Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Perlisten R10s

Perlisten R10s

Wielu producentów sprzętu audio potrzebuje przynajmniej kilka lat, aby ktoś ich zauważył i docenił. Owszem, zdarzają się przypadki, kiedy już pierwsze zaprezentowane publicznie urządzenie staje się hitem, jednak najczęściej jest to długa i pracochłonna operacja. Młodym firmom ciężko jest się przebić i nie chodzi tu o opór stawiany przez branżę, ale o mechanizm prosty jak drut - aby kupić sprzęt nieznanej marki, klienci muszą mieć nawet nie jeden, a szereg powodów pozwalających sądzić, że jest to dobra decyzja. W przeciwnym wypadku nigdy nie kupią kota w worku. A co jeśli mówimy o firmie, która może i powstała kilka lat temu, ale weszła do gry z przytupem, od samego początku oferując sprzęt dorównujący, a nawet wyprzedzający topowe modele wielu uznanych marek? Wówczas sprawa wygląda zupełnie inaczej. Właśnie w taki sposób na scenie pojawił się Perlisten. Amerykanie długo przygotowywali się do premiery swoich kolumn, ale kiedy to się stało, audiofile i miłośnicy hi-endowych systemów kina domowego nie byli pewni, czy to się dzieje naprawdę, czy to tylko przekręt w stylu niektórych akcji z serwisów crowdfundingowych, gdzie widzimy ciekawy pomysł i ładne wizualizacje, firma zbiera zaliczki, potem informuje o najróżniejszych problemach z produkcją, a pewnego dnia po prostu rozpływa się w powietrzu. Zobaczyliśmy bowiem niezwykle zaawansowane technicznie i dopracowane kolumny, wyglądające jak skrzyżowanie wysokich modeli Magico, Dynaudio i PMC. Ceny również wskazywały, że mamy do czynienia ze sprzętem z bardzo wysokiej półki. Za parę flagowych S7T trzeba było zapłacić 95 990 zł. Kto normalny wchodzi na rynek z takim produktem? Trzeba być albo pomyleńcem, albo doskonałym, pewnym siebie fachowcem, który wie, że takie kolumny poradzą sobie w starciu z konkurencją.

Lyngdorf FR-2

Lyngdorf FR-2

Kim jest Peter Lyngdorf? Genialnym inżynierem, czy może raczej wizjonerem i utalentowanym przedsiębiorcą? Tego nie podejmuję się rozsądzać, ale jedno jest pewne - facet nie lubi się nudzić i wspiera wiele inicjatyw mających na celu dążenie do postępu w technologii reprodukcji dźwięku. Lyngdorf zaczynał swoją karierę w 1975 roku jako dystrybutor urządzeń rozrywki domowej. Pięć lat później założył sieć sklepów HiFi Klubben, a następnie, w 1983 roku, wraz z przyjaciółmi powołał do życia markę DALI (Danish Audiophile Loudspeaker Industries). W 1990 roku Duńczyk kupił firmę Snell Acoustics, której założyciel, Kevin Voecks, opracował autorską technologię korekcji akustyki pomieszczenia. W 1997 roku Lyngdorf zainwestował w duński startup Toccata Technology. Najbardziej ikonicznym urządzeniem stworzonym przez Lyngdorfa był wzmacniacz TacT Millenium, który zapisał się w historii jako pierwszy hi-endowy przedstawiciel urządzeń nowej generacji. Najbardziej hi-endowym wcieleniem technologii duńskiego projektanta są systemy stworzone we współpracy ze światowej sławy producentem fortepianów, firmą Steinway & Sons, a jednym z ostatnich współtworzonych przez niego projektów jest dobrze znana audiofilom firma Purifi Audio. Dla audiofilów najbardziej atrakcyjna jest oferta marki Lyngdorf Audio, którą możemy podzielić na dwie grupy - elektronikę i zestawy głośnikowe. Pierwsza cieszy się sporym zainteresowaniem, głównie dzięki nowoczesnym wzmacniaczom wyposażonym w wysokiej klasy przetworniki, moduły strumieniowe, potężne pokładowe menu i autorski system korekcji akustyki pomieszczenia RoomPerfect. Jeśli zaś chodzi o głośniki... Ech, to długa historia, ale nareszcie coś się w tym temacie ruszyło. Nie tak dawno Lyngdorf zaskoczył nas, prezentując piękne, oryginalne monitory Cue-100. Teraz wyprowadził jeszcze odważniejszy cios, pokazując model FR-2 - kolumny zaprojektowane tak, aby można je było dosunąć do ściany lub na niej powiesić.

