Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Pylon Audio Pearl 27

Pylon Audio Pearl 27

Pylon Audio to ewenement nie tylko na polskim, ale także europejskim rynku audio. Firma z Jarocina wyjątkowo szybko podbiła serca melomanów dostarczając im proste, solidnie zbudowane i bardzo przystępne cenowo kolumny, które brzmieniowo potrafiły nawiązać rywalizację z ciut droższą konkurencją. Kiedy przedsięwzięcie nabrało wiatru w żagle - również za sprawą napływających zamówień na obudowy, które Pylon Audio dostarcza dziś dla czołowych, europejskich marek - zapadła decyzja, aby stopniowo podnosić poprzeczkę w każdym z aspektów działalności. Na przestrzeni lat mogliśmy z bliska obserwować ten rozwój ponieważ firma chętnie dzieli się informacjami o nowych modelach, prezentuje je na dużych wystawach, a także udostępnia zdjęcia zadowolonych klientów, dystrybutorów i dealerów. W katalogu regularnie pojawiają się coraz wyższe serie kolumn, nowe wykończenia, a nawet konstrukcje wykorzystujące przetworniki, jakich nie zobaczymy w żadnych innych zestawach. Mimo to, polska manufaktura nie zapomina o swoich korzeniach i audiofilach, którzy chcieliby otrzymać jak najlepszy dźwięk, ale nie mogą sobie pozwolić na Emeraldy 25, które w bazowym kolorze kosztują prawie 12000 zł. Co ciekawe, dysponując budżetem 2000 zł możemy w tym momencie wybrać z oferty Pylona jeden z czterech modeli podłogowych - Pearl 20, Opal 20, Pearl 25 lub Coral 25. Niewiele firm może w takiej kwocie zaproponować nam konstrukcje z trzech różnych serii. Abstrahując od kolumn typowo hi-endowych i obudów wykonywanych na zamówienie Audio Physica, wyraźnie widać na czym polega fenomen jarocińskiej firmy, prawda? Nie powstrzymało jej to jednak przed rozwinięciem tej części katalogu. Do wymienionych modeli dołączył właśnie piąty, na dodatek dość wyjątkowy. Przed nami Pearl 27.

Dlaczego wyjątkowy? Znawcy tematu od razu zauważą, że są to pierwsze zestawy Pylona wykorzystujące cztery głośniki w układzie trójdrożnym. Mogłoby się to wydawać dziwne, bo większość konkurencyjnych firm dysponuje takimi modelami. Jeżeli mówimy o producentach, którzy mają w zwyczaju wprowadzać całe rodziny zestawów do różnych zastosowań, często na szczycie takiej drabinki stoją dwie lub trzy trójdrożne podłogówki różniące się oczywiście gabarytami i ceną. Dlaczego do tej pory, nawet w konstrukcjach z wyższych przedziałów cenowych, polscy konstruktorzy unikali takiej konfiguracji? Ciężko powiedzieć. Być może uznali, że w normalnych warunkach najlepiej sprawdzi się układ 2,5-drożny? Dla klientów, którzy mimo wszystko chcieli zasmakować potężnego brzmienia z głębokim basem stworzono model Sapphire 31. Trójdrożny, ale wykorzystujący trzy głośniki, w tym naprawdę pokaźny woofer. Większość firm woli w takiej sytuacji rozbić jedną dużą membranę na dwie mniejsze, co pozwala zmniejszyć szerokość przedniej ścianki. Ten prosty zabieg optycznie wyszczupla kolumny, ale też czyni je łatwiejszymi w ustawieniu. Dlaczego na taki krok musieliśmy czekać aż osiem lat? I dlaczego na pierwszego kandydata do takiego eksperymentu wybrano konstrukcję z budżetowej serii Pearl? Nie wiem. Może szefowie firmy chcą w pewnym sensie zacząć od początku? Nie zmienia to jednak faktu, że na wieść o premierze Pearli 27 bardzo się ucieszyłem. Pylon wykonał krok, na który czekałem, a ponieważ Pearl 25 to wciąż jedna z moich ulubionych podłogówek za rozsądne pieniądze, byłem bardzo ciekawy czy nowe kolumny będą "takie same, tylko lepsze". Przekonajmy się!

