Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Audio-Technica ATH-ADX5000

Audio-Technica ATH-ADX5000

Audio-Technica to jedna z firm, które w świadomości miłośników muzyki mogą istnieć z co najmniej kilku powodów. Japończycy specjalizują się przede wszystkim w produkcji mikrofonów. W ich katalogu można znaleźć dziesiątki różnych modeli - studyjnych, wiszących, konferencyjnych, reporterskich, a nawet gamingowych. Bez względu na ostateczny kształt i zastosowanie, stworzenie mikrofonu wymaga znajomości szeregu zagadnień technicznych oraz zaplecza umożliwiającego wytwarzanie i precyzyjny montaż niewielkich, delikatnych elementów. Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni czują się w tym jak ryba w wodzie. Opanowanie tak zaawansowanej i specyficznej technologii automatycznie otwiera kolejne drzwi. Jeżeli nauczymy się produkować mikrofony, możemy spróbować szczęścia z innymi urządzeniami wymagającymi użycia podobnych rozwiązań, w tym przede wszystkim maleńkich cewek, membran i magnesów. Mowa oczywiście o słuchawkach i wkładkach gramofonowych, które Audio-Technica również dostarcza audiofilom i profesjonalistom z całego świata. Jakiś czas temu firma poszła o krok dalej. Widząc powracającą modę, a właściwie boom na płyty winylowe, postanowiła wprowadzić do oferty także kompletne, gotowe do użycia gramofony. Słuchawki? W tej zakładce znajdziemy wszystko, od małych pchełek typu true wireless, przez klasyczne słuchawki do użytku domowego, aż po hi-endowe nauszniki dla najbardziej wymagających audiofilów. Można jednak odnieść wrażenie, że ci ostatni rzadko pamiętają o Audio-Technice, gdy myślą o słuchawkach z najwyższej półki. Rozmawiają o wysokich modelach Audeze, Focala, HiFiMAN-a, Sennheisera, od czasu do czasu wspominają o hi-endowych nausznikach takich marek, jak Beyerdynamic, Grado, Ultrasone, Final Audio Design, Stax, Denon, Meze czy MrSpeakers, często nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że Audio-Technica też ma tutaj coś do zaoferowania. I jest to coś bardzo, ale to bardzo ciekawego. Przed nami ATH-ADX5000.

Pomijając różnego rodzaju edycje limitowane, których posłuchać mieli okazję tylko nieliczni szczęśliwcy, ATH-ADX5000 jest w tym momencie flagowym modelem japońskiego producenta. Mimo, że nie jest to nowość, która ujrzała światło dzienne zaledwie kilka tygodni temu, można śmiało powiedzieć, że topowe słuchawki Audio-Techniki nie wygenerowały w audiofilskim środowisku takiego ruchu i takiego zainteresowania, na jakie zasłużyły. Pojawiło się wprawdzie kilka recenzji, z których większość jest bardzo, ale to bardzo entuzjastyczna, jednak na internetowych forach i grupach rzadko kiedy zdarzają się pytania o najlepszy wzmacniacz do tych słuchawek lub prośby o porównanie ich z konkurencją. Możliwe, że coś przespałem, bo nie przesiaduję tam godzinami i nie śledzę każdego jednego wątku, ale nawet, gdy zapytałem kilku znajomych amatorów hi-endowych słuchawek o ATH-ADX5000, większość nie wiedziała o czym mówię. "Tak, Audio-Technica zrobiła takie słuchawki? No popatrz... A dobre?" - pytali. No właśnie nie wiem czy dobre, bo też nigdy ich nie słuchałem. Zamiast katować kolejne bezprzewodówki z systemem aktywnej redukcji hałasu, postanowiłem więc nadrobić zaległości. O co chodzi, że nowymi Focalami wszyscy się podniecają, choćby był to trzecia lub czwarta wariacja na temat flagowych Utopii, nowe nauszniki Audeze od razu chcą porównywać z LCD-2 Shedua, LCD-X Creator Edition, LCD-MX4 California Sunshine i LCD-17 Show Must Go On, do nowych HiFiMAN-ów wznoszą modły, nawet jeśli ich cena gładko przekracza dziesięć tysięcy złotych, a obok flagowego modelu Audio-Techniki przechodzą prawie obojętnie? Do tego stopnia, że polski dystrybutor tej marki zorganizował promocję, w której ATH-ADX5000 można kupić nie za 10999, ale 6888 zł. Warto?

Audio-Technica ATH-ADX5000

Audio-Technica ATH-ADX5000

Wygląd i funkcjonalność

Im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że wina nie leży po stronie samego produktu, ale raczej towarzyszącej mu otoczki. A ta, mimo pozycji, jaką Audio-Technica wypracowała sobie na przestrzeni lat, jest bardzo słaba. ATH-ADX5000 weszły na rynek po cichu i do dziś siedzą sobie na szczycie słuchawkowej piramidy tego producenta nie mogąc wygenerować wystarczająco dużo szumu. Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z doskonałym produktem, który zginął w zalewie innych hi-endowych nauszników promowanych w bardziej agresywny sposób. Mówi się, że dla prawdziwych audiofilów liczy się przede wszystkim brzmienie. To prawda, ale potrzebny jest też jakiś impuls, abyśmy choć raz po dany produkt sięgnęli i dali mu szansę. Sprawa wydaje się o tyle dziwna, że na stole leżały wszystkie składniki i narzędzia potrzebne do zbudowania szybkiego sukcesu. Audio-Technica nie jest marką anonimową. To jedna z wizytówek japońskiego hi-fi. Firma, którą kojarzą nie tylko fani słuchawek, ale także profesjonaliści i miłośnicy gramofonów. Sennheiser, Beyerdynamic albo AKG wkładek gramofonowych nie robią, a Audio-Technica robi. Bardzo dobre zresztą. Trudno też posądzać o zaniedbania polskiego dystrybutora tej marki. Wywiązuje się ze swoich obowiązków, na bieżąco wysyła informacje prasowe, prezentuje sprzęt Audio-Techniki na różnego rodzaju wystawach, ma ogólnopolską sieć specjalistycznych salonów i współpracuje z samodzielnymi dealerami w całym kraju. O japońskiej firmie owszem myślimy kiedy trzeba kupić fajny, budżetowy gramofon, porządną wkładkę lub bezprzewodowe słuchawki do smartfona, ale hi-endowe nauszniki, które mogłyby pogonić kota Sennheiserom HD 820? A nie, to może Focale Stellia, HiFiMAN-y HE-1000 V2 albo Meze Empyreany... Nie mam pojęcia o co chodzi, ale jeśli okaże się, że mamy do czynienia z genialnym produktem, którego jedynym minusem jest brak medialnego rozgłosu, ATH-ADX5000 będą jedną z największych okazji w świecie słuchawkowego hi-endu.

