Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

HiFiMAN Edition X

HiFiMAN Edition X

Patrząc na to, co w ciągu kilku ostatnich lat działo się na rynku słuchawek można odnieść wrażenie, że producenci audiofilskiego sprzętu urządzili sobie na tym polu regularny wyścig. Zupełnie jakby w jednym momencie wszyscy wyznaczyli sobie cel skonstruowania najlepszych słuchawek, jakie są w stanie wykonać. Batalia rozpoczęła się już kilka lat temu, kiedy to uznanym markom zaczęła wyrastać poważna konkurencja. Sennheiser, Beyerdynamic, Grado, Audio-Technica czy AKG najpierw ujrzeli atak na segment eleganckich słuchawek do smartfona, a następnie kolejną falę bezkompromisowych nauszników dla audiofilów. Żeby było ciekawiej, rywale szybko zaczęli oferować słuchawki znacznie droższe i - w domyśle - lepsze, niż to, co mieli do zaoferowania starzy wyjadacze. Niektórzy twierdzą nawet, że to dzięki takim firmom, jak HiFiMAN, Audeze, Ultrasone czy OPPO, dotychczasowi specjaliści od hi-endowych słuchawek musieli podnieść poprzeczkę. Sennheiser podniósł rękawicę prezentując nowego Orpheusa - luksusowy zestaw, który pewnie ciężko będzie przebić. Ultrasone co chwila wypuszcza jakąś limitowaną edycję w cenie przekraczającej kilkanaście tysięcy złotych. Focal zaprezentował referencyjne Utopie zbudowane z najlepszych materiałów dostępnych na naszej planecie i wycenione na kilkanaście tysięcy złotych. Górna półka w katalogu Audeze to również okolice dziesięciu tysięcy. Nie jest jednak żadną tajemnicą, że specjalistą od podnoszenia poprzeczki jest właśnie HiFiMAN. Firma znana z produkcji słuchawek planarnych weszła na zupełnie nowy poziom wprowadzając model HE-1000 - ogromne, luksusowe i piękne słuchawki wykorzystujące prawdopodobnie największe na rynku przetworniki magnetostatyczne, których membrana ma grubość jednej milionowej milimetra. Każdy, ale to każdy miłośnik słuchawek chciałby mieć w domu coś takiego. Jedynym problemem jest oczywiście cena - 14395 zł to dla wielu audiofilów bariera nie do pokonania, a przecież takie nauszniki trzeba jeszcze czymś napędzić. Koniec marzeń? Okazuje się, że nie, bo firma postanowiła wprowadzić nieco tańszą odmianę HE-1000 - mniej wypasioną, ale wyposażoną w bardzo, bardzo podobne przetworniki. Stosując nieco tańsze materiały udało się zejść z ceną do 8799 zł. Czy to naprawdę "HE-1000 za pół ceny"? Przekonajmy się - przed nami Edition X.

HiFiMAN to marka, która jeszcze kilka lat temu nie budziła szczególnych emocji, jednak teraz znajduje się w obszarze zainteresowania każdego audiofila szukającego wyjątkowych, porządnych słuchawek. Firma od początku mierzyła wysoko, stawiając sobie za cel popularyzację nauszników określanych jako planarne lub ortodynamiczne. W przeciwieństwie do klasycznych modeli dynamicznych, tutaj dźwięk jest wytwarzany przez cieniutką folię, która sama jest elementem układu napędowego. Firma, której właścicielem jest przedsiębiorstwo Head Direct z siedzibą w Nowym Jorku odniosła również spory sukces na rynku odtwarzaczy przenośnych. Warto w tym miejscu wspomnieć chociażby jedno z najlepszych urządzeń tego typu - HM-801. To produkt, który dał firmie międzynarodową sławę oraz bardzo mocną pozycję na amerykańskim rynku audiofilskim. HiFiMAN słynie z tego, że prototypy najwyższych modeli słuchawek dopracowuje przy udziale swoich potencjalnych klientów. Każdy nowy przetwornik przechodzi aż roczny okres testowy, co wydaje się szczególnie ważne w przypadku firmy uderzającej w tak wysokie rejony cenowe.

