Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Audio-Technica ATH-ANC700BT

Audio-Technica ATH-ANC700BT

Audio-Technica ostatnio bardzo mocno atakuje rynek słuchawkowymi nowościami. Jako producent doskonałych nauszników, mikrofonów i wkładek gramofonowych, w pewnym sensie ma ułatwione zadanie i może szybko dotrzeć do klientów szukających na przykład słuchawek bezprzewodowych albo sportowych dokanałówek. Nie można jednak powiedzieć, aby o każdym nowym modelu japońskiej marki robiło się głośno. Może to właśnie swego rodzaju skutek uboczny szybkiego rozbudowywania katalogu? Zwykle pojawia się informacja prasowa dotycząca premiery kolejnego produktu, czasami kilka testów i to wszystko, bo zaraz na rynek wchodzi kolejny model. Z drugiej strony, Audio-Technica nigdy nie stawiała na głośny marketing i walkę o atencję klientów, ale na solidną inżynierię, dopracowane detale i wiarę w to, że dobry produkt obroni się sam. Takie podejście świadczy o cennym zaufaniu do swoich możliwości, ale może być ryzykowne. Kiedy pozwala się, by produkt mówił sam za siebie, musi on faktycznie mówić dużo, głośno i wyraźnie, by przekaz został odebrany. Pamiętajmy jednak, że Audio-Technica nie jest zupełnie nowym graczem, ale doświadczoną firmą łączącą japońską technologię z kilkudziesięcioletnią tradycją. Czy teraz uda jej się wywalczyć silną pozycję na rynku słuchawek bezprzewodowych? Na to pytanie powinien odpowiedzieć nam test jednego z najnowszych modeli - ATH-ANC700BT.

Słuchawki bezprzewodowe musiały przebyć długą i bolesną drogę, nim zaczęto je porównywać z modelami przewodowymi. Prawda jest taka, że do dziś jest to mocno nierówna walka. O ile możliwości tych pierwszych z roku na rok są coraz większe, tradycyjny kabel wciąż jest nie do zastąpienia, przynajmniej jeśli chodzi o jakość brzmienia. Audiofilom trudno jest przesiąść się na modele bezprzewodowe, ale i oni czasami potrzebują wygodnego, funkcjonalnego i prostego w użyciu sprzętu, który może nie zagrozi przewodowym słuchawkom do użytku domowego i studyjnego, ale znacznie lepiej sprawdzi się podczas spaceru po mieście czy dojazdów do pracy. Producenci są tego w pełni świadomi i wiele bezprzewodowych modeli ma gdzieś ukryte gniazdo przeznaczone dla kabla 3,5 mm. Niektórzy tłumaczą, że jest to tylko zabezpieczenie na wypadek niespodziewanego rozładowania akumulatorów, jednak inni wyraźnie podkreślają, że z kabla powinniśmy skorzystać wtedy, gdy zależy nam na jak najlepszej jakości dźwięku, a swoboda, jaką zapewniają modele bezprzewodowe nie jest w danym momencie kluczowa. To takie oczko puszczone do słuchaczy świadomych, że Bluetooth wciąż nie gwarantuje brzmienia najwyższej próby i jednocześnie furtka bezpieczeństwa dla koncernów, które nie chcą zniechęcić audiofilów do swoich produktów. Bohater dzisiejszego testu może jednak pochwalić się czymś jeszcze - aktywnym systemem tłumienia hałasu, coraz popularniejszym w świecie słuchawek. Układ QuietPoint wykorzystuje aż cztery mikrofony, abyśmy zapomnieli o otaczającym nas świecie. Jeśli połączymy brak kabla z możliwością odizolowania słuchacza od otoczenia, sprawa zaczyna robić się bardzo interesująca.

