Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Sennheiser Momentum 3 Wireless

Sennheiser Momentum 3 Wireless

Sennheiser na swoją renomę pracuje już ponad 75 lat. To marka na tyle znana, szanowana i przede wszystkim rozpoznawalna, że jej produkty praktycznie nie wymagają żadnej dodatkowej promocji. Wydaje się, że Niemcy mogliby po cichutku wprowadzić na rynek nowy model słuchawek, nie rozsyłając przy tej okazji żadnych informacji prasowych, nie organizując hucznych premier ani nie udostępniając sprzętu recenzentom, a melomani i tak szybko podłapaliby temat, chcąc jak najszybciej przekonać się cóż tym razem przygotował dla nich jeden z największych graczy w tej branży. W katalogu Sennheisera znajdziemy właściwie wszystko, od niedrogich nauszników i dokanałówek po hi-endowe modele zbudowane z myślą o najbardziej wymagających audiofilach. Obecnie każdy rozsądny producent mobilnego sprzętu audio stawia jednak na słuchawki, które mogą towarzyszyć nam wszędzie, oferując dobry dźwięk ze smartfona, tabletu lub komputera. Muszą być praktyczne, eleganckie i funkcjonalne - najlepiej bezprzewodowe i wyposażone w różnego rodzaju systemy, takie jak aktywna redukcja szumów czy obsługa asystentów głosowych. Niemiecka firma zrozumiała to już dawno temu, prezentując pierwszą generację słuchawek Momentum. Z jednego modelu wyrosła następnie cała seria zawierająca słuchawki nauszne, wokółuszne i dokanałowe, a później także bezprzewodowe. Ich najnowsza odmiana została wyposażona to nic innego, jak unowocześniona wersja oryginału - duże, uniwersalne słuchawki, które uruchamiają się natychmiast po rozłożeniu, rozpoznają moment ich założenia i zdjęcia, a dodatkowo zostały wyposażone w łączność Bluetooth 5.0, system NFC, układ redukcji szumów NoiseGard z funkcją Transparent Hearing, możliwość obsługi za pomocą aplikacji Sennheiser Smart Control, kompatybilność z asystentami głosowymi, takimi jak Siri czy Google Assistant oraz - uwaga, uwaga - możliwość pracy w połączeniu USB.

Ostatnią funkcją Sennheiser jakby mało się chwali, stawiając oczywiście na to, co najbardziej liczy się dla przeciętnego odbiorcy. W przypadku z serii Momentum zawsze byli to ludzie szukający ładnych, porządnie wykonanych słuchawek, których można używać zarówno w domu, jak i na spacerze, w podróży czy podczas codziennych dojazdów do pracy. Doskonale obrazują to także zdjęcia, które można znaleźć na stronie producenta. Miejska dżungla, biura, kawiarnie, biurowce, sklepy, chodniki, taksówki - oto naturalne środowisko takich nauszników. Nic dziwnego, że producent chce przyciągnąć klientów nowoczesnymi rozwiązaniami technicznymi, ciekawymi funkcjami i wysokiej jakości materiałami, spychając na dalszy plan wszystko, czym zainteresowani są audiofile - rodzaj i rozmiar zastosowanych wewnątrz przetworników, pasmo przenoszenia czy jakiekolwiek informacje na temat dźwięku. A przecież osoby ceniące sobie dobre brzmienie nie siedzą całymi dniami w domach, słuchając muzyki na otwartych nausznikach podłączonych kablem zbalansowanym do lampowego wzmacniacza i gramofonu. Ta grupa zwróci uwagę nie tylko na system redukcji szumów czy czas pracy na jednym ładowaniu, ale także obecność kodeka aptX Low Latency czy możliwość odsłuchu za pośrednictwem kabla USB, a więc z wykorzystaniem wbudowanego DAC-a. Jeszcze kilka lat temu takie atrakcje oferowały wyłącznie droższe słuchawki, takie jak Audio-Technica ATH-DSR9BT. Czyżbyśmy właśnie otrzymali kolejne słuchawkowe "dwa w jednym"?

