Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Soul Note SA710

Soul Note SA710

Bez pana Nakazawy, człowieka z niezwykłą pasją, Japończycy jak i cały świat byliby ubożsi o produkty firmy CSR, a tego nikt by nie chciał. Nikt, kto choć raz posłuchał jej sprzętu. Po ukończeniu nauki na uniwersytecie, Norinaga Nakazawa rozpoczął pracę w firmie Standard Radio Corporation, konstruującej amatorskie i profesjonalne urządzenia bezprzewodowe oraz sprzęt radiowy. Zatrudniony jako inżynier, był odpowiedzialny za rozwój i innowację. W roku 1982 zgodnie ze swoim powołaniem, udoskonalił konstrukcję magnetofonu kasetowego wysokiej klasy. W 1971 roku amerykańska firma Superscope, współwłaściciel amerykańskiego Marantza, wykupiła 50% udziałów w Standard Radio Corporation. W ramach nowych wyzwań firma zajęła się nadzorowaniem prac badawczo-rozwojowych nad wieżami i amplitunerami niższej i średniej klasy. Została również ich wyłącznym dystrybutorem w Japonii, do której przeniesiono również większość produkcji. W 1975 roku Standard Radio Corporation zmieniła nazwę na Marantz Japan. W 1980 roku firma Superscope sprzedała część swoich aktywów holenderskiemu gigantowi Philips Corporation. I jak to zwykle bywa przy przemieszaniu dobrego z jeszcze lepszym, jedni dostali więcej, a drudzy jeszcze więcej. Wszyscy skorzystali ponieważ podniesiony został status produktów Marantza z klasy budżetowej do poziomu luksusowego, a z drugiej strony technologia skwapliwie chroniona przez Philipsa sprawdziła się znakomicie w produktach Marantza. Pierwszym dzieckiem tej fuzji był odtwarzacz płyt kompaktowych CD63. Przy kreowaniu tegoż najważniejszą osobą okazał się pan Nakazawa.

Kontynuując swoje prace, przyczynił się on do stworzenia takich produktów, jak Philips LHH100 - pierwszy na świecie dzielony odtwarzacz CD z 1988 roku, LHH500 - pierwszy odtwarzacz CD typu bitstream (1-bitowy) z 1989 roku, AV1000 - pierwszy dzielony dekoder AV i wzmacniacz mocy również z 1989 roku, LHH800R - pierwszy odtwarzacz CD bez ujemnego sprzężenia zwrotnego z 1993 roku czy LHH A700 - wzmacniacz bez pętli ujemnego sprzężenia zwrotnego z 1994 roku. Po latach zmian w związku z przejęciami, konsolidacjami, rozłączeniami i ponownymi fuzjami, firma stała się częścią grupy o nazwie D&M Holdings. Nakazawa wraz z grupą inżynierów dzielących poglądy i pasję, w wyniku perturbacji i niechęci do zwiększania efektywności produkcji kosztem jakości, postanowił wykupić udziały i założyć nową firmę - CSR, notowaną zresztą na tokijskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Tak oto narodziła się marka Soul Note. Na łamach StereoLife testowany był już przetwornik SD300 oraz system złożony z odtwarzacza SC300 i wzmacniacza zintegrowanego SA300. Obie recenzje były bardzo entuzjastyczne, dlatego postanowiliśmy wziąć na warsztat droższy wzmacniacz zintegrowany z serii 700.

Soul Note SA710

Wygląd i funkcjonalność

SA710 prezentuje się znakomicie. Jest wykonany solidnie, z dużą precyzją i typową dla japońskich produktów dbałością o detale, choć jego surowy wygląd bardziej można byłoby przypisać którejś z firm francuskich lub skandynawskich. Cała obudowa jest aluminiowa, a poszczególne elementy dopasowane do siebie idealnie. Opakowanie i wyposażenie - skromne, podobnie jak gabaryty wzmacniacza. W zestawie dostajemy jedynie metalowe kolce wraz z podkładkami. Można je zamontować w gniazdach znajdujących się na spodzie obudowy. Z przodu w oczy rzucają się dwie srebrne gałki - po lewej selektor źródeł, po prawej zaś regulacja głośności. W centralnej części panelu czołowego mamy ładnie grawerowane logo na srebrnej, wypukłej płytce. Pozostałe elementy widoczne na przednim panelu to włącznik zasilania nad którym umiejscowiono diodę, która po uruchomieniu wzmacniacza świeci się na niebiesko, natomiast z drugiej strony mamy gniazdo słuchawkowe. Cały front wykonano ze szczotkowanego aluminium spowitego głęboką czernią, dzięki czemu tak dobrze widać srebrne elementy. Przejrzystość i elegancja w pełni określają to urządzenie.

