu i podkręcimy wzmacniacz tak, aby osiągnął na wyjściu moc 1 W, to usłyszymy dźwięk o natężeniu 90 dB. Sprawa jest wprawdzie bardziej skomplikowana, bo warto byłoby chociażby wziąć poprawkę na impedancję naszych zestawów, ale abyście spali spokojnie, nie będziemy się zagłębiać w takie niuanse. Efektywność powie nam więc sporo na temat tego, jak dużo dźwięku wyciśniemy z naszych głośników, a przede wszystkim - czy posiadany przez nas wzmacniacz poradzi sobie z ich wysterowaniem. O wiele łatwiej będzie bowiem uzyskać rozsądny poziom głośności z kolumn o skuteczności 91 dB, niż tych, które mają 86 dB. Efektywność większości dostępnych na rynku kolumn utrzymuje się w takich granicach. Dlaczego? Zestawy o skuteczności powiedzmy 80 dB są już bardzo trudne do napędzenia - wymagają stosowania bardzo mocnych wzmacniaczy. Z kolei wzbicie się ponad 92-93 dB wymaga już użycia dość specyficznych przetworników. Kolumny tubowe, zestawy zbudowane w oparciu o głośniki profesjonalne lub inne konstrukcje zaprojektowane z myślą o wzmacniaczach lampowych mogą uzyskać nawet 107 dB, co jednak często wiąże się z utrudnieniami natury praktycznej. Nie jest też prawdą, że im większa skuteczność, tym lepiej. Konstruktorzy często świadomie rezygnują z kilku decybeli na rzecz lepszego rozciągnięcia pasma lub generalnie bardziej atrakcyjnego brzmienia. Przyglądając się tej rubryce, należy mieć na uwadze dwie rzeczy. Po pierwsze, skala decybelowa jest logarytmiczna, więc liczby mogą być podchwytliwe. Wydawałoby się, że różnica między 87 a 90 dB jest pomijalna, ale tak naprawdę oznacza to dwukrotnie większą głośność. Każde trzy decybele w górę to dwa razy wyższy poziom natężenia dźwięku. Po drugie, skoro skuteczność podawana przy mocy 1 W wynosi powiedzmy 90 dB, to przy 10 czy 40 W osiągniemy już znacznie więcej. 90 dB to mniej więcej głośność przejeżdżającego blisko nas samochodu sportowego, 110 dB to już coś jak burza z piorunami, a 120 dB to hałas, jaki zarejestrujemy podczas koncertu rockowego. Większość osób przy takim natężeniu dźwięku odczuwa już fizyczny ból. Kilkanaście sekund słuchania muzyki z natężeniem 130 dB prawdopodobnie spowoduje już trwałe uszkodzenie naszego narządu słuchu. Dlatego jeśli będziecie się zastanawiać czy 87 dB to nie za mało, prawie na pewno możemy odpowiedzieć - absolutnie nie. Chyba, że macie bardzo słaby wzmacniacz i stumetrowy salon do nagłośnienia.

