Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Sennheiser HD 4.40 BT

Sennheiser HD 4.40 BT

Sennheiser to bez wątpienia jedna z firm bez których trudno byłoby sobie wyobrazić funkcjonowanie rynku audio. W świecie słuchawek i mikrofonów to prawdziwy gigant, z którym naprawdę trudno jest rywalizować. Niemcy współpracują z największymi gwiazdami, mają potężne zaplecze badawcze, salony firmowe w najbardziej prestiżowych lokalizacjach na świecie, stworzyli już co najmniej kilka aplikacji na urządzenia mobilne i wydają własne czasopismo dla profesjonalistów, dealerów i wiernych klientów. Bez większego problemu są w stanie uruchomić procedurę testowania swoich słuchawek na wszystkich dostępnych na rynku smartfonach tylko po to, aby upewnić się, że użytkownikowi danego modelu będzie działał pilot z mikrofonem. Choć w ostatnich latach wielu producentów sprzętu audio wypuściło na rynek swoje słuchawki, Sennheiser nie zamierza dać się zepchnąć na margines. Teoretycznie już dawno temu w katalogu tej marki można było znaleźć wszystko, co moglibyśmy sobie wymarzyć, ale przecież kto stoi w miejscu, ten się cofa, prawda? Klienci potrzebują świetnych nauszników do sprzętu mobilnego? Okej, oto seria Momentum. Słuchawki w swojej kategorii praktycznie idealne. Pojawiają się firmy produkujące bardzo zaawansowane modele planarne i inne wynalazki w kosmicznych cenach? W takim razie najwyższa pora wypuścić następcę legendarnego Orpheusa. Piękny zestaw złożony z lampowego wzmacniacza i słuchawek elektrostatycznych wyceniono na pięćdziesiąt tysięcy euro. Można wręcz odnieść wrażenie, że Sennheiser tylko czeka na kolejny krok konkurencji. A jeśli ta wyśle swoje słuchawki na Księżyc, niemieccy inżynierowie prawdopodobnie odpalą rakietę od razu w kierunku Jowisza. Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że na tym też się znają.

Swoimi działaniami, firma raz po raz zapewnia swoich fanów, że nie pozwoli sobie na utratę pozycji, na którą pracowała latami. Ostatnie zmiany w katalogu mogły jednak namieszać w głowach klientom przyzwyczajonym do standardowej numeracji. Momentum, Urbanite, Amperior, G4ME... Przez chwilę wydawało się, że będą to tylko takie specjalne, być może nawet limitowane serie, ale kiedy pojawiały się kolejne urządzenia opatrzone własnymi nazwami zamiast symbolu składającego się zazwyczaj z dwóch lub trzech liter i kilku cyfr, zacząłem się zastanawiać czy firma w ogóle powróci do dawnego schematu. Na szczęście wszelkie wątpliwości zostały rozwiane rok temu podczas targów IFA w Berlinie. Niemcy zaprezentowali wówczas aż trzy nowe serie nauszników - HD 2, HD 4 i HD 5. O ile w pierwszej i ostatniej żadnych zaskoczeń nie było, to "czwórki" wprowadziły sporo nowości. Duże słuchawki wokółuszne charakteryzowały się zamkniętą konstrukcją, a do tego szybko pojawiły się wersje z łącznością bezprzewodową lub nawet systemem aktywnej redukcji szumów. Nowe modele prezentowały się naprawdę zacnie. Konkurencja dla wokółusznych Momentum i Urbanite? Nie do końca, bo modele z serii HD 4 mają też bardzo rozsądne ceny. Podstawowe HD 4.20 S kupimy już za 359 zł. Model HD 4.30 jest dostępny w czterech odmianach (z pilotem dla systemu iOS lub Android, w kolorze czarnym lub białym) w cenie 449 zł. Bezprzewodowe HD 4.40 BT kosztują 679 zł, a topowe HD 4.50 BTNC z łącznością Bluetooth i aktywną redukcją szumów kosztują 899 zł. Jak na słuchawki od uznanego producenta, wyposażone we wszystkie te technologie i prawdopodobnie bardzo dobrze wykonane, to naprawdę niewiele. Ale ja postanowiłem wziąć do testu model o oczko niższy - z łącznością bezprzewodową, ale bez systemu NoiseGard. HD 4.40 BT mają takie same parametry i są nawet odrobinę lżejsze, a kosztują 220 zł mniej. Ale czy w ogóle warto się nimi zainteresować?