Pylon Audio Pearl 27

Wygląd i funkcjonalność

Polacy wiedzą jak zabezpieczyć kolumny przed skutkami przerzucania paczek w magazynie, gwałtownego hamowania podczas przewożenia ich częściowo opróżnioną furgonetką i innych historii, które mogą zdarzyć się zawsze, wszędzie i każdemu. Może nie ma w tym nic dziwnego. W końcu mamy do czynienia z firmą, która dostarcza kolumny do odbiorców z wielu europejskich krajów, a obudowy wysyła swoim kontrahentom kontenerami. W przypadku testowanych kolumn system jest oczywiście stosunkowo prosty, ale sprawdza się w praktyce. Pylon stosuje twarde, kartonowe pudełka, które są po obu stronach spinane metalowymi klamrami, a następnie zabezpieczane taśmą klejącą. Skrzynki utrzymują na miejscu dwie wytłoczki ze sztywnego i łamliwego styropianu. Ponieważ między nimi a kartonem praktycznie nie ma luzu, wyciąganie kolumn w pozycji pionowej jest trochę podchwytliwe. Warto poprosić o pomoc drugą osobę, uważając aby obudowy nie wyślizgnęły nam się z rąk. Chroni je bowiem śliska folia, a to sprawia, że w pojedynkę mamy tylko dwie opcje - dźwignąć kolumny do góry w poziomie (ryzykując, że wyjadą nam z przezroczystego worka) albo delikatnie wyciągać je w pionie (uważając aby nie połamać styropianu). Potem idzie już z górki. Producent bardzo elegancko zabezpieczył błyszczące logo na froncie, natomiast do zestawu nie dołączył ani maskownic, ani nawet kolców. Firma tłumaczy, że nie każdy użytkownik potrzebuje tych elementów, więc nie ma sensu, aby każdy za nie płacił. Coś w tym jest. Mnie na przykład grille przydałyby się tylko do zdjęć, a z kolców nie korzystam ze względu na twardą podłogę. Jeśli ktoś ma zupełnie inną sytuację, oba elementy może kupić osobno i to za uczciwe pieniądze. Komplet kolców kosztuje 56 zł, a maskownice do opisywanego modelu dostaniemy za 150 zł.

Same kolumny prezentują się bardzo dostojnie. O tym, że mamy do czynienia z konstrukcją budżetową przypominać nam może jedynie masa skrzynek oraz ich forma. Są to typowe pudełka złożone z czterech płyt tworzących zewnętrzną ramę, w którą następnie wkleja się przód i tył. Standard, ale... Wykonany tak, że mucha nie siada. W większości kolumn za te pieniądze widuje się różne kwiatki, takie jak krzywo przycięta lub odchodząca od płyt okleina, krzywo wkręcone terminale czy grube szpary we frezach pod głośnikami. O ile danej firmie w ogóle chciało się bawić w takie detale. Bo przecież można też wykonać zwykłe, okrągłe otwory, położyć na nich głośniki i w takiej pozycji je przykręcić. Czasami mam wrażenie, że na tym poziomie cenowym nie obchodzi to ani producentów, ani klientów. Ale kiedy widzę, że ktoś nawet stosunkowo tanie materiały traktuje z szacunkiem, a przy wycinaniu obudów do kolumn za dwa tysiące złotych zachowuje taką samą precyzję, jak podczas pracy z tymi za dziesięć tysięcy, serce mi się raduje. Pylon trzyma poziom nawet w modelach z pierwszych stron katalogu. W porządku - nie mamy tu naturalnego forniru ani 22-mm płyt MDF z gęstym ożebrowaniem, dlatego Pearle 27 nie ważą po trzydzieści kilogramów sztuka i nie wyglądają jak Emeraldy 25, ale ich nabywcy nie będą mieli powodów do narzekania.

Do naszej redakcji dostarczono parę w kolorze czarnym, która - z tego, co widzę na zdjęciach - różni się od pozostałych trzech wersji (calvados, wenge i orzech). W odróżnieniu od ścianek oklejonych drewnopodobną folią, panele przedni i tylny mają chropowatą fakturę, nadającą całości profesjonalnego szlifu. Nie wiem dlaczego zdecydowano się na taki wariant, ale bardzo mi się to spodobało. Wersje drewniane prezentują się jednak równie atrakcyjne i nie wymagają dopłaty. Warto to podkreślić, bowiem coraz więcej kolumn z tego przedziału cenowego występuje w jednej, może dwóch wersjach, co w skrajnych przypadkach może nawet zablokować decyzję o zakupie. Muszę jednak przyznać, że największe wrażenie robi sama wysokość skrzynek i ich gęsto zabudowany front z trzema białymi membranami, ciekawym tweeterem i wylotem tunelu rezonansowego o całkiem sporej średnicy. Pearle 27 są dosłownie o parę centymetrów wyższe, niż inne trójdrożne podłogówki Pylona, których na co dzień używamy w naszym systemie odsłuchowym - Sapphire 31 StereoLife Edition. Różnica w cenie - dokładnie dwukrotna.

Stereofonia na pewno jest ważna, ale jeśli metr kwadratowy mieszkania w Warszawie kosztuje średnio 8650 zł, to o czym my mówimy... Możliwość odsunięcia sprzętu od ściany choćby na pół metra jest większym luksusem, niż flagowe Emeraldy 25, i to jest fakt.