Indiana Line Tesi 5

Indiana Line Tesi 5

Apple wprowadza nową generację iPhone'a. W oficjalnym sklepie producenta jego cena wynosi 2949 zł. Sporo, ale w końcu to jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy smartfon na rynku. W doniesieniach ze świata motoryzacji uwagę przykuwa premiera nowej Skody Superb. Pojazd, który garściami czerpie z Volkswagena Passata, z pewnością będzie cieszył się zainteresowaniem klientów. Cena wersji liftback zaczyna się od 79 500 zł, natomiast za podstawowe kombi zapłacimy 84 800 zł. Jest drogo, ale przecież nigdy nie było tak, że przeciętny obywatel może wyjechać z salonu nowiutkim samochodem, płacąc za niego jedną czy dwie pensje. Grunt, że przyzwoicie kształtują się ceny podstawowych produktów. Kilogramowy bochenek chleba kosztuje 4,40 zł, litr mleka - 2,90 zł, litr benzyny - 4,65 zł, a wielka (225 g) paczka chipsów - 4,99 zł. Na szczęście z nieruchomościami nie ma dramatu. W skali kraju średnia cena za metr kwadratowy nowego mieszkania wynosi 5300 zł. Co? Wypisuję bzdury? Nie - to była nasza rzeczywistość dziesięć lat temu. Łezka się w oku kręci, prawda? Dziś na iPhone'a można wydać 8299 zł, za najtańszą wersji Skory Superb zapłacimy 149 900 zł, taka sama paczka chipsów kosztuje 9,90 zł. O mieszkaniach i materiałach wykończeniowych lepiej nie wspominać. Podrożał również sprzęt hi-fi, jednak paradoksalnie - w porównaniu do innych dóbr - jest on bardziej przystępny niż kiedyś. Patrząc na powyższą listę, budżetowe kolumny podłogowe powinny obecnie kosztować minimum 4000-5000 zł, a tymczasem Indiana Line wprowadza model Tesi 5 za 3398 zł. Na zdjęciach prezentują się wspaniale, a producent informuje, że konstrukcyjnie są blisko spokrewnione z flagowymi Divami. Gdzie jest haczyk?

Buchardt Audio A10

Buchardt Audio A10

Mimo licznych zalet kolumny aktywne nigdy nie przyjęły się w audiofilskim świecie na szeroką skalę. Entuzjastów sprzętu hi-fi nie przekonały ani odsłuchy, ani to, że wybierając takie zestawy, eliminujemy konieczność znalezienia optymalnego wzmacniacza, ani też fakt, że realizatorzy dźwięku korzystają niemal wyłącznie z głośników aktywnych. Dlaczego więc to rozwiązanie nie przyjęło się w domach? Cóż, to proste - kolumny z wbudowanym wzmacniaczem są droższe od swoich pasywnych odpowiedników, a koniec końców dają niewiele korzyści. Zamiast integry trzeba dobrać do nich przedwzmacniacz lub odtwarzacz z regulowanym wyjściem, zamiast kabli głośnikowych prowadzić do nich długie interkonekty, a dodatkowo każdemu głośnikowi zapewnić zasilanie. Zmiana architektury systemu oznacza, że nie będziemy mogli łatwo wrócić do wcześniejszego schematu, a sprzedaż kolumn aktywnych może okazać się trudna. Większość melomanów trzyma się sprawdzonych rozwiązań, najczęściej zmieniając tylko jeden element układanki na lepszy, ale identyczny z punktu widzenia konstrukcji i funkcjonalności. Wszystko zmienia się, gdy do gry wkraczają w pełni samowystarczalne aktywne zestawy głośnikowe - takie, które dzięki łączności bezprzewodowej stanowią kompletny system stereo i nie potrzebują żadnego przedwzmacniacza ani jakiegokolwiek zewnętrznego źródła. Jest to szczególnie kuszące dla tych, którzy jeszcze nie weszli w świat wysokiej klasy sprzętu i nie mają żadnego "bagażu doświadczeń". Budować swój system stereo od zera, wybierając kolumny, wzmacniacz, źródło i akcesoria, czy kupić dobre kolumny bezprzewodowe i od razu zacząć słuchać muzyki? W wielu przypadkach wygoda bierze górę, dlatego do gry przyłączyły się takie marki jak KEF, Dynaudio, DALI, Triangle, Sonus Faber, Lyngdorf czy Pylon Audio, a ostatnio także duńska manufaktura, która w ten sposób uczciła dziesiątą rocznicę swojej działalności - Buchardt Audio.

