Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Pathos Aurium

Pathos Aurium

Przeglądając katalogi producentów sprzętu audio szybko dojdziemy do wniosku, że większość z nich trzyma się konkretnej stylistyki. Nie zawsze sprawdza się to w przypadku manufaktur oferujących pojedyncze urządzenia, ale więksi gracze trzymają się wyrobionych dawno temu kanonów. Chcąc złożyć pełną wieżę z klocków Marantza, Cambridge'a, Naima, Accuphase'a lub McIntosha możemy nawet mieszać ze sobą modele z różnych serii i przedziałów cenowych, a i tak będą pasowały do siebie jak ulał. Włochom taka daleko posunięta unifikacja chyba nie do końca pasuje, czego przykładem mogą być chociażby urządzenia Pathosa. Chyba każdy produkt tej marki jest trochę inny, ale też każdy jest na swój sposób wyjątkowy. Jedynym punktem wspólnym jest chyba dbałość o detale, widoczna w takich elementach, jak potencjometry, osłony lamp, drewniane boczki czy radiatory uformowane w kształt firmowego loga. Urządzenia włoskiej firmy na pewno są urocze i niebanalne, ale czy potrafią zagwarantować równie piękne brzmienie?

Jeszcze niedawno słuchaliśmy zintegrowanego, w pełni lampowego Unisona P40 podczas ostatnich naprawdę ciepłych dni w tym roku. Teraz temperatury są już typowo jesienne, a i lampy odpowiednio mniejsze, ponieważ do naszego testu trafił wzmacniacz słuchawkowy o nazwie Aurium. Sięgnąłem więc po kilka par dobrych słuchawek i zatopiłem się w muzyce. W takich chwilach trudno jest narzekać na swoją pracę. A czy Pathos okazał się dobrym partnerem tych egoistycznych, audiofilskich wieczorów?

Pathos Aurium

Wygląd i funkcjonalność

Jak na urządzenie tej marki, Aurium wygląda trochę nietypowo. Nie ma tu drewnianych akcentów, chromowanych wstawek ani innych bajerów przykuwających wzrok z daleka. Wzmacniacz słuchawkowy, będący jednym z najnowszych propozycji włoskiej firmy, idzie raczej w stronę surowej, industrialnej stylistyki. Jego obudowę złożono z metalowych bryłek i elementów o dwóch delikatnie różniących się odcieniach - pokrywa, potencjometr i przyciski są nieco jaśniejsze, natomiast front i dolna część obudowy mają zauważalnie ciemniejszą barwę. Najciekawsze są oczywiście lampy umieszczone w specjalnych silosach z ochronnymi blaszkami rozmieszczonymi na planie trójkąta. Delikatne elementy ozdobne znajdziemy jednak wszędzie. W pokrywie wykonano szereg otworów wentylacyjnych, które same w sobie nadają całości pewnego smaku, przywołującego na myśl elementy jakichś skomplikowanych maszyn. Przednią część górnej powierzchni zdobi także wygrawerowane logo firmy. Front okupują natomiast dwa przyciski, cztery pionowe lampki, jedna wielokolorowa dioda, duże gniazdo słuchawkowe i jedno pokrętło w formie pustego w środku cylindra. Na jego powierzchni wykonano całkiem spore wypustki wyglądające co najmniej tak, jakby był to element sterowania czołgiem lub jakimś bardzo precyzyjnym działkiem w odrzutowcu lub helikopterze. Poślizg jest absolutnie niemożliwy, również dlatego, że sam potencjometr pracuje bardzo lekko i płynnie.