Wracając do obiektu naszego testu, bass-reflex dmuchający do przodu to chyba całkiem niezły pomysł. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że nie każdy może sobie pozwolić na odsunięcie kolumn od tylnej ściany na półtora metra. Widać to na facebookowym profilu polskiej firmy, na którym stale powiększa się galeria zdjęć nadsyłanych przez świeżo upieczonych właścicieli Pylonów. Chyba nie będzie przesadą, jeśli napiszę, że 80% z nich przedstawia głośniki stojące maksymalnie 20 cm od ściany, zwykle w jednej linii z komodą lub stolikiem, na którym w 80% przypadków króluje się jeden z popularnych amplitunerów Denona, Onkyo, Yamahy lub Marantza. Nawet w systemach, w których pracują wyższej klasy wzmacniacze lampowe, kolumny są dosunięte do ściany niemal na maksa. Nie ma się zresztą czemu dziwić. Stereofonia na pewno jest ważna, ale jeśli metr kwadratowy mieszkania w Warszawie kosztuje średnio 8650 zł, to o czym my mówimy... Możliwość odsunięcia sprzętu od ściany choćby na pół metra jest większym luksusem, niż flagowe Emeraldy 25, i to jest fakt. Oczywiście ustawianie skrzynek w taki sposób, aby ich narożniki wbijały się w tynk jest średnim pomysłem, ale bass-reflex umieszczony na przedniej ściance daje nadzieję, że uzyskanie zadowalających rezultatów nie będzie trudne. Z tyłu znalazły się tylko standardowe, pojedyncze gniazda akceptujące każdy rodzaj końcówek i gołe kable, a także małe naklejki z podstawowymi oznaczeniami i parametrami kolumn. Minusy? Przepraszam, ale za te pieniądze ich po prostu nie widzę. Pearl 27 to duże, trójdrożne i bardzo eleganckie kolumny, których producentowi chciało się nawet wkręcić w podstawy metalowe tuleje na kolce, a frezy pod koszami głośników pomalować na czarno, aby przez wąską szczelinę na pewno nie było widać jaśniejszego materiału. Litego drewna i rodowanych gniazd może tu nie ma, ale dbałość o szczegóły i ogólna schludność wykonania to poziom kolumn za nieco większe pieniądze.

Pylon Audio Pearl 27

Brzmienie

Odsłuch zaczął się nietypowo ponieważ po zakończonej sesji zdjęciowej, uprzątnięciu szpargałów i przełączeniu kabli, do kolumn dorwało się trzech moich kolegów. Zaprosiłem ich wprawdzie na grilla, ale kiedy zobaczyli nowe, czarne kolumny, rzucili kiełbaski w kąt i odpalili wzmacniacz. Dodam tylko, że jeden z nich ma ogromne doświadczenie ze sprzętem audio i zajmuje się nim zawodowo, drugi niedawno poszedł w jego ślady, a trzeci jest fotografem, którego zdjęcia na pewno kojarzycie z niektórych naszych testów i reportaży. Nie mówimy zatem o ludziach, którzy nie odróżniają amplitunera od końcówki mocy. Zanim z głośników popłynęły pierwsze dźwięki, z kanapy zdążyło oczywiście dolecieć do mnie kilka kąśliwych uwag, że zamiast zajmować się hi-endowymi kolumnami, znów testuję jakąś budżetówkę i kiedyś od tego ogłuchnę. Ale kiedy Pearle 27 zaczęły grać, towarzystwo zamilkło, a ja już przeczuwałem co się święci. Zabrałem się za nacinanie kiełbasek, jednym uchem słuchając nie tyle kolumn, co reakcji moich gości na ich brzmienie. Kolejny kwadrans upłynął na szybkim przerzucaniu kolejnych utworów, a właściwie ich fragmentów. "Puść jeszcze to, puść jeszcze tamto... A kojarzysz ten nisko schodzący bas na nowej płycie kogoś tam? Zobaczmy jak sobie poradzą. Hmm... Daj jeszcze głośniej..." - i tak wymieniali się pilotem aż skończyły mi się kiełbaski, ogórki i pomidory. Werdykt? "Ile one kosztują? Dwa tysiące za parę? Brałbym z pocałowaniem ręki." - brzmiała opinia numer jeden. "Wiesz co, u siebie w firmie mam kolumny, które wyglądają prawie tak samo i robią podobną robotę w kwestii dźwięku. Tyle, że one kosztują prawie sześć tysięcy za parę." - powiedział drugi. "No fajne są, ale rozpalajmy już tego grilla, bo zimno się robi." - zakończył trzeci. Jeżeli szukaliście skrótowej, ale profesjonalnej i stuprocentowo obiektywnej recenzji tych kolumn, to by było na tyle. Trzy opinie w dwadzieścia minut. Chyba powinienem zapraszać ich częściej.