Co do jednego nie mam żadnych, ale to żadnych wątpliwości - z opakowaniem Japończycy przegięli na maksa. Słuchawki przyjechały do naszej redakcji w kartonie, w którym normalnie zmieściłaby się średniej wielkości kolumna podstawkowa. Audiovector R1 Signature moim zdaniem spokojnie by wszedł i czułby się w środku całkiem komfortowo. Ale w pudełku tej wielkości na luzie można by było upchać także dwa mini-monitory, w rodzaju Devinitive Technology Demand D7. Laptopów weszłoby pewnie z pięć albo dziesięć. Otwieramy. W worku z przezroczystej folii jest ładne, białe pudełko ze zdjęciem słuchawek i podstawowymi opisami. Ładne, minimalistyczne, niczym opakowania komputerów, laptopów i smartfonów Apple'a. Okazało się jednak, że jest to tylko zewnętrzna ozdoba, w której znów znajduje się gruby, szary karton. Wyciągamy, otwieramy, a tam piankowe wytłoczki, w których spoczywa jeszcze jeden (!) karton, tym razem otwierany w inny sposób. W ten sposób wreszcie dokopałem się do właściwej zawartości, czyli walizeczki, w której bez żadnego wstydu moglibyśmy przewozić coś bardzo, bardzo cennego, ale też bardzo, bardzo eleganckiego. Jeżeli są na świecie ludzie zajmujący się na przykład sprzedażą diamentów milionerom spędzającym wakacje w najdroższych hotelach, transportowaniem prototypowych obiektywów lub czymś równie egzotycznym, taki neseser nie przyniósłby im wstydu.

Wnętrze walizeczki wyłożono przyjemnym w dotyku materiałem przypominającym jedwab (możliwe, że wcale nie przypominającym, ale nim będącym, jednak na tekstyliach znam się jak świnia na gwiazdach, więc wolę nie opowiadać głupot). W środku spoczywają słuchawki, kabel i zapakowana w foliowy woreczek instrukcja obsługi. Sama walizeczka ma dwa zapięcia, porządną rączkę i - uwaga, uwaga - nóżki. Luksus, że mucha nie siada. Brakuje tylko zamka na kod, odcisk palca lub magnetyczną kartę, którą świeżo upieczony właściciel dostawałby na przykład w momencie zakupu flagowych słuchawek Audio-Techniki. Po potwierdzeniu płatności, karta byłaby komisyjnie podpisywana, a nazwisko nabywcy byłoby przechowywane w specjalnym sejfie wraz z numerem seryjnym. Pudło z nausznikami byłoby natomiast dostarczane pod wskazany adres o konkretnej godzinie. Kurier zadawałby odbiorcy pytanie w stylu "Czy wiśnie przed cesarskim pałacem już zakwitły?", a ten musiałby odpowiedzieć "Nie, ale podano już herbatę"... Co, popłynąłem? Może i tak, ale patrząc na tę piękną, choć niepraktyczną walizeczkę dokładnie tak sobie to wyobrażam. Szkoda tylko, że z tym kuferkiem zasadniczo nic ciekawego się nie zrobi. No bo co? Zamykać w nim słuchawki po każdym odsłuchu? Odpada. Chyba, że ktoś ma w domu mnóstwo miejsca na takie cuda i lubi oddawać się tego typu rytuałom. Wykorzystać walizkę do przewożenia nauszników? Już prędzej. Tylko gdzie? Do studia nagraniowego? Może, ale nie jestem przekonany czy profesjonaliści będą chcieli skorzystać z takich słuchawek. Niektórzy chyba powinni, ale co ja tam wiem. Wybebeszyć zawartość i zrobić sobie elegancki neseserek na krótkie wyjazdy? To też jest jakaś opcja. Kiedy znajomi będą szpanować torbami Louisa Vuittona, my wyciągniemy piękną walizeczkę z małym napisem "Audio-Technica"... Szach i mat. Inna sprawa, że wybebeszenie walizki nie powinno być trudne. Jeden kabel z wtykiem 6,3 mm to wyjątkowo skromne wyposażenie dodatkowe. Opcjonalnie można też zaopatrzyć się w przewód zbalansowany, zakończony 4-pinowym XLR-em. Szkoda, że nie ma go w standardzie. A gdzie jakiś woreczek albo stojak na biurko? Moim zdaniem jeśli już robić klientom prezenty, to takie, z których będą korzystać.

