Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Sennheiser Momentum M2 AEi

Sennheiser Momentum M2 AEi

Sennheiser to jedna z najlepiej rozpoznawalnych marek nie tylko na rynku amatorskich słuchawek dla audiofilów i melomanów, ale także sprzętu profesjonalnego - mikrofonów, systemów bezprzewodowych czy zestawów słuchawkowych dla pilotów. Logo z charakterystyczną, mocno pochyloną literą "S" musiał widzieć każdy, kto w swoim życiu choćby zbliżył się do studia nagraniowego, radia czy telewizji, nie mówiąc już o koncertach czy różnego rodzaju konferencjach. Wśród miłośników dobrego brzmienia Sennheiser znany jest przede wszystkim ze słuchawek do użytku domowego, jak chociażby HD 598, HD 600, HD 700 czy HD 800. Takich symboli można wymieniać mnóstwo ponieważ oferta niemieckiej firmy jest niesamowicie bogata - obejmuje słuchawki nauszne, wokółuszne i dokanałowe, otwarte i zamknięte, bezprzewodowe, sportowe, wyciszające hałas otoczenia, studyjne, gamingowe, mobilne i jakie jeszcze chcecie. Na tle modeli oznaczonych symbolami literowo-liczbowymi wyróżnia się jednak kilka propozycji, którym konstruktorzy nadali imiona - Momentum, Urbanite, Amperior i G4ME. Te pierwsze wprowadzono najpierw w wersji wokółusznej, a potem nausznej i dokanałowej. Do wyboru było wiele wersji kolorystycznych, w tym także kilka "malowań" specjalnych i jubileuszowych. Seria została zaprojektowana z myślą o użytkownikach urządzeń mobilnych i melomanach, którzy oprócz pilota z mikrofonem chcieli dostać także wysokiej jakości materiały i audiofilskie brzmienie.

Tak też się stało, a modele z serii Momentum zaczęły cieszyć się ogromną popularnością. Można nawet powiedzieć, że to te słuchawki - mimo, że kilkukrotnie tańsze od topowych HD 800 - stały się wizytówką niemieckiej firmy. Konstruktorzy uznali jednak, że nawet bardzo dobry produkt można jeszcze poprawić. Parę tygodni temu ogłoszono wprowadzenie drugiej odsłony serii Momentum, a więc zmiany, zmiany, zmiany... Czy na lepsze? Ponieważ testowałem model wokółuszny, a nauszników z tej serii używam na co dzień, postanowiłem to sprawdzić. Przed nami Momentum M2 AEi.

Sennheiser Momentum M2 AEi

Wygląd i funkcjonalność

No właśnie - o co chodzi z tym nazewnictwem? Tak naprawdę sprawa jest o wiele prostsza, niż mogłoby się wydawać, choć przyznam, że początkowo i ja byłem nieco zdezorientowany. Mnogość dostępnych wersji wynika jednak z faktu, że przy wprowadzaniu drugiej odsłony serii Momentum producent postanowił wprowadzić wyraźny podział na kilka kategorii, a do tego dorzucił nowość, której wcześniej nie widzieliśmy - modele bezprzewodowe. Mamy więc słuchawki wokółuszne oznaczone literami "AE" (Around-Ear) oraz nauszne z dopiskiem "OE" (On-Ear). Każdy z tych modeli występuje w dwóch wariantach - ten z dodatkową literą "G" w symbolu ma pilota dla urządzeń z systemem Android ("G" od "Galaxy" ponieważ Sennheiser nawiązał współpracę z Samsungiem), natomiast ten dla smartfonów i tabletów firmy Apple ma standardową literę "i" na końcu symbolu. Do tego dochodzą nam jeszcze dwa modele bezprzewodowe - M2 AEBT (wokółuszne) i M2 OEBT (nauszne). W tych ostatnich naturalnie nie ma już rozróżnienia na wersje do systemów iOS i Android, bo Bluetooth jest tutaj zdecydowanie bardziej uniwersalny, niż pilot na kablu. W chwili obecnej mamy więc do wyboru sześć modeli z nowej serii Momentum 2 - słuchawki wokółuszne i nauszne, a każda z nich w trzech odmianach (iOS, Android, Bluetooth).

