Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Waversa Systems WSlim LITE

Waversa Systems WSlim LITE

Znacie markę Waversa Systems? Jeśli nie, zupełnie się nie dziwię, bo do niedawna jej wyroby pozostawały tajemnicą również dla mnie. I prawdopodobnie nie dowiedziałbym się o nich, gdyby nie znani specjaliści od wynajdowania ciekawego, nietuzinkowego, mało znanego sprzętu audio oferującego świetne brzmienie - trzech przyjaciół prowadzących bydgoski salon Audio-Connect. Kiedy dostaję od nich kolejną przesyłkę, już wiem, że czeka mnie w najgorszym przypadku spotkanie z piękną, klasyczną elektroniką za przyzwoite pieniądze, a w najlepszym - możliwość opisania czegoś totalnie odlotowego, ekstremalnie audiofilskiego, a może nawet przełomowego. Tym razem dostałem i jedno, i drugie. Ale od początku... Waversa Systems to marka, która powstała w 2012 roku właściwie dla zabawy, pod skrzydłami znacznie większej i potężniejszej koreańskiej firmy zajmującej się produkcją kamer, podzespołów komputerowych i osprzętu elektronicznego, głównie do celów przemysłowych, medycznych i wojskowych. Jej założyciel, prywatnie oddany swojej pasji audiofil, postanowił wykorzystać możliwości techniczne i budżet rozwijanego od wielu lat przedsiębiorstwa, aby stworzyć kilka minimalistycznych, funkcjonalnych i wykonanych z niesamowitą precyzją komponentów audio. Dziś katalog firmy Waversa Systems (jej nazwa to połączenie słów "Wave" i "Versatile") jest niezwykle bogaty i zróżnicowany. Znajdziemy tu zarówno cyfrowe wzmacniacze zintegrowane, przetworniki, streamery i serwery, przedwzmacniacz gramofonowy i wzmacniacze słuchawkowe (w tym jeden przenośny), ale także cztery urządzenia zbudowane na lampach (przedwzmacniacz, monobloki, phono stage i - uwaga - DAC), dwa audiofilskie routery oraz system all-in-one. Właśnie ten ostatni trafił do naszej redakcji.

Marantz Model 30 + SACD 30n

Marantz Model 30 + SACD 30n

Zorganizowana na przełomie sierpnia i września premiera najnowszych komponentów stereofonicznych Marantza była jednym z najbardziej oczekiwanych wydarzeń tego roku. Choć przeprowadzono ją w formie wideokonferencji, firma dała zaproszonym dziennikarzom i dealerom do zrozumienia, że będzie to coś więcej niż prezentacja kolejnych urządzeń różniących się od swoich poprzedników kilkoma detalami. Sprawa była na tyle poważna, że Marantz poprosił wszystkich o podpisanie umowy poufności, co w przypadku tego typu konferencji jest niezwykle rzadką praktyką. Wystarczy przecież na samym początku określić embargo informacyjne i żaden poważny magazyn nie opublikuje newsa przed tą datą. Przedstawiciele japońskiego producenta musieli jednak dojść do wniosku, że w tym przypadku to nie wystarczy i wystosowali dokument napisany tak, jakby jego sygnatariusze mieli co najmniej poznać szczegóły planowanego ataku nuklearnego. W pierwszej chwili miałem ochotę wyrzucić tę umowę do kosza, ale polski dystrybutor Marantza zapewniał mnie, że warto. Po co wprowadzać taką atmosferę przed wideokonferencją, w trakcie której zaprezentowano sprzęt, który kilka dni później i tak zobaczyli wszyscy? Zastanawiałem się nad tym nawet wtedy, gdy już dołączyłem do wąskiego grona oglądających. Kiedy pokazano pierwsze zdjęcia opisywanego kompletu, wiedziałem już, że może on zwiastować przełom - pierwszą poważną zmianę od co najmniej kilkunastu lat. Nowe wzornictwo, nowa końcówka mocy, nowe elementy elektroniczne, a może i nowe podejście do funkcjonowania systemu hi-fi jako takiego. Czy faktycznie tak jest? Ani na podstawie zdjęć i filmów, ani krótkiego odsłuchu podczas spotkania zorganizowanego w siedzibie dystrybutora nie byłem w stanie tego ocenić. Dlatego Model 30 i SACD 30n trafiły do mnie na test.

