Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Albedo HL 2.2

Albedo HL 2.2

[English version] Świat hi-endu może się wydawać dziwny i tajemniczy, jednak kiedy zrozumie się pewne mechanizmy i pozna smak bliskiego kontaktu z muzyką na własnej skórze, trudno nie wkręcić się w tę zabawę. Dla posiadaczy wysokiej klasy systemów audio znaczenia nabierają nawet kable i listwy zasilające. Najważniejszym elementem są jednak kolumny. Chcąc wspiąć się wyżej, naturalnie rozglądamy się za konstrukcjami bardziej wyczynowymi i dopieszczonymi. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że większość dostępnych na rynku zestawów wygląda z grubsza tak samo. W katalogach wielu producentów znajdziemy spore, trójdrożne kolumny z czterema klasycznymi głośnikami, obudowami wykończonymi na wysoki połysk i akcentami ze skóry, metalu lub szkła. Głośniki basowe mogą być umieszczone z przodu, po bokach lub na dole. Górę pasma mogą odtwarzać kopułki, wstęgi lub inne wynalazki. Zdecydowana większość kolumn będzie jednak wykorzystywała obudowy wentylowane, a te są już dla wielu audiofilów zbyt nudne i oczywiste. Zamiast nich można wybrać elektrostaty lub magnetostaty, ale wymaga to nie lada odwagi i gotowości do poświęceń w kwestii wystroju wnętrza. Może się okazać, że panele muszą wylądować niemal na środku pokoju odsłuchowego. Do tego dochodzi konieczność zakupu bardzo wydajnego wzmacniacza. Inną opcją są kolumny zamknięte, jednak o ile skrzynki wentylowane mają problemy ze wzbudzającym się i nierównym basem, to zestawy w obudowach zamkniętych często idą w drugą stronę. Na pewno nie każdy lubi ten rodzaj dźwięku. Tuby, odgrody i promienniki dookólne? Można, ale trzeba znaleźć model, który pokochamy ze wszystkimi jego plusami i minusami. Istnieje jednak jeszcze jedno rozwiązanie, które jest rzadko stosowane, ale przy odpowiedniej aplikacji daje bardzo ciekawe rezultaty. Mowa o linii transmisyjnej.

W obudowie tego typu zamiast klasycznego tunelu rezonansowego mamy coś na kształt labiryntu, który współpracuje z głośnikiem w celu osiągnięcia nisko schodzącego i dobrze kontrolowanego basu. Dlaczego tak niewielu producentów stosuje to rozwiązanie? Powód jest bardzo prosty i prozaiczny zarazem - jest ono bardzo skomplikowane i kosztowne w produkcji. Linia transmisyjna musi być bardzo starannie zaprojektowana i wymierzona, a cały labirynt musi być wkomponowany w obudowę. Nie można po prostu wytłoczyć go tak, jak to się robi z portami wentylacyjnymi i wsadzić w prostą skrzynkę z MDF-u. Rozwiązanie to ma jednak wielu zwolenników i jest na świecie wielu zapaleńców, którzy trzymają się go mimo wysokich kosztów i stopnia skomplikowania.

Niedawno w naszym kraju pojawiły się kolumny włoskiej firmy Albedo. Co ciekawe, jej założyciele nie zaczęli od składania kolumn metodą prób i błędów, ale opracowali bardzo dokładny model matematyczny opisujący zjawiska zachodzące w obudowach o takiej konfiguracji akustycznej. To doprowadziło do stworzenia własnego oprogramowania do modelowania kolumn. System pomógł wskazać ograniczenia w innych projektach opracowanych do tej pory, a także ujawnić niezgodność kilku mitów dotyczących linii transmisyjnych. Długie badania pozwoliły włoskim inżynierom znaleźć to, czego szukali. Wyniki ich pracy zostały uzupełnione o znane dotąd rozwiązania takie, jak chociażby rezonatory Helmholtza, których użyli do wyrównywania emisji z kanału wentylacyjnego. Wszystko to brzmi bardzo profesjonalnie, więc niektórzy pewnie spodziewają się zobaczyć paskudne kolumny przypominające monitory studyjne lub sprzęt laboratoryjny. Otóż nie. Włoskim konstruktorom udało się niejako przy okazji stworzyć zestawy, które wyglądają... Zobaczcie sami!