Flagowy model HE-1000 naprawdę narobił na rynku zamieszania. Kiedy firma wypuszczała coraz to nowsze, lepsze, lżejsze i ładniejsze słuchawki z przedziału 4000-6000 zł, nikt jeszcze nie panikował. Egzotyczne ortodynamiki mogły być przecież traktowane jako konkurencja dla flagowych modeli uznanych producentów - Sennheiserów HD 800, Beyerdynamiców T1 czy Grado PS1000. HiFiMAN jednym ruchem przebił praktycznie wszystkich, serwując słuchawki trzykrotnie droższe od HD 800, które przecież wyznaczyły w słuchawkowym świecie pewien poziom odniesienia. Dla wielu był to prawdziwy szok, jednak od razu pojawiło się oczywiste pytanie - czy to tylko pokazówka z ceną z kosmosu, czy rzeczywiście HE-1000 są aż tak dobre? Okazało się, że są. W tym momencie HiFiMAN przeniósł się do ekstraklasy, a HE-1000, mimo wysokiej ceny, znalazły wielu nabywców, co automatycznie udowodniło innym producentom, że chętni na tak ekstremalnie hi-endowe słuchawki na pewno się znajdą. Pięciocyfrowa kwota dla wielu melomanów jest jednak czymś, co stawia słuchawki nawet ponad sferą marzeń. Być może szybko takie sygnały zaczęły docierać do producenta ponieważ niedługo światło dzienne ujrzał model Edition X. Słuchawki na zdjęciach prezentowały się niemal identycznie. Miały tylko trochę inny pałąk i ciemnogranatowe elementy muszli zamiast drewnianych. Wyglądało jednak na to, że to te same przetworniki zapakowane w trochę inne ubranko wystylizowane trochę na produkt dla profesjonalistów. W zagranicznych magazynach i portalach Edition X były praktycznie wszędzie, u nas oczywiście z lekkim opóźnieniem. Każdy dobry sklep z hi-endowymi słuchawkami chwalił się na Facebooku i Instagramie, że już je ma. Naturalnie nowe HiFiMAN-y trafiły również do testów, z których w globalnym ujęciu wynika, że to znakomite słuchawki, choć w porównaniu z HE-1000 - trochę plastikowe. Teoretycznie tak miało być, a jak jest naprawdę?

HiFiMAN Edition X

Wygląd i funkcjonalność

Zanim Edition X trafiły do mnie na odsłuchy, przeczytałem kilka recenzji dotyczących tego modelu i muszę przyznać, że najbardziej zaciekawiło mnie właśnie podejście osób testujących do tematu jakości wykonania i ceny tego modelu. Zazwyczaj testerzy zaczynali swoje recenzje chwaląc firmę za decyzję o wypuszczeniu na rynek tańszej odmiany HE-1000, w której zaoszczędzono na materiałach, ale zachowano elementy kluczowe dla brzmienia, a potem mimo wszytko narzekali na to, że Edition X są wykonane gorzej, niż HE-1000. Od początku pachniało mi to lekką niekonsekwencją, bo chyba nikt nie spodziewał się, że słuchawki za 8799 zł będą dokładnie takie same, jak te za 14395 zł. Rozwiązanie tej zagadki wydaje się banalnie proste - owszem, producent zdecydował się wprowadzić tańszy model, w którym trzeba było wprowadzić pewne oszczędności, ale niespełna dziewięć tysięcy złotych to wciąż kupa pieniędzy. Jeżeli więc zaczniemy przedstawiać sprawę tak, że oto mamy przed sobą słuchawki warte 8799 zł, w których "są pewne oszczędności", to tak zwany normalny klient złapie się za głowę - przecież w takich nausznikach już wszystko powinno być mega luksusowe, prawda? Tak, zgadzam się. Ale jeśli zaczniemy od tego, że z flagowych słuchawek za niecałe piętnaście tysięcy udało się zrobić coś bardzo podobnego za niecałe dziewięć, stosując w pewnych miejscach plastikowe elementy zamiast metalowych, ale z prawie takimi samymi przetwornikami, które "robią" większość końcowej ceny, to już brzmi tak, jak "sześć tysięcy w kieszeni w zamian za trochę gorszy wygląd". A to już spora różnica.

