Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Kupiliście ostatnio wzmacniacz? Szczęściarze...

  • Kategoria: Felietony
  • Tomasz Karasiński

Kupiliście ostatnio wzmacniacz? Szczęściarze...

Jeżeli dawno nie próbowaliście sprawić sobie nowej integry lub końcówki mocy, prawdopodobnie nie macie pojęcia, że w ciągu ostatniego roku cała ta branża stanęła na głowie, a wiele wskazuje na to, że zamiast powoli obracać się z powrotem na nogi, pozostanie w tej pozycji i poszybuje w kosmos. O co chodzi? Wszyscy wiedzą, że produkcja wzmacniaczy to bardzo lukratywny biznes. Najlepsi projektanci i inżynierowie, wielkie fabryki, wystawy z pięknymi modelkami, zachwycające spoty reklamowe, pieniądze, prestiż i klasa premium. Wiadomo, że bywały lepsze i gorsze lata, ale nie wpływało to na tak zwany całokształt. Problemy zaczęły się w ubiegłym roku wraz z wybuchem pandemii. Większość firm postanowiła tymczasowo zamknąć swoje fabryki. Ostatecznie lepiej włączyć pauzę niż dowiedzieć się, że już połowa załogi się od siebie zaraziła. Przecież ci ludzie siedzą blisko siebie, montują, lutują, mierzą, sprawdzają i pakują, a to idealne warunki do rozwoju zarazy. Kiedy pojawiły się szczepionki, producenci chcieli wrócić do gry, ale przywitały ich kolejne komplikacje - materiały podrożały, czas oczekiwania na niektóre części wzrósł z tygodnia do trzech miesięcy, a księgowi zaczęli podnosić raban, że przestój trzeba będzie uwzględnić w wyliczeniach, czyli podnieść ceny produktów. Inaczej firma będzie przynosiła straty i po pewnym czasie zacznie szorować tyłkiem po dnie. W porządku - jak trzeba, to trzeba. Wszyscy tak robią, a klientów najwyraźniej to nie zniechęca, bo wzmacniacze są im potrzebne. Bądź co bądź, wielu z nich też siedzi teraz w domu, niektórzy zorganizowali sobie całkiem przyjemne warunki do pracy, a do pełni szczęścia brakuje tylko muzyki odtwarzanej przez wysokiej klasy sprzęt stereo. Czyli wracamy, działamy, delikatnie podnosimy ceny i kryzys zażegnany? O, święta naiwności!

Wirus wkrótce zaatakował ponownie. Kolejne fale zachorowań wymusiły następne przerwy. Naturalnie, nie tylko w fabrykach wzmacniaczy. Szybko zaczęło brakować podstawowych części i surowców, bez których fabryka nie może działać, nawet gdyby cała załoga była zdrowa, młoda, zwarta i gotowa. Skokowo zdrożała na przykład stal, a jak tu bez niej zrobić obudowę albo transformator? W wielu firmach w tym momencie zaczęło się kombinowanie. A może by tak szybko wprowadzić nowy model z obudową wykonaną w całości z aluminium? Albo tu i ówdzie zastąpić stal plastikiem - ktoś to w ogóle zauważy? W rezultacie katalogi i cenniki były aktualizowane szybciej niż zasady przyznawania dotacji z tarcz antykryzysowych. Jeszcze się człowiek dobrze nie zastanowił, jeszcze z drukarki nie wyszła ostatnia strona wniosku, a tu cyk - nowa tarcza, i wszystko od nowa. Zaczęło dochodzić do sytuacji, kiedy jeden klient odbierał wzmacniacz zamówiony parę miesięcy wcześniej, a drugi tuż obok zamawiał swój - droższy, brzydszy i gorzej wyposażony. A jeszcze rok wcześniej wszyscy liczyli, że załapią się na jakąś promocję albo wyprzedaż... Dealerzy najpierw zamawiali zbyt wiele wzmacniaczy, co wynikało wprost z umowy podpisanej z dystrybutorem lub producentem (kto nie wyrobił normy, dostawał karę lub tracił możliwość serwisowania sprzętu danej marki, co zdaniem niektórych ekspertów przynosi znacznie większe zyski niż sprzedaż nowych urządzeń), a to w połączeniu z trudnym do wytłumaczenia zwyczajem obniżania cen wzmacniaczy ze starszego rocznika powodowało, że upusty dochodziły do 15-20%. W ubiegłym roku wreszcie się to skończyło. Ba! Nawet teraz w ogłoszeniach zamieszczanych przez autoryzowane salony można znaleźć bardzo bogato wyposażone wzmacniacze z 2019 roku, które zasadniczo trzymają cenę katalogową. Dlaczego? Bo nowe drożeją w zastraszającym tempie. A nie jest to jeszcze największy problem.