Nie gorzej prezentuje się zaplecze SA710, choć utrzymano je w bardziej surowej, rzekłbym nawet - warsztatowej stylistyce. Znajdziemy tu jednak wszystkie potrzebne gniazda, w tym jedno wejście zbalansowane. Właściwie jedyne, do czego można się przyczepić, to zbyt wąsko rozstawione wejścia RCA. No i jeszcze jeden mankament - brak pilota zdalnego sterowania. Nie wiem czy firma postanowiła zrezygnować z tego dobrodziejstwa ze względu na wyeliminowanie zakłóceń, czy też tylko i wyłącznie ze względów czysto budżetowych. Jeśli jest to podyktowane ekstremalną dbałością o dźwięk i minimalizowanie zniekształceń, to jest na rynku parę firm, które znalazły na to sposób. Moduł zdalnego sterowania można chociażby wyprowadzić na zewnątrz obudowy lub zastosować wokół niego solidne ekranowanie. A może nie chodziło ani o eliminację zakłóceń, ani wprowadzanie oszczędności, lecz o względy czysto zdrowotne? Jeśli tak, to proponuję tej wersji wzmacniacza nadać oznaczenie powiedzmy SA710 Fitness, a dla normalnych użytkowników wprowadzić odmianę z pilotem.

Można jednak podejść do tematu w inny sposób. Brak zdalnego sterowania wydaje się być wpisany w filozofię takiego purystycznego, stricte audiofilskiego produktu. Choć osobom uzależnionym od gadżetów może się to wydać nieprawdopodobne, na rynku można wciąż znaleźć wiele wzmacniaczy pozbawionych zdalnego sterowania, jak chociażby Sonneteer Alabaster czy Lavardin IS Reference. Oba modele są nawet z zewnątrz podobne do SA710 i wydaje się, że brak pilota jest tutaj celowym działaniem skierowanym do klienta szukającego absolutnego minimalizmu, tak w formie, jak i treści. Cóż, można uznać takie działanie za nieco szalone, ale tak się składa, że większość tych purystycznych wzmacniaczy gra naprawdę wybornie. Może więc brak zdalnego sterowania jest tylko konsekwencją filozofii, którą projektanci kierują się przy opracowywaniu całego układu? A może również użytkownikowi ma pomóc skupić się na samej muzyce, bez ciągłego naciskania guziczków czy rozpraszania się aplikacją na telefonie.

Soul Note SA710

Brzmienie

Japońskie urządzenia czasami grają jasno, kiedy indziej neutralnie lub przyjemnie ciepło, ale prawie zawsze są perfekcyjne jeśli chodzi o realizację swojej wizji dźwięku. W tym przypadku perfekcja przekłada się na brzmienie o charakterze neutralnym, otwartym, bardzo przestrzennym i regularnym. Muzyka w wydaniu SA710 ma w sobie sporo ciepła typowego dla wzmacniaczy lampowych, a do tego prezentowana jest z dużą lekkością. Soul Note od razu pokazał także fantastyczną głębię. Poczucie trójwymiarowości dźwięku jest kolejnym elementem charakterystycznym dla wysokich modeli wzmacniaczy opartych na lampach, jednak z drugiej strony precyzja lokalizacji i bardzo dobra separacja instrumentów jak najbardziej wskazuje na dobrze zrealizowany układ tranzystorowy. Mówiąc o trójwymiarowości mam na myśli oczywiście nie tylko głębię, ale także rozciągnięcie dźwięku w wymiarze szerokości. Aż trudno uwierzyć, że takie maleństwo potrafi w tak spektakularny sposób prezentować scenę stereofoniczną, a w zasadzie nie tyle scenę, co panoramę. Mam szczęście, że odsłuch odbywał się na Audiovectorach SR3 Super, które nie mają jeszcze wysokotonowego przetwornika wstęgowego, bo ta przestrzeń mogłaby się wylać poza mój pokój odsłuchowy.