Naim Uniti Nova

Naim Uniti Nova

Patrząc na ostatnie poczynania Naima i popularność, jaką cieszą się głośniki sieciowe oraz systemy all-in-one tej marki, śmiało można powiedzieć, że świat klasycznych systemów audio dla zatwardziałych konserwatystów poniósł druzgocącą klęskę w starciu ze sprzętem nowocześniejszym, ładniejszym, tańszym, jednoczęściowym i przystosowanym do słuchania muzyki z sieci. Wprowadzenie eleganckich modeli z serii Muso przyciągnęło do Naima nowych klientów i pozwoliło zwiększyć obroty do poziomu, jakiego brytyjska manfaktura dotychczas nie notowała, nie wpływając jednak na resztę oferty. Audiofile mogli potraktować je jako niegroźną ciekawostkę i nadal interesować się wyłącznie urządzeniami zaprojektowanymi zgodnie z firmową filozofią - jako elementy większej układanki. Kolejna generacja kompaktowych systemów Uniti wywołała w katalogu Naima prawdziwe trzęsienie ziemi. Z całej bazowej serii XS, w której kiedyś można było znaleźć między innymi przedwzmacniacz, końcówkę mocy, integrę, streamer, przedwzmacniacz z funkcjami sieciowymi, odtwarzacz płyt kompaktowych i zasilacz zostały tylko trzy urządzenia - ND5 XS 2, Nait XS 3 i FlatCap XS. Niżej jest tylko wyjątkowo biedny zestaw złożony z odtwarzacza CD5 SI i wzmacniacza Nait 5SI. Zarówno przedstawiciele, jak i fani brytyjskiej marki mówią jednak otwarcie - jeżeli nie stać nas na komponenty z serii Classic, najlepszym wyjściem będzie zakup topowego modelu z serii Uniti. Mają rację, czy trochę przesadzają?

Ostatnie komentarze

  • as

    Zamiast wymieniać kable zasilające na jakieś drogie ściemy, podłącz Novę przez DC blockera.
    1
Zobacz inne komentarze

Quad Artera Play + Artera Stereo

Quad Artera Play + Artera Stereo

Quad to jedna z niekwestionowanych legend brytyjskiego przemysłu audio i zarazem jedna z niewielu manufaktur, których poczynania odbiły się szerokim echem na całym świecie, a w pewnym momencie mogły nawet zadecydować o popularyzacji rozwiązań uważanych dziś za wybitnie audiofilskie. Chcąc pogłębić swoją wiedzę i przybliżyć historię marki tym, których jej wyroby nigdy szczególnie nie interesowały, wyszukałem mnóstwo artykułów historycznych, recenzji, wywiadów i innych materiałów, jednak cała ta robota tylko utwierdziła mnie w przekonaniu, że skrótowa prezentacja osiągnięć Quada mija się z celem. Jako człowiek interesujący się sprzętem audio i wszystkim, co się z tym tematem wiąże, chyba nie potrafiłbym napisać takiego klasycznego wstępu polegającego na wyliczeniu kilku kluczowych faktów, dat i modeli, które zapisały się w historii firmy złotymi zgłoskami. Przecież to 84 lata rozwoju, projektowania i produkcji aparatury służącej do słuchania muzyki w najlepszym możliwym wydaniu. To trudne początki przerwane bombardowaniami brytyjskiej stolicy. To rewelacyjne przedwzmacniacze i lampowe końcówki mocy które w czasach koronacji królowej Elżbiety II wyznaczały punkt odniesienia, a z pewnymi modyfikacjami są produkowane do dziś. To elektrostatyczne zestawy głośnikowe, przed którymi klękali posiadacze hi-endowych głośników dynamicznych. To nowatorskie rozwiązania techniczne i niezliczone nagrody przyznane zarówno wybitnym produktom, jak i samej firmie oraz jej założycielowi - Peterowi Walkerowi. Żeby nie było, że się poddałem - w historię Quada, która miała być wstępem do niniejszego testu, wgryzałem się kilka dni i zgromadziłem materiały na artykuł, który po wydrukowaniu zająłby pewnie piętnaście albo dwadzieścia stron, a i tak brakowałoby w nim kilku ważnych faktów, interesujących zdjęć, opisów nieprodukowanych już urządzeń oraz ciekawostek na temat zasady działania pełnopasmowych elektrostatów i błyskotliwych patentów wykorzystywanych w latach osiemdziesiątych podczas ich produkcji. Wybierając się w tę podróż i przeskakując przez kolejne fakty, miałem wrażenie jakbym oglądał niezwykle wciągający film dokumentalny na temat dziejów sprzętu audio w ogóle - od wczesnych, prostych wzmacniaczy lampowych aż po skrajnie nowoczesne, eleganckie systemy stereo wykonane z nieprawdopodobną precyzją, oferujące wysoką moc przy zachowaniu rozsądnego zużycia energii, a do tego wyposażone w wejścia cyfrowe, ekrany dotykowe i przetworniki obsługujące pliki DSD. I właśnie z takim zestawem będziemy dziś mieli do czynienia.

Ostatnie komentarze

  • Simek

    "Może nie jest to nic nadzwyczajnego, ale niejedna firma zamontowałaby z tyłu jakieś dziwne gniazda lub chociaż coś w rodzaju portów komunikacyjnych umożliwiających włączenie lub wyłączenie wieży jednym przyciskiem." Czy czasem gniazda trig out w przedwzmacniaczu i we wzmacniaczu nie służą właśnie d...
    2
Zobacz inne komentarze

Marantz Melody X + Devinitive Technology Demand D7

Marantz Melody X + Devinitive Technology Demand D7

Audiofilski system stereo wyobrażamy sobie najczęściej jako kilka dopasowanych do siebie komponentów elektronicznych i parę kolumn - wolnostojących lub podstawkowych. Kiedyś porządna wieża musiała składać się z trzech, czterech, a nawet pięciu klocków. Oprócz wzmacniacza, trzeba było przecież mieć magnetofon, tuner radiowy i gramofon, a później także odtwarzacz płyt kompaktowych. Dziś funkcjonalny zestaw powinien odtwarzać wychodzące z obiegu płyty, ale też pliki, muzykę z popularnych serwisów strumieniowych, a nawet dźwięk z konsoli, smartfona, telewizora lub komputera. A multiroom, a wyjście słuchawkowe, a obsługa asystentów głosowych? Wszystko to musi się gdzieś zmieścić, ale najlepiej gdyby było to jedno niewielkie pudełeczko. Najlepiej z wbudowanymi głośnikami. Jednoczęściowy głośnik sieciowy lub soundbar zamiast klasycznej wieży? Dla wielu klientów nie jest to już ciekawa alternatywa, ale jedyna opcja, która pasuje wszystkim domownikom. Urządzenia takie, jak Devialet Phantom, Naim Muso czy Dynaudio Music 7 to kwintesencja wygody i luksusu. Nie wymagają od użytkownika żadnych poświęceń. Stawiamy, włączamy do prądu, łączymy się z aplikacją i zaczynamy odsłuch. Jest tylko jeden malutki problem... Zasadniczo są to głośniki monofoniczne. W porządku, mogą mieć dwa kanały i dwa zestawy identycznych głośników, ale jeśli wszystko to zostaje wepchnięte do obudowy o szerokości kilkudziesięciu centymetrów, o normalnej stereofonii można co najwyżej pomarzyć. Kupując soundbar, głośnik bezprzewodowy lub jakiekolwiek inne urządzenie tego typu, cofamy się do czasów przedwojennych! Nie wierzycie?

Rotel CD11 + A11

Rotel CD11 + A11

Gdybym w późnych latach dziewięćdziesiątych wynalazł wehikuł czasu i przeniósł się dwadzieścia lat później, prawdopodobnie doszedłbym do wniosku, że w wielu dziedzinach naszego życia sprawy mocno się skomplikowały. Naturalnie, świat poszedł do przodu, w związku z czym mamy dziś możliwości, których wtedy nie mieliśmy, ale prosta czynność, jaką był wybór sprzętu hi-fi, urosła do rangi łamigłówki na kilka długich wieczorów. Dwie dekady temu, klient wchodzący do salonu z audiofilską aparaturą mógł opuścić go właściwie tylko z systemem stereo złożonym ze wzmacniacza, odtwarzacza płyt kompaktowych i dwóch kolumn. W najgorszym wypadku, przy bardzo napiętym budżecie, sprzedawca poleciłby mu miniwieżę, zbudowaną zasadniczo w ten sam sposób, ale znacznie mniejszą i tańszą. Jeżeli trafiło się na pomocnego i doświadczonego specjalistę, wystarczyło powiedzieć mu co nieco o naszym pokoju odsłuchowym, słuchanej muzyce i dźwięku, jaki nam się podoba. A dziś? To dopiero początek zabawy. Mówiąc, że "chcielibyśmy kupić jakiś sprzęt grający", zostaniemy przysypani lawiną pytań. Jaki miałby to być sprzęt? Pojedynczy głośnik, soundbar z subwooferem, system stereo, pełne kino domowe, a może instalacja multiroom? No i pierwsza, najważniejsza kwestia - z czego słuchamy muzyki. Z plików, serwisów streamingowych, komputera, smartfona, a może z tak modnych ostatnio winyli? A może ze wszystkiego po trochu? Kolejne pytanie - co jeszcze chcielibyśmy do tego systemu podłączyć. W grę wchodzą przecież dodatkowe źródła cyfrowe, takie jak telewizor, konsola czy dekoder. Ech... Nie wiedzieliśmy i nie docenialiśmy tego, jakie to wszystko było kiedyś proste!

AVM Inspiration CS 2.2

AVM Inspiration CS 2.2

Dawno, dawno temu audiofile dyskutowali o wyższości wzmacniaczy lampowych nad tranzystorowymi lub odwrotnie, umawiali się na odsłuchy aby porównać ze sobą kilka wkładek gramofonowych i namiętnie wymieniali kable, goniąc za nieuchwytnym i raz za razem wyślizgującym się z rąk efektem brzmieniowej synergii. Czytali. Słuchali. Wiedzieli. Słyszeli. Dziś wielu producentów uważa ich za gatunek wymarły. Niektórzy uznali, że grupa doświadczonych i pozytywnie zakręconych melomanów jest tak niewielka, że wszelkie próby dotarcia do takich osób są może nie tyle skazane na niepowodzenie, co zwyczajnie nieopłacalne. Pozostali muszą sobie jakoś radzić. Zdecydowana większość wybrała kierunek, który pod wieloma względami wydaje się najrozsądniejszy. Zaczęli jeszcze bardziej udoskonalać swoje produkty i podnosić ich ceny. Audiofilski sprzęt nigdy przecież nie był tani, więc jego miłośnicy płacą tyle, ile trzeba. Na początku obecnego tysiąclecia flagowy wzmacniacz zintegrowany McIntosha kosztował 23500, Gryphona - 29000, a Marka Levinsona - 36000 zł. Dziś na ich odpowiedniki trzeba wyłożyć odpowiednio 49500, 67700 i 54900 zł. Audiofile rwą włosy z głowy i wylewają swe żale na internetowych forach, bo za taką inflacją nadążyć mogą tylko najbogatsi. A ci z reguły nie odróżniają wzmacniacza stereo od amplitunera kina domowego, nie wiedzą czy 80 W to dużo czy mało i przeważnie nie mają czasu ani ochoty się w to zagłębiać. Potrzebują sprzętu ładnego, funkcjonalnego i dopracowanego w każdym detalu. Chcą, aby na każde ich polecenie, na każdą zachciankę, odpowiadał "tak". Czy mogę puścić muzykę z telefonu? A włożyć płytę, którą dostałem od dealera luksusowych samochodów? Czy instalator, który za tydzień zamontuje mi gigantyczny telewizor, będzie mógł połączyć to wszystko w jedną całość? Tak? To w porządku. Ach, no i jeszcze gdyby nie było to wielkie pudło lub wieża złożona z kilku oddzielnych klocków... No bo nie po to na wybetonowanej ścianie wyłożonej najdroższymi panelami akustycznymi stanęła wykonana na zamówienie komoda z mahoniowych desek, żeby zasłaniać to wszystko jakimiś tam wzmacniaczami.