Sennheiser Momentum 3 Wireless

Wygląd i funkcjonalność

Niemcy wiedzą, że nie muszą stosować żadnych agresywnych zabiegów marketingowych w postaci krzykliwych, rzucających się w oczy opakowań. Tak też jest w przypadku słuchawek Momentum 3 Wireless, których pudełko nie atakuje potencjalnego klienta jaskrawymi kolorami i wielkimi napisami. Można je określić jednym słowem - dostojne. Opakowanie jest minimalistyczne, ale zaprojektowane z głową i klasą. Na froncie, oprócz logotypu oraz nazwy producenta, znalazła się nazwa modelu, zdjęcie słuchawek oraz cztery ikony odnoszące się do kilku z ważniejszych funkcjonalności - obsługi muzyki oraz połączeń telefonicznych, inteligentny system pauzowania oraz włączania i wyłączania, sterowanie głosem oraz aktywna redukcja szumów. Temat został rozwinięty z tyłu opakowania, gdzie pojawiły się również informacje o możliwości podłączenia przez Bluetooth dwóch urządzeń jednocześnie oraz żywotności baterii, która według producenta ma nam starczyć na 17 godzin pracy. Po zdjęciu obwoluty, naszym oczom ukazuje się całkowicie białe pudełko, ozdobione jedynie przez logo producenta.

Fajerwerki zaczynają się po jego otwarciu. W środku, oprócz pliku instrukcji, znajduje się bardzo porządnie wykonany, materiałowy, impregnowany pokrowiec. Oprócz dania głównego, znajdziemy w nim kabel jack-jack oraz USB-C z przejściówką na "zwykłe " USB. Za jego pomocą możemy naładować słuchawki, a także podłączyć je do laptopa czy komputera stacjonarnego i słuchać muzyki w jakości znacznie lepszej, niż ta, którą zapewnia połączenie bezprzewodowe lub kabel analogowy wpięty do wyjścia słuchawkowego. Dotychczas miałem do czynienia z kilkunastoma modelami słuchawek bezprzewodowych ładowanych kablem USB, ale takie zastosowanie tego połączenia - nie tylko do ładowania, ale też do odtwarzania muzyki - wciąż jest rzadkością, promowaną raczej przez firmy typowo "audiofilskie". A szkoda. Dobrze, że Sennheiser o tym pomyślał. Dzięki temu testowany model to nie tylko "nauszniki do smartfona", ale też porządne, wokółuszne słuchawki, z których - przynajmniej teoretycznie - można wyciągnąć o wiele lepszy dźwięk.

Momentum 3 Wireless to jeden z wielu modeli składanych "na trzy". Dzięki takiemu rozwiązaniu, słuchawki zajmują mało miejsca podczas transportu. Sennheiser połączył składanie i rozkładanie sprzętu z jego wyłączaniem i włączaniem, co nie wszystkim może odpowiadać. Sam mam tutaj mieszane uczucia, ponieważ w czasie testów kilkukrotnie zdarzyło mi się, że muzyka odtwarzana na głośnikach przełączała się automatycznie na słuchawki przy przypadkowym ich rozłożeniu. Rozwiązaniem tego problemu może być rozparowanie słuchawek i telefonu, jednak po ich pierwszym sparowaniu oba sprzęty łączą się automatycznie przy każdym włączeniu słuchawek, zatem ręczne rozparowywanie mogłoby być co najmniej uciążliwe. Wyłączenie łączności Bluetooth w telefonie również średnio się sprawdzi, gdy jest on połączony na przykład ze smartwatchem albo innym urządzeniem, którego nie chcemy tracić z pola widzenia tylko dlatego, że być może niebawem sięgniemy po słuchawki. Cóż, czasami tak to bywa, kiedy ludzie - zarówno klienci, jak i producenci sprzętu - chcą za każdym razem coś poprawiać, dążąc do tego, aby wszystko łączyło się ze wszystkim. Czasami ułatwia nam to życie, a czasami nie. Warto dodać, że do większości ustawień naszych słuchawek dostaniemy się za pomocą firmowej aplikacji Sennheiser Smart Control. To dobre rozwiązanie, dzięki któremu zyskamy też dostęp do funkcji, których z oczywistych względów (brak wyświetlacza i ograniczona przestrzeń) nie odkryjemy bez pomocy smartfona lub tabletu.