Sennheiser HD 4.40 BT

Wygląd i funkcjonalność

Testując droższe modele Sennheisera, przyzwyczaiłem się do wypasionych opakowań. Po rozcięciu zabezpieczenia na zewnętrznym kartonie wyjmowało się z niego twarde puzderko, w którym z kolei spoczywało usztywniane etui zamykane na suwak, a dopiero w jego wnętrzu kryły się słuchawki wraz z całym pakietem akcesoriów. Tutaj nie ma aż takich luksusów. W ładnym kartonie kryje się plastikowa wytłoczka, którą na szczęście w łatwy sposób można rozbroić bez niszczenia czegokolwiek. Same słuchawki dostarczane są w pozycji złożonej, co jednak wykonano w taki sposób, aby w czasie transportu nie odkształcały się ani poduchy ani miękkie elementy pałąka. Na pocieszenie producent dołącza do zestawu miękki woreczek na słuchawki oraz dwa kable - USB do ładowania akumulatorów i 3,5-mm jacka na wypadek, gdyby te się rozładowały albo gdybyśmy po prostu zechcieli podłączyć nasze słuchawki do czegoś, co nie posiada łączności Bluetooth. Większość użytkowników prawdopodobnie nigdy tego nie zrobi, ale ja owszem, bo zamierzam podłączyć HD 4.40 BT do mojego stacjonarnego systemu aby przekonać się na co je stać w kwestii jakości brzmienia. W folii z hermetycznie zapakowanym woreczkiem znajdziemy również instrukcję obsługi, a na samym pudełku umieszczono kilka ciekawych informacji, w tym najważniejsze cechy tego modelu, dane techniczne i nazwę dedykowanej aplikacji dostępnej na urządzenia mobilne z systemem iOS lub Android. CapTune to darmowa apka, która pozwala zarówno na odtwarzanie muzyki, jak i korzystanie z dodatkowych funkcji. Mamy tu między innymi łączność AirPlay dla urządzeń Apple'a i DLNA dla tych z Androidem, obsługę rozmaitych formatów plików, rozmaite korektory graficzne, profile dźwiękowe, a nawet wbudowane narzędzie do testowania ustawień, które pozwala nam szybko porównać brzmienie na zasadzie A-B. Muzyki można słuchać nie tylko z plików, ale także z serwisu TIDAL. Fajnie, ale zrozumiem również użytkowników, którzy nie będą sobie tym wszystkim zawracać głowy. W końcu mając smartfona, możemy wybrać dowolną aplikację oferującą podobne funkcje, a jeśli ktoś jest przyzwyczajony do korzystania na przykład z TIDAL-a, to nie wiem czy zainstaluje CapTune dla jakiegoś dodatkowego equalizera.

Same słuchawki prezentują się bardzo dobrze, choć od razu zwróciłem uwagę na dwie rzeczy. Przede wszystkim, HD 4.40 BT są w całości wykonane z tworzywa sztucznego, przynajmniej z zewnątrz. Dobra wiadomość jest taka, że absolutnie nic tutaj nie stuka ani nie trzeszczy, a poszczególne elementy są spasowane tak dokładnie, że mimo wszechobecnego plastiku mamy wrażenie obcowania z dobrze zaprojektowanymi i starannie wykonanymi nausznikami. Należy również pamiętać o tym, że w tej cenie trudno jest znaleźć słuchawki wykonane z metalu, skóry, drewna czy włókna węglowego. Jednymi z najtańszych dostępnych na naszym rynku nauszników, w których już czuć odrobinę luksusu są Meze 99 Neo, ale one z kolei nie mają łączności bezprzewodowej. Dlatego nie ma się co czepiać Sennheiserów, choć przyznaję - gdyby chociaż logo marki po obu stronach wygrawerowano na stalowych blaszkach, czułbym się dopieszczony. Drugi szczegół, który rzucił mi się w oczy przy pierwszym podejściu do HD 4.40 BT to rozmiar muszli. Nie wiem czemu, ale patrząc na zdjęcia udostępnione przez producenta wykoncypowałem sobie, że muszą one być większe. W rzeczywistości nie ma szału. Pady są bardzo grube i miękkie, ale otwór w środku jest na moje oko trochę za mały. Długi, to fakt, ale stosunkowo wąski. Może chodziło o to, abyśmy dzięki tym dużym poduchom mieli wrażenie większego komfortu i lepszego tłumienia dźwięków otoczenia? A może to ja jestem zbyt wymagający, bo na co dzień korzystam głównie z moich ulubionych HD 600? W takim razie trzeba zbadać sprawę. Założyłem HD 4.40 BT na głowę i muszę powiedzieć, że moje małżowiny bez problemu się do nich zmieściły. W każdym razie nie musiałem upychać ich do środka na siłę, więc w moim przypadku testowane słuchawki śmiało można nazwać wokółusznymi. Ale z pewnością nie dla każdego będą one tak wygodne. Jeśli macie większe uszy, przed zakupem koniecznie postarajcie się znaleźć sklep, w którym pozwolą Wam przymierzyć słuchawki. Dobra wiadomość jest taka, że zakres rozciągnięcia pałąka jest odpowiednio duży. Skoro objął mój wielki baniak, to jest dobrze. Moja małżonka powiedziała natomiast, że na minimalnym ustawieniu mógłby być jeszcze odrobinę krótszy. Ale ona nosi ubrania w rozmiarze XS lub XXS, więc specjalnie mnie to nie zdziwiło.

