Trzy integry w nowych wersjach - Soul Note A-0, A-1 i A-2 ver.2
- Kategoria: Newsy sprzętowe
- Tomasz Karasiński

Soul Note odświeża praktycznie cały podstawowy segment swojej oferty wzmacniaczy zintegrowanych. Do sprzedaży wchodzą A-0 ver.2, A-1 ver.2 i A-2 ver.2 - następcy konstrukcji, które przez ostatnie lata wyznaczały kolejne szczeble w katalogu japońskiej marki. Zachowano ich nazwy, charakterystyczne wzornictwo i ogólną hierarchię, jednak zmiany nie ograniczyły się do wymiany kilku podzespołów czy delikatnego dostrojenia znanych układów. W każdym przypadku inżynierowie Soul Note wrócili do najważniejszych sekcji wzmacniacza, przebudowując stopnie wyjściowe, układy polaryzacji i zasilanie, a w droższych modelach sięgając po rozwiązania opracowane dla flagowego A-3. Co ciekawe, nie zawsze przełożyło się to na bardziej efektowne liczby w tabeli danych technicznych. Najlepszym przykładem jest A-2 ver.2, którego moc nominalna jest niższa niż u poprzednika, ponieważ konstruktorzy świadomie postawili na większą wydajność prądową i lepsze zachowanie przy trudnym obciążeniu. Trudno o bardziej czytelny przykład podejścia Soul Note, gdzie od lat ważniejsze od specyfikacji wyglądającej dobrze w katalogu jest to, co zdaniem projektantów rzeczywiście przynosi korzyści podczas odsłuchu.
Cała trójka ma zresztą dla firmy szczególne znaczenie. A-1 i A-0 trafiły do katalogu w 2016 roku, kiedy Hideki Kato został głównym konstruktorem Soul Note, natomiast A-2 dołączył do nich rok później. To właśnie od tych urządzeń zaczęła się seria produktów, która w kolejnych latach doprowadziła markę do znacznie droższej elektroniki serii 3. Sam Kato wspomina ten okres jako moment przełomowy - dostał wówczas pełną odpowiedzialność nie tylko za układy elektroniczne, ale też planowanie produktów, konstrukcję mechaniczną, strojenie i ostateczny kształt urządzeń. Z tego czasu pochodzi również filozofia projektowa, którą Soul Note rozwija do dziś - rozbieżność między świetnymi pomiarami a dobrym brzmieniem nie musi być przypadkiem, dlatego nie każdy parametr należy poprawiać za wszelką cenę. W praktyce oznacza to między innymi stosowanie bardzo szybkich, dyskretnych układów bez sprzężenia zwrotnego, unikanie niepotrzebnego komplikowania toru oraz dość niekonwencjonalne podejście do zasilania i mechaniki obudowy. Nowe wersje A-0, A-1 i A-2 są więc nie tyle próbą wymyślenia tych wzmacniaczy od nowa, ile wykorzystaniem doświadczeń zebranych przez niemal dekadę rozwijania tej samej koncepcji.

Najmniejszy A-0 ver.2 pozostaje urządzeniem zdecydowanie najbardziej purystycznym. W czasach, gdy nawet stosunkowo niedrogie integry potrafią mieć przetwornik, streamer, Bluetooth, aplikację i kolorowy ekran, Soul Note proponuje pełnowymiarowy wzmacniacz oddający 10 W na kanał przy 8 Ω, pozbawiony nawet zdalnego sterowania. Nie jest to jednak model budżetowy w tradycyjnym znaczeniu tego słowa, lecz świadomie uproszczona konstrukcja dla osób, które nie potrzebują dużej mocy ani rozbudowanego wyposażenia. W środku znalazł się całkowicie dyskretny układ bez sprzężenia zwrotnego, sprowadzony w zasadzie do wzmacniacza mocy, selektora źródeł i regulacji głośności. Stopień wyjściowy tworzy pojedyncza para tranzystorów TO-220 pracująca w układzie push-pull, uzupełniona czterostopniowym układem Darlingtona, a nowy obwód polaryzacji zastąpił rozwiązanie wykorzystujące diody LED. Producent podkreśla, że właśnie ograniczenie mocy pozwoliło zastosować prostą końcówkę z tranzystorami o małej pojemności i bardzo dobrych właściwościach przy wysokich częstotliwościach. Innymi słowy, tych 10 watów nie należy traktować jako oszczędności - to jeden z podstawowych elementów całej koncepcji A-0.