Wróćmy jednak do warstwy wizualnej. Sennheisery przykuwają uwagę jakością wykonania. Pałąk pokryty jest naturalną skórą z ciekawymi przeszyciami i metalowymi, łamanymi zakończeniami przechodzącymi w prowadnice po których przesuwają się muszle, połączone zresztą krótkimi kabelkami. Rozwiązanie jest to o tyle dobre, że w zawiasach nie umieszczono elementów elektronicznych, które z czasem mogłyby się wyrobić i przestać działać. Same muszle są plastikowe, a ich wyjątkowo miękkie poduszki pokryte są skórą. Dla ułatwienia, w ich wnętrzu wyraźnie oznaczono lewy i prawy kanał. W prawej umieszczony jest również czujnik, o którym za chwilę. Na zewnątrz umieszczono diodę oraz cztery przyciski i suwak. Aby rozszyfrować ich działanie, musiałem sięgnąć po instrukcję, ponieważ przyciski nie są w żaden sposób opisane. Wystarczy jednak kilkanaście sekund, aby zapoznać się z ich przeznaczeniem. Początkowo myślałem, że zastosowanie luźnych prowadnic bez blokowania pozycji muszli to kiepskie i mało wygodne rozwiązanie. Zdanie zmieniłem już przy pierwszym założeniu słuchawek. Całość sprawdza się bardzo dobrze, a ustawienie muszli względem pałąka następuje samowolnie - tak, aby dopasować się do kształtu głowy. Same słuchawki leżą na głowie bardzo wygodnie i, mimo sporej masy, nie ciążą. Idealne dopasowanie do kształtu głowy sprawia, że słuchanie muzyki nawet przez kilka godzin nie wywołuje żadnego dyskomfortu.

W standardowych warunkach dobrze sprawdza się także aktywna redukcja dźwięków otoczenia. Nie wiem jak sprawa wyglądałaby przy naprawdę nieznośnym hałasie, ale w warunkach miejskich Momentum 3 Wireless naprawdę dają radę. Przydaje się także te 17 godzin działania na baterii. W sieci można spotkać się z opinią, że to krótko na tle innych modeli różnych producentów. Może i tak, ale dla normalnego słuchacza ten czas jest wystarczający. A w przypadku wyczerpania akumulatorów, z pomocą przyjdzie nam szybkie ładowanie przez USB-C. W czasie kilkunastodniowych testów, sprzęt ładowałem raz, zaraz po jego otrzymaniu. Na późniejszym etapie, oprócz odsłuchu bezprzewodowego, testowałem też przez kabel - w tym czasie słuchawki się ładowały. Jeżeli więc od czasu do czasu podłączymy Sennheisery do komputera, aby cieszyć się lepszym dźwiękiem, a później będziemy zabierać je ze sobą na miasto, możemy praktycznie zapomnieć o konieczności podłączania ich do ładowarki.

W przypadku wyczerpania akumulatorów, z pomocą przyjdzie nam szybkie ładowanie przez USB-C. W czasie kilkunastodniowych testów, sprzęt ładowałem raz, zaraz po jego otrzymaniu. Na późniejszym etapie, oprócz odsłuchu bezprzewodowego, testowałem też przez kabel - w tym czasie słuchawki się ładowały.