Audio-Technica ATH-ANC700BT

Wygląd i funkcjonalność

Niezbyt krzykliwe, białe opakowanie ze zdjęciami słuchawek i dopiskami producenta kryje w sobie zwykłe, czarne pudełko. Po jego otwarciu, naszym oczom ukazują się równie niepozorne słuchawki. To idealny przykład klasycznego podejścia do budowy sprzętu audio - jednolita, w całości czarna konstrukcja bez jakichkolwiek widocznych bajerów. Nie powiem, żeby mi to przeszkadzało. W pogoni za młodszymi klientami i chęcią wyróżnienia się z tłumu, producenci słuchawek coraz częściej balansują na granicy dobrego smaku. Osobiście znacznie bardziej, niż wzorniczy przepych, cenię sobie oszczędność i subtelność, więc ATH-ANC700BT od razu zjednały sobie moją sympatię. Z pewnością nie jest to najbardziej wypasiony zestaw słuchawkowy, jaki widział świat, jednak klienci szukający porządnych słuchawek z łącznością bezprzewodową i kilkoma innymi udogodnieniami nie powinni poczuć się rozczarowani. Nie ma tu też żadnej zaskakującej niespodzianki, o której nie przeczytamy w Internecie lub na pudełku, podczas oglądania modeli dostępnych na sklepowych półkach. W zestawie dostajemy pokrowiec do przechowania naszych nauszników, kabel 3,5 mm pozwalający podłączyć go "tradycyjną" metodą, malutki przewód do ładowania i zestaw bardzo skromnych instrukcji. Gdyby nie to, że każda jest zapisana w ponad dziesięciu językach, łącznie miałyby one dosłownie kilka stron. To zrozumiałe, bo i nie ma tu zbyt wiele do tłumaczenia. Słuchawki są bardzo proste w obsłudze i jedno popołudnie wystarczy, by się z nimi oswoić.

Na pierwszy rzut oka niepokój mogą wzbudzać użyte materiały. Z zewnątrz widzimy wyłącznie plastik i skórę, jednak całość wydaje się zaskakująco solidna. Nie miałem oczywiście odwagi testować japońskich nauszników w ekstremalnych warunkach, ale nie czułem też powodów do obaw, że za chwilę pęknie pałąk bądź któraś z muszli nie wytrzyma normalnej eksploatacji. Czuć tu rękę profesjonalisty. Słuchawki są odpowiednio lekkie i elastyczne, aby wytrzymać nawet przypadkowe pociągnięcie czy transport w przeładowanym plecaku. Skóra jest tam, gdzie być powinna (przy muszlach i na pałąku), a sam moment nakładania nauszników na głowę to prawdziwa przyjemność. Mają optymalny kształt i są bardzo przyjemne dla uszu. Przy dłuższym noszeniu ich obecność zaczyna troszkę doskwierać, jednak biorę na to poprawkę. Wszystkie słuchawki, może z wyłączeniem hi-endowych modeli audiofilskich o budowie otwartej, prędzej czy później zaczynają przypominać o swojej obecności. Dlatego, mimo wszystko, podczas dłuższego użytkowania polecam robić sobie krótkie przerwy. W przypadku tego modelu, uczucie "zmęczenia" jest minimalne i za to należy mu się ogromny plus. ATH-ANC700BT są na tyle małe i lekkie, że spokojnie można wykorzystać je podczas popołudniowej drzemki. Macie ochotę na chwilę przerwy z muzyką relaksacyjną albo chcielibyście "do poduszki" obejrzeć ostatni odcinek ulubionego serialu, nie przeszkadzając nikomu z domowników? Nie ma problemu. Spodobała mi się także opcja złożenia nauszników do środka, co ułatwia ich transportowanie. Zawiasy są na tyle solidne, że nawet po wsadzeniu słuchawek do ciasnej teczki lub kieszeni kurtki, raczej nie wyjmiemy ich w kawałkach.