Czas na moje obserwacje poczynione podczas dłuższych odsłuchów poprzedzonych kilkudniowym wygrzewaniem. Wprawdzie od testu modelu Pearl 25 upłynęło w Wiśle wiele wody, ale doskonale pamiętam znakomitą równowagę tamtych kolumn i mam wrażenie, że Pearl 27 idzie w tym temacie jeszcze dalej. Dołożenie kolejnego głośnika niskotonowego i związana z tym modyfikacja jednostki obsługującej średnie tony zaowocowało nie tylko możliwością uzyskania potężniejszego, głębszego i pełnopasmowego dźwięku, ale też przyczyniło się do podniesienia odczuwalnego poziomu realizmu i naturalności brzmienia. Mam wrażenie, że z jednej strony wszystkie części pasma stały się bardziej niezależne, co pozwala im rozwinąć skrzydła, ale - jak to zwykle bywa w kolumnach tej marki - odbywa się to w ramach zdrowej równowagi. Żaden z podzakresów nie wchodzi w paradę innym. Jeżeli połączymy to z naturalną barwą, a także odpowiednim poziomem dynamiki i przejrzystości, uzyskamy dźwięk, który powinien sprawdzić się w każdym gatunku muzycznym. Dokładnie z taką sytuacją mamy tutaj do czynienia. Pearl 27 to kolumna, którą można polecać w ciemno. Może nie do pokoi o powierzchni kilku metrów kwadratowych i nie do starego amplitunera wygrzebanego z najciemniejszych zakamarków serwisów aukcyjnych, ale jeśli zachowamy minimum zdrowego rozsądku podczas wyboru sprzętu towarzyszącego i ustawienia samych głośników, będzie dobrze. A za te pieniądze nawet bardzo, bardzo dobrze.

Niektórzy melomani uważają, że firma z Jarocina trafiła w oczekiwania klientów lubujących się w produktach "dobrych, bo tanich". Ale czy jedynym kluczem do jej sukcesu są atrakcyjne ceny? Nie wydaje mi się. Konkurencja operująca w podobnych przedziałach cenowych przecież istnieje i istniała od dawna. Jakość stolarki? W jakimś stopniu na pewno przyczyniła się do rosnącej popularności wyrobów tej marki, ale nie dajmy się zwariować. Na tym poziomie cudów nie ma. Podejście do klientów? Też nie jest bez znaczenia. Pylon Audio ma już spore grono wiernych fanów, z których niektórzy zamieszczają w sieci bardzo pozytywne historie. Jednak moim zdaniem podstawą tego sukcesu jest brzmienie. Po prostu. Może to tylko moja opinia, ale wiem, że nawet posiadacze najtańszych kolumn z oferty jarocińskiej manufaktury wybierają je ze względu na jakość dźwięku. Niektórzy audiofile powiedzą, że to wszystko jedno czy wybierzemy Pylony z Yamahą czy Tannoye z amplitunerem Onkyo. Jeżeli będziemy porównywać takie systemy z urządzeniami hi-endowymi, to fakt - przepaść będzie taka, że różnica między budżetowymi kolumnami stanie się pomijalna. Ale klienci nie wybierają tańszych modeli dlatego, że nie chce im się rozbijać lokaty w banku. Dla wielu melomanów system stereo za cztery, maksymalnie pięć tysięcy złotych to wszystko, na co mogą sobie w danym momencie pozwolić. Dla równie dużej grupy taki system to na razie nieosiągalne marzenie. Bez względu na kwotę, jaką zamierzamy wydać, jeżeli naprawdę zależy nam na jakości dźwięku, będziemy szukać jak najlepszego rozwiązania. Wielu ludzi w tym celu czyta testy, prosi o pomoc na internetowych forach, umawia się na odsłuchy i wkłada dużo serca w to, aby - nawet mimo ograniczonego budżetu - przeprowadzić cały proces książkowo i dokonać jak najlepszego wyboru. Jeżeli posłuchacie kilku modeli Pylona, szybko zauważycie, że w ich dźwięku słychać duże doświadczenie i wyczucie. Ich konstruktorzy opanowali umiejętność znalezienia balansu między różnymi składnikami prezentacji i nawet w budżetowych zestawach trzymają się z dala od tanich sztuczek, które na dłuższą metę denerwują. Dodatkowo potrafią "zrobić" taki dźwięk, który doskonale trafia w muzyczny gust Polaków. A podobno w tym względzie blisko nam do Brytyjczyków, którzy prawidłową równowagę, spójność, barwę i uniwersalność stawiają ponad atomowym basem, koncertową dynamiką i przecinającą powietrze górą pasma.