Albedo HL 2.2

Wygląd i funkcjonalność

Większość znanych mi kolumn wykorzystujących linie transmisyjne to nudne, prostopadłościenne skrzynki z dość normalnymi głośnikami. Kanciaste kształty w dużym stopniu ułatwiają projektowanie i montaż całych labiryntów, jednak końcowy efekt jest taki, że na pierwszy rzut oka zestawy nie wyróżniają się niczym szczególnym. Zamiast dmuchających rurek, mają większe kraty zasłonięte kawałkami gąbki lub cienkiego materiału i to wszystko. Z kolumnami Albedo jest inaczej. Od razu widać, że mamy do czynienia z czymś innym, bardzo ciekawym i zaawansowanym technicznie, a przy okazji po prostu pięknym. Smukłe obudowy na pierwszy rzut oka wyglądają tak, jakby lewitowały nad zakrzywionymi cokołami stabilizującymi. Słupki są wygięte i rozszerzają się delikatnie ku górze. Podczas rozpakowywania kolumn mogłem dokładnie przyjrzeć im się od dołu i muszę powiedzieć, że czegoś takiego dawno nie widziałem. Oprócz nóżki, na której opiera się cała konstrukcja, mamy tu kratownicę uformowaną na kształt plastra miodu oraz tajemniczy okrąg w podstawie zatkany gąbką. To dlatego, że gniazda zamontowano właśnie w samym cokole, a okablowanie biegnie poprzez nóżkę do zwrotnicy i dalej do głośników. Metalowa kratownica stanowi wylot linii transmisyjnej i jest skierowana ku podłodze. Poza innymi zaletami takiego układu akustycznego, ma to ułatwiać ustawienie kolumn w pokoju odsłuchowym.

Wraz z perfekcyjnie wykonanym cokołem, w który możemy wkręcic regulowane kolce, tworzy to naprawdę skomplikowaną konstrukcję. HL 2.2 od dołu wyglądają trochę jak skrzyżowanie klasycznych głośników ze skrzydłem samolotu, wlotami powietrza w zderzaku BMW M3 i wieżowcem Warsaw Spire. Co więcej, włoskie podłogówki są relatywnie małe. HL 2.2 to kolumny dwudrożne, więc całe obudowy, nawet z liniami transmisyjnymi, nie musiały być wzorowane na dwudrzwiowych lodówkach. Może to zabrzmi dziwnie, ale HL 2.2 prezentują się tak, jakby miały być zaprzeczeniem zasady mówiącej, że większy i cięższy sprzęt gra lepiej. To hi-endowe kolumny, które nie dominują nad pomieszczeniem, ale wtapiają się w nie. A przyznacie, że to raczej rzadkość. Klasę rzemiosła podkreśla nie tylko perfekcyjna stolarka i dbałość o szczegóły, ale także naturalny fornir w kolorze hebanu. Do wyboru mamy zresztą dwie odmiany - jedna wpada bardziej w brąz (macassar) a druga jest zielonkawa (jamaica). O technologii na razie nawet nie będę się rozpisywał, ponieważ włoscy konstruktorzy tłumaczą wszystko bardzo dokładnie na swojej stronie internetowej. Jeśli jesteście zainteresowani, przeczytajcie test do końca.