Jeśli chodzi o wrażenia z użytkowania opisywanych słuchawek, jest naprawdę nieźle. Wszystkie przyciski i gniazda umieszczono na prawym nauszniku. Do ich funkcji trzeba się przyzwyczaić, jednak potem dochodzimy do wniosku, że projektanci naprawdę dobrze przemyśleli sprawę. Przykładowo mały suwak poruszający się w górę i w dół nie służy wcale do regulacji głośności, ale jest wielofunkcyjnym narzędziem, które steruje odtwarzaniem muzyki i połączeniami telefonicznymi. Jeśli należycie do osób, które naprawdę dużo rozmawiają i czasami potrzebujecie nawet przełączać się między połączeniami, tutaj zrobicie to wszystko bez potrzeby wyjmowania telefonu z kieszeni. Trzeba się jednak nauczyć obsługi słuchawek, bo wspomniany suwak jest jednocześnie przyciskiem i reaguje inaczej kiedy naciśniemy go krótko, dwukrotnie lub przytrzymamy dwie sekundy. Regulację głośności przeniesiono na długi przycisk znajdujący się obok. Aby można było go zlokalizować, cały element odrobinę wystaje ponad powierzchnię muszli, a z jednej strony umieszczono małą wypustkę, którą na pewno poczujemy pod palcem. Oprócz tego mamy do dyspozycji włącznik, którym aktywuje się także funkcję parowania, dwa mikrofony, gniazda dla dwóch kabli i system NFC dla jeszcze łatwiejszego łączenia słuchawek ze smartfonem lub tabletem. Mimo zamkniętej konstrukcji, HD 4.40 BT są jednymi z tych słuchawek, w których można spokojnie wysiedzieć kilka godzin bez uczucia dyskomfortu. Oczywiście, zdejmując je z głowy po takim czasie zawsze będziemy czuć ulgę, choćby z powodu nagłego kontaktu ze świeżym powietrzem, ale naprawdę nie jest źle. Za te pieniądze można kupić słuchawki, które po piętnastu minutach mamy ochotę ściągnąć, a następnie połamać, podeptać, spalić i odesłać producentowi ze stosowną adnotacją. Tutaj nic takiego się nie dzieje. Ale w końcu Sennheiser miał naprawdę dużo czasu aby nauczyć się robić nauszniki, których można używać długo i bez agresywnych myśli czy podobnych historii. Spodobało mi się również to, że mimo braku systemu aktywnej redukcji szumów, HD 4.40 BT naprawdę dobrze izolują słuchacza od zewnętrznych hałasów. Nie wątpię, że model z oznaczeniem BTNC robi to jeszcze lepiej, ale musiałbym naprawdę często podróżować metrem albo samolotem żeby zdecydować się na tę wersję. Z drugiej strony, dopłata nie jest duża, więc może warto skorzystać? To będzie już zależało tylko i wyłącznie od indywidualnych potrzeb każdego użytkownika.