Czy przy wyborze kolumn warto zwrócić uwagę na jakieś inne parametry? Owszem. Jednym z kluczowych jest pasmo przenoszenia podawane jako przedział częstotliwości, z jakimi radzą sobie dane zestawy. Z górną granicą nikt raczej nie ma problemów. Większość produkowanych obecnie kolumn z łatwością przekracza umowną granicę 20 kHz. Nawet stosunkowo niedrogie głośniki wysokotonowe są w stanie wydobyć z siebie dźwięki o takiej częstotliwości. Inna sprawa, że nie wszyscy mają tak dobry słuch. Wraz z wiekiem, jego możliwości słabną, więc wiele osób nie słyszy niczego powyżej 16-18 kHz. Jeżeli potraficie wychwycić dźwięki o częstotliwości wyższej niż 20 kHz, możecie powiesić sobie w szafie strój Batmana. Co innego z niskimi tonami. Tutaj ludzki słuch nie pogarsza się tak mocno, ale już popularne zestawy głośnikowe mają spore problemy z osiągnięciem magicznej granicy 20 Hz. Nawet budżetowy subwoofer prawdopodobnie nie zapuści się tak nisko. Taki bas wymaga użycia naprawdę dużego głośnika i odpowiednio mocnego wzmacniacza. Podawane przez producentów kolumn pasmo przenoszenia zaczyna się zwykle przy 35-60 Hz, a kończy przy 20-30 kHz. Jest jednak jeden haczyk. Spoglądając na te liczby koniecznie trzeba zwrócić uwagę na margines błędu, z jakim taki pomiar został wykonany. Większość firm podaje pasmo przenoszenia ze spadkiem 3 dB, a więc widząc wartość 40 Hz należy uwzględnić to, że dźwięk o takiej częstotliwości będzie dwukrotnie cichszy niż średnia dla całego pasma odtwarzanego przez dane zestawy. Jeżeli jednak ktoś chce naciągnąć rzeczywistość, może podać dowolne liczby, nie pisząc nic na temat tolerancji pomiaru. Zdarzają się jednak sytuacje odwrotne. Widząc pasmo przenoszenia 55 Hz - 20 kHz moglibyśmy stwierdzić, że dane kolumny nie mają się czym pochwalić w tej dziedzinie, jednak jeśli jest to przedział podawany ze spadkiem 0,5 dB, należy uznać ten wynik za bardzo dobry. Niestety, bez względu na rzetelność producenta, te dwie liczby niewiele powiedzą nam o brzmieniu danych zestawów. Do pełni szczęścia należałoby przeanalizować pełny wykres pasma przenoszenia. Rzadko która firma udostępnia takie dane. Szkoda, bo podawanie samych granic to trochę jak opowiadanie o swojej podróży z Poznania do Warszawy. Najlepiej byłoby polecieć autostradą na Łódź, ale przecież można też pojechać przez Gdańsk albo Zakopane. Początek i koniec trasy taki sam, ale wrażenia zupełnie inne.

Jak wybrać kolumny

Jak wybrać kolumny

Jak wybrać kolumny

Kwestie praktyczne i użytkowe

Dochodzimy do etapu, kiedy mamy określone wszystkie parametry i szczegóły dotyczące naszych kolumn - czy mają być podłogowe czy podstawkowe, dwudrożne czy trójdrożne, zamknięte czy otwarte, a nawet czy powinny wykorzystywać komplet klasycznych przetworników czy może coś bardziej odjechanego. Prawdopodobnie to właśnie ten moment, kiedy powinniśmy zwrócić uwagę na kilka kwestii praktycznych. Pierwszą jest oczywiście cena, ale tę, podobnie jak oczekiwane brzmienie, każdy musi określić we własnym zakresie. Na rynku dostępne są zarówno modele za kilkaset, jak i kilkaset tysięcy złotych. Nikomu nie będziemy zaglądać do portfela, ale wrócimy do tego, co napisaliśmy na początku - zestawy głośnikowe są najważniejszym elementem systemu stereo i jeśli musimy na czymś oszczędzać, prawdopodobnie warto będzie przerzucić te oszczędności na coś innego. Załóżmy jednak, że zrobiliśmy już rekonesans i wycisnęliśmy z naszego budżetu wszystko, co się dało, a w dalszym ciągu na liście zostało nam co najmniej kilkanaście modeli. Jeśli chcemy być zadowoleni nie tylko z brzmienia, ale też komfortu użytkowania naszych kolumn, powinniśmy przyjrzeć się kilku istotnym detalom.