W modelu Momentum 3 Wireless producent zastosował system automatycznego pauzowania odtwarzanej muzyki, gdy tylko zdejmiemy słuchawki z uszu. Jest to rozwiązanie o tyle wygodne, że przy każdym zdjęciu słuchawek z głowy odtwarzanie jest przerywane i nie ma potrzeby pauzowania dźwięku z poziomu przycisków na nausznikach lub aplikacji w telefonie. Ze wspomnianą funkcją wiąże się ciekawa historia, która przytrafiła mi się w czasie testowych eksperymentów. Sparowane z telefonem Sennheisery były jednocześnie podłączone kablem USB do laptopa. Muzyka odtwarzana była ze Spotify, z telefonem w roli źródła. Przy takiej konfiguracji, każdorazowy lekki skręt głowy w prawo powodował automatyczne przerwanie odtwarzania muzyki. Problem ten ustępował w momencie rozparowania słuchawek i telefonu. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że nie udało mi się znaleźć jej wytłumaczenia. Widocznie przekombinowałem, albo mam w domu zbyt wiele bezprzewodowych urządzeń. Minusy? Nie wiem, właściwie ciężko się tutaj do czegokolwiek przyczepić. Ze względu na okres zimowy, nie byłem w stanie stwierdzić jak model ten zachowuje się w czasie upałów. Biorąc pod uwagę to, że mamy do czynienia z zamkniętymi słuchawkami, których pady wykończono skórą, można się domyślać, że czasami może nam się w nich zrobić za gorąco. Ale to tylko moje domysły. Podczas testu, nawet w cieplejszych pomieszczeniach, ten problem się nie pojawiał.

Sennheiser Momentum 3 Wireless

Brzmienie

Sennheisery zostały przemaglowane w trzech konfiguracjach - bezprzewodowo w streamingu ze Spotify z telefonu Samsung Galaxy S9, poprzez kabel jack połączony z systemem Yamaha PianoCraft CRX-E300 oraz poprzez kabel USB połączony z laptopem. Już w pierwszym wariancie słychać, że mamy do czynienia ze sprzętem z wyższej półki. W wielu przypadkach stratny format streamingu najmocniej odczuwalny jest właśnie podczas słuchania muzyki w nausznikach. O ile odtwarzanie z kolumn przykrywa niektóre niedoskonałości, w słuchawkach taki zabieg jest utrudniony, w związku z czym słyszymy więcej szczegółów - tych pożądanych i tych, o których istnieniu wolelibyśmy nie wiedzieć. W takim układzie Momentum 3 Wireless po raz pierwszy pozytywnie mnie zaskoczyły. Ich pasmo jest równe, ale barwa dźwięku została delikatnie podgrzana, co w połączeniu z dobrym rozciągnięciem niskich tonów daje bardzo przyjemny efekt. Takie zestrojenie pozwala na wydobycie smaczków, które w innych modelach słuchawek za podobne pieniądze są maskowane lub słabo zaakcentowane. Głównie chodzi tu o gitarę basową, która na sprzęcie Sennheisera wyjątkowo wyraźnie "brzdęka" i nie jest tylko czymś w rodzaju bliżej nieokreślonego generatora buczących dźwięków. Śledzenie poczynań basistów nie wymaga od słuchacza wyjątkowego skupienia i silnej woli. Podobnie jest w zakresie średnich i wysokich tonów - dźwięk jest podawany w sposób wyraźny, ale naturalny i pozbawiony agresji.