Edition X przyjeżdżają do nas w dużym kuferku obszytym skórą. Same nauszniki prezentują się bardzo dobrze, choć niektórzy mogą poczuć pewien niedosyt związany z plastikowymi elementami pałąka. Tu mała uwaga - nie oznacza to, że całe słuchawki są plastikowe. Chodzi tylko i wyłącznie o "widelce" do których przymocowane są właściwe muszle. Nauszniki mają metalowe obudowy z bardzo ciekawymi pokrywami przypominającymi żaluzje - producent opatentował zresztą to rozwiązanie nadając mu nazwę Window Shade. Asymetryczne muszle są ogromne i bez problemu obejmują małżowiny. Metalowy jest również pałąk - ma postać wąskiej poprzeczki zagiętej z dwóch stron i zamykającej całą konstrukcję. Z naszą głową styka się natomiast duży kawałek materiału przypominającego perforowaną skórę. Jest dość elastyczny i bardzo wygodny, a regulację jego długości zrealizowano tak samo, jak w modelu HE-1000 - za pomocą mechanizmów szczebelkowych, które przesuwamy na końcach pałąka, w pobliżu muszli. Ciekawostką są hybrydowe pady, których zewnętrzna część została obszyta skórą, a elementy stykające się ze skórą - miękkim welurem. Trzeba przyznać, że HiFiMAN wpadł tutaj na doskonały pomysł łącząc dwa światy i zapewniając użytkownikom maksymalny poziom komfortu. Mając Edition X na głowie czujemy się jak wtuleni w ulubioną poduszkę. Dzięki skokowej regulacji długości pałąka możemy natomiast ustawić lub zapamiętać najlepsze dla nas położenie i wówczas po skończonym odsłuchu odkładać słuchawki na stojak lub do szuflady. Szkoda, że twardy, skórzany kuferek jest wewnątrz tak ciasny - wycięcia w piankowych elementach pozwalają oczywiście na przechowywanie słuchawek, ale raczej z odpiętym kablem i pałąkiem złożonym na maksa. Ponowne wyjęcie nauszników też wymaga sprytu i delikatności. Lepszą opcją jest kupno specjalnego, drewnianego stojaka.

Dołączony do zestawu przewód również był krytykowany przez niektórych recenzentów, choć ja nie mam z nim żadnych problemów. Zresztą zastosowanie dość standardowych wtyków pozwala nam na eksperymenty. Specjalnych kabli słuchawkowych jest na rynku sporo, wystarczy wymienić serię Kimber Kable Axios w której znajdziemy dedykowany kabel dla HE-1000, a więc można założyć, że do Edition X będzie bardziej niż odpowiedni. Wraz ze słuchawkami dostajemy dwa przewody - jeden z wtykiem 3,5 mm, drugi z większym jackiem 6,3 mm. Firmowe kable wyglądają solidnie i jedynie ich kolorystyka trochę nie pasuje do czarno-granatowego wykończenia słuchawek. Z kwestii praktycznych największą zaletą Edition X i jednocześnie jednym z elementów, w którym mogą one nawet mieć przewagę nad flagowymi HE-1000 jest wysoka skuteczność. 103 dB i impedancja na poziomie 25 Ω to parametry, które w tego typu słuchawkach jeszcze niedawno wydawały się wręcz nierealne. Sam producent twierdzi, że dzięki tak przyjaznej efektywności, Edition X można podpiąć do dowolnego źródła, w tym nawet do komputera czy smartfona, bez dodatkowego wzmacniacza. Oczywiście pozostaje jeszcze kwestia jakości brzmienia, ale samo osiągnięcie takich parametrów jest sporym wyczynem. Nawet jeśli nie planujecie używać Edition X ze smartfonem, dobrze wiedzieć, że przy wyborze wzmacniacza słuchawkowego nie będzie trzeba się ograniczać tylko do modeli oferujących wysoką moc. Słabiutka, ale czarująca lampa OTL? Czemu nie! To może być nawet bardzo fajny pomysł.

