Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Audio Analogue Crescendo

Audio Analogue Crescendo

Audio Analogue to jedna z tych marek, z którymi w swojej audiofilskiej karierze często się mijałem. Niewiele brakowało, by dawno temu w moim pierwszym poważnym systemie stereo zagościł wzmacniacz Puccini - przepięknie wykonana i stosunkowo niedroga integra o ciepłym, muzykalnym brzmieniu. Później miałem chrapkę na wersję z dopiskiem Special Edition, która dla wielu audiofilów do dziś pozostaje produktem kultowym i zarazem jednym z największych hitów w historii firmy. Małe trzęsienie ziemi w moim systemie wywołał przedwzmacniacz Bellini z monoblokami Donizetti. Niesamowicie spodobał mi się również wprowadzony później system złożony z odtwarzacza Paganini 192/24 i wzmacniacza Puccini Settanta. Osobiście uważam, że to jeden z najbardziej eleganckich systemów klasy średniej, jakie kiedykolwiek powstały. W pamięć zapadło mi także spotkanie z hi-endowym zestawem z serii Maestro, a ostatnimi urządzeniami Audio Analogue'a, których miałem przyjemność słuchać w kontrolowanych warunkach był odtwarzacz i wzmacniacz z serii... Crescendo. Tak - taki sam lub bardzo podobny do tego, który właśnie trafił do naszego testu. Wydaje się, że producent nie wprowadzał w tym czasie większych modyfikacji, ale szczerze mówiąc ucieszyłem się z ponownego spotkania ze sprzętem tej marki, bo darzę ją dużym szacunkiem, żeby nawet nie powiedzieć - sentymentem.

Z dzisiejszego punktu widzenia wydaje mi się aż dziwne, że żadne z urządzeń Audio Analogue'a nie wylądowało w moim systemie odsłuchowym. Niestety włoska firma nie zawsze miała szczęście w naszym kraju. Z tego, co pamiętam, jej pierwsi dystrybutorzy nie dysponowali wielkimi funduszami na promocję, więc kiedy kilkanaście lat temu przypadkiem trafiłem na wspomnianą integrę Puccini, ostatecznie wybrałem wzmacniacz "pewniejszej" marki. Może nawet słusznie, bo później włoska firma chyba całkowicie zniknęła z naszego rynku, a kiedy pojawiła się ponownie, jej produkty nie były dostępne w żadnym sklepie, tylko bezpośrednio u dystrybutora. Włosi prawdopodobnie mieli tego dosyć, więc przeszli do jednej z największych firm w Polsce i choć wreszcie ich produkty były dostępne w wielu salonach w całym kraju, musiały zmierzyć się z kilkoma utytułowanymi konkurentami - markami, które funkcjonują w naszym kraju od wielu lat bez większych przerw, częstych zmian dystrybutora czy innych problemów. Doszło więc do kolejnego przejęcia i teraz Audio Analogue funkcjonuje pod skrzydłami nowej firmy, która najwyraźniej mocno wzięła się do pracy. W sieci zaczęły pojawiać się newsy i recenzje, włoskie urządzenia pojawiły się również na tegorocznej wystawie Audio Video Show, a teraz wylądowały u nas. Ja już wiem co to za sprzęt, ale postanowiłem podejść do tematu poważnie i przeprowadziłem cały test tak, jak trzeba.

Audio Analogue Crescendo

Wygląd i funkcjonalność

Włosi przyjęli dość prosty klucz jeśli chodzi o nazewnictwo swoich produktów. Jedne urządzenia otrzymują nazwy pochodzące wprost z terminologii muzycznej (Aria, Crescendo, Maestro, Fortissimo, Vivace), inne natomiast sygnowane są nazwiskami włoskich kompozytorów (Puccini, Paganini, Bellini, Donizetti, Rossini, Cherubini, Verdi). Mając na uwadze muzyczny dorobek tego kraju, źródełko z nazwiskami i terminami szybko się nie wyczerpie. Co ciekawe, oba testowane dziś urządzenia nazywają się po prostu Crescendo (dla rozróżnienia producent stosuje gdzieniegdzie dopiski Crescendo CD i Crescendo AMP), jednak seria do której należą otrzymała nazwę ArmoniA i można w niej znaleźć również droższy komplet - odtwarzacz i wzmacniacz Fortissimo oraz przetwornik z przedwzmacniaczem o nazwie Vivace. Jakiś czas temu w tej linii obecny był również tuner FM z wbudowanym przedwzmacniaczem, ale chyba konstruktorzy uznali, że dobry DAC z funkcją regulacji głośności jest dziś bardziej praktycznym i potrzebnym urządzeniem. Być może w przyszłości dołączy do niego dedykowana końcówka mocy. Byłoby to jak najbardziej na czasie, choć można też kupić integrę Crescendo i użyć bezpośredniego wejścia oznaczonego jako ByPass.