Druga generacja najmniejszej integry jest przy tym wyraźnie bardziej funkcjonalna od poprzednika. Rozbudowano sekcję przedwzmacniacza, dodając dwa sposoby pracy wyjścia pre-out. Oprócz znanego wcześniej trybu Low dostępny jest teraz tryb High, w którym sygnał pobierany jest bezpośrednio z wyjścia wzmacniacza, a użytkownik może także wybrać, czy podczas korzystania z pre-outu terminale głośnikowe mają pozostać aktywne. Do wyjść RCA dołączyły XLR-y, a producent sporo uwagi poświęcił również wzmacniaczowi słuchawkowemu, który osiąga 3 W na kanał przy 32 Ω. Charakterystyczne rozwiązania znajdziemy też w mechanice obudowy. Górna pokrywa nie została mocno skręcona z chassis, natomiast trzy punkty podparcia rozmieszczono zgodnie z firmową koncepcją Direct Mechanical Earth, której zadaniem jest możliwie bezpośrednie odprowadzanie drgań transformatora. A-0 ver.2 mierzy 430 x 109 x 418 mm i waży 8 kg, więc mimo bardzo skromnej mocy pozostaje pełnowymiarowym, solidnym wzmacniaczem, a nie miniaturową zabawką do łatwych kolumn.

A-1 ver.2 zajmuje w całej rodzinie miejsce najbardziej klasycznej integry. Polski dystrybutor określa jego poprzednika jako najlepiej sprzedający się wzmacniacz Soul Note, co nie powinno szczególnie dziwić - łączył on jeszcze dość prostą konstrukcję i niewielką obudowę z mocą pozwalającą myśleć o współpracy ze znacznie szerszą gamą kolumn niż w przypadku A-0. Nowy model rozwija tę formułę, oferując 40 W na kanał przy 8 Ω i 80 W przy 4 Ω. Stopień wyjściowy nadal pracuje w pojedynczej konfiguracji push-pull, jednak zastosowano tutaj większe tranzystory TO-3P połączone w czterostopniowy układ Darlingtona. Przebudowano także układ polaryzacji oraz zasilacz, którego sercem jest nowy, nieimpregnowany transformator toroidalny. Soul Note ponownie nie próbowało wyciągnąć z niego maksymalnej możliwej mocy. Napięcie wtórne zostało dobrane z myślą o zwiększeniu wydajności prądowej, dzięki czemu wzmacniacz ma pewniej radzić sobie z nowoczesnymi zestawami głośnikowymi, szczególnie gdy ich impedancja schodzi do niskich wartości.

W A-1 ver.2 pojawiło się również rozwiązanie, które w jeszcze większym stopniu zbliża go do droższej elektroniki Soul Note - zbalansowany tłumik z przełączaniem przekaźnikowym. Zamiast klasycznego potencjometru sygnał przechodzi przez zestaw precyzyjnych rezystorów dobieranych przekaźnikami, co pozwala uniknąć między innymi problemów z nierównowagą kanałów przy niewielkiej głośności. Producent wiąże z tym również poprawę przejrzystości i stereofonii. W nowej wersji wzmacniacz ma dwa wejścia XLR, a konstrukcję mechaniczną podporządkowano tym samym zasadom co w pozostałych urządzeniach marki - transformator i punkty podparcia rozmieszczono tak, aby ograniczyć przenoszenie jego drgań na pozostałe elementy, zaś sama obudowa nie została zaprojektowana jako maksymalnie sztywna, zamknięta bryła. Soul Note woli kontrolować rezonanse niż próbować całkowicie je zdusić, dlatego również tutaj rozwiązania, które u innego producenta mogłyby wyglądać jak konstrukcyjne dziwactwo, są konsekwencją przyjętej wiele lat temu filozofii. A-1 ver.2 zachował wymiary 430 x 109 x 418 mm, ale jego masa wzrosła do 10 kg.