Na koniec tego akapitu garść plusów, minusów i innych obserwacji. Edition X są bardzo komfortowe chyba, że macie małą głowę. Dla osób o mniejszym rozmiarze czaszki, założenie tych słuchawek może być hmm... Wiecie jak wygląda Pomnik Małego Powstańca w Warszawie? No właśnie - w tych nausznikach można się dosłownie zanurzyć i jeśli nie macie odpowiednio dużej głowy, będziecie mieć muszle w okolicach szyi, a pady obejmą nie tylko uszy, ale i policzki. Plastikowe elementy konstrukcyjne wyglądają bardzo przeciętnie i zgodzę się z tym, że do słuchawek za takie pieniądze zupełnie to nie pasuje. Gdybym miał taki wybór, dopłaciłbym jeszcze kilkaset złotych za metalowe mocowania pałąka - w stosunku do HE-1000 testowane słuchawki wciąż byłyby o wiele tańsze, ale ogólnie prezentowałyby się lepiej. Bardzo spodobało mi się za to obicie padów. Czarny welur jest bardzo miękki i nawet przy dłuższych odsłuchach nie zniechęca do siebie. Co najwyżej potrafi przyciągnąć nieczystości, ale trzeba się z tym liczyć - taka jest natura tego materiału. No i na koniec - Edition X są słuchawkami otwartymi, więc każdy użytkownik siedzący w promieniu nawet kilku metrów, będzie nas wyraźnie słyszał, a jeśli mocno damy w palnik, z perspektywy współlokatorów wrażenie będzie takie jakbyśmy odpalili średniej wielkości radio. Podsumowując - ciekawe, nietuzinkowe i niezwykle komfortowe słuchawki, które mimo pewnych oszczędności bardzo łatwo polubić.

HiFiMAN Edition X

Brzmienie

Powiem wprost - jakość brzmienia tych słuchawek z co najmniej dwukrotną siłą rekompensuje tańsze materiały użyte do ich wykonania. Po odpowiednim wygrzaniu, ich dźwięk jest bardzo otwarty, szeroki, wychodzi daleko poza słuchawki i daje bardzo przyjemny efekt przestrzenny. Dawno nie zdarzyło mi się poczuć takiego powiewu powietrza wokół głowy i jednocześnie spokoju. Typowej dla ortodynamików otwartości towarzyszy znakomita wręcz szczegółowość. Nie wiem ile czasu inżynierowie HiFiMAN-a spędzili nad tym projektem, ale góra pasma jest tutaj wręcz mistrzowskim popisem. Delikatna, nasycona detalami, czyściutka, a jednocześnie słodka - po prostu wielka klasa. Niezależnie od repertuaru, wysokie tony trzymają się pasma niczym przyklejone na mocny klej. Nie ulegają, nie rozjaśniają, ale wiernie towarzyszą średnicy. Czasem można nawet odnieść wrażenie lekkiego przyciemnienia, ale moim zdaniem wynika to właśnie ze znakomicie zrealizowanego połączenia tych dwóch zakresów. Choć nie mogłem bezpośrednio porównać Edition X z flagowymi HE-1000, słuchałem tych drugich jakiś czas temu i na pierwszy rzut ucha powiedziałbym, że Edition X są odrobinę ciemniejsze i bardziej plastyczne. Być może producent celowo nadał im taki charakter, aby można było odróżnić oba modele od siebie? Jeśli to prawda, to pozostaje pytanie czy aby nie strzelił sobie w stopę, bo niektórzy mogą uznać Edition X za lepsze, bardziej muzykalne słuchawki. To już oczywiście zależy od tego, czego w brzmieniu szukamy, ale faktem jest, że brzmieniowe różnice między tymi dwoma modelami są naprawdę niewielkie. Na tyle, że aż można zacząć zadawać sobie pytanie, które będą dla nas faktycznie lepsze.