Wszystkie narzędzia służące do sterowania zlokalizowane są na lewej muszli. Mnie akurat to cieszyło, bo mimo praworęczności, wygodniej jest mi wyłączyć lub ściszyć muzykę lewą ręką. Interfejs jest bardzo wygodny, choć bywa troszkę uciążliwy. O ile włącznik ma formę czysto "fizyczną", tak resztę czynności, takich jak regulacja głośności, przełączanie utworów, zatrzymanie i sterowanie systemem tłumienia hałasu, wykonujemy już za pomocą wbudowanego panelu dotykowego. W zależności od tego, co chcemy zrobić, musimy po prostu poruszać pionowo palcem lub przytrzymać go w obrębie nausznika (w ten sposób włącza się bądź wyłącza tłumienie hałasu). Jeśli ktoś ma marzenie wyglądać jak tajni agenci z filmów, spędzający pół życia na trzymaniu ręki przy uchu, w którym mają schowaną ściśle tajną słuchawkę, ten model będzie dla niego idealny. Dla mnie nie jest to wielki problem, nawet jeśli czasami miałoby wyglądać głupio, jednak przy zakładaniu i zdejmowaniu słuchawek zdarzało mi się przypadkiem przełączyć utwór bądź całkowicie wyciszyć dźwięk. Może to być mała niedogodność dla ludzi nerwowych, co potwierdzam na własnym przykładzie. Za to nie sposób nie docenić możliwości odebrania ważnego telefonu bez konieczności grzebania po kieszeniach w poszukiwaniu smartfona. W razie połączenia korzystamy z tego samego panelu dotykowego i od razu możemy mówić do wmontowanego w słuchawki mikrofonu. Na pewno zadowoli to audiofilów, którzy pół życia spędzają pośród dźwięków swojej ukochanej muzyki, a drugą połowę zajmuje im praca, wymagająca częstego odbierania połączeń. Ciekawostką jest fakt, że słuchanie plików w jakości hi-res możliwe jest tylko po zastosowaniu dołączonego do zestawu kabla. Szkoda, że nie dostajemy tu systemu Pure Digital Drive pozwalającego cieszyć się muzyką wysokiej rozdzielczości poprzez podłączenie słuchawek do komputera kablem USB. Nie ma się jednak czemu dziwić, bo rozwiązanie to jest zarezerwowane dla znacznie droższych modeli, jak chociażby ATH-DSR9BT.

W parze z tłumieniem hałasu idzie wrażenie niemal całkowitego zatrzymania dźwięku wewnątrz nauszników, jakby nie był w stanie wydostać się poza muszle i mógł podążyć jedynie w stronę naszych uszu. Dzięki temu czujemy się tak, jakby wszystko, co słyszymy, działo się w naszej głowie.

Osobny akapit należy poświęcić systemowi QuietPoint odpowiadającemu za tłumienie hałasu. Jego działanie odczujemy jeszcze zanim włączymy jakiekolwiek nagranie. Gdy tylko skorzystamy z tej opcji, poczujemy się jakbyśmy weszli do całkowicie wytłumionego pokoju. Zupełnie jakby nasze uszy znalazły się nagle w próżni. Wszelkie szumy znikają natychmiast i ten stan rzeczy nie ulegnie zmianie, dopóki nie zdecydujemy się na wyłączenie tłumienia. Wciąż jednak nie będziemy zupełnie odizolowani od otoczenia, o czym przekonamy się, gdy nie będziemy niczego odtwarzać. O ile nie mamy kłopotów ze słuchem, będziemy w stanie usłyszeć jadący pociąg bądź porozmawiać z kimś stojącym blisko nas (abstrahując od tego, że prowadzenie z kimś dialogu w słuchawkach na uszach jest nieco dziwne i niegrzeczne). Przy włączonej muzyce większość dźwięków wokół nas znajdzie się już poza naszą percepcją słuchową, przy czym wciąż powinniśmy być w stanie dosłyszeć na przykład klakson samochodu. Poza sytuacją, gdy będziemy słuchać ekstremalnego heavy metalu, uda nam się zachować minimum kontroli słuchowej nad tym, co się dzieje dookoła nas. I dobrze, bo całkowity jej brak może być niebezpieczny. W parze z tłumieniem hałasu idzie wrażenie niemal całkowitego zatrzymania dźwięku wewnątrz nauszników, jakby nie był w stanie wydostać się poza muszle i mógł podążyć jedynie w stronę naszych uszu. Dzięki temu czujemy się tak, jakby wszystko, co słyszymy, działo się w naszej głowie. Jest to bardzo fajne uczucie, zwłaszcza w autobusie czy tramwaju, gdy chcemy dać się całkowicie pochłonąć muzyce i odciąć od mniej lub bardziej pasjonujących tematów, o których dyskutują inni pasażerowie. Jednak jest to wrażenie nieco mylne i szybko możemy się o tym przekonać zarówno my, jak i osoby przebywające w naszym towarzystwie. Jeżeli będziemy słuchali bardzo głośno, musimy się liczyć z tym, że ktoś siedzący obok nas dowie się o naszych muzycznych preferencjach. Aby jednak coś takiego miało miejsce, wokół nas musi być naprawdę cicho. Warto więc sprawdzić czy nie będziemy przeszkadzać innym osobom, które siłą rzeczy nie mogą skorzystać z systemu QuietPoint. Chyba, że usiądzie obok nas inny użytkownik słuchawek Audio-Techniki.

