
Jays to stosunkowo młoda firma, której recepta na sukces jest prosta jak skandynawska kuchnia. Szwedzi koncentrują się na bardzo wąskiej grupie produktów, chcąc projektować je tak dobrze, jak tylko się da, w rozsądnych granicach cenowych. Owa wąska grupa produktów to w tym przypadku słuchawki, ze szczególnym naciskiem na modele dokanałowe. W katalogu znajdziemy wprawdzie dwa modele nauszne, ale cóż to jest w porównaniu z jedenastoma wariantami pchełek. Jaysy uchodzą za słuchawki niezawodne i oferujące korzystny stosunek jakości do ceny, jednak założyciele firmy najwyraźniej od dawna mieli plany na dalszy rozwój - zawsze chcieli stworzyć coś wyjątkowego i nie pozwolić aby firma została zaszufladkowana jako producent pchełek za dwieście złotych. Wreszcie ogłosili to, na co fani marki czekali od dłuższego czasu - wprowadzenie flagowego modelu q-Jays.

[English version] Słuchawkowy świat Sennheisera to nic innego, jak 70 lat pogoni za króliczkiem. Historia nauszników noszących to logo, a właściwie - nazwisko założyciela marki - na dobre zaczyna się w roku 1968, kiedy to rynek zrewolucjonizowały pierwsze na świecie słuchawki otwarte - HD 414. Tylko do końca 1969 roku sprzedano ich ponad sto tysięcy par, a do dnia dzisiejszego - ponad dziesięć milionów. Kolejnym krokiem milowym dla niemieckich inżynierów było wprowadzenie jednobiegunowych słuchawek elektrostatycznych w roku 1977. Mowa o modelu 2000, który w pewnym sensie stał się protoplastą jednego z najlepszych zestawów słuchawkowych na świecie - zaprezentowanych w 1991 roku elektrostatycznych słuchawek Orpheus HE 90/HEV 90. Jeśli chodzi o sprzęt domowy i osobisty, firma od kilku lat skupia się na dizajnerskiej serii Momentum i miejskiej Urbanite, od czasu do czasu wprowadzając nowości w segmencie konstrukcji bezprzewodowych lub dokanałowych. Audiofilskie nauszniki Sennheisera to przede wszystkim kultowe już HD 600 i ich ulepszona wersja HD 650, a także wypuszczone na rynek nieco później HD 700 i HD 800 piastujące zaszczytne stanowisko modelu flagowego. Wszystkie mają jedną wspólną cechę, która historycznie prowadzi nas aż do modelu HD 414 - są to słuchawki otwarte, tylko i wyłącznie.

[English version] Sprzęt marki OPPO to generalnie bardzo ciekawa, choć jeszcze stosunkowo krótka historia. Firma nie zaczynała wcale od słuchawek ani nawet sprzętu audio. Jest natomiast przykładem nowoczesnego przedsiębiorstwa o profilu technologicznym, ukierunkowanym na elektronikę użytkową. Jej siedziba mieści się w Mountain View w Kalifornii, a więc praktycznie w samym sercu Doliny Krzemowej. I to widać, nie tylko po jej produktach, ale także po całej otoczce zorganizowanej w bezbłędny sposób, charakterystyczny dla naprawdę dużych, bogatych korporacji. Jeżeli poświęcicie chwilę na przejrzenie strony internetowej firmy, jej profili na Facebooku czy Instagramie, od razu zrozumiecie, że nie jest to jeszcze jedna garażowa fabryka, która po prostu wstrzeliła się w zapotrzebowanie odbiorców i dzięki dobremu pomysłowi odniosła większy sukces, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Tutaj wygląda na to, że wszystko zostało sprawnie zaplanowane i obliczone. Na rynku urządzeń audio-video jako pierwsze rozgłos zyskały odtwarzacze Blu-ray OPPO - zdaniem wielu specjalistów oferujące o wiele lepszą jakość, niż nawet kilkukrotnie droższe, hi-endowe źródła. Ukształtowała się nawet opinia, że praktycznie nie ma sensu kupować droższych odtwarzaczy, nawet gdyby ktoś miał na to fundusze i taki, nazwijmy to, kaprys.