Jedną z największych zalet Edition X jest prezentacja średnich tonów. Tutaj słuchawki grają bardzo równo i audiofilsko. Średnica nie dominuje nad przekazem, ale wyraźnie słychać, że bardzo dużo się tutaj dzieje. Równowaga tonalna nie jest zachwiana, przez co odbieramy dźwięk jako naturalny i proporcjonalny. Inna sprawa, że jakość środka pasma jest wybitna - wokale brzmią organicznie i przyjemnie. Bardzo podobne podejście prezentują Audeze LCD-XC i Beyerdynamiki T1. Chyba nie jest to żaden przypadek. Moim zdaniem producenci hi-endowych nauszników doskonale zdają sobie sprawę z tego, do jakiego klienta są one kierowane. Audiofilskich słuchawek nie kupuje pierwsza lepsza osoba "z ulicy" - to raczej meloman o wyrobionym guście, który potrafi odróżnić dobry, równy dźwięk od taniego efekciarstwa. Edition X owszem czarują przestrzenią i lekkością grania, ale w szerokim ujęciu stawiają raczej na muzykalność i przyjemność płynącą z długodystansowego odsłuchu. Nie ma tutaj żadnych zabiegów obliczonych na pięć minut. Brak nienaturalnych zabiegów, naturalna barwa dźwięku, doskonała spójność i zgranie na całej szerokości pasma - to właśnie cechy, które przez osłuchanych audiofilów zostaną od razu przyjęte z uznaniem i aprobatą. Nie widzę i nie słyszę w tym dźwieku słabych stron. To po prostu kawał dobrej roboty.

Na deser zostawiłem sobie niskie tony. Jak można było się spodziewać po przetwornikach tej wielkości, bas jest duży, szybki i mocny. Osobiście uważam, że właśnie taki powinien być dół pasma w hi-endowych nausznikach. W żadnym kawałku wykorzystanym podczas testu nie było go za dużo, ani za mało. Niskie tony nie były przy tym rozlane ani nudne. Wypełnienie, różnorodność i niesamowita szybkość - to cechy, które wyróżniają Edition X z tłumu. Słuchawki wykreowały też bardzo dobrą dynamikę w skali mikro i makro. Bas jak dzwon to może trochę za mocne określenie, ale dobrze pasuje do timingu HiFiMAN-ów i tego, jak panują nad wybrzmieniami. A jak mają się sprawy z tą wysoką efektywnością? Rzeczywiście, Edition X można podłączyć nawet do iPada i czerpać z odsłuchu wiele przyjemności, ale jeżeli tylko spróbujecie posłuchać ich z dobrym wzmacniaczem słuchawkowym lub DAC-em, tudzież hi-endowym odtwarzaczem przenośnym, szybko nie wrócicie do słuchania z laptopa, smartfona czy tabletu. Oba wykorzystane przeze mnie palyery Astell&Kern wniosły do brzmienia bardzo dużo i pozwoliły słuchawkom zaprezentować się z jak najlepszej strony. HiFiMAN zachęca nas do korzystania z urządzeń z najwyżej półki aby wydobyć z Edition X wszystko, co tylko można i te rady na pewno należy sobie wziąć do serca. Wysoka efektywność nie może usprawiedliwiać wprowadzania dalszych oszczędności w torze. Jeżeli chcecie uzyskać prawdziwie hi-endowe brzmienie, postawcie sprawę jasno - Edition X są o kilka tysięcy tańsze od HE-1000, ale w kwestii jakości sprzętu towarzyszącego należy je traktować tak samo, jak model flagowy. Raczej trudno będzie znaleźć na rynku wzmacniacz słuchawkowy lub przetwornik, który okaże się dla nich za dobry. Złośliwi twierdzą, że Edition X faktycznie niewiele ustępuje starszemu bratu, a różnicę dopłacamy jedynie do wyglądu. I możliwe, że sporo w tym racji. Jeżeli faktycznie tak jest, to sami zdecydujcie, co Wam bardziej pasuje.