ATC SCM7

ATC SCM7

A gdyby tak wypiąć się na ten cały audiofilizm i kupić sobie sprzęt stworzony przez i dla profesjonalistów? Jeżeli cenicie sobie wysoką jakość dźwięku, nie uwierzę, że przynajmniej raz tak nie pomyśleliście i nie zaczęliście rozglądać się za zestawami głośnikowymi, wzmacniaczami i słuchawkami, których używa się w studiach nagraniowych i reżyserkach. Problem polega na tym, że oba te światy rzadko się przenikają. W jednym cała ta aparatura służy czerpaniu przyjemności z odsłuchu. Może mieć swoje wady i humory, może być nawet skonstruowana w oryginalny sposób albo podłączona w przeciwfazie, ale jeśli cieszy oczy i uszy swojego właściciela, to wszystko jest w porządku. W drugim natomiast wygląd zewnętrzny i subiektywne odczucia użytkownika mają znaczenie drugorzędne, bo liczą się przede wszystkim parametry i rzetelne brzmienie. Tutaj sprzęt jest narzędziem pracy. Nie może nas oszukiwać i przegrzewać się po dwóch godzinach intensywnego użytkowania. Producent nie popełni wielkiego błędu, zakładając, że odbiorca będzie wiedział, jak wykorzystać potencjał elektroniki i nie ustawi zestawów głośnikowych w pomieszczeniu nieprzystosowanym do takiej zabawy. Nie twierdzę, że każdy profesjonalista jest boską istotą obdarzoną nadludzkim słuchem ani że amatorski sprzęt nie może się równać z aparaturą studyjną, ale ucieczka do świata pro audio zawsze była i wciąż pozostaje kuszącą alternatywą dla "cywilnych" wynalazków. Ilekroć mogę przetestować sprzęt o studyjnym rodowodzie, korzystam z tej okazji. A jeśli dodatkowo nie przerażają mnie ani gabaryty, ani cena, moja ciekawość wzrasta do tego stopnia, że szybciej zamykam rozpoczęte już recenzje i robię miejsce dla gościa z krainy mikrofonów i suwaków. Tym razem wybór padł na monitory ATC SCM7.

Ostatnie komentarze

  • Marsellus

    Świetne podstawkowce - kapitalna średnica, sprężysty, wielofakturowy bas (chociaż nie schodzi do piekieł) i neutralna góra. Dodam jeszcze, że według kilku portali testujących sprzęt audio (polskich i zagranicznych) rzeczywista skuteczność tych zestawów głośnikowych oscyluje w okolicach 79 dB. Ja w ...
    6
Zobacz inne komentarze

Revival Audio Sprint 4

Revival Audio Sprint 4

Rynek sprzętu audio jest wypełniony towarem niczym dyskonty przed świętami. Wybór jest przeogromny, chwilami wręcz przytłaczający. Na półkach dominują produkty uznanych, znanych audiofilom marek, których historia sięga nieraz czasów przedwojennych. Jeżeli w całym tym zamieszaniu na scenie pojawia się nowy gracz i od razu zaczyna odnosić sukcesy, istnieją tylko trzy logiczne wytłumaczenia - albo ktoś miał naprawdę genialny pomysł (co nie jest łatwe, bo po pierwsze niejedna głowa nad tym pracuje, a po drugie droga od pomysłu do realizacji jest długa i wyboista), albo w daną markę pompowane są duże pieniądze i mimo dużego szumu medialnego bilans zysków i strat jest ujemny, albo za nową firmą stoją doświadczeni zawodowcy - ludzie, którzy wiele lat pracowali dla innych, a pewnego dnia postanowili pójść na swoje. Revival Audio należy do tej trzeciej grupy. Pierwsze produkty tej marki pojawiły się na rynku w 2021 roku, a gdy zobaczyłem je na żywo, powiedziałem krótko - tego nie mógł zrobić ktoś, kto dopiero uczy się fachu. I miałem rację, ponieważ firma została powołana do życia przez dwóch przyjaciół, z których jeden projektowaniu audiofilskich kolumn poświęcił praktycznie całe swoje życie.