Uff, to tyle jeśli chodzi o dostępne modele. Różnice konstrukcyjne sprowadzają się głównie do dwóch rzeczy. Po pierwsze, nowe słuchawki są składane, do czego - jak się domyślam - przyczyniło się wprowadzenie serii Urbanite kilka miesięcy temu. Na pierwszy rzut oka słuchawki wyglądają bardzo podobnie, jednak w miejscu, w którym piękny, stalowy pałąk łączy się ze skórzanymi obiciami, zauważymy maleńkie zawiasy pozwalające złożyć muszle do środka. W połączeniu z dotychczasowym systemem suwania nauszników po metalowych prowadnicach, sprawdza się to naprawdę nieźle. Tak złożone słuchawki o wiele łatwiej się transportuje. Drugą najważniejszą zmianą jest obicie padów. Przeprojektowane poduchy mają poprawiać dopasowanie nauszników do głowy użytkownika i tym samym poprawiać brzmienie. Swoją drogą, to ciekawe, że akurat w tym elemencie niemieccy konstruktorzy ujrzeli szansę na poprawę walorów sonicznych swoich słuchawek. Wydawałoby się, że w nowej serii zechcą użyć jakichś nowych magnesów, cewek ze specjalnego stopu miedzi i złota albo wprowadzą membrany wykonane ze sproszkowanego gwiezdnego pyłu. Najwyraźniej uznano, że podzespoły typowo elektryczne są jak najbardziej w porządku i nie ma co kombinować na siłę. Wielu użytkowników oryginalnych słuchawek z serii Momentum zaświadczy, że w istocie nie bardzo jest tu co poprawiać.

Jeśli chodzi o wygląd, wyposażenie, funkcjonalność i komfort użytkowania nowych Sennheiserów, mógłbym w zasadzie powtórzyć wszystko, co napisałem w teście modelu Momentum Black. Słuchawki są duże, wygodne i naprawdę pięknie wykonane. Opisywany model kosztuje 1349 zł i może nie są to marne grosze, ale nie jest to także cena kosmiczna (a wiadomo, że słuchawek z przedziału 3000-6000 zł też mamy na rynku sporo). Otwierając pudełko, wyjmując z niego całe wyposażenie i zakładając słuchawki na głowę czujemy się jednak jakbyśmy obcowali z przedmiotem luksusowym. Zamiast trzeszczącego plastiku dostajemy tu pięknie wypolerowaną stal, zamiast naklejki czy nadrukowanego napisu z nazwą modelu mamy metalowe tabliczki po bokach, a zamiast pianki czy jakiegoś futrzaka na pałąku widzimy pięknie obszytą skórę. Motyw kolorowej niteczki pojawia się także na obszyciu zamykanego na suwak futerału, z wygodną kieszonką na kabel i inne akcesoria. Oprócz niego w zestawie dostajemy worek ze ściągaczem, który prawdopodobnie bardziej przyda się osobom transportującym słuchawki w plecaku, w formie złożonej. Zadbano nawet o takie detale, jak zabezpieczenie błyszczących obręczy nauszników cieniutką folią czy wetknięcie dopasowanych gąbeczek w poduchy, aby nie odkształciły się w transporcie. Wszystko po to, aby nasze słuchawki zachowały znakomity wygląd, który w połączeniu z wysokiej jakości materiałami robi naprawdę znakomite wrażenie. Kto by pomyślał, że naszym zachodnim sąsiadom uda się stworzyć produkt nie tylko porządny i dobry pod względem technicznym, ale do tego tak stylowy?