Audio-Technica ATH-ANC700BT

Brzmienie

Na początku należy wspomnieć o tym, że kupując ATH-ANC700BT w pewnym sensie dostajemy nie jedną, a cztery pary słuchawek. Innych wrażeń dostarczy nam słuchanie przy połączeniu przez Bluetooth, a innych - za pomocą kabla. Sam po jakimś czasie korzystałem głównie z tej drugiej opcji, bo różnica jest słyszalna na pierwszy rzut ucha. Sami możemy wybrać lepszą jakość brzmienia lub większą wygodę użytkowania. Przewód, który dostajemy w zestawie naprawdę nie jest uciążliwy. Jego długość i lekkość pozwalają podłączonego smartfona do kieszeni bez obaw, że będzie nam przeszkadzał. Zauważyłem także, że fabryczny kabel rzadko się plącze, a wszyscy na pewno nie raz zamiast słuchawek wyciągaliśmy z kieszeni plątaninę przypominającą zwinięte spaghetti. Takie szczegóły potrafią cieszyć tak samo, jak dobry dźwięk.

W przypadku odsłuchu z wyłączoną i włączoną redukcją szumów, zmiany są jeszcze wyraźniejsze. Właściwie nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek, po szybkim sprawdzeniu obu wariantów, nie chciał korzystać z tej opcji. Jej dezaktywacja jest zalecana jedynie w ruchliwych miejscach, gdzie łatwo o wypadek. Dźwięk jest nie tylko lepszy i milszy dla ucha, ale też bardziej naturalny. Im lepsza była jakość realizacji słuchanego albumu (nie mam na myśli czysto technicznie lepszego, bo dla mnie wzorem wciąż w tym względzie pozostają nagrywane analogowo, nieremasterowane płyty winylowe), tym wyraźniejsze stawały się korzyści płynące z tłumienia hałasu. Dotyczy to zresztą nie tylko słuchania muzyki, ale także oglądania filmów. Mówię tu zwłaszcza o produkcjach opartych na dramatycznych dialogach i budowaniu atmosfery. Sam doświadczyłem tego oglądając kilka odcinków serialu "Six Feet Under" z tymi właśnie słuchawkami. W nocy, z włączonym systemem QuietPoint, czułem wręcz przytłaczający nastrój potęgowany przez poczucie absolutnej ciszy. Takiej imersji trudno doświadczyć nawet na sali kinowej, a jeśli będziemy w stanie zapomnieć o tym, że cały czas mamy słuchawki na głowie (o co w tym przypadku nie jest tak trudno), możemy wręcz przenieść się myślami do tamtego świata i brać udział w wydarzeniach rozgrywających się na ekranie.

W ramach testu odsłuchowego, ATH-ANC700BT zmierzyły się z naprawdę dużym zasobem muzyki przeróżnych gatunków - od jazzu (Miles Davis, John Coltrane), przez folk (Roy Harper, Neil Young, Bob Dylan) i ciężki rock (Black Sabbath, Deep Purple, Led Zeppelin) aż po niemiecką eksperymentalną elektronikę z lat 70. Sprzęt dostał całe spektrum możliwości, przy których miał szansę się wykazać i - co istotne - były to niemal w całości rzeczy, z którymi jestem już dobrze osłuchany. Nie chcąc tracić czasu na zastanawianie się "czy te zgrzyty to przypadkiem nie są wadą samego albumu" albo "na ile to piękne brzmienie jest zasługą producenta, a na ile słuchawek", wybrałem takie utwory, których miałem okazję słuchać wielokrotnie na różnych urządzeniach. Moje pierwsze spostrzeżenie było takie, że zalety tych słuchawek stają się wyraźniejsze w mocnej, ciężkiej muzyce. Przy odsłuchu spokojnego, wyciszającego "Kind Of Blue" Milesa Davisa, japońskie nauszniki aż tak bardzo nie miażdżyły dokanałówek, z których korzystam na co dzień. Za to hałaśliwy, brudny brzmieniowo, ale przy tym dobrze zmiksowany "Deep Purple in Rock" (jeden z najostrzejszych materiałów testowych, jakie zastosowałem) zabrzmiał tak, jakby został stworzony pod te słuchawki. Był to też bardzo trudny sprawdzian dla selektywności ATH-ANC700BT, bo mówimy tu o bardzo głośnym, ostrym albumie, gdzie poszczególne instrumenty momentami zlewają się w jedną ścianę dźwięku. Nawet drogi sprzęt często ma kłopoty z właściwym odizolowaniem gitary od klawiszy. I choć bohater dzisiejszego testu także piątki za to ode mnie nie dostanie, to już czwórkę z małym plusem jak najbardziej.