Same słuchawki są zaskakująco lekkie, co wynika z ich ażurowej konstrukcji i materiałów użytych do ich budowy. ATH-ADX5000 przypominają prawdziwie sportowe auto. Nie jest to limuzyna, w której zamontowano potężny silnik, a wnętrze przyozdobiono dodatkową porcją zbędnych bibelotów. Tu mamy raczej coś w rodzaju wyścigówki, z której wymontowano wszystko, co nie służy poprawie osiągów. Przyzwyczaiłem się, że hi-endowe nauszniki są raczej masywne. Oczywiście, nie zawsze jest to uzasadnione, a czasami bywa wręcz śmieszne. Ogromne muszle przysłaniające pół głowy wcale nie muszą być wygodne, jednak użycie przetworników o dużych rozmiarach sprawia, że konstruktorzy muszą się nieraz nieźle napocić, aby taki hełmofon ważył mniej niż trzy czwarte kilograma. Japończycy najwyraźniej nie mieli z tym żadnych problemów. A przynajmniej tak to wygląda z zewnątrz, bo kiedy zagłębimy się w materiały informacyjne, okaże się, że słuchawki zbudowano z egzotycznych materiałów i zastosowano w nich rozwiązania techniczne, jakich próżno szukać u innych producentów. Trzeba podkreślić, że zamknięcie wagi z wynikiem 270 g jest w tym przedziale cenowym ogromnym osiągnięciem. Przyjrzyjmy się konkurencji. Audeze LCD-3 - 600 g, Sennheiser HD 820 - 360 g, Focal Clear - 450 g, Final Audio Design D8000 - 523 g, Denon AH-D9200 - 375 g. Flagowiec Audio-Techniki wyprzedza absolutnie wszystko. Nic dziwnego, że po założeniu ATH-ADX5000 na głowę nie czujemy praktycznie nic. Zastanawiam się czy ich konstruktorzy nawet trochę nie przesadzili. Sam nie przepadam za ciężkimi słuchawkami. Gigantyczne muszle, stalowe pałąki i grube kable już nie robią na mnie wrażenia. Nie da się jednak ukryć, że rządzą nami pewne pierwotne instynkty, a u wielu audiofilów wygląda to tak, że jeśli sprzęt ma być dobry, musi być ciężki. Nie ufamy lekkim kolumnom i kompaktowym wzmacniaczom pracującym w klasie D. Co innego, gdy w środku siedzi transformator cięższy niż grzech pierworodny. Człowiek się spoci, przytrzaśnie sobie rękę, porysuje stolik i od razu nabiera do takiego urządzenia zaufania. A tutaj? Kiedy rozłożyłem wszystkie te kartony, folie i gąbki w jednym miejscu, wyjmując z nich walizkę i słuchawki, zajęty był cały stół fotograficzny. A jednak to, co w tym zestawie najcenniejsze waży tylko 270 g.

Te słuchawki są doszlifowane z dokładnością do ułamków milimetra. Szukanie jakichkolwiek niedoskonałości gołym okiem kompletnie mija się z celem. Aby dowiedzieć się, z jak doskonałym przedmiotem mamy do czynienia, trzeba posłużyć się odpowiednimi narzędziami.

Nie da się jednak ukryć, że ATH-ADX5000 są cudownie wykonane. Nie chodzi mi tylko o jakość zastosowanych materiałów, ale też precyzję pachnącą czymś, co kojarzy mi się tylko ze sprzętem laboratoryjnym i filmami science-fiction. Te słuchawki są doszlifowane z dokładnością do ułamków milimetra. Szukanie jakichkolwiek niedoskonałości gołym okiem kompletnie mija się z celem. Aby dowiedzieć się, z jak doskonałym przedmiotem mamy do czynienia, trzeba posłużyć się odpowiednimi narzędziami. W moim przypadku była to wysokiej klasy cyfrowa lustrzanka z obiektywem do zdjęć makro. W redakcji używamy go do fotografowania maleńkich kości na płytkach drukowanych, gniazd, tweeterów, kabli, słuchawek dokanałowych, igieł we wkładkach gramofonowych i innych tego typu detali. Nikogo chyba nie muszę przekonywać, że bywa to bardzo kłopotliwe. Przede wszystkim, zaraz okazuje się, że w kadr wprosiły się drobinki kurzu, a zamiast gniazda czy wzmacniacza operacyjnego, wzrok przyciąga przewód w porysowanej lub pomazanej markerem koszulce. Tymczasem ATH-ADX5000 współpracowały z nami świetnie, a po obejrzeniu zdjęć na dużym monitorze okazało się, że nie ma tu nic, ale to nic, do czego moglibyśmy się przyczepić. Niektóre zdjęcia przypominały komputerowe rendery. Totalna perfekcja. Wychodzi na to, że tutaj nie płaci się za kilogramy, ale właśnie za tę iście laboratoryjną, laserową precyzję.

Nie dość, że słuchawki same w sobie są dość lekkie, to jeszcze wszystkie mechanizmy i regulacje działają tak, jakby japońscy inżynierowie celowo pozbyli się czegoś takiego, jak tarcie. Cichutko, leciutko, płynnie, niemal bez jakiegokolwiek wyczuwalnego oporu. Użycia siły, choć wciąż niewielkiej, wymaga jedynie podłączenie kabli do lewego i prawego nausznika wymaga. Co ciekawe, w kwestii rozsuwania pałąka firma zdecydowała się na klasyczne rozwiązanie, a nie swoje słynne "magiczne skrzydełka". Materiał, którym wykończono pady i pałąk jest, jak na hi-endowe słuchawki, dość nietypowy. To nie skóra, nie welur, ale Alcantara. Moim zdaniem nie był to najszczęśliwszy pomysł. Alcantara świetnie sprawdza się na fotelach i kierownicach sportowych samochodów. Zapytacie o co mi chodzi? Przecież słuchawki mają pewnie trzymać się naszej głowy, nie zsuwać się ani nie ześlizgiwać, więc powinno być dobrze. Teoretycznie tak, ale w praktyce jest to co najmniej dziwne. Gdyby elementy te wykończono welurem lub skórą, trzymałyby się wcale nie gorzej. Zresztą, mamy do czynienia ze słuchawkami do użytku domowego. Nie jest to model sportowy, bezprzewodowy ani gamingowy. Alcantara trochę "klei" się do skóry, a w skrajnych przypadkach potrafi dać nawet wrażenie jakby coś nas ciągnęło za włosy. Wiadomo też, że po dłuższym czasie się wyciera. Może w słuchawkach aż tak bardzo nam to nie grozi, ale... No nie wiem, jakoś nie jestem przekonany. Minusem jest też efekt mikrofonowy na kablu. Wszelkie odgłosy ocierania się przewodu o ubranie natychmiast przenoszą się na nauszniki. Nie mam pojęcia jak to jest, że w niektórych słuchawkach ze znacznie niższej półki po prostu tego nie ma, a w wielu hi-endowych nausznikach człowiek czuje się tak, jakby miał na uszach dwa plastikowe kubki po których chodzi stado świerszczy. Na szczęście, ów przewód nie jest zbyt gruby i nie trzeba układać go na kolanach tak, żeby nie spadł. W sumie, ATH-ADX5000 to przyjemne słuchawki, nawet na dłuższy odsłuch. Są leciutkie, otwarte i bardzo wygodne. Gdyby nie kilka mało istotnych drobiazgów, byłyby właściwie idealne.