Moim zdaniem można się tylko cieszyć, że wprowadzając nową wersję tych słuchawek, Sennheiser nie poszedł na skróty i nie zastąpił lepszych materiałów gorszymi, mydląc klientom oczy pasmem przenoszenia szerszym o parę herców i przy okazji podnosząc cenę o kilkanaście procent. Wydaje się, że w stosunku do pierwszej serii Momentum rzeczywiście dokonał się pewien postęp. Mechanizm składania słuchawek pracuje pewnie i precyzyjnie. Po "zakliknięciu" w pozycji rozłożonej można odnieść wrażenie, jakby pałąk był de facto jednoczęściowy ponieważ konstrukcja nie ma żadnych luzów, a całe nauszniki wydają się być bardzo solidne. To bardzo ciekawe, bo patrząc na zdjęcia nowych Sennheiserów, te zawiasy wydawały mi się dość małe i delikatne. Najwyraźniej było to tylko złudzenie. Ciekawe też, jak słuchawki zachowywałyby się po kilku miesiącach intensywnego użytkowania, ale tego jeszcze nie wiemy. Poza tym drobiazgiem mógłbym w tym miejscu powtórzyć wszystko, co napisałem o Momentum Black. Wydaje mi się, że nowy model lepiej izoluje słuchacza od dźwięków otoczenia i ma szerszy zakres regulacji rozmiaru pałąka, a w zasadzie - możliwości przesuwania muszli po metalowych prowadnicach. Przy maksymalnym rozsunięciu słuchawki były za duże nawet na moją głowę. Mogłem więc precyzyjnie ustawić rozmiar pod siebie, a to nie zdarza się często, także tutaj kolejny duży plus dla Sennheiserów. Minusy? Eee... Tak, mam jeden! Końcówka przewodu od strony słuchawek mogłaby mieć jakieś nacięcia, aby łatwiej było ją obrócić. Wtyk wyposażono bowiem w prosty mechanizm blokujący, ale sama końcówka jest tak dobrze spasowana, że po dociśnięciu wtyczki nie wiedziałem, czy jest zablokowana czy nie. Cieszę się natomiast, że zrezygnowano z metalowego, obrotowego jacka na drugim końcu przewodu, bo nawet w pozycji złożonej zajmował sporo miejsca w kieszeni.

Sennheiser Momentum M2 AEi

Brzmienie

Kiedy przedstawiciel polskiego dystrybutora Sennheisera wyjaśnił mi, że z brzmieniowego punktu widzenia największą zmianą wprowadzoną w nowym modelu są muszle wykonane z innego materiału, uznałem, że wszystko najwyraźniej zostanie po staremu. Teraz żałuję, że nie wziąłem oryginalnego modelu w celu dokonania bezpośredniego porównania, chociaż i to byłoby z gruntu nieuczciwe, bo w takiej sytuacji jedne słuchawki byłyby dobrze wygrzane, a drugie - zupełnie świeże. Z Momentum M2 AEi ściągałem jeszcze zabezpieczające naklejki, więc pierwszego dnia testu nastawiałem się na cierpliwe obserwowanie zmian zachodzących w ich brzmieniu, bez wyciągania jakichkolwiek wniosków. Stało się jednak inaczej, bo już po kilku minutach zaskoczyła mnie przestrzeń i otwartość nowych Sennheiserów. Nie żeby tych elementów brakowało mi w brzmieniu opisywanych półtora roku temu Momentum Black, ale wtedy skoncentrowałem się bardziej na równowadze tonalnej, dynamice i przejrzystości. W dużym skrócie można powiedzieć tak - wszystkie plusy tamtej konstrukcji zostały zachowane, ale stereofonia i jakość wyższych częstotliwości to cechy, które wskoczyły na zupełnie inny poziom, zarezerwowany dotychczas dla słuchawek typowo audiofilskich, jak chociażby HD 600. M2 AEi nie tylko robią wrażenie, ale też w piękny sposób kształtują dźwiękowy obraz wokół naszej głowy, bo właściwie tak należałoby to nazwać. Sennheisery nie pompują dźwięków do środka czaszki, ale bardziej malują je w okolicach uszu i delikatnie przed głową. Gdybym miał narysować budowaną przez nie przestrzeń, byłyby to dwie duże elipsy rozciągające się mocno na boki, spotykające się ze sobą tylko okazjonalnie, kiedy realizator nagrania koniecznie chciał umieścić coś idealnie po środku. Zdarza się to jednak rzadko, bo nawet gdy mamy centralnie umieszczony wokal, to wszystkie pozostałe źródła są zwykle rozłożone na scenie w taki sposób, że łatwo je od siebie oddzielić. Gdyby to były kolumny, powiedziałbym, że między instrumentami jest dużo powietrza, ale do słuchawek takie określenia chyba średnio pasują. Chociaż, w tym przypadku chyba najlepiej opisuje to sytuację, z którą mamy do czynienia.

