Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Sennheiser IE 40 PRO

Sennheiser IE 40 PRO

Elektronika stworzona z myślą o profesjonalistach kusi audiofilów od dawna. Czasami nawet na tyle skutecznie, że poszczególne urządzenia przebijają się w nieco zmienionej formie na rynek amatorski. Nierzadko sami ich konstruktorzy są zaskoczeni pozytywnymi opiniami ludzi, którzy teoretycznie potrzebują tylko czegoś do słuchania muzyki w biurze, ewentualnie na spacerze lub w podróży. Czemu mieliby być zainteresowani sprzętem zaprojektowanym z myślą o wykonywaniu konkretnej pracy? Wystarczy jednak spojrzeć na problem trochę szerzej, aby zdać sobie sprawę z tego, że wszystko, co profesjonalne, sportowe, wojskowe lub ekskluzywne jest generalnie postrzegane jako lepsze. Ludzie na ulicy nie oglądają się za zwykłymi samochodami, które kupuje się po to, by spaliły jak najmniej benzyny i pomieściły pięcioosobową rodzinę, ale za usportowionym autem z ryczącym wydechem, obniżonym zawieszeniem i milionem plakietek "RS", "M" lub "Type R" - już tak. Komputer stacjonarny lub laptop może być bardzo fajny, ale będzie jeszcze fajniejszy jeśli producent wyraźnie zaznaczy, że został stworzony z myślą o grafikach komputerowych, programistach, a nawet graczach startujących w różnego rodzaju turniejach. Oczywiście w sklepie nie trzeba nikomu udowadniać, że faktycznie będziemy wykorzystywać taki komputer do pracy. Możemy nawet grać na nim w pasjansa, ale niewątpliwie dobrze jest wiedzieć, że nasz sprzęt potrafi o wiele, wiele więcej. Audiofile także uwielbiają profesjonalne zabawki. Nawet ci, którzy nie grają na żadnym instrumencie, nigdy nie stali na scenie i nie wiedzą jak wygląda studio nagraniowe. Wystarczy zobaczyć jakimi hasłami i obrazkami kuszą ich niektórzy producenci wzmacniaczy albo zestawów głośnikowych. Hi-endowe kolumny stojące za ogromną konsoletą? Końcówki mocy z kondensatorami spełniającymi standardy militarne? Po co to normalnemu melomanowi, który chce po prostu posłuchać muzyki? To proste - "profesjonalne" czasami naprawdę znaczy "lepsze". Czy jednak sprawdzi się to w przypadku słuchawek dokanałowych?

O ile włączenie profesjonalnego wzmacniacza lub aktywnych monitorów bliskiego pola do domowego systemu stereo może być kłopotliwe, to akurat ze słuchawkami sprawa jest dziecinnie prosta. Nie ma bowiem problemu dziwnych gniazd, przejściówek ani stolika niedostosowanego do urządzeń o niestandardowej szerokości, nie mówiąc już o stylistyce i jakości wykończenia. W środowisku profesjonalnym mało kto zwraca uwagę na takie detale. Można nawet powiedzieć, że do zbyt eleganckich kolumn, zbyt błyszczących wzmacniaczy i zbyt ekstrawaganckich słuchawek zawodowi dźwiękowcy podchodzą z dużą rezerwą. W przypadku "monitorów dousznych" nic takiego nas nie obchodzi. Nie ogranicza nas ani rodzaj wtyku, ani - w przeciwieństwie do modeli nausznych i wokółusznych - to, czy mamy do czynienia z konstrukcją otwartą czy zamkniętą. Jeżeli tylko pozwoli nam na to długość przewodu, moglibyśmy bez większego problemu zabrać do studia nawet bardzo drogie, hi-endowe amatorskie dokanałówki i nikt nie powinien patrzeć na nas spode łba. Co jednak wydaje się dla audiofilów jeszcze ważniejsze, nie ma żadnych barier ograniczających przedostawanie się profesjonalnych IEM-ów na rynek konsumencki. Największe tworzą sami producenci, dystrybutorzy i dealerzy. Przyjęło się bowiem, że zawodowcy nie chodzą do salonów z amatorskim sprzętem hi-fi, a melomani nie szukają wymarzonej elektroniki w sklepach z instrumentami muzycznymi, sprzętem dla dźwiękowców i DJ-ów, procesorami, przesterami i kolumnami estradowymi. To dwa zupełnie inne światy. Czy w salonie oferującym sprzęt Yamahy, Dynaudio, Focala, PMC lub JBL-a widzieliście kiedyś prawdziwe studyjne monitory tych marek? No właśnie...