HiFiMAN Edition X

Budowa i parametry

HiFiMAN Edition X to słuchawki planarne wykorzystujące jedne z największych na rynku przetworników tego typu, zapożyczone z flagowego modelu HE-1000 i prawdopodobnie w bardzo niewielkim stopniu zmodyfikowane. Zastosowanie takich przetworników mogło sprawić, że słuchawki nabiorą ciężkiego wyglądu, ale w rzeczywistości nauszniki wyglądają całkiem elegancko, choć nie da im się odmówić ani słusznych gabarytów ani surowego, nieco studyjnego uroku. Podawana przez producenta masa to 399 gramów, ale w rzeczywistości Edition X to lekka i przyjemna konstrukcja. Wracając do przetworników, warto zaznaczyć, że zastosowana w nich membrana ma grubość jednego nanometra, co nie dziwi aż tak bardzo jeśli zdamy sobie sprawę z tego, że w dziedzinie nanotechnologii założyciel HiFiMAN-a, Fang Bian, uzyskał stopień doktora. Ultracienka membrana zapewnia błyskawiczną reakcję na sygnał elektryczny, co wedle zapewnień producenta przekłada się na niewiarygodną detaliczność oraz praktycznie zerowy poziom zniekształceń. Opatentowany system obudowy Window Shade ma ograniczać odbicia dźwięku od elementów ochronnych z powrotem w stronę membrany, co pozwoliło uzyskać lepiej zogniskowane źródła pozorne. Edition X są przy okazji jednymi z niewielu słuchawek reprezentujących ten poziom cenowy i jakościowy, których parametry pozwalają na podłączenie ich nawet do laptopa lub smartfona. Skuteczność wynosząca 103 dB przy 25-omowej impedancji to naprawdę dobry wynik - zupełnie jak w typowych słuchawkach mobilnych, choć z uwagi na otwartą konstrukcję HiFiMAN-ów i przyciągający spojrzenia wygląd, raczej trudno będzie używać ich w komunikacji miejskiej. Pasmo przenoszenia jest bardzo szerokie - rozciąga się od 8 Hz do 50 kHz. Powinno wystarczyć. O przyjemność słuchania dbają także znakomicie wykonane, hybrydowe nauszniki. Dzięki nim odsłuch może trwać nawet kilka godzin bez efektu zmęczenia.

Konfiguracja

Astell&Kern AK70, Astell&Kern AK120 II, iPad 4, iPhone 5s, Soul Note SD300, ADL Stratos, T+A DAC8 DSD, Chord Hugo, AudioQuest Golden Gate.

HiFiMAN Edition X

Werdykt

Nowe słuchawki HiFiMAN-a to propozycja godna uwagi. Nawet wybredni audiofile będą musieli sporo się natrudzić aby znaleźć jakieś niedoskonałości w ich brzmieniu. Edition X to pozycja, którą można stawiać wśród najlepszych słuchawek na rynku. Jedyne minusy tych słuchawek dotyczą kwestii pozadźwiękowych. To przede wszystkim kiepska jakość elementów wykonanych z tworzywa sztucznego i niepraktyczne opakowanie. Jeśli macie nieco mniejszą głowę, przed zakupem trzeba będzie te nauszniki przymierzyć aby upewnić się, że wszystko będzie w porządku. Ale, ale... Tak dobry dźwięk, niesłychanie wysoki komfort użytkowania, przyjazne parametry i niższa - w stosunku do HE-1000 - cena to plusy, które z nawiązką rekompensują wszystkie drobne niedociągnięcia. A zatem wracając do postawionego na początku testu pytania, czy Edition X to takie HE-1000 za pół ceny, odpowiadam - tak! A ponieważ mówimy o słuchawkach należących do ścisłej, światowej czołówki, taka oferta jest moim zdaniem więcej niż uczciwa. Żeby nie było, że staram się namówić kogoś aby wydał na nie własne, ciężko zarobione pieniądze, zdecydowałem się zrobić to sam. Edition X po teście zostają u mnie z jednego, prostego powodu - jako audiofila interesuje mnie tylko stosunek jakości brzmienia do ceny, a tutaj w skali od 1 do 10 HiFiMAN-om należałoby postawić 11.

HiFiMAN Edition X

Dane techniczne

Typ słuchawek: ortodynamiczne, wokółuszne, otwarte
Skuteczność: 103 dB
Impedancja: 25 Ω
Pasmo przenoszenia: 8 Hz - 50 kHz
Masa: 399 g
Cena: 8799 zł

Sprzęt do testu dostarczyła firma Rafko.

Zdjęcia: HiFiMAN, Małgorzata Karasińska, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy8

Spójność
Poziomy8

Muzykalność
Poziomy8

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Jakość wykonania
Poziomy6

Funkcjonalność
Poziomy7

Tłumienie hałasu
Poziomy1

Cena
Poziomy7

Nagroda
sl-wyborredakcji


Komentarze (1)

  • Marcin

    Stałem się szczęśliwym posiadaczem drugiej (poprawionej) wersji, czyli HEX v2. Te słuchawki pokazują jak muzykalna i angażująca może być zwykła neutralność. Do tej pory moimi ulubionymi były Sundary, choć są deczko jaśniejsze. Na równi z nimi lubiłem HD650 i dla minimalnej odmiany HD600. HEX v2 to zdecydowanie ulepszone na maxa coś pomiędzy HD600 a HD650. Sundary niestety, mimo spektakularnego grania, zasługują być jedynie księciem, a król jest tylko jeden HEX v2:) Po HD565 Ovation II są najwygodniejszymi słuchawkami, jakie miałem na głowie. HD565 są lżejsze i dlatego minimalnie wygrywają.