Wszystkie wymienione wyżej cechy są na pewno bardzo ważne. Być może niektórzy odkryją ich moc dopiero po pewnym czasie. Ale przecież mamy tu do czynienia z dużymi, trójdrożnymi podłogówkami, które - z całym szacunkiem - powinny ładować, wypełniać cały pokój dźwiękiem i z przyjemnością dmuchać nam dźwiękiem w twarz, kiedy przekręcimy potencjometr w prawo. I jak? Powiem bez owijania w bawełnę - jest moc! Pearlami 27 naprawdę można pograć... Nie wiem czy za te pieniądze uda się kupić kolumny, które z jednej strony prezentują tak wysoki poziom neutralności i sprawdzają się nawet podczas cichego słuchania, a z drugiej potrafią tak bezlitośnie przyłożyć, zalewając ścianą dźwięku nawet nie pokój, ale całe mieszkanie lub dom. Największe wrażenie zrobił na mnie bas. Głęboki, nasycony, energiczny - fakt, ale do tego jeszcze równiutki i bardzo zwinny. Znalezienie kolumn, które walą dołem jak straż miejska mandatami nie jest żadnym problemem nawet w tym przedziale cenowym, ale jeśli chcecie, aby niskie tony zachowywały się stabilnie i przewidywalnie, szybko przekonacie się, że dla większości firm jest to duże wyzwanie. Moim kolegom udało się przyłapać Pearle 27 tylko na tym, że nie poradziły sobie z odtworzeniem ekstremalnie niskich pomruków. Takich, które w normalnych nagraniach występują bardzo rzadko, a do ich prawidłowej reprodukcji potrzebne są z reguły aktywne subwoofery lub znacznie większe i znacznie droższe zestawy głośnikowe. Jeżeli nie musicie puszczać specjalnych ścieżek i samplerów testowych, prawdopodobnie nigdy tego nie zauważycie. Ja na przykład nie wyłapałem tu żadnych braków, a też lubię czasami posłuchać muzyki, w której w zakresie niskich tonów wiele się dzieje. Większość słuchaczy skupi się pewnie na głębi, jędrności i miłej dla ucha, mięsistej barwie basu opisywanych podłogówek, ale polecam także zwrócić uwagę na to, jak równo pracuje ten zakres i jak mało Pearle 27 dodają tu od siebie. Jak na ten przedział cenowy - duża klasa.

Pod osłoną poprawności i naturalnej barwy kryje się bardzo apetyczna lekkość, zwinność i mikrodynamika. W tej cenie takie cuda słyszałem dawno temu w kolumnach Avance Omega 503, jednak Pearle 27 mają zdecydowanie lepszy bas i zachowują fason nawet przy wyższych poziomach głośności.

Na tym jednak nie koniec. Opisywane kolumny powinny spodobać się każdemu, kto ceni sobie naturalną średnicę i czystą górę pasma. Mam wrażenie, że odciążenie głośnika średniotonowego od ciśnienia związanego z reprodukcją niskich tonów pozwoliło mu skupić się na szybkości i namacalności tego kluczowego zakresu. Jeżeli więc komuś wydaje się, że wkręcenie czwartego głośnika w kolumnę bardzo zbliżoną do modelu Pearl 25 miało na celu jedynie poszerzenie pasma i zwiększenie ogólnej skali brzmienia, powinien dobrze wsłuchać się w wokale, fortepian i gitary elektryczne. Pod osłoną poprawności i naturalnej barwy kryje się bowiem bardzo apetyczna lekkość, zwinność i mikrodynamika. W tej cenie takie cuda słyszałem dawno temu w kolumnach Avance Omega 503, jednak Pearle 27 mają zdecydowanie lepszy bas i zachowują fason nawet przy wyższych poziomach głośności. Kolejnym plusem jest przejrzystość wynikająca głównie z charakteru wysokich tonów. W pierwszych dniach odsłuchu tweeter pozwalał sobie zbyt dużo, a na niektórych nagraniach wpadał w szorstkość, jednak po tygodniu grania góra skleiła się ze średnicą niemal idealnie. Mam wrażenie, że korzystny wpływ wygrzewania mógłbym zauważyć nawet po miesiącu, ale niestety nie mogę sobie pozwolić na tak długą zabawę z jednymi głośnikami. Piszę o tym, bo podobnie mają się sprawy w większości sklepów. Dobry sprzedawca nie zaprezentuje klientom kolumn rozpakowanych piętnaście minut wcześniej, ale nikt nie będzie tygodniami wygrzewał zestawów za dwa tysiące złotych. Jeśli wybierzecie się na odsłuch i zwrócicie uwagę na zbyt jasną górę, zapytajcie czy przypadkiem nie jest to para, która pograła raptem trzy godziny. A jeśli chcecie mieć pewność, że po przywiezieniu kolumn do domu wysokie tony nie będą cięły uszu, wybierzcie wzmacniacz o bardziej stonowanym brzmieniu. W tym przypadku stawiałbym bardziej na NAD-a niż Yamahę, choć integry i amplitunery japońskiej firmy cieszą się w klubie użytkowników Pylonów dużą popularnością.