[English version] Ciekawe jak długo jeszcze potrwa moda - bo jak inaczej można to określić - na słuchawki? Patrząc na szybki rozwój tego segmentu rynku audio z perspektywy konsumenta można tylko się cieszyć. Konkurencja jest coraz większa i producenci muszą się naprawdę postarać, jeśli chcą zainteresować potencjalnego klienta swoimi nausznikami. Co by nie mówić, są one wygodnym rozwiązaniem dla osób, które chcą słuchać muzyki na jak najwyższym poziomie, ale nie mają warunków na rozstawienie u siebie klasycznego zestawu. Albo też wymagają, by ich zestaw był mobilny, co jest możliwie dzięki równoległemu rozwojowi przenośnych odtwarzaczy typu DAP. Innym czynnikiem jest cena. Wydatek kilku tysięcy złotych na słuchawki plus dedykowany wzmacniacz może dać lepszy dźwiękowo efekt, niż zakup za te same pieniądze kolumn z klasycznym wzmacniaczem.

OPPO to firma, która w świecie sprzętu audio-video zyskała rozgłos dzięki porządnie wykonanym i na dodatek przyzwoicie wycenionym odtwarzaczom Blu-ray. Jakiś czas temu najwidoczniej rynek video przestał mocodawcom wystarczać, ponieważ dokonali szturmu na niwie słuchawkowej, wprowadzając zestaw wzmacniacza słuchawkowego HA-1 ze słuchawkami PM-1. Dlaczego piszę o szturmie? Ponieważ zadanie tego duetu nie polegało na wybadaniu rynku i sprawdzeniu, czy warto weń wejść. Producenci chcący zagrać w ten sposób, przeważnie proponują modele ze średniej półki, stopniowo wzbogacając asortyment zarówno w górę, jak i w dół. Tutaj było inaczej - łup, od razu najwyższa półka. Ktoś jednak w firmie miał głowę na karku i dobrze wiedział co robi, ponieważ tandem HA-1 i PM-1 nie dość, że zebrał bardzo dobre recenzje, to na dodatek jest chwalony także przez użytkowników, a jak wiadomo czasem to nie idzie w parze...

Dzisiejszy test będzie trochę nietypowy. Postanowiłem bowiem przeprowadzić go w warunkach polowych - takich, w jakich opisywany produkt będzie użytkowany. Większość opisywanych przez nas urządzeń przeznaczonych jest do użytku domowego, więc sprawa jest stosunkowo prosta, nawet w przypadku słuchawek. Tym razem jednak do naszej redakcji trafiły topowe nauszniki firmy Creative wyposażone w łączność bezprzewodową i system aktywnej redukcji hałasu. To wysokiej klasy słuchawki, na które zwrócą uwagę ludzie słuchający muzyki ze smartfonów i tabletów, do tego najczęściej w podróży lub na spacerze. Aurvany Platinum teoretycznie wydają się być idealne do pociągu, tramwaju, autobusu lub samolotu. Ja wybrałem pierwszą opcję, więc zamieniam się w Bogusława Wołoszańskiego i rozpoczynam relację z frontu.

Zasiadając do napisania tego testu chciałem odnieść się do powszechnego trendu, który widać na rynku od lat, czyli wyprowadzania produkcji sprzętu audio do krajów, gdzie siła robocza jest wyjątkowo tania. Myślę tu oczywiście o Chinach, gdzie znajdują się bodajże największe fabryki elektroniki użytkowej na świecie. Takie posunięcia były i wciąż są tłumaczone przez konieczność cięcia kosztów spowodowaną trudną sytuacją na rynku konsumenckim. Tak długo słyszymy już takie uzasadnienie tych działań, że wszyscy przyjęliśmy je jako pewnik. Przecież to jasne - jest trudno, musimy się utrzymać na powierzchni, więc próbujemy ograniczyć koszty własne. Myśląc o tym zaświtała mi jednak w głowie pewna przewrotna, iście szatańska myśl - czy na pewno to kryzys jest winny? Wyobraźmy sobie taką sytuację - rynek jest chłonny, sprzęt się sprzedaje jak świeże bułeczki, wszyscy produkują sprzęt w swoich macierzystych fabrykach i płacą sporo swoim pracownikom. Ale jest możliwość zwiększenia zysków poprzez przeniesienie produkcji do Państwa Środka. Kto nie zaryzykuje nawet nieznacznego pogorszenia jakości (co czasem ma miejsce) swoich produktów w imię wyższych zysków? Jak w takim razie zrozumieć postawę takich firm, jak producent urządzenia będącego bohaterem tego tekstu, która nie dość, że od 35 lat produkuje w Kanadzie, to na dodatek daje 20 lat gwarancji na wszystkie swoje urządzenia analogowe i 5 lat na cyfrowe?

Japoński koncern mocno zaznaczył swoją obecność w historii sprzętu audio i najwyraźniej zamierza kontynuować tę tradycję. Firma założona w 1946 roku przez Masaru Ibukę i Akio Moritę jest obecnie jednym z największych producentów elektroniki użytkowej na świecie. Marka może się dziś kojarzyć głównie z urządzeniami mobilnymi z serii Xperia i telewizorami Bravia, jednak dla audiofilów Sony to znak towarzyszący dużym wydarzeniom czy wręcz kamieniom milowym takim, jak płyta kompaktowa, walkman, minidisc czy wreszcie format SACD. Nawet oznaczenie S/PDIF na złączach cyfrowych to nic innego, jak skrót od Sony/Philips Digital Interface Format. Audiofilom marka ta zazwyczaj kojarzy się z tymi wynalazkami lub sprzętem, od którego zaczynali swoją przygodę - miniwieżami, słuchawkami czy właśnie przenośnymi kaseciakami. Sam pamiętam katalogi, w których oprócz zestawów micro i słuchawek można było znaleźć bardzo wypasione, audiofilskie "klocki", jednak w tamtych czasach dla większości melomanów ich ceny były zaporowe. Pojedynczy wzmacniacz czy odtwarzacz CD mógł kosztować więcej, niż cała miniwieża, a za pełny system stereo z odtwarzaczem płyt kompaktowych, tunerem radiowym, magnetofonem i oczywiście piecykiem trzeba było zapłacić tyle, ile kosztowałby porządny samochód.

Trilogy Audio Systems to marka założona przez Nica Poulsona, którego nasi stali czytelnicy mogą kojarzyć z marką ISOL-8 - producentem akcesoriów zasilających. Pierwszą pasją brytyjskiego konstruktora były jednak wzmacniacze i pokrewne urządzenia wypuszczane właśnie pod marką Trilogy, która narodziła się już w 1992 roku. Jej pierwszym produktem był przedwzmacniacz lampowy o nazwie 901, do którego jeszcze w tym samym roku dołączył 50-watowy stereofoniczny wzmacniacz mocy 948 i dwukrotnie mocniejsze monobloki 958. Od tego momentu zaczyna się pasmo mniejszych lub większych sukcesów i zapełniania katalogu nowymi modelami. W firmowej historii widać wyraźną przerwę w latach 2001-2008. Co ciekawe, wcale nie dlatego, że konstruktorowi skończyły się pomysły lub pieniądze, co jest najczęstszą przyczyną tego typu przestojów. Nic po prostu zajął się innymi rzeczami. W 2003 roku założył firmę ISOL-8, co niejako tłumaczy mniejsze tempo rozwoju jego pierwszego dziecka. Stosunkowo szybko udało mu się jednak stworzyć bogatą ofertę rozgałęziaczy, kondycjonerów i kabli sieciowych, dlatego w 2008 roku zaktualizował katalog Trilogy Audio Systems, co już rok później zaowocowało nagrodami przyznanymi właśnie tym modelom.

Sennheiser to jedna z najlepiej rozpoznawalnych marek nie tylko na rynku amatorskich słuchawek dla audiofilów i melomanów, ale także sprzętu profesjonalnego - mikrofonów, systemów bezprzewodowych czy zestawów słuchawkowych dla pilotów. Logo z charakterystyczną, mocno pochyloną literą "S" musiał widzieć każdy, kto w swoim życiu choćby zbliżył się do studia nagraniowego, radia czy telewizji, nie mówiąc już o koncertach czy różnego rodzaju konferencjach. Wśród miłośników dobrego brzmienia Sennheiser znany jest przede wszystkim ze słuchawek do użytku domowego, jak chociażby HD 598, HD 600, HD 700 czy HD 800. Takich symboli można wymieniać mnóstwo ponieważ oferta niemieckiej firmy jest niesamowicie bogata - obejmuje słuchawki nauszne, wokółuszne i dokanałowe, otwarte i zamknięte, bezprzewodowe, sportowe, wyciszające hałas otoczenia, studyjne, gamingowe, mobilne i jakie jeszcze chcecie. Na tle modeli oznaczonych symbolami literowo-liczbowymi wyróżnia się jednak kilka propozycji, którym konstruktorzy nadali imiona - Momentum, Urbanite, Amperior i G4ME. Te pierwsze wprowadzono najpierw w wersji wokółusznej, a potem nausznej i dokanałowej. Do wyboru było wiele wersji kolorystycznych, w tym także kilka "malowań" specjalnych i jubileuszowych. Seria została zaprojektowana z myślą o użytkownikach urządzeń mobilnych i melomanach, którzy oprócz pilota z mikrofonem chcieli dostać także wysokiej jakości materiały i audiofilskie brzmienie.
AdM