Weźmy na przykład stosunkowo nowy, kompaktowy wzmacniacz pewnej francuskiej firmy, którego znakiem rozpoznawczym jest wyświetlacz 3D. To ciekawy, przyciągający uwagę gadżet. Na tyle charakterystyczny, że nawet w reklamach telewizyjnych pokazują go wyjątkowo długo. Urządzenie dostępne jest w kilku wersjach wyposażenia, przy czym ów wyświetlacz pojawiał się do tej pory w środkowej odmianie "Allure". Później dodano wersję "Allure+", o kilka tysięcy złotych droższą, natomiast ta zwykła, "Allure" (bez plusa), otrzymała klasyczne, analogowe wskaźniki. Wiocha, prawda? Ale to jeszcze nie koniec. Parę miesięcy później powtórzono ten zabieg - na miejsce "Allure+" wskoczyła jeszcze droższa odmiana "Allure Pack", co sprawiła, że klienci chcący ujrzeć na przednim panelu swojego wzmacniacza ten wspaniały wyświetlacz 3D muszą wydać mniej więcej dziesięć tysięcy złotych więcej niż rok temu. Oczywiście dostaną też szereg innych opcji, ale nie wiem, czy będą z tego powodu zadowoleni. Przeniesienie poszczególnych elementów wyposażenia do wyższych wersji rozciągnęło się na wszystkie poziomy cenowe. W tańszym wariancie "Active" też nie zobaczymy już rzeczy, które były tu montowane standardowo jeszcze pół roku temu. Niczego nie wymontowano tylko z topowej wersji, która kiedyś nazywała się "GT", potem "GT Line", a obecnie - "GT Pack". Ta po prostu podrożała. Doskonale pamiętam jednak, że w momencie premiery tego modelu dziennikarze byli zszokowani, że cena najbardziej wypasionego wariantu tego kompaktowego wzmacniacza wynosi 103000 zł. Dziś w konfiguratorze można wyklikać już 118200 zł, a czas oczekiwania szacowany jest na pół roku (realistycznie trzeba będzie pewnie poczekać dłużej). To samo dzieje się u innych producentów. Pewna firma chwaliła się inteligentnym podświetleniem LED, a później zaczęła montować w swoich wzmacniaczach zwykłe żarówki. Wszystkich przebił jednak niemiecki koncern, który przyznał, że wyprodukował mnóstwo nowoczesnych piecyków, ale nie doczekał się na dostawę wyświetlaczy, w związku z czym będzie montował brzydkie, tymczasowe panele z plastikowymi pokrętłami i w tej formie wyśle urządzenia klientom, a kiedy wyświetlacze się pojawią, zaprosi ich do najbliższego serwisu, gdzie pokrętła zostaną wyjęte, a na ich miejscu pojawi się nowoczesny ekran dotykowy. Kiedy to nastąpi? Nie wiadomo. Na razie trzeba brać tak, jak jest. I wcale nie brakuje chętnych.

Wszystko to może wydawać się śmieszne, ale w obliczu globalnego kryzysu odbiorcy stali się bardziej wyrozumiali. Często sami obserwują to samo w pracy i w domu. Terminy gonią, zamówienia się przesuwają, pracowników nie przybywa, więc wszystko jest opóźnione, a pieniądze nie zawsze rozwiązują problem. Kiedyś kupujący narzekali, że za szybką i dobrą obsługę trzeba słono zapłacić. Teraz trzeba i zapłacić, i odczekać swoje w kolejce. Producenci wzmacniaczy robią, co w ich mocy, aby nadążyć za popytem. Klienci zamawiają, śledzą wiadomości i regularnie wycierają z kurzu półkę, na której kiedyś z pewnością stanie ich wymarzony piecyk. I tu niestety pandemia zrobiła nam kolejnego psikusa. Zaczęło brakować tranzystorów. Teraz wcześniejsze problemy wydają się wręcz śmieszne. Wzmacniacz z plastikowym frontem, brzydkimi pokrętłami i archaicznymi "wycieraczkami" w miejscu dużego wyświetlacza 3D wciąż spełnia swoją funkcję i gra tak, jak powinien. Bez tranzystorów już nie. Producenci zaczęli się o nie zabijać. Wykupili wszystko, co było w magazynach, ale nawet z takim zapasem ich fabryki mogły pracować maksymalnie parę miesięcy. Potem karuzela się zatrzymała. Niektórzy pozamykali swoje zakłady na czas nieokreślony i wysłali pracowników do domu. Inni doszli do wniosku, że lepiej będzie produkować wzmacniacze bez tranzystorów i magazynować je, a kiedy dostawy ruszą, pozostanie już tylko wlutować brakujące elementy na miejsce i puścić kontenery w świat. Tyle, że w niektórych fabrykach półki uginają się już pod ciężarem wybrakowanych klocków, a tranzystorów jak nie było, tak nie ma.

