Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Sennheiser HD 820

Sennheiser HD 820

Nie macie czasami wrażenia, że niektóre firmy w poszukiwaniu idealnego dźwięku zabrnęły tak daleko, że później ciężko im przebić swoje własne dokonania? Prace nad nowymi modelami muszą jednak posuwać się naprzód, bo tego przecież oczekuje spora grupa klientów, przygląda się temu branża, a przede wszystkim konkurencja. Producenci, którzy nie mają tak wielkiej siły przebicia, jak pierwszoligowi gracze, tylko czekają na ich pomyłkę lub wyraźne oznaki opieszałości. Kiedy w katalogu Sennheisera, Beyerdynamika, Audio-Techniki, Kossa czy AKG ciężko było znaleźć słuchawki wychodzące ponad poziom tysiąca pięciuset złotych, na rynku pojawiły się planarne nauszniki Audeze i HiFiMAN-a oraz nieprzeciętnie drogie, limitowane edycje słuchawek Ultrasone. Kiedy uznani producenci podnieśli poprzeczkę do poziomu około czterech tysięcy złotych, konkurencja pokazała modele za kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy. Do wyścigu dołączyły takie marki, jak Focal czy Final Audio Design. W sklepach regularnie pojawiają się nowe nauszniki z górnej półki. Często dość egzotyczne, jak Kennerton czy ENIGMAcoustics. Sennheiser odpowiedział na to krótko i zwięźle, prezentując nową wersję jednego ze swoich największych hitów. HE-1 czyli zestaw składający się z elektrostatycznych słuchawek i lampowego wzmacniacza z wbudowanym przetwornikiem zakończył wiele dyskusji, ale dał też początek nowym. Audiofile zaczęli się zastanawiać co teraz zrobi niemiecka firma. Pokaże tańszy odpowiednik nowego Orpheusa? Gdyby można było kupić coś podobnego za mniej, niż pięćdziesiąt tysięcy euro, byłoby miło. A może Sennheiser wykorzysta tę wiedzę aby wypuścić serię słuchawek planarnych? Otóż nie. Niemcy wprowadzili hi-endowe słuchawki zamknięte, zaprojektowane jako partner dla wzmacniacza HDV 820. Oto HD 820.

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że firma spokojnie realizuję politykę systematycznego podnoszenia poprzeczki. Jej przeciwnicy od jakiegoś czasu wyśmiewają jednak każdą jedną premierę, a ja zaczynam się zastanawiać czy przypadkiem Sennheiser sam się na taką krytykę nie wystawia. Nie chodzi mi nawet o to, że nie wprowadza nowego hi-endowego modelu co dwa tygodnie, ale o sam schemat działania, który już od pewnego czasu wygląda jak próba sprzedawania klientom starej konstrukcji w nowym kolorze i w nowej, znacznie wyższej cenie. Audiofilska społeczność z dużym niezadowoleniem przyjęła informacje o premierze modelu HD 800 S - ulepszonej wersji kultowych już "osiemsetek". Niemieccy inżynierowie poprawili to i owo, jednak przy okazji zdecydowali się przemalować słuchawki na czarno. A ponieważ różnica w cenie była naprawdę niebagatelna, w sieci rozległ się gromki śmiech. Tylko nieliczni amatorzy słuchawkowego hi-endu zdecydowali się sięgnąć po HD 800 S i sprawdzić czy brzmieniowo różnią się od oryginału. No bo kto byłby skłonny dopłacić tysiąc pięćset złotych za inny kolor? W rzeczywistości jednak oba modele są trochę inne i delikatnie różnią się pod względem charakteru brzmienia, ale marketingowcy Sennheisera najwyraźniej zapomnieli o tym, że sporą różnicę w cenie trzeba dobrze uzasadnić i zwrócić uwagę klientów na coś więcej, niż tylko nowy kolor. Taka sama historia miała miejsce ze wzmacniaczem słuchawkowym HDV 820, który testowaliśmy w styczniu. W porównaniu do wcześniejszego modelu, był czarny i nie miał okienka w pokrywie. W środku też zmieniło się to i owo, ale największą różnicą była cena - z niecałych ośmiu tysięcy zrobiło się ponad dziesięć. Szok!

Złośliwi powiedzą, że firma nie doszacowała pierwotnych kosztów produkcji i musiała szybko wprowadzić zmiany w cenniku, albo po prostu ordynarnie kroi klientów, których interesują tylko najlepsze słuchawki z katalogów znanych na całym świecie marek. Nie wiem która wersja jest bliższa prawdy, ale zastanawiam się czy największego wpływu na podwyżki u Sennheisera nie mają przypadkiem działania konkurencji. Po pierwsze, jeśli firma funkcjonująca na rynku od pięciu czy dziesięciu lat może sprzedawać słuchawki za sześć, dziesięć czy osiemnaście tysięcy złotych, to dlaczego legenda założona w 1945 roku miałaby utrzymywać ceny na rozsądnym poziomie? Rozsądek podpowiada, że to nowi gracze powinni dostarczać tańsze produkty i przekonywać klientów, że nie warto dopłacać za rozpoznawalne logo. Tymczasem świat staje na głowie, wyskakuje Chińczyk albo Amerykanin, przez kilka lat ma problemy z ogarnięciem gniazd, które nie będą wyłamywały się z muszli, ale i tak z każdą kolejną generacją podnosi ceny do absurdalnego poziomu. Powiecie, że planarne nauszniki tych stosunkowo młodych firm są lepsze niż HD 800 i dlatego kosztują więcej? Hmm, to ja zadam tylko jedno pytanie - a są? Widząc słuchawki za 5699 i 9999 zł, człowiek automatycznie zakłada, że pierwsze nie mają startu do drugich. W rzeczywistości jednak wychodzi to różnie. Sam od czasu do czasu robię takie doświadczenia na swoich znajomych, a ich wyniki mogłyby wielu ludziom dać do myślenia. Kto wie, czy szefowie Sennheisera nie poszli tym tropem? Może uznali, że ich HD 800 bronią się w starciu z droższymi modelami konkurencji, więc najlepszym wyjściem będzie wprowadzenie kilku modyfikacji i podniesienie ceny tak, aby mimo wszystko klienci wciąż mieli argumenty, aby wybrać HD 800 S.