Podstawowy problem to właściwe zabezpieczenie naszych głośników przed zniszczeniem. Jeśli po naszym domu buszują dzieci lub zwierzęta, albo ze względu na ograniczony metraż pokoju kolumny wylądują w miejscu, w którym ktoś mógłby je przypadkowo uderzyć lub potrącić, na pewno przydadzą nam się maskownice. W większości przypadków mają one postać cienkiego materiału rozwieszonego na drewnianej lub plastikowej ramce, jednak wiele firm stosuje ciekawsze i bardziej eleganckie rozwiązania, jak na przykład metalowe siateczki zasłaniające same membrany. Producenci chcący wyeliminować mało estetyczne kołki, często decydują się na maskownice montowane magnetycznie. Niestety, z takimi ramkami dziecko lub sprytne zwierzę poradzi sobie z łatwością i za chwilę dobierze się do naszych głośników. Niektóre kolumny maskownic nie mają w ogóle, a dorobienie ich we własnym zakresie jest raczej trudne, dlatego w niektórych przypadkach zestawy z dobrymi, mocno trzymającymi się maskownicami będą zdecydowanie lepsze. Kolejną bardzo ważną sprawą jest stabilność samych skrzynek. W przypadku monitorów, zalecane jest ustawienie ich na ciężkich i stabilnych podstawkach. Wiele firm oferuje własne, dopasowane standy. Często to właśnie one sprawdzają się najlepiej, a nierzadko jest to nawet jedyna rozsądna opcja. Z kolumnami podłogowymi bywa bardzo różnie. Jedne będą wyposażone w nóżki lub kolce wkręcane w obudowy, inne zaś są dostarczane wraz z fabrycznymi cokołami stabilizującymi lub nogami wystającymi poza obrys podstawy, co oczywiście sprawia, że o wiele trudniej jest takie kolumny przewrócić. Upadek może się skończyć źle nie tylko dla samych głośników, które prawdopodobnie wyjdą z tego z pokiereszowaną obudową albo nawet urwanymi magnesami, ale też dla każdego, kto znajdzie się w polu rażenia przewracającego się mebla. Audiofile mają na wszystko swoje patenty, ale skoro możemy załatwić sprawę już na etapie wyboru właściwego modelu, można zaoszczędzić sobie wiele problemów.

Z pozostałych bardzo przyziemnych spraw warto wspomnieć chociażby o gniazdach czy możliwości późniejszej rozbudowy systemu. Większość kolumn ma z tyłu pojedyncze lub podwójne terminale głośnikowe do których należy podłączyć kable. Pytanie jakimi przewodami dysponujemy, w jakie wtyki je wyposażono i czy instalacja okablowania nie będzie trudniejsza, niż się spodziewaliśmy. Najprostsza sytuacja to pojedyncze gniazda i kable zakończone tak zwanymi bananami. Wsuwamy czerwony do czerwonego, czarny do czarnego i po sprawie. Z wtykami widełkowymi lub gołymi przewodami pozbawionymi izolacji może być trochę trudniej ponieważ gniazda, szczególnie w budżetowych modelach, mogą być umieszczone blisko siebie, a zetknięcie dwóch żył czyli zwarcie może nawet zakończyć żywot naszego wzmacniacza. Jeśli nasze kolumny będą wyposażone w podwójne lub potrójne gniazda, prawdopodobnie będziemy musieli skorzystać z fabrycznych zworek lub dokupić lepsze. Można też zastosować podwójne okablowanie czyli tak zwany bi-wiring lub dwie końcówki mocy czyli bi-amping. To jednak zabawa dla wtajemniczonych. Jeżeli w przyszłości planujemy rozbudować naszą wieżę lub przesiąść się z systemu stereo na kino domowe, warto także wybrać kolumny będące elementem całej serii, w której znajdziemy jeszcze wiele większych i mniejszych modeli, a także głośniki efektowe i centralne oraz dopasowany do tego wszystkiego aktywny subwoofer. Łączenie ze sobą głośników z zupełnie innych parafii nie jest zalecane. No i wreszcie, jeśli należycie do osób praktycznych i wybiegających w przyszłość, na pewno zdajecie sobie sprawę z tego, że kupione dzisiaj kolumny nie będą ostatnimi. Po jakimś czasie pewnie zechcecie wymienić je na lepsze, a wówczas dobrze byłoby odzyskać jak największą część wydanej kwoty. Jak to zrobić? Odpowiedź jest bardzo złożona, ale najprościej można powiedzieć tak - nie kupować tandety, trzymać się uznanych marek i dobrze ocenianych modeli, a ponad wszystko nie kierować się dużymi rabatami. Jeżeli sprzedawca na dzień dobry obniża cenę o kilkanaście czy kilkadziesiąt procent, można spokojnie uznać, że po kilku latach, z małymi ryskami i niekompletnym opakowaniem, nie sprzedamy naszych kolumn nawet za jedną trzecią pierwotnej ceny. Może się więc okazać, że wydając kilkaset złotych więcej na porządne, markowe głośniki, odzyskamy wielokrotność tej kwoty przy ich późniejszej odsprzedaży.

Jak wybrać kolumny

Jak wybrać kolumny

Jak wybrać kolumny

Chyba lepiej pójdę kupić sobie soundbar...