Crescendo to po prostu porządny, elegancki system stereo bez zbędnych ozdobników. Oba urządzenia otrzymały w pełni metalowe obudowy z aluminiowymi panelami frontowymi dostępnymi w kolorze czarnym lub srebrnym. Przyznam, że obie wersje prezentują się bardzo atrakcyjnie, a srebrna nawet trochę przypomina komplet Paganini 192/24 + Puccini Settanta. Odtwarzacz to praktycznie klasyka smaku - z przodu mamy tylko włącznik, szufladę napędu, wyświetlacz, cztery przyciski obsługujące podstawowe funkcje i odbiornik podczerwieni. Z tyłu - wyjście analogowe w postaci pary gniazd RCA, pojedyncze cyfrowe wyjście koaksjalne, złącza triggera i trójbolcowe gniazdo zasilające IEC. Wzmacniacz z przodu ma identyczny, mechaniczny włącznik, duże gniazdo słuchawkowe 6,3 mm, obok mniejszego jacka 3,5 mm będącego dodatkowym wejściem analogowym dla odtwarzaczy przenośnych, smartfonów i innych tego typu źródeł, duże pokrętło umieszczone w samym centrum panelu czołowego i odbiornik podczerwieni po prawej. Gała pełni dwie funkcje - kręcąc nią regulujemy głośność, a naciskając - zmieniamy aktywne źródło dźwięku. Projektanci pomyśleli nawet o czytelnym oznaczeniu tych funkcji aby nikt nie zastanawiał się jak u licha zmienić wybrane domyślnie wejście, co sygnalizują także diody umieszczone po lewej stronie. Rządek identycznych, niebieskich lampek po prawej pokazuje z kolei poziom wysterowania, co jest akurat całkiem sprytne. Podczas wieczornego odsłuchu jedna dioda umieszczona na pokrętle tak naprawdę nie daje pojęcia o poziomie głośności, bo nie mamy żadnego punktu odniesienia. Tutaj sytuacja jest jasna - wraz ze wzrostem poziomu głośności rośnie liczba świecących się lampek i jasność ostatniej z nich. Na ucho sama regulacja odbywa się płynnie, a diody są tylko punktami orientacyjnymi. Ciekawą opcją są cztery tryby pracy potencjometru, stworzone z myślą o współpracy z różnymi kolumnami. Dostępne są cztery różne skale – trzy zostały zaprojektowane różnej czułości głośników, a czwarta obejmuje 79 stopni, każdy po 1 dB. Tutaj z pomocą przychodzi nam instrukcja obsługi, w której cała procedura jest dokładnie opisana i wyjaśniona. Za pomocą odpowiedniej kombinacji przycisków na pilocie można także ustawić balans lub przestawić jedno z wejść liniowych w tryb bezpośredniego wejścia do końcówki mocy. Ponieważ oba włączniki na przednich ściankach faktycznie odłączają prąd od całego układu, we wzmacniaczu przewidziano tryb standby, który aktywujemy po prostu zmniejszając poziom głośności do zera. Odtwarzacz możemy natomiast przełączyć w tryb czuwania poprzez dłuższe naciśnięcie przycisku otwierania szuflady. Pamiętam, że podobne rozwiązanie z "wyciszającym" pokrętłem Audio Analogue stosował już dawno temu, i to nawet we wzmacniaczach wyposażonych w zwykłe, analogowe potencjometry. Zaplecze wzmacniacza wygląda tak, jak powinno - mamy tu rządek analogowych gniazd RCA - pięć wejść i jedno wyjście liniowe, pojedyncze terminale głośnikowe z plastikowymi nakrętkami, złącze triggera i gniazdo zasilające IEC.

