Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Astell&Kern ACRO L1000

Astell&Kern ACRO L1000

Astell&Kern to jedna z tych marek, których poczynania naprawdę warto śledzić. Nawet jeśli nie interesują nas ekstremalnie drogie odtwarzacze przenośne, z których słynie koreańska firma. Czerpanie z wieloletniego dorobku Irivera, poszukiwanie technologicznych nowinek, ładowanie do kolejnych urządzeń coraz lepszych i droższych podzespołów oraz bezwzględne dążenie do idealnego dźwięku bardzo szybko ulokowało ją w miejscu, w którym chciałoby się znaleźć wielu innych producentów sprzętu audio. Dziś wydaje się, że w kwestii DAP-ów Astell&Kern powiedział już wszystko. Po wypuszczeniu na rynek modelu AK380 Copper w cenie 19999 zł, z możliwością dokupienia dedykowanego wzmacniacza za 4890 zł, chyba nic nas już nie zdziwi. Dlatego firma koncentruje się na odświeżaniu innych, nieco tańszych modeli. Mocno kombinuje też z ich nazewnictwem, czego owocem są takie cuda, jak A&futura SE100, A&norma SR15 czy A&ultima SP1000. Mnie jednak zawsze interesowały nie tylko playery koreańskiej firmy, ale także urządzenia zaprojektowane pod kątem użytku domowego. I właśnie takiemu, dość nietypowemu jak na tego producenta ustrojstwu się dzisiaj przyjrzymy.

Nie jestem typem człowieka, którego fascynuje wyłącznie to, co najlepsze i najdroższe. Wręcz przeciwnie. Uważam, że stworzenie doskonałego sprzętu audio nie jest wielką sztuką, jeśli ma się doskonałe zaplecze techniczne i budżet bez dna, a to, czy cena ostatecznego produktu wyniesie dziesięć czy dwadzieścia tysięcy euro, praktycznie nikogo nie obchodzi. Muszę przyznać, że projektanci koreańskiej marki do perfekcji opanowali sztukę przykuwania uwagi audiofilów swoimi bezkompromisowymi projektami. Odtwarzacze przenośne to trochę inny świat, ale nawet modele zbudowane do pracy w domowym zaciszu wprowadziły na rynek trochę świeżego powietrza. Jednym z pierwszych hitów był AK500N. Najpierw oferowany jako streamer, a później, z dopasowanym wzorniczo wzmacniaczem, zasilaczem i specjalnym postumentem, jako kompletny system stereo, do którego wystarczyło podłączyć kolumny. Jego parametry techniczne nawet po kilku latach budzą respekt, co w świecie nowoczesnych technologii zasługuje na wyróżnienie. Astell&Kern udowodnił, że ekstremalnie zaawansowane streamery nie tylko mają sens, ale są przyszłością hi-endowych źródeł dźwięku. W tamtych czasach AK500N nie miał wielu konkurentów, natomiast dziś mógłby trafić nawet do testu grupowego, bo specjaliści od audiofilskiej elektroniki nadrobili zaległości. Niezwykle ciekawy był także AK T1 - luksusowa, wolnostojąca wieża z głośnikami w kształcie pochylonej litery "T". Producent podkreślał, że jest to produkt lifestyle'owy, ale na zdjęciach prezentował się tak szałowo, że niejeden zamożny meloman, a nawet właściciel piekielnie drogiego systemu z pełnopasmowymi elektrostatami i końcówkami mocy wyłączającymi prąd w okolicznych blokach chciałby postawić coś takiego w swojej sypialni lub jadalni. ACRO L1000 to trzecie stacjonarne urządzenie w katalogu tej firmy. Nie jest jednak ani hi-endowym streamerem ani systemem typu all-in-one. Tak naprawdę, łączy kilka funkcji w jednej, stosunkowo małej obudowie. Ale, co najważniejsze, nie kosztuje ani 50000 ani 15000 zł, ale 4399 zł.

Astell&Kern ACRO L1000

Wygląd i funkcjonalność

Kiedy otrzymałem informację prasową dotyczącą tego modelu, dłuższą chwilę zastanawiałem się co to takiego i do czego ma służyć, a już przede wszystkim - gdzie jest przód, a gdzie tył. Wszystko wskazywało na to, że pochylona kostka miała z boku gniazda słuchawkowe, na tylnym panelu - głośnikowe, a na górze - ogromne pokrętło podświetlone rzędem białych diodek. Koreańczycy lubią nadawać swoim urządzeniom najróżniejsze, mocno połamane kształty, ale ACRO L1000 jest chyba najbardziej kosmicznym ze wszystkich ich projektów. Sytuacja wyjaśniła się kiedy dotarłem do szczegółów technicznych. Jak tłumaczą przedstawiciele firmy, testowany model jest ich pierwszym produktem desktopowym. Ekstrawagancka, metalowa bryłka łączy w sobie kilka funkcji - wzmacniacza zintegrowanego, słuchawkowego i przetwornika cyfrowo-analogowego. Otrzymujemy więc kompaktowy, biurkowy system audio, który bez pomocy dodatkowego wzmacniacza pozwoli nam słuchać muzyki przez nauszniki, a kiedy nic nie będzie nas ograniczało albo zechcemy podzielić się dźwiękiem z innymi - puścić go na kolumny. Jak można się domyślić, ACRO L1000 nie jest jakimś mocarzem, więc przy wyborze głośników trzeba będzie zachować minimum zdrowego rozsądku, ale 15 W na kanał przy 4 Ω to żaden wstyd. Do napędzenia monitorów lub nawet podłogówek o odpowiednio wysokiej skuteczności taka dawka prądu powinna wystarczyć. Ale gdyby w tym momencie któryś z klientów się przestraszył, firma przygotowała własne głośniki ACRO S1000, które nie dość, że mają idealnie zgrywać się z opisywanym klockiem pod względem parametrów elektrycznych, to jeszcze są utrzymane w podobnym stylu.