Jeżeli tak było, nie dziwię się, że zamiast tańszej wersji HE-1, dostaliśmy teraz takie cudo, jak HD 820. Mógłbym powiedzieć, że historia się powtarza, bo projekt ewidentnie bazuje na HD 800 S. Ale... HD 820 to słuchawki zamknięte! Nowy model to jedna z niewielu zamkniętych konstrukcji w audiofilskiej linii Sennheisera i chyba pierwszy w historii przypadek zastosowania tego rodzaju obudowy w hi-endowych słuchawkach tej marki. Różnic jest więcej, jednak największą po raz kolejny wydaje się być cena. 9999 zł wobec 6999 zł za produkt, który na pierwszy rzut oka wydaje się być po prostu zamkniętą odmianą HD 800 S. Czy naprawdę płacimy ponad trzy tysiące złotych za dekielki ze szkła stosowanego w smartfonach? A może HD 820 to coś więcej? Firmowe opisy są niestety bardzo oszczędne. Pełno tu frazesów o naturalnym brzmieniu. W zakładce o HD 820 na oficjalnej stronie Sennheisera nie ma nawet jednego zdania o zastosowanych wewnątrz przetwornikach. Firma zachowuje się jakby kompletnie nie zależało jej na wytłumaczeniu klientom dlaczego zdecydowała się stworzyć takie słuchawki, kto powinien się nimi zainteresować i pod jakimi względami HD 820 przewyższają HD 800 S. Aby to sprawdzić, postanowiłem przetestować nowy model w towarzystwie dotychczasowego flagowca i dedykowanego wzmacniacza.

Sennheiser HD 820

Wygląd i funkcjonalność

Na pierwsze egzemplarze HD 820 trzeba było trochę poczekać. Sennheiser dołączył bowiem do grona firm, które wypuszczają informacje prasowe na długo przed pojawieniem się danego modelu w sklepach. Informacja o planowanym wprowadzeniu nowego flagowca dotarła do mnie w styczniu, natomiast pierwsze egzemplarze były dostępne u oficjalnego dystrybutora na początku lipca. Rozumiem, że producenci chcą w ten sposób wywołać zainteresowanie nowymi urządzeniami, ale pół roku to trochę za długo. Mam wrażenie, że część audiofilskiej społeczności w tym czasie zdążyła już o HD 820 zapomnieć. Tak czy inaczej, dzięki uprzejmości dystrybutora, miałem okazję dobrać się do HD 820 jako jeden z pierwszych recenzentów w Polsce i porównać je z oczko niższym modelem HD 800 S w towarzystwie firmowego wzmacniacza. Chyba każdy amator hi-endowych słuchawek będzie się bowiem zastanawiał co - poza konstrukcją nauszników - różni HD 820 od HD 800 S i czy gra warta jest świeczki.

Domyślam się jednak, że spora część potencjalnych klientów z góry odpuści sobie ten temat ze względu na duże podobieństwo HD 820 do niższego modelu, a nawet oryginalnych "osiemsetek". Jeżeli chcemy spłycić tę historię, to tak - Sennheiser wziął słuchawki za 5699 zł (które w 2009 roku wchodziły na rynek w jeszcze niższej cenie) i za pomocą czarnej farby i szybki od smartfona zrobił z nich słuchawki za 9999 zł. Kurtyna. Tylko czy dokładnie tak jest? Rozsądek podpowiada, że firma ciesząca się tak dużym uznaniem audiofilów i profesjonalistów nie pozwoliłaby sobie na taką wtopę. Gdyby faktycznie sprzedawano takie same słuchawki za znacznie większe pieniądze, byłby to wizerunkowy strzał w kolano. HD 820 muszą być trochę inne. I są. Widać to już po rozmiarach pudełka. Nowe słuchawki dostajemy w ogromnym kartonie, który stanowi tylko osłonę dla czarnej, drewnianej skrzyni. Oprócz loga firmy i symbolu produktu, karton przyozdobiony jest zdjęciem słuchawek i logiem Hi-Res Audio przyznawanym przez Japan Audio Society. Ani z boku, ani nawet na dole nie znajdziemy natomiast żadnych danych technicznych bądź krótkiego opisu tego, który trzymamy w ręku. To samo dotyczy oczywiście znajdującej się wewnątrz drewnianej skrzyni. Niemcy chyba doszli do wniosku, że zainteresowani i tak będą wiedzieli z czym mają do czynienia.

Nauszniki robią bardzo dobre wrażenie. Są duże i bardzo komfortowe, ale też zaskakująco lekkie. O ile wcześniej wydawało mi się, że projektanci użyli szkła Gorilla Glass ze względu na jego wytrzymałość, tak po pierwszym kontakcie zacząłem podejrzewać, że prawdziwym powodem takiej decyzji była mniejsza grubość, a zatem i niższa masa szklanej osłony muszli.

W środku - oprócz słuchawek - niestety żaden wersal. W komplecie dostajemy aż trzy kable - dwa zbalansowane (4-pinowy XLR i 4,4-mm Pentaconn) i jeden standardowy (6,3-mm). Producent dokłada też instrukcję obsługi w formie zapakowanej osobno książeczki, pendrive'a i małą ściereczkę do czyszczenia słuchawek. Wnętrze czarnej skrzyni szczelnie wypełnia gąbka. Puzderko ma bardzo ładne zawiasy i pokrywę utrzymywaną na miejscu przez maleńkie magnesiki. Jego rozmiar jest, delikatnie mówiąc, nieskromny. O ile w pierwszej chwili mamy wrażenie, że stoi przed nami coś nietypowego, to już po pierwszym dniu zacząłem się zastanawiać co z tym cholerstwem zrobić. Najpierw postawiłem skrzynię na biurku, ale szybko zorientowałem się, że tym samym wyłączam je z użytku. Ostatecznie wylądowała na regale, z którego jednak musiałem ją wysuwać aby otworzyć pokrywę i schować słuchawki. Może właściciele HD 820 nie będą mieli takich problemów, bo albo zamówią na tę drewnianą kasetkę dopasowany stojak, albo zaraz po wyjęciu słuchawek wyrzucą całe opakowanie na śmietnik, zostawiając tylko jeden kabel, bo przecież nie będą używali trzech. Same słuchawki nie są aż tak duże. Fakt, mają naprawdę spore muszle, ale ułożone obok Sonorousów VI czy DT 990 PRO, elegancko wpisały się w krajobraz. Po głowie ciągle chodziły mi Momentum M2 AEi, które dostajemy wraz z kompletem akcesoriów i futerałem umożliwiającym schowanie słuchawek do szuflady lub przewiezienie ich w standardowym plecaku. Na moje oko jest to bardziej praktyczne niż wielka, drewniana skrzynia.