Z praktycznego punktu widzenia HL 2.2 są bardzo przyjazne użytkownikowi. Już same gabaryty skrzynek sprawiają, że łatwo się z nimi uporać. Po otwarciu kartonów musimy jedynie zadecydować, czy będziemy potrzebowali wkręconych w podstawy kolców, czy nie. Najlepiej byłoby pewnie zostawić je na miejscu, jednak posiadacze drewnianych podłóg wiedzą swoje. Polecam w takim wypadku usunąć kolce i zastąpić je filcowymi podkładkami. Podstawy są zupełnie płaskie, więc cztery niewielkie krążki samoprzylepne w zupełności wystarczą. Kolumny opierają się na podłożu bardzo stabilnie i nie grozi im nawet lekkie potrącenie. Same głośniki również zostały zabezpieczone metalowymi siateczkami. Odpada więc problem z maskownicami. Montaż kabli przebiega luksusowo, a to za sprawą gniazd zamontowanych w cokołach i przyjmujących zarówno wtyki bananowe, jak i widełki. Te drugie mogą być nawet wygodniejszą opcją, ponieważ wówczas kable mogą leżeć swobodnie na podłodze. Ustawienie kolumn w pomieszczeniu jest łatwe, jak rzadko kiedy. HL 2.2 wydają się być w dużej mierze odporne na warunki akustyczne, w jakich przyjdzie im pracować. Nie chcę przez to powiedzieć, że zagrają ustawione byle jak i podłączone do byle czego, ale mnie ich instalacja zajęła raptem pięć minut. Później dla przyzwoitości pojeździłem nimi trochę po pokoju, ale nic nie przebiło tego pierwszego, intuicyjnego ustawienia. Albedo nie są szczególnie czułe na dystans od tylnej ściany, szczególnie jeśli chodzi o ilość i jakość niskich tonów. Podczas wprowadzania korekt lepiej już kierować się kształtem i rozpiętością sceny stereofonicznej. Niektórzy wydając tyle pieniędzy na kolumny woleliby pewnie pieścić się z nimi dłużej, jednak mnie ta bezproblemowość HL 2.2 bardzo się spodobała. Wyjmujemy, stawiamy, podłączamy i wszystko gra. A jak gra?

Albedo HL 2.2

Brzmienie

Jeszcze kilka tygodni temu w moim systemie grały fantastyczne Sonusy Olympica III. Włoskie kolumny zdobiły pokój odsłuchowy i czarowały brzmieniem, ale wiedziałem, że przy cenie sięgającej niemal pięćdziesięciu tysięcy złotych pozostaną dla mnie co najwyżej obiektem westchnień i fantazji. Tak dobry dźwięk nie trafia się często, dlatego też nie sądziłem, że w najbliższym czasie będę miał okazję słuchać czegoś równie wyjątkowego. Tymczasem już następne w kolejce Albedo HL 2.2 zagrały z takim wykopem, że aż przysiadłem z wrażenia. Firma dopiero wchodzi na nasz rynek, więc nie bardzo wiedziałem, czego się spodziewać po tych filigranowych kolumienkach. Na pewno jednak nie byłem przygotowany na to, że usłyszę brzmienie tak potężne, pełnopasmowe i otwarte. Ceramiczne głośniki wskazywały pewien kierunek poszukiwań jeśli chodzi o barwę i dynamikę, cena również sugerowała, aby szykować się na coś ciekawego, ale absolutnie nie byłem gotowy na taką dawkę energii i tak spektakularny bas. A tak naprawdę to dopiero początek zabawy...

Ponieważ kolumny przyjechały do naszej redakcji praktycznie nowe, ustawiłem je w pokoju bez pieczołowitego doginania i mierzenia odległości od ścian. Byłem przygotowany na to, że po odpaleniu systemu trzeba będzie opuścić lokal, więc już zacząłem sobie układać w głowie listę spraw do załatwienia na mieście. W odtwarzaczu wylądował pierwszy krążek zespołu Hidden Orchestra - "Night Walks". Chciałem już nastawiać powtarzanie i zakładać buty, kiedy pierwsze dźwięki popłynęły z włoskich kolumienek, zmuszając mnie do wysłuchania chociaż kilku utworów i wstępnej oceny sytuacji. Powiem krótko - czegoś takiego dawno nie słyszałem z kolumn za mniej, niż 30-40 tysięcy złotych, a z kolumn o tak skromnych gabarytach nie słyszałem czegoś takiego w ogóle. Ze znanych mi konstrukcji, nabliższe takiemu charakterowi przekazu są podłogówki Equilibrium Ether Ceramique, zbudowane zresztą na podobnych przetwornikach. Nie podejmuję się wartościowania w kategoriach bezwzględnych, ale wiem, że zarówno jedna, jak i druga firma sporo się napracowała, aby wydobyć z tych głośników niski i dobrze kontrolowany bas. Rozwiązanie polskiego producenta jest bardziej zbliżone do klasycznego bas-refleksu, Albedo pokusiło się o bardziej skomplikowany system z linią transmisyjną, ale kiedy do naszych uszu dobiega tak znakomity bas, przestajemy się zastanawiać, jak to jest zrobione. Po prostu słuchamy i delektujemy się muzyką.