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kupiliście ostatnio wzmacniacz? Szczęściarze...

Kupiliście ostatnio wzmacniacz? Szczęściarze...

Jeżeli dawno nie próbowaliście sprawić sobie nowej integry lub końcówki mocy, prawdopodobnie nie macie pojęcia, że w ciągu ostatniego roku cała ta branża stanęła na głowie, a wiele wskazuje na to, że zamiast powoli obracać się z powrotem na nogi, pozostanie w tej pozycji i poszybuje w kosmos. O co...

The Police - Stać! Policja!

The Police - Stać! Policja!

Nigdy nie miałem problemów z policją. No, może kiedyś, jakiś mandat za przejście na czerwonym świetle, ale to za gówniarza. Teraz, jako dorosły mężczyzna, kontakt z funkcjonariuszami ograniczam do spoglądania na radiowóz jadący po ulicy. Analogicznie mogę powiedzieć, że tak samo przez lata traktowałem grupę The Police. Wybitnie nie było...

Jak podłączyć komputer do systemu stereo

Jak podłączyć komputer do systemu stereo

Jeszcze dziesięć lat temu słuchanie muzyki z komputera uchodziło w audiofilskim środowisku za tanią rozrywkę przeznaczoną raczej dla ludzi nie interesujących się jakością brzmienia i sprzętem audio, niż melomanów traktujących muzykę z szacunkiem. Na takie postrzeganie sprawy nałożyło się kilka czynników. Po pierwsze - jakość plików. Trudno się dziwić temu,...

Jak odtwarzać i chronić płyty CD

Jak odtwarzać i chronić płyty CD

Kiedy w 1982 roku światu została zaprezentowana płyta kompaktowa, była reklamowana jako nośnik niemalże niezniszczalny. Był to pierwszy system odczytu danych, w którym czytnik w żaden sposób nie miał fizycznego kontaktu z krążkiem i nie powodował jego degradacji przy każdym odtworzeniu. Takim atutem nie mógł się pochwalić żaden z wcześniejszych...

Jak wybrać słuchawki

Jak wybrać słuchawki

Słuchawki to najbardziej osobisty rodzaj sprzętu grającego. Oferują bliski kontakt z muzyką i możliwość cieszenia się nią w błogiej ciszy. Ponadto, inwestując już 800 czy 1200 złotych w porządne słuchawki możemy oczekiwać jakości brzmienia, jaką oferują pełnowymiarowe systemy stereo za co najmniej kilka tysięcy. Poza brzmieniem jest jednak wiele innych...

Nowe testy

Poprzedni Następny
Davis Acoustics Krypton 6

Davis Acoustics Krypton 6

Wśród miłośników aparatury audio nie brakuje osób, których zdaniem największy postęp jakościowy daje wymiana kabli, kupno hi-endowego kondycjonera zasilającego lub stolika z tłumieniem olejowym. Czasami warto jednak zejść na ziemię...

JL Audio Dominion d108

JL Audio Dominion d108

Niezwykle rzadko zdarza mi się testować produkty firm, które klasycznym sprzętem audio właściwie się nie zajmują. Nawet manufaktury specjalizujące się w wytwarzaniu elektroniki dla profesjonalistów mają zazwyczaj dość obszerny katalog...

Wilson Classic

Wilson Classic

W środowisku fanów motoryzacji od pewnego czasu panuje moda na restomody, czyli auta reprezentujące połączenie dwóch zupełnie różnych światów - wiernego odnawiania klasycznych, najczęściej zabytkowych pojazdów oraz modyfikowania, często bardzo...