Ostatnie komentarze

  • Garfield

    Tego modelu jeszcze nie słyszałem, ale każdy poprzedni model Revivala podobał mi się bardzo. Panowie wiedzą, co robią.
    1
Zobacz inne komentarze

Escape Speakers P9

Escape Speakers P9

Myśląc o nowoczesnym sprzęcie audio, takim jak streamery, słuchawki bezprzewodowe czy głośniki sieciowe, zwykle mamy z tyłu głowy jedną myśl - aby był to produkt na poziomie, lepiej trzymać się uznanych producentów, w pierwszej kolejności przejrzeć katalogi wiodących marek. Dopiero gdy okaże się, że nie mają one w swojej ofercie tego, co sobie wymarzyliśmy, zaczynamy rozglądać się za urządzeniami, nazwijmy to, niszowymi. Potężne koncerny są na wygranej pozycji, ale wiele z nich ciężko sobie na to zapracowało i w ogóle nie dziwi mnie to, że klienci im ufają. Jeśli logo kojarzy im się pozytywnie, chętnie wybiorą kolejne urządzenie z tej samej stajni. Mniejsze firmy muszą starać się mocniej. Mogą walczyć niższymi cenami, ale wtedy - uwaga, tu wkracza ekonomia na poziomie podstawówki - nadal będą zarabiać mniej niż gracze rozdający karty i nigdy ich nie dogonią. To może jakością? Czasami to działa, ale brutalna prawda jest taka, że spora część klientów nie zauważy różnicy, szczególnie jeśli robią zakupy przez Internet. Na ekranie smartfona nie zawsze widać, czy kupujemy kawior, czy masę na makowiec. Istnieje jednak skuteczny sposób, aby się wybić - pokonać innych kreatywnością. W epoce szybkiego przepływu informacji chwytliwy pomysł może rozejść się po sieci niczym śmieszny mem. Tylko czy w świecie sprzętu audio jest jeszcze przestrzeń na takie śmiałe idee? Czy można stworzyć sprzęt, którego do tej pory w sklepach nie było? Młoda, belgijska firma Escape Speakers postanowiła udowodnić, że jest to możliwe. Aby sprawdzić, czy tak jest w istocie, postanowiłem przetestować ich największe dzieło - głośniki bezprzewodowe P9.

Lyngdorf Cue-100

Lyngdorf Cue-100

Peter Lyngdorf jest jedną z najważniejszych postaci w świecie sprzętu audio. Przez wielu uważany jest za wizjonera, pioniera w dziedzinie wzmacniaczy impulsowych, propagatora odważnych, niecodziennych rozwiązań. Duński przedsiębiorca i konstruktor nie jest jednak myślicielem, który długo pracuje w zaciszu własnego gabinetu, po czym zaskakuje audiofilów kolejnym dziwnym pomysłem. Zamiast tego dużo słucha, obserwuje rynek, spotyka się z nieszablonowo myślącymi ludźmi i, mówiąc wprost, macza ręce w wielu firmach i projektach. Lyngdorf zaczynał swoją karierę w 1975 roku jako dystrybutor urządzeń rozrywki domowej. Pięć lat później założył północnoeuropejską sieć sprzedaży detalicznej sprzętu audio HiFi Klubben, a następnie, w 1983 roku, wraz z przyjaciółmi powołał do życia własną markę głośników - DALI (Danish Audiophile Loudspeaker Industries). W 1990 roku Duńczyk kupił firmę Snell Acoustics, której założyciel, Kevin Voecks, opracował autorską technologię korekcji akustyki pomieszczenia. W 1997 roku Lyngdorf zainwestował w duński startup Toccata Technology, kierowany przez współpracownika Petera, Larsa Risbo. Najbardziej ikonicznym urządzeniem stworzonym przez Lyngdorfa był wzmacniacz TacT Millenium, który zapisał się w historii jako pierwszy hi-endowy przedstawiciel urządzeń nowej generacji. Ze względu na stosunkowo wysoką cenę nigdy nie miał on szans stać się komercyjnym hitem, jednak wielu audiofilów go pokochało i zdecydowało się pójść tą drogą jeszcze zanim technologia cyfrowa na dobre się rozpowszechniła. Kiedy inni nadrabiali zaległości, Lyngdorf mógł skupić się na rozwijaniu swojej technologii i sprzedawaniu jej pod różnymi postaciami. Tą najbardziej hi-endową i ekstrawagancką pozostają systemy stworzone we współpracy ze światowej sławy producentem fortepianów, firmą Steinway & Sons. Dla audiofilów o wiele bardziej atrakcyjna jest oferta marki Lyngdorf Audio, w której znajdziemy komponenty elektroniczne oraz zestawy głośnikowe. Jak możecie się domyślić, nie mają one zbyt wiele wspólnego z klasycznymi kolumnami.