Niskie tony w HL 2.2 łączą subwooferową głębię z niesamowitą rytmiką i kontrolą znaną z dobrych głośników pracujących w obudowie zamkniętej. Ograniczeń praktycznie nie ma. Pomiary na pewno wykazałyby, że można zejść jeszcze niżej, ale dla moich uszu HL 2.2 prezentują już całkowicie pełne pasmo. Ponieważ mam pewne doświadczenie z subwooferami, wiem, że nawet niektórym podłogówkom potrafią one poszerzyć spektrum działania, dodać odrobinę tego przyjemnego, kinowego zejścia. W tym przypadku na dole skali nie brakuje absolutnie niczego. Nie wiem, czy dorzucenie aktywnego subwoofera coś jeszcze by w tej materii zmieniło. Gwarantuję, że nie uwierzycie, jak niskie pomruki potrafią z siebie wydobyć te filigranowe kolumienki. Co więcej, bas w ich wykonaniu jest nieprawdopodobnie szybki i równy. Przez dłuższy czas zastanawiałem się, kiedy uda mi się namierzyć jakieś oznaki podbicia wynikającego czy to z konstrukcji samych kolumn czy też ich interakcji z pomieszczeniem, ale do końca testu nic podobnego się nie pojawiło. Chwilami miałem wręcz wrażenie, jakby bas pochodził z jakichś niewidzialnych, hi-endowych słuchawek. Nawet na płytach, które zawsze zdradzały jakieś nierówności w zakresie niskich tonów, tutaj wszystko było w najlepszym porządku. Szczerze mówiąc, nie sądziłem, że kiedykolwiek usłyszę u siebie taki bas. Muzyki słucham bowiem w osiemnastometrowym pokoju, który nie jest przeznaczony tylko i wyłącznie do celów odsłuchowych, a więc na pewno nie jest idealny akustycznie. Bardzo dobrze sprawowały się w nim kolumny w obudowach zamkniętych ustawione w pobliżu tylnej ściany, podobał mi się bas z Amphionów Argon 3, bardzo dobrze wpasowały się w to wnętrze także Audio Physiki Classic 10, a także - co pozytywnie mnie zaskoczyło - wspomniane już Sonusy Olympica III. Byłem jednak pewien, że aby usłyszeć naprawdę referencyjny, wolny od podbarwień bas, będę musiał któregoś dnia przeprowadzić generalny remont i zwrócić się o pomoc do specjalistów od akustyki wnętrz. Wyobrażałem sobie, że tak równiutki bas porównywalny z tym, co oferują dobre słuchawki, można w warunkach domowych uzyskać tylko dzięki bardzo dobrej adaptacji pokoju, z ustrojami na każdej ścianie, strojeniem wykonanym na podstawie pomiarów, pułapkami basowymi i podobnymi historiami. Okazuje się jednak, że niektóre kolumny potrafią wywrócić świat do góry nogami i jednymi z takich kolumn są właśnie Albedo HL 2.2.