Z dokanałówkami sprawa jest natomiast o tyle ciekawa, że nie korzystają z nich wyłącznie realizatorzy dźwięku, ale przede wszystkim muzycy, reporterzy, prezenterzy radiowi i telewizyjni, a nawet youtuberzy. Wszyscy, dla których liczy się wygoda użytkowania, bezawaryjność i dobry, wyraźny, stuprocentowo pewny dźwięk. Dokanałówki to dla wielu z nich najbardziej osobisty sprzęt. Ten, z którym pracują najbliżej. Numer dwa zaraz po mikrofonie lub instrumencie na którym grają. Ogromną popularnością w środowisku muzycznym cieszą się podobno spersonalizowane słuchawki z odlewanymi elementami dousznymi. Wykonuje się je na podstawie form powstałych z miękkiej masy, którą wciska się w małżowiny uszne - dokładnie tak, jak ma to miejsce podczas zamawiania aparatu słuchowego dla osoby niedosłyszącej. W wytwarzaniu tego typu słuchawek wyspecjalizowały się takie firmy, jak Ultimate Ears, Custom Art, JH Audio, ACS, Lime Ears, Westone czy 64 Audio. Korzyści płynące z takiego rozwiązania są oczywiste - lepsze dopasowanie do kształtu naszego ucha to wyższy komfort użytkowania i lepsza izolacja od zewnętrznego hałasu. Największą wadą customowych IEM-ów jest oczywiście cena. O kwocie rzędu kilkuset złotych należy jak najszybciej zapomnieć, albo dopisać sobie do niej jedno zero. Dlaczego? To wydaje się oczywiste - jeżeli już zdecydujemy się na odlewane dokanałówki, nie ma sensu wykonywać ich z materiałów niskiej jakości i wsadzać do nich tanich przetworników. Amator czy profesjonalista - nie każdy może pozwolić sobie na taki prezent. Dlatego też producenci słuchawek nie rezygnują z klasycznych dokanałówek z dopiskiem "PRO". Tematu nie porzucił także Sennheiser. Niemiecka firma wprowadziła niedawno trzy nowe modele - IE 40 PRO, IE 400 PRO i IE 500 PRO. Wyglądają, hmm... Zasadniczo tak samo. Żeby było ciekawiej, każdy dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych - czarnej i przezroczystej. "Czterdziestki" i "czterysetki" na oko są praktycznie nie do odróżnienia, natomiast "pięćsetki" można rozpoznać po przezroczysto-srebrnym kablu. Gdybyście chcieli któreś z nich kupić, na pewno zauważycie jednak różnicę w cenie - odpowiednio 429, 1499 i 2579 zł.

Sennheiser IE 40 PRO

Sennheiser IE 40 PRO

Wygląd i funkcjonalność

Wybierając sprzęt do testów, w podobnych sytuacjach zwykle decyduję się na model "środkowy". Zazwyczaj daje on najlepsze pojęcie o charakterze brzmienia dwóch pozostałych. Można założyć, że ten tańszy będzie trochę gorszy, a najdroższy w niektórych aspektach pokaże jeszcze więcej niż ten, którego słuchaliśmy. Nie zawsze się to sprawdza (czasami bywa i tak, że dwie wyższe pozycje niewiele się od siebie różnią, a ta najtańsza jest absolutnie do niczego), ale po jednym odsłuchu ma się już spore pojęcie na temat danej serii. Ewentualnie możemy zastanowić się czy potrzeba nam czegoś więcej i czy chcemy sprawdzić co pokaże nam kolejny model, czy nie. Dlaczego więc opisujemy najtańsze IE 40 PRO? Historia jest dość niecodzienna. Czasami zupełnie "pozakonkursowo" wypożyczamy do odsłuchów różne urządzenia - takie, których w danym momencie brakuje nam do przeprowadzenia innych testów, rynkowe nowości, które chcemy wstępnie ocenić przed zakwalifikowaniem ich do testu, a czasami i takie, których chcemy posłuchać w ramach, nazwijmy to, poszerzania swoich horyzontów. Inaczej nie bylibyśmy w stanie na przykład powiedzieć jak dany sprzęt prezentuje się na tle konkurencji. I choć nigdy nie będziemy mieli możliwości porównania każdego opisywanego wzmacniacza z każdym innym wzmacniaczem w zbliżonej cenie, staramy się trzymać rękę na pulsie i wiedzieć gdzie należy ustawić poprzeczkę. W ramach takiej akcji, pewnego dnia postanowiłem sprawdzić możliwości bezprzewodowych dokanałówek. Od polskiego dystrybutora Sennheisera wypożyczyłem więc trzy modele - CX 6.00BT, CX 7.00BT i Momentum Free. Ciekawa i pouczająca zabawa. Jeżeli ktoś śmieje się z audiofilów wsłuchujących się w różnice między kablami zasilającymi, proponuję wziąć takie Momentum Free (swoją drogą, nie są to jeszcze ekstremalnie drogie dokanałówki) i przekonać się jak zmieni się ich brzmienie po przeskoczeniu z iOS-a na Androida lub odwrotnie. Oczywiście z użyciem tej samej aplikacji, tej samej muzyki, na tych samych ustawieniach. Szok. A przecież to Bluetooth... Mimo rosnącej popularności tego typu słuchawek, dla mnie wniosek był jednak jeden - nie dość, że nie przepadam za dokanałówkami, to wersja bezprzewodowa ma moim zdaniem tyle samo minusów, co plusów. Niby fajnie, że z kieszeni nie wystaje nam kabel. Fajnie, ze w każdej chwili możemy wyjąć pchełki z uszu i zawiesić je sobie na szyi, a potem równie szybko wrócić do słuchania. Ale trzeba też pamiętać o wyłączeniu ich po zakończonym odsłuchu, a wyczerpany akumulator oznacza koniec zabawy, bez żadnego wyjścia awaryjnego (takiego, jak chociażby przewód, jaki znajdziemy na wyposażeniu większości bezprzewodowych modeli nausznych i wokółusznych).