Urządzenie otrzymujemy oczywiście w pięknym, czarnym pudełku, w którym oprócz głównego dania znajdziemy tylko niezbędne kable i spory, plastikowy zasilacz. Ten element spodobał mi się najmniej, ale ponieważ urządzenie przeznaczone jest do pracy na biurku, wyjątkowo nie będę robił z tego powodu awantury. Jakość wykonania samego ACRO L1000 jest fantastyczna. Podobnie, jak w odtwarzaczach przenośnych tej marki, mamy do czynienia z metalową bryłką, której krawędzie - gdyby nie zostały delikatnie ścięte - byłyby pewnie tak ostre, że urządzeniem można by się było skaleczyć. Ciekawie prezentuje się przede wszystkim zaokrąglony korpus pod potencjometrem. Kiedy przeglądałem zdjęcia przed testem, byłem przekonany, że jest to niedorobiony render. Jak sylwetka Lary Croft w pierwszych częściach Tomb Raidera. W rzeczywistości jest to jednak oryginalny zabieg stylistyczny. Właściwe pokrętło nie jest już tak ociosane, ale jego brzegi pokryto wypustkami poprawiającymi chwyt. Regulacja głośności to czysta przyjemność, bo ogromna gała umieszczona jest pod takim kątem, że możemy chwycić ją całą dłonią albo delikatnie popchnąć jednym palcem. Jakiej techniki byśmy nie zastosowali, gęba sama się uśmiecha, bo potencjometr porusza się z niewielkim oporem, ale ma sporą masę. Poziom wysterowania pokazują zapalające się kolejno punkciki. Pierwszy z nich zmienia kolor w zależności od wybranego filtra. Wyboru dokonuje się przyciskiem umieszczonym z boku, a dioda może być niebieska, zielona lub czerwona. Wszystkie kolejne świecą się na biało. natomiast całe pokrętło jest podświetlone na pomarańczowo, co w połączeniu z szarą obudową daje bardzo interesujący efekt.

Jestem przekonany, że ACRO L1000 spodoba się nie tylko audiofilom, ale także miłośnikom potwornie mocnych komputerów i akcesoriów gamingowych. Możliwe, że właśnie o to chodziło. Nawet jeśli taka estetyka nie trafia w czyjś gust, sprawę może uratować wysoka jakość zastosowanych materiałów i spasowania poszczególnych elementów. Ludzie spędzający przed komputerem długie godziny często mają mocno wypasione pecety i monitory, a nawet klawiatury, myszki i specjalne fotele. Dla jednych to niepotrzebna ekstrawagancja, dla innych natomiast - nie podlegająca dyskusji konieczność, a także inwestycja we własne zdrowie i komfort pracy. Wydaje mi się, że właśnie takich melomanów wzięli na celownik koreańscy inżynierowie i wykonali zadanie wyjątkowo skutecznie. Astell&Kern jest jednym z tych DAC-ów, które mógłbym mieć na swoim biurku. Nie do końca pasuje mi podświetlenie potencjometru, ale przynajmniej jest dyskretne, podobnie jak diody wskazujące poziom wysterowania. Najlepsze jest to, że urządzenie jest naprawdę kompaktowe. Marantz HD-DAC1, którego używam na co dzień podczas pracy to w porównaniu z ACRO L1000 prawdziwy olbrzym.

Możliwość podłączenia głośników także wydaje się być kusząca. Przykładowo, w tym momencie w naszym biurze temperatura dochodzi do trzydziestu stopni. To nie są warunki do wielogodzinnego siedzenia w słuchawkach. ale nawet jeśli nastawiamy się, że to będzie główna funkcja naszego biurkowego sprzętu, co zrobimy w sytuacji, gdy będziemy chcieli puścić komuś wyjątkowo ciekawy kawałek lub obejrzeć krótki film na YouTubie? Nawet jeżeli traktujemy głośniki jako opcję rezerwową, warto mieć ją w odwodzie. W przypadku standardowego DAC-a lub wzmacniacza słuchawkowego z wbudowanym przetwornikiem, szybko dochodzimy do wniosku, że trzeba będzie postawić na biurku kolejne pudło. Sytuację może uratować tylko wyjście regulowane dające możliwość podłączenia kolumn aktywnych. Jest to jakieś wyjście, ale wybór jest mimo wszystko dość ograniczony. Tutaj wszystko zależy od nas. Możemy kupić małe monitory, które normalnie pełniłyby rolę głośników efektowych w systemie kina domowego, ale jeżeli obok biurka mamy trochę miejsca, nic nie stoi na przeszkodzie, aby podłączyć do ACRO L1000 jakieś sensowne, budżetowe podłogówki. Jeżeli jednak nie będziemy używać wyjść głośnikowych, możemy odłączyć je przełącznikiem hebelkowym.