Na tym etapie zakończyłem wstępne odsłuchy i postanowiłem dać głośnikom trochę czasu na dojście do siebie, ponieważ ich brzmienie nosiło jeszcze pewne ślady zmatowienia i nie było tak otwarte w zakresie wysokich tonów, jak bym sobie życzył. Po dwóch dniach intensywnej rozgrzewki brzmienie nabrało delikatności i otwartości, a więc poszło dokładnie w tym kierunku, w jakim powinno. Początkowa szorstkość w zakresie średnich tonów ustąpiła miejsca gładkości. Barwa pozostała jednak zupełnie neutralna. HL 2.2 to jedne z tych kolumn, które w kategoriach ciepły-zimny pozostają zupełnie przezroczyste, oddając sprawiedliwość w ręce pozostałych elementów systemu i realizatorów nagrań. W wielu aspektach przypominają dobre, studyjne monitory, jednak nie są tak bezwzględne w stosunku do artystów i nie grają sucho, twardo i beznamiętnie. Przy całej swojej neutralności mają jednak ludzkie wnętrze. Mimo znakomitej dynamiki i przejrzystości nasuwającej skojarzenia z hi-endowymi słuchawkami, ich brzmienie jest gładkie i organiczne. HL 2.2 nie są zestawami, które zmuszają nas do śledzenia nagrań w skupieniu. Można się przy nich zrelaksować, mając jednak tę przyjemną świadomość, że nic nam nie umyka. Drobne kontrasty są oddawane z taką dokładnością, że nie trzeba nawet mocno rozkręcać potencjometru we wzmacniaczu. Dla mnie to ważne, ponieważ nie lubię katować sąsiadów i domowników swoją muzyką. Z tego powodu bardzo doceniam sprzęt, który już przy średnich poziomach głośności potrafi pokazać tak wiele, że w zasadzie nie potrzebujemy robić głośniej. A HL 2.2 się to udało. Podczas odsłuchu spokojnie można było prowadzić konwersację bez podnoszenia głosu, a brzmienie wydobywające się z głośników było pełnopasmowe, nasycone informacjami i wciągające.

Oprócz niskich tonów, największą zaletą tych kolumn jest jednak stereofonia. Słyszałem takie rzeczy z hi-endowych systemów na różnych pokazach i wystawach, gdzie sprzęt miał zapewnione naprawdę komfortowe warunki, jednak dawno już nie słyszałem tak spektakularnych efektów u siebie w domu. Nie chcę przez to powiedzieć, że mój pokój odsłuchowy to jakiś koszmar. Z pewnością nie, jednak tutaj miałem wrażenie, jakbym siedział w co najmniej dwukrotnie większym pomieszczeniu o starannie wymodelowanej akustyce. Na pewno w dużej mierze jest to zasługa samego kształtu sceny stereofonicznej, którą zbudowały włoskie kolumny. Przestrzeń rozciągała się na boki, wystając daleko poza obudowy, a także sięgała daleko wgłąb, jakby kolumnom zupełnie nie przeszkadzała obecność tylnej ściany. Wokaliści znajdowali się zazwyczaj na linii łączącej głośniki lub wychodzili delikatnie do przodu, natomiast większość instrumentów lądowała za linią bazy. HL 2.2 nie lubią podawać dźwięków na twarz, ale też nie sadzają nas w jednym z dalekich rzędów na balkonie. Miałem raczej wrażenie jakbym siedział gdzieś na środku sali koncertowej, może delikatnie z tyłu. Przyznam, że taka perspektywa bardzo mi odpowiada, bo nie lubię być przez muzykę atakowany. Przy całej swej trójwymiarowości, włoskie kolumny po mistrzowsku oddzielają dźwięki od siebie. Nawet podczas słuchania gęstych, elektronicznych kawałków nie miałem wrażenia, jakby wszystko zlepiało się w jedną, muzyczną papkę. HL 2.2 z łatwością radzą sobie nawet z najbardziej skomplikowanymi kawałkami Aphex Twina, do których zwykle podchodzę tylko w nausznikach, ponieważ rzadko które kolumny są w stanie oddać ich fakturę bez wprowadzania bałaganu. Tutaj po raz kolejny się udało.

Naprawdę nie wiem, czego jeszcze mógłbym sobie życzyć. W jednym pakiecie dostałem referencyjny bas, fantastyczną przestrzeń pozwalającą zapomnieć o ograniczeniach lokalowych, stuprocentowo neutralną barwę, powalającą dynamikę i przejrzystość przywołującą skojarzenia ze słuchawkami takimi, jak Sennheiser HD 700 czy AKG K701. Na pewno nie dla każdego brzmienie HL 2.2 będzie ucieleśnieniem audiofilskiego ideału, ale dla mnie jest to maksimum tego, co można osiągnąć bez popadania w kompletny absurd cenowy. Wiem, że włoskie kolumny także nie są tanie, ale moim zdaniem są warte swojej ceny. Jeśli będziecie kiedyś mieli okazję ich posłuchać, gwarantuję, że powiecie to samo.