Po dwóch dniach odwiozłem wszystkie trzy pudełeczka i podzieliłem się swoimi obserwacjami z młodym człowiekiem, który wydziela sprzęt niemieckiej firmy wszystkim dziennikarzom i blogerom w Polsce. "Hmm, a słuchałeś IE 40 PRO?" - powiedział. "Jeśli chodzi o modele bezprzewodowe, to mam podobne odczucia, ale wiesz, tutaj w pracy mogę słuchać muzyki na dowolnych słuchawkach Sennheisera i łapię się na tym, że zazwyczaj są to albo IE 80 S albo IE 40 PRO". Sięgnął do swojej magicznej szafeczki, wyciągnął małe pudełko i dodał coś, co bardzo mnie zaciekawiło - "Porównywałem ze sobą wszystkie trzy modele z tej serii - IE 40 PRO, IE 400 PRO i IE 500 PRO. I powiem ci, że w kategoriach obiektywnych, tym pierwszym niewiele brakuje do tych ostatnich. A jeżeli rozpatrujemy sprawę w kontekście relacji jakości do ceny, IE 40 PRO są absolutnie nie do pobicia". Naturalnie, na przestrzeni lat przyzwyczaiłem się do podobnych przechwałek, jednak jeżeli chodzi o modele, które przez samego producenta zostały wyraźnie ułożone w kolejności od najsłabszego do najmocniejszego, dystrybutor lub dealer danej marki raczej nie będzie przekonywał recenzentów, że najwięcej sensu ma kupno tego najtańszego. To wbrew wszelkiej logice. Jeśli już, mój rozmówca powinien zachęcać mnie do wypróbowania IE 400 PRO albo IE 500 PRO. Mało tego... Czy pracując w firmie, w której słuchawki Sennheisera dosłownie wyskakują z każdej szuflady i mając do dyspozycji wszystko od HD 201 aż po flagowe HD 820, siedzielibyście przy biurku słuchając muzyki na dokanałówkach za 429 zł?

Gdybym zabrnął do jednej z długich alejek elektronicznego supermarketu, nie wiedząc nic na temat opisywanego modelu, nie wiem czy zwróciłbym uwagę na pudełko z IE 40 PRO. To kolejny, niewielki kartonik, który oczywiście w jakiś sposób zachęca nas do sięgnięcia po jego zawartość, ale nie oszukujmy się - każdy producent stara się przyciągnąć klientów ładnymi zdjęciami, hasłami, danymi technicznymi i zapewnieniami o fantastycznym brzmieniu. Jeżeli jednak szukamy dobrych dokanałówek, a obsługa sklepu nie pozwoli nam chociażby wyjąć ich z opakowania (a z tym prawdopodobnie będzie ciężko, bo kto chciałby kupić używane słuchawki douszne), nie dowiemy się niczego - ani na temat brzmienia, ani komfortu użytkowania. W tym przypadku może zachęciłoby mnie logo Sennheisera, bo jest to jedna z tych firm, do których po prostu mam zaufanie (kiedyś, raz na jakiś czas, zdarzało jej się wypuszczać mniej udane modele albo zwyczajne gnioty, ale już od kilku lat nie udało mi się przyłapać Niemców na wpadce), ale gdyby na wieszakach obok zawisły dokanałówki innych marek, które także darzę dużym szacunkiem - JBL-a, Beyerdynamica, Focala, Denona, RHA, Finala albo B&O - sprawa nie byłaby już tak oczywista. Załóżmy jednak, że zdecydowałem się na IE 40 PRO. Ściągnąłem pudełko z wieszaka, poszedłem do kasy i przyjechałem z nim do domu. W środku? Standardowo. Oprócz słuchawek dostajemy tylko trzy pary alternatywnych gumeczek (czyli razem mamy do wyboru cztery - trzy z miękkiej gumy i jedną parę wykonaną z pianki z efektem pamięci), przyrząd do czyszczenia słuchawek oraz maleńkie, miękkie etui. Gdyby IE 40 PRO kosztowały 169 zł, z takiego wyposażenia byłbym nawet zadowolony, ale za 429 zł można było postarać się bardziej. Kupując słuchawki RHA MA750i za te same pieniądze, w komplecie otrzymamy utwardzony, zamykany na suwak futerał i 9 (!) par gumeczek na eleganckiej, metalowej karcie. Nawet testowane niedawno Kossy Porta Pro Wireless za 369 zł przyjechały w komplecie z twardym etui. No, ale... Kiedy już pozbędziemy się opakowania, najczęściej okazuje się, że używamy jednej pary końcówek, a dodatkowe akcesoria leżą na dnie szuflady. Pozostaje mieć nadzieję, że Sennheiser skupił się na samych słuchawkach. W końcu to sprzęt dla profesjonalistów.

Muszę przyznać, że o ile generalnie nie przepadam za tego typu słuchawkami, to z IE 40 PRO mógłbym się zaprzyjaźnić. Pchełki siedzą w uszach tak pewnie, że z powodzeniem mogłyby robić za słuchawki sportowe.

Faktycznie, IE 40 PRO sprawiają bardzo dobre wrażenie. Są solidnie wykonane, obudowy elementów dousznych mają ciekawy kształt, wtyczka na końcu kabla została pogrubiona i zabezpieczona przed zginaniem w jednym punkcie (to coś, czego wciąż jakoś nie może nauczyć się jeden z komputerowo-smartfonowych gigantów), a dodatkowo słuchawki mocowane są w taki sposób, aby pogrubione i wzmocnione od środka elastycznym drucikiem końcówki przewodów przy samych pchełkach zawijały się wokół uszu, zapobiegając wypadaniu dokanałówek nawet przy mocniejszym szarpnięciu. Pierwszy "montaż" wymaga oczywiście cierpliwości, ale kiedy już dopasujemy wszystko "pod siebie", zajmuje to dosłownie kilka sekund. Muszę przyznać, że o ile generalnie nie przepadam za tego typu słuchawkami, to z IE 40 PRO mógłbym się zaprzyjaźnić. Pchełki siedzą w uszach tak pewnie, że z powodzeniem mogłyby robić za słuchawki sportowe. Producent zapewnia, że przewód został wzmocniony tak, aby nie zaskoczyły go nawet różnego rodzaju "sytuacje stresowe" podczas występów na scenie, ale gdyby jednak coś mu się stało, elementy douszne są odłączane, a nowy kabel można kupić osobno za 109 zł. Nie znajdziemy tu oczywiście żadnego pilota do sterowania muzyką i odbierania połączeń telefonicznych, chociaż jeśli producent przewidział możliwość dokupienia innego kabla, może nie byłby to taki głupi pomysł. Tak, wiem, że IE 40 PRO to model przeznaczony do czegoś innego, ale wiadomo, jak to jest w dzisiejszych czasach. Ludzie lubią mieć dwa albo nawet trzy w jednym, a skoro opisywane słuchawki są tak wygodne, Sennheiser mógłby wprowadzić drugi kabel z pilotem i wówczas nawet zawodowcy mogliby w łatwy sposób przeobrazić swoje studyjne monitory w normalne, uniwersalne słuchawki do smartfona.

Sennheiser IE 40 PRO

Brzmienie

Wielu audiofilów wciąż nie może się przekonać do słuchawek dokanałowych. Wydaje mi się, że poza oczywistą kwestią wygody użytkowania i samego faktu wpychania sobie czegoś do ucha, dużą rolę odgrywa tu problem historyczny i wizerunkowy. Dla miłośników sprzętu z wysokiej półki, takie słuchawki to wciąż "pchełki" - coś, co dostajemy w zestawie ze smartfonem lub tabletem. Coś, czego najlepiej od razu się pozbyć i poszukać sobie normalnych, porządnych nauszników. Z drugiej strony nie da się zlekceważyć faktu, że słuchawki, które mieszczą się w dłoni, nie zepsują nam fryzury, pozostają niemal niewidoczne, a do tego dobrze izolują nas od zewnętrznego hałasu, są dzisiaj prawdziwym skarbem. Należy też pamiętać o tym, że w środowisku audiofilów funkcjonuje całkiem spora grupa ludzi, którzy lubią dokanałówki i chcą, aby jakością dźwięku dorównywały one najlepszym słuchawkom nausznym i wokółusznym. Kiedyś było to marzenie, abstrakcja, mrzonka. Ale dziś? Czym chata bogata! Hi-endowe dokanałówki planarne, hybrydowe "odlewy" z czterema przetwornikami armaturowymi, jednym przetwornikiem dynamicznym i jednym piezoelektrycznym, luksusowe "pchełki" za dwanaście, czternaście, szesnaście tysięcy złotych? Nie ma problemu. W tych warunkach IE 40 PRO to budżetówka. Rodzi się więc dość oczywiste pytanie - czy takie słuchawki zasługują na miano profesjonalnych? Czy brzmieniowo są w stanie obronić się nawet w starciu ze znacznie droższymi modelami stworzonymi z myślą o wymagających audiofilach?

Odpowiedzi dostarczyło mi już kilka pierwszych minut odsłuchu. Zdecydowanie tak. Obawiałem się, że z 10-mm przetwornikami dynamicznymi, IE 40 PRO mogą być tylko zwykłymi, niedrogimi amatorskimi dokanałówkami przepakowanymi w profesjonalne obudowy, z odpinanym kablem i dorobioną trochę na siłę filozofią. Ale dźwięk, jakim się do mnie odezwały, automatycznie przekreślił wszystkie tego typu podejrzenia. Tego nie da się podrobić. Nie da się także zapakować kiepskiego produktu w profesjonalne ubranko, wierząc w to, że interesujące opowieści o berlińskich muzykach chwalących sobie dany model sprawią, że klienci usłyszą coś, czego w słuchawkach za te pieniądze normalnie usłyszeć nie powinni. A ja miałem takie właśnie wrażenie, tylko akurat w znaczeniu jak najbardziej pozytywnym. Nie powinienem dostać takiego dźwięku z dokanałówek za 429 zł. Gdyby IE 40 PRO kosztowały 899 zł, pewnie ponarzekałbym na kiepskie wyposażenie i tanie etui, które średnio chroni słuchawki przed uszkodzeniem, ale po kilku odsłuchach doszedłbym do wniosku, że nie ma się tu do czego przyczepić. Werdykt byłby taki, że słuchawki może nie wyglądają jak milion dolarów, a ich opakowanie (nie mówiąc już o akcesoriach) jest przeciętne, ale brzmieniową są warte swojej ceny. Naprawdę. Wobec tego co mam powiedzieć w obliczu ich prawdziwej ceny? Nie wiem, nie będę się nawet gimnastykował.

Zaintrygowany, a wręcz - co tu dużo ukrywać - zachwycony jakością dźwięku profesjonalnych Sennheiserów, przeprowadziłem szybkie porównanie z q-Jaysami, które swego czasu kosztowały 1699 zł. Różnica była spora, ale wynikała raczej z charakteru, niż klasy brzmienia. IE 40 PRO pokazały równy, naturalny dźwięk, w którym takie cechy, jak przejrzystość i dynamika były zrównoważone spójnością, barwą i głębokim basem. q-Jaysy zagrały jaśniej, bardziej dobitnie i dosłownie, ale nie tak przyjemnie i, mimo wszystko, raczej już nie tak neutralnie. Do wyławiania z nagrań różnych brudów i mikrodetali wybrałbym q-Jaysy, ale do normalnego odsłuchu, a także do prawidłowego zrozumienia proporcji między poszczególnymi podzakresami, zdecydowanie sięgnąłbym po Sennheisery. Ten eksperyment naprawdę dał mi do myślenia, ale może porównywanie testowanych słuchawek z czterokrotnie droższymi dokanałówkami wyposażonymi w przetworniki armaturowe nie powie nam całej prawdy? Aby umieścić swoje rozważania w szerszym kontekście, sięgnąłem po RHA MA750i. Ta sama cena, przetworniki dynamiczne, w gruncie rzeczy podobna konstrukcja. Cóż... Zgodnie z moimi przypuszczeniami, IE 40 PRO dosłownie zjadły MA750i na śniadanie. W porządku, RHA to też bardzo fajne dokanałówki. Ba! Moim zdaniem nawet jedne z ciekawszych w swoim przedziale cenowym. Ale do jakości brzmienia Sennheiserów jest im jeszcze daleko. Obie próby wyraźnie pokazały, że to, co zauważyłem już podczas pierwszych minut odsłuchu było prawdą. Nic mi się nie wydawało, nie miałem lepszego dnia ani nie dałem się ponieść emocjom. IE 40 PRO po prostu grają tak, jak wielokrotnie droższe słuchawki. Myślę, że spokojnie mogą stanąć w szranki z audiofilskimi dokanałówkami za 800-1200 zł. Może nawet więcej. A dlaczego tak jest? I jak to w ogóle możliwe? Nie wiem, nie pytajcie. Zapytajcie ludzi z Sennheisera. Może coś im się pomyliło? Może o czymś zapomnieli albo liczyli na to, że profesjonaliści i tak sięgną po wyższe modele IE 400 PRO i IE 500 PRO, a amatorzy nawet nie dowiedzą się, że takie słuchawki istnieją?

Jak to możliwe, żeby słuchawki stworzone z myślą o zawodowcach oferowały tak przyjemne, miłe dla ucha brzmienie? Na pewno czegoś tu brakuje! Ale nie, nie brakuje. Bas jest głęboki, mięsisty i nasycony. Średnica ma w sobie trochę ciepła, ale dzięki temu wokale są bliskie i przekonujące. Wysokie tony są chyba najbardziej neutralne i poprawne. Nie uciekają w stronę zaokrąglenia i złagodzenia, ale też nie są przesadnie wyostrzone.

Wbrew pozorom, IE 40 PRO to jeden z tych produktów, których brzmienie wcale nie jest jednoznacznie nastawione na maksymalną rozdzielczość, obiektywizm i studyjną suchość. Fakt, grają dobrze zrównoważonym i naturalnym dźwiękiem, ale w zakresie niskich tonów czasami pozwalają sobie dopalić to i owo, a ich barwa jest moim zdaniem lekko ocieplona. Do tego, o czym wspomniałem wyżej, dokładają też fantastyczną spójność i coś, co chciałoby się podsumować jednym słowem - muzykalność. Nie wiercą nam dziury w głowie. Nie muszą. Jeżeli będziemy chcieli coś usłyszeć, z pewnością nie będzie to od nas wymagało wielkiego wysiłku. Mimo to, nie są to słuchawki nastawione na typowo analityczny odsłuch. Nie tworzą sztucznych barier i nie przebudowują brzmienia w taki sposób, abyśmy zwracali uwagę tylko na wybrane elementy przekazu. Wszystko odbywa się tu zaskakująco płynnie i spokojnie. Początkowo aż zacząłem nabierać podejrzeń... Jak to możliwe, żeby słuchawki stworzone z myślą o zawodowcach oferowały tak przyjemne, miłe dla ucha brzmienie? Na pewno czegoś tu brakuje! Ale nie, nie brakuje. Bas jest głęboki, mięsisty i nasycony. Średnica ma w sobie trochę ciepła, ale dzięki temu wokale są bliskie i przekonujące. Wysokie tony są chyba najbardziej neutralne i poprawne. Nie uciekają w stronę zaokrąglenia i złagodzenia, ale też nie są przesadnie wyostrzone. Wszystko to składa się na bardzo zdrowy, prawdziwy, ale łatwo przyswajalny dźwięk, z którym można spędzić więcej niż piętnaście czy dwadzieścia minut. I chyba o to tak naprawdę chodziło. W końcu profesjonaliści muszą nie tylko mieć pewność, że słyszą to, co powinni, ale także móc bez większego problemu wytrzymać w takich słuchawkach godzinę, dwie, trzy, a czasem o wiele, wiele dłużej. Gdybym natomiast miał wskazać element, który w brzmieniu IE 40 PRO najbardziej mnie zaskoczył, byłaby to przestrzeń. Po dokanałówkach z klasycznymi przetwornikami dynamicznymi po prostu nie spodziewałem się czegoś takiego. Nie będę nawet rozpisywał się na ten temat, bo pomyślicie, że zwariowałem. Jeżeli jednak będziecie mieli przyjemność zetknąć się z tymi słuchawkami, jest taki zespół, który nazywa się Hidden Orchestra, a na jego pierwszej płycie - "Night Walks" - jest kawałek "Strange". Posłuchajcie go od początku do końca. Tyle.

Sennheiser IE 40 PRO

Budowa i parametry

Sennheiser IE 40 PRO to profesjonalne słuchawki dokanałowe lub, jak kto woli, monitory douszne. Producent zapewnia, że ich przemyślana konstrukcja z opatentowanymi, odpornymi na pękanie złączami kablowymi gwarantuje pełną kontrolę nad odsłuchem nawet w trudnych warunkach scenicznych. Sercem dokanałówek są wysokiej jakości przetworniki dynamiczne o średnicy 10 mm. Poziom zniekształceń harmonicznych wynosi zaledwie 0,1% przy 1 kHz i 94 dB, a magnesy neodymowe zapewniają niezbędną moc z poziomem ciśnienia akustycznego sięgającym 115 dB. Jak przeczytamy w materiałach prasowych, wysoka wydajność w połączeniu z czystością i naturalnością brzmienia daje dodatkową zaletę w postaci zmniejszenia stresu akustycznego dla użytkownika, który będzie mógł ustawić odsłuchy na niższy poziom głośności. IE 40 PRO są wyposażone w odłączany przewód o długości 1,3 m. Specjalne złącze umożliwiające odpięcie każdej ze słuchawek zostało umieszczone wewnątrz obudowy, gdzie jest chronione przed szybkim zużyciem podczas intensywnego użytkowania. Sennheiser zadbał również o odpowiednie wyciszenie. Aby chronić użytkowników przed zbyt głośnym dźwiękiem na scenie, IE 40 PRO mogą zredukować poziom głośności otoczenia nawet o 26 dB. Dobra izolacja akustyczna jest możliwa dzięki dopasowaniu wkładek silikonowych dostępnych w trzech rozmiarach lub zastosowaniu końcówek z pianki z efektem pamięci. IE 40 PRO są dostępne w wersji czarnej i przezroczystej. Z impedancją na poziomie 20 Ω, słuchawki nie wydają się być wymagającym obciążeniem i bez problemu napędzi je nawet standardowy smartfon. W tabeli danych technicznych w oczy rzuca się także pasmo przenoszenia. Słuchawki pokrywają zakres od 20 Hz do 18 kHz. Najwyraźniej producent nie przewiduje, by profesjonaliści narzekali na brak najwyższych częstotliwości. Co ciekawe, górna granica pasma przenoszenia w znacznie droższym modelu IE 400 PRO to 19 kHz, a do 20 kHz dobijają dopiero topowe IE 500 PRO, za które trzeba zapłacić 2579 zł.

Werdykt

Normalnie nie zajmuję się testowaniem dokanałówek za czterysta złotych z groszami i ciężko jest mnie namówić, abym wsadził sobie coś takiego do uszu. Ale kiedy takie maleństwa grają jak słuchawki za cztery razy większe pieniądze, to już inna rozmowa. Namówili mnie, spróbowałem, nie żałuję. Mam nawet wrażenie, że odkryłem jakiś gruby przekręt. Nie wiem tylko komu miałoby na tym zależeć. Ale też nie mam czasu się nad tym zastanawiać. W przeszłości Sennheiserowi zdarzało się wypuścić słuchawki wyglądające i grające gorzej, niż sugerowałaby cena. Teraz, dla odmiany, raz na jakiś czas zdarza mu się wprowadzić na rynek model o wiele, wiele za dobry. Najwyraźniej wszystko prędzej czy później musi się wyrównać. Karma.

Sennheiser IE 40 PRO

Dane techniczne

Typ słuchawek: dynamiczne, dokanałowe
Maksymalny poziom ciśnienia akustycznego: 115 dB
Impedancja: 20 Ω
Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 18 kHz
Zniekształcenia harmoniczne: <0,1%
Kabel: 1,3 m/3,5 mm
Masa: 18 g
Cena: 429 zł

Konfiguracja

Astell&Kern AK70, Marantz HD-DAC1, Asus Zenbook UX31A, Apple iPhone SE.

Sprzęt do testu dostarczyła firma Aplauz. W artykule wykorzystano zdjęcia dostarczone przez firmę Sennheiser.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga5Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga3RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy8

Muzykalność
Poziomy8

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy6

Tłumienie hałasu
Poziomy7

Cena
Poziomy8

Nagroda
sl-rekomendacja


Komentarze (2)

  • Paweł

    Czy podczas testów wymienialiście może gumki w tych słuchawkach? Pytam, bo jestem posiadaczem RHA MA750. I cóż z tego, że posiadają one bogaty zestaw gumek wraz z piankami Comply, jak to dziadostwo tak się trzyma, że próba ich zdjęcia kończy się ich fizycznym zniszczeniem, a ryzykujemy także zniszczeniem słuchawki. Zapasowe gumki niestety poszły w kosz - nie dało się ich użyć. IE 40 PRO zapowiada się dobrze, ale chciałbym wiedzieć, czy gumki są odpowiednio spasowane i nie będą sprawiać problemów. Może ktoś ma podobne doświadczenia. Pozdrawiam!

    0
  • stereolife

    Oczywiście, że wymienialiśmy. Przy źle dopasowanych gumkach odsłuch nie miałby wielkiego sensu, bo w dokanałówkach te elementy muszą jednak dobrze przylegać do wnętrza ucha. Jest to jednak bardzo indywidualna sprawa, dlatego zawsze to podkreślamy i staramy się nie wygłaszać jednoznacznych opinii w stylu "te słuchawki są bardzo wygodne". Dla jednego użytkownika będą super, a innemu coś może sprawiać problemy - obudowy albo gumki będą za małe, za duże, za płaskie, za szerokie, za lekkie, za ciężkie albo w ogóle "jakieś nie takie". W przypadku IE 40 PRO jedna z osób, które je przymierzały (króciutko, ale zawsze) stwierdziła, że gumki w rozmiarze S są dla niej za małe, a M-ki - odrobinę za duże. Także na pewno fajnie byłoby mieć 5 kompletów, a nie 3. Ostatecznie jednak problem rozwiązały pianki Comply, które okazały się w tym przypadku idealne. Co do RHA MA750, nie zaobserwowaliśmy takich problemów. Ale tutaj dobór właściwego rozmiaru ma naprawdę duże znaczenie, bo te dokanałówki są stosunkowo ciężkie. Sennheisery tutaj wygrywają tym, że spłaszczone obudowy elementów dousznych potrafią fajnie wpasować się w małżowiny, co już na wstępie blokuje je we właściwej pozycji i zapobiega wypadaniu, a do tego usztywnione końcówki przewodu łatwo jest zawinąć sobie wokół uszu, prawie jak w niektórych słuchawkach Bluetooth do telefonu. Nawet dość mocne pociągnięcie za kabel do dołu nie grozi natychmiastowym wypadnięciem słuchawek z uszu. Fajna sprawa. Ale czy na sto procent sprawdzi się w przypadku konkretnej osoby, tego raczej nikt nie przewidzi ani nie zagwarantuje. Trzeba przymierzyć albo zaryzykować i wierzyć, że wrażenia będą takie same, jak u recenzenta podczas testu lub innego użytkownika, który posiada i chwali sobie dane słuchawki. Pozdrawiamy!

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
40 lat głośnikowego modernizmu - Focal

40 lat głośnikowego modernizmu - Focal

Co przychodzi nam do głowy, kiedy myślimy o Francji? Wiadomo - świetna kuchnia, doskonałe wina i sery, luksusowe perfumy, nowoczesna architektura, pokazy mody, festiwale filmowe, słynni malarze i wiecznie zakorkowane uliczki Paryża. Dla amatorów sprzętu hi-fi jest to także jeden z najważniejszych krajów na audiofilskiej mapie świata. To właśnie tutaj...

Audiofilska harmonizacja umysłu

Audiofilska harmonizacja umysłu

Nieustannie fascynuje mnie to, jak miłośnicy wysokiej klasy sprzętu audio są postrzegani przez ludzi z zewnątrz, a w szczególności jak osoby nienależące do tego grona próbują ugryźć całe to zjawisko zwane audiofilizmem. Wiele z nich automatycznie stara się doszukać w nim czegoś ekstremalnie dziwnego i nieuzasadnionego. No bo skoro ich...

Praktyczny przewodnik po klasach pracy wzmacniaczy audio

Praktyczny przewodnik po klasach pracy wzmacniaczy audio

Czym powinien kierować się miłośnik sprzętu audio przy wyborze wzmacniacza? Gdyby na tak postawione pytanie można było udzielić prostej i zwięzłej odpowiedzi, pewnie nikt nie zawracałby sobie głowy testami i odsłuchami. Przyjmijmy jednak, że mamy już pewne rozeznanie w temacie, a z długiej listy dostępnych na rynku modeli chcemy wybrać...

Krótka historia płyty kompaktowej

Krótka historia płyty kompaktowej

Jak wyglądał świat w marcu 1979 roku? Andrzej Wajda kręcił "Panny z Wilka". Jan Paweł II był papieżem niecałe pół roku. Prezydentem USA był Jimmy Carter. W Nowym Jorku urodziła się Norah Jones. Atari wypuściło na rynek komputery Model 400 i Model 800. W salonach samochodowych pojawiły się Peugeot 505,...