Co ciekawe, te problemy w ogóle nie istnieją w świecie newsów, reklam, testów, premier nowych modeli i szeroko rozumianego przekazu medialnego. Od czasu do czasu wspomina się o tym, że tak, faktycznie są jakieś tam problemy z dostawami, ale generalnie nagłówki artykułów w popularnych serwisach dla audiofilów i melomanów sugerują, że świat funkcjonuje dokładnie tak, jak dotychczas. Nadchodzi nowy Arcam z przetwornikiem cyfrowo-analogowym... Oto długo oczekiwany następca kultowego McIntosha z lepszymi transformatorami... Test nowego, hybrydowego Unisona... Producenci, dystrybutorzy, dealerzy i wspierający ich specjaliści od marketingu nie zamierzają tak po prostu się poddać. Kalendarz premier praktycznie się nie zmienił. Z fabryk, w symbolicznych ilościach, wyjeżdżają modele zapowiadane dawno, dawno temu. Czasami wyglądają jak prototypy, ale to nieważne, bo nie dostarcza się ich klientom, tylko robi objazdowy cyrk dla dziennikarzy, aby w ciągu jednego weekendu zjechali się w jedno miejsce, posłuchali, zrobili zdjęcia i pokazali swoim czytelnikom "ekskluzywne" testy. Nic dziwnego, że wszystko to "wychodzi" w tym samym czasie. Nagle na YouTubie pojawia się dziesięć wideorecenzji tego samego wzmacniacza. Jedyna różnica jest taka, że jedni opisują srebrny, a drudzy - czarny. Wygląda to tak, jakby dwadzieścia ekip ustawiło się w kolejce w recepcji wynajętego przez producenta hotelem w górach i po kolei wchodziło na piętnastominutowe odsłuchy. Pewnie jeszcze tego samego dnia wzmacniacze są pakowane i jadą do kolejnego kraju, bo kiedy cały świat trzeba obdzielić trzema lub pięcioma egzemplarzami demonstracyjnymi, wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Audiofile mają z tego mniej więcej tyle, że mogą sobie pooglądać piętnastominutowe filmiki i poczytać testy urządzeń, które na sklepowych półkach pojawią się najwcześniej za rok. Informacyjna karuzela musi się jednak kręcić. Przecież nie można nagle zniknąć z popularnych czasopism i portali, wstrzymać wydatków na reklamę i przestać prowadzić swoje strony na Facebooku i Instagramie tylko dlatego, że fabryka nie działa. Ba! W tym trudnym momencie wypadałoby jeszcze zwiększyć swoją aktywność w wirtualnym świecie, do którego wszyscy siłą rzeczy się przenieśliśmy. Inaczej wszyscy uznają, że nam się nie chce, konkurencja zwęszy padlinę i zaatakuje ze wzmożoną siłą. Wtedy klienci po pewnym czasie zwyczajnie o nas zapomną, a kiedy dostawy tranzystorów ruszą, pobiegną po nowy wzmacniacz, ale nie do nas.