Albedo HL 2.2

Budowa i parametry

Albedo HL 2.2 to smukła kolumna podłogowa zbudowana w oparciu o dwa głośniki ceramiczne zamknięce w obudowie z linią transmisyjną. Założyciele firmy twierdzą, że klasyczne obudowy wentylowane mają problemy, których po prostu nie da się obejść, stosując tunele dmuchające w ten czy inny sposób. Rozwiązaniem jest ich zdaniem bardziej skomplikowana obudowa wyposażona w system, który nie tylko wyrównuje ciśnienie wewnątrz i wspomaga przetwarzanie niskich tonów, ale także koryguje spójność fazową dźwięków emitowanych przez membranę z tym, co wydobywa się z obudowy. Oczywiście taka konstrukcja jest trudniejsza do wykonania, ale włoska firma od początku miała ambicję tworzenia wysokiej klasy produktów, więc trudności techniczne nie miały aż takiego znaczenia. Konfiguracja stosowana przez włoskich inżynierów to coś więcej, niż klasyczna linia transmisyjna, ponieważ uzupełniono ją o rezonatory Helmholtza wyrównujące pasmo przenoszenia. System nosi nazwę Helmholine i jest stosowany we wszystkich konstrukcjach Albedo. Dopełnieniem prac nad liniami transmisyjnymi stały się ceramiczne głośniki wyrównane w domenie czasowej, na zasadzie odchylenia skrzynek ku tyłowi. Wszystko to ma zapewniać czyste i spójne fazowo brzmienie. Przetworniki zostały wybrane nie tylko ze względu na materiał użyty do produkcji membran, ale także właściwości elektryczne. Włosi uważają, że ceramiczne drivery nie mają sobie równych, ponieważ łączą w sobie właściwości najbardziej pożądane z punktu widzenia jakości dźwięku. Ich zdaniem papierowe membrany charakteryzują się dobrym tłumieniem wewnętrznym, ale są za mało sztywne. Metalowe głośniki są sztywne, ale nie mają zbyt dobrego tłumienia. Plecionki szklane i węglowe łączą obie te zalety, ale są stosunkowo ciężkie. Dlatego zdecydowano się na bardzo kosztowne głośniki, których membrany wykonane są z cienkiej warstwy aluminium pokrytego warstwą korundu - minerału o bardzo wysokiej twardości i sztywności (9 w skali twardości Mohsa, wyżej jest już tylko diament). Niskie tony odtwarza głośnik o średnicy 5 cali, natomiast górą zajmuje się kopułka o średnicy 1 cala. Pasmo dzieli zwrotnica pierwszego rzędu. HL 2.2 są nominalnie ośmioomowe i mają efektywność 86 dB. Każda z kolumn waży 19 kg.

Rozkręcanie przebiegało wyjątkowo łatwo, a to dlatego, że zamiast kiepskiej jakości wkrętów, do montażu głośników użyto śrub wchodzących w nagwintowane tuleje zatopione w grubej płycie czołowej z MDF-u. To pierwszy sygnał świadczący o tym, że producentowi naprawdę chciało się zadbać nawet o takie detale. Głośniki dostarczone przez Accutona połączono grubymi kablami, które przylutowano do końcówek, a następnie kilkukrotnie skręcono. Zwrotnicę wykonano z elementów bardzo wysokiej jakości, co zresztą wyraźnie widać na zdjęciach. Może więc HL 2.2 kosztują sporo, ale nawet na tym poziomie producent nie nabija nas w butelkę, tłumacząc stosowanie kiepskich kondensatorów jakimiś względami filozoficznymi. Komorę za głośnikami wyłożono kilkoma warstwami gąbki. Co więcej, za tweeterem znajduje się kilkucentymetrowy otwór wypełniony białą wełną mineralną. Z pobieżnych oględzin wynika również, że tylko frontową płytę wykonano z MDF-u. Reszta to klejona warstwowo sklejka przypominająca tę, z jakiej wykonano na przykład kolumny Audel CG Tower. Co znajduje się poniżej linii głośników? To już niestety trudno ocenić ze względu na utrudniony dostęp i duże ilości materiałów tłumiących. Cała konstrukcja wygląda jednak na bardzo skomplikowaną, co automatycznie chroni włoskie kolumny przed kopiowaniem. Często pod testami kolumn można znaleźć komentarze użytkowników twierdzących, że takie skrzynki można zrobić za kilkaset złotych. Co więcej, w niektórych przypadkach jest to prawda. Podrobienie kolumn Albedo jest raczej niemożliwe. Zastosowano w nich autentycznie drogie komponenty, co automatycznie zniechęca fanów klonowania. Kształt obudowy jest bardzo skomplikowany, a dokładne parametry linii transmisyjnej pozostaną tajemnicą firmy. Chyba, że ktoś zdecyduje się kupić HL 2.2 i pociąć je na drobne kawałki. Skopiowanie tej konstrukcji może więc okazać się droższe, niż jej zakup.