Minusy? Tak naprawdę ciężko się tu do czegokolwiek przyczepić, a jeśli już, to zwróciłbym uwagę na zbyt lekką pracę mechanizmu regulacji pałąka. Dla mnie akurat nie stanowiło to problemu, bo zawsze rozciągałem go na maksa. Gdybym jednak miał trochę mniejszą głowę i idealna byłaby dla mnie wielkość "minus dwa" po obu stronach, po pewnym czasie na pewno zaczęłoby mnie to irytować. Słuchawki potrafią się złożyć nawet wtedy, gdy zdejmujemy je z głowy i odkładamy na biurko. Zwracam jednak uwagę na to, że do testu dostaliśmy egzemplarz, który pewnie zwiedził już kilka, a może nawet kilkanaście redakcji. Jak znam swoich kolegów po fachu, to nie cackali się z nimi tak, jak ja, więc może suwaki były już nieco wyrobione. Ponieważ dziennikarski obowiązek nakazuje mi znaleźć jeszcze jakieś minusy, po dłuższej chwili wpadłem na pewien pomysł - komunikaty głosowe są dość nieprzyjemne. Może jestem przewrażliwiony, ale jak dla mnie brzmią trochę jakby wkurzona policjantka wydawała nam polecenia. Gdyby zostały nagrane po niemiecku, mógłbym nawet odruchowo podnieść ręce do góry, kiedy głos w słuchawkach po raz pierwszy poinformował mnie o utraconym połączeniu. Plusy? Właściwie cała reszta. HD 4.40 BT są wygodne i porządnie wykonane, dobrze tłumią hałas otoczenia, nie sprawiają żadnych większych kłopotów podczas normalnego użytkowania, do tego mają składaną konstrukcję i kosztują praktycznie tyle samo, ile zapłacilibyśmy za podobnie wyposażone nauszniki znacznie mniej renomowanego producenta.

Sennheiser HD 4.40 BT

Brzmienie

Jak pewnie zdążyliście się zorientować, testowane słuchawki prezentują się bardzo dobrze pod kątem wyglądu, jakości wykonania, komfortu i ogólnych wrażeń użytkowych. Jeśli już czegoś się czepiałem, musiałem robić to trochę na siłę. Jest to już któryś test z kolei, w którym najwięcej czasu zajmuje mi wyszukanie potencjalnych wad w nowych Sennheiserach. Wszystko jedno czy wezmę na warsztat tańszy model przeznaczony do użytku domowego czy może wypasione nauszniki zaprojektowane z myślą o użytkownikach drogich smartfonów. Oczywiście możecie pomyśleć, że każdy jeden model tak uznanego producenta jest świetny, bo inaczej być nie może. Ale to nieprawda. Dowolna firma może mieć bogatą historię, utalentowanych inżynierów, dostęp do najnowszych technologii, mnóstwo pieniędzy na projektowanie nowych modeli, testy i działania marketingowe, ale ostatecznie może z tego wyjść klops i nikt nie wie dlaczego. Jeszcze kilka lat temu Sennheiserowi zdarzały się może nie tyle wpadki, co po prostu produkty pod jakimś względem odstające od reszty. Dlatego zakładając na głowę HD 4.40 BT nie miałem absolutnej pewności, że zagrają tak, jak powinny. Może to będzie akurat ten jeden przypadek? Może mimo bardzo dobrej ergonomii i funkcjonalności usłyszę dźwięk, który przekreśli ten model w oczach audiofilów? W końcu mamy do czynienia z konstrukcją zamkniętą, a wszystkie hi-endowe modele tej marki są otwarte i wydaje się, że jej projektanci preferują taki układ. Po drugie, HD 4.40 BT są stosunkowo tanie i mają na pokładzie mnóstwo dodatkowych zabawek. W wariancie optymistycznym powinny więc grać jak dobre słuchawki przewodowe za około 300-400 zł, a w pesymistycznym - jak złe słuchawki za 200-300 zł. Ale nie! Z przykrością informuję, że Sennheiser po raz kolejny zrobił słuchawki, które w swojej kategorii oferują niemal wzorowe brzmienie.

Standardowy test tego typu słuchawek wyglądałby mniej więcej tak, że po ich uruchomieniu i wysłuchaniu kilku fragmentów muzycznych, zacząłbym już dostrzegać w ich brzmieniu więcej wad, niż zalet. Opisałbym więc zarówno jedne, jak i drugie argumentując, że po odliczeniu łączności bezprzewodowej, akumulatorów, przycisków i innych historii, których nie znajdziemy w klasycznych słuchawkach za te pieniądze, brzmienie można uznać za atrakcyjne. W tym przypadku jednak powiem wprost - HD 4.40 BT brzmią atrakcyjnie nawet w porównaniu z przewodowymi modelami za te pieniądze. Co więcej, ich projektanci zadbali nie tylko o głęboki bas, czystą średnicę i pełne detali wysokie tony, ale zgrabnie połączyli wszystkie te elementy w jedną całość. Sennheisery grają więc niezwykle płynnie i naturalnie, jak na słuchawki bezprzewodowe z tego przedziału cenowego. Nie odczuwamy ani osłabienia dynamiki ani przygaszenia wyższych częstotliwości, co również jest dość niezwykłe jak na tego typu nauszniki. Zazwyczaj przy transmisji bezprzewodowej od razu słychać, że coś nam z tego brzmienia ucieka. A tutaj? Może gdzieś na przełomie średnicy i góry pasma dźwięk jest lekko spłaszczony i uśredniony, może najwyższe rejestry nie są aż tak otwarte, jak by się chciało, ale... Przecież mówimy o słuchawkach za 679 zł. Kto wie czy ewentualne niedoskonałości nie wynikają po prostu z konstrukcji tego modelu i oczywistych ograniczeń budżetowych. Ja byłem jednak w szoku. Założyłem na głowę nauszniki kosztujące mniej niż smartfony nazywane low-endowymi, bezprzewodowo podłączyłem je do swojego laptopa i usłyszałem dobrze zrównoważony, głęboki, szczegółowy i ze wszech miar poprawny dźwięk. Podobnie, jak w sekcji dotyczącej wyglądu i funkcjonalności - nie wiedziałem czy będę się miał do czego przyczepić.