Audio-Technica ATH-ADX5000

Brzmienie

Hi-endowe słuchawki są ostatnio na fali. Rynek atakują zarówno starzy wyjadacze, jak i młodsze firmy, które od początku nie kryły się ze swoimi zamiarami i od razu uderzyły w wysoką półkę, dostarczając audiofilom piękne, dopracowane i zaawansowane technicznie nauszniki. Jeszcze niedawno wydawałoby się, że słuchawki za cztery, siedem, dziesięć czy piętnaście tysięcy złotych to gruba przesada. Produkt do pokazywania na wystawach i materiał do opowiadania bajek klientom zainteresowanym modelami leżącymi cztery lub pięć półek niżej. Ale nie. Chętnych na takie słuchawki nie brakuje. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest moim zdaniem co najmniej kilka. Po pierwsze, coraz więcej z nas spędza całe dnie przy biurku, przed komputerem, na kanapie - czasami samotnie, ale często też w otoczeniu innych osób, które naszej muzyki słuchać nie chcą i nie muszą. Nie zapominajmy też o sporej grupie melomanów, którzy czas na rozkoszowanie się ulubioną muzyką mają dopiero późnym wieczorem, kiedy domownicy i sąsiedzi śpią. Kolejnym ograniczeniem mogą być warunki lokalowe. Chcąc zamienić dwudziestometrową kawalerkę w jednej z "wewnętrznych" dzielnic Warszawy na dwukrotnie większe, dwupokojowe mieszkanie w dobrej lokalizacji, musimy przygotować jakieś dwieście tysięcy złotych. Dopiero wtedy możemy myśleć o kolumnach, kablach, wzmacniaczach i ustrojach akustycznych. Z drugiej strony, nie od dziś wiadomo, że słuchawki zapewniają nieprawdopodobnie dobrą relację jakości dźwięku do ceny. Niezależnie czy mówimy o modelu za tysiąc czy dziesięć tysięcy złotych, w połączeniu z przyzwoitą elektroniką i tak możemy oczekiwać dźwięku, za jaki w przypadku pełnowymiarowego systemu przyszłoby nam zapłacić wielokrotnie więcej. Ile dokładnie? Tego jeszcze nikomu nie udało się wyliczyć metodą naukową, ale niektórzy twierdzą, że pięć, a inni - że dwadzieścia razy tyle. Odpadają problemy z akustyką, a i koszt urządzeń towarzyszących jest zupełnie inny. Znakomity wzmacniacz zintegrowany może kosztować od trzydziestu do sześćdziesięciu tysięcy złotych. Są i droższe, ale powiedzmy, że dla wielu audiofilów jest to "koniec poszukiwań". Wzmacniacz słuchawkowy, z którym dogadają się nawet hi-endowe nauszniki to jedna czwarta, może jedna trzecia tej kwoty. Dycha to już świat i ludzie, a często w tej kwocie zmieści się jeszcze bardzo porządny DAC. Wystarczy zderzyć ze sobą te dwa światy, aby stało się jasne, że hi-endowe słuchawki to po prostu... Ha, no tak - rozsądny wybór!

Od pewnego czasu mam jednak problem z takimi nausznikami. A problem to stary jak świat - najbardziej interesujące są zwykle te najlepsze, natomiast cała reszta - i nie mam tu na myśli modeli budżetowych, ale nawet drugą lub trzecią pozycję od góry - to zawsze jakiś kompromis. Najczęściej wyglądają podobnie, na głowie leżą tak samo, a producent podkreśla, że różnice - zarówno na wykresach, jak i w tabeli danych technicznych - są minimalne. No bo co? Komuś naprawdę robi różnicę czy wykonana z egzotycznych materiałów membrana waży tyle co ludzki włos, czy włosy dwa albo nawet trzy? Człowiek bije się z własnymi myślami i miota się z kąta w kąt, desperacko próbując wytłumaczyć sobie, że różnica między modelem flagowym a tym oczko niższym jest pomijalna. Że nie ma co drenować portfela w pogoni za tym ułamkiem ułamka procenta grama, herca czy decybela. Ale to nie tak. Ostatecznie nie słuchamy ani parametrów, ani złotówek. Słuchamy muzyki, a ta, jakoś tak się dziwnie składa, w wydaniu flagowych, hi-endowych słuchawek jest zwykle pioruńsko ekscytująca. No i co ja poradzę, że z Focali wciąż tak naprawdę, tak dogłębnie, tak fizjologicznie jarają mnie tylko Utopie? Fakt, Cleary są znacznie tańsze, a tylko trochę gorsze. Ale właśnie przez to przeklęte "trochę" przebiega granica, która w moim przypadku oddziela dwa zupełnie różne światy. W pierwszym zakładam słuchawki na głowę i mam "efekt wow". Chcę posłuchać jednego utworu, drugiego, trzeciego, wszystkich naraz. Chcę wyjąć z pudełka przetwornik, który miałem testować dopiero za tydzień. Czasami chłonę tak muzykę do pierwszej, drugiej w nocy, a potem zdejmuję nauszniki i zastanawiam się dlaczego w domu jest tak cicho. W drugim świecie wciąż jest fajnie, wciąż mam wrażenie obcowania ze sprzętem bardzo wysokiej klasy, ale nie czuję się już jakbym siedział za kierownicą bolidu Formuły 1. Co najwyżej jakbym jechał szybkim pociągiem, obserwując świat rozmazujący się za oknem i pytając telefon gdzie będę mógł napić się dobrej kawy, gdy już dotrę do celu. Tak samo mam z Sennheiserami, HiFiMAN-ami czy Finalami. Czy różnica między flagowcami a niższymi modelami jest warta poświęcenia, które zazwyczaj przekłada się na kilka lub kilkanaście tysięcy złotych? Każdy musi odpowiedzieć sobie na to pytanie sam. Rozsądek podpowiada, że kupno topowego modelu to czysty, nieuzasadniony snobizm. Ale, no właśnie, flagowiec flagowcowi nierówny. HiFiMany Susvara kosztują 29900 zł, Audeze LCD-4 - 18995 zł, Utopie - 16999 zł, Finale D8000 - 15299 zł, Meze Empyreany - 12900, a Audio-Techniki ATH-ADX5000 - katalogowo 10999 zł, a w promocji - 6888 zł. A może są tak dobre, jak cała ta ultra hi-endowa zgraja? Może nie odstają jakościowo od flagowców innych marek? Może to ten sam poziom?