Najtrudniej jest jednak połączyć świat reklam z rzeczywistością. Do tej pory odbywało się to na wystawach i w salonach, ale teraz wszystko to mocno podupadło na zdrowiu. Dużą imprezę można przełożyć raz lub dwa razy, ale później ludzie zaczynają się już zastanawiać, czy to w ogóle wróci, czy istnieją jeszcze warunki do organizacji takich wydarzeń, a przede wszystkim - czy kogoś to jeszcze interesuje. Każdy, nawet najdroższy wzmacniacz można teoretycznie zamówić przez Internet albo znaleźć dealera, który z radością zorganizuje nam taką prywatną wystawę w domu. Salony ze wzmacniaczami zaczynają jednak świecić pustkami. Na półkach widać pojedyncze egzemplarze bardzo niepopularnych modeli, a jeśli już trafi się taki, którego rzeczywiście chcielibyśmy posłuchać, sprzedawca może poinformować nas, że odsłuch jest niemożliwy, bo prezentowany egzemplarz został już kupiony i w najbliższy piątek, po załatwieniu wszystkich formalności, jego nabywca przyjedzie na tak zwaną "wydawkę". W niektórych salonach na półkach zostały już tylko cyfrowe wzmacniacze bezprzewodowe, które większość audiofilów omija szerokim łukiem, bo to wciąż kosztowne, niepewne i niewygodne, a po dwóch godzinach słuchania (i to w sprzyjających warunkach) trzeba przerwać odsłuch, aby naładować akumulatory. Nawet rządowe dopłaty nikogo nie przekonują. Nie brakuje też wzmacniaczy hi-endowych. W końcu jeśli z dwunastu tranzystorów można wyprodukować dwa tanie urządzenia albo jedno ekstremalnie drogie, wybór jest prosty. Może i niewielu klientów na takie klocki stać, ale przynajmniej po salonie nie hula wiatr. Wkrótce zresztą, dzięki ekologom i unijnym legislatorom, będzie można produkować tylko wzmacniacze cyfrowe. Z tego wszystkiego wzrosły nawet ceny używanego sprzętu. Kto zamówił sprawdzony, dobrze oceniany piecyk rok temu, może dziś sprzedać go niemal za te same pieniądze.

Brak towaru oznacza też, że umarło wybieranie i kupowanie wzmacniaczy w dotychczasowym wydaniu. Nie ma już audiofilów, którzy potrafili miesiącami okrążać okoliczne salony w poszukiwaniu tego jednego, idealnego wzmacniacza. Wcześniej klienci marudzili, wybierali, porównywali, słuchali, wypożyczali sprzęt do domu i domagali się rabatów. Dziś nie ma już czego porównywać ani czego wypożyczać. Trzeba zamawiać w ciemno. A na sprawdzone modele albo dobrze zapowiadające się nowości klienci zapisują się niezwykle chętnie. Pewien japoński producent właśnie pochwalił się, że zebrał już tysiąc zamówień na wzmacniacz, którego bazowa wersja kosztuje 199900 zł. A podobno w kraju taka bida... Wydawałoby się, że sprzedawców nic nie powinno cieszyć bardziej niż klient, który wchodzi do salonu z walizką pełną pieniędzy i składa zamówienie na hi-endowy wzmacniacz. Transakcja opłacona gotówką jest jednak z ich perspektywy mało atrakcyjna, bo więcej zarobią na kredycie lub leasingu, a jeszcze więcej na wynajmie długoterminowym. Nie pozostaje im nic innego, jak wyrównać sobie to ceną. Ten sam wzmacniacz w leasingu może więc kosztować 140000, a cena dla klienta indywidualnego to 160000 zł. A przecież zakup nowego wzmacniacza to dopiero początek wydatków, bo trzeba będzie go jeszcze zarejestrować, opłacić ubezpieczenie, wymienić nóżki na zimowe... Zaraz, zaraz! Coś mi się tu nie zgadza. Ano tak - przecież od początku nie chodziło mi o wzmacniacze, ale o samochody! Przepraszam, coś mi się pomieszało. Chociaż, tak właściwie, czy to aż taka różnica?

Komentarze (7)

  • Adam

    No tak... To samo w branży motoryzacyjnej. Pewnie w każdej innej podobnie.

    0
  • Piotr

    Muszę powiedzieć, że dałem się nabrać. Pański żart, Panie Tomaszu, może wkrótce stać się rzeczywistością.

    0
  • Adam

    Przemyślałem temat. Natchnął mnie chyba artykuł. Jutro zamawiam wzmacniacz! Ze starczych modeli i dostaw. W przyzwoitej (jeszcze) cenie.

    0
  • Marek

    Fajny artykuł. Faktycznie myślałem cały czas, że chodzi o branżę audio, chociaż już czytając coś mi się nie zgadzało (zaraz zaraz, przecież GT Line to wersje modeli Kia? No i ten niemiecki producent, który nie montuje paneli - przecież to samo zapowiedział VAG czy który tam). Ale, niestety, nie jest daleki od prawdy - przecież od pożaru fabryki AKM w Japonii jest bardzo duży problem z niektórymi układami IC (głównie DAC). W asortymencie audio, podobnie jak wcześniej w IT, też zaczyna świecić pustkami. Teraz to samo zaczyna się dziać w foto - nowe premiery, a po kilku dniach komunikat o trudnościach z zaopatrzeniem w nowe modele...