Wielu użytkowników w pierwszym momencie na pewno zwróci uwagę na niskie tony. Bas w wykonaniu HD 4.40 BT jest głęboki i bardzo dobrze kontrolowany. Ma odpowiedniego kopa, ale nie rozlewa się i nie przysłania tego, co dzieje się w wyższych partiach pasma. Drugim największym plusem testowanego modelu jest moim zdaniem dynamika. Te słuchawki potrafią nie tylko przytłoczyć nas hałasem, ale także pokazać drugą, trzecią i czwartą warstwę odtwarzanych nagrań bez większego problemu. W domowym zaciszu można nawet słuchać ich na minimalnym poziomie głośności i wciąż cieszyć się dźwiękiem, z którego nie zostały odfiltrowane szczegóły. W zakresie średnich i wysokich tonów Sennheisery stawiają na czytelność i neutralność, jednak jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to na niektórych nagraniach robiło się już trochę sucho. Nie na tyle, żeby cały dźwięk stał się nieprzyjemny, ale przyjęta przez konstruktorów taktyka działa w obie strony - na dobrze wyprodukowanych albumach usłyszymy mnóstwo szczegółów i będziemy chłonąć je z ogromną przyjemnością, natomiast na tych słabszych wyjdą na jaw wszystkie błędy muzyków i realizatorów. Osobiście wolę jednak taką sytuację niż gdyby dźwięk miał być celowo przygaszony. HD 4.40 BT są zatem jednymi z niewielu słuchawek bezprzewodowych, które zachęcają użytkownika do poszukiwania lepszego dźwięku - wgrania na swój smartfon bezstratnych plików, skorzystania z serwisu streamingowego oferującego wysoką jakość brzmienia lub nawet sięgnięcia po "bezkompromisowe" rozwiązania, jak na przykład kabel i zewnętrzny przetwornik z wyjściem słuchawkowym.

Taką właśnie operację przeprowadziłem na zakończenie testu. HD 4.40 BT rewelacyjnie sprawdziły się ze smartfonem i laptopem, więc wyjąłem z opakowania standardowy przewód, a do komputera podłączyłem przetwornik AudioQuest DragonFly Red. W takiej konfiguracji Sennheisery miały okazję pokazać na co tak naprawdę je stać, i wykorzystały ją w stu procentach. Oczywiście nie jest to jeszcze najbardziej zaawansowana i hi-endowa konfiguracja, ale przeskok z połączenia bezprzewodowego na kabel i małego DAC-a AudioQuesta pozwolił osiągnąć wszystko, czego w brzmieniu niemieckich słuchawek mogłoby nam jeszcze brakować. Dźwięk nabrał jeszcze większego realizmu i zyskał trójwymiarowe proporcje. W zakresie średnich i wysokich tonów panowała już tylko przejrzystość, bez spłaszczania czy wyostrzania dźwięku. Najwięcej zyskała jednak dynamika i bas. Brzmienie było wciąż dobrze zrównoważone i naturalne, ale - co tu dużo mówić - o wiele lepsze. Nikogo nie powinno to dziwić - zastosowanie przewodu w połączeniu z bardzo fajnym przetwornikiem to niemal jak zamontowanie turbosprężarki w i tak już zwinnym samochodzie. Wydaje mi się jednak, że przewaga kabli nad Bluetoothem systematycznie maleje. Nie wiem czy to technologia dojrzewa czy może mam do czynienia z coraz lepszymi produktami tego typu, ale faktem jest, że Sennheiserów słuchało mi się świetnie w obu przypadkach. Oczywiście wiem, że są na rynku lepsze słuchawki, ale jeśli za 679 zł można kupić coś takiego, to ja nie mam pytań. Zastanawiam się tylko czy HD 4.40 BT aby nie wyszły Niemcom trochę za dobrze...