Nauszniki robią bardzo dobre wrażenie. Są duże i bardzo komfortowe, ale też zaskakująco lekkie. O ile wcześniej wydawało mi się, że projektanci użyli szkła Gorilla Glass ze względu na jego wytrzymałość, tak po pierwszym kontakcie zacząłem podejrzewać, że prawdziwym powodem takiej decyzji była mniejsza grubość, a zatem i niższa masa szklanej osłony muszli. Szybki są idealnie okrągłe i wklęsłe, co jednak nie zniekształca obrazu kryjących się za nimi przetworników. Wygląda to rewelacyjnie. Co do walorów akustycznych takiego rozwiązania, nie byłem do końca przekonany i dopiero w instrukcji obsługi znalazłem logiczne wytłumaczenie takiego kształtu szklanych osłon. Trzymając słuchawki w ręku pomyślałem jednak, że nic nie stało na przeszkodzie, by użytkownik mógł samodzielnie dobrać sobie dekielki. Gdyby w komplecie znalazły się powiedzmy trzy zestawy zaślepek - jeden ze szkła, drugi z drewna, a trzeci z jeszcze innego materiału (włókno węglowe, stal nierdzewna, może nawet tak modna ostatnio ceramika), użytkownik mógłby dostosować wygląd i charakter brzmienia słuchawek do swoich preferencji. Czy to nie byłby czad? Brzeg okienka to jednolity, metalowy okrąg. Wystarczyłby gwint, jaki stosuje się w obiektywach i filtrach UV. Nie dość, że byłoby to ciekawe, to jeszcze stanowiłoby dodatkowy argument za dopłatą sporej sumy do modelu HD 800 S. Należy jednak nadmienić, że osłony zastosowane przez Sennheisera to nie tylko "szybki", ale również to, co je otacza. Wklęsły kształt szklanych dekielków ma za zadanie kierować fale dźwiękowe pochodzące od tylnej strony membrany do specjalnych komór akustycznych rozmieszczonych wokół przetworników. Chodziło o to, aby połączyć komfort użytkowania słuchawek zamkniętych z dźwiękiem, który mimo wszystko taki zamknięty nie jest.

No właśnie - czym obie konstrukcje się różnią? Na zdjęciach - tylko detalami. A w rzeczywistości? Hmm, detalami? Może także ogólną solidnością wykonania. Wydaje mi się, że w HD 820 niektóre elementy, jak na przykład mocowania muszli, są odrobinę grubsze. Spodobały mi się też hybrydowe pady. Od strony głowy wykończono je bardzo przyjemnym materiałem, natomiast po bokach zdecydowano się na skórę. Mimo to, flagowe Sennheisery dość mocno grzeją w głowę i nie należą do słuchawek, o których po paru sekundach można zapomnieć. Uważam też, że poduchy mogłyby być wykonane dokładniej i nie obraziłbym się gdyby były ciut grubsze. Nacisk na głowę jest niewielki, a kiedy ruszamy głową, między padami a naszą skórą tworzą się niewielkie szpary. W słuchawkach otwartych zapewne nie miałoby to większego znaczenia, natomiast w konstrukcji zamkniętej wyraźnie to słychać. Wystarczy odwrócić głowę w bok, a do naszego idealnego świata szybko dostanie się więcej hałasu z zewnątrz. Powstanie "dziury" oznajmi także lekko osłabiony bas. Poduchy powinny lepiej kompensować ten efekt. Co ciekawe, sam producent najwyraźniej uznał je za jeden z tych elementów, które szybko nam się zużyją. W dokumentacji zamieścił bowiem szczegółową instrukcję wymiany padów oraz wewnętrznej okładziny pałąka, obitej identycznym materiałem. Rzeczywiście, jest to bardzo proste i tutaj akurat Sennheiserowi należy się duży plus. Wydaje mi się, że z całej trójki to właśnie HD 820 będą najbardziej odporne na różne wypadki, jakie mogą zdarzyć się podczas użytkowania. Rzecz jasna, nic tutaj nie trzeszczy ani nie stuka. Słuchawki sprawiają wrażenie wytrzymałych, choć w ich konstrukcji zastosowano wiele elementów z tworzywa sztucznego. Jak znam audiofilów, może ich to bardzo boleć. Wystarczy popukać palcem w ponacinane osłony wokół okienek, mocowania muszli czy nawet elementy mechanizmu regulacji pałąka. Podobnie, jak w HD 800 i HD 800 S, jego górną powierzchnię zdobi metalowa płytka z numerem seryjnym, ale to raczej dodatek aniżeli element dający pojęcie o jakości wykonania całych słuchawek. Jeśli mam być brutalnie szczery, niektórzy klienci będą rozczarowani, a odpowiedzialna za ten stan rzeczy będzie właśnie duża ilość plastiku. Wydając dziesięć tysięcy na słuchawki, możemy oczekiwać absolutnego luksusu. W niektórych produktach wynika on z zastosowanej w środku technologii, ale słuchawki to specyficzny rodzaj sprzętu audio, który często oglądamy z bliska, dotykamy i traktujemy praktycznie jak część garderoby. Rozumiem, że niemieckim inżynierom zależało na ograniczeniu masy, bo nikt nie lubi nosić na głowie ciężkiego hełmofonu. HD 820 ważą 360 g. Jak na hi-endowe słuchawki, to bardzo dobry wynik, ale mam wrażenie, że można było dodać im jeszcze ze 100 g aby wyeliminować plastikowe elementy lub ograniczyć ich obecność do minimum.

Czas na tradycyjną sekcję plusów i minusów. Zaczynając od tych pierwszych, pochwaliłbym przede wszystkim rozmiar nauszników i ogólny komfort ich noszenia. Niezadowolone mogą być jedynie osoby o małych głowach. Sprawę ratuje jednak duży zakres regulacji pałąka - zarówno w jedną, jak i drugą stronę. Bardzo porządnie wyglądają wszystkie trzy dołączone do zestawu kable, ewidentnie "skrojone" pod sprzęt stacjonarny. Nawet standardowy, niezbalansowany wtyk 6,3 mm otrzymał grubą, metalową tuleję i długi, gumowy kołnierz zapobiegający łamaniu się przewodu w tym miejscu. Wtyki po stronie słuchawek przypominają natomiast coś, co w swoim pokoju zabaw chciałby mieć Christian Grey. Ależ by się nimi biczowało... Jak przystało na hi-endowy produkt, nie ma tu żadnych wątpliwości jeśli chodzi o jakość połączenia. Najtrudniejszym etapem przy zmianie kabli było dla mnie wyciągnięcie metalowych wtyczek z muszli. Wymaga to użycia naprawdę dużej siły. Możliwe, że po wielokrotnym przepinaniu złącze delikatnie się wyrabia, ale gdybym miał oceniać je tylko na przykładzie testowanego egzemplarza, chyba życzyłbym sobie aby mechanizm blokowania wtyków był mniej siermiężny. Z plusów przychodzi mi do głowy jeszcze bardzo dobra ruchomość muszli i niezła izolacja od hałasu otoczenia. Jeżeli jednak liczycie na to, że HD 820 - jako najdroższe zamknięte słuchawki Sennheisera - będą tłumiły zewnętrzne dźwięki lepiej niż jakiekolwiek inne nauszniki, to nie tak. Na pewno są dobre i pozwalają uciec we własny, muzyczny świat, ale na rekord świata nie mają szans. Szczególnie jeśli chodzi o tłumienie wysokich tonów. Na rynku można znaleźć wiele konstrukcji, które znacznie lepiej radzą sobie w tym temacie. Jeżeli komuś bardzo na tym zależy, z pewnością wybierze nauszniki z aktywną redukcją hałasu.