Niektórzy powiedzą, że gniazda głośnikowe to zbędny dodatek, ale ja mam wrażenie, że Astell&Kern po raz kolejny wybiega w przyszłość i kroczy ścieżką, którą za kilka lat będzie podążało wielu producentów biurkowych przetworników i wzmacniaczy słuchawkowych. Żyjemy przecież w czasach, w których wielu ludzi jest dosłownie przyspawanych do swoich komputerów, a ze względu na ograniczenia lokalowe nie każdy może sobie pozwolić na rozstawienie w pokoju choćby najtańszego, klasycznego systemu stereo. Melomani nie szukają kompaktowych, jednoczęściowych głośników dlatego, że nie zależy im na jakości dźwięku. Chcą słuchać muzyki w odpowiedniej jakości, ale najczęściej muszą brać pod uwagę wiele innych rzeczy, jak chociażby brak miejsca na podłodze czy śpiące za ścianą dzieci. Łatwiej jest wyczarować pieniądze na dobre słuchawki niż kilka dodatkowych metrów kwadratowych. W takim świecie ACRO L1000 sprawdzi się znakomicie. A konkurencja? Hmm... Znajdźcie proszę w podobnej cenie przetwornik z kilkoma wyjściami słuchawkowymi (w tym co najmniej jednym zbalansowanym) i gniazdami głośnikowymi. Ciężko? W takim razie podniosę poprzeczkę i powiem, że urządzenie nie może zajmować na biurku więcej miejsca niż pudełko na płytę kompaktową. Jeżeli znajdziecie takie urządzenie w ciągu tygodnia po opublikowaniu niniejszego testu, napiszcie w komentarzu cóż to takiego jest. Bo ja nie widzę na horyzoncie absolutnie nic.

Znajdźcie proszę w podobnej cenie przetwornik z kilkoma wyjściami słuchawkowymi (w tym co najmniej jednym zbalansowanym) i gniazdami głośnikowymi. Ciężko? W takim razie podniosę poprzeczkę i powiem, że urządzenie nie może zajmować na biurku więcej miejsca niż pudełko na płytę kompaktową.

Wracając do bohatera naszego testu, powiedzmy króciutko o jego największych plusach i minusach. Do tych pierwszych zaliczyłbym przede wszystkim dużą liczbę wyjść słuchawkowych. Jest ich aż cztery, przy czym dwa (6,3 mm i 3,5 mm) są niezbalansowane, a dwa (2,5 mm i XLR) dają sygnał zbalansowany. 4-pinowy XLR znajduje się na tylnej ściance, a wszystkie pozostałe umieszczono z boku. Po podłączeniu więcej niż dwóch par słuchawek, dźwięk jest przesyłany do ostatnio podłączonego terminala. Uważam jednak, że znacznie lepsza byłaby inna konfiguracja. Na małym, pochylonym panelu z przodu dałbym 6,3-mm jacka i 4,4-mm gniazdo Pentaconn, które powoli rośnie na standard wśród słuchawek zbalansowanych, natomiast XLR-a przeniósłbym na bok. Wyprowadzanie kabla z tylnej ścianki wydaje się być mało szczęśliwym pomysłem, choć sprawę ratuje spory kąt jej nachylenia. Regulacja głośności jest nie tylko przyjemna, ale i bardzo precyzyjna. Diod umieszczonych nad pokrętłem jednak praktycznie nie widać, a niegłupim pomysłem byłby też przycisk do przełączania wzmocnienia, tak aby można było dopasować szybkość narastania poziomu decybeli do parametrów posiadanych słuchawek. Małym minusem jest obecność tylko jednego wejścia i to w dość nietypowej jak na DAC-a postaci micro USB. Obowiązującym standardem jest "drukarkowe" USB typu B, a może to być ważne dla audiofilów, którzy już zaopatrzyli się w porządny kabel tego typu. Praktyka pokazuje, że nie jest to takie głupie, a tutaj nie dość, że taką łączówkę będziemy mogli co najwyżej odsprzedać, to kupno kolejnej będzie sporym problemem. Warto także wspomnieć o tym, że podczas pracy urządzenie bardzo mocno się nagrzewa, szczególnie w okolicach kanciastego korpusu pod potencjometrem. Plusik przyznaję za gumową, antypoślizgową podstawę. Nawet na szklanym blacie - zero stresu. No i te terminale głośnikowe, jak w porządnych kolumnach. Może z gołymi kablami lub widełkami trzeba będzie uważać, ale z bananami nie powinno być żadnych problemów. A teraz najlepsze. ACRO L1000 ma na pokładzie dwa przetworniki AK4490, dzięki czemu radzi sobie z plikami PCM w jakości do 32 bit/384 kHz i DSD256. Oczywiście trzeba w tym celu ściągnąć sterowniki ze strony producenta, ale cała operacja zajęła mi pięć minut, włącznie z ponownym uruchomieniem komputera, więc chyba nie ma na co narzekać.