W czasie testu przebrnąłem przez wiele gatunków muzycznych. I nie udało mi się znaleźć takiego, który wyraźnie wybijałby się ponad inne. Momentum 3 Wireless sprawdziły się co najmniej dobrze w każdym repertuarze. Wyjątkowo ciekawie wypadły tu nagrania o konkretnym, może nawet sterylnym brzmieniu (Tool "Fear Inoculum" i Meshuggah "Obzen"), gdzie różnica między testowanym modelem a o kilka klas niższymi Sennheiserami HD 200 PRO była miażdżąca. Interesująco wypadła również elektronika, w którym to gatunku Momentum 3 Wireless wydobyły z siebie dodatkowe pokłady dynamiki i przejrzystości. Dzięki temu w intensywny sposób odświeżyłem swoją znajomość z "Music For The Jilted Generation" i "The Fat Of The Land" The Prodigy i po kilku latach przerwy sięgnąłem po d'n'b spod szyldu Kosheen. Wielki uśmiech na twarzy wywołało u mnie uruchomienie stonera. Dawno nie słyszałem tak pięknie przesterowanych gitar, które przytłaczałyby tak, jak lubię, bez żadnej ingerencji w ustawienia balansu. Podobnie było z thrash metalem, który na Sennheiserach wypadł odpowiednio ciężko i energicznie.

Prawdziwa uczta rozpoczęła się dopiero w momencie podłączenia słuchawek do laptopa kablem USB i uruchomienia plików wysokiej rozdzielczości. Również i na tej płaszczyźnie Sennheiser zawiesił poprzeczkę wysoko. Jak wysoko? Powiem wprost - na poziomie, który przy tej cenie powinien zadowolić większość audiofilów.

Po podłączeniu słuchawek do wieży Yamahy i zamianie stratnego streamingu na płyty kompaktowe, dźwięk wyraźnie zyskał na jakości - przede wszystkim w kategoriach przestrzeni i klarowności. Oczywiście nie jest to tylko zasługa słuchawek, jednak nawet reakcja testowanego sprzętu na taką zmianę potrafi sporo powiedzieć o nim samym. Podczas odsłuchów wykorzystałem opisywany niedawno krążek "Brothers In Arms" Dire Straits nagrany w technologii XRCD. Różnica między zwykłą wersją albumu a tą opracowaną przez JVC była wyraźniej odczuwalna w Sennheiserach niż na głośnikach, co znów nie dziwi, ale po raz kolejny potwierdza klasę niemieckich nauszników. Prawdziwa uczta rozpoczęła się jednak dopiero w momencie podłączenia słuchawek do laptopa kablem USB i uruchomienia plików wysokiej rozdzielczości. Również i na tej płaszczyźnie Sennheiser zawiesił poprzeczkę wysoko. Jak wysoko? Powiem wprost - na poziomie, który przy tej cenie powinien zadowolić większość audiofilów. Ale spójrzmy prawdzie w oczy - wypuszczając na rynek bezprzewodowe słuchawki wyposażone w akumulator pozwalający na 17 godzin odtwarzania muzyki, producent w wyraźny sposób określił grupę docelową dla tego modelu. Z jednej strony, Momentum 3 Wireless mogą być więc słuchawkami dla osób, które nawet w stosunku do streamingu mają wyższe aspiracje, z drugiej natomiast spełnią wymagania każdego "normalnego" użytkownika, dla którego Spotify ze smartfona to już bardzo dobry dźwięk, a TIDAL z laptopa, po kablu USB - prawdziwy hi-end.