Sennheiser HD 4.40 BT

Budowa i parametry

Sennheiser HD 4.40 BT to wokółuszne słuchawki bezprzewodowe, które zdaniem producenta mają oferować świetną jakość dźwięku w codziennym użytku mobilnym. Dzięki składanej konstrukcji i łączności Bluetooth z szybkim parowaniem NFC, słuchawki zostały zaprojektowane tak, aby być doskonałym towarzyszem dla każdego użytkownika smartfona. Miękkie wokółuszne poduszki i zamknięte obudowy przetworników redukują hałas zewnętrzny i zapewniają czystą przyjemność słuchania. Trzeba przyznać, że jak na model bez aktywnej redukcji szumów, HD 4.40 BT radzą sobie z tym zadaniem bardzo dobrze. O jakość dźwięku dba Bluetooth 4.0 poszerzony o protokół apt-X. Jak można się domyślać, głównym elementem mającym dawać nam wysokiej jakości brzmienie są przetworniki. Tutaj akurat ciężko się czegokolwiek dowiedzieć. W sieci znalazłem informację, że te zastosowane w opisywanym modelu mają średnicę 32 mm i magnesy neodymowe. Szkoda, że tak ciężko znaleźć te dane na stronie producenta. Z pozostałymi parametrami nie ma problemów - słuchawki mają pasmo przenoszenia rozciągające się między 18 Hz a 22 kHz, a ich impedancja nominalna to 18 Ω. Imponujący jest czas pracy na jednym ładowaniu, dochodzący do 25 godzin. Na pełne naładowanie słuchawek będziemy potrzebować 2 godziny. HD 4.40 BT ważą 225 g i są wyposażone w dwa mikrofony dookólne. Sterowanie rozmowami i odtwarzaniem multimediów umożliwiają kontrolery umieszczone na nausznikach. W komplecie otrzymujemy również 1,4-m przewód ze złączem 3,5 mm zapewniający nieprzerwane działanie słuchawek, gdy wyładuje się wbudowany akumulator. W komplecie znajduje się także przewód Micro USB do ładowania baterii i pokrowiec na nauszniki.

Konfiguracja

Asus Zenbook UX31A, AudioQuest DragonFly Red, Marantz HD-DAC1, Astell&Kern AK70, iPhone 5S, iPad Air 2.

Sennheiser HD 4.40 BT

Werdykt

Słuchawki bezprzewodowe to obecnie bardzo gorący temat. Niektórzy wiążą ten fakt wyłącznie z rosnącą popularnością smartfonów i tabletów, ale moim zdaniem sprawa jest o wiele bardziej złożona. Jeszcze kilka lat temu Bluetooth mógł nam służyć co najwyżej do prowadzenia rozmów telefonicznych poprzez małą słuchaweczkę montowaną na uchu. Uzyskanie wysokiej jakości dźwięku w normalnych nausznikach było ciężkim zadaniem, nie mówiąc już o obsłudze czy żywotności wbudowanych akumulatorów. To wszystko sprawiało, że mało kto decydował się na słuchawki bezprzewodowe. Minęło trochę czasu, a producenci sprzętu audio wykonali mnóstwo roboty abyśmy faktycznie mogli uwolnić się od kabli, i to bez dużych wyrzeczeń. HD 4.40 BT to słuchawki, które mogą towarzyszyć nam wszędzie. Na spacerze, w podróży czy podczas zwykłych, codziennych czynności można wykorzystać łączność Bluetooth i cieszyć się naprawdę dobrym dźwiękiem. I podkreślam, że piszę to bez żadnych "ale". Jeżeli natomiast zechcemy wydobyć z naszych nauszników jeszcze więcej, zawsze można podłączyć je do stacjonarnego sprzętu lub nawet małego DAC-a. Szczerze? Gdybym miał takie słuchawki i dostęp do muzyki z całego świata w swoim telefonie będąc nastolatkiem, dziś musiałbym chodzić z resztkami padów i pałąka na głowie, bo po kilku miesiącach słuchania pewnie by mi do niej przyrosły.

Sennheiser HD 4.40 BT

Dane techniczne

Typ słuchawek: dynamiczne, zamknięte, wokółuszne
Maksymalny poziom ciśnienia akustycznego: 113 dB
Impedancja: 18 Ω
Zniekształcenia: <0,5%
Przetworniki: 32 mm
Czas pracy: do 25 h
Kabel: 1,4 m z wtykiem 3,5 mm
Masa: 225 g
Cena: 679 zł

Sprzęt do testu dostarczyła firma Aplauz.