I wiecie co? Chyba tak właśnie jest. Nie, przepraszam, sam muszę się poprawić. Wcale nie "chyba". Już po kilkunastu minutach odsłuchu byłem pewien, że ATH-ADX5000 mogą zmierzyć się z dowolnymi słuchawkami dostępnymi na naszym rynku i wcale nie jest powiedziane, że wynik tego porównania będzie z góry przesądzony. Stawiałbym raczej na werdykt z gatunku "w tych bardziej podoba mi się to, w tamtych bardziej podoba mi się tamto, ale obiektywnie są to nauszniki tej samej klasy". Szok? No właśnie, też nie jestem co do tego przekonany. Japończycy przyzwyczaili nas bowiem do tego, że potrafią zrobić doskonałe słuchawki za dwa, trzy, cztery tysiące złotych. Większość z nich wymiata tak, że spokojnie można je porównywać z modelami z jeszcze wyższej półki. Szczególnie jeśli koncentrujemy się na dynamice, przejrzystości, otwartości i szeroko rozumianej swobodzie grania. Mimo to, Audio-Technica wciąż kalkuluje ceny dość ostrożnie, chciałoby się powiedzieć - konserwatywnie. Mam wrażenie, że w ten sposób poszczególne modele mijają się ze swoją "grupą docelową". Powiedzmy, że przeprowadziliśmy już całą tę niełatwą rozmowę ze swoim sumieniem, odłożyliśmy trochę oszczędności i szukamy najlepszych, najbardziej ekscytujących słuchawek na rynku. W takim razie poniżej dwunastu tysięcy raczej nie ma co schodzić, prawda? Nie znajdziemy tam tego, co nas kręci. HiFiMAN HE-1000se, Focal Stellia, Meze Empyrean, Grado PS2000e - tak, to może być to, ale "jakieś tam" Audio-Techniki za 10999 zł, w dodatku przecenione na 6888 zł? No nie. Nie ma co sobie zawracać głowy. To nie będzie grało tak, jak chcemy. A jednak... Będzie! Powiem krótko - ATH-ADX5000 to jedne z najlepszych słuchawek, z jakimi miałem do czynienia. A nawet więcej. Ścisła czołówka. Gdybym miał wybrać "te" nauszniki - jedne, najlepsze, na całe życie, ATH-ADX5000 na pewno trafiłyby na listę kandydatów do ostatecznego porównania. Co tu dużo mówić... Klasa. Duża, duża klasa.

Dobrze, panie recenzent, a jak flagowe Audio-Techniki grają? W trzech żołnierskich słowach powiedziałbym "po prostu znakomicie". A jeżeli mamy zagłębiać się w szczegóły, brzmienie ATH-ADX5000 jest zderzeniem dwóch światów. Z jednej strony otrzymujemy tu fantastyczną szybkość, dynamikę, precyzję, lekkość, otwartość i wszystko, co przekłada się na przeświadczenie, że brzmienie jest niesłychanie rozdzielcze, pełne, bogate w różnego rodzaju smaczki, wyczyszczone z jakichkolwiek oznak spowolnienia czy zamazania. Jeżeli coś słyszymy, to znaczy, że tak miało być. To nie przypadek. Nie wydawało nam się. Gdzieś tam, w studiu nagraniowym lub na koncercie, ten drobiazg na pewno został zarejestrowany przez mikrofony. Wydawałoby się, że takie granie będzie męczące, ale nic podobnego. Wręcz przeciwnie. Mimo, że podczas pierwszego odsłuchu ATH-ADX5000 pracowały z Marantzem HD-DAC1, który to i owo lubi podkreślić i wybić na pierwszy plan, szybko przeszedłem w tryb słuchania dla przyjemności. Relaks? To może za dużo powiedziane, ale prawdomówność japońskich nauszników po pewnym czasie przełożyła się na pewność, że usłyszę tu wszystko i nie będę musiał nawet specjalnie się wysilać. Normalnie moje uszy zawsze czegoś tam szukają, coś skanują, a tutaj? Tu szybko zostały zaspokojone. ATH-ADX5000 szybko pokazały swą nieprawdopodobną dokładność, jakby chciały powiedzieć "I co, może być?", a mój mózg, jeszcze zanim zdążyłem się nad tym zastanowić, gdzieś z głębokich zakamarków podświadomości odpowiedział "Ooo tak, teraz to jest rozmowa... W takim razie przestaję szperać i uruchamiam produkcję endorfin!".

Dłuższą chwilę zastanawiałem się jednak kiedy ostatnio testowałem słuchawki, które, przy tak wyczynowym poziomie przejrzystości, wprowadzały do muzyki tak niewiele własnego charakteru i potrafiły niemal całkowicie zniknąć z toru, zostawiając mnie tylko z szybciutkim, doskonale zrównoważonym, nasyconym detalami dźwiękiem. I wiecie kiedy? Dawno.