Szczególnie korzystnie wypada też muzyka elektroniczna, która przy kontakcie z tymi słuchawkami nabiera niesamowitej płynności. Prym wiódł jeden z moich ulubionych albumów utrzymanych w takich klimatach, "Early Water". Gdyby nie to, że już wcześniej miałem okazję posłuchać go na naprawdę dobrym sprzęcie, prawdopodobnie odkryłbym go na nowo. Słuchawki świetnie radzą sobie z syntetycznymi dźwiękami, które wydają się... Bardzo naturalne. Miałem uczucie, jakbym towarzyszył muzykom w ich tworzeniu, a nie jedynie odsłuchiwał gotowy album w domu, grzejąc się przy kominku. Postanowiłem wykorzystać ten fakt i przypomnieć sobie ścieżkę dźwiękową jednej z moich ulubionych gier - Mass Effect. I w tym przypadku miałem wrażenie, jakbym słuchał jej pierwszy raz. Gdybym miał powiedzieć, komu pod kątem muzycznych upodobań najbardziej poleciłbym ten model, byliby to właśnie fani ciężkich brzmień (podkreślam, dobrze wyprodukowanych i zmiksowanych) oraz elektroniki. W spokojnej, stonowanej muzyce aż takiego szału nie było. Słuchawki grały poprawnie, wysokie tony były wyraziste, jednak brakowało mi tej "jazdy", której doświadczyłem podczas odsłuchu bardziej agresywnego materiału.

Japońskie nauszniki grały równo i gładko, choć zdarzały się chwile pozytywnego zaskoczenia. Pochwały znów wędrują w stronę systemu tłumienia hałasu, który w tej kwestii wykonuje mnóstwo dobrej roboty. Jego działanie zapewnia niezwykłą głębię brzmienia, nie mówiąc już o tym, że właśnie niskim tonom najbardziej szkodzą dźwięki otoczenia.

Bas również oceniam pozytywnie, choć nie zostałem nim oszołomiony. Warto wspomnieć, że w tej kwestii słuchawki miały wiele do pokazania ponieważ bazowałem na znakomicie wyprodukowanych utworach, w których niskie tony już same w sobie są bardzo dobrze słyszalne, nawet w zwykłych słuchawkach za kilkadziesiąt złotych. ATH-ANC700BT musiały więc nie tyle wyciągnąć niskie tony spod natłoku innych instrumentów, wysunąć je na równorzędny plan, co odpowiednio uwypuklić i wyeksponować gotowy materiał. Moim zdaniem to jest ważniejsze. Klarowność basowego brzmienia powinna być osiągnięta już przy procesie produkcji, a nie za pomocą bardzo drogiego sprzętu, w trakcie odsłuchu. Sięgnąłem także po nagrania, w których bas jest wręcz nienaturalnie wyeksponowany, a nawet przesłuchałem parę kilkunastominutowych solówek na kontrabasie. Japońskie nauszniki grały równo i gładko, choć zdarzały się chwile pozytywnego zaskoczenia. Pochwały znów wędrują w stronę systemu tłumienia hałasu, który w tej kwestii wykonuje mnóstwo dobrej roboty. Jego działanie zapewnia niezwykłą głębię brzmienia, nie mówiąc już o tym, że właśnie niskim tonom najbardziej szkodzą dźwięki otoczenia. Mimo to, w kwestii basu można było zrobić więcej. Może mam do tej kwestii specyficzne podejście, ale chwilami brzmiało to tak, jakby Audio-Technica rozpoczęła bieg z przytupem, a na etapie najniższych częstotliwości straciła trochę pary. Wysokim i średnim tonom nie mam nic do zarzucenia, ale za większą głębię na pewno bym się nie obraził. Nie jest to jednak wielki minus. Pamiętajmy, że ATH-ANC700BT przez większość czasu będą używane w towarzystwie smartfona. Być może do pełni szczęścia wystarczy aplikacja z dobrym korektorem graficznym. Testowanym słuchawkom naprawdę niewiele brakuje do osiągnięcia idealnej równowagi tonalnej, a stąd już prosta droga do brzmieniowej doskonałości.