Rozpakowanie i podłączenie urządzenia do systemu jest bardzo proste. Na wyposażeniu znajdziemy jedynie przewód sieciowy i zasilacz w formie plastikowej puszki z gniazdem IEC i zamontowanym na stałe kablem, który należy wpiąć do odpowiedniego gniazda we wzmacniaczu. Na moje oko przewód ten mógłby być nieco dłuższy, ponieważ po ustawieniu Pathosa na moim biurku zasilacz już delikatnie "wstawał" z podłogi. Inna sprawa, że niejeden audiofil wolałby wymienić fabryczną sieciówkę na coś lepszego. Niektórzy być może nawet to uczynią, jednak ten metrowy drucik łączący zasilacz z urządzeniem trochę studzi tego typu ambicje. Patrząc na wyposażenie tylnej ścianki staje się jasne, że Aurium został zaprojektowany jako klocek, który należy wpiąć pomiędzy źródła dźwięku a wzmacniacz zintegrowany. Włoscy projektanci prawdopodobnie potraktowali go jako swego rodzaju rozszerzenie systemu dla osób, które nie mają wyjścia słuchawkowego ani w integrze, ani w odtwarzaczu czy przetworniku. Przyznam, że trochę się ucieszyłem, ponieważ sam mam taką właśnie sytuację. Sygnał można wyprowadzić nawet kablem zbalansowanym, co ucieszy posiadaczy piecyków wyposażonych w takie wejście. Szkoda tylko, że nie pomyślano o wyjściu z przedwzmacniacza, które pozwoliłoby puścić sygnał dalej nie do integry, ale wprost do wzmacniacza mocy lub kolumn aktywnych. Lampowy preamp i tranzystorowa końcówka to przecież jedna z audiofilskich świętości i myślę, że niejeden potencjalny klient z chęcią przehandlowałby jedno wejście w zamian za wyjście o regulowanym poziomie.

Ponieważ Aurium dysponuje dość dużą mocą, inżynierowie pomyśleli o dodatkowym potencjometrze do regulacji wzmocnienia (gain). Niewielkie pokrętło umieszczono na tylnej ściance, a obok niego znalazło się drugie, tym razem do ustawienia balansu. To pierwsze może się przydać, choć sam potencjometr jest na tyle precyzyjny, że podczas testu tylne pokrętło było zawsze ustawione na maksimum. Aurium nie ma jednak żadnych wejść cyfrowych, co w pierwszej chwili może dziwić. Sytuacja wyjaśnia się po zajrzeniu do katalogu. Do opisywanego modelu producent proponuje bliźniaczo podobny przetwornik o nazwie Converto. A zatem jeśli chcemy mieć audiofilski, biurkowy system słuchawkowy, musimy kupić dwa klocki. Przyznam, że nawet pochwalam ideę takiego podziału obowiązków. Problem w tym, że Converto oprócz wejścia USB ma również... Gniazdo słuchawkowe z potencjometrem, a nawet dwie gałeczki z tyłu do regulacji wzmocnienia i balansu. Pathos informuje, że wzmacniacz na pokładzie Converto został zaprojektowany tak, aby zadowolić każdego melomana lubiącego słuchać muzyki za pośrednictwem nauszników. Gniazdko w DAC-u dysponuje niemałą mocą 1 W na kanał przy 16-omowym obciążeniu, co pozwala przypuszczać, że nie zostało tam zamontowane zupełnie od czapy. Podział obowiązków jest jasny - Converto jest przetwornikiem, a Aurium to urządzenie dla hardcore'owych fanów słuchawek posiadających w swojej kolekcji trudne do wysterowania nauszniki. Oba klocki mogą tworzyć trudny do pobicia komplet. A że DAC wyposażono we własne gniazdko słuchawkowe? Może konstruktorzy doszli do wniosku, że dodanie takiego gadżetu nie wpłynie już znacząco na cenę Converto i postanowili umożliwić klientom stopniową rozbudowę systemu. Kto kupi jeden klocek, pewnie skusi się na drugi.

Przechodząc do przedniej ścianki, przed włączeniem urządzenia spodziewałem się, że czarne okienko wewnątrz potencjometru okaże się być wyświetlaczem pokazującym na przykład opis wybranego wejścia, poziom wzmocnienia lub coś w tym rodzaju. Wydaje mi się, że moje podejrzenia nie były bezpodstawne, ponieważ czterech pionowych diodek informujących o wybranym wejściu w żaden sposób nie opisano, podobnie jak dwóch przycisków poniżej. Szybka wewnątrz pokrętła jest jednak tylko ozdobą, więc trzeba przestudiować instrukcję obsługi i zapamiętać, że pierwsza lampka od lewej to wejście zbalansowane, a kolejne odpowiadają trzem wejściom niezbalansowanym. Pierwszy przycisk od lewej to włącznik (a właściwie tryb czuwania), natomiast drugi to oczywiście selektor źródeł. O poziomie wysterowania informuje nas czarny pasek na gałce potencjometru.