Astell&Kern ACRO L1000

Brzmienie

Ale czad! Przepraszam, ale już po pierwszych dźwiękach wiedziałem, że czeka mnie fascynujący odsłuch i zarwana noc. Wiem, że Astell&Kern przyzwyczaił nas do wysokiego poziomu jakościowego, bo miałem przyjemność testować kilka wysokich DAP-ów tej marki, a także streamer AK500N. I choć w przypadku flagowych modeli moje wątpliwości budziła cena, to na walory wizualne, funkcjonalne i brzmieniowe nigdy nie można było narzekać. Mam nawet wrażenie, że koreańscy inżynierowie traktują tę markę jako swoisty plac zabaw, gdzie mogą się zwyczajnie wyżyć. Tworzą więc wycinane z jednego kawałka metalu obudowy o skomplikowanych kształtach, realizują swoje artystyczne wizje i puszczają wodze fantazji. Oczywistym jest, że w takim sprzęcie nie montuje się najtańszych komponentów elektronicznych i układów, które nie zaoferują użytkownikom odpowiedniej jakości brzmienia. Tutaj wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Ponieważ jednak ACRO L1000 jest urządzeniem łączącym kilka różnych funkcji, wygląda naprawdę czadowo i jest znacznie większy od typowego odtwarzacza przenośnego, ale w firmowej hierarchii DAP-ów plasowałby się zaledwie na czwartej czy piątej pozycji od dołu, zastanawiałem się czy nie odbije się to na dźwięku. Ale nie. Powiedziałbym, że jest to co najmniej poziom przenośnych playerów za trzykrotnie większe pieniądze, i jest to chyba nawet dość bezpieczna deklaracja. Sprzęt stacjonarny ma zalety, których w modelach mobilnych nie uświadczymy. Producent nie musiał w tym przypadku iść aż tak daleko w temacie miniaturyzacji, a dodatkowo energii naszemu wzmacniaczowi nie zapewnia mały akumulator, lecz zasilacz podłączony do gniazdka w ścianie. Wydaje mi się, że to robi kolosalną różnicę. ACRO L1000 zagrał bowiem tak dynamicznie i tak czysto, że od razu udałem się do lodówki po pełną butelkę wody i przygotowałem się na dłuższą zabawę z ulubioną muzyką.

O playerach koreańskiej marki wspomniałem nieprzypadkowo. Można bowiem powiedzieć, że charakter ich brzmienia jest określony bardzo jasno, a o stopniu realizacji założeń konstruktorów decyduje tylko to, czy zdecydujemy się na jeden z niższych modeli, w którym zwyczajnie nie można było pójść na całość, czy może wybierzemy jeden z firmowych flagowców, gdzie od celu dzielą nas już milimetry. Astell&Kern to przede wszystkim przejrzystość, szybkość, ogromna swoboda w kwestii kreowania przestrzeni, miażdżąca dynamika i laboratoryjna precyzja w całym paśmie. Doskonale poznałem to podczas testu modelu AK240, ale poza konkursem miałem okazję dłużej pobawić się flagowym AK380 i tamten odsłuch utwierdził mnie w przekonaniu, że koreańskim inżynierom chodzi - ni mniej, ni więcej - o stworzenie sprzętu, który odtworzy dźwięk bez jakichkolwiek kompromisów dynamicznych, z zachowaniem idealnej barwy i atomowej dokładności w dziedzinie stereofonii, a przy tym wyłowi z nagrań takie detale, o których istnieniu nie wiedzieli pewnie ich realizatorzy ani sami artyści. Nie twierdzę, że taki cel powinien przyświecać każdej firmie specjalizującej się w produkcji audiofilskiego sprzętu, bo ilu ludzi, tyle punktów widzenia. Ale realizacja tej filozofii na tak wysokim poziomie po prostu robi wrażenie. Czujemy się jakbyśmy po założeniu słuchawek na głowę otrzymali świeży komplet młoteczków, kowadełek i strzemiączek, w dodatku z profesjonalnym detailingiem i szamponem nabłyszczającym w komplecie. Każda sekunda odsłuchu dostarcza nam ogromnej dawki informacji o naszych ulubionych nagraniach. Nad niczym nie musimy się zastanawiać. Dokładnie wiemy co się w nich dzieje, w jakich proporcjach są ustawione kolejne dźwięki i gdzie kryją się mniejsze lub większe niedoróbki.

Audiofilom powiedziałem w tym momencie prawie wszystko. Wtajemniczeni będą doskonale wiedzieli na co się zdecydują kupując ACRO L1000. Taki dźwięk może bowiem działać jak miecz obosieczny - na dobrze zrealizowanych nagraniach dostarczy nam samej rozkoszy, ale tych gorszych nie posłuchamy zbyt długo, chyba że lubimy taki brzmieniowy masochizm. Rozkładanie muzyki na czynniki pierwsze na pewno jest fajną zabawą, ale czasami człowiek ma ochotę zatopić się w muzyce dla przyjemności, w relaksującej atmosferze ciepła i spokoju. Tutaj będzie z tym ciężko, bo Astell&Kern ma tylko jedną filozofię do zaoferowania, a jeśli myślicie, że naciągniecie coś zmieniając ustawienie filtra cyfrowego, wybijcie sobie to z głowy jak najszybciej. To nie jest lampowy wzmacniacz słuchawkowy, który sprawi, że poczujecie się jakbyście udali się na masaż gorącymi kamieniami. Z dobrymi słuchawkami, kontakt z ACRO L1000 przypomina raczej skok na bungee prosto w muzykę. Są emocje, jest adrenalina, ale nigdzie nie ma przycisku, którym moglibyśmy trochę uspokoić koreański przetwornik i poprosić go, aby aż tak nie pędził i nie oświetlał każdego instrumentu swymi jupiterami. Nie da się jednak uciec od faktu, że ACRO L1000 pokazuje bardzo, bardzo dużo. To, czy akurat mamy ochotę na odsłuch w tak analitycznym trybie, jest już drugorzędną sprawą. Gwarantuję, że nawet jeśli będziecie lekko zmęczeni, docenicie rozdzielczość i precyzję tego DAC-a. Wisienką na torcie jest szlachetny, kryształowo czysty i pięknie wykończony zakres wysokich tonów. Wszelkiego rodzaju dzwoneczki czy przeszkadzajki to istna uczta dla uszu.

Minusy? Wydaje mi się, że mogą one wynikać tylko z przyjętej przez konstruktorów estetyki. Jeżeli oceniacie brzmienie pod kątem jego technicznej perfekcji, szukacie w nim jak najlepszej szybkości, przejrzystości i niemal studyjnego wglądu w kolejne nagrania, będziecie zachwyceni. ACRO L1000 idzie w tych dziedzinach tak daleko, jak to w tej cenie możliwe. A co z pozostałymi walorami, takimi jak spójność, muzykalność, różnicowanie barw czy umiejętność oddania wielowarstwowej konstrukcji muzyki? Powiem dyplomatycznie, ale prawdziwie - w niektórych aspektach opisywany DAC prezentuje przyzwoity, a nawet bardzo dobry poziom, ale poszukiwacze lampowego ciepła powinni go sobie odpuścić. To nie ta bajka. Astell&Kern raczej dzieli niż łączy. Taka jego natura. Mam wrażenie, że jest to nie tylko konsekwencja świadomego wyboru jego twórców, ale wręcz efekt pewnej chłodnej kalkulacji. Spójrzcie chociażby na systemy punktowe i oceny graficzne stosowane przez recenzentów z różnych magazynów branżowych. Dobrze zrównoważony, dynamiczny, przejrzysty i przestrzenny dźwięk daje duże szanse zgarnięcia kompletu gwiazdek. Nawet gdybym był wredny, w naszej klasyfikacji mogę co najwyżej odjąć koreańskiemu przetwornikowi parę punktów za spójność, a może i muzykalność, chociaż tutaj pojawia się pytanie jak ją definiujemy. Dla świętego spokoju coś zdejmę, ale w pozostałych rubrykach dotyczących brzmienia nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Pozamiatane. A jeżeli mimo wszystko będziecie chcieli pchnąć dźwięk w kierunku przyjemnego ciepła, pozostaje załatwić to poprzez wybór odpowiednich słuchawek. Na moje ucho idziemy bardziej w Audeze niż Focale. Chyba, że jednak ma być żyleta.

Nawet gdybym był wredny, w naszej klasyfikacji mogę co najwyżej odjąć koreańskiemu przetwornikowi parę punktów za spójność, a może i muzykalność, chociaż tutaj pojawia się pytanie jak ją definiujemy. Dla świętego spokoju coś zdejmę, ale w pozostałych rubrykach dotyczących brzmienia nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Pozamiatane.

Na koniec zostawiłem sobie eksperymenty z kolumnami i w pierwszej kolejności podłączyłem testowany przetwornik do trójdrożnych podłogówek Pylon Audio Sapphire 31 StereoLife Edition. Wbrew pozorom, wcale nie są one wyjątkowo wymagającym obciążeniem dla wzmacniacza i znów się to potwierdziło, bo ACRO L1000 dał sobie z nimi radę. Oczywiście nie było już takiej jazdy, jak na słuchawkach, aczkolwiek charakter przetwornika wciąż gdzieś się przebijał. Ponieważ na wyposażeniu nie mam małych, biurkowych monitorów, bez długich przymiarek sięgnąłem także po firmowe głośniki ACRO S1000. Wbrew pozorom, to bardzo ciekawe zestawy, w których zastosowano obudowy z aluminiowymi panelami i przetworniki od jednego z najbardziej cenionych, skandynawskich specjalistów - Scan-Speaka. Minus jest taki, że głośniki średniotonowe (producent nie odważył się nazwać ich średnio-niskotonowymi) mają średnicę 5 cm, więc nawet mimo wspomagania ze strony umieszczonego z tyłu tunelu, z basem szału nie ma. Natomiast wysokimi tonami zajmuje się jednostka pierścieniowa i tu możecie już wymagać wiele. ACRO S1000 to dziwna konstrukcja, ale na biurko - czemu nie? Tak naprawdę szkoda tylko, że producent nie przewidział opcji dorzucenia do zestawu aktywnego subwoofera. Gdyby przetwornik miał choćby jedno wyjście z przedwzmacniacza, droga do rozbudowy systemu byłaby otwarta. Ale nie narzekajmy, bo ACRO L1000 i tak łączy w sobie wiele funkcji i ze wszystkich obowiązków jak najbardziej się wywiązuje. Napędzanie kolumn wychodzi mu nieźle. Słuchawek - genialnie.

Astell&Kern ACRO L1000

Budowa i parametry

Astell&Kern ACRO L1000 to urządzenie łączące w sobie przetwornik cyfrowo-analogowy, wzmacniacz słuchawkowy i końcówkę mocy zdolną napędzić klasyczne kolumny głośnikowe. Jak twierdzi producent, stylistyczna koncepcja obudowy została zainspirowana ateńskim Partenonem, czego odbiciem ma być ciekawie przycięty cylinder, z którego wyrasta pokrętło regulacji głośności. Geometria cylindra i kwadratu ma zdaniem Koreańczyków odnosić się do niezmiennych wartości w muzyce. Aluminiowa konstrukcja została pochylona pod kątem 30 stopni aby codzienna obsługa wzmacniacza była wygodniejsza, a rozmiar potencjometru dopasowano do ludzkiej dłoni, co pozwala na ergonomiczną regulację głośności. ACRO L1000 posiada dwie kości DAC AKM AK4490. To te same przetworniki, które można znaleźć chociażby we flagowym odtwarzaczu AK380. Firma zapewnia, że dzięki układowi z podwójnym konwerterem, urządzenie zapewnia doskonałą rozdzielczość oraz bogaty dźwięk przestrzenny. System została przeprojektowany tak, aby zapewnić najwyższą wydajność brzmieniową we współpracy z konstrukcją obwodu wzmacniacza. Wyraźnie widać, że konstruktorzy stawiali tu przede wszystkim na obsługę wyjść zbalansowanych. Dzięki wysokiej jakości chipom, ACRO L1000 odtwarza sygnały PCM w jakości do 32 bit/384 kHz, a także DSD do 11,2 MHz bez konwersji. Urządzenie wyposażone jest w dwa dodatkowe filtry cyfrowe. Filtr Bass-Boost ma oczywiście zapewniać głębszy bas, a High-Gain ma zdaniem producenta dawać odczuwalnie większą moc wyjściową. Wraz z wybranym trybem, zmienia się kolor pierwszej diody LED przy potencjometrze. Niebieska to ustawienie neutralne, zielona oznacza tryb Bass-Boost, a czerwona to High-Gain. Co ciekawe, dzięki wejściu micro USB, do urządzenia można podłączyć nie tylko komputer, ale również smartfon, tablet lub odtwarzacz przenośny. Być może zainteresuje to posiadaczy DAP-ów marki Astell&Kern. Wbudowany wzmacniacz dysponuje mocą 15 W na kanał przy 4 Ω, co powinno wystarczyć do wysterowania wielu dostępnych na rynku zestawów głośnikowych. Jeszcze większe wrażenie robią parametry przetwornika i wzmacniacza słuchawkowego. Podawane przez producenta pasmo przenoszenia rozciąga się od 20 Hz do 20 kHz, z tym, że pomiaru dokonano z odchyłką 0,064 dB. Kiedy zwiększono margines do 0,73 dB, wyszło już 10 Hz - 70 kHz, więc przy stosowanych standardowo 3 dB osiągnęli chyba zakres od zera do miliona herców. Stosunek sygnału do szumu to 115 dB, a zniekształcenia nie przekraczają 0,003% i to na wyjściach niezbalansowanych. Na zbalansowanych wychodzi odpowiednio 116 dB i 0,001%.

Werdykt

Podoba mi się to, co robi Astell&Kern, ale ACRO L1000 wziąłem do testu trochę z przekory. Koreańczycy wsadzili do tej małej, pięknie wykonanej obudowy kilka różnych urządzeń. Gdyby zatrzymali się na przetworniku z wyjściami słuchawkowymi, nie wzbudziliby niczyich podejrzeń, ale dla większej dramaturgii dodali końcówkę mocy z terminalami głośnikowymi, a cenę ustalili na poziomie swoich tańszych playerów. Spodziewałem sie, że w rezultacie otrzymamy ciekawe, funkcjonalne i luksusowe urządzenie, które w temacie brzmienia nie będzie w stanie pokazać nawet ułamka tego, co prezentują flagowe DAP-y. A jednak! Można powiedzieć, że prawdziwą wartość tego modelu poznamy dopiero, gdy założymy na głowę słuchawki. Jego dźwięk robi jeszcze większe wrażenie, niż wzornictwo czy jakość wykonania. Wiecie czym tak naprawdę jest ACRO L1000? To AK380 dla tych, którzy nie muszą raczyć się hi-endowym dźwiękiem poza domem. Za jedną czwartą ceny, z czterema gniazdami słuchawkowymi i dodatkowymi gniazdami głośnikowymi, idealnymi do napędzenia biurkowych monitorów. Dla mnie to oczywisty kandydat na rynkowy hit. Gorąco polecam!

Astell&Kern ACRO L1000

Dane techniczne

Wejścia cyfrowe: 1 x USB
Wyjścia słuchawkowe: 6,3 mm, 3,5 mm (niezbalansowane), 2,5 mm, XLR 4-pin (zbalansowane)
Wyjścia głośnikowe: 2 x 15 W/4 Ω
Maksymalna moc wyjściowa: 480 mW/600 Ω
Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 20 kHz (+/- 0,064 dB)
Zniekształcenia: <0,003% (niezbalansowane), <0,001% (zbalansowane)
Stosunek sygnał/szum: 115 dB, (niezbalansowane), 116 dB (zbalansowane)
Odtwarzane sygnały: PCM do 32 bit/384 kHz, DSD256
Wymiary (W/S/G): 16/11,3/11,3 cm
Masa: 0,9 kg
Cena: 4399 zł

Konfiguracja

Marantz HD-DAC1, Sennheiser HD 820, Final Audio Design Sonorous VI, Beyerdynamic DT 990 PRO (250 Ω), Sennheiser HD 600, Astell&Kern AK70, Enerr Tablette 6S.

Sprzęt do testu dostarczyła firma MIP. W artykule wykorzystano zdjęcia dostarczone przez firmę Astell&Kern i wykonane przez redakcję portalu StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy8

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy8

Spójność
Poziomy7

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy6

Cena
Poziomy6

Nagroda
sl-rekomendacja


Komentarze (1)

  • Jaroslaw Iwaszuk

    Zasadnicze pytanie czy ten piecyk napędzi słuchawki Final Audio Design D8000?

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Marzenia się spełniają - Romek Puchowski vel PUHOVSKY

Marzenia się spełniają - Romek Puchowski vel PUHOVSKY

Nie jestem wielkim fanem bluesa, jednak kiedy grany jest przez takiego artystę, jak Romek Puchowski, od razu staje się bliższy. Kiedy dawno temu pierwszy raz widziałem go na scenie, przemknął mi ten występ i tak naprawdę pamiętałem tylko, że Romek dzielił ją z Tymonem Tymańskim. Później udało mi się trafić...

Jak ustawić kolumny w pokoju odsłuchowym

Jak ustawić kolumny w pokoju odsłuchowym

Wybór zestawów głośnikowych to zadanie, które wymaga równoczesnego dopasowania do siebie wielu czynników - rozmiaru, rodzaju konstrukcji, wykończenia, parametrów czy ceny. Kiedy uporamy się z tą łamigłówką, pozostaje nam już tylko ostrożnie wyjąć nowy sprzęt z kartonu, podłączyć kable i ustawić kolumny w taki sposób, aby wydobyć z nich jak...

Brytyjskie podejście do oryginalnego brzmienia - Quad

Brytyjskie podejście do oryginalnego brzmienia - Quad

Jak podaje popularna internetowa encyklopedia, Quad, inaczej wszędołaz, to pojazd czterokołowy przeznaczony głównie do sportu i rekreacji. Zwykle jest to coś w rodzaju czterokołowego motocykla, który doskonale nadaje się do jazdy poza drogami utwardzonymi. Ze względu na walory napędowe znajduje zastosowanie w wojsku, ratownictwie górskim i rolnictwie. Dla audiofila ten...

Nie muszę grać rzeczy, których nie chcę - Marcin Olak

Nie muszę grać rzeczy, których nie chcę - Marcin Olak

Marcin Olak to jeden z bardziej interesujących gitarzystów rodzimej sceny jazzowej. Kompozytor, muzyk improwizujący i nauczyciel. Gra na gitarach akustycznych i elektrycznych, traktując je w oryginalny sposób. Gitara w jazzie, jakakolwiek by nie była, zazwyczaj funkcjonuje jako instrument linearny. Muzycy grający na tym instrumencie zwykle posługują się kostką, a zatem...

Audio Video Show 2020

Audio Video Show 2020

Każdego roku o tej porze polscy audiofile obchodzą swoje święto - wydarzenie, którego miłośnik grającej aparatury zwyczajnie nie może przeoczyć. Jestem przyzwyczajony, że zwykle o tej wystawie rozmawia się już od września. W październiku przygotowania rozkręcają się na całego. Do końca miesiąca trzeba mieć opracowany plan zwiedzania - kompletną rozpiskę...

Nowe testy

Poprzedni Następny
Lyngdorf TDAI-1120

Lyngdorf TDAI-1120

Nie jest tajemnicą, że branża audio nie należy do najbardziej innowacyjnych. Postęp techniczny i zmiany trendów, i tak napędzane w dużej mierze przez siły zewnętrzne, widać tu wprawdzie wyraźniej niż...

Rotel A11 Tribute

Rotel A11 Tribute

Ken Ishiwata to postać, która audiofilom jednoznacznie kojarzy się z marką Marantz. Jako starszy menedżer produktu i ambasador firmy, Ken używał swoich uszu i doświadczenia inżynierskiego do pracy z zespołami...

HiFiMAN HE-R10D

HiFiMAN HE-R10D

Marzeniem wielu audiofilów zawsze były kolumny i słuchawki elektrostatyczne. Dla większości niespełnionym, bo zestawy głośnikowe zbudowane w tej technologii wymagają bardzo mocnego wzmacniacza oraz wyjątkowej dbałości o akustykę pomieszczenia odsłuchowego...

Bannery boczne

Komentarze

Grzegorz
@Bronek - Na 2000 zł to obniżyli cenę dopiero po premierze A11 Tribute, a kwota katalogowa była znacznie wyższa. Standardowa praktyka jeśli chodzi o tego dystry...
Bronek
Można i inaczej spojrzeć na cenę, obecnie A11 jest sprzedawany za 2000 zł, czyli 700 zł za naklejkę Tribute może być całkiem niezłym interesem dla producenta (j...
stereolife
@Opiniodawca - Haha, to prawda. Kolejne modele będą pewnie nazywane od tytułów płyt i utworów Stevena:-)
stereolife
@Bartek - Nie jesteśmy przekonani, czy to jest wymarzone towarzystwo dla Audiovectorów QR5. Na początek może być, ale należy się spodziewać, że spora część pote...
Opiniodawca
Toż to sprzęt wręcz stworzony do słuchania Stevena Wilsona...;)

Płyty

Gojira - Fortitude

Gojira - Fortitude

Przez ostatnie lata muzycy Gojiry zawzięcie testowali wytrwałość swoich fanów, wystawiając ich na najdłuższą przerwę wydawniczą w dotychczasowej karierze. "Magmę"...

Newsy

Technics SL-1200MK7

Technics SL-1200MK7

Wraz z modelem SL-100C firma Technics zaprezentowała nowy gramofon z napędem bezpośrednim - SL-1200MK7. Nowy model posiada nie tylko te...

Tech Corner

Roon - Nowa jakość streamingu

Roon - Nowa jakość streamingu

Z badań i raportów dotyczących udziału poszczególnych nośników i platform w rynku muzycznym wynika, że pliki i serwisy streamingowe wyprzedzają konkurencję o kilka okrążeń. Temat nośników fizycznych wydaje się zamknięty i nawet ogarniająca cały świat moda na winyle i gramofony nie jest w stanie odwrócić losów tej wojny. O ile...

Nowości ze świata

  • True Wireless In-Ear Headphones are immensely popular, but most currently available designs represent a compromise choice, one that trades sound quality for wireless convenience. Bowers & Wilkins has always insisted this issue would need to be addressed before the company could...

  • For years, globe-trotting musicians including U2, Foo Fighters and Sir Paul McCartney have trusted UK-based Ashdown Engineering to build world-class bass amplifiers for their performances and studio use. Now Ashdown is embarking on its own world tour, bringing its superior...

  • Cambridge Audio has been at the forefront of British audio innovation for over 50 years and Evo represents an evolution in hi-fi - an all-in-one music player that combines timeless design, cutting edge technology, streaming smarts, and incredible audio performance...

Prezentacje

Historia ma znaczenie - Marantz

Historia ma znaczenie - Marantz

Marantz to jedna z tych firm, które powinien znać każdy miłośnik muzyki i dobrego brzmienia. Jeden z wielkich graczy, którym na przestrzeni lat udało się zachować swój wizerunek i opowiadać swoją historię nie inaczej, jak poprzez kolejne urządzenia zyskujące status kultowych. Może to trochę odważne stwierdzenie, ale wystarczy prześledzić internetowe...

Poradniki

Muzyka ze smartfona - jak robić to dobrze?

Muzyka ze smartfona - jak robić to dobrze?

Do niedawna słuchanie muzyki z telefonów komórkowych kojarzyło się bardziej z jazgotem z głośniczków dumnie dzierżonych przez młodzież w autobusach,...

Listy

Galerie

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Większość audiofilów ceni gramofony za wyjątkowe, analogowe brzmienie. Uważają, że muzyka płynąca z winylowych płyt jest cieplejsza, bardziej wielowymiarowa i...

Dyskografie

Callisto - Ewolucja post metalu

Callisto - Ewolucja post metalu

Skandynawia od lat słynie przede wszystkim z ekstremalnych odmian metalu, głównie z przedrostkiem "black". Jednak raz na jakiś czas trafiają...

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Sony CDP-101

Sony CDP-101

Stare, chińskie przysłowie mówi, że nawet najdłuższa podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Takim właśnie krokiem było dla firmy Sony...

Słownik

Poprzedni Następny

Ferrofluid

Ciecz magnetyczna - substancja o właściwościach możliwie zbliżonych do cieczy, która w odróżnieniu od typowych cieczy jest w warunkach pokojowych dobrym paramagnetykiem i ulega silnej polaryzacji magnetycznej w obecności zewnętrznych...

Cytaty

SakaguchiAngo.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.