Nieprawda. Jeżeli przeczytaliście powyższy poradnik, dysponujecie sporą wiedzą na temat kolumn głośnikowych, a więc jesteście prawie gotowi, by wybrać idealne zestawy dla siebie. Fakt, zagłębianie się w niuanse wewnętrznej konstrukcji głośników może być męczące, ale brutalna prawda jest taka, że większość z tych rzeczy... Nie ma zupełnie żadnego znaczenia z punktu widzenia kogoś, kto wybrał się do sklepu na odsłuch i chce podjąć decyzję w oparciu o subiektywne wrażenia i osobiste preferencje. Nie oszukujmy się - żadnemu producentowi nie zależy na dostarczaniu do sklepów kolumn, które nie będą współpracowały z żadnym normalnym wzmacniaczem, nie zagrają dobrze jeśli nie wystawimy ich na środek pomieszczenia, a ostatecznie po prostu się nie sprzedadzą. Większość zestawów z niższej i średniej półki można z definicji uznać za bezpieczne. Prawdopodobieństwo popełnienia dużego błędu jest raczej niewielkie. Jeśli wiecie już dlaczego nie należy stawiać kolumn z dmuchającym do tyłu bas-refleksem przy ścianie albo dlaczego podłączanie zestawów o skuteczności 82 dB do wzmacniacza lampowego o niskiej mocy jest kiepskim pomysłem, jesteście wyedukowani lepiej niż 90% osób przychodzących do sklepu po kolumny. A czy będą dwudrożne czy trójdrożne, zamknięte czy wentylowane - to pytania, na które sami odpowiecie sobie najlepiej. Bez względu na przeprowadzony rekonesans teoretyczny, niezmiennie zachęcamy Was do powiększania wiedzy praktycznej, na drodze odsłuchowej. Zanim podejmiecie ostateczną decyzję, warto osobiście posłuchać co najmniej kilku modeli aby przekonać się czy obraliśmy właściwą drogę. Pamiętajcie też, że przywiezienie do domu nowych kartonów to dopiero początek zabawy. Jeśli wybraliście kolumny, teraz czas na podłączanie, wygrzewanie, ustawianie... Tymi kwestiami zajmiemy się jednak w kolejnych poradnikach.

Komentarze (4)

  • Pawel1965

    Wreszcie ktoś klarownie, prosto i bez mądrzenia się. Ci którzy bawią się w audio nie powinni czytać bajek na forach i głupio pytać - które kolumny lepsze, poradźcie koledzy... Wybór sprzętu poparty wiedzą i tak łączy się z ryzykiem "wpadki", ale to ryzyko jest zdecydowanie mniejsze. No i wreszcie podstawowa kwestia. Nikt nie wie lepiej od nas jaki dźwięk lubimy. Dobre porady powinny wskazywać kierunek poszukiwań, a nie jednoznacznie odpowiadać na pytania.

    1
  • onegumas

    Bardzo dobry artykuł. Bez cudowania, tylko strzał w twarz.

    0
  • Malpeczka7

    Ciekawe podejście, zawsze myślałem, że kolumny jak najwierniej powinny oddać dźwięk, muzykę a nie ją kształtować. Pierwowzór przynajmniej dla mnie jest najważniejszy. Zamknąć oczy i mieć wrażenie,że muzyk stoi przede mną, gra tylko dla mnie ( z tym to pewnie trochę przesadzam, ale dlaczego nie ! ) . No cóż nie bardzo pewnie jest to możliwe. A więc każdy element toru muzycznego jest ważny, bez specjalnego wyróżniania. Dźwięk z najdroższych i "najlepszych" kolumn sknocę do imentu - bo to jest akurat bardzo łatwe. Dla mnie najważniejsze jest zebranie do kupy wszystkich elementów toru aby całość pięknie zagrała. To trochę jak z orkiestrą - proszę sobie wyobrazić jednego muzyka który gra znacznie gorzej od całej reszty - wszyscy będą się wkurzać prawda - no chyba,że tego się nie słyszy.

    0
  • Maciej

    Brawo! Super artykuł. Rzeczowo i konkretnie. Wielkie dzięki.

