
[English version] Rynek słuchawek i urządzeń zaprojektowanych by im towarzyszyć rozwija się obecnie w zaskakującym tempie. A przecież nie wynaleziono ich wczoraj... Historia głośników połączonych pałąkiem i przeznaczonych do noszenia na głowie liczy sobie ponad sto lat. Wydaje się jednak, że nagły rozwój urządzeń mobilnych tchnął w ten wynalazek nowe życie. Już wprowadzenie przenośnych odtwarzaczy kaset, potem płyt kompaktowych, a wreszcie plików pociągnął za sobą wzrost zapotrzebowania na słuchawki, a od kilku lat wszystko to jest podporządkowane smartfonom i tabletom. Nauszniki stały się także wyznacznikiem stylu, a przy okazji coraz więcej osób zaczęło zwracać uwagę na jakość dźwięku jaką oferują. Na gwałtownie rosnącym rynku znalazło swoje miejsce wielu nowych graczy. Jednym z nich jest firma Meze oferująca wyjątkowe słuchawki wykonane z drewna.

[English version] Dawno, dawno temu w poszukiwaniu słuchawek można było zajrzeć do katalogu jednego z dużych koncernów elektronicznych lub ewentualnie kilku firm specjalizujących się w produkcji bardziej profesjonalnych nauszników i mikrofonów. Większości populacji wystarczały słuchawki takich firm, jak Sony, Philips czy Panasonic, a dla prawdziwych audiofilów były Sennheisery, Beyerdynamiki, Kossy, Grado i Audio-Techniki. Z dzisiejszej perspektywy, życie było wtedy banalnie proste. Teraz wybór słuchawek to skomplikowana operacja, bo oprócz tej stałej grupy firm zaopatrujących nas w nauszniki, do wyboru mamy produkty kilkudziesięciu nowych graczy, z których większość jeszcze pięć czy dziesięć lat temu nawet nie myślało o wejściu na ten rynek. Dla audiofilów wybór jest jeszcze trudniejszy, bo w wielu przypadkach mówimy tu o producentach kojarzonych ze sprzętem audiofilskim - są to głównie firmy znane z produkcji kolumn lub ewentualnie elektroniki audio - B&W, Focal, NAD, Paradigm, KEF, AudioQuest... A teraz? Tak, tak - Sonus Faber.

Choć słuchawki dokanałowe interesują mnie tak sobie, ostatnio trafiam na bardzo ciekawe znaleziska. Pierwszym były referencyjne q-Jaysy, a kolejne namierzyłem w miejscu, w którym sam raczej takich słuchawek bym nie szukał. Podczas wizyty w warszawskim salonie Stereo Stereo, wpadła w moje ręce niewielka paczka zawierająca piękne, metalowe dokanałówki z kompletem wkładek dousznych na specjalnej, metalowej karcie. Ponieważ wspomniany salon jest w zasadzie siedzibą polskiego dystrybutora marki Linn, a w salach odsłuchowych i na półkach dominują urządzenia mocno audiofilskie lub wręcz hi-endowe, byłem przekonany, że właściciel pokazuje mi słuchawki z tej samej półki. Okazało się jednak, że jest to produkt innej szkockiej firmy - RHA - zajmującej się tylko i wyłącznie słuchawkami. Stalowe pchełki zainteresowały mnie na tyle, że postanowiłem przyjrzeć im się bliżej.