Audio-Technica ATH-ANC700BT

Budowa i parametry

Audio-Technica ATH-ANC700BT to nauszne słuchawki bezprzewodowe wyposażone w przetworniki o średnicy 40 mm. Sam producent nie rozwodzi się zbytnio nad specyfikacją swojego sprzętu. Na oficjalnej stronie firmy znajdziemy tylko podstawowe informacje z kategorii "niezbędnika użytkownika". Dołączona instrukcja obsługi jest jeszcze bardzie lakoniczna ("nie można tego i tamtego", "żeby zrobić to, zrób tamto", "pamiętaj, by nie wyrzucać elektroniki do śmieci"). Pasmo przenoszenia rozciąga się od 5 Hz do 40 kHz, co jest bardzo dobrym wynikiem. Słuchawki mają impedancję 35 Ω, która jednak przy włączonej redukcji szumów wzrasta aż do 150 Ω. W przypadku czułości ta zmiana jest znacznie mniejsza - z 95 do 98 dB. Uwagę zwraca także żywotność wbudowanego akumulatora. 25 godzin przy włączonej transmisji Bluetooth i redukcji szumów oraz 30 godzin w przypadku używania wyłącznie łączności bezprzewodowej to bardzo dobre wyniki. Należy jednak nadmienić, że przy użycia dołączonego do zestawu kabla, nauszniki mogą pracować z aktywnym systemem QuietPoint do 45 godzin. Użytkując je przez dwa tygodnie, po kilka godzin dziennie, nie musiałem ładować akumulatora ani razu. Warto tylko pamiętać, że pełne ładowanie może trwać do 5 godzin, co może być kłopotliwe, szczególnie w podróży. Sporym plusem dla osób często korzystających z łączności bezprzewodowej będzie obecność kodeka Qualcomm aptX. Wypełnione pianką z efektem pamięci poduszki wokółuszne oraz pałąk podnoszą komfort użytkowania, podobnie jak składana na płasko konstrukcja i stosunkowo niska masa wynosząca 250 g.

Werdykt

Japońskie słuchawki trafiły na wymagającego testera, wychowanego w duchu poszukiwania brzmienia o jak największej naturalności, selektywności i głębi. Opisywany model pozostawił po sobie bardzo pozytywne wrażenia, ale nie jest to produkt, w którym każdy użytkownik zobaczy same plusy. Szczególnie zadowoleni będą miłośnicy gęstej, ciężkiej muzyki rockowej i elektronicznej, do której charakter brzmienia ATH-ANC700BT pasuje jak ulał. W pozostałych gatunkach "siedemsetki" już tak nie błyszczą. Prezentują po prostu wyrównany, wysoki poziom. Nauszniki świetnie sprawdzają się zarówno podczas podróży po miejskiej dżungli, jak i spokojnych odsłuchów w domowym zaciszu. Za zakupem przemawia solidna konstrukcja, długi czas pracy na jednym ładowaniu i bardzo skuteczny system tłumienia zewnętrznego hałasu. Jedyne, czego mógłbym sobie jeszcze życzyć, to aby cena testowanego modelu spadła o 100-150 zł. Jest to jednak mało prawdopodobne, bo za 999 zł trudno jest kupić tak funkcjonalne, eleganckie i dobrze brzmiące słuchawki bezprzewodowe. Warto też zwrócić uwagę, że audiofilskie nauszniki z aktywną redukcją szumów zwykle kosztują więcej. Wystarczy wymienić tu takie modele, jak Polk Audio UltraFocus 8000 (1295 zł), JBL Everest Elite 750NC (1299 zł) czy Bose QuietComfort 25 (1399 zł). W tej sytuacji pozytywne noty uważam za zasłużone. Przyznaję je z pewnym kredytem zaufania, przekonany, że większość nabywców będzie zadowolona z użytkowania tych słuchawek. Przestrzegam jedynie osoby szukające brzmienia najwyższej próby w połączeniu bezprzewodowym. Szybko zorientują się bowiem, że skorzystanie z dołączonego kabla jest jedynym sensownym rozwiązaniem.

Audio-Technica ATH-ANC700BT

Dane techniczne

Typ słuchawek: dynamiczne, zamknięte, wokółuszne, bezprzewodowe
Łączność: Bluetooth 4.0
Czas pracy: 25 h (Bluetooth + ANC), 30 h (tylko Bluetooth), 45 h (tylko ANC)
Przetworniki: 40 mm
Pasmo przenoszenia: 5 Hz - 40 kHz
Impedancja: 35 Ω (bez ANC), 150 Ω (z ANC)
Czułość: 95 dB (bez ANC), 98 dB (z ANC)
Długość kabla: 1,2 m
Rodzaj wtyku: 3,5 mm
Masa: 250 g
Cena: 999 zł

Konfiguracja

Samsung Galaxy J6, AudioQuest DragonFly Red.