Przechodzimy do tradycyjnej sekcji plusów i minusów. Pierwszą dużą zaletą włoskiego systemu jest jego klasyczny wygląd i wysoka jakość wykonania. Oczywiście nie jest to jeszcze poziom hi-endowy, ale dwa metalowe klocki wyposażone w kilka sprytnych rozwiązań i utrzymane w minimalistycznym stylu naprawdę mogą się spodobać audiofilom szukającym sprzętu z klasą za rozsądne pieniądze. Wzmacniacz jest mądrzejszy, niż mogłoby się wydawać - producent prawdopodobnie mógłby go wyposażyć w wyświetlacz, ale pozostał przy klasycznym układzie panelu frontowego i moim zdaniem bardzo dobrze zrobił. Wchodzenie w ustawienia menu za pomocą przytrzymywania konkretnych przycisków na pilocie może wydawać się nieco średniowiecznym pomysłem, ale bądźmy szczerzy - podczas normalnego użytkowania nie mamy już potrzeby przestawiania charakterystyki pracy potencjometru lub regulowania balansu co dwie godziny, więc ostatecznie zostaje nam tylko to, co najważniejsze. Dobre wrażenie zrobiła na mnie także kultura pracy odtwarzacza. Pewnie - istnieją kompakty z bardziej zaawansowanymi napędami, ale rzadko który odtwarzacz z takim w pełni audiofilskim, projektowanym od podstaw transportem można kupić za mniej, niż dziesięć tysięcy złotych. Szkoda, że producent nie wyposażył swojego źródła w jakiekolwiek wejście cyfrowe. Standardowy komplet złożony z wejścia koaksjalnego, optycznego i USB z pewnością poszerzyłby funkcjonalność odtwarzacza, a tak klient chcący słuchać czegoś innego niż płyty kompaktowe, musi siłą rzeczy zaopatrzyć się w zewnętrznego DAC-a. Owszem, można rozbudować wieżę o model Vivace, ale ten jest zauważalnie droższy od każdego z testowanych dziś klocków. Dużym plusem jest obecność gniazda słuchawkowego we wzmacniaczu - to na pewno ukłon w stronę audiofilów, którzy albo lubią albo też muszą czasami przesiąść się na nauszniki. Gniazdo 6,3 mm daje do zrozumienia, że Crescendo obsłuży nawet trudniejsze do napędzenia, audiofilskie słuchawki, a nie tylko te stworzone z myślą o smartfonach i tabletach. Oczywiście spróbowałem i muszę powiedzieć, że jakość wbudowanego wzmacniacza słuchawkowego jest naprawdę dobra. Maleńkim minusem są natomiast głośne odgłosy towarzyszące włączaniu i wyłączaniu urządzeń za pomocą głównych przycisków zasilania. Słychać wówczas nie tylko pstryknięcie samego guzika, ale nawet całą obudowę. Myślę, że dobrym pomysłem byłoby wytłumienie pokrywy w każdym z klocków za pomocą kawałków maty bitumicznej. Taką operację można jednak przeprowadzić samodzielnie i to niewielkim kosztem - należy tylko pamiętać aby nie zakleić otworów wentylacyjnych.

A propos rozkręcania - podczas testu byłem świadkiem wymiany jednej z płytek wewnątrz wzmacniacza, zawierającej układy sterujące i diody widoczne z przodu. Celem tej modyfikacji było zmniejszenie jasności lampek, które według niektórych klientów zbyt mocno dawały po oczach. Cała operacja włącznie z rozkręceniem obudowy, demontażem pokrętła i wymianą wspomnianej płytki trwała może z pięć minut, a pewnie udałoby się to zrobić krócej gdybyśmy wraz z dystrybutorem nie ucięli sobie miłej pogawędki. Jeśli właściciele systemu Audio Analogue'a mogą liczyć na taki serwis, to szczerze zazdroszczę, bo w przypadku wielu urządzeń audio ewentualna naprawa to prawdziwy koszmar. Tutaj oczywiście nic się nie zepsuło, operacja miała na celu tylko wymianę jednej płytki na inną, z mniej agresywnym podświetleniem, natomiast wniosek jest prosty - właściciele sprzętu Audio Analogue'a nie mają się o co martwić. Nawet gdyby coś złego im się przytrafiło, naprawa powinna być szybka i niezbyt kosztowna. Wierzcie mi, to jest ważniejsze, niż mogłoby się wydawać.