Albedo HL 2.2

Konfiguracja

Naim CD5 XS, Naim NAC 152 XS, Naim NAP 155 XS, Tellurium Q Black, Cardas Clear Light, Albedo Geo, Enerr AC Point One, Enerr Symbol Hybrid, Enerr Holograph, Audioquest NRG-2, Ostoja T1.

Werdykt

Kiedy interesowałem się sprzętem fotograficznym, trafiłem na recenzję pewnego obiektywu Canona. Autorzy testu przećwiczyli go w każdy możliwy sposób, przeprowadzili dokładne pomiary i stwierdzili, że model ten po prostu nie ma wad. Było to o tyle zaskakujące, że recenzenci tego portalu zawsze znajdują jakieś minusy, nawet w aparatach i obiektywach za kilkanaście tysięcy złotych. A to autofokus myli się raz na sto pomiarów, a to pokrętło do ustawiania ogniskowej chodzi zbyt ciężko... Tym razem byli jednak bezradni i w wadach wpisali tylko jedną - cenę. Cóż, tak już ten świat jest skonstruowany. Omawiany obiektyw okazał się jednym z najlepszych w historii, kultowym modelem produkowanym bez zmian od wielu lat. Trafił też do wielu prestiżowych zestawień sprzętu, który każdy profesjonalny fotograf mieć powinien. Dla mnie Albedo HL 2.2 to właśnie sprzęt tego kalibru. Kolumny, które wielu audiofilów uzna za perfekcyjne, pozbawione wad. Co więcej, HL 2.2 nie tworzą sztucznej bariery miedzy muzyką a słuchaczami. Nie grają tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla nas. Już po kilku dniach wiedziałem, że nie będzie łatwo się z nimi rozstać. I nie zrobię tego. Opisywana para zostanie wykorzystana w kilku prezentacjach, ale HL 2.2 jeszcze do nas wrócą, tym razem na dłużej. Podobno zamówień z całego świata jest tyle, że trzeba odczekać swoje. Producent nie ma nawet magazynu - każda wyprodukowana para jest natychmiast wysyłana do odbiorcy. Po tym, co zobaczyłem i usłyszałem, w ogóle mnie to nie dziwi.

Dane techniczne

Rodzaj kolumn: podłogowe, dwudrożne
Efektywność: 86 dB
Impedancja: 8 omów
Pasmo przenoszenia: 45 Hz - 20 kHz
Wymiary (W/S/G): 101/19/26 cm
Masa: 19 kg (sztuka)
Cena: 24500 zł

Sprzęt do testu udostępniła firma Moje Audio.

Zdjęcia: Małgorzata Filo, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy8

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy8

Muzykalność
Poziomy8

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo03

Jakość wykonania
Poziomy8

Funkcjonalność
Poziomy7

Cena
Poziomy6

Nagroda
sl-wyborredakcji

 


 

Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Polecany film

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser IE 40 PRO

Sennheiser IE 40 PRO

Elektronika stworzona z myślą o profesjonalistach kusi audiofilów od dawna. Czasami nawet na tyle skutecznie, że poszczególne urządzenia przebijają się w nieco zmienionej formie na rynek amatorski. Nierzadko sami ich...

Pro-Ject T1

Pro-Ject T1

Gdyby piętnaście lat temu ktoś namawiał mnie, bym rzucił wszystko, czym wówczas się zajmowałem i otworzył fabrykę gramofonów, uznałbym go za niegroźnego wariata i grzecznie dał mu do zrozumienia, aby...