Wydawałoby się, że do obleganego ostatnio świata audiofilskich słuchawek bardzo trudno będzie się wedrzeć firmie, która nie dysponuje wieloletnim doświadczeniem w dziedzinie produkcji mikrofonów, zestawów głośnikowych lub chociażby wkładek gramofonowych. Okazuje się jednak, że w obliczu dość przewidywalnych posunięć wielkich graczy, to właśnie stosunkowo nowe marki mogą zagarnąć spory kawałek słuchawkowego tortu. No bo kto jeszcze pięć lat temu słyszał o czymś takim, jak Audeze, HiFiMAN, Masterdynamic czy OPPO? Kto spodziewał się, że produkcją nauszników zajmą się KEF, Focal, B&W, Musical Fidelity czy AudioQuest? Jakieś półtora roku temu w naszym kraju pojawiły się słuchawki japońskiej firmy Final Audio Design. Wtedy jeszcze nie kojarzył jej prawie nikt, a dziś jest to już jedna z marek wymienionych wśród ważniejszych producentów słuchawek dla wymagających audiofilów.

Jays to stosunkowo młoda firma, której recepta na sukces jest prosta jak skandynawska kuchnia. Szwedzi koncentrują się na bardzo wąskiej grupie produktów, chcąc projektować je tak dobrze, jak tylko się da, w rozsądnych granicach cenowych. Owa wąska grupa produktów to w tym przypadku słuchawki, ze szczególnym naciskiem na modele dokanałowe. W katalogu znajdziemy wprawdzie dwa modele nauszne, ale cóż to jest w porównaniu z jedenastoma wariantami pchełek. Jaysy uchodzą za słuchawki niezawodne i oferujące korzystny stosunek jakości do ceny, jednak założyciele firmy najwyraźniej od dawna mieli plany na dalszy rozwój - zawsze chcieli stworzyć coś wyjątkowego i nie pozwolić aby firma została zaszufladkowana jako producent pchełek za dwieście złotych. Wreszcie ogłosili to, na co fani marki czekali od dłuższego czasu - wprowadzenie flagowego modelu q-Jays.

[English version] Słuchawkowy świat Sennheisera to nic innego, jak 70 lat pogoni za króliczkiem. Historia nauszników noszących to logo, a właściwie - nazwisko założyciela marki - na dobre zaczyna się w roku 1968, kiedy to rynek zrewolucjonizowały pierwsze na świecie słuchawki otwarte - HD 414. Tylko do końca 1969 roku sprzedano ich ponad sto tysięcy par, a do dnia dzisiejszego - ponad dziesięć milionów. Kolejnym krokiem milowym dla niemieckich inżynierów było wprowadzenie jednobiegunowych słuchawek elektrostatycznych w roku 1977. Mowa o modelu 2000, który w pewnym sensie stał się protoplastą jednego z najlepszych zestawów słuchawkowych na świecie - zaprezentowanych w 1991 roku elektrostatycznych słuchawek Orpheus HE 90/HEV 90. Jeśli chodzi o sprzęt domowy i osobisty, firma od kilku lat skupia się na dizajnerskiej serii Momentum i miejskiej Urbanite, od czasu do czasu wprowadzając nowości w segmencie konstrukcji bezprzewodowych lub dokanałowych. Audiofilskie nauszniki Sennheisera to przede wszystkim kultowe już HD 600 i ich ulepszona wersja HD 650, a także wypuszczone na rynek nieco później HD 700 i HD 800 piastujące zaszczytne stanowisko modelu flagowego. Wszystkie mają jedną wspólną cechę, która historycznie prowadzi nas aż do modelu HD 414 - są to słuchawki otwarte, tylko i wyłącznie.