Audio Analogue Crescendo

Brzmienie

Tuż po dostarczeniu systemu Crescendo do naszej sali odsłuchowej rozpoczęliśmy etap wygrzewania, choć oba urządzenia prawdopodobnie już wcześniej trochę pograły. Drugiego dnia, kiedy jeszcze nie planowaliśmy krytycznych odsłuchów, nadarzyła się okazja do przeprowadzenia bezpośredniego porównania włoskiego wzmacniacza z Atollem IN100 SE. Ciężka próba bowiem francuska integra uchodzi za jeden z najlepszych piecyków w swojej cenie, a ponieważ odsłuch przeprowadzany był na kolumnach Dynaudio Excite X32, spodziewałem się, że z tarczą z tego pojedynku wyjdzie Atoll. Ale jak to w świecie audio bywa, ogłosiłem jego zwycięstwo trochę przedwcześnie, bo po którymś z kolei przepięciu kabli na prowadzenie delikatnie wysunął się Audio Analogue. Okazało się, że akurat z tymi kolumnami zgrał się bardzo dobrze, prezentując neutralne, szybkie i otwarte brzmienie. Po zmianie kolumn na Audiovectory QR3 wygrywał znów Atoll, dając trochę więcej gładkości i przyjemnej barwy, ale wciąż z rewelacyjną dynamiką. Odsłuch przypominał trochę porównanie kabrioletów Porsche 911 Turbo i Audi R8 V10 w programie Top Gear - przy pierwszym podejściu wygrało Porsche, ale po zamianie kierowców to Audi przekroczyło linię mety niemal z identyczną przewagą. Zatem obiektywnie rzecz biorąc między Crescendo a IN100 SE należałoby ogłosić remis, co i tak było dla mnie niemałym zaskoczeniem, bo Atoll naprawdę jest jednym z najlepszych wzmacniaczy w swojej cenie. Znalezienie wzmacniacza, który mógłby mu dorównać nie jest łatwym zadaniem, a jednak Audio Analogue już w pierwszym odsłuchu napędził mu stracha. Zapowiadało się na sensację.

Dalszą część testu przeprowadzałem już w komplecie, jednak zachęcony takimi rezultatami sięgnąłem po kilka par kolumn z wyższej półki. Wynik był bardzo satysfakcjonujący, ale przecież nie liczy się tylko to czy dany sprzęt jest dobry czy nie, ale przede wszystkim to jak gra i jakie jest jego podejście do muzyki. Pod tym względem system Crescendo trochę wyłamuje się z firmowej filozofii kształtowania brzmienia, a przynajmniej odstaje od tego, z czym od wielu lat kojarzyły mi się urządzenia tej marki. Nie ma tu zbyt wiele romantycznego ciepła, a jeśli już, to zamiast niego można tu usłyszeć raczej pewną dozę gładkości, zapewniającą odpowiednią kulturę grania. Ocieplenia praktycznie nie ma, bo Crescendo stawia na neutralność i prawdę o muzyce. Zakres średnich tonów na pewno nie jest uprzywilejowany. Powiedziałbym nawet, że to skraje pasma delikatnie wybijają się na pierwszy plan, dając brzmienie potężne i jednocześnie szczegółowe. Nie jest to oczywiście żaden chamski efekt rodem z budżetowego amplitunera, ale bas jest głęboki, mocny i zwarty, a wysokie tony na pewno niczego przed nami nie ukrywają. W odróżnieniu od urządzeń Audio Analogue'a, które pamiętam z dawnych lat, testowany system niczego nie zmiękcza, nie zagęszcza i nie osładza. Ma w sobie na tyle gładkości i spójności aby dźwięk nie sprawiał wrażenia agresywnego czy przeostrzonego, ale ogólna charakterystyka systemu Crescendo zbudowana jest przede wszystkim na dynamice, rozdzielczości, neutralnej barwie i mocnych niskich tonach. Prawdopodobnie to właśnie dlatego włoski wzmacniacz tak dobrze wypadł z kolumnami Dynaudio, które z kolei oferują brzmienie ciepłe, przyjemne i skoncentrowane na średnicy. To połączenie naprawdę wypaliło, co automatycznie daje nam jasną podpowiedź co do kolumn, jakich należy szukać do tego systemu.