Zdjęcia: Sennheiser, Małgorzata Karasińska, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga5Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga5Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy6

Spójność
Poziomy6

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo1

Jakość wykonania
Poziomy6

Funkcjonalność
Poziomy8

Tłumienie hałasu
Poziomy6

Cena
Poziomy7

Nagroda
sl-rekomendacja


Komentarze (8)

  • Dobreta

    A czy te słuchawki mają mikrofon? Jak się on sprawuje podczas rozmowy, czy zbiera również dźwięk z otoczenia?

    0
  • Marcin

    Witam, dziś zakupiłem w/w słuchawki, co prawda jestem fanem hi-fi więc technologie bezprzewodowe tak z dystansem. Ogólnie jestem bardzo pozytywnie zaskoczony jakością, polecam cena za słuchawki 99 euro w Media Markt w NL. Za miesiąc będę je testował na trasie Amsterdam - Pekin.

    0
  • Radek

    Krótko, bez powielania opinii. Jakość wykonania tych słuchawek jest dobra. Są z tworzywa, ale z takiego sprawiającego wrażenie lepsze, niż jakieś słuchawki z błyszczącego plastiku. Jakość dźwięku bez żadnych equalizerów bardzo dobra. Szczególnie po kilkunastu godzinach słuchania/wygrzewania. Można słuchać na nich każdej muzyki, średnie tony nie dominują, sopranik cyka jak należy ale nie jest przesadny, bas jest dynamiczny i nie pukający, raczej fajnie, nisko rozchodzi się po bokach głowy. Uwaga, to nie są słuchawki dla graczy. Urządzenie widoczne jest w systemie jako dwa. Zwykłe oraz "hands-free". Jeśli chcecie grać i używać w tym czasie mikrofonu w grze/discordzie itp to nie ma opcji. Włączenie mikrofonu odcina inne dźwięki. Przestawienie odsłuchu na "hands free" - tak jak działa mikrofon spowoduje pogorszenie jakości dźwięku. To są słuchawki to słuchania muzy, oglądania filmów, można grac - pod warunkiem, że mikrofonu użyjemy innego niż wbudowanego w słuchawki. Z telefonem współpracują bardzo dobrze. 25 godzin działania to nie ściema. Są mięciutkie. Od 10 lat używam Sennheiserów, choć mam i inne - np Sony za kafla, ale jakość Sanek jest tym, czego oczekuję, Sony może się schować ze swoim szitem, który psuje się od samego używania [reklamacja = źle pan zakładał i zdejmował - lol, brawo Sony ] i swoją jakością dźwięku. Polecam także do tworzenia muzy, dźwięk jest tak naturalny, że później wszędzie można to odsłuchać i nie martwić się, że za mało czy za dużo basu itp.

    0
  • Konrad

    Witam. Dzisiaj kupiłem rzeczony model i najpierw połączył się mój pasierb. Posiada iPoda. Następnie ja próbowałem się połączyć, posiadam Samsunga Galaxy 7 Edge i nie mogę się połączyć. Jaka jest tego przyczyna? Proszę o odpowiedz. Dziękuję i pozdrawiam.

    0
  • Axel

    Może są sparowane z iPodem i nie chcą się sparować z S7? Usuń parowanie z iPoda i spróbuj połączyć z Androidem. Mam taki sam problem z laptopem i S7.

    0
  • Grzegorz

    Po obniżce do 99 € są to chyba najlepsze słuchawki w tym przedziale cenowym. Dźwiękowo o wiele lepsze niż Philipsy SHB8750NC nie wspominając już o AKG Y50 BT. Jazz brzmi wyśmienicie.

    0
  • Slawek

    Zanim zakupiłem te słuchawki sporo poczytałem i w końcu mam je. Jedyna radość to słuchanie przewodowe. Niestety mój przenośny odtwarzacz muzyki FiiO nie widzi przez Bluetooth tych słuchawek. To samo jest z telewizorem, jedynie smartfony z nimi współpracują. Słuchawki juro wracają do sklepu.

    0
  • Sholay

    To ja ponowię pytanie o mikrofon. Zamierzam używać ich pół na pół do muzyki i rozmów telefonicznych. Czy w biurze mikrofon będzie zbierał dźwięki otoczenia, czy da się spokojnie rozmawiać?

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Nowe testy

Poprzedni Następny
Denon AH-D9200

Denon AH-D9200

Japonia to nie kraj, ale stan umysłu. Nie wiem czy sam umiałbym się tam odnaleźć, ale nagłaśniane w mediach historie, tak oderwane od naszych realiów, tylko pogłębiają moją fascynację tą...