Bannery boczne

Komentarze

moskit
Najlepszy możliwy gramofon moim zdaniem dla każdego początkującego.
Markopolon
PX7 to moje marzenie od kiedy wyszły, są może już jakieś promki gdzieś?
Girlow
Ktoś posiada? Bo cena nie jest zła, jest spora to fakt, ale gramofon wygląda dobrze i funkcjonalnie. Czy płata "psikusy" przy podpinaniu?
On
Nie wiem jak grają HD 820, ale... Dla mnie bajka to słuchawki Final Sonorous VI, Naim CD5si, wzmacniacz iFi iCan SE, a to połączone kablem za kilka stówek. Wszy...
Marcin
Stare to stare - nie ma możliwości na tym świecie zrobić WE która zagra jak ta babula z 1950 roku i nie chodzi o powietrze (faktycznie już przepadło), tylko o j...

Płyty

Prąd - Octotanker

Prąd - Octotanker

Uwielbiam scenę muzyczną za to, że mimo twierdzeń o wyczerpaniu potencjału i zjadaniu własnego ogona co chwilę pojawiają się zespoły...

Newsy

Tech Corner

Roon - Nowa jakość streamingu

Roon - Nowa jakość streamingu

Z badań i raportów dotyczących udziału poszczególnych nośników i platform w rynku muzycznym wynika, że pliki i serwisy streamingowe wyprzedzają konkurencję o kilka okrążeń. Temat nośników fizycznych wydaje się zamknięty i nawet ogarniająca cały świat moda na winyle i gramofony nie jest w stanie odwrócić losów tej wojny. O ile...

Nowości ze świata

  • Bryston is one of the companies that use a very logical naming scheme for their products. Thus, amplifier symbols usually contain the letter "B", DACs start with "BDA", network players - "BDP", home theater processors - "SP" and preamplifiers -...

  • The history of Norma Audio began in 1987 in Cremona - the hometown of famous composers, such as Ponchielli and Monteverdi, and great violin masters - Stradivari, Amati, and Guarneri. It was a man with an equally Italian-sounding name -...

  • Fender Musical Instruments Corporation, the world's largest guitar manufacturer, and foremost audio technology company, Mobile Fidelity Electronics, announced today a partnership to develop, produce, and release Fender's first-ever turntable. The Fender x MoFi PrecisionDeck, is a high-performance turntable in every...

Prezentacje

Brytyjskie podejście do oryginalnego brzmienia - Quad

Brytyjskie podejście do oryginalnego brzmienia - Quad

Jak podaje popularna internetowa encyklopedia, Quad, inaczej wszędołaz, to pojazd czterokołowy przeznaczony głównie do sportu i rekreacji. Zwykle jest to coś w rodzaju czterokołowego motocykla, który doskonale nadaje się do jazdy poza drogami utwardzonymi. Ze względu na walory napędowe znajduje zastosowanie w wojsku, ratownictwie górskim i rolnictwie. Dla audiofila ten...

Poradniki

Jak złożyć system stereo w siedmiu prostych krokach

Jak złożyć system stereo w siedmiu prostych krokach

Na łamach naszego portalu publikowaliśmy już poradniki dotyczące rzeczy dość podstawowych, jak i tych bardziej skomplikowanych. Doradzaliśmy jak wybierać słuchawki,...

Listy

Galerie

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Większość audiofilów ceni gramofony za wyjątkowe, analogowe brzmienie. Uważają, że muzyka płynąca z winylowych płyt jest cieplejsza, bardziej wielowymiarowa i...

Dyskografie

Budgie - Zapomniany gatunek

Budgie - Zapomniany gatunek

Deski skrzypiały pod nogami, kiedy wchodził na strych. Strach jednak tłumiła fascynacja nowym, nieznanym wcześniej miejscem. Spróchniałe schody nie miały...

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Luxman PD-300

Luxman PD-300

Producenci gramofonów od lat starają się zminimalizować wpływ drgań zewnętrznych na odczyt sygnału z płyty, który - bądź co bądź...

Słownik

Poprzedni Następny

DLNA

Wykorzystawany przez coraz większą liczbę producentów protokół umożliwiający współdzielenie zasobów multimedialnych w ramach wewnętrznej, lokalnej sieci bezprzewodowej WiFi. Każde urządznie wyposażone w standard DLNA może stać się swoistym serwerem, który...

Cytaty

CarlosRuizZafon.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.