Ostatnie komentarze

  • Garfield

    Słuchałem. Dobre, ale sukcesu handlowego nie wróżę. W kategorii monitorów "cost-no-object" w podobnej cenie są Gaudery DARC 40, w których jakoś bardziej widać, za co się płaci. A znacznie taniej Dynaudio Confidence 20 czy Magico A1.
    0
Zobacz inne komentarze

Indiana Line Diva 3

Indiana Line Diva 3

Na początku sierpnia opublikowaliśmy test kolumn Indiana Line Diva 5. Sympatyczne, ładne, porządnie wykonane, oferujące zaskakująco dobry dźwięk i rozsądnie wycenione podłogówki zrobiły na mnie znakomite wrażenie. Wydawało mi się, że temat został rozpracowany i w najbliższej przyszłości nie będziemy do niego wracać, ale niedługo potem wydarzenia nabrały rozpędu. Po pierwsze, na przestrzeni miesiąca włoska firma uzupełniła tę serię dwoma kolejnymi modelami. W ofercie pojawił się głośnik centralny Diva 7 i wolnostojący model Diva 6, który nie jest odrobinę, ale znacznie, znacznie większy od zrecenzowanych przeze mnie "piątek". Trójdrożne pudła wyposażone w trzy woofery wspierane bass-refleksem dmuchającym w podłogę prezentują się tak, jakby zostały zaprojektowane z myślą o nagłośnieniu pokoi o powierzchni rzędu 40-50 m². Obie premiery świadczą o tym, że producent wiąże z serią Diva naprawdę duże nadzieje. Po drugie, w dobie walki o przestrzeń do życia coraz więcej osób interesuje się kolumnami podstawkowymi. Po teście "piątek" pojawiły się nawet pytania, czy mniejsze i znacznie tańsze "trójki" będą równie dobrym wyborem do typowego, kilkunastometrowego pokoju. Gdybym był sprzedawcą, prawdopodobnie odpisałbym, że tak - trzeba brać i się nie zastanawiać. Ponieważ jednak jestem dziennikarzem, a monitorów z tej serii nie słuchałem, postanowiłem zasięgnąć języka "na mieście" i zadzwoniłem do kolegi, któremu w tej i nie tylko tej materii mogę zaufać. "Czy są równie dobre? Powiem ci więcej - biorąc pod uwagę cenę, to jeśli tylko nie spapra się sprawy na etapie dobierania elektroniki, są nawet lepsze!" - powiedział. Lekko nie dowierzając w to, co usłyszałem, zacząłem zadawać kolejne pytania. Jak to lepsze? A jak wygląda sprawa z dynamiką, basem, ogólną skalą dźwięku? Mimo wszystko ciężko, aby kompaktowe monitory mogły w tych kategoriach nawiązać rywalizację z 2,5-drożnymi podłogówkami. "Kurde, Tomek, jak nie wierzysz, to weź je wypożycz i posłuchaj sam." - odparł mój rozmówca. No to wziąłem wypożyczyłem. I posłucham.

Triangle Capella

Triangle Capella

Kiedy otrzymałem informację prasową na temat aktywnych monitorów Triangle'a, byłem przekonany, że ich nazwa jest nawiązaniem do znanego wszystkim muzykom i melomanom terminu "a cappella", oznaczającego wykonywanie utworu bez akompaniamentu, bez udziału instrumentów. Byłoby to logiczne, ponieważ mówimy o zestawach głośnikowych, które do prawidłowej pracy nie potrzebują wzmacniacza ani źródła w postaci przetwornika, odtwarzacza płyt kompaktowych czy gramofonu. Coś mi mówi, że tym tropem mogliby pójść Włosi, jednak francuska manufaktura miała zupełnie inny pomysł. Jej najnowszemu dziełu nadano nazwę jednego z najjaśniejszych punktów na nocnym niebie - podwójnego układu gwiezdnego. Doskonale widoczną gołym okiem Kapellę tworzą dwa żółte olbrzymy - gwiazdy wielokrotnie większe od naszego Słońca, które nieprzerwanie tańczą wokół siebie. "Podobnie jak te dwie gwiazdy, kolumny Triangle Capella tworzą harmonijny duet, łącząc w sobie kunszt rzemiosła akustycznego oraz najnowsze technologie strumieniowania i wzmacniania dźwięku, wypełniając dom muzyką o nieskazitelnej czystości." - czytamy na stronie producenta. Nie uwierzę, jeśli powiecie, że nie jesteście zaintrygowani.