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Chord Qutest

Chord Qutest

Pojawienie się nowych źródeł i formatów, związane bezpośrednio ze zmianą sposobu pozyskiwania i słuchania muzyki, było dla wielu firm z branży audio dużym wyzwaniem. O ile jednak producentów audiofilskich kolumn...

Sound Project Nina

Sound Project Nina

Wybierając sprzęt do naszych testów, zazwyczaj wyszukujemy najciekawsze rynkowe nowości i poddajemy je wstępnej selekcji, aby czas poświęcony na sesję zdjęciową, odsłuchy i opisywanie naszych wrażeń nie był zmarnowany. Istnieją...

Gato Audio DIA-250S

Gato Audio DIA-250S

Rynek sprzętu audio tworzą dziś nie tylko tak zwani wielcy gracze, ale także mniejsze manufaktury kierujące swoje produkty do bardzo konkretnego klienta. W niektórych dziedzinach to właśnie te skromniejsze firmy...

Komentarze

MacP
Dzięki! Jak ktoś z czytelników porówna 1:1 bezpośrednio oba modele, to niech coś napisze.
stereolife
Niestety nie mieliśmy możliwości przeprowadzenia takiego porównania. Modelu 2Qute słuchaliśmy tylko gościnnie, więc nie podejmujemy się wyrokować który z nich j...
Pablo
Dopiero zbliżam się do trzydziestki, ale z każdym kolejnym rokiem poznaję coraz większą ilość nieznanej wcześniej muzyki. Każdego dnia staram się przesłuchać ch...
MacP
Czy Autor ma w pamięci model 2Qute i może pokusić się o porównania? Czy w nowym jest coś zauważalnie lepszego (bo widuje się też opinie, że gra ostrzej, ale nie...

Bannery boczne

Płyty

Saxon - Thunderbolt

Saxon - Thunderbolt

Jeśli miałbym do czegoś przyrównać muzykę Saxon, to do torebki herbaty. Tej samej, parzonej w kółko. Wiadomo, przy odpowiedniej zręczności...

Newsy

Miłosz Bazarnik Trio - Trip of a Lifetime

Miłosz Bazarnik Trio - Trip of a Lifetime

14 czerwca minęła dziesiąta rocznica tragicznej śmierci Esbjörna Svenssona, założyciela grupy Esbjörn Svensson Trio. Ten wielokrotnie nagradzany, pochodzący z rodziny...

Prezentacje

Najeźdźca z północy - Hegel

Najeźdźca z północy - Hegel

Wydawałoby się, że w bardzo gęstej branży audio kompletnie nie ma już miejsca dla nowych graczy. Że wszystkie stołki obsadzone są sztywno, bez szans na zmiany. A jednak od czasu do czasu pojawiają się firmy, które potrafią zaintrygować i porwać audiofilów, odbierając klientów starym wyjadaczom. Jednym z producentów, który wkroczył...

Dyskografie

Budgie - Zapomniany gatunek

Budgie - Zapomniany gatunek

Deski skrzypiały pod nogami, kiedy wchodził na strych. Strach jednak tłumiła fascynacja nowym, nieznanym wcześniej miejscem. Spróchniałe schody nie miały...

Galerie

30 hitów wystawy High End 2018

30 hitów wystawy High End 2018

Jeżeli chcecie się dowiedzieć co ciekawego będzie się działo na rynku audio w ciągu najbliższych kilku miesięcy, wystarczy wybrać się...

Wywiady

Ken Ishiwata - Marantz

Ken Ishiwata - Marantz

[English version] Niedawno zamieściliśmy na łamach naszego magazynu przekrojową prezentację marki Marantz, jednak cała historia byłaby niepełna gdybyśmy nie przeprowadzili...

Vintage

Marantz 2270

Marantz 2270

Na przestrzeni lat Marantz wyprodukował mnóstwo tunerów radiowych i amplitunerów, w których wyraźnie widać te same geny. Jednym z ciekawszych...

Partnerzy StereoLife

Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.
Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.

Słownik

Poprzedni Następny

Trioda

Jest to najprostszy i jednocześnie najstarszy rodzaj lampy elektronowej, a jednocześnie najbardziej audiofilski (a przynajmniej wielu tak uważa). Trioda umożliwia sterowanie przepływem elektronów z katody do anody poprzez zmianę napięcia...

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.