    1
  • Jacek

    Witam. Świetny artykuł. Gratuluję pomysłu. Trochę uśmiechu i radości w te ponure dni. Serdecznie pozdrawiam.

    0
  • Paweł

    Tak się zasadzałem na NAD-a C658... I się tak zasadzałem i zasadzałem, no i teraz nigdzie go nie ma... I nie ma, i nie ma...

    0
  • Jurek

    Na Volkswagena Golfa czekałem ponad 2 lata…

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Led Zeppelin - Gdy światem rządzili tytani

Led Zeppelin - Gdy światem rządzili tytani

No i jak tu - w kilku akapitach - opisać zespół takiego kalibru jak Led Zeppelin? Grupa, która dosłownie wstrząsnęła światem muzycznym niczym ciężkie kroki tytana z mitologii greckiej i uwiodła serca milionów słuchaczy jak nimfa leśna uwodzi maluczkich w dawnych klechdach. Pioruny perkusyjnych uderzeń sprowadzane na ten świat przez...

TIDAL rozstaje się z MQA i 360 Reality Audio. Jedni: "O, nie, moja muzyka zniknie!". Drudzy: "No i dobrze, koniec z tym oszustwem!"

TIDAL rozstaje się z MQA i 360 Reality Audio. Jedni:…

Wreszcie stało się to, co zdaniem wielu audiofilów stać się musiało, a może nawet nastąpiło to odrobinę za późno. Serwis strumieniowy TIDAL poinformował swoich użytkowników o "nadchodzących zmianach w formatach audio", a treść zamieszczonego na stronie serwisu komunikatu jest w gruncie rzeczy bardzo prosta - TIDAL "wychodzi" z formatów MQA...

Mark Levinson: Branża audio to pazerna mafia. Też Mark Levinson: Kupcie mój system za milion złotych

Mark Levinson: Branża audio to pazerna mafia. Też Mark Levinson:…

Jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci świata hi-endowego sprzętu audio, konstruktor znany jako pionier wysokiej klasy technologii od wczesnych lat siedemdziesiątych, Mark Levinson, w gorzkich słowach skrytykował rynek luksusowej aparatury hi-fi i kierunek, w którym jego zdaniem branża ta zdaje się podążać. W wywiadzie dla youtube'owego kanału Audiophile Junkie Levinson podzielił...

20 najciekawszych premier wystawy High End 2024

20 najciekawszych premier wystawy High End 2024

Odbywający się tradycyjnie na początku maja High End to impreza, w trakcie której oczy i uszy całej społeczności audiofilskiej zwrócone są w kierunku Monachium. Jak informują organizatorzy, wystawa ta jest niekwestionowanym liderem, jeśli chodzi o imponujące nadawanie tonu najwyższej klasy reprodukcji muzyki. Od czterech dekad High End dostarcza pomysłów i...

Korekcja sygnału audio - grzech, czy przydatne narzędzie?

Korekcja sygnału audio - grzech, czy przydatne narzędzie?

Podczas jednej z ostatnich rodzinnych wizyt prezentowałem zainteresowanemu członkowi rodziny swój zestaw grający. Usłyszałem wtedy dość intrygujące pytania: "A wzmacniacz nie powinien mieć korektora? Ma tylko pokrętło głośności?". Padły one z ust osoby, dla której czymś całkowicie naturalnym jest, że nawet współczesny amplituner kina domowego, z którego zresztą obecnie korzysta,...

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Auralic Vega S1 + PSU S1

Auralic Vega S1 + PSU S1

Strumieniowe odtwarzacze audio to gorący towar. Chyba nie przesadzę, jeśli powiem, że ponad połowa zapytań, jakie otrzymujemy od czytelników na redakcyjną skrzynkę mailową i przez różnego rodzaju komunikatory, dotyczy właśnie...

Pylon Audio Diamond Monitor 18 mkII

Pylon Audio Diamond Monitor 18 mkII

Producenci sprzętu grającego lubią chwalić się swoimi szczytowymi osiągnięciami, jednak w ofercie każdej firmy kluczową rolę pełnią modele, które po prostu najlepiej się sprzedają. To one zapewniają fundusze na dalszy...