Sennheiser Momentum 3 Wireless

Budowa i parametry

Sennheiser Momentum 3 Wireless to bezprzewodowe, zamknięte słuchawki wokółuszne wyposażone w 42-milimetrowe przetworniki dynamiczne. Producent zapewnia, że wysoka jakość dźwięku wynika także z zastosowania łączności Bluetooth 5.0 oraz obsługi kodeków aptX, AAC i SBC, a także aptX Low Latency, który zapewnia także doskonałą synchronizację dźwięku z obrazem na ekranie (podczas oglądania filmów i seriali). Niezależnie od tego, czy słuchacz słucha muzyki, filmów, podcastów, czy po prostu chce dostosować doznania dźwiękowe do swoich upodobań, może to zrobić za pomocą wbudowanego korektora i aplikacji Sennheiser Smart Control. Aktywna redukcja hałasu NoiseGard z trzema różnymi trybami do wyboru blokuje odgłosy zewnętrzne, natomiast funkcja Transparent Hearing pozwala słuchaczom "przepuszczać" do muszli dźwięki otoczenia, co przydaje się podczas spacerów po mieście i innych codziennych sytuacji. Niemiecka firma przyłożyła się także do materiałów. W opisywanym modelu znajdziemy na przykład naturalną owczą skórę na obiciach nauszników oraz pałąk ze stali nierdzewnej o perłowej powierzchni. Mocne, a zarazem lekkie suwaki i zawiasy ze stali nierdzewnej zapewniają wytrzymałość konstrukcji, która pozwala na pewne używanie słuchawek również w ruchu. Dzięki składanemu pałąkowi słuchawki można łatwo złożyć i przechowywać w dołączonym do zestawu materiałowym pokrowcu. Ciekawostką jest zintegrowany ze słuchawkami tracker Bluetooth, który umożliwia odnalezienie słuchawek za pomocą aplikacji Tile. Momentum 3 Wireless są dostępne w dwóch wersjach kolorystycznych - czarnej i beżowej.

Werdykt

Sennheiser po raz kolejny proponuje nam bardzo udane słuchawki. Niemcy w dużym stopniu zapracowali sobie na to już wcześniej. Momentum 3 Wireless są bowiem unowocześnioną, rozwiniętą wersją oryginalnego modelu, który zaprezentowano ponad osiem lat temu. Już wtedy mieliśmy do czynienia z pięknymi, dopracowanymi nausznikami oferującymi zdrowy, dobrze zrównoważony i uniwersalny dźwięk. Na przestrzeni lat dodano do niego szereg "systemów", czego rezultatem są te same, dobrze znane melomanom słuchawki wyposażone w łączność bezprzewodową, firmową technologię redukcji hałasu otoczenia, obsługę z poziomu aplikacji czy kompatybilność z asystentami głosowymi. To nie mogło się nie udać. Dla audiofilów, a także osób korzystających ze słuchawek nie tylko na mieście i w podróży, ale także podczas pracy przy komputerze, ogromnym plusem nowych Sennheiserów będzie możliwość słuchania muzyki przez kabel USB. Z jednej strony otrzymujemy wówczas jeszcze lepsze brzmienie, z drugiej zaś możemy zapomnieć o konieczności ładowania akumulatorów. Pozostaje więc odpowiedzieć sobie na pytanie czy Momentum 3 Wireless są warte dopłaty w stosunku do popularnych słuchawek bezprzewodowych, których ceny oscylują w granicach 800-1200 zł. Moim zdaniem - zdecydowanie tak.

Sennheiser Momentum 3 Wireless

Dane techniczne

Typ słuchawek: dynamiczne, zamknięte, wokółuszne, bezprzewodowe
Zastosowane przetworniki: 42 mm
Technologie: NoiseGard (ANC), Transparent Hearing, NFC, Auto On/Off, Smart Pause
Łączność: Bluetooth 5.0 (z obsługą aptX, AAC, SBC i aptX Low Latency)
Impedancja: 470 Ω (tryb aktywny), 100 Ω (tryb pasywny)
Pasmo przenoszenia: 6 Hz - 23 kHz
Zniekształcenia: < 0,3%
Maksymalny poziom ciśnienia akustycznego: 118 dB
Czas pracy: do 17 h (z łącznością Bluetooth i funkcją ANC)
Masa: 305 g
Cena: 1699 zł

Konfiguracja

Samsung Galaxy S9, Lenovo Ideapad 300s, Yamaha PianoCraft CRX-E300, Sennheiser HD 200 PRO.