Sprzęt do testu dostarczyła sieć salonów Top Hi-Fi & Video Design. W artykule wykorzystano zdjęcia dostarczone przez firmę Audio-Technica i wykonane przez redakcję portalu StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga3Rownowaga3Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy6

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy6

Spójność
Poziomy6

Muzykalność
Poziomy6

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Jakość wykonania
Poziomy6

Funkcjonalność
Poziomy7

Tłumienie hałasu
Poziomy8

Cena
Poziomy6

Nagroda
sl-rekomendacja


Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kupiliście ostatnio wzmacniacz? Szczęściarze...

Kupiliście ostatnio wzmacniacz? Szczęściarze...

Jeżeli dawno nie próbowaliście sprawić sobie nowej integry lub końcówki mocy, prawdopodobnie nie macie pojęcia, że w ciągu ostatniego roku cała ta branża stanęła na głowie, a wiele wskazuje na to, że zamiast powoli obracać się z powrotem na nogi, pozostanie w tej pozycji i poszybuje w kosmos. O co...

The Police - Stać! Policja!

The Police - Stać! Policja!

Nigdy nie miałem problemów z policją. No, może kiedyś, jakiś mandat za przejście na czerwonym świetle, ale to za gówniarza. Teraz, jako dorosły mężczyzna, kontakt z funkcjonariuszami ograniczam do spoglądania na radiowóz jadący po ulicy. Analogicznie mogę powiedzieć, że tak samo przez lata traktowałem grupę The Police. Wybitnie nie było...

Jak podłączyć komputer do systemu stereo

Jak podłączyć komputer do systemu stereo

Jeszcze dziesięć lat temu słuchanie muzyki z komputera uchodziło w audiofilskim środowisku za tanią rozrywkę przeznaczoną raczej dla ludzi nie interesujących się jakością brzmienia i sprzętem audio, niż melomanów traktujących muzykę z szacunkiem. Na takie postrzeganie sprawy nałożyło się kilka czynników. Po pierwsze - jakość plików. Trudno się dziwić temu,...

Jak odtwarzać i chronić płyty CD

Jak odtwarzać i chronić płyty CD

Kiedy w 1982 roku światu została zaprezentowana płyta kompaktowa, była reklamowana jako nośnik niemalże niezniszczalny. Był to pierwszy system odczytu danych, w którym czytnik w żaden sposób nie miał fizycznego kontaktu z krążkiem i nie powodował jego degradacji przy każdym odtworzeniu. Takim atutem nie mógł się pochwalić żaden z wcześniejszych...

Jak wybrać słuchawki

Jak wybrać słuchawki

Słuchawki to najbardziej osobisty rodzaj sprzętu grającego. Oferują bliski kontakt z muzyką i możliwość cieszenia się nią w błogiej ciszy. Ponadto, inwestując już 800 czy 1200 złotych w porządne słuchawki możemy oczekiwać jakości brzmienia, jaką oferują pełnowymiarowe systemy stereo za co najmniej kilka tysięcy. Poza brzmieniem jest jednak wiele innych...

Nowe testy

Poprzedni Następny
Davis Acoustics Krypton 6

Davis Acoustics Krypton 6

Wśród miłośników aparatury audio nie brakuje osób, których zdaniem największy postęp jakościowy daje wymiana kabli, kupno hi-endowego kondycjonera zasilającego lub stolika z tłumieniem olejowym. Czasami warto jednak zejść na ziemię...

JL Audio Dominion d108

JL Audio Dominion d108

Niezwykle rzadko zdarza mi się testować produkty firm, które klasycznym sprzętem audio właściwie się nie zajmują. Nawet manufaktury specjalizujące się w wytwarzaniu elektroniki dla profesjonalistów mają zazwyczaj dość obszerny katalog...

Wilson Classic

Wilson Classic

W środowisku fanów motoryzacji od pewnego czasu panuje moda na restomody, czyli auta reprezentujące połączenie dwóch zupełnie różnych światów - wiernego odnawiania klasycznych, najczęściej zabytkowych pojazdów oraz modyfikowania, często bardzo...