[English version] Sprzęt marki OPPO to generalnie bardzo ciekawa, choć jeszcze stosunkowo krótka historia. Firma nie zaczynała wcale od słuchawek ani nawet sprzętu audio. Jest natomiast przykładem nowoczesnego przedsiębiorstwa o profilu technologicznym, ukierunkowanym na elektronikę użytkową. Jej siedziba mieści się w Mountain View w Kalifornii, a więc praktycznie w samym sercu Doliny Krzemowej. I to widać, nie tylko po jej produktach, ale także po całej otoczce zorganizowanej w bezbłędny sposób, charakterystyczny dla naprawdę dużych, bogatych korporacji. Jeżeli poświęcicie chwilę na przejrzenie strony internetowej firmy, jej profili na Facebooku czy Instagramie, od razu zrozumiecie, że nie jest to jeszcze jedna garażowa fabryka, która po prostu wstrzeliła się w zapotrzebowanie odbiorców i dzięki dobremu pomysłowi odniosła większy sukces, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Tutaj wygląda na to, że wszystko zostało sprawnie zaplanowane i obliczone. Na rynku urządzeń audio-video jako pierwsze rozgłos zyskały odtwarzacze Blu-ray OPPO - zdaniem wielu specjalistów oferujące o wiele lepszą jakość, niż nawet kilkukrotnie droższe, hi-endowe źródła. Ukształtowała się nawet opinia, że praktycznie nie ma sensu kupować droższych odtwarzaczy, nawet gdyby ktoś miał na to fundusze i taki, nazwijmy to, kaprys.

[English version] Ciekawe jak długo jeszcze potrwa moda - bo jak inaczej można to określić - na słuchawki? Patrząc na szybki rozwój tego segmentu rynku audio z perspektywy konsumenta można tylko się cieszyć. Konkurencja jest coraz większa i producenci muszą się naprawdę postarać, jeśli chcą zainteresować potencjalnego klienta swoimi nausznikami. Co by nie mówić, są one wygodnym rozwiązaniem dla osób, które chcą słuchać muzyki na jak najwyższym poziomie, ale nie mają warunków na rozstawienie u siebie klasycznego zestawu. Albo też wymagają, by ich zestaw był mobilny, co jest możliwie dzięki równoległemu rozwojowi przenośnych odtwarzaczy typu DAP. Innym czynnikiem jest cena. Wydatek kilku tysięcy złotych na słuchawki plus dedykowany wzmacniacz może dać lepszy dźwiękowo efekt, niż zakup za te same pieniądze kolumn z klasycznym wzmacniaczem.

OPPO to firma, która w świecie sprzętu audio-video zyskała rozgłos dzięki porządnie wykonanym i na dodatek przyzwoicie wycenionym odtwarzaczom Blu-ray. Jakiś czas temu najwidoczniej rynek video przestał mocodawcom wystarczać, ponieważ dokonali szturmu na niwie słuchawkowej, wprowadzając zestaw wzmacniacza słuchawkowego HA-1 ze słuchawkami PM-1. Dlaczego piszę o szturmie? Ponieważ zadanie tego duetu nie polegało na wybadaniu rynku i sprawdzeniu, czy warto weń wejść. Producenci chcący zagrać w ten sposób, przeważnie proponują modele ze średniej półki, stopniowo wzbogacając asortyment zarówno w górę, jak i w dół. Tutaj było inaczej - łup, od razu najwyższa półka. Ktoś jednak w firmie miał głowę na karku i dobrze wiedział co robi, ponieważ tandem HA-1 i PM-1 nie dość, że zebrał bardzo dobre recenzje, to na dodatek jest chwalony także przez użytkowników, a jak wiadomo czasem to nie idzie w parze...

Dzisiejszy test będzie trochę nietypowy. Postanowiłem bowiem przeprowadzić go w warunkach polowych - takich, w jakich opisywany produkt będzie użytkowany. Większość opisywanych przez nas urządzeń przeznaczonych jest do użytku domowego, więc sprawa jest stosunkowo prosta, nawet w przypadku słuchawek. Tym razem jednak do naszej redakcji trafiły topowe nauszniki firmy Creative wyposażone w łączność bezprzewodową i system aktywnej redukcji hałasu. To wysokiej klasy słuchawki, na które zwrócą uwagę ludzie słuchający muzyki ze smartfonów i tabletów, do tego najczęściej w podróży lub na spacerze. Aurvany Platinum teoretycznie wydają się być idealne do pociągu, tramwaju, autobusu lub samolotu. Ja wybrałem pierwszą opcję, więc zamieniam się w Bogusława Wołoszańskiego i rozpoczynam relację z frontu.
Dominik