Wychodzi więc na to, że mamy do czynienia z urządzeniem pięknym i porządnie zbudowanym, choć trochę niepraktycznym. Moim zdaniem przepis na sukces w tego typu klockach jest bardzo prosty - albo dostajemy wszechstronne urządzenie wyposażone w wyjście z preampu, kilka wejść cyfrowych i inne bajery, albo decydujemy się na purystyczną konstrukcję, która ma spełniać tylko jedno zadanie - być audiofilskim wzmacniaczem słuchawkowym z jednym wejściem i ewentualnie jednym wyjściem służącym do przepuszczenia sygnału dalej. Włosi wybrali chyba rozwiązanie pośrednie - dali nam wzmacniacz słuchawkowy, któremu przy okazji dosztukowano kilka dodatkowych gniazd. Gdyby wśród nich znalazło się jeszcze wejście USB, mielibyśmy komplet. Z drugiej strony, nie każdy korzysta z cyfrowych gniazd, więc dlaczego miałby za nie płacić? Amatorzy słuchania muzyki z komputera mają przecież proste rozwiązanie w postaci przetwornika Converto.

Pathos Aurium

Brzmienie

Jeszcze przed rozpoczęciem testów odsłuchowych zajrzałem do wnętrza włoskiego wzmacniacza i już w tym momencie wiedziałem, że będzie dobrze. Urządzenie wykonane z taką dokładnością i z użyciem tak dobrych komponentów nie ma prawa nie zagrać. Pytanie tylko, jaki dokładnie będzie charakter jego brzmienia i w którą stronę będzie ono podążało. Spodziewałem się błyskawicznie wykryć tutaj mocno zaznaczony pierwiastek lampowy, jednak podczas pierwszej sesji odebrałem brzmienie Pathosa jako wysoce neutralne, zrównoważone i spójne. Muzyka nie wyglądała jak pizza, która za długo siedziała w piecu. Odniosłem nawet wrażenie, że włoscy inżynierowie postarali się uchwycić idealny balans pomiędzy lampowym ciepłem a tranzystorową przejrzystością i dynamiką. Zupełnie jakby uznali, że perfekcyjne brzmienie można uzyskać tylko poprzez połączenie zalet obu technologii.

Ponieważ do takiego wniosku doszedłem już po kilku kawałkach przesłuchanych na moich ulubionych Beyerdynamicach DT 990 PRO, które nie są ani do końca neutralne ani też nie aspirują do miana hi-endowych, postanowiłem wstrzymać się z pisaniem jeszcze kilka dni. W tym czasie podłączałem do Pathosa najróżniejsze słuchawki, od stosunkowo tanich dokanałówek po wyczynowe nauszniki planarne i moje zdanie na temat opisywanego wzmacniacza ani trochę się nie zmieniło. Jego charakter to idealnie wyważone połączenie świata lamp i tranzystorów. Co więcej, wydaje się, że każdy z tych elementów wkłada do brzmienia to, co w nim najlepsze. Podwójne triody dają piękną barwę, odrobinę ciepła i słodką górę pasma, natomiast MOS-FET-y pracujące w stopniu końcowym dorzucają do tego moc, głęboki bas i rozdzielczość. Cechy te nie znoszą się wzajemnie, ale uzupełniają. Teoretycznie tak to powinno wyglądać w każdym wzmacniaczu hybrydowym, ale praktyka pokazuje, że nie każdemu się udaje. Włosi naprawdę dali radę, dzięki czemu szybko przestałem rozmyślać o gniazdkach i pokrętłach.

Po wzmacniaczu dysponującym mocą pozwalającą napędzić nawet co łatwiejsze kolumny spodziewałem się niesamowitej dynamiki. Rzeczywiście, Aurium potrafi ostro dać do pieca, jednak pierwsze wrażenie może być mylące, a to za sprawą bardzo precyzyjnego potencjometru. W niektórych wzmacniaczach dojście do godziny dwunastej jest praktycznie niemożliwe, a co się dzieje potem, tego nikt nie wie. Tutaj mamy do czynienia z zupełnie inną sytuacją. Z niektórymi słuchawkami rozsądny poziom głośności osiągamy dopiero po dojściu do 1/3 skali, a naprawdę realistyczne, koncertowe doznania mogą oznaczać przekroczenie godziny 14. Włosi najwyraźniej doszli do wniosku, że nie ma sensu robić wzmacniacza, który już po muśnięciu pokrętła zaczyna ryczeć pełną parą. Tutaj do dyspozycji mamy prawie cały zakres wzmocnienia, a na wyższych poziomach nie ma problemu z trudnymi do wysterowania słuchawkami. Nawet planarne nauszniki Audeze LCD-XC tańczyły tak, jak Aurium im zagrał.