Włoski system nie ma jakichkolwiek problemów z zasięgiem najniższych częstotliwości. Nawet w wymagającej pod tym względem muzyce elektronicznej bas schodził tam, gdzie powinien. Wzmacniacz dzielnie zapuszczał się w coraz głębsze rejony, a pierwsze objawy zadyszki pojawiały się dopiero na ekstremalnie wymagających pod tym względem nagraniach. Wysokie tony w wydaniu Crescendo są szczegółowe i wyraziste, czasami wręcz do bólu. Jeśli coś ma zapiszczeć i zakłuć w uszy, włoski system na pewno tego nie wygładzi, ale też nie można mu zarzucić przesadnego rozjaśnienia. Góra pasma jest lekko rozświetlona, ale nie wychodzi przed szereg i nie stara się zdominować przekazu. Wrażenie szczegółowości nie wynika tutaj ze zwiększonej ilości wysokich tonów, a raczej z ich dźwięcznego i konkretnego charakteru. Na tle lekko podkreślonych skrajów pasma, średnica prezentuje się zupełnie normalnie. To ona jest tutaj najrzetelniej odwzorowanym zakresem, przede wszystkim pod względem barwy. Wokale może nie mają jakiejś urzekającej gęstości charakterystycznej chociażby dla wzmacniaczy lampowych, ale przecież nie o to chodziło i nie każdemu taki rodzaj prezentacji musi pasować. Crescendo stawia na konkret, a nie romantyczną atmosferę, a dodatkowo jest systemem bardzo wiernym i stałym w uczuciach. Nie ma ulubionej muzyki, nie gra raz lepiej, a raz gorzej, co również jest niezwykle istotną zaletą. Jedyne, co może popsuć mu humor to źle zrealizowane nagrania. Większość włoskich urządzeń potrafi tutaj sporo wybaczyć, ale nie tym razem. Testowany system mimo niewygórowanej ceny potrafi obnażyć niedoskonałości nagrań jak dobre, przejrzyste słuchawki. Albumy nagrane w sposób suchy i tranzystorowy mogą wypaść wyjątkowo nieprzyjemnie, natomiast audiofilskie płyty zostaną nagrodzone. Należy o tym pamiętać, bo nie każda kolekcja płyt przeżyje spotkanie z takim sprzętem. No chyba, że potraficie czerpać przyjemność nie tylko z cudownego brzmienia dobrze zrealizowanych nagrań, ale także z obserwowania wpadek realizatorów i artystów. Jeśli tak, to włoski system pokaże w tym względzie bardzo wiele, pozwalając odkryć dobrze znane płyty na nowo. A czy okażą się lepsze czy gorsze, niż myśleliście - to już w wielu przypadkach pozostanie tajemnicą aż do momentu odsłuchu na nowym sprzęcie.

Z rzeczy, o których jeszcze nie wspomniałem na pewno warto wymienić dynamikę i przestrzeń. Za tę pierwszą odpowiedzialny jest oczywiście głównie wzmacniacz i powiem szczerze, że patrząc na jego parametry techniczne nie spodziewałem się aż takiego uderzenia. Włoski piecyk ładuje jak zły, ma niezwykłą jak na ten przedział cenowy chęć grania i potrafi tchnąć życie nawet w nieco nudnawe płyty. Oprócz grania z odpowiednią potęgą, umie także pochylić się nad drobnymi kontrastami w skali mikro, i moim zdaniem to właśnie dynamika na tym poziomie przesądza o ogólnym odbiorze brzmienia. Przestrzeń systemu Crescendo to przede wszystkim umiejętność grania szeroko, z czytelnie zarysowanymi źródłami. W wymiarze głębi Audio Analogue stawia na czytelny pierwszy plan z wyraźnymi konturami instrumentów i wrażeniem lekkiego przybliżenia muzyków do słuchacza. Wpisuje się to w konkretny i analityczny charakter brzmienia tego kompletu. Patrząc na połączenie kilku elementów tego dźwięku, można by było nawet nazwać go "monitorowym". Minusy? Hmm... Może średnica mogłaby być bardziej wyrazista. Oprócz tego każda jedna rzecz, którą mógłbym w tym miejscu wymienić, nie byłaby obiektywną wadą, ale elementem takiego, a nie innego kursu obranego przez konstruktorów tego systemu. Skoro postawili na brzmienie dynamiczne, czyste, neutralne i szczegółowe, idiotyzmem byłoby napisać, że jest w nim za mało ciepła, bas nie jest wystarczająco bułowaty, a wysokie tony nie maskują niedoskonałości nagrań. To tak jakby zamówić w indyjskiej restauracji kurczaka w ostrych przyprawach, a potem narzekać, że sos nie był dostatecznie łagodny, a na czubku nie było ananasa i bitej śmietany. Crescendo to dość wyraźna wizja dźwięku, którą słychać praktycznie od pierwszych minut. Każdy audiofil powinien wiedzieć co z takim dźwiękiem zrobić i do czego taki zestaw będzie się najlepiej nadawał. Może nie jest to włoskie granie w wydaniu stereotypowym, ale z tego co wiem, włoski parlament nie uchwalił żadnej ustawy nakazującej producentom sprzętu audio stroić swoje urządzenia w jedyny słuszny sposób, czego dowodem są takie urządzenia, jak Audia Flight Three S, Albedo HL 2.2 czy Sonus Faber Principia 3. Ale żeby nie było tak jednostronnie, na koniec dodam, że pod koniec testu podłączyłem do włoskiego kompletu kolumny Pylon Audio Diamond 28, włączyłem "The Songs of Distant Earth" Mike'a Oldfielda i było bardzo, bardzo przyjemnie. Z takim sprzętem da się zrobić naprawdę dużo. Trzeba tylko wiedzieć jak.