Zaznaczam, że powyższy opis odnosi się do słuchawek wyjętych prosto z pudełka i podłączonych do iPhone'a 5s z aplikacją WiMP w jakości HiFi. Biedy nie ma, ale wiadomo, że nie jest to jeszcze największy wypas, jaki można zafundować nausznikom. Po takich wrażeniach postanowiłem dać Sennheiserom parę dni na wygrzanie, a następnie przystąpić do kolejnej sesji odsłuchowej z wykorzystaniem ciężkiej artylerii, czyli odtwarzacza Naim CD 5XS i wzmacniacza T+A E-Serie Power Plant Balanced. Zastanawiałem się, czy może moje pierwsze obserwacje nie były zbyt pochopne, albo czy Sennheisery nie zostały celowo zaprojektowane tak, aby z iPhonem grały wyśmienicie, ale z każdym innym sprzętem - już nie. Po kilku minutach dostałem odpowiedź - nie wydawało mi się. M2 AEi to po prostu znakomite, w pełni audiofilskie słuchawki. To, że są bardzo wygodne, wyglądają elegancko, mają kabel z pilotem i mikrofonem oraz składany pałąk, można potraktować jako dodatek do dania głównego, jakim jest brzmienie. Podczas słuchania naprawdę różnorodnego materiału muzycznego, było kilka momentów, w których czułem się trochę tak, jakbym miał na głowie HD 600, za którymi od dawna tęsknię. Różnice były trzy. M2 AEi mają więcej basu - chwilami, w tych najniższych rejestrach, jest go nawet ciut więcej, niż teoretycznie powinno. Daje to jednak fajnego, kinowego "kopa" muzyce i nie wpływa negatywnie na timing. Testowane słuchawki na pewno nie mają też tak krystalicznie czystej góry, jak HD 600 czy inne modele stricte hi-endowe. Na kilku nagraniach przełom średnich i wysokich tonów był nawet trochę wycofany, jednak domyślam się, że nawet po kilkudziesięciu godzinach słuchania, przetworniki nie były jeszcze w pełni wygrzane. No i trzecia różnica - M2 AEi są słuchawkami zamkniętymi, więc dźwiękiem cieszymy się sami, bez bodźców z zewnątrz i - co równie ważne - zachwycania swoją muzyką innych ludzi. A to oznacza, że - w odróżnieniu od modeli z serii hi-endowej - można je swobodnie zabrać ze sobą w podróż, do pracy, na spacer, a nawet w wielu przypadkach o wiele bardziej komfortowo słuchać muzyki w domu.

Co bardzo mnie ucieszyło, to że nowe Sennheisery zachowały charakterystyczny wigor i chęć do grania znaną z oryginalnej wersji. Te nauszniki po prostu nie wybrzydzają. Owszem, niedostatki gorszych nagrań będą słyszalne. Z tego, co zauważyłem, na M2 AEi szczególnie dobitnie wychodzą problemy albumów nagranych płasko i plastikowo. Słuchawki nie znęcają się jednak nad nimi, a jedynie dają nam do zrozumienia, że realizator się nie popisał, po czym grają dalej, bez większych fochów. Jeżeli natomiast podsuniecie im fajną, dobrze nagraną muzykę w możliwie wysokiej jakości, odwdzięczą się natychmiast i dadzą z siebie absolutnie wszystko, nawet w połączeniu z telefonem czy tabletem.

Wiem, że nasze testy czyta wielu ludzi, dla których prawdziwie audiofilskie brzmienie to wyłącznie wielkie, trójdrożne kolumny, wzmacniacze ważące tyle, co przeciętna studentka, srebrne kable i gramofony z wkładkami za kilka tysięcy złotych. Ja także lubię te klimaty, jednak nie mogę wyjść z podziwu, jak wysoką jakość brzmienia można uzyskać za ułamek tej kwoty. Niektórzy zastanawiają się, w czym tkwi przyczyna rosnącej popularności słuchawek w ostatnich latach. Czy to smartfony i tablety wywołały większe zapotrzebowanie na nauszniki, czy rozkręciła się moda, która wyniosła słuchawki do rangi ważnego elementu ubioru i wyposażenia osobistego? A może to producenci sprzętu zaczęli wyjątkowo mocno przykładać się do swojej pracy? Po tym, co usłyszałem w wykonaniu Momentum M2 AEi, jestem skłonny napisać, że ta ostatnia opcja jest równie prawdopodobna, jak dwie pierwsze.