Wszystko to wydaje się jednak mało ważne, bo ostatecznie flagowe Sennheisery mają mnóstwo zalet i dwie duże wady. Pierwszą jest oczywiście cena. Niemal dwa razy więcej za słuchawki bazujące na "osiemsetkach" to gruba przesada. Druga duża wada łączy się z pierwszą. Chodzi o to, że producent właściwie w żaden sposób nie stara się zachęcić melomanów do kupna tych słuchawek. Niemcy powinni zamieścić na swoich stronach obszerny opis, z którego moglibyśmy się dowiedzieć, że HD 820 mają kosmiczne przetworniki, dyfuzory i nie wiadomo co jeszcze. Że są niezwykle innowacyjne i przebijają HD 800 S pod wieloma względami, a w połączeniu ze wzmacniaczem HDV 820 tworzą słuchawkowy system marzeń dla którego rywalem może być już tylko nowy Orpheus. Tymczasem większość informacji sprowadza się do tego, że HD 820 są zamknięte, mają szklane dekielki i kosztują dokładnie tyle, aby przeciętnego zjadacza chleba nie było na nie stać. Możliwe, że jest to część większego planu. Może szefowie firmy doszli do wniosku, że zainteresowani audiofile i tak dowiedzą się o tych słuchawkach, a pozostali klienci nie będą potrzebowali tak szczegółowych informacji, aby wyjąć z portfela swą platynową kartę. Ale jako człowiek, który przez chwilę może takiego cuda używać, chciałbym aby firma postarała się bardziej. Również w kwestii zastosowanych materiałów. O ile jestem w stanie uwierzyć, że HD 820 są bardzo dopracowane pod względem technicznym, to w pierwszym kontakcie szału nie robią. Pytanie tylko które słuchawki robią. Bo jeśli mam być szczery, wiele modeli w cenie do 10000 zł nie odstaje aż tak bardzo od tych za 2000-3000 zł. Dobrym przykładem są produkty takich marek, jak Audeze czy Final Audio Design. Nie ma tu przepaści, jakiej być może niektórzy by się spodziewali. Które słuchawki naprawdę wyglądają jakby należały do innej kategorii? Moim zdaniem są to Utopie Focala oraz HiFiMAN-y HE-1000 V2. Oba modele ociekają luksusem. Ale zamiast dziesięciu tysięcy kosztują prawie dwadzieścia i być może to jest odpowiedź na moje uwagi.

Sennheiser HD 820

Brzmienie

W chwili, gdy HD 820 zaczynają grać, wszystkie nasze spostrzeżenia dotyczące ich konstrukcji, opakowania i filozofii producenta odchodzą w siną dal. Brzmienie tych słuchawek jest po prostu nieprawdopodobne! Mówię to jako człowiek, który jeszcze przed rozpoczęciem testów odsłuchowych kręcił nosem na niektóre detale, a obracając nauszniki w dłoniach po raz dziesiąty zwyczajnie nie umiał znaleźć uzasadnienia ich wysokiej ceny. Najwyraźniej nie należało szukać go w kształcie muszli czy wykończeniu padów, ale jak najszybciej założyć flagowe Sennheisery na głowę i posłuchać co robią z muzyką. A właściwie... Czego nie robią. Do tematu można bowiem podejść na dwa sposoby. HD 820 tak bardzo wyrastają ponad to, co oferują normalne słuchawki wysokiej klasy, że w pierwszej chwili człowiek zaczyna się zastanawiać co tak naprawdę się dzieje. Trzeba przejść etap szoku, aby móc odkrywać ich brzmienie dalej. Z drugiej strony, kiedy już przestaniemy się dziwić, jak można wycisnąć coś takiego z zamkniętych nauszników dynamicznych, zaczynamy doceniać ten naturalny, pięknie zrównoważony i niesamowicie przestrzenny dźwięk. Bez pałętających się po głowie myśli, porównań i liczb, które mogłyby nam co najwyżej zepsuć przyjemność obcowania z muzyką w tak cudownej postaci. Mimo uwag, jakie przelałem na klawiaturę przed rozpoczęciem odsłuchu, HD 820 wyjątkowo szybko przekonały mnie do zmiany sposobu myślenia i przejścia ze słuchania analitycznego w tryb celebracji muzyki. Zupełnie jakby chciały powiedzieć, bym nie zawracał sobie głowy ciągłymi porównaniami z tańszym modelem HD 800 S, bo w tej chwili liczyły się tylko trzy rzeczy - ja, one i muzyka, którą dzięki nim mogłem odkryć na nowo.

Sennheiser stworzył słuchawki, które pod wieloma względami można uznać za wzorcowe. O czymś takim, jak równowaga tonalna czy prawidłowe odwzorowanie barwy nie ma co rozmawiać. Skoro mamy do czynienia z produktem ponadprzeciętnym, zrozumiałe jest, że wzbijamy się ponad poziom, na którym musimy zawracać sobie głowę takimi podstawami. HD 820 załatwiają sprawę tak szybko i bezdyskusyjnie, że po przesłuchaniu dosłownie kilku fragmentów przestajemy analizować pasmo. Staje się jasne, że nie znajdziemy w nim żadnych nieprawidłowości. Duże wrażenie robi także ogólna szybkość i rozdzielczość niemieckich nauszników, ale wszystko i tak schodzi na dalszy plan z powodu przestrzeni. Skubańcy, jak oni to zrobili?! Obiecuję, że słowa te nie wynikają z wybrzmiewających w mojej głowie sloganów reklamowych. Tak naprawdę, na etapie odsłuchów nie zagłębiałem się jeszcze w szczegóły techniczne. Ale gdy słyszę coś takiego, zaczynam się zastanawiać jakim cudem uzyskano taki efekt przy użyciu "zwykłych" przetworników dynamicznych w zamkniętych obudowach. Cudzysłów naturalnie nie wziął się tutaj przez przypadek, bo nie jest to pierwszy lepszy głośnik z bazaru, jednak zasada jego działania pozostaje taka sama, jak we wszystkich konstrukcjach tego typu. Co więcej, ten przetwornik to już żadna nowość. Niemieccy inżynierowie mogą dodawać do niego dyfuzory, tłumiki i komory odbijające dźwięk od tylnej strony membrany, ale to zasadniczo element, który wprowadzono już parę ładnych lat temu w modelu HD 800. A jednak, przepraszam - wiem, że w tym momencie narażę się posiadaczom tamtych słuchawek - odnoszę wrażenie, że HD 820 idą w dziedzinie stereofonii o wiele dalej. Jakby dysponowały identycznymi lub nawet odrobinę rozszerzonymi możliwościami rozmieszczania dźwięku w obrębie naszej głowy, a do tego jeszcze lepiej panowały nad sytuacją, kontrolując pozycję każdego źródła i precyzyjnie odmierzając obszar ciszy między nimi.