Audio Analogue Crescendo

Budowa i parametry

System Crescendo jest wstępem do oferty firmy Audio Analogue. Producent deklaruje, że podczas jego tworzenia nie skupiano się tylko na specyfikacji technicznej, ale przede wszystkim położono nacisk na finalne brzmienie. Kluczem do jego uzyskania miał być odpowiedni dobór komponentów, w tym okablowania stworzonego we współpracy z firmą AirTech zbudowanego z najwyższej jakości przewodników z miedzi OCC o czystości 7N. Wzmacniacz wyposażono w pięć wejść liniowych z tyłu oraz jedno dodatkowe wejście 3,5 mm z przodu urządzenia, wyjście do nagrywania oraz wyjście słuchawkowe 6,3 mm na przednim panelu. Integra dysponuje mocą 50 W przy obciążeniu 8 Ω i 80 W przy 4 Ω, przy czym w obu przypadkach zniekształcenia THD są mniejsze, niż 0,05%. Wewnątrz najwięcej miejsca zajmuje transformator toroidalny z oddzielnymi odczepami dla przedwzmacniacza i końcówki mocy. Cała elektronika zmieściła się na dwóch płytkach, przy czym na jedna odpowiada właściwie tylko za przesyłanie prądu z gniazdka do włącznika, a stamtąd do transformatora. Druga płytka znajduje się przy samych gniazdach, a od zasilacza oddzielają ją aluminiowe radiatory. Droga sygnału jest zatem tak krótka, jak to tylko możliwe.

W odtwarzaczu zastosowano wyjątkowy projekt stopnia wyjściowego wykorzystujący filtr piątego rzędu. Producent zapewnia, że urządzenie to jest efektem dogłębnych badań oraz skupienia się na najdrobniejszych detalach. W urządzeniu zastosowano technologie wykorzystywane wcześniej w referencyjnych odtwarzaczach. Mechanizm CD zastosowany w odtwarzaczu to CD-5010B, specjalnie opracowany przez firmę TEAC dla urządzeń audio wysokiej klasy. Konstrukcję CD-5010B oparto na mechanizmie obracającym płytę ze znacznie niższą prędkością, oferując wysokiej jakości odczyt. Główną zaletą tego rozwiązania jest znaczne zmniejszenie zniekształceń jitter. Inżynierowie Audio Analogue'a pracowali z firmą TEAC podczas opracowywania i testowania mechanizmu, kładąc szczególny nacisk na kwestie mechaniki oraz redukcji wibracji. Przetwornik cyfrowo-analogowy zbudowano w oparciu o zegar wejściowy oferujący bardzo niski jitter firmy Burr Brown oraz kość DAC Texas Instruments oferującą obsługę sygnałów do 24 bit/192 kHz. Obwód przetwornika umieszczono na osobnej płytce aby uniknąć wszelkich zakłóceń pochodzących od sygnałów wysokiej częstotliwości. Podobnie, jak we wzmacniaczu, wewnętrzne okablowanie poprowadzono przewodami z miedzi OCC 7N.

Audio Analogue Crescendo

Konfiguracja

Pylon Audio Diamond 28, Audiovector QR3, PMC Twenty 5.24, Dynaudio Excite X32, Apertura Armonia, T+A E-Serie Music Player Balanced, Cardas Parsec, Equilibrium Tune 33 Light, Enerr Tablette 6S, Enerr Symbol Hybrid, Solid Tech Radius Duo 3.