ELAC Miracord 50

ELAC Miracord 50

ELAC to firma jednoznacznie kojarzona z zestawami głośnikowymi. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego, bo w ich produkcji specjalizuje się od wielu, wielu lat. Niemcy skupili się na kolumnach...

Fezz Audio Silver Luna

Fezz Audio Silver Luna

Choć żyjemy w epoce smartfonów i inteligentnych głośników, miłośnicy sprzętu audio wciąż chętnie kupują wzmacniacze lampowe. Mogłoby się wydawać, że urządzenia zbudowane w oparciu o tę technologię są z góry...

Komentarze

Michał
Mam i słucham od sześciu miesięcy. Nie jestem audiofilem, więc nie będę się bawił w specjalistyczne oceny - dla mnie gra wspaniale i tyle. Pewnie można ładować ...
Maciej
No w Danii mają taki socjal, że nawet bezdomnego stać na Dynaudio. Siedzi sobie w jakimś opuszczonym magazynie i słucha. Nawet kabli nie potrzebuje, a kino domo...
Bartek
A sygnał z odtwarzacza to co, elfy zaniosą? Z kolumnami aktywnymi potrzebujesz długich interkonektów, gdzie sygnał jest znacznie słabszy, więc bardziej podatny ...
Andrzej
Kupcie sobie kolumny aktywne to odpadnie problem kabli głośnikowych w chorych cenach i ideologiach.

Bannery boczne

Płyty

P.O.D. - Circles

P.O.D. - Circles

Wielu z nas na przełomie wieków przeżyło chwilową fascynację nu metalem. We wszystkich środkach przekazu można było usłyszeć Limp Bizkit,...

Newsy

Dynaudio Evoke

Dynaudio Evoke

Duński producent zestawów głośnikowych wprowadza na rynek serię Evoke. Jak zapowiada Dynaudio, nowa rodzina pasywnych kolumn została stworzona aby dostarczyć...

Nowości ze świata

  • 2018 marks the 35th anniversary for Sonus Faber who welcomed the month of May with the launch of our Sonetto Collection - a declaration of "Made in Italy" representing the world of Italian tradition, culture, and craftsmanship. Today, we continue...

  • 2018-11-09 11:23:00RHA has confirmed the launch of its first true wireless earbuds, the TrueConnect. The earphone is engineered for industry-leading sound and call quality with 25-hour battery life and IPX5 rating. These impressive credentials ensure that the TrueConnect delivers incredible...

  • When Audiolab launched the iconic 8000A in 1983, it swiftly became Britain's favourite 'step-up' from the budget amps of the time. Its crisp ergonomics, high-quality engineering, useful range of facilities and excellent all-round sound won it a legion of fans,...

Prezentacje

Historia ma znaczenie - Marantz

Historia ma znaczenie - Marantz

Marantz to jedna z tych firm, które powinien znać każdy miłośnik muzyki i dobrego brzmienia. Jeden z wielkich graczy, którym na przestrzeni lat udało się zachować swój wizerunek i opowiadać swoją historię nie inaczej, jak poprzez kolejne urządzenia zyskujące status kultowych. Może to trochę odważne stwierdzenie, ale wystarczy prześledzić internetowe...

Poradniki

Dyskografie

Witchcraft - Zaklęcia ze Szwecji

Witchcraft - Zaklęcia ze Szwecji

Korzenie szwedzkiego zespołu Witchcraft sięgają 2000 roku. Wtedy właśnie Magnus Pelander - gitarzysta grupy Norrsken - postanowił oddać hołd swoim...

Galerie

30 hitów wystawy High End 2018

30 hitów wystawy High End 2018

Jeżeli chcecie się dowiedzieć co ciekawego będzie się działo na rynku audio w ciągu najbliższych kilku miesięcy, wystarczy wybrać się...

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Dynaco ST-70

Dynaco ST-70

W dzisiejszej opowieści przeniesiemy się w czasie wyjątkowo mocno, bo aż do roku 1959. Wtedy to firma Dynaco wypuściła na...

Partnerzy StereoLife

Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.
Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.
Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!

Słownik

Poprzedni Następny

Air Motion Transformer

AMT to typ przetwornika elektroakustycznego, którego konstrukcja przypomina głośniki wstęgowe. W odróżnieniu od klasycznych wstęg poruszających się w polu magnetycznym do przodu i do tyłu, tutaj membrana jest ukształtowana w...

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.