Precyzja flagowych Sennheiserów sprawia, że zaczynamy oceniać muzykę z innej perspektywy. Jak sędzia VAR-u, który chwilę po faulu w polu karnym mógł już zobaczyć całą akcję z kilku różnych ujęć. I nawet jeśli sędzia główny znajdował się bliżej, to niestety, ale co on tam widział... Posiadacze HD 820 będą mogli tak samo patrzeć na innych audiofilów. Nawet tych, którzy na co dzień używają słuchawek za 3000 zł. Jest przepaść.

Każde słuchawki produkują przestrzeń, której moglibyśmy przypisać jakiś kształt. Większość daje coś w rodzaju piłki, której centrum znajduje się w naszej głowie. Może to być piłka do tenisa (kiedy słuchawki grają bardziej do środka głowy) lub koszykówki (kiedy dźwięk wychodzi delikatnie na boki), a nawet coś na kształt piłki do rugby. Istnieją też nauszniki, których przestrzeń przypomina raczej linijkę łączącą nasze uszy lub dużego rogala rozciągającego się wokół naszej głowy. HD 820 grają zupełnie inaczej. Kreują scenę, która wygląda jak kilka piłek umieszczonych jedna w drugiej i oddzielonych od siebie izolacyjną warstwą próżni. W ramach jednego i tego samego nagrania możemy więc zaobserwować kilka różnych warstw przestrzeni - tę "klasyczną" w centrum, szerszy plan w okolicach naszych uszu, a następnie kolejny, znajdujący się kilkadziesiąt centymetrów poza głową. Najlepsze jest to, że owe koncentryczne sfery w ogóle na siebie nie zachodzą. W zależności od materiału, może ich być mniej lub więcej. Słuchając kiepsko zrealizowanych albumów, zobaczymy tylko jedną, ale audiofilskie samplery pokazują, że HD 820 mogą wytworzyć ich cztery, pięć? Na nagraniach koncertowych kolejną, zewnętrzną warstwę tworzy publiczność i wyłapany przez mikrofony pogłos sali, który z naszej perspektywy brzmi tak, jakby ściany pokoju odsłuchowego zamieniły się w tę ostatnią, największą i najlżejszą piłkę. Coś niesamowitego! Precyzja flagowych Sennheiserów sprawia, że zaczynamy oceniać muzykę z innej perspektywy. Jak sędzia VAR-u, który chwilę po faulu w polu karnym mógł już zobaczyć całą akcję z kilku różnych ujęć. I nawet jeśli sędzia główny znajdował się bliżej, to niestety, ale co on tam widział... Posiadacze HD 820 będą mogli tak samo patrzeć na innych audiofilów. Nawet tych, którzy na co dzień używają słuchawek za 3000 zł. Jest przepaść. Sam korzystam z kilku par nauszników od 579 do 2999 zł. Te najdroższe to Final Audio Design Sonorous VI, które w swojej cenie również wyznaczają pewien poziom odniesienia. Szczególnie jeśli chodzi o przejrzystość i mikrodynamikę, ale przestrzeń też mają niczego sobie. Po szybkim porównaniu z Sennheiserami powiedziałem tylko "aha" i już do tematu nie wracałem.

Każdy posiadacz HD 820 będzie musiał pogodzić się z tym, że - podobnie jak HD 800 S - model ten będzie wyśmiewany ze względu na wysoką cenę i nie do końca oczywiste usprawnienia techniczne w porównaniu z jego tańszym odpowiednikiem. Swoją drogą, gdyby podczas premiery oryginalnych "osiemsetek" ktoś powiedział mi, że przyjdzie dzień, w którym nazwę je "tańszym odpowiednikiem" innych słuchawek, pewnie uznałbym go za kretyna. Sennheiser faktycznie galopuje z cenami, ale odsłuch udowodnił, że ma ku temu powody. I nie chodzi mi tu o szybki na muszlach, które również stały się już obiektem żartów (na pewnym zagranicznym forum widziałem mema przedstawiającego HD 800 S z doklejonymi po bokach denkami od butelek). Powodem numer jeden jest brzmienie. Nawet nie w odniesieniu do innych modeli Sennheisera, ale przede wszystkim w starciu z konkurencją. Posiadacz topowych słuchawek tak znanej i szanowanej marki powinien przecież być gotowy na konfrontację. I będzie mógł spać spokojnie. Na razie w porównywalnej cenie nie widzę nic, co mogłoby zagrozić testowanym nausznikom w bezpośrednim porównaniu. W niektórych sklepach można znaleźć ostatnie demonstracyjne egzemplarze HiFiMAN-ów HE-1000 z pierwszej serii, jednak jeśli miałbym wytypować fabrycznie nowe słuchawki zdolne nawiązać rywalizację z HD 820, wybrałbym dwa modele - Focal Utopia (17999 zł) i Final Audio Design D8000 (15299 zł). Widać, że to trochę inna kategoria wagowa. Szkoda, że nie miałem okazji porównać ich bezpośrednio, ale coś mi mówi, że mogłoby być blisko.