Werdykt

Audio Analogue Crescendo to świetny system będący realną alternatywą dla wzmacniaczy i odtwarzaczy innych uznanych producentów, którzy z każdą kolejną generacją odchudzają swoje produkty lub brną w jakąś plastikową, cyfrową tandetę. Moim zdaniem gwiazdą tego zestawienia jest integra, ale i w komplecie włoska wieża naprawdę daje radę - oczywiście pod warunkiem, że słuchamy muzyki głównie z płyt kompaktowych. Brzmienie testowanego zestawu to przede wszystkim dynamika, przejrzystość, szybkość i rzetelnie odwzorowana barwa, ale jeśli dobrze dobierzecie kolumny i całą resztę toru, odkryjecie w tym dźwięku znacznie, znacznie więcej. Crescendo to propozycja dla audiofilów szukających dobrej, rzetelnej elektroniki utrzymanej w minimalistycznym stylu, a także pewny strzał dla tych, którzy przymierzają się do zakupu pierwszego systemu stereo z prawdziwego zdarzenia. Wystarczy dobrać do niego odpowiednie kolumny - ja zacząłbym poszukiwania od któregoś z modeli Pylon Audio, Xaviana, Audium, Dynaudio, DALI, Kudosa, AudioSolutions lub czegoś w tym stylu. Po raz kolejny okazało się, że włoski sprzęt rzeczywiście ma w sobie "to coś", a ja mam już apetyt na spotkanie z droższymi urządzeniami ze słonecznej Toskanii.

Audio Analogue Crescendo

Dane techniczne

Crescendo CD
Rodzaj przetwornika: 24-bitowy
Zniekształcenia: <0,003 %
Stosunek sygnał/szum: 97 dB
Wyjście analogowe: 2,0 V (RMS)
Wyjście cyfrowe: koaksjalne
Wymiary (W/S/G): 8,1/44,5/35 cm
Masa: 6,8 kg
Cena: 3999 zł

Crescendo AMP
Moc: 50 W/8 Ω, 80 W/4 Ω
Stosunek sygnał/szum: >100 dB
Impedancja wejściowa: 40 kΩ
Poziom wzmocnienia: 27 dB
Wejścia analogowe: 5 x RCA
Wyjście analogowe: rec-out
Wymiary (W/S/G): 8,1/44,5/35 cm
Masa: 10,5 kg
Cena: 3999 zł

Sprzęt do testu dostarczyła firma Audio Analogue Polska.

Zdjęcia: Marcin Jaworski, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga5Rownowaga5Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga5Rownowaga5RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy8

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy6

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo24

Jakość wykonania
Poziomy6

Funkcjonalność
Poziomy6

Cena
Poziomy7

Nagroda
sl-rekomendacja


Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Nowe testy

Poprzedni Następny
ELAC Miracord 50

ELAC Miracord 50

ELAC to firma jednoznacznie kojarzona z zestawami głośnikowymi. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego, bo w ich produkcji specjalizuje się od wielu, wielu lat. Niemcy skupili się na kolumnach...

Fezz Audio Silver Luna

Fezz Audio Silver Luna

Choć żyjemy w epoce smartfonów i inteligentnych głośników, miłośnicy sprzętu audio wciąż chętnie kupują wzmacniacze lampowe. Mogłoby się wydawać, że urządzenia zbudowane w oparciu o tę technologię są z góry...

My Monitors MY5

My Monitors MY5

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego domowy sprzęt audio tak bardzo różni się od tego używanego przez profesjonalistów? Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda podobnie - mamy źródła, przetworniki, wzmacniacze i zestawy...

Komentarze

Ryś
Na ile uciążliwa jest rozjeżdżająca się stereofonia przy normalnym słuchaniu całej playlisty? Problem według dystrybutora nie występował nawet przy WX-030, któr...
Lukasz
Nie za bardzo rozumiem skąd fenomen tego klocka, obecna wersja prezentuje się powiedzmy w miarę, ale nawet do polskich innych klocków wiele im brakuje, miałem j...
Razr
@Jacek - To miałeś pecha, że kupiłeś taki streamer przed wejściem nowszego modelu NA6006, który ma sporo nowych rzeczy, między innymi HEOS-a. NA6005 był już dos...
Jacek
Używam tego odtwarzacza od prawie roku. Brzmienie wspaniałe. Bardzo ciepłe. Idealnie wpasowane w mój gust. Obsługa niestety koszmarna. Aplikacja na Androida bar...