Koss Porta Pro Wireless

Koss Porta Pro Wireless

Koss Porta Pro to w świecie słuchawek prawdziwy ewenement. Produkt absolutnie kultowy. Żywa legenda. Ciężko uwierzyć, by jakikolwiek meloman lub audiofil nie kojarzył tej nazwy i nigdy w życiu nie...

Bannery boczne

Komentarze

Krzysztof
@Krystian - Szanowny Kolego, argument dotyczący ceny czyjegoś toru jest kompromitujący. Mnie nie "wydaje się", ja jestem pewien, że - oprócz znajomości tematu -...
Tomek
Generalnie producenci powoli odchodzą w sprzęcie najwyższej klasy od dysków wirujących wbudowanych w urządzenie. Po pierwsze wibracje, po drugie duże zakłócenia...
Krystian
@Marcin - Serio, kupiłeś go i czujesz się zrobiony na szaro? Bo coś mi się wydaje, że cały Twój system kosztuje ułamek ceny tego Aurendera i narzekasz tylko żeb...

Płyty

Suicidal Angels - Years Of Aggression

Suicidal Angels - Years Of Aggression

Jakiś czas temu trafiłem w sieci na opinię przepełnioną obawami o thrash metal. Co się stanie, gdy najwięksi przejdą na...

Newsy

Aurender A30

Aurender A30

Polski dystrybutor urządzeń marki Aurender poinformował o wprowadzeniu do sprzedaży nowego odtwarzacza plików o nazwie A30. Urządzenie to jest nie...

Tech Corner

Podstawowe własności i parametry wzmacniaczy stereo

Podstawowe własności i parametry wzmacniaczy stereo

Czy to w domowym zaciszu, na koncercie, podczas pracy w studiu czy w samochodzie - wzmacniacz jest jednym z kluczowych elementów każdego systemu stereo. Czym właściwie jest? Najprościej można powiedzieć, że jest to układ elektroniczny, którego zadaniem jest wytworzenie na wyjściu sygnału analogowego będącego wzmocnioną kopią sygnału podanego na wejście....

Nowości ze świata

  • Remaining committed to Sonus Faber's mission of creating an immersive and realistic listening experience and eager to enhance the Voice of Sonus Faber, company's engineers have pushed the limits of their existing technical knowledge to bring to life a new...

  • Bowers & Wilkins, the leading global performance audio brand known for its innovative technology, today introduces the Formation Suite of wireless audio products for whole-home sound without compromise. The product suite seamlessly blends high-fidelity performance with convenience, redefining the industry...

  • Marantz announced the M-CR612 compact network CD receiver. The feature-rich mini system is ideal for passionate listeners looking for a simple solution without sacrificing the beautiful soundstage and imaging typical of Marantz components. The M-CR612 offers streaming capabilities with HEOS,...

Prezentacje

Bez szumów, bez kabli, bez kompromisów - Sennheiser

Bez szumów, bez kabli, bez kompromisów - Sennheiser

Czy znasz firmę Sennheiser? Na to pytanie twierdząco odpowie niemal każdy, kto interesuje się szeroko pojętym sprzętem audio. DJ, prezenter radiowy, producent muzyczny, artysta, gwiazda estrady, kierownik sceny, zapalony gracz, audiofil, a nawet zwyczajny słuchacz mający chrapkę na porządne słuchawki jednej z prestiżowych marek - wszyscy oni prawdopodobnie choć raz...

Poradniki

Listy

Galerie

50 hitów wystawy High End 2019

50 hitów wystawy High End 2019

W ubiegły weekend w Monachium odbyła się najważniejsza wystawa sprzętu audio w Europie. Impreza organizowana przez High End Society przyciąga...

Popularne testy

Dyskografie

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Nakamichi 700II

Nakamichi 700II

W ramach tegorocznego Międzynarodowego Tygodnia Słuchania Kaset Magnetofonowych najlepiej byłoby odkurzyć swoją kolekcję taśm, podłączyć magnetofon i przypomnieć sobie klimat...

Cytaty

LudwikJerzyKern.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.