Dla większości osób czytających te słowa najważniejsze będzie jednak porównanie z Sennheiserami HD 800 S. Jak to wygląda? Na pewno jest to podobna lub nawet identyczna estetyka brzmieniowa, ale różnice są i moim zdaniem HD 820 uciekają swojemu "wewnętrznemu" rywalowi w co najmniej kilku kwestiach. Ich brzmienie jest wyraźnie czystsze, szybsze i lepiej kontrolowane. Po przesiadce HD 800 S na HD 820 dźwięk staje się bardziej konkretny, obiektywny, żeby nie powiedzieć - studyjny. Flagowe nauszniki pokazały zdrowszą równowagę tonalną, z odrobinę mniejszą ilością najniższych tonów. Mam wrażenie, że dodawały mniej od siebie, kładąc większy nacisk na czytelność i klarowność przekazu, co z kolei przekładało się na możliwość niezwykle dokładnego wejrzenia wgłąb każdego nagrania. Po raz kolejny ogromne wrażenie zrobiła na mnie przestrzeń. HD 800 S też pokazują w tej dziedzinie bardzo dużo, ale HD 820 wynoszą ich brzmienie na wyższy poziom dokładności. Z noża robią żyletkę, a z żyletki - szpilkę. Dla niektórych audiofilów będzie to sprawa absolutnie bezdyskusyjna. Na pewnym etapie dążenia do ideału zaczynają liczyć się naprawdę drobne różnice, a topowe Sennheisery przenoszą wszystko na kolejną półkę. Zrozumiem jednak i tych, którzy za tę różnicę nie będą chcieli dopłacać. Ba! Zrozumiem nawet tych, którzy wybiorą HD 800 S ze względu na ich gładszy, luźniejszy i przyjemniejszy charakter. HD 820 są bardziej bezkompromisowe i muszę przyznać, że tutaj niemieccy inżynierowie trochę mnie zaskoczyli. Spodziewałem się, że ich nowy flagowiec będzie skrojony na potrzeby klientów, którzy mogą sobie pozwolić na każde słuchawki, ale pojęcie o dobrym brzmieniu mają takie sobie. Jeżeli w firmowym salonie Sennheisera dostaną do porównania oba omawiane modele, pewnie wybraliby ten, który pokaże większy bas. A to właśnie HD 800 S bardziej pasują do tego opisu. Mimo to, po krótkim kontakcie z HD 820, powrót do tańszej opcji jest dość trudny. Niby dostajemy coś bardzo, bardzo podobnego, ale czujemy się jakby ktoś poluzował śruby utrzymujące dźwięk w przestrzeni. Źródła są już delikatnie rozmyte, a zamiast szpileczek obserwujemy małe plamki. W skali bezwzględnej wszystko to może być nieistotne, ale HD 820 dają takie poczucie pewności, z którego trudno jest zrezygnować.

A jeśli wrzucimy do równania cenę? Hmm... Gdyby nie robiło mi różnicy czy wydam na słuchawki 6999 czy 9999 zł, bez wahania wybrałbym HD 820. Są lepsze. Grają konkretniej, dają poczucie komfortu izolacji od świata bez najmniejszych oznak wtłaczania dźwięku do czaszki, a do tego są flagowym modelem Sennheisera. Król może być tylko jeden, a Niemcy za swojego króla nie liczą sobie jeszcze tak słono, jak Focal, HiFiMAN, Ultrasone, a nawet Grado. Nie licząc HE-1, ale to zupełnie inna kategoria. W przeciwnym wypadku, miałbym ciężki orzech do zgryzienia. Myślę, że każdy będzie musiał odpowiedzieć sobie na to pytanie po odsłuchu. Nie jestem bowiem w stanie ocenić dla kogo taka różnica będzie warta dopłaty, a dla kogo nie. Na pewno znajdą się nawet tacy, którzy stwierdzą, że HD 800 S są bardziej muzykalne i wybiorą je bez względu na cenę. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Sennheiser idealnie ocenił sytuację i jednym ruchem wyczarował trzy grupy zadowolonych klientów. Posiadacze oryginalnych "osiemsetek" będą mogli powiedzieć, że mają prawie tak samo doskonałe słuchawki, a zapłacili połowę ceny nowych flagowców. Audiofile, którzy zdecydowali lub zdecydują się na HD 800 S też nie będą pokrzywdzeni, szczególnie biorąc pod uwagę ich podobieństwo do HD 820. Właściciele tych ostatnich będą mogli natomiast cieszyć się wyjątkowym brzmieniem, możliwością odcięcia się od otoczenia i kwitowania opinii, że HD 800 i HD 800 S to "prawie to samo" przyjaznym uśmiechem i krótkim "tiaaa"... Tyle w temacie.

Na koniec dwie szybciutkie uwagi. Po pierwsze, testowany egzemplarz HD 820 był praktycznie świeży. W trakcie testu słuchawki grały na okrągło. Kiedy nie miałem ich na głowie, odstawiałem je na wygrzewanie, ale obstawiam, że po miesiącu katowania będą grały trochę inaczej, a po roku - jeszcze inaczej. Z oczywistych względów nie mogę tego sprawdzić, ale jeżeli chcecie mieć bardzo dokładny obraz sytuacji, proponuję przyjąć sobie delikatny margines błędu lub założyć, że w trakcie użytkowania charakter brzmienia będzie ewoluował tak, jak w innych wysokich modelach tej marki. Druga uwaga dotyczy połączenia zbalansowanego. Producent dodaje dwa kable w tym standardzie nie bez kozery. Wykorzystany przeze mnie do bezpośrednich porównań HDV 820 pokazał, że na gniazdach zbalansowanych dostajemy jeszcze trochę precyzji, ale przede wszystkim tak potrzebną w tej kompozycji gładkość, płynność i muzykalność. Muzyczne tło staje się ciemniejsze, a dźwięki pierwszoplanowe nabierają wybitnego realizmu. O przestrzeni już nie wspominając. Ale... Jeżeli nie dysponujecie jeszcze wzmacniaczem z wyjściami zbalansowanymi, nie ma co płakać. Nawet znacznie tańszy Marantz HD-DAC1 wydusił z flagowych Sennheiserów bardzo dużo. Producent zapewnia, że idealnym partnerem dla nich jest HDV 820 i pewnie ma w tym sporo racji, ale jeżeli chcecie eksperymentować, nie widzę przeszkód. Z połączenia zbalansowanego z pewnością warto byłoby skorzystać, ale gdybym miał do wyboru tańszy (w domyśle - gorszy) wzmacniacz z wyjściem zbalansowanym lub droższy (lepszy) ze standardowym 6,3-mm jackiem, w pierwszej kolejności wypróbowałbym ten drugi. Żałuję, że podczas testu nie miałem do dyspozycji wypasionego, słuchawkowego lampowca. Ale może jeszcze będę miał okazję sprawdzić takie połączenie. Podobnie, jak "osiemsetki", HD 820 z pewnością nie raz trafią w moje ręce na różnego rodzaju imprezach, a może nawet podczas prywatnych odsłuchów. Flagowiec Sennheisera to coś, z czym siłą rzeczy trzeba będzie porównywać wszystkie inne hi-endowe słuchawki. Nowy punkt odniesienia. Testowany model jak najbardziej na to miano zasługuje.