Minusy? Eee, yyy... Przepraszam, ale nie tym razem. Gdyby opisywane kolumny kosztowały cztery tysiące złotych za parę, doszukałbym się w ich brzmieniu kilku małych niedociągnięć. Wysokie tony mogłyby być odrobinę lepiej oszlifowane, a ich połączenie ze średnicą - gładsze i mniej wyczuwalne. Najniższe częstotliwości mogłyby mieć jeszcze większą siłę przebicia i byłoby miło gdyby ich pochodzenie było bardziej membranowe niż tunelowe. Przestrzeń mogłaby być lepiej rozciągnięta na boki, chociaż wiele zależy tutaj od ustawienia. Jeśli ktoś dosunie głośniki do ściany, ominie go przyjemność wpatrywania się w przestrzeń z wyraźnie zaznaczoną głębią. Tak, za dwukrotnie większe pieniądze znalazłbym kilka powodów, aby lekko pokręcić nosem. Ale przy cenie 1999 zł za parę po prostu nie potrafię. Dysponując takim budżetem, normalnie należałoby się rozglądać za bardzo przeciętnymi monitorami lub podłogówkami, które wyglądają dobrze na zdjęciach, ale jak zagrają, to jeden problem goni drugi. Nie ma się czemu dziwić, bo większość firm nie oferuje w tej cenie trójdrożnych podłogówek, a te, które w to weszły... Powiedzmy, że zaoszczędziły na fazie projektowania, skracając ją prawie do zera. Na własne oczy widziałem zestawy, które zostały "opracowane z dbałością o najmniejsze szczegóły" w trakcie pięciominutowej rozmowy z kierownikiem chińskiej fabryki. Cztery głośniki, woofery czarne, średniotonowiec żółty, kopułka metalowa, okleina czarna lub orzechowa? Dobrze, robimy. Założę się o dobrą whisky, że pierwszy odsłuch tego cuda nie odbył się nawet w fabryce, ale w siedzibie dystrybutora tuż po dostarczeniu pierwszego kontenera. To dziadostwo, ale jak to się mówi - dostajemy to, za co zapłaciliśmy. Z Pylonami jest inaczej. Tutaj komuś się chciało. Najpierw to widać, a potem słychać. Oczywiście nie jest to szczyt marzeń każdego audiofila, ale za 1999 zł? Okej, powiem to - w tej cenie nie słyszałem nic lepszego.

Pylon Audio Pearl 27

Budowa i parametry

Pylon Audio Pearl 27 to trójdrożny zestaw podłogowy wyposażony w dwa 6,5-calowe głośniki niskotonowe Pylon Audio PSW 18.8 FGS znane z mniejszych modeli z serii Pearl, wyglądający niemal identycznie głośnik średniotonowy PSM 18.8 FGS profilowany dla lepszego odtwarzania swojej części pasma oraz kopułkowy tweeter o średnicy jednego cala. Kwestia przetworników zastosowanych w tym modelu jest dość ciekawa. Polska firma od dawna chwaliła się produkcją własnych głośników, a na wystawie Audio Video Show pokazywała nawet maszyny używane w tym procesie. Autorskie konstrukcje pojawiły się w modelach z różnych przedziałów cenowych. Widzieliśmy je między innymi w seriach Opal i Ruby, a w wielu innych modelach Pylon stosuje przetworniki zmodyfikowane lub zaprojektowane na specjalne zamówienie. Firmowe głośniki wstawiono też do modeli z serii Pearl. Operacja miała miejsce pół roku temu, ale ponieważ nie pociągnęła za sobą zmiany nazewnictwa całej linii, niewielu klientów zwróciło na nią uwagę. Zarówno dwa głośniki niskotonowe, jak i nowa jednostka średniotonowa są produkowane przez Pylona. Idziemy więc w kierunku wyznaczonym przez najbardziej utytułowane firmy w branży głośnikowej. Oznaczenia w tabeli danych technicznych mogą jednak być mylące, bo prawie wszystkim przetwornikom nadawane są własne symbole i ciężko się zorientować czy dany model naprawdę powstaje w Jarocinie czy może został tylko poddany drobnym zmianom albo jest zupełnie standardowym przetwornikiem, jaki można kupić na jednej z internetowych aukcji lub w dowolnym sklepie z osprzętem elektronicznym. Wydaje mi się, że w ten sposób polska manufaktura utrudnia życie konkurencji i zapaleńcom kopiującym jej produkty w garażu. Trzy duże jednostki z białymi membranami z włókna szklanego wyposażono w blaszane kosze i układy magnetyczne ze sporym otworem wentylacyjnym, co ma na celu zwiększenie wytrzymałości mocowej i redukcję kompresji przy większych poziomach wysterowania. Miękka kopułka Monacora - określana przez producenta jako Pylon Audio PST T-80/8 - otrzymała specjalnie wyprofilowaną komorę tłumiącą, a z przodu otoczono ją pierścieniem z czarnego materiału, którego zadaniem jest kontrolowanie zjawisk dyfrakcyjnych. Obudowy zostały wzmocnione w kilku newralgicznych punktach i wypełnione materiałem tłumiącym. Tunel rezonansowy umiejscowiony na froncie obudowy pozwala na swobodniejsze ustawienie kolumn w trudnych pomieszczeniach. Według producenta, kolumny dedykowane są pomieszczeniom o powierzchni od 20 do 45 metrów kwadratowych. Z danych technicznych największe wrażenie robi dolna granica pasma przenoszenia - 32 Hz. To bardzo dobry wynik, jednak firma nie podaje spadku, przy jakim ta wartość została zmierzona. Pearle 27 charakteryzują się dość standardową skutecznością 88 dB, a ich impedancja nominalna to 4 Ω.