Astell&Kern Kann Ultra

Astell&Kern Kann Ultra

Koreańska marka Astell&Kern wyspecjalizowała się w zaskakiwaniu audiofilów luksusowymi odtwarzaczami przenośnymi. Kiedy na rynku debiutowały jej pierwsze hi-endowe playery, miałem wątpliwości, czy nie będzie to krótkoterminowa, jednorazowa akcja, ponieważ ceny...

Komentarze

Piotr
Posłuchałem tego wydania na TIDAL-u i muszę stwierdzić, że wokal zupełnie nie pasuje do wyglądu tej kobiety z okładki (jak mniemam to ona śpiewa?) Obstawiałbym ...
Jurek
Dla mnie korekcja tylko na źródle, wzmacniacz to ma być "drut ze wzmocnieniem". Pozdrawiam!
Tomasz
@stereolife - Ja to nigdy nie zrozumiem, jak można testować taki produkt, nie zapewniając sobie takiej samej jakości ze źródła - po to Sennheiser ma w ofercie a...
zadowolony
I nie ma się z czego śmiać, bo iFi Audio to poważna firma, a nie wydmuszka. Od kilku miesięcy użytkuję w swoim systemie LAN iSilencer i to naprawdę działa. Dźwi...

Płyty

Newsy

Tech Corner

Praktyczny przewodnik po klasach pracy wzmacniaczy audio

Praktyczny przewodnik po klasach pracy wzmacniaczy audio

Czym powinien kierować się miłośnik sprzętu audio przy wyborze wzmacniacza? Gdyby na tak postawione pytanie można było udzielić prostej i zwięzłej odpowiedzi, pewnie nikt nie zawracałby sobie głowy testami i odsłuchami. Przyjmijmy jednak, że mamy już pewne rozeznanie w temacie, a z długiej listy dostępnych na rynku modeli chcemy wybrać...

Nowości ze świata

  • Manufacturers of hi-fi equipment like to brag about their peak performance, but in any company's product lineup, the key role is played by the models that simply sell best. They are the ones that provide funds for further development and...

  • Sonus Faber announced the launch of Suprema, a groundbreaking loudspeaker system rooted in luxury, unparalleled audio excellence and meticulous craftsmanship. Marking the brand's 40th anniversary, the Suprema system, featuring two main columns, two subwoofers and one electronic crossover, represents the...

  • Naim unveils Uniti Nova Power Edition, an all-in-one player that drives Hi-Fi loudspeakers with power and musical resonance Uniti Nova Power Edition is the new all-in-one player from Naim, the British brand that excels in the creation of high-end Hi-Fi...

Prezentacje

Japońska szkoła brzmienia - Yamaha

Japońska szkoła brzmienia - Yamaha

Yamaha to jeden z producentów sprzętu hi-fi, którego logo kojarzą niemal wszyscy. Nie tylko ze względu na jego obecność na popularnych amplitunerach, soundbarach, głośnikach bezprzewodowych i systemach mikro, ale także produktach związanych z domową aparaturą audio bardzo luźno albo wcale. Nie ulega jednak wątpliwości, że w wielu kręgach, także wśród...

Poradniki

Jak dobrać kolumny do wzmacniacza i odwrotnie

Jak dobrać kolumny do wzmacniacza i odwrotnie

To pytanie zadają sobie praktycznie wszyscy audiofile. Początkujący miłośnicy dobrego brzmienia muszą znaleźć na nie odpowiedź podczas kupna pierwszego poważnego...

Galerie

Popularne testy

Dyskografie

Wywiady

Tomasz Karasiński - StereoLife

Tomasz Karasiński - StereoLife

Chcąc poznać ludzi zajmujących się sprzętem audio, związanych z tą branżą zawodowo, natkniemy się na wywiady z konstruktorami, przedsiębiorcami, sprzedawcami,...

Vintage

Harman Kardon Festival D-1100

Harman Kardon Festival D-1100

4 sierpnia 1918 roku przyszedł na świat Sidney Harman. Dziś jego nazwisko zna każdy, kto choć trochę interesuje się sprzętem...

Słownik

Poprzedni Następny

WAV

Format zapisu dźwięku cyfrowego zapoczątkowany przez koncerny Microsoft i IBM. Pliki mogą zawierać zarówno zapis skompresowany, jak i nieskompresowany, choć najczęściej spotykamy pliki nieskompresowane, zapisane w postaci PCM, a więc...

Cytaty

SakaguchiAngo.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.