Sennheiser HD 820

Budowa i parametry

Sennheiser HD 820 to zamknięte słuchawki wokółuszne wykorzystujące dynamiczne przetworniki pierścieniowe o średnicy 56 mm. Producent nie zamieszcza na swoich stronach zbyt dokładnych opisów technicznych ani przejrzystej listy modyfikacji względem tańszego modelu HD 800 S, ale dla chcącego nic trudnego. Część informacji znajdziemy w instrukcji obsługi przygotowanej w dwudziestu dziewięciu językach. Cóż, skala działania takiej firmy wymusza pewne standardy. Niemcy zapewniają, że celem obszernych prac badawczo-rozwojowych było połączenie najlepszych cech obu środowisk - czystości i naturalności brzmienia charakterystycznego dla słuchawek otwartych oraz równowagi i izolacji od zewnętrznego hałasu, jakimi cieszą się użytkownicy konstrukcji zamkniętych. Stało się to możliwe dzięki zgłoszonej do opatentowania obudowie z wklęsłym dekielkiem wykonanym ze szkła Gorilla Glass. Ukształtowany w specjalnym procesie obróbki, element ten ma powodować dyfrakcję fal akustycznych, a więc odbijanie dźwięku pochodzącego od tylnej strony membrany w szczególny sposób - tak, aby był kierowany do komór wypełnionych materiałem tłumiącym i wygaszany. Jeśli dobrze rozumiem, chodzi o elementy przysłonięte jaśniejszym materiałem, rozmieszczone wokół przetwornika w tej samej płaszczyźnie.

W instrukcji obsługi Sennheiser zamieszcza nawet rysunek obrazujący działanie tego systemu z adnotacją, że udało się dzięki niemu uzyskać czyste i pozbawione zakłóceń brzmienie w zakresie od 6 Hz do 48 kHz. Warto jednak zauważyć, że są to dane dla pomiaru ze spadkiem 10 dB. Przy standardowych 3 dB pasmo przenoszenia rozciąga się od 12 Hz do 43,8 kHz. To też świetny wynik i nie wiem dlaczego Sennheiser posiłkuje się pomiarami z niestandardową odchyłką. Cieszy natomiast fakt, że za szklanymi pokrywami nauszników stoi coś więcej niż chęć pokazania pięknych przetworników z zewnątrz. Bądź co bądź, słuchawki zamknięte, w których można zobaczyć całą zamkniętą w muszlach technologię to coś bardzo oryginalnego. Zastosowanie komór tłumiących rozwiewa wątpliwości dotyczące zastosowania szkła tuż za przetwornikami. A szkło jest nie byle jakie i tu chyba znów słuszna decyzja konstruktorów, bo rozbicie takich słuchawek byłoby bolesnym doświadczeniem. Na czas transportu, szklane elementy zabezpiecza się dodatkowymi nakładkami przypominającymi szybki do smartfonów. Ich demontaż jest jednak bardzo prosty dzięki specjalnie wyciętym uchwytom. Producent twierdzi, że oprócz szkła stosowanego do budowy ekranów dotykowych, HD 820 wykorzystują elementy wykonane z materiałów stosowanych w przemyśle lotniczym i kosmicznym. Trzeba przyznać, że słuchawki są całkiem lekkie, ale ileż to razy firmy z branży audio posiłkowały się opowieściami o promach kosmicznych i zaawansowanej aparaturze medycznej...

Wracając do przetworników, mamy do czynienia z jednostkami bardzo podobnymi lub nawet identycznymi z tymi, jakie widzieliśmy już w modelach HD 800 i HD 800 S. Niemcy kombinują ze strojeniem swojego "ring radiatora" uzupełniając go na przykład o dławik akustyczny tłumiący częstotliwości z okolic 6 kHz, z którymi w oryginalnych "osiemsetkach" był pewien problem. Można więc powiedzieć, że dzięki komorom tłumiącym i zamkniętej konstrukcji modelu HD 820, charakterystyka dźwięku po raz kolejny została zmieniona poprzez otoczenie głośników. Ich konstrukcja nie uległa jednak zmianie, a przynajmniej nie znalazłem na ten temat żadnych informacji. Parametry techniczne zdają się to potwierdzać. Podobnie, jak HD 800 S, nowe nauszniki mają impedancję 300 Ω i zniekształcenia poniżej 0,02%. Z ciekawszych liczb producent podaje także nacisk (3,4 N), poziom ciśnienia akustycznego (103 dB), tłumienie hałasu (do 25 dB) oraz masę (360 g bez kabla). Wyprodukowane w Niemczech HD 820 wyposażono w metalowy pałąk z wewnętrznym elementem tłumiącym oraz trzy kable wykonane z pokrytej srebrem miedzi beztlenowej z pozłacanymi wtykami. Poduszki nauszników zostały wykonane ręcznie z niealergicznej skóry syntetycznej i mikrofibry. Ciekawostką jest dołączony do zestawu pendrive, na którym znajdziemy indywidualnie zmierzoną krzywą odpowiedzi częstotliwościowej naszego egzemplarza.

Werdykt

W audiofilskim świecie są urządzenia, które swoim brzmieniem czarują tak bardzo, że jesteśmy w stanie kupić je bez względu na wygląd, problemy natury praktycznej, jakość wykonania, kłopotliwą obsługę, wysoką awaryjność, kłopotliwy dobór pozostałych elementów toru, wątpliwe prawdopodobieństwo korzystnej odsprzedaży w przyszłości czy wreszcie szalenie wysoką cenę. Kiedy spoglądam wstecz na swoją własną drogę i sprzęt, który przeszedł przez moje ręce, widzę pewną przedziwną prawidłowość. Otóż najbardziej tęsknię za urządzeniami, które miały przynajmniej jedną z wymienionych wyżej wad. Natomiast tych, które na żadną z tych chorób nie cierpiały, praktycznie nie pamiętam. Wychodzi na to, że sprzęt przeznaczony dla prawdziwego audiofila musi być w ten czy inny sposób spierniczony. Paskudne wzornictwo, niewygodne gniazda i przyciski lub mała rozpoznawalność produktów danej marki działają jak pole siłowe, od którego automatycznie odbiją się klienci szukający jak najlepszego kompromisu. Przebiją się przez nie tylko ci, którym zależy na wyjątkowo dobrym dźwięku. Tacy ludzie nie mają w swoich domach sprzętu, który pasował do wizji architekta wnętrz albo został kupiony na wyprzedaży. Mają taki, który najlepiej zagrał. HD 820 trafią przede wszystkim do poszukiwaczy brzmieniowego ideału. Pozostali zapewne "odbiją się" od ceny. Prawdziwy hi-end wymaga poświęceń. Należy jednak pamiętać, że w przypadku słuchawek sytuacja nie jest jeszcze zupełnie beznadziejna. Kiedyś mówiło się, że nauszniki z górnej półki potrafią pokazać wyczynowe brzmienie za jedną dziesiątą ceny, którą musielibyśmy wydać na kolumny prezentujące podobny poziom. I to się nie zmieniło, ale systematyczne podnoszenie poprzeczki sprawiło, że weszliśmy w zupełnie inny obszar. Dwadzieścia lat temu wycenione na 999 zł Sennheisery HD 600 potrafiły dać nam pojęcie o tym, jak grają kolumny za dziesięć tysięcy złotych. Dziś nowy flagowiec tej marki za 9999 zł potrafi pokazać jak grają kolumny za sto tysięcy. Wiem, że to wciąż kupa pieniędzy, ale jeśli choć raz założycie HD 820 na głowę, a potem przeliczycie relację jakości dźwięku do wydanej kwoty, może się okazać, że to całkiem atrakcyjna propozycja.