Zaskoczenie? Chyba tak, bo patrząc na niewielki, skromny wzmacniacz o niezbyt wysokiej mocy spodziewałem się, że pierwszym elementem, na który zwrócę uwagę będzie dynamika lub bas, ewentualnie charakterystyczna dla wielu japońskich urządzeń przejrzystość. A tu proszę - podczas wstępnego odsłuchu ewidentnie zauroczyła mnie przestrzeń. Była to pierwsza rzecz, na którą zwróciłem uwagę, jednak na tym historia się nie kończy. Teoretycznie SA710 nie jest wzmacniaczem łatwym do opisania, ale ufam, że wtajemniczeni audiofile będą umieli połączyć sobie wszystkie kropki w jedną całość, mając na uwadze to, że niektóre urządzenia potrafią zgrabnie zespolić ze sobą nawet te cechy, które niektórzy uważają za swoje całkowite przeciwieństwa. Na pewno brzmienie tego wzmacniacza jest bardzo naturalne i harmonijne, ale to znów tylko wstęp do całej opowieści. Lekkie ocieplenie brzmienia przekłada się na wygładzenie wyższych rejestrów, co jest doskonałym rozwiązaniem dla mocno wyostrzonych w tym zakresie kolumn. Może to być znakomite remedium na bolączki zestawów, których konstruktorzy postawili na przejrzystości i czytelność, spychając kulturę grania na dalszy plan.

Takie brzmienie to doskonałe remedium na bolączki niektórych kolumn, jak na przykład Triangle Antal EZ. Domyślam się, że Soul Note znakomicie zgra się również ze starszymi kolumnami B&W, JBL-ami wyposażonymi w tubowe głośniki wysokotonowe lub średniotonowe, a także wszystkimi zestawami strojonymi według francuskiej lub japońskiej szkoły brzmienia. BC Acoustique z serii ACT, Atohm, Cabasse, Apertura - wymieniać można długo. Sposób grania SA710 nie powinien wpłynąć negatywnie na przejrzystość, szybkość i mikrodynamikę tego typu kolumn. Zdolność wiernego odwzorowania nawet drobnych różnic w wybrzmieniach talerzy perkusyjnych czy dźwięcznych dęciaków świadczy o tym, że mamy do czynienia ze wzmacniaczem na poziomie. Osobiście lubię taką prezentację, gdzie brzmienie jest gładkie i przyjemne, a jednocześnie odpowiednio czyste i dynamiczne. Dźwięk nie musi przecież być hermetyczny i suchy abyśmy mogli wyłowić z niego niezbędne detale. Tutaj wszystko ostatecznie dąży do równowagi. Wydawałoby się, że w japońską szkołę brzmienia będzie się również wpisywał bas, ale muszę uczciwie przyznać, że dolne rejestry potrafią mocno przyładować. To nie jest odchudzony dół przypominający siedzenie przy grze w go i filiżance herbaty. Bas w wykonaniu Soul Note'a porównałbym raczej do szkoły medytacji, w której mistrz swoją bambusową pałeczką pierze niesfornych mnichów po plecach jeśli ich ciało nie nadąża za duchem. Strzał z takiej pałeczki może mocno wyprostować, ale wierzcie mi, że bas SA710 można pokochać i wcale nie jest to bolesny proces.

Dziwnym trafem przeskoczyłem z wysokich częstotliwości do dolnych rejestrów, pomijając średnicę jakby była niezauważalna. A ja właśnie taką lubię. Jest zupełnie neutralna w sensie barwy, a jednocześnie nasycona detalami, bardzo szybka i skutecznie podnosząca odczuwalny realizm prezentacji. Choć jest znakomicie zintegrowana ze skrajami pasma, pozostaje chyba najbardziej szlachetna. Wszystko to przekłada się na bardzo naturalne brzmienie. Wiolonczela, kontrabas i skrzypce brzmią jak prawdziwe akustyczne instrumenty, a nie podrasowana cyfrowo papka. Jeszcze raz podkreślę, że ten wzmacniacz ma w sobie dużo z lampy, co szczególnie dobrze słychać w nagraniach akustycznych, z naciskiem na jazz i klasykę. Wszystko brzmi realistycznie, ciepło i namacalnie. Z muzyką rockową i elektroniczną Soul Note również radzi sobie bardzo dobrze, a to zasługa drzemiącej w nim dynamiki, szybkości i precyzji, którą w dowolnym momencie potrafi uwolnić. Jedyne niedociągnięcie, jakie zauważyłem w jego dźwięku to delikatne podcięcie w rejonach sub-niskotonowych. Tego typowo kinowego, subwooferowego, lejącego się basu jest tutaj jakby trochę mniej, niż w niektórych mocnych piecach tranzystorowych. Dla większości słuchaczy nie powinien to być żaden problem - może to ja jako basista jestem na to wyjątkowo wyczulony. Ostateczny efekt będzie też zależał od podłączonych do wzmacniacza kolumn i ogólnej konfiguracji sprzętowej. A ponieważ ja mam do dyspozycji dwa subwoofery, włączyłem je w tor po pre-outach i wrażenie odchudzenia skrajnie niskich częstotliwości stało się przeszłością.