Sennheiser Momentum M2 AEi

Budowa i parametry

Sennheiser Momentum M2 AEi to zamknięte słuchawki wokółuszne ze składanym pałąkiem i przewodem wyposażonym w pilot z mikrofonem współpracujący z urządzeniami firmy Apple. Dostępna jest także wersja AEG dopasowana do sprzętu z systemem Android, w tym do smartfonów i tabletów Samsung Galaxy. Pod względem technicznym słuchawki są bardzo podobne do pierwszej wersji Momentum zaprezentowanej jakieś dwa lata temu. Mamy tu 40-mm przetworniki z neodymowymi układami magnetycznymi, a najważniejsza różnica sprowadza się do materiału, z którego wykonano pady wokółuszne. Co ciekawe, nie zmieniło się pasmo przenoszenia (16 Hz - 22 kHz) ani impedancja (18 Ω), ale skuteczność wzrosła o całe trzy decybele i teraz wynosi 113 dB. Jak wiadomo, jest to bardzo duża różnica. Kolejną ciekawostką jest cena. Można się było spodziewać, że po wprowadzeniu ulepszeń, producent zauważalnie podniesie ceny słuchawek z serii Momentum, tymczasem opisywany model jest droższy od poprzednika zaledwie o 50 zł. To mądra strategia, którą inni powinni chyba naśladować. Z jednej strony Sennheiser przyciąga nowych klientów, a z drugiej dba o to, aby właściciele starszych modeli nie czuli się nabici w butelkę.

Konfiguracja

Apple iPhone 5s, Naim CD 5XS, T+A E-Serie Power Plant Balanced, Cardas Clear Light, Enerr AC Point One, Enerr Symbol Hybrid.

Sennheiser Momentum M2 AEi

Werdykt

Gdybym dostał takie słuchawki do testu 5-10 lat temu, obstawiałbym, że ich cena kształtuje się w okolicach 1500-2000 zł. A gdyby ktoś do kompletu dołączył telefon odtwarzający niemalże dowolną muzykę w jakości CD lub lepszej, prawdopodobnie nie wychodziłbym z domu przez dwa tygodnie. Dziś rosnące możliwości smartfonów nikogo już nie dziwią, ale słuchawki za 1349 zł oferujące prawdziwie audiofilską jakość brzmienia - owszem. Jeśli nie wierzycie, załóżcie je na głowę i odpalcie jakąś dobrą muzykę, a gwarantuję, że w kilka minut odkryjecie więcej ciekawostek, niż znajdziecie na profilach swoich znajomych na Facebooku. Biorąc M2 AEi do testu spodziewałem się, że będzie to w zasadzie formalność, albo nawet więcej - nuda. Teraz mogę powiedzieć, że już dawno opisywany sprzęt tak mnie nie zaskoczył, i chyba dawno nie bawiłem się tak dobrze. Rewelacyjne słuchawki.

Dane techniczne

Typ słuchawek: dynamiczne, wokółuszne, zamknięte
Pasmo przenoszenia: 16 Hz - 22 kHz
Impedancja: 18 omów
Nacisk: 3,2 N
Czułość: 113 dB
Długość kabla: 1,4 m
Rodzaj wtyku: 3,5 mm
Masa: 190 g
Cena: 1349 zł

Sprzęt do testu dostarczyła firma Aplauz.

Zdjęcia: Sennheiser, Małgorzata Filo, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga5Rownowaga5Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy6

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy6

Spójność
Poziomy6

Muzykalność
Poziomy8

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy7

Tłumienie hałasu
Poziomy7

Cena
Poziomy7

Nagroda
sl-rekomendacja


Komentarze (4)

  • Maciej

    A jak z wygodą po wymianie padów? Nadadzą się do domu? Pady są większe niż w poprzedniej wersji, czuć różnicę w noszeniu? Apropos Momentum, będzie recenzja Momentum In-Ear?

    0
  • kornik

    Pady nadają się do domu znakomicie. Czy są większe niż w poprzedniej wersji to nie wiem, obstawiam że nie, bo rozmiar nauszników się nie zmienił, ale poduchy mają inny kształt i są inne w dotyku. W poprzednich Momentum były takie bardziej "gumowe", a tutaj są bardzo przyjemne i dość gładkie, choć wciąż bardzo dobrze izolują od zewnętrznego hałasu. A czy będzie recenzja Momentum In-Ear? Wiemy, że Sennheiser wypuścił niedawno nowe słuchawki bezprzewodowe do użytku domowego i chyba tym tematem zajmiemy się w pierwszej kolejności, a potem się zobaczy;-)

    0
  • Maciej

    O, dzięki za odpowiedź! Wygląda więc na to, że to nadal nie są do końca wokółuszne słuchawki (ok, to zależy od rozmiaru uszu...). Nie omieszkam na pewno sprawdzić jak się je nosi jak będą dostępne w sieciówkach rtv, bardzo podoba mi się brzmienie pierwszych Momentum, tylko ta wygoda...

    0
  • Kamil

    Pady są większe (minimalnie, zmieniony kształt również poprawia sytuację). Też czekam z niecierpliwością aż pojawią się w sklepach - żeby je sprawdzić. Już dawno zaopatrzyłbym się w starszy model gdyby nie rozmiar poduszek.

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Gdyby ktoś powiedział, że siedziba jednej z najciekawszych i najszybciej rozwijających się firm produkujących wzmacniacze lampowe i podzespoły do sprzętu hi-fi nie mieści się w Monachium, Glasgow czy Tokio, ale w maleńkiej wsi pod Białymstokiem, wielu audiofilów uniosłoby brwi. W końcu to samo serce Podlasia, które w Polsce uważane jest...

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Styl skandynawski to jedno z najbardziej rozpoznawalnych zjawisk we współczesnym wzornictwie. Często bywa opisywany tak, jakby był gotowym schematem - zestawem zasad, które można odtworzyć w dowolnym miejscu na świecie. Wystarczy tylko połączyć jasne drewno, białe ściany, kilka prostych form, odrobinę tekstyliów, rośliny w ceramicznej doniczce i gotowe. W rzeczywistości...

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

Melomani potrafią godzinami zasłuchiwać się w ulubionych płytach, śledząc najdrobniejsze niuanse ich realizacji i różnice między poszczególnymi wydaniami. Audiofile z obsesyjną dokładnością porównują brzmienie różnych DAC-ów, lamp i przewodów z czystego srebra - wszystko po to, by zbliżyć się do tego, co określają jako "prawdę nagrania" lub "dźwięk jak na...

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut nie był przypadkowym wejściem w świat audio, lecz przedsięwzięciem realizowanym przez zespół doświadczonych specjalistów - inżynierów i menedżerów, którzy pracowali już przez dekady przy wysoce zaawansowanych projektach w obrębie przetworników,...

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który nikogo już nie zabierze?

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który…

Na pewne rzeczy w życiu czeka się tak długo, że człowiek zaczyna wątpić, czy w ogóle dożyje ich spełnienia. Jedni latami wypatrują nowej płyty ulubionego zespołu, inni odliczają dni do kolejnego sezonu ukochanego serialu, a audiofile? Cóż, oni od niemal dekady czekali, aż Spotify wreszcie wprowadzi streaming w bezstratnej jakości....

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser Momentum 5 Wireless

Sennheiser Momentum 5 Wireless

Są w świecie audio produkty, których kolejne generacje pojawiają się tak regularnie, że właściwie można ustawiać według nich kalendarz. Co rok nowy smartfon, co dwa lata nowa wersja przetwornika, co...

Canor Verto D4S + Virtus I4S

Canor Verto D4S + Virtus I4S

Przymierzając się do zakupu hi-endowego systemu stereo, zwykle zaczynamy przeglądać katalogi producentów amerykańskich, niemieckich, brytyjskich, włoskich, francuskich, japońskich albo skandynawskich. W ostatnich latach do tego grona dołączyły także firmy chińskie,...