Sennheiser HD 820

Dane techniczne

Typ słuchawek: otwarte, wokółuszne, dynamiczne
Pasmo przenoszenia: 12 Hz - 43,8 kHz (-3 dB)
Impedancja: 300 Ω
SPL: 103 dB
Zniekształcenia: 0,02%
Przewody: 6,3 mm jack, 4-pin XLR, 4,4 mm Pentaconn
Masa: 360 g
Cena: 9999 zł

Konfiguracja

Marantz HD-DAC1, Marantz ND8006, Sennheiser HDV 820, Astell&Kern AK70, Enerr Tablette 6S, Final Audio Design Sonorous VI, Beyerdynamic DT 990 PRO (250 Ω), Sennheiser HD 600.

Sprzęt do testu dostarczyła firma Aplauz. W artykule wykorzystano zdjęcia dostarczone przez firmę Sennheiser i wykonane przez redakcję portalu StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy8

Brawa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy8

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Jakość wykonania
Poziomy6

Funkcjonalność
Poziomy5

Tłumienie hałasu
Poziomy5

Cena
Poziomy5

Nagroda
sl-highend


Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Nowe testy

Poprzedni Następny
Melodika Purple Rain

Melodika Purple Rain

Czasami mam wrażenie, że żyjemy w czasach, których hasłem przewodnim jest "więcej". Widać to nie tylko w telewizji czy podczas sobotnich zakupów w supermarkecie, ale nawet w tak cichym i...

Pathos Logos MKII

Pathos Logos MKII

Gdybym miał wytypować najlepszego włoskiego producenta sprzętu audio, o miejsce na podium walczyłyby trzy firmy - Sonus Faber, Unison Research i Pathos. Myślę, że do takiego wyboru doprowadziłoby skreślanie marek,...

Unison Research Unico Primo

Unison Research Unico Primo

Unison Research to nie tylko znany na całym świecie specjalista od wzmacniaczy lampowych, ale także jeden z najlepiej rozpoznawalnych włoskich producentów sprzętu audio w ogóle. Manufaktura założona w 1987 roku...

Komentarze

Pablo
Z czasów stuprocentowo białej sekcji rytmicznej polecam występ z Monterey - pierwszy amerykański koncert Experience z słynnym podpaleniem gitary ;) Ale ciekawy ...
Paweł Kłodnicki
Zgadzam się w zupełności, że w Polsce zbytnio pomija się taki właśnie obraz Hendrixa ;) Dlatego mam zamiar zrecenzować przynajmniej jeszcze jedną, a może nawet ...
Slawo
Nie znam się na głośnikach. Po Pana recenzji kupiłem i jestem zachwycony. Dzięki!
Bartek
Od ponad roku posiadam MD2R i głośnikowe MDSC25, system NAD C326 BEE, Onkyo NS-6130 i DALI Zensor 5. Porównywaliśmy z kolegą, który ma kable Van den Hul The Wav...

Bannery boczne

Płyty

Newsy

Fostex TH909

Fostex TH909

Fostex wprowadza do sprzedaży nowy, flagowy model bazujący na zamkniętych słuchawkach TH900mk2. Producent zapewnia, że zachowując oryginalną charakterystykę dźwięku, udało...

Nowości ze świata

  • 2018 marks the 35th anniversary for Sonus Faber who welcomed the month of May with the launch of our Sonetto Collection - a declaration of "Made in Italy" representing the world of Italian tradition, culture, and craftsmanship. Today, we continue...

  • RHA has confirmed the launch of its first true wireless earbuds, the TrueConnect. The earphone is engineered for industry-leading sound and call quality with 25-hour battery life and IPX5 rating. These impressive credentials ensure that the TrueConnect delivers incredible audio...

  • When Audiolab launched the iconic 8000A in 1983, it swiftly became Britain's favourite 'step-up' from the budget amps of the time. Its crisp ergonomics, high-quality engineering, useful range of facilities and excellent all-round sound won it a legion of fans,...

Prezentacje

Najeźdźca z północy - Hegel

Najeźdźca z północy - Hegel

Wydawałoby się, że w bardzo gęstej branży audio kompletnie nie ma już miejsca dla nowych graczy. Że wszystkie stołki obsadzone są sztywno, bez szans na zmiany. A jednak od czasu do czasu pojawiają się firmy, które potrafią zaintrygować i porwać audiofilów, odbierając klientów starym wyjadaczom. Jednym z producentów, który wkroczył...

Poradniki

Jak dobrać kolumny do wzmacniacza i odwrotnie

Jak dobrać kolumny do wzmacniacza i odwrotnie

To pytanie zadają sobie praktycznie wszyscy audiofile. Początkujący miłośnicy dobrego brzmienia muszą znaleźć na nie odpowiedź podczas kupna pierwszego poważnego...

Dyskografie

Budgie - Zapomniany gatunek

Budgie - Zapomniany gatunek

Deski skrzypiały pod nogami, kiedy wchodził na strych. Strach jednak tłumiła fascynacja nowym, nieznanym wcześniej miejscem. Spróchniałe schody nie miały...

Galerie

30 hitów wystawy High End 2018

30 hitów wystawy High End 2018

Jeżeli chcecie się dowiedzieć co ciekawego będzie się działo na rynku audio w ciągu najbliższych kilku miesięcy, wystarczy wybrać się...

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Optonica RP-9100

Optonica RP-9100

Gdy na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku płyta kompaktowa rozpoczynała swój triumfalny pochód po rynku audio, wielu melomanów w pierwszej...

Partnerzy StereoLife

Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!
Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.

Słownik

Poprzedni Następny

Lampa elektronowa

Stary jak świat element elektroniczny składający się z zespołu elektrod zamkniętych w próżniowej, szklanej bańce. Taka konstrukcja umożliwia przepływ prądu wytwarzanego przez strumień swobodnych elektronów pomiędzy elektrodami. Lampy są zazwyczaj...

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.