Bannery boczne

Komentarze

moskit
Najlepszy możliwy gramofon moim zdaniem dla każdego początkującego.
Markopolon
PX7 to moje marzenie od kiedy wyszły, są może już jakieś promki gdzieś?
Girlow
Ktoś posiada? Bo cena nie jest zła, jest spora to fakt, ale gramofon wygląda dobrze i funkcjonalnie. Czy płata "psikusy" przy podpinaniu?
On
Nie wiem jak grają HD 820, ale... Dla mnie bajka to słuchawki Final Sonorous VI, Naim CD5si, wzmacniacz iFi iCan SE, a to połączone kablem za kilka stówek. Wszy...
Marcin
Stare to stare - nie ma możliwości na tym świecie zrobić WE która zagra jak ta babula z 1950 roku i nie chodzi o powietrze (faktycznie już przepadło), tylko o j...

Płyty

Prąd - Octotanker

Prąd - Octotanker

Uwielbiam scenę muzyczną za to, że mimo twierdzeń o wyczerpaniu potencjału i zjadaniu własnego ogona co chwilę pojawiają się zespoły...

Newsy

Tech Corner

Roon - Nowa jakość streamingu

Roon - Nowa jakość streamingu

Z badań i raportów dotyczących udziału poszczególnych nośników i platform w rynku muzycznym wynika, że pliki i serwisy streamingowe wyprzedzają konkurencję o kilka okrążeń. Temat nośników fizycznych wydaje się zamknięty i nawet ogarniająca cały świat moda na winyle i gramofony nie jest w stanie odwrócić losów tej wojny. O ile...

Nowości ze świata

  • Bryston is one of the companies that use a very logical naming scheme for their products. Thus, amplifier symbols usually contain the letter "B", DACs start with "BDA", network players - "BDP", home theater processors - "SP" and preamplifiers -...

  • The history of Norma Audio began in 1987 in Cremona - the hometown of famous composers, such as Ponchielli and Monteverdi, and great violin masters - Stradivari, Amati, and Guarneri. It was a man with an equally Italian-sounding name -...

  • Fender Musical Instruments Corporation, the world's largest guitar manufacturer, and foremost audio technology company, Mobile Fidelity Electronics, announced today a partnership to develop, produce, and release Fender's first-ever turntable. The Fender x MoFi PrecisionDeck, is a high-performance turntable in every...

Prezentacje

40 lat głośnikowego modernizmu - Focal

40 lat głośnikowego modernizmu - Focal

Co przychodzi nam do głowy, kiedy myślimy o Francji? Wiadomo - świetna kuchnia, doskonałe wina i sery, luksusowe perfumy, nowoczesna architektura, pokazy mody, festiwale filmowe, słynni malarze i wiecznie zakorkowane uliczki Paryża. Dla amatorów sprzętu hi-fi jest to także jeden z najważniejszych krajów na audiofilskiej mapie świata. To właśnie tutaj...

Poradniki

Jak dbać o płyty winylowe

Jak dbać o płyty winylowe

W końcu nadchodzi ten piękny moment - gramofon skompletowany, odpowiednio ustawiony, podłączony i skalibrowany. Teraz tylko słuchać. Winylowa zabawa coraz...

Listy

Galerie

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Większość audiofilów ceni gramofony za wyjątkowe, analogowe brzmienie. Uważają, że muzyka płynąca z winylowych płyt jest cieplejsza, bardziej wielowymiarowa i...

Dyskografie

Budgie - Zapomniany gatunek

Budgie - Zapomniany gatunek

Deski skrzypiały pod nogami, kiedy wchodził na strych. Strach jednak tłumiła fascynacja nowym, nieznanym wcześniej miejscem. Spróchniałe schody nie miały...

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

NAD Model 90

NAD Model 90

NAD był jedną z pierwszych firm zlecających produkcję swoich urządzeń dalekowschodnim fabrykom. Opisywany wzmacniacz był na przykład produkowany w Japonii...

Słownik

Poprzedni Następny

DLNA

Wykorzystawany przez coraz większą liczbę producentów protokół umożliwiający współdzielenie zasobów multimedialnych w ramach wewnętrznej, lokalnej sieci bezprzewodowej WiFi. Każde urządznie wyposażone w standard DLNA może stać się swoistym serwerem, który...

Cytaty

JodiPicoult.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.