Pathos Aurium

Budowa i parametry

Pathos Aurium to hybrydowy wzmacniacz słuchawkowy zbudowany w oparciu o dwie lampy 6922 (ECC88) Electro-Harmonixa pracujące w sekcji przedwzmacniacza i tranzystory MOS-FET produkujące moc dochodzącą do 3,6 W na kanał przy 32-omowym obciążeniu. Warto dodać, że wzmacniacz pracuje w czystej klasie A bez sprzężenia zwrotnego. Urządzenie może pracować ze słuchawkami o impedancji od 16 do 1000 omów. Energię zapewnia zewnętrzny zasilacz, a pobór mocy utrzymuje się na poziomie 30 W. Całkowite zniekształcenia harmoniczne nie przekraczają 0,1%, a pasmo przenoszenia rozciąga się od 10 Hz do 80 kHz. Jeśli myślicie, że Aurium wygląda dobrze z wierzchu, wiedzcie, że wewnątrz prezentuje się jeszcze lepiej. Przede wszystkim jest to przykład pięknej symetrii, co zwiastowało już rozmieszczenie lamp. Okazuje się, że dziurki w pokrywie idą znacznie dalej, niż można by było przypuszczać - dwa rzędy otworów wykonano także w boczkach wyrzeźbionych z grubych, metalowych klocków. Sam system odprowadzania ciepła z tranzystorów mocy przykręconych do radiatorów po dwa na kanał jest więc bardzo wyszukany i wydajny. To musiało kosztować.

Wewnątrz upakowano tak wiele elektroniki, że trzeba było zastosować architekturę piętrową. Producent deklaruje, że potencjometr jest bardzo precyzyjnym układem zbudowanym na kościach Burr-Browna, co bardzo chciałem obejrzeć z bliska, jednak dostęp do tego miejsca jest utrudniony ze względu na drugą płytkę będącą dalszą częścią zasilacza. Zamontowano na niej bezpieczniki i lustrzane przetworniki DC-DC Mean Well NSD15-12D12. Dokładnego wglądu w zasadniczą płytkę umieszczoną pod spodem nie ma, jednak widać, że cały układ jest bardzo skomplikowany i dopracowany. Na każdym istotnym elemencie, włącznie z płytkami zawierającymi podstawki pod lampy, widnieje nazwa Pathos Aurium. Wiadomo więc, że nie jest to wzmacniacz zbudowany z resztek lub układów wykorzystywanych w innych modelach. Elektronika przed ostatecznym montażem została dokładnie sprawdzona, czego dowodem jest podpis inżyniera. Egzemplarz dostarczony do naszego testu sprawdzał na przykład Fabio. Dobra robota.

Konfiguracja

Naim CD5 XS, Cardas Clear Light, Beyerdynamic DT 990 PRO, Sennheiser Momentum On-Ear, Jabra Revo, Beyerdynamic T70, B&W P5, Sennheiser HD 700, Audeze LCD-XC, Enerr AC Point One, Enerr Holograph, Cardas Clear Beyond, Ostoja T1.

Werdykt

Pathos stworzył wzmacniacz słuchawkowy, który spokojnie można uznać za docelowy. Mogę to napisać z pełną światomością, ponieważ nie tak dawno miałem okazję testować jedne z najlepszych urządzeń tego typu dostępnych na naszym rynku. Aurium to poziom takich wzmacniaczy, jak Bryston BHA-1 czy Cary Audio HH-1. Zarówno pod względem charakteru, jak i ogólnie pojętej jakości brzmienia. Mając tak uniwersalny i wszechstronny preamp można już myśleć tylko i wyłącznie o powiększaniu swojej kolekcji nauszników.