Werdykt

Pearl 27 ma szansę stać się jednym z największych hitów polskiej manufaktury. To oczywiste, bo na rynku nie ma zbyt wielu dużych, trójdrożnych kolumn, których cena mieściłaby się w magicznej kwocie dwóch tysięcy złotych. A to dopiero początek dobrych wiadomości, bo w pakiecie dostajemy skromne, eleganckie wzornictwo z kilkoma opcjami kolorystycznymi do wyboru, ponadprzeciętną jakość wykonania i brzmienie, które w tym przedziale cenowym będzie bardzo, bardzo trudne do pobicia. Ale jest jeszcze coś... Pięć, sześć lat temu markę Pylon Audio kojarzyli chyba tylko audiofile, którzy na wystawach zaglądają do każdego pokoju i zbierają katalogi, aby móc później przeczytać je od deski do deski. Dzisiaj firma jest w Polsce prawdziwą potęgą, a jej produkty już od paru lat zachwalają zagraniczni dystrybutorzy, dealerzy i dziennikarze. W jej katalogu można znaleźć kolumny za kilkanaście tysięcy złotych, a na liście marek zamawiających w Jarocinie obudowy są takie znakomitości, jak Audio Physic. Gdyby firma miała się zachować tak, jak wielu innych rodzimych producentów sprzętu hi-fi, po osiągnięciu takiego sukcesu powinna ostentacyjnie wypiąć się na polskich klientów, wyciąć z oferty wszystko w cenie poniżej pięciu tysięcy złotych za parę, zerwać kontakty z dealerami i dziennikarzami, a swój facebookowy profil prowadzić wyłącznie w języku angielskim, chwaląc się zamówieniami z Norwegii, Korei i Kanady. Ale nie dość, że Pylon Audio wciąż produkuje budżetowe kolumny, to jeszcze wprowadza taki model, jak Pearl 27. Większy, lepszy i niewiele droższy od swojego mniejszego brata. Szczerze mówiąc, wygląda to jak prezent dla wiernych fanów. Ludzi, którym firma zawdzięcza swą ogromną popularność. Teraz będzie ich jeszcze więcej.

Pylon Audio Pearl 27

Dane techniczne

Rodzaj kolumn: podłogowe, trójdrożne, wentylowane
Efektywność: 88 dB
Impedancja: 4 Ω
Pasmo przenoszenia: 32 Hz - 20 kHz
Wymiary (W/S/G): 102/20/28 cm
Masa: 18 kg (sztuka)
Cena: 1999 zł (para)

Konfiguracja

Yamaha RX-V685, Unison Research Triode 25, Marantz ND8006, Astell&Kern AK70, Equilibrium Tune 33 Light, Enerr Tablette 6S, Enerr Symbol Hybrid.

Sprzęt do testu dostarczyła firma Pylon Audio. W artykule wykorzystano zdjęcia wykonane przez redakcję portalu StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga5Rownowaga5Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga5Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy8

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy7

Muzykalność
Poziomy8

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo1

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy6

Funkcjonalność
Poziomy6

Cena
Poziomy8

Nagroda
sl-rekomendacja


Komentarze (5)

  • pablo

    Mam Pearle 25, po jakimś czasie dokupiłem Klipsche RP-260F, ale i tak nie pozbyłem się Pylonów - naprawdę są przyjemne dla ucha.

    0
  • Mirek Andrejuk

    Bardzo dobra recenzja. Szczególnie cieszy mnie fakt odwołania się do kolumn Avance. Sam miałem kiedyś model Dana 509 i wspominam je z dużym sentymentem. Potem odniosłem wrażenie że niemal wszyscy producenci zaczęli robić nowsze modele grające gorzej i pogłębiało się to przez ponad dekadę. Obecnie Fezz i Pylon wracają do wysokiego poziomu jakości swoich urządzeń przy zachowaniu rozsądnych cen.

    0
  • Daniel

    Świetny artykuł! Mam tylko pytanie do autora. Jak Pana zdaniem w porównaniu z w/w podłogówkami wypadają Wharfedale Diamond 240?

    0
  • stereolife

    Nie mieliśmy okazji słuchać tego modelu. Cóż, niestety nie jesteśmy w stanie przetestować wszystkich kolumn oferowanych na naszym rynku, ale coś nam podpowiada, że w tej sytuacji Pearle 27 będą lepszym wyborem. Wharfedale to najczęściej dość specyficzne brzmienie. Ale jeśli chce się Pan przekonać na sto procent, trzeba będzie umówić się na odsłuch porównawczy - nie ma innego sposobu.