I właśnie w tym momencie wchodzi do gry druga strona natury opisywanych słuchawek. Neutralność. Połączona z barwą, spójnością i umiejętnością odwzorowania każdego fragmentu pasma w sposób, co tu dużo mówić - idealny. Bas basuje, środek środkuje, góra góruje. Nie jest ani ciepło, ani zimno. Jeśli już, to z delikatną tendencją do schładzania, choć nie wykluczam, że takie obserwacje wynikają po części ze świetnej rozdzielczości i mikrodynamiki, a w dużej mierze także użytego w teście sprzętu towarzyszącego. Może gdybym wykorzystał lampowy wzmacniacz słuchawkowy, powiedziałbym, że ATH-ADX5000 to nauszniki neutralne, z minimalnymi skłonnościami do ocieplania? Nie wiem. Dłuższą chwilę zastanawiałem się jednak kiedy ostatnio testowałem słuchawki, które, przy tak wyczynowym poziomie przejrzystości, wprowadzały do muzyki tak niewiele własnego charakteru i potrafiły niemal całkowicie zniknąć z toru, zostawiając mnie tylko z szybciutkim, doskonale zrównoważonym, nasyconym detalami dźwiękiem. I wiecie kiedy? Dawno. Najbliższe, w sensie neutralności, były chyba Sennheisery HD 820. Obawiam się jednak, że w tej pierwszej sferze, w dziedzinie przejrzystości, mikrodynamiki i stereofonii, Audio-Techniki zostawiłyby je w tyle. Niewiele, bo na tak wysokim poziomie ciężko mówić o przepaściach, ale gdybym miał obstawiać wynik takiego porównania, wszystkie pieniądze postawiłbym na ATH-ADX5000. To słuchawki, które spokojnie można porównywać z modelami za 15000-20000 zł. W obliczu tego faktu, ich katalogowa cena jest... No właśnie, "atrakcyjna" to chyba za mało powiedziane. Gdybym natomiast miał wystawiać oceny na podstawie aktualnej ceny promocyjnej, paski w tabelce musiałyby wyjechać poza ekran. Trzymajmy się więc oficjalnej kwoty, bo tylko tak jestem w stanie zachować w tym wszystkim odrobinę rozsądku.

Audio-Technica ATH-ADX5000

Budowa i parametry

Audio-Technica ATH-ADX5000 to flagowy model słuchawek japońskiej firmy. Jak twierdzi producent, najwyższy model z serii Air Dynamic to połączenie wysokiej klasy rzemiosła, wieloletniego doświadczenia i technologii. Aby osiągnąć maksymalnie realistyczne brzmienie, japońscy inżynierowie musieli wznieść się na wyżyny swoich umiejętności i doświadczenia oraz wykorzystać najlepsze z dostępnych materiałów. Każdy element słuchawek został zbudowany od podstaw z zachowaniem najsurowszych norm. Komora nauszników ATH-ADX5000 została wykonana z niezwykle sztywnego polimeru PPS (polisulfid fenylenu) i włókna szklanego dla zapewnienia stabilnych warunków pracy membrany. Sercem słuchawek jest 58-milimetrowy przetwornik, którego układ magnetyczny został wykonany z permenduru, a membranę pokryto wolframem. Cała konstrukcja zespołu napędowego jest konstrukcją zintegrowaną. Oznacza to, że membrana, cewka oraz magnez połączone są ze sobą tworząc jedną całość mającą na celu zmniejszenia niepożądanych wibracji i drgań, które mogą mieć negatywny wpływ na dźwięk, na przykład poprzez eksponowanie jednego fragmentu pasma. Dzięki zastosowaniu tego rozwiązania możliwe było zrezygnowanie ze śrub mocujących, co w praktyce oznacza zmniejszenie masy słuchawek. Japońscy inżynierowie zdecydowali się pokryć membranę cienką warstwą wolframu w celu jej usztywnienia. Dodatkowym atutem tego rozwiązania jest to iż znacznej poprawie uległo tłumienie wewnętrzne, co przekłada się na szybką reakcję membrany na zmieniające się warunki odsłuchu. We flagowych nausznikach Audio-Techniki zastosowano technologię Core Mount. Oznacza to, że przetwornik został zamontowany w optymalnej pod kątem muzycznym pozycji w stosunku do obudowy. Dzięki temu poprawiono przepływ powietrza w obrębie membrany. Producent twierdzi, że umiejscowienie przetwornika w takiej pozycji pozwoliło na uzyskanie wysokiej przejrzystości średnich i wysokich tonów, a także bogatego w detale i dokładnego zakresu niskotonowego. Zastosowanie widocznej z zewnątrz, ażurowej struktury obudowy w kształcie plastra miodu nie jest jedynie zabiegiem wizualnym. Japońscy inżynierowie zastosowali to rozwiązanie aby zwiększyć sztywność i wytrzymałość słuchawek i zapewnić przetwornikowi optymalne warunki pracy. Boki obudowy zostały natomiast dokładnie uszczelnione tak, aby zredukować straty ciśnienia i zapobiec "ucieczce" powietrza z przestrzeni między nausznikami a głową słuchacza. Być może właśnie dlatego zdecydowano się na poduszki wykończone Alcantarą. Aby zadbać o jak najwyższą jakość, każda sztuka słuchawek ATH-ADX5000 jest składana ręcznie w japońskiej siedzibie Audio-Techniki w Tokio. Dodatkowo każdy egzemplarz posiada unikalny, naniesiony laserowo na przetworniki numer seryjny. Słuchawki dostarczane są w niezwykle szykownej walizeczce wyścielonej miękkim materiałem. Dołączony do zestawu przewód wykonany z miedzi beztlenowej o czystości 6N został zakończony wtykiem 6,3 mm, z obudową wykonaną ze stali nierdzewnej. Z parametrów warto wspomnieć przede wszystkim o stosunkowo wysokiej impedancji (420 Ω). Skuteczność jest dość typowa dla słuchawek tego typu - 100 dB. Pasmo przenoszenia rozciąga się od 5 Hz do 50 kHz. ATH-ADX5000 najbardziej odstają od konkurencji pod względem masy. W tej cenie nawet pół kilograma nikogo nie dziwi, natomiast flagowe Audio-Techniki ważą zaledwie 270 g. Ot, słuchawki "sportowe" w wydaniu hi-endowym.

Werdykt

ATH-ADX5000 to dla mnie prawdziwe odkrycie. Dlaczego tak mało się o nich mówi?! Nie wiem czy wynika to z jakiegoś strategicznego błędu popełnionego przez producenta, czy może rynek nasycił się hi-endowymi nausznikami do tego stopnia, że nawet te najlepsze mogą zwyczajnie zginąć w tłumie. Jeżeli jednak szukacie czegoś naprawdę wyjątkowego, zainteresujcie się nimi jak najszybciej, bo jeśli Audio-Technica pewnego dnia zarzuci ten projekt i skoncentruje się na bezprzewodowych słuchawkach do smartfona, wszyscy będziemy za nimi tęsknić. A kto wie, może kiedyś ATH-ADX5000 będą poszukiwanym, kolekcjonerskim rarytasem na miarę legendarnych AKG K1000? Początkowo nie wiedziałem od czego zacząć opis ich brzmienia. Nie miałem na czym się zawiesić. Słuchałem dalej, ale wciąż nie miałem pomysłu. W końcu zdałem sobie sprawę, że z tym dźwiękiem nie trzeba już nic robić. Nie ma tu na co narzekać. Nie ma czego sobie życzyć. Nie ma czego poprawiać. Owszem, niektórzy lubią sprzęt, który idzie w stronę przyjemnego ciepła, inni natomiast oddaliby odrobinę ich niesamowitej neutralności za jeszcze bardziej wyczynową szybkość i analityczność, ale to zawsze wiąże się z zachwianiem pewnej równowagi, którą niełatwo odbudować. Jeżeli na tym poziomie można jeszcze coś wyciągnąć ze słuchawek, to moim zdaniem tylko pozornie - na zasadzie dalszego wyostrzania czegoś, co już jest wystarczająco ostre. Pozostaje więc zainwestować we wzmacniacz, źródło, kable. Słuchawki są skończone. To jedne z najlepszych nauszników, jakich w życiu słuchałem. Nie "najlepszych dynamików", nie "najlepszych słuchawek otwartych". Po prostu najlepszych w ogóle.

Audio-Technica ATH-ADX5000

Dane techniczne

Typ słuchawek: otwarte, wokółuszne, dynamiczne
Średnica przetworników: 58 mm
Pasmo przenoszenia: 5 Hz - 50 kHz
Impedancja: 420 Ω
Skuteczność: 100 dB
Masa: 270 g
Cena: 10999 zł

Konfiguracja

Marantz HD-DAC1, Auralic Altair G1, Astell&Kern AK70, AudioQuest Cinnamon, Enerr Tablette 6S.

Sprzęt do testu dostarczyła sieć salonów Top Hi-Fi & Video Design. W artykule wykorzystano zdjęcia dostarczone przez firmę Audio-Technica i wykonane przez redakcję portalu StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy8

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy8

Spójność
Poziomy7

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy5

Tłumienie hałasu
Poziomy1

Cena
Poziomy7

Nagroda
sl-highend


Komentarze (1)

  • Piotr R.

    Bardzo dobra recenzja. Jako użytkownik tych słuchawek mogę potwierdzić spostrzeżenia. Polecam także zestawienie z dobrym wzmacniaczem OTL. Feliks Audio Echo świetnie się z nimi paruje.

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Symulator

Symulator

Internet pełen jest nie tylko galopującej głupoty, idiotycznych filmików, hejterskich komentarzy i wszechobecnej patologii, ale też nienaturalnie pięknych obrazków i inspirujących haseł, które z życiem wspólnego mają tyle samo, co dorosły facet wsadzający sobie słoik tam, gdzie nie powinien. Kiedyś wydawało mi się, że wszystkie tego typu zjawiska będą miały...

Reportaż z Audio Video Show 2019

Reportaż z Audio Video Show 2019

Przed nami kolejna edycja Audio Video Show - jednej z największych wystaw sprzętu audio-video na świecie. Za każdym razem, kiedy opada kurz, nie mogę wyjść z podziwu, że znów się to udało. Próbuję wyobrazić sobie te godziny, dni, tygodnie i miesiące przygotowań, setki przesłanych projektów i kosztorysów, tysiące wydrukowanych plakatów...

Rafał Koc - Melodika

Rafał Koc - Melodika

Przeglądając archiwum wywiadów opublikowanych na łamach naszego magazynu, łatwo zauważyć, że najczęściej rozmawiamy z artystami i przedstawicielami firm zajmujących się produkcją sprzętu audio - konstruktorami zestawów głośnikowych, wzmacniaczy lampowych, przetworników, streamerów, subwooferów, a nawet kabli i akcesoriów zasilających. Zazwyczaj są to audiofile maksymalnie wkręceni w konkretny temat. Często można usłyszeć...

Krzysztof Garbaciak i Arek Tyda - ECHA

Krzysztof Garbaciak i Arek Tyda - ECHA

Pod koniec czerwca ukazał się nowy album zespołu ECHA, zatytułowany po prostu "Echa". Choć grupa istnieje już prawie dziesięć lat, wydanie płyty w takiej formie, pod nową nazwą można tak naprawdę traktować jako początek kolejnego rozdziału, nowe rozdanie lub ponowny debiut. Zawartość krążka zdaje się to potwierdzać. Może nie jest...

40 lat głośnikowego modernizmu - Focal

40 lat głośnikowego modernizmu - Focal

Co przychodzi nam do głowy, kiedy myślimy o Francji? Wiadomo - świetna kuchnia, doskonałe wina i sery, luksusowe perfumy, nowoczesna architektura, pokazy mody, festiwale filmowe, słynni malarze i wiecznie zakorkowane uliczki Paryża. Dla amatorów sprzętu hi-fi jest to także jeden z najważniejszych krajów na audiofilskiej mapie świata. To właśnie tutaj...

Nowe testy

Poprzedni Następny
Wharfedale Linton Heritage

Wharfedale Linton Heritage

Zgłębiając historię wielu znanych firm zajmujących się produkcją sprzętu audio łatwo zauważyć, że praktycznie każda z nich zaliczyła co najmniej kilka wzlotów i kilka równie spektakularnych upadków. Dziś aż ciężko...

Devialet Phantom Reactor 900

Devialet Phantom Reactor 900

Devialet to jedna z najciekawszych firm specjalizujących się w produkcji hi-endowego sprzętu audio. Francuzi z pewnością nie boją się iść pod prąd, bo robią to od samego początku, raz po...

Mark Levinson Nº 5802

Mark Levinson Nº 5802

Mark Levinson to jedna z niekwestionowanych legend świata sprzętu grającego. Firma, której logo pojawia się tylko na urządzeniach z najwyższej półki, a także w samochodach, których producenci postanowili zadbać o...

Bannery boczne

Komentarze

Tomek
Witam. Czy ktoś korzystał z bi-ampingu Creek 50A i 50P? Czy jest zauważalna poprawa mocy i/lub dźwięku?
Mieczysław
Witam serdecznie. Ja bym go kupił od razu. Polski sprzęt ma duszę. Szkoda, że nie jest na moje możliwości finansowe.
Andrzej
Nie rozumiałem fenomenu urządzeń Devialeta dopóki nie posłuchałem pierwszego Phantoma. Następnego dnia wróciłem do sklepu i go kupiłem. To był odruch. Teraz co ...
Grzegorz
@Piotr - Nie wiem jak z telefonem, ale na Win 10 na PC w Dźwięk -> Komunikacja jest ustawienie, że jak zostanie wykryta inna komunikacja, to inne dźwięki są ...
Edgar
O rany... Zakochałem się!

Płyty

Graveyard - Graveyard

Graveyard - Graveyard

Gatunek zwany retro rockiem jest niewątpliwie ewenementem na mapie współczesnej muzyki. W czasach, gdy ciągłe poszukiwanie w obrębie rockowo-metalowego grania...

Newsy

Cambridge Audio CX Series 2

Cambridge Audio CX Series 2

Krótko po wprowadzeniu na rynek urządzeń z serii AX, Cambridge Audio zaskoczyło nową odsłoną linii CX, oznaczoną dopiskiem "Series 2"....

Tech Corner

Krótka historia płyty kompaktowej

Krótka historia płyty kompaktowej

Jak wyglądał świat w marcu 1979 roku? Andrzej Wajda kręcił "Panny z Wilka". Jan Paweł II był papieżem niecałe pół roku. Prezydentem USA był Jimmy Carter. W Nowym Jorku urodziła się Norah Jones. Atari wypuściło na rynek komputery Model 400 i Model 800. W salonach samochodowych pojawiły się Peugeot 505,...

Nowości ze świata

  • Erzetich is set to launch its new model of headphones, capturing every note in a stylish, lightweight, first of its kind product. Crafted from quality wood and durable metals, Thalia portable audiophile headphones bring on exceptional quality and unique design....

  • Denon announced two new products, the PMA-600NE Integrated Amplifier and DCD-600NE CD Player. Enabling music aficionados to enter the next level of music enjoyment with high fidelity playback, the new products deliver superb sound and connectivity at an accessible price....

  • T+A, the hi-end specialist audio experts, announced three additions to its flagship HV Series. Two new reference-class D/A Converters - SD 3100 HV DAC/streamer and SDV 3100 HV DAC, streamer and analog volume control - along with a range-topping CD/SACD...

Prezentacje

Najeźdźca z północy - Hegel

Najeźdźca z północy - Hegel

Wydawałoby się, że w bardzo gęstej branży audio kompletnie nie ma już miejsca dla nowych graczy. Że wszystkie stołki obsadzone są sztywno, bez szans na zmiany. A jednak od czasu do czasu pojawiają się firmy, które potrafią zaintrygować i porwać audiofilów, odbierając klientów starym wyjadaczom. Jednym z producentów, który wkroczył...

Poradniki

Streamer - lekarstwo na plikowe dolegliwości?

Streamer - lekarstwo na plikowe dolegliwości?

Wtargnięcie plików do świata wysokiej klasy sprzętu audio zostało odebrane przez konserwatystów jako zjawisko szkodliwe, całkowicie niepożądane i zabijające dotychczasowy...

Listy

Galerie

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Większość audiofilów ceni gramofony za wyjątkowe, analogowe brzmienie. Uważają, że muzyka płynąca z winylowych płyt jest cieplejsza, bardziej wielowymiarowa i...

Dyskografie

Wywiady

Rafał Koc - Melodika

Rafał Koc - Melodika

Przeglądając archiwum wywiadów opublikowanych na łamach naszego magazynu, łatwo zauważyć, że najczęściej rozmawiamy z artystami i przedstawicielami firm zajmujących się...

Popularne artykuły

Vintage

Luxman PD-300

Luxman PD-300

Producenci gramofonów od lat starają się zminimalizować wpływ drgań zewnętrznych na odczyt sygnału z płyty, który - bądź co bądź...

Słownik

Poprzedni Następny

Air Motion Transformer

AMT to typ przetwornika elektroakustycznego, którego konstrukcja przypomina głośniki wstęgowe. W odróżnieniu od klasycznych wstęg poruszających się w polu magnetycznym do przodu i do tyłu, tutaj membrana jest ukształtowana w...

Cytaty

LudwigVanBeethoven.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.