Dane techniczne

Moc wyjściowa: 3,6 W/32 Ω
Wejścia analogowe: 3 x RCA, 1 x XLR
Wyjścia analogowe: RCA, XLR
Pasmo przenoszenia: 10 Hz - 80 kHz
Impedancja wyjściowa: < 0,5 Ω
Zniekształcenia: < 0,1%
Impedancja wyjściowa: 4 kΩ
Zużycie energii: 30 W
Wymiary (W/S/G): 6/20/23 cm
Masa: 3 kg
Cena: 4990 zł

Sprzęt do testu udostępnił salon Hi-Ton Home of Perfection.

Zdjęcia: Małgorzata Filo, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy6

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy6

Spójność
Poziomy7

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo1

Jakość wykonania
Poziomy8

Funkcjonalność
Poziomy5

Cena
Poziomy6


Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kolejny wielki comeback - wraca moda na słuchawki przewodowe! Tylko gdzie je znaleźć?

Kolejny wielki comeback - wraca moda na słuchawki przewodowe! Tylko…

Jeszcze kilka lat temu sprawa wydawała się przesądzona. Słuchawki przewodowe miały pozostać domeną audiofilów, muzyków i ludzi, którzy z jakiegoś powodu nie chcą pogodzić się z postępem, podczas gdy cała reszta świata miała przejść na Bluetooth i już nigdy nie oglądać się za siebie. Trudno było z tym dyskutować. Kabel...

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Cyfrowe audio przeszło w ostatnich latach niesamowitą drogę. Kiedyś wystarczał komputer, skromna kolekcja plików na dysku i DAC podłączony przez USB, dziś mamy serwery muzyczne, transporty sieciowe, dedykowane systemy operacyjne, aplikacje sterujące, serwisy streamingowe i całą infrastrukturę, którą część audiofilów traktuje równie poważnie jak wzmacniacz czy kolumny. Sam przez długi...

Czy moda na winyl się skończy? Jeśli tak, to bardzo dobrze!

Czy moda na winyl się skończy? Jeśli tak, to bardzo…

Od kilku lat mam wrażenie, że czarna płyta przestała być nośnikiem muzyki, a zaczęła pełnić mniej więcej tę samą funkcję co rower typu ostre koło, ekspres kolbowy i broda przystrzyżona tak pieczołowicie, żeby wyglądała na nieprzystrzyżoną. Winyl jest czymś, co po prostu trzeba mieć. Najlepiej całą kolekcję. I choć nie...

Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Gdyby ktoś powiedział, że siedziba jednej z najciekawszych i najszybciej rozwijających się firm produkujących wzmacniacze lampowe i podzespoły do sprzętu hi-fi nie mieści się w Monachium, Glasgow czy Tokio, ale w maleńkiej wsi pod Białymstokiem, wielu audiofilów uniosłoby brwi. W końcu to samo serce Podlasia, które w Polsce uważane jest...

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Styl skandynawski to jedno z najbardziej rozpoznawalnych zjawisk we współczesnym wzornictwie. Często bywa opisywany tak, jakby był gotowym schematem - zestawem zasad, które można odtworzyć w dowolnym miejscu na świecie. Wystarczy tylko połączyć jasne drewno, białe ściany, kilka prostych form, odrobinę tekstyliów, rośliny w ceramicznej doniczce i gotowe. W rzeczywistości...

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
iFi Audio iDSD GR 2

iFi Audio iDSD GR 2

Kilkanaście lat temu temat przesyłania i poprawiania dźwięku z komputera wydawał się znacznie prostszy niż dzisiaj. Większość laptopów miała przeciętne wyjścia słuchawkowe, telefony wyposażano jeszcze w gniazda 3,5 mm, a...

Baseus Inspire XH1

Baseus Inspire XH1

Kojarzycie tę markę? Choć nie słynie ona z produkcji pięknych gramofonów, potężnych kolumn ani wzmacniaczy lampowych, jestem przekonany, że większość osób - nawet tych o specyficznych zainteresowaniach - odpowie twierdząco....

NAD C3030

NAD C3030

Moda na sprzęt stylizowany na urządzenia sprzed kilku dekad trwa już na tyle długo, że właściwie przestała być modą. Początkowo można było traktować ją jako krótkotrwałą odpowiedź na zmęczenie minimalizmem,...