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser w swojej historii wydał na świat tyle świetnych słuchawek, że gdyby ktoś chciał ułożyć listę najważniejszych modeli wszech czasów, spokojnie mógłby stworzyć ją wyłącznie z produktów tej jednej firmy....

FiiO FT7

FiiO FT7

Niektóre firmy wchodzą do świata hi-fi frontowymi drzwiami, budując swoją legendę przez dekady wokół kilku wysokiej klasy wzmacniaczy, kolumn albo gramofonów, a potem ostrożnie poszerzając katalog o kolejne segmenty. Inne...

Advance Paris A12 Apex

Advance Paris A12 Apex

Advance Paris nie jest marką nową, choć przez długi czas funkcjonowała na rynku trochę obok głównego nurtu audiofilskich rozmów. Firma wystartowała w 1995 roku jako Advance Acoustic. Początkowo oferowała zestawy...

Bannery boczne

Komentarze

stereolife
@Artur - To jest raczej uzależnione od źródła. Jeżeli odtwarzacz ma konstrukcję symetryczną, prawdopodobnie warto będzie sprawdzić, czy połączenie XLR okaże się...
Mary
A jakie to modele? Bo mnie interesuje ten temat...
słuchacz
@Artur - Trzeba to sprawdzić na słuch i nie instalować w ciemno. Niestety znakomita większość wzmacniaczy z wejściami zbalansowanymi (obojętne, tranzystor czy l...
Marcin
Jako były posiadacz Charybdis podpisuję się pod całym testem recenzji. Już wkrótce naprawię swój błąd i powrócę do nich ;) Nie słyszałem obiektywnie nic co grał...
Artur
Witam. Widzę, że dołożono kartę rozszerzeń XLR. Czy jest dużo różnica między RCA a XLR ? Warto zainwestować w to rozszerzenie?

Płyty

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Kiedy opisywałem "Fires Within Fires", uznałem ten album za rozczarowanie. Był dla mnie za krótki, przez co sprawiał wrażenie niedopowiedzianego,...

Newsy

Tech Corner

Najpopularniejsze gniazda i wtyczki w sprzęcie audio

Najpopularniejsze gniazda i wtyczki w sprzęcie audio

Wielu audiofilów, a także niektórych ludzi mających niewielkie pojęcie na temat sprzętu stereo, fascynuje temat kabli używanych do łączenia zestawów głośnikowych ze wzmacniaczem, wzmacniacza z odtwarzaczem, a nawet tych odpowiadających za dostarczenie prądu do naszych urządzeń. Zanim jednak zagłębimy się w dywagacje na temat wyższości srebra nad miedzią czy sensu...

Prezentacje

Japońska szkoła brzmienia - Yamaha

Japońska szkoła brzmienia - Yamaha

Yamaha to jeden z producentów sprzętu hi-fi, którego logo kojarzą niemal wszyscy. Nie tylko ze względu na jego obecność na popularnych amplitunerach, soundbarach, głośnikach bezprzewodowych i systemach mikro, ale także produktach związanych z domową aparaturą audio bardzo luźno albo wcale. Nie ulega jednak wątpliwości, że w wielu kręgach, także wśród...

Poradniki

Wszystko o akustyce pomieszczenia odsłuchowego

Wszystko o akustyce pomieszczenia odsłuchowego

Który element systemu audio jest najważniejszy? Większość audiofilów z pewnością wskazałoby na zestawy głośnikowe. Inni powiedzą, że pierwszeństwo powinien mieć...

Listy

Galerie

Dyskografie

Wywiady

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut...

Popularne artykuły

Vintage

Mikiphone

Mikiphone

Szukając informacji o konstrukcjach, które zapisały się w historii sprzętu audio złotymi zgłoskami lub po prostu wyglądały na tyle fanie,...

Słownik

Poprzedni Następny

THD

Total Harmonic Distorsion czyli całkowite zniekształcenia harmoniczne - współczynnik określający miarę zniekształceń nieliniowych w urządzeniach elektronicznych, w tym oczywiście w sprzęcie audio. Idealną sytuacją byłoby, gdyby wzmacniacz po otrzymaniu sygnału...

Cytaty

HonoreDeBalzac.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.