Bannery boczne

Płyty

P.O.D. - Circles

P.O.D. - Circles

Wielu z nas na przełomie wieków przeżyło chwilową fascynację nu metalem. We wszystkich środkach przekazu można było usłyszeć Limp Bizkit,...

Newsy

Audio-Technica ATH-L5000

Audio-Technica ATH-L5000

Japoński producent słuchawek poszerzył swoje portfolio o nowy model klasy high-end. ATH-L5000 już w chwili rynkowego debiutu staje się synonimem...

Nowości ze świata

  • 2018 marks the 35th anniversary for Sonus Faber who welcomed the month of May with the launch of our Sonetto Collection - a declaration of "Made in Italy" representing the world of Italian tradition, culture, and craftsmanship. Today, we continue...

  • 2018-11-09 11:23:00RHA has confirmed the launch of its first true wireless earbuds, the TrueConnect. The earphone is engineered for industry-leading sound and call quality with 25-hour battery life and IPX5 rating. These impressive credentials ensure that the TrueConnect delivers incredible...

  • When Audiolab launched the iconic 8000A in 1983, it swiftly became Britain's favourite 'step-up' from the budget amps of the time. Its crisp ergonomics, high-quality engineering, useful range of facilities and excellent all-round sound won it a legion of fans,...

Prezentacje

Sukces mierzony głośnikami - Pylon Audio

Sukces mierzony głośnikami - Pylon Audio

Polski sprzęt audio - to hasło przeciętnemu obywatelowi naszego kraju kojarzy się ze wzmacniaczami, kolumnami głośnikowymi i gramofonami sprzed kilku dekad. Większość z nas wyobraża sobie piękne wieże Unitry, Diory czy Radmora, kultowe Altusy lub gramofony takie, jak Daniel, Adam czy Bernard. Jeżeli myślicie, że to wszystko relikty minionego systemu,...

Poradniki

Dyskografie

The Grand Astoria - Miszmasz po rosyjsku

The Grand Astoria - Miszmasz po rosyjsku

The Grand Astoria to grupa zwariowanych Rosjan z Petersburga. Zespół powstał w 2009 roku z inicjatywy Kamille Sharapodinova - gitarzysty...

Galerie

30 hitów wystawy High End 2018

30 hitów wystawy High End 2018

Jeżeli chcecie się dowiedzieć co ciekawego będzie się działo na rynku audio w ciągu najbliższych kilku miesięcy, wystarczy wybrać się...

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Yamaha PF-1000

Yamaha PF-1000

Kiedy trafiłem w sieci na to zdjęcie, postanowiłem dowiedzieć się więcej o widocznym na nim gramofonie. Raz, że maszyna wygląda...

Partnerzy StereoLife

Sidemainstream
Muzyczny blog Jędrzeja Dobosza. Jak twierdzi sam autor, nieważne czy podąża się autostradą głównego nurtu, czy też pobocznymi, alternatywnymi dróżkami - ważne, aby muzyka była dobra.
Rock'n'Roll Will Never Die!
Tytuł mówi w zasadzie wszystko. Blog prowadzony przez naszego specjalistę od szeroko pojętej muzyki rockowej - Pawła Pałasza. Mamy nadzieję, że nie zginie nigdy!
Music On The Head
Muzyczny blog naszego redakcyjnego kolegi, Jarka Święcickiego. O płytach, sprzęcie i ciekawostkach z życia audiofila.
Rolowy Świat Muzyki
Blog prowadzącego nasz dział muzyczny Karola Otkały, w skrócie Rola. Mnóstwo dobrej muzyki i nie zawsze poprawnych politycznie komentarzy.
The Rockferry
Blog Zuzanny Janickiej o muzyce i wszystkim, co z nią związane. Nowości, płyty, wydarzenia, zestawienia, wywiady... Prawdziwa kopalnia wiedzy o muzyce.

Słownik

Poprzedni Następny

SACD

To format wyróżniający się wyższą jakością brzmienia w porównaniu do standardowych płyt CD, co zawdzięcza głównie wykorzystaniu lepszych parametrów zapisu i formatu DSD. Sygnał kodowany w tej technologii zapewnia o...

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.