Soul Note SA710

Budowa i parametry

Soul Note SA710 to wzmacniacz zintegrowany, który na papierze dysponuje stosunkowo niewielką mocą wyjściową. 10 W na kanał przy ośmioomowym obciążeniu to wynik, którego spodziewalibyśmy się raczej po średniej wielkości lampie, a nawet triodzie SET. Nie wiem jak konstruktorom się to udało, ale u mnie ten niepozorny piecyk napędził kolumny Audiovector SR3 Super jakby miał uczciwe 200 W na kanał. Cały czas musiałem podchodzić do niego i ściszać. To maleństwo zachowywało się tak, jakby końcowym elementem wzmocnienia były lampy - z minuty na minutę rozgrzewał się, dając coraz lepszą dynamikę. Stąd ten przytyk powyżej o braku pilota - naprawdę można się nachodzić, żeby osiągnąć optymalny poziom głośności. Kiedy już zafundujemy sobie rozgrzewkę, Soul Note SA710 na pewno nam się odwdzięczy. Miałem okazję również podłączyć do niego dwa subwoofery z wyjścia pre-out. Chciałem zaznaczyć, że wysyłają one nad wyraz mocny sygnał. Oczywiście można go szybko skorygować na subwooferach, ale pierwszy raz spotkałem się ze wzmacniaczem dającym tak mocny sygnał z tego wyjścia. Wzmacniacz posiada również nietypowy przełącznik Input Gain, którym możemy ustawić poziom wzmocnienia - niski (8 dB) lub wysoki (22 dB). Celem tego rozwiązania jest możliwość dobrania odpowiedniego "gainu" pod aktualnie wykorzystywane źródło. U mnie podczas testów przełącznik był w pozycji H (wysokiej), a wzmacniacz zaimponował mi dynamiką z zachowaniem delikatnego charakteru brzmienia. Odkręcając pokrętło do granic możliwości przy wyłączonym źródle nie usłyszałem nawet delikatnego szumu w kolumnach. Wzmacniacz faktycznie pracuje bezszelestnie. Ciekawe są również wymiary obudowy. Jej szerokość to 42 cm - nie ma w tym nic dziwnego. Natomiast głębokość jest dość zadziwiająca - to tylko 24,3 cm. Całość waży tylko 6 kg, z czego 3 kg to sygnowany przez Soul Note transformator z rdzeniem R. Duży plus należy się za to, że wzmacniacz nie został objęty pętlą ujemnego sprzężenia zwrotnego, a układy wzmacniające są zdublowane. Wejście słuchawkowe ma moc aż 3 W i jest w stanie napędzić większość dostępnych na rynku nauszników. W dołączonych do zestawu dokumentach znajdziemy również oświadczenie producenta mówiące, że dostarczony do nas sprzęt jest już odpowiednio wygrzany, a my możemy od razu przejść do delektowania się dźwiękiem. Oczywiście wstępna rozgrzewka po każdym dłuższym wyłączeniu wzmacniacza zrobi mu dobrze, ale typowy okres kilku czy kilkunastu dni mordęgi zanim zaczniemy słyszeć to, co powinniśmy, mamy w tym przypadku z głowy. Nie wiem jak długo użytkowany był wcześniej wzmacniacz dostarczony do naszego testu, ale w ciągu dwóch tygodni słuchania nie zaobserwowałem większych zmian w jego brzmieniu.

Konfiguracja

T+A MP 1000 E, Audiovector SR3 Super, Furutech FP-314Ag, Furutech TP60E, Cardas Parsec, 2 x T+A Criterion TW 600.