Sprzęt do testu dostarczyła firma Aplauz. W artykule wykorzystano zdjęcia udostępnione przez firmę Sennheiser.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy6

Spójność
Poziomy6

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo1

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy7

Tłumienie hałasu
Poziomy7

Cena
Poziomy7

Nagroda
sl-rekomendacja


Komentarze (10)

  • 1piotr13

    Kupiłem je kilka miesięcy temu i bardzo żałuję tego zakupu. Dźwięk bardzo płaski, jak z puszki, po kablu troszkę lepiej, ale nie dużo. Korektor dołączony do androida to jakaś totalna pomyłka, bardzo ciężko w ogóle go się stroi, kto nie wie o co chodzi to może na jakimś filmiku na YouTubie niech to zobaczy. Słucham tych słuchawek na kilku sprzętach - laptop, smartfon Huawei P30 oraz Denon PMA-1600NE. Teraz nie zapłaciłbym za nie 400 zł, omijajcie je szerokim łukiem, zaoszczędzicie duuużo pieniędzy.

    1
  • Zygmunt

    Momentum 3 - flagowe bezprzewodowe słuchawki Sennheisera. I jak testowane? Na stratnym Spotify i podłączone do jakiejś taniej badziewnej miniwieży. A na koniec nagroda, pewnie za brzmienie. Wiarygodność tego "testu" stawia pod znakiem zapytania sens kontynuowania imprezy pod nazwą StereoLife.

    2
  • stereolife

    @Zygmunt - A jak Pana zdaniem będą używane te słuchawki? Mieliśmy je przetestować na wzmacniaczu słuchawkowym za dziesięć tysięcy złotych? W teście opisana jest też trzecia metoda połączenia, dająca najlepsze brzmienie. Proponujemy więc dokładniej zapoznać się z artykułem, zajrzeć do recenzji innych słuchawek lub poszukać testów, które według Pana są bardziej wiarygodne.

    7
  • Zygmunt

    @StereoLife - A choćby Audio-Technica ATH-ADX5000. System: Marantz HD-DAC1, Auralic Altair G1, Astell&Kern AK70, AudioQuest Cinnamon, Enerr Tablette 6S. Można? Można. Spotify słuchają miliony, MP3 - miliardy, a nikt na nich nie testuje słuchawek za 1700 zł. Skoro Redakcji nie stać na firmowe konto TIDAL-a HiFi, to niech chociaż recenzent Otkała Karol udaje, że z niego korzysta. Temat Yamahy PianoCrafta pominę wymownym milczeniem. Chociaż nie, recenzent Otkała Karol ocenia na niej także jakość realizacji płyt. Że-na-da!

    1
  • stereolife

    @Zygmunt - No tak, przewodowe, audiofilskie słuchawki za 10999 zł testujemy na innym sprzęcie, a bezprzewodowe nauszniki za 1699 zł - na zupełnie innym. Przepraszamy, ale w dalszym ciągu nie widzimy w tym nic dziwnego. O stan finansów naszej redakcji niech Pan będzie spokojny, ale nie będziemy wytaczać najcięższych dział do testu słuchawek za pół średniej krajowej (a nawet nie). Jeżeli interesują Pana wyłącznie recenzje sprzętu z najwyższej półki, w których używamy najdroższych kabli, jakimi dysponujemy, plików DSD512 (co tam jakiś TIDAL...), znajdzie Pan u nas wiele takich artykułów i z pewnością będą pojawiać się kolejne. Ale są też ludzie, którzy mają znacznie skromniejsze wymagania i mniejszy budżet, a takie Sennheisery Momentum 3 Wireless i Spotify z telefonu to dla nich szczyt hi-endu. A jeżeli wciąż uważa Pan, że robimy coś nie tak, pragniemy przypomnieć o dwóch rzeczach. Po pierwsze, na łamach naszego portalu opublikowaliśmy już ponad 4300 artykułów, więc mogą to być bardzo różne rzeczy - raz będzie to test hi-endowego wzmacniacza, raz recenzja płyty, a raz news o nowym modelu soundbara. Każdy wybiera to, co go interesuje. Po drugie, zarówno testy, jak i inne artykuły są dostępne za darmo. Za możliwość przeczytania tego testu zapłacił pan zero złotych. I nawet jeśli uważa Pan, że do testowania słuchawek bezprzewodowