R6 Arreté w przystępnej formie - Audiovector R5 Arreté
- Kategoria: Newsy sprzętowe
- Tomasz Karasiński

Audiovector zaprezentował R5 Arreté, czyli nową kolumnę podłogową w serii R, która ma wypełnić lukę między smuklejszym modelem R 3 Arreté a większym R6 Arreté. Duńczycy przedstawiają ją jako idealny punkt równowagi między rozmiarem, wydajnością i muzykalnością, ale za tym dość typowym dla high-endu hasłem kryje się całkiem konkretny pomysł. R5 Arreté jest pierwszym modelem w serii R wykorzystującym rozwiązania opracowane bezpośrednio dla referencyjnego R10 Arreté. Nie chodzi więc tylko o kolejne rozszerzenie katalogu, ale o próbę przeniesienia technologii z flagowca do konstrukcji, która ma znacznie większe szanse odnaleźć się w normalnym pokoju odsłuchowym. Nadal mówimy o kolumnach z bardzo wysokiej półki, ręcznie wykonywanych w Danii, ale już nie o głośnikowym monumencie dla tych, którzy mogą oddać sprzętowi pół salonu.
Nad nowym modelem Audiovector pracował przez pięć lat, a proces strojenia miał objąć ponad 2000 godzin odsłuchów. To akurat dobrze pasuje do filozofii tej firmy, bo Duńczycy od dawna lubią podkreślać, że pomiary są tylko punktem wyjścia, a ostateczne decyzje zapadają podczas słuchania muzyki, najlepiej akustycznej i wykonywanej na żywo. Można się z tego trochę śmiać, bo niemal każdy producent high-endu mówi dziś o muzykalności, naturalności i emocjach, ale w przypadku Audiovectora nie brzmi to jak slogan dopisany do gotowej specyfikacji. Ta marka od lat buduje kolumny według własnego, dość konsekwentnego zestawu zasad - szybkość, niskie zniekształcenia, kontrola rezonansów, otwarta góra pasma i stereofonia, która nie kończy się na linii łączącej obie kolumny.

Sercem R5 Arreté jest układ 3,5-drożny. Zamiast klasycznego rozwiązania, w którym jeden woofer zajmuje się całym zakresem basu, Audiovector rozdzielił zadania między dwa 16,5-cm przetworniki. Jeden odpowiada za pełny zakres niskich częstotliwości, włącznie z rytmem i fakturą średniego basu, drugi pracuje wyłącznie w najniższym zakresie, dodając masę i zejście tam, gdzie zwykła trójdrożna konstrukcja zaczęłaby już walczyć z własnymi ograniczeniami. W teorii ma to dawać głębszy, bardziej fizyczny bas bez zabrudzenia średnicy. W praktyce właśnie taki układ tłumaczy, dlaczego R5 Arreté ma być kolumną zdolną nagłośnić duże pomieszczenie, a jednocześnie zachować gabaryty, które nie wymagają od właściciela przeprowadzki. Obudowa ma 111 cm wysokości, 22 cm szerokości i 41 cm głębokości, a z podstawą jej szerokość i głębokość rosną do 26 i 48 cm. Jedna kolumna waży 32,1 kg, więc mówimy o poważnym zestawie, ale nie o potworze, którego nie da się rozsądnie ustawić.

Nowy model korzysta z technologii Accelerated Force Concept, którą Audiovector stosuje w przetwornikach nisko- i średniotonowych. Producent zrezygnował tu z tradycyjnego, cięższego zawieszenia na rzecz lekkiej harmonijkowej konstrukcji wykonanej ze specjalnej mieszanki gumowej. W połączeniu z tytanową cewką i zoptymalizowanym układem magnetycznym ma to zmniejszać bezwładność membrany i poprawiać jej reakcję już od pierwszego impulsu sygnału. Brzmi to technicznie, ale sens jest prosty - membrana ma szybciej startować, szybciej hamować i mniej rozmazywać drobne informacje. AFC współpracuje z rozwiązaniem Low Compression Concept, które ogranicza wzrost ciśnienia powietrza za membraną. Dzięki temu bas i dolna średnica mają zachować energię, ale bez zadyszki, kompresji i tego efektu, w którym duża kolumna zaczyna grać potężnie, ale coraz mniej czytelnie.

Za najwyższe częstotliwości odpowiada najnowsza generacja firmowego przetwornika Air Motion Transformer. Audiovector pozostaje tu wierny idei zapoczątkowanej przez Oscara Heila w latach siedemdziesiątych, wykorzystując ultralekką, pofałdowaną membranę napędzaną mocnym układem neodymowym. Przetwornik wysokotonowy AMT N51 ma pracować od 2800 Hz aż do 53 kHz. Oczywiście nikt nie będzie udawał, że słyszy 53 kHz, ale tak szeroki zakres pracy zwykle mówi coś o zapasie, liniowości i komforcie działania w paśmie, które już naprawdę nas interesuje. W drogich kolumnach nie chodzi przecież o to, aby wysokie tony błyszczały jak świeżo wypolerowana klamka. Chodzi raczej o szybkość, powietrze, mikrodynamikę i swobodę, dzięki której detale pojawiają się naturalnie, a nie wyskakują z nagrania jak podkreślone markerem.

Otwarta konstrukcja przetwornika wysokotonowego jest także podstawą firmowej technologii Soundstage Enhancement Concept. Zamiast zamykać tylną energię w obudowie i walczyć z nią wyłącznie za pomocą tłumienia, Audiovector wypuszcza ją w kontrolowany, fazowo spójny sposób przez tylną część zestawu. Celem jest zwiększenie głębi sceny, poprawa stabilności obrazowania i bardziej naturalne oddanie informacji o akustyce nagrania. To rozwiązanie jest jednym z powodów, dla których kolumny Audiovectora często kojarzą się z wyjątkowo otwartą, przestrzenną prezentacją. Nie jest to efekt w rodzaju sztucznego poszerzania stereofonii, tylko raczej próba wykorzystania tylnego promieniowania tak, aby pomieszczenie odsłuchowe nie było wyłącznie problemem, ale częściowo stało się elementem budowania sceny. Dużo uwagi poświęcono również mechanice. Obudowa R5 Arreté została wykonana z gęstych płyt HDF i wzmocniona tak, aby stanowić możliwie neutralną platformę dla przetworników. Wąski front ogranicza dyfrakcję na krawędziach, co powinno przełożyć się na precyzyjniejsze obrazowanie, a bas-refleks skierowany ku podłodze ma poprawiać integrację niskich częstotliwości z pomieszczeniem. Nowa podstawa Arreté ma szerszy obrys niż sama skrzynka, precyzyjnie obrabiane kolce i zintegrowany system odsprzęgania. W takich detalach dobrze widać, o co chodzi w tym modelu. To nie jest kolumna, która ma tylko wyglądać smukło na zdjęciu. Ma stać stabilnie, oddawać energię w kontrolowany sposób i jednocześnie nie zamieniać salonu w pole walki między basem a akustyką pokoju.

Osobny rozdział stanowi zwrotnica. Audiovector projektuje i produkuje ją we własnym zakresie, wykorzystując między innymi podwójnie kriogenicznie obrabiane kondensatory własnej konstrukcji, miedziane cewki pracujące w układzie Dynamic Feed Forward, precyzyjne rezystory foliowe oraz kondensatory bypass Audiovector x Duelund. Można oczywiście lekko uśmiechnąć się przy tak audiofilskiej litanii, ale za tymi nazwami kryje się całkiem logiczny cel - ograniczyć straty, zniekształcenia i przesunięcia tam, gdzie w pasywnej kolumnie dzieje się bardzo dużo. W przypadku R5 Arreté zwrotnica nie jest więc po prostu elementem dzielącym pasmo między głośniki, ale częścią większej układanki, w której liczy się szybkość reakcji, czystość tła i spójność całego zakresu częstotliwości. W wersji Arreté nie mogło zabraknąć systemu Freedom Grounding drugiej generacji. Jego zadaniem jest odprowadzanie niepożądanych prądów powstających w elementach konstrukcyjnych przetworników, zanim wpłyną one na sygnał muzyczny. Audiovector twierdzi, że nowa odsłona tego rozwiązania jest o 50 procent skuteczniejsza od pierwszej wersji i działa aż w zakresie częstotliwości liczonych w megahercach. Efektem ma być niższy poziom szumów tła, większa ilość drobnych informacji i czystsza prezentacja. Brzmi to jak temat, który część osób z góry uzna za audiofilską magię, ale Audiovector konsekwentnie rozwija Freedom Grounding od lat, traktując go jako jeden z elementów wyższych wersji swoich kolumn. W R5 Arreté dochodzi do tego trzystopniowa regulacja tłumienia, pozwalająca dopasować charakter pracy zestawów do różnych wzmacniaczy - klasycznych tranzystorów, mocnych konstrukcji o wysokim współczynniku tłumienia i wzmacniaczy lampowych.

R5 Arreté jest dostępny w czterech standardowych wykończeniach - Black Piano, White Silk, African Mahogany Piano i Italian Walnut. Na życzenie producent oferuje także indywidualne kolory lakieru fortepianowego. W komplecie znajdują się czarne maskownice z tkaniny, choć patrząc na charakterystyczny układ przetworników Audiovectora, można podejrzewać, że wielu właścicieli będzie zdejmować je zaraz po rozpakowaniu. Ten model ma przecież nie tylko grać, ale też wyglądać jak coś więcej niż kolejna poprawnie zaprojektowana skrzynka. W najlepszym wydaniu skandynawski design właśnie tak działa - nie krzyczy, nie udaje włoskiego mebla ani kosmicznego eksperymentu, ale po kilku minutach trudno wyobrazić sobie, że któryś detal mógłby być zupełnie inny. Kolumny Audiovector R5 Arreté jest już dostępne, a ich cenę ustalono na 89 990 zł za parę.
Źródło: Voice

















Komentarze