Bannery boczne

Komentarze

x666
Całe szczęsćie, że zapomniany. Sam jako młokos sie tym zachwycałem, ale to niestety tylko nadęcie.
Tadeusz
Właśnie słucham nabytku 1572mk2 i nie mogę potwierdzić negatywnych opinii. Bas jest OK, średnica całkiem wyraźna czytelna, przestrzeń dobra. Pliki 176 kHz na PC...
Darek
I "reCYAN" się ukazał. Jestem w trakcie pierwszego słuchania. Zespół na szczęście nie zrobił rewolucji. Delikatnie zmieniona aranżacja i o 30 lat starszy wokal....
Garfield
Spokojnie - jeśli ten trend naprawdę przybierze na sile, producenci słuchawek szybko sobie przypomną, jak to się kiedyś robiło. Jest jednak więcej niż pewne, że...
Darek
Zawracanie Wisły kijem. Jestem fanem słuchawek na kablu natomiast nie wyobrażam sobie powrotu do outdoorowego używania słuchawek na kablu. Przy dzisiejszym brak...

Płyty

Mastodon - Marrow Deep

Mastodon - Marrow Deep

Osoby czytające StereoLife trochę dłużej doskonale wiedzą, że jestem "mastodonowym ortodoksem" - wszystkie albumy do "Crack The Skye" włącznie uwielbiam...

Newsy

Tech Corner

Najpopularniejsze gniazda i wtyczki w sprzęcie audio

Najpopularniejsze gniazda i wtyczki w sprzęcie audio

Wielu audiofilów, a także niektórych ludzi mających niewielkie pojęcie na temat sprzętu stereo, fascynuje temat kabli używanych do łączenia zestawów głośnikowych ze wzmacniaczem, wzmacniacza z odtwarzaczem, a nawet tych odpowiadających za dostarczenie prądu do naszych urządzeń. Zanim jednak zagłębimy się w dywagacje na temat wyższości srebra nad miedzią czy sensu...

Nowości ze świata

  • Tiglon, a Japanese manufacturer specializing in high-end audio cables, vibration-control products, equipment supports and related accessories, is establishing a much stronger presence in the United States through Tiglon USA. Headquartered in Yamato, Kanagawa Prefecture, the company is led by founder...

  • Digital audio has come a long way in recent years. There was a time when all you needed was a computer, a modest collection of files on a hard drive and a DAC connected over USB. Today, we have music...

  • Some audio products come around so predictably that you could almost use them to mark the passing of time. A new smartphone every year. A new DAC every couple of years. An amplifier gets refreshed every three, usually gaining a...

Prezentacje

40 lat głośnikowego modernizmu - Focal

40 lat głośnikowego modernizmu - Focal

Co przychodzi nam do głowy, kiedy myślimy o Francji? Wiadomo - świetna kuchnia, doskonałe wina i sery, luksusowe perfumy, nowoczesna architektura, pokazy mody, festiwale filmowe, słynni malarze i wiecznie zakorkowane uliczki Paryża. Dla amatorów sprzętu hi-fi jest to także jeden z najważniejszych krajów na audiofilskiej mapie świata. To właśnie tutaj...

Poradniki

Listy

Galerie

Dyskografie

Witchcraft - Zaklęcia ze Szwecji

Witchcraft - Zaklęcia ze Szwecji

Korzenie szwedzkiego zespołu Witchcraft sięgają 2000 roku. Wtedy właśnie Magnus Pelander - gitarzysta grupy Norrsken - postanowił oddać hołd swoim...

Wywiady

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Cyfrowe audio przeszło w ostatnich latach niesamowitą drogę. Kiedyś wystarczał komputer, skromna kolekcja plików na dysku i DAC podłączony przez...

Popularne artykuły

Vintage

Sony CDP-101

Sony CDP-101

Stare, chińskie przysłowie mówi, że nawet najdłuższa podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Takim właśnie krokiem było dla firmy Sony...

Słownik

Poprzedni Następny

Trioda

Jest to najprostszy i jednocześnie najstarszy rodzaj lampy elektronowej, a jednocześnie najbardziej audiofilski (a przynajmniej wielu tak uważa). Trioda umożliwia sterowanie przepływem elektronów z katody do anody poprzez zmianę napięcia...

Cytaty

PaulClaudel.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.