    0
  • Tomek

    Właśnie mam zamiar kupić te kolumny, tylko nie wiem jak wypadną że wzmacniaczem Onkyo A-9150, źródło to streamer Onkyo NS-6170. Może ktoś coś napisać o tym zestawieniu?

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Nowe testy

Poprzedni Następny
Melodika Purple Rain

Melodika Purple Rain

Czasami mam wrażenie, że żyjemy w czasach, których hasłem przewodnim jest "więcej". Widać to nie tylko w telewizji czy podczas sobotnich zakupów w supermarkecie, ale nawet w tak cichym i...

Pathos Logos MKII

Pathos Logos MKII

Gdybym miał wytypować najlepszego włoskiego producenta sprzętu audio, o miejsce na podium walczyłyby trzy firmy - Sonus Faber, Unison Research i Pathos. Myślę, że do takiego wyboru doprowadziłoby skreślanie marek,...

Unison Research Unico Primo

Unison Research Unico Primo

Unison Research to nie tylko znany na całym świecie specjalista od wzmacniaczy lampowych, ale także jeden z najlepiej rozpoznawalnych włoskich producentów sprzętu audio w ogóle. Manufaktura założona w 1987 roku...

Komentarze

Pablo
Z czasów stuprocentowo białej sekcji rytmicznej polecam występ z Monterey - pierwszy amerykański koncert Experience z słynnym podpaleniem gitary ;) Ale ciekawy ...
Paweł Kłodnicki
Zgadzam się w zupełności, że w Polsce zbytnio pomija się taki właśnie obraz Hendrixa ;) Dlatego mam zamiar zrecenzować przynajmniej jeszcze jedną, a może nawet ...
Slawo
Nie znam się na głośnikach. Po Pana recenzji kupiłem i jestem zachwycony. Dzięki!
Bartek
Od ponad roku posiadam MD2R i głośnikowe MDSC25, system NAD C326 BEE, Onkyo NS-6130 i DALI Zensor 5. Porównywaliśmy z kolegą, który ma kable Van den Hul The Wav...

Bannery boczne

Płyty

Newsy

Fostex TH909

Fostex TH909

Fostex wprowadza do sprzedaży nowy, flagowy model bazujący na zamkniętych słuchawkach TH900mk2. Producent zapewnia, że zachowując oryginalną charakterystykę dźwięku, udało...

Nowości ze świata

  • 2018 marks the 35th anniversary for Sonus Faber who welcomed the month of May with the launch of our Sonetto Collection - a declaration of "Made in Italy" representing the world of Italian tradition, culture, and craftsmanship. Today, we continue...

  • RHA has confirmed the launch of its first true wireless earbuds, the TrueConnect. The earphone is engineered for industry-leading sound and call quality with 25-hour battery life and IPX5 rating. These impressive credentials ensure that the TrueConnect delivers incredible audio...

  • When Audiolab launched the iconic 8000A in 1983, it swiftly became Britain's favourite 'step-up' from the budget amps of the time. Its crisp ergonomics, high-quality engineering, useful range of facilities and excellent all-round sound won it a legion of fans,...

Prezentacje

Elektryczna podróż młodego geniusza - JBL

Elektryczna podróż młodego geniusza - JBL

Nie istnieje pewnie na świecie miłośnik dobrego dźwięku, którego nie interesowałaby geneza znanych marek zajmujących się produkcją sprzętu hi-fi. Niewątpliwie jedną z nich jest JBL - legendarna, amerykańska firma, której korzenie sięgają lat dwudziestych ubiegłego stulecia. Marka, którą powinien kojarzyć każdy, kto choć raz z ciekawości przyglądał się głośnikom na...

Poradniki

Jak dobrać kolumny do wzmacniacza i odwrotnie

Jak dobrać kolumny do wzmacniacza i odwrotnie

To pytanie zadają sobie praktycznie wszyscy audiofile. Początkujący miłośnicy dobrego brzmienia muszą znaleźć na nie odpowiedź podczas kupna pierwszego poważnego...

Dyskografie

Galerie

30 hitów wystawy High End 2018

30 hitów wystawy High End 2018

Jeżeli chcecie się dowiedzieć co ciekawego będzie się działo na rynku audio w ciągu najbliższych kilku miesięcy, wystarczy wybrać się...

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Sony WM-7

Sony WM-7

Firma Sony, po wypuszczeniu na rynek pierwszego modelu Walkmana - TPS-L2 - nie osiadła na laurach. Długo jeszcze synonimem przenośnego...

Partnerzy StereoLife

Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.
Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.

Słownik

Poprzedni Następny

Próbkowanie

Proces pomiaru sygnału w określonych odstępach czasowych. Przyjmuje się, że częstotliwość próbkowania powinna być co najmniej dwa razy większa od największej częstotliwości składowej obecnej w próbkowanym sygnale. W przeciwnym razie...

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.