Bluesound Powernode 2i

Bluesound Powernode 2i

Zastanawialiście się kiedyś jaka jest różnica między melomanem a audiofilem? Odwołując się do definicji słownikowych i encyklopedycznych, meloman to po prostu miłośnik muzyki, natomiast audiofil to osoba szczególnie zainteresowana wysoką jakością odtwarzanego dźwięku i kolekcjonująca sprzęt odtwarzający najwyższej klasy. Zapewne każdy mógłby tu jeszcze dopisać coś od siebie, ale wielu ludzi zakwalifikuje się zarówno do jednej, jak i drugiej grupy. W końcu trudno sobie wyobrazić audiofila, który nie słucha muzyki (po cóż miałby wówczas być audiofilem), podobnie jak melomana, który nie posiada żadnego sprzętu grającego (może być lepszy lub gorszy, ale jakiś być musi). Jak sprawdzić czy jest się melomanem czy jednak już bardziej audiofilem? Zapytać czy w przeciągu ostatniego roku wydaliśmy więcej pieniędzy na płyty czy na kable? W epoce dominacji plików i streamingu płyt nie kupuje się już tak, jak kiedyś, więc klasyfikacja finansowa zaczyna się rozpływać. Wyobraźmy sobie jednak taką sytuację - wchodzi klient do salonu ze sprzętem audio i... No właśnie - co ogląda, o co pyta, czego szuka? Audiofil będzie zapewne przyglądał się urządzeniom, które prawdopodobnie gdzieś już wcześniej widział. Czytał testy, wchodził na różne strony internetowe, często może nawet przytoczyć dane techniczne danego wzmacniacza. Meloman w takim miejscu będzie natomiast szukał "czegoś", co pozwoli mu słuchać ulubionej muzyki. A czy owo "coś" będzie głośnikiem sieciowym, zestawem mikro czy pełnowymiarowym systemem złożonym z oddzielnych komponentów, to już w wielu przypadkach kwestia drugoplanowa. Uzależniona od dostępnej przestrzeni, zasobności portfela, czasami nawet kwestii estetycznych lub obecności jednej funkcji, z której dana osoba najczęściej korzysta. Powiedzmy, że stanęło na większym systemie z kolumnami. Te mamy już wybrane. Zdecydowały małe gabaryty i okleina, która spodobała się małżonce lub małżonkowi. Do kolumn trzeba jednak coś dołożyć. Wzmacniacz i odtwarzacz? To już spora wieża i większy wydatek. Zamiast tego wystarczyłoby pudełko. Tak, zwykłe pudełko, które pozwoli nam odtwarzać muzykę z wielu różnych źródeł i napędzi wybrane przez nas kolumny. W tym momencie sprzedawca z uśmiechem na ustach wskazuje Bluesounda Powernode 2i - małą, prostą skrzynkę, która sprawi, że nasze głośniki zaczną śpiewać. Szach i mat. Zapakować?

Ostatnie komentarze

  • Paweł

    Fajnie napisane.
    0
Zobacz inne komentarze

Audiolab 8300CD + 8300A

Audiolab 8300CD + 8300A

No cóż, nie oszukujmy się - w tym teście nie będzie mowy o nowościach, tylko o sprzęcie, który swoją premierę miał już ładnych kilka lat temu. W przypadku Audiolaba nie ma to jednak wielkiego znaczenia. Firma założona we wczesnych latach osiemdziesiątych przez Philipa Swifta i Dereka Scotlanda, mimo kilku historycznych zawirowań, ma wyrobioną markę w branży audio i nie musi raz na dwa miesiące wymieniać całej oferty. Byłoby to nawet niepożądane, bo audiofile cenią ją za pewną przewidywalność i rozwijanie produktów na zasadzie ewolucji, a nie rewolucji. Wszystko zaczęło się od wzmacniacza zintegrowanego 8000A. Klienci pokochali go za niezawodność, łatwość obsługi i dobrze kontrolowany dźwięk. Oryginalna filozofia Audiolaba powróciła w 2010 roku, kiedy to na rynku pojawiły się komponenty z serii 8200. Można powiedzieć, że manufaktura z Huntingdon - obecnie pod skrzydłami grupy IAG - wróciła do korzeni, sięgając po przepis na dobrze skonstruowany, ale wciąż stosunkowo niedrogi sprzęt oferujący czyste, pełne i dynamiczne brzmienie. W końcu przyszła jednak pora na zmianę i na sklepowe półki trafiły komponenty z serii 8300. Wciąż minimalistyczne, na swój sposób surowe, ale ładniejsze, nowocześniejsze i wyposażone w funkcje, których starsze modele nie miały. Zestaw składający się z odtwarzacza 8300CD i wzmacniacza 8300A mimo, iż nie najnowszy, wciąż jest flagowym okrętem Audiolaba.

Ostatnie komentarze

  • Ja

    Posiadam 8300CD w wersji czarnej i co ciekawe pilota mam srebrnego. Więc teoria o produkowaniu pilotów w jednym kolorze upadła. Coś mi się wydaje, że piloty to pakują jak im w ręce wpadnie. Posiadam też 8200A w kolorze czarnym, a pilot jest również srebrny. Pozdrawiam.
    0
Zobacz inne komentarze

Devialet Expert 140 Pro

Devialet Expert 140 Pro

Devialet to jedna z niewielu firm, którym udało się wprowadzić do świata wysokiej klasy sprzętu audio mnóstwo świeżości. Francuzi zerwali z obowiązującymi od dawna schematami i weszli na rynek z takim przytupem, że nie sposób było tego nie zauważyć. Choć ich produkty od samego początku były wybitnie innowacyjne, prezentowano je od razu w gotowej, pięknej, dopracowanej formie. Zupełnie jakby ktoś przywiózł je z niedalekiej przyszłości. Eleganckie, naszpikowane opatentowanymi rozwiązaniami i obrzydliwie luksusowe wzmacniacze w płaskich obudowach reklamowano nawet hasłem "One day, everyone will own a Devialet". Sądząc po cenach, wydawało się to niemożliwe, jednak dziś - kiedy głośniki z serii Phantom zrobiły taką furorę, a na rynek właśnie wchodzą ich tańsze odpowiedniki o nazwie Phantom Reactor - owa zapowiedź wydaje się trochę bliższa rzeczywistości. Francuscy inżynierowie w bardzo przemyślany i konsekwentny sposób łączą w swoich produktach nowoczesną technologię, niebanalne wzornictwo, wysoką jakość wykonania i bogatą funkcjonalność. Nie trzeba być audiofilem, aby dostrzec wyjątkowość tych urządzeń. Podczas, gdy inni producenci stawiają na tradycyjne klocki, Devialet proponuje nam sprzęt z innej galaktyki. Minimalistyczny, ale oferujący niezliczoną ilość funkcji i obdarzony wyjątkowymi możliwościami. Niewielki, ale dysponujący bardzo wysoką mocą. Do tego otwarty na aktualizacje i perspektywę rozbudowy poprzez dodanie kolejnych klocków. Trudno się dziwić, że firma ma już pokaźne grono wiernych fanów. Ludzi, którzy nie mają problemu z wyłożeniem sporych pieniędzy na sprzęt audio, ale muszą wiedzieć, że nie płacą za przestarzałą technologię ubraną w historie o wojskowych kondensatorach i obudowę z drewnianym frontem. Choć dziś większość użytkowników kojarzy Devialeta z dizajnerskimi głośnikami o atomowym brzmieniu, trzonem jej oferty od zawsze były płaskie wzmacniacze, a właściwie systemy all-in-one. Ich kolejne generacje są coraz mocniejsze, sprytniejsze i bardziej dopracowane. Niedawno w katalogu wylądowała nowa wersja bazowego modelu z serii Expert Pro i właśnie z takie cudo trafiło do naszej redakcji.

Ostatnie komentarze

  • Filip

    Dzień dobry. Obecnie jest promocja na Devialety i można go dostać za 18000 zł, a to poziom cenowy chyba świetnego/wybitnego (i bardzo docenionego przez Państwa redakcję) Luxmana L-505uXII (ponoć wyraźnie lepszy od podobnie wycenionej Yamahy A-S3000). Pomijając całą sprawę funkcjonalności (Luxman nie...
    1
Zobacz inne komentarze

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser Momentum True Wireless 5

Sennheiser Momentum True Wireless 5

Jest coś przewrotnego w tym, że urządzeniami funkcjonującymi najkrócej na rynku audio są dziś te, które pod względem technologicznym wydają się najbardziej zaawansowane. Dobry wzmacniacz może pracować przez trzydzieści lat,...