Soul Note SA710

Werdykt

Główni inżynierowie pracujący w fabryce Soul Note'a są muzykami. Pracując kreują, udoskonalają i tworzą nowe urządzenia z pasji do muzyki. I tak bym podsumował ten wzmacniacz - stworzony dla muzyki. A ja, jako muzyk, gorąco go polecam.

Dane techniczne

Moc wyjściowa (kolumny): 2 x 10 W/8 Ω
Moc wyjściowa (słuchawki): 2 x 3 W/32 Ω
Napięcie wyjściowe (pre-out): 2 V
Zniekształcenia: 0,2 %
Pasmo przenoszenia: 5 Hz - 350 kHz (+0/-1 dB)
Wzmocnienie: 8 dB (L)/22 dB (H)
Stosunek sygnał/szum: 115 dB
Pobór prądu: 32 W
Zdalne sterowanie: -
Wymiary (W/S/G): 9,8/42/24,3 cm
Masa: 6 kg
Cena: 9000 zł

Sprzęt do testu dostarczył salon Audiopunkt.

Zdjęcia: Marcin Jaworski, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy8

Spójność
Poziomy8

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy5

Cena
Poziomy7

Nagroda
sl-rekomendacja


Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kolejny wielki comeback - wraca moda na słuchawki przewodowe! Tylko gdzie je znaleźć?

Kolejny wielki comeback - wraca moda na słuchawki przewodowe! Tylko…

Jeszcze kilka lat temu sprawa wydawała się przesądzona. Słuchawki przewodowe miały pozostać domeną audiofilów, muzyków i ludzi, którzy z jakiegoś powodu nie chcą pogodzić się z postępem, podczas gdy cała reszta świata miała przejść na Bluetooth i już nigdy nie oglądać się za siebie. Trudno było z tym dyskutować. Kabel...

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Cyfrowe audio przeszło w ostatnich latach niesamowitą drogę. Kiedyś wystarczał komputer, skromna kolekcja plików na dysku i DAC podłączony przez USB, dziś mamy serwery muzyczne, transporty sieciowe, dedykowane systemy operacyjne, aplikacje sterujące, serwisy streamingowe i całą infrastrukturę, którą część audiofilów traktuje równie poważnie jak wzmacniacz czy kolumny. Sam przez długi...

Czy moda na winyl się skończy? Jeśli tak, to bardzo dobrze!

Czy moda na winyl się skończy? Jeśli tak, to bardzo…

Od kilku lat mam wrażenie, że czarna płyta przestała być nośnikiem muzyki, a zaczęła pełnić mniej więcej tę samą funkcję co rower typu ostre koło, ekspres kolbowy i broda przystrzyżona tak pieczołowicie, żeby wyglądała na nieprzystrzyżoną. Winyl jest czymś, co po prostu trzeba mieć. Najlepiej całą kolekcję. I choć nie...

Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Gdyby ktoś powiedział, że siedziba jednej z najciekawszych i najszybciej rozwijających się firm produkujących wzmacniacze lampowe i podzespoły do sprzętu hi-fi nie mieści się w Monachium, Glasgow czy Tokio, ale w maleńkiej wsi pod Białymstokiem, wielu audiofilów uniosłoby brwi. W końcu to samo serce Podlasia, które w Polsce uważane jest...

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Styl skandynawski to jedno z najbardziej rozpoznawalnych zjawisk we współczesnym wzornictwie. Często bywa opisywany tak, jakby był gotowym schematem - zestawem zasad, które można odtworzyć w dowolnym miejscu na świecie. Wystarczy tylko połączyć jasne drewno, białe ściany, kilka prostych form, odrobinę tekstyliów, rośliny w ceramicznej doniczce i gotowe. W rzeczywistości...

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser Momentum True Wireless 5

Sennheiser Momentum True Wireless 5

Jest coś przewrotnego w tym, że urządzeniami funkcjonującymi najkrócej na rynku audio są dziś te, które pod względem technologicznym wydają się najbardziej zaawansowane. Dobry wzmacniacz może pracować przez trzydzieści lat,...