Matrix Audio ND-1

Matrix Audio ND-1

Jeszcze kilka lat temu kierunek rozwoju cyfrowego audio wydawał się całkowicie oczywisty. Skoro odtwarzacz sieciowy i tak potrzebuje przetwornika, a ten coraz częściej otrzymuje regulację głośności, wyjście słuchawkowe i kilka...

Bannery boczne

Komentarze

Piort
Ortofon OM 10 i M2 Red to w sumie ta sama wkładka, więc nie wiem, skąd pomysł na podmiankę :P
Adam
Pięknie wykonane słuchawki, prawdziwe dzieło sztuki. Dosyć długo szukałem słuchawek dla siebie i po przesłuchaniu planarów i dynamików stwierdziłem, że jednak t...
leszcz
Formatów już było wiele. Ustaliły się te, które są. Parametry coraz wyższe są już tylko liczbami, bo jakości jeszcze lepszej się fizycznie zrobić nie da. Firmy ...
Felek
Mam Venere 2.5, ale po przeczytaniu tego artykułu przerabiam je na Olimpicę II 1/2. To nie będzie III, ale w moim przedziale możliwości dam radę i nie obrażą si...
Jaro
W świetle tego, co podziało się z Auralikiem, przydałoby się takie urządzenie stworzone przez inną firmę, żeby moja S1 za 1-2 lata nie odmówiła współpracy.

Płyty

Chelsea Wolfe - The Dark

Chelsea Wolfe - The Dark

Tytuł "The Dark" brzmi jak obietnica czegoś dobrze znanego wszystkim, którzy śledzą twórczość Chelsea Wolfe od dłuższego czasu. Można więc...

Newsy

Tech Corner

Magiczny świat potencjometrów, czyli wszystko o regulacji głośności w sprzęcie audio

Magiczny świat potencjometrów, czyli wszystko o regulacji głośności w sprzęcie…

Regulacja głośności jest jedną z najważniejszych funkcji każdego systemu audio. Prawidłowe działanie tego elementu naszego sprzętu ma ogromny wpływ na przyjemność płynącą z jego użytkowania. Kiedy potencjometr zaczyna tracić swoją funkcjonalność, nawet w niewielkim stopniu, jest to niezwykle kłopotliwe, a może też być niebezpieczne dla innych elementów zestawu, takich jak...

Nowości ze świata

  • Quad has spent much of the last few years rebuilding its range from both ends. Revela brought a new generation of conventional dynamic loudspeakers, ESL X refreshed the electrostatic side of the catalog, while electronics such as Quad 3, the...

  • Topping has never been particularly shy about squeezing ambitious specifications into inexpensive little boxes, but DX1 II is a much more substantial update than its familiar name might suggest. The original DX1 was deliberately simple - a USB-powered DAC and...

  • One of the traditional arguments against active loudspeakers is that their electronics age faster than their cabinets and drivers. An amplifier module can become outdated, streaming standards change and DSP platforms improve, while the acoustic part of a well-designed speaker...

Prezentacje

Ponad sto lat szlifowania - Dual

Ponad sto lat szlifowania - Dual

Dual to jedna z marek, do których audiofile, a w szczególności miłośnicy czarnych płyt, odnoszą się z wielkim szacunkiem. Ma to swoje uzasadnienie. Niemiecka manufaktura wydała na świat tyle znakomitych gramofonów, że aż ciężko je policzyć. Dobrze zachowana szlifierka tej marki to sprzęt, który po renowacji można bez kompleksów podłączyć...

Poradniki

Z krążka na dysk - wszystko o ripowaniu płyt CD

Z krążka na dysk - wszystko o ripowaniu płyt CD

Na rynku muzycznym i sprzętowym obserwujemy obecnie rewolucję, która wydaje się nawet ważniejsza, niż wprowadzenie pierwszych kaset magnetofonowych, płyt kompaktowych,...

Listy

Galerie

Dyskografie

Gentle Giant - W szklanym domu

Gentle Giant - W szklanym domu

Przyjęło się mówić o wielkiej szóstce rocka progresywnego. W skład jej wchodzą zespoły Pink Floyd, King Crimson, Genesis, Yes, Jethro...