Hegel D50

Hegel D50

Choć przetworniki cyfrowo-analogowe istniały znacznie wcześniej, na przykład jako elementy odtwarzaczy płyt kompaktowych, ich kariera rozkręciła się na dobre w erze plików. Dla wielu melomanów DAC był jednym z najbardziej...

iFi Audio iDSD GR 2

iFi Audio iDSD GR 2

Kilkanaście lat temu temat przesyłania i poprawiania dźwięku z komputera wydawał się znacznie prostszy niż dzisiaj. Większość laptopów miała przeciętne wyjścia słuchawkowe, telefony wyposażano jeszcze w gniazda 3,5 mm, a...

Bannery boczne

Komentarze

1piotr13
Prima Aprilis dopiero będzie....
Robert
Co do szerokości sceny, to im droższy sprzęt, tym jest ona szersza (praw fizyki Pan nie zmienisz) i wychodzi tak, że jest kilkanaście metrów większą niż w klubi...
Garfield
Do pierwszego kwietnia daleko i obiektywnie nie ma to sensu. Ale z drugiej strony współcześnie w produkcji nagrań zdarza się, że produkt cyfrowego miksu zgrywa ...
Mjk
Jestem przekonany, że znajdzie się grupa nabywców tego cuda pod warunkiem że będzie odpowiednio drogie! Twórcom podpowiem, że warto dorzucić do tego urządzenia ...
Kl@un Szyderca
No wyjątkowy idiotyzm. Ale fakt, będą niektórzy złotousi słuchać skompresowanych MP3 ze Spotify, ale będą cmokać nad analogowym przekazem, harmonicznymi, szerok...

Płyty

Mastodon - Marrow Deep

Mastodon - Marrow Deep

Osoby czytające StereoLife trochę dłużej doskonale wiedzą, że jestem "mastodonowym ortodoksem" - wszystkie albumy do "Crack The Skye" włącznie uwielbiam...

Newsy

Tech Corner

Najpopularniejsze gniazda i wtyczki w sprzęcie audio

Najpopularniejsze gniazda i wtyczki w sprzęcie audio

Wielu audiofilów, a także niektórych ludzi mających niewielkie pojęcie na temat sprzętu stereo, fascynuje temat kabli używanych do łączenia zestawów głośnikowych ze wzmacniaczem, wzmacniacza z odtwarzaczem, a nawet tych odpowiadających za dostarczenie prądu do naszych urządzeń. Zanim jednak zagłębimy się w dywagacje na temat wyższości srebra nad miedzią czy sensu...

Nowości ze świata

  • Most stereo equipment manufacturers would like us to associate their brands with the products at the very top of their catalogs - the finest, most visually striking models, packed with the most advanced technology. When we buy an affordable pair...

  • Tiglon, a Japanese manufacturer specializing in high-end audio cables, vibration-control products, equipment supports and related accessories, is establishing a much stronger presence in the United States through Tiglon USA. Headquartered in Yamato, Kanagawa Prefecture, the company is led by founder...

  • Digital audio has come a long way in recent years. There was a time when all you needed was a computer, a modest collection of files on a hard drive and a DAC connected over USB. Today, we have music...

Prezentacje

Najeźdźca z północy - Hegel

Najeźdźca z północy - Hegel

Wydawałoby się, że w bardzo gęstej branży audio kompletnie nie ma już miejsca dla nowych graczy. Że wszystkie stołki obsadzone są sztywno, bez szans na zmiany. A jednak od czasu do czasu pojawiają się firmy, które potrafią zaintrygować i porwać audiofilów, odbierając klientów starym wyjadaczom. Jednym z producentów, który wkroczył...

Poradniki

Listy

Galerie

Dyskografie

Wywiady

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Cyfrowe audio przeszło w ostatnich latach niesamowitą drogę. Kiedyś wystarczał komputer, skromna kolekcja plików na dysku i DAC podłączony przez...

Popularne artykuły

Vintage

Sony WM-W800

Sony WM-W800

Pamiętam, gdy szukając ciekawych magnetofonów w Internecie po raz pierwszy zobaczyłem zdjęcie Walkmana Sony WM-W800. Myślałem, że to jakaś przeróbka...

Słownik

Poprzedni Następny

Zwrotnica

Część kolumny głośnikowej, która dzieli dostarczony do kolumny sygnał - pasmo akustyczne - na kilka węższych pasm. Każda z tych składowych jest następnie przesyłana ze zwrotnicy do odpowiednich głośników. Rodzaj...

Cytaty

GeorgeBernardShaw.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.