Największy A-2 ver.2 pokazuje natomiast, jak daleko można było rozwinąć tę samą bazową koncepcję bez wchodzenia na poziom cenowy serii 3. W poprzedniej wersji wzmacniacz rozwijał 100 W na kanał przy 8 Ω, tymczasem następca oferuje 80 W. Przy 4 Ω otrzymujemy 160 W zamiast wcześniejszych 200 W. Nie jest to pomyłka ani efekt oszczędności, lecz jedna z ważniejszych zmian konstrukcyjnych. Inżynierowie celowo obniżyli napięcie zasilające, uznając, że znacznie istotniejsza będzie możliwość szybkiego dostarczenia dużego prądu wtedy, gdy impedancja kolumn spadnie do niskiej wartości. Jeszcze ciekawsze rzeczy dzieją się w samym stopniu końcowym. A-2 ver.2 wykorzystuje równoległy układ push-pull z szybkimi tranzystorami TO-3P zaczerpniętymi z flagowego A-3, przy czym elementy są dokładnie parowane pod względem współczynnika hFE. Takie same tranzystory pracują w rozbudowanym stopniu sterującym, co ma pozwalać na bardzo szybkie reagowanie na zmiany prądu w końcówce. Soul Note określa właśnie tę zmianę jako jeden z najważniejszych kroków naprzód w stosunku do poprzedniego A-2.

Na tym jednak modernizacja się nie kończy. Od nowa opracowano stopień wzmocnienia napięciowego i jego polaryzację, a regulację głośności powierzono zbalansowanemu tłumikowi przekaźnikowemu podobnemu do tego zastosowanego w A-1 ver.2. Wejścia, selektor, tłumik i stopień napięciowy skupiono na jednej wielowarstwowej płytce, dzięki czemu udało się skrócić drogę sygnału oraz ograniczyć liczbę przewodów i złączy. W sekcji zasilania i stopnia wyjściowego wykorzystano wewnętrzną warstwę miedzi o grubości 70 µm, pełniącą funkcję szerokiej szyny prądowej, a wiele połączeń wykonano przez bezpośrednie lutowanie przewodów do płytek. Nawet radiatory nie są tutaj przypadkowymi kawałkami aluminium - mają konstrukcję kominową, która zapewnia swobodny przepływ powietrza i jednocześnie ogranicza własne drgania. A-2 ver.2 może pracować również jako końcówka mocy. W takim trybie układ mikroprocesorowy zostaje odłączony, a selektor źródeł i tłumik są pomijane, dzięki czemu sygnał trafia możliwie krótką drogą do właściwego wzmacniacza. Do dyspozycji pozostają zarówno połączenia RCA, jak i XLR. Największy przedstawiciel nowej trójki mierzy 430 x 162 x 423 mm i waży około 20 kg.

Widać więc, że oznaczenie ver.2 w tym przypadku nie sprowadza się do kosmetycznego liftingu. A-0 pozostaje świadomie minimalistycznym, 10-watowym wzmacniaczem dla użytkowników, którzy potrafią dobrać do niego odpowiednie kolumny i nie potrzebują elektronicznych dodatków, A-1 wyrasta na najbardziej uniwersalnego przedstawiciela rodziny, natomiast A-2 coraz wyraźniej korzysta z doświadczeń zdobytych przy znacznie droższym A-3. Wspólny pozostaje sposób myślenia - proste układy, brak sprzężenia zwrotnego, duża dbałość o chwilową wydajność prądową i mechanikę oraz gotowość do poświęcenia efektownego parametru, jeśli konstruktorzy uznają, że można w ten sposób uzyskać lepszy rezultat. Wszystkie trzy wzmacniacze będą oferowane w wersjach Premium Silver i Premium Black. W Polsce zapowiedziano już ich premierowe prezentacje - A-0 ver.2 i A-2 ver.2 będzie można zobaczyć na Stadionie Narodowym, natomiast A-1 ver.2 zostanie pokazany w hotelu Radisson Blu Sobieski. Ceny wynoszą odpowiednio 11000 zł za A-0 ver.2, 17000 zł za A-1 ver.2 i 34000 zł za A-2 ver.2.
Źródło: Audiopunkt

















Komentarze