Alex Munro - Q Acoustics

Alex Munro - Q Acoustics

[English version] Q Acoustics to jedna z marek, które moim zdaniem wciąż są trochę niedoceniane. Założona w 2006 roku firma zaczynała od audiofilskich, ale przystępnych cenowo głośników, które zarówno w swojej ojczyźnie, jak i na całym świecie otrzymały wiele nagród i wyróżnień. Brytyjczycy mocno flirtują z zestawami skierowanymi do szerszego...

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser IE 40 PRO

Sennheiser IE 40 PRO

Elektronika stworzona z myślą o profesjonalistach kusi audiofilów od dawna. Czasami nawet na tyle skutecznie, że poszczególne urządzenia przebijają się w nieco zmienionej formie na rynek amatorski. Nierzadko sami ich...

Pro-Ject T1

Pro-Ject T1

Gdyby piętnaście lat temu ktoś namawiał mnie, bym rzucił wszystko, czym wówczas się zajmowałem i otworzył fabrykę gramofonów, uznałbym go za niegroźnego wariata i grzecznie dał mu do zrozumienia, aby...

Koss Porta Pro Wireless

Koss Porta Pro Wireless

Koss Porta Pro to w świecie słuchawek prawdziwy ewenement. Produkt absolutnie kultowy. Żywa legenda. Ciężko uwierzyć, by jakikolwiek meloman lub audiofil nie kojarzył tej nazwy i nigdy w życiu nie...

Bannery boczne

Komentarze

Krzysztof
@Krystian - Szanowny Kolego, argument dotyczący ceny czyjegoś toru jest kompromitujący. Mnie nie "wydaje się", ja jestem pewien, że - oprócz znajomości tematu -...
Tomek
Generalnie producenci powoli odchodzą w sprzęcie najwyższej klasy od dysków wirujących wbudowanych w urządzenie. Po pierwsze wibracje, po drugie duże zakłócenia...
Krystian
@Marcin - Serio, kupiłeś go i czujesz się zrobiony na szaro? Bo coś mi się wydaje, że cały Twój system kosztuje ułamek ceny tego Aurendera i narzekasz tylko żeb...

Płyty

Suicidal Angels - Years Of Aggression

Suicidal Angels - Years Of Aggression

Jakiś czas temu trafiłem w sieci na opinię przepełnioną obawami o thrash metal. Co się stanie, gdy najwięksi przejdą na...

Newsy

Aurender A30

Aurender A30

Polski dystrybutor urządzeń marki Aurender poinformował o wprowadzeniu do sprzedaży nowego odtwarzacza plików o nazwie A30. Urządzenie to jest nie...

Tech Corner

Najpopularniejsze gniazda i wtyczki w sprzęcie audio

Najpopularniejsze gniazda i wtyczki w sprzęcie audio

Wielu audiofilów, a także niektórych ludzi mających niewielkie pojęcie na temat sprzętu stereo, fascynuje temat kabli używanych do łączenia zestawów głośnikowych ze wzmacniaczem, wzmacniacza z odtwarzaczem, a nawet tych odpowiadających za dostarczenie prądu do naszych urządzeń. Zanim jednak zagłębimy się w dywagacje na temat wyższości srebra nad miedzią czy sensu...

Nowości ze świata

  • Remaining committed to Sonus Faber's mission of creating an immersive and realistic listening experience and eager to enhance the Voice of Sonus Faber, company's engineers have pushed the limits of their existing technical knowledge to bring to life a new...

  • Bowers & Wilkins, the leading global performance audio brand known for its innovative technology, today introduces the Formation Suite of wireless audio products for whole-home sound without compromise. The product suite seamlessly blends high-fidelity performance with convenience, redefining the industry...

  • Marantz announced the M-CR612 compact network CD receiver. The feature-rich mini system is ideal for passionate listeners looking for a simple solution without sacrificing the beautiful soundstage and imaging typical of Marantz components. The M-CR612 offers streaming capabilities with HEOS,...

Prezentacje

Historia ma znaczenie - Marantz

Historia ma znaczenie - Marantz

Marantz to jedna z tych firm, które powinien znać każdy miłośnik muzyki i dobrego brzmienia. Jeden z wielkich graczy, którym na przestrzeni lat udało się zachować swój wizerunek i opowiadać swoją historię nie inaczej, jak poprzez kolejne urządzenia zyskujące status kultowych. Może to trochę odważne stwierdzenie, ale wystarczy prześledzić internetowe...

Poradniki

Listy

Galerie

50 hitów wystawy High End 2019

50 hitów wystawy High End 2019

W ubiegły weekend w Monachium odbyła się najważniejsza wystawa sprzętu audio w Europie. Impreza organizowana przez High End Society przyciąga...

Dyskografie

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Linn Isobarik

Linn Isobarik

Linn to założona w 1972 roku szkocka firma, która nie raz potrafiła zaskoczyć świat audio interesującymi rozwiązaniami. Jednym z takich...

Słownik

Poprzedni Następny

SACD

To format wyróżniający się wyższą jakością brzmienia w porównaniu do standardowych płyt CD, co zawdzięcza głównie wykorzystaniu lepszych parametrów zapisu i formatu DSD. Sygnał kodowany w tej technologii zapewnia o...

Cytaty

JodiPicoult.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.