Hegel D50

Hegel D50

Choć przetworniki cyfrowo-analogowe istniały znacznie wcześniej, na przykład jako elementy odtwarzaczy płyt kompaktowych, ich kariera rozkręciła się na dobre w erze plików. Dla wielu melomanów DAC był jednym z najbardziej...

iFi Audio iDSD GR 2

iFi Audio iDSD GR 2

Kilkanaście lat temu temat przesyłania i poprawiania dźwięku z komputera wydawał się znacznie prostszy niż dzisiaj. Większość laptopów miała przeciętne wyjścia słuchawkowe, telefony wyposażano jeszcze w gniazda 3,5 mm, a...

Bannery boczne

Komentarze

meloman
Jeśli komuś zależy na wysokiej jakości streamingu, to nie ma o czym dyskutować. Wybór jest oczywisty.
DJ
Proponuję opracować również wersję dla DJ-ów, taką z większą powierzchnią drgającą, aby można było ręcznie przesuwać ją pod igłą...
Michał
Bardzo dobra wiadomość.
dorosły
Z góry przepraszam, ale okładki tych płyt są czasem po prostu infantylne.
Jarosław
Sukskrypcja 35,28 zł miesięcznie.

Płyty

Chat Pile - Who Loves The Sun

Chat Pile - Who Loves The Sun

Dwa lata temu ekipa Chat Pile była bardzo wkurzona. Swoją złość, frustrację i poczucie, że świat już dawno skręcił w...

Newsy

Tech Corner

Najbardziej intrygujące technicznie i koncepcyjnie gramofony w historii

Najbardziej intrygujące technicznie i koncepcyjnie gramofony w historii

Gramofony, szlifierki, odtwarzacze czarnych płyt, adaptery, patefony, odtwarzacze analogowe, fonografy... Jakkolwiek byśmy nie nazwali tych poczciwych urządzeń, które są z nami już od ponad 130 lat, możemy zawsze powiedzieć o nich to samo - od dziesięcioleci dostarczają nam niezapomnianych przeżyć związanych z odtwarzaniem ukochanych utworów. Wielu melomanów pamięta o ich...

Nowości ze świata

  • You don't have to be a hi-fi enthusiast to know Harman Kardon. In fact, there's a good chance you've encountered the brand without ever setting foot in an audio store. Its logo has adorned the speaker grilles of countless cars...

  • Nothing has never been particularly interested in making products that look like everyone else's. From transparent smartphones to earbuds that resemble tiny pieces of industrial machinery, the London-based company has built much of its identity around doing things differently, sometimes...

  • For years, we've been told that the future of home audio belongs to wireless speakers, streaming services, and devices controlled entirely through smartphone apps. And yet, somehow, the traditional micro hi-fi system refuses to disappear. It's not particularly difficult to...

Prezentacje

Elektryczna podróż młodego geniusza - JBL

Elektryczna podróż młodego geniusza - JBL

Nie istnieje pewnie na świecie miłośnik dobrego dźwięku, którego nie interesowałaby geneza znanych marek zajmujących się produkcją sprzętu hi-fi. Niewątpliwie jedną z nich jest JBL - legendarna, amerykańska firma, której korzenie sięgają lat dwudziestych ubiegłego stulecia. Marka, którą powinien kojarzyć każdy, kto choć raz z ciekawości przyglądał się głośnikom na...

Poradniki

Listy

Galerie

Dyskografie

Callisto - Ewolucja post metalu

Callisto - Ewolucja post metalu

Skandynawia od lat słynie przede wszystkim z ekstremalnych odmian metalu, głównie z przedrostkiem "black". Jednak raz na jakiś czas trafiają...

Wywiady

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Cyfrowe audio przeszło w ostatnich latach niesamowitą drogę. Kiedyś wystarczał komputer, skromna kolekcja plików na dysku i DAC podłączony przez...

Popularne artykuły

Vintage

Nakamichi 700II

Nakamichi 700II

W ramach tegorocznego Międzynarodowego Tygodnia Słuchania Kaset Magnetofonowych najlepiej byłoby odkurzyć swoją kolekcję taśm, podłączyć magnetofon i przypomnieć sobie klimat...

Słownik

Poprzedni Następny

Anti-skating

Siła przeciwpoślizgowa w gramofonach analogowych lub po prostu system przeciwdziałania sile dośrodkowej działającej na wkładkę. Podczas odtwarzania płyty winylowej, igła gramofonu poruszająca się w rowku jest przyciągana do środka płyty....

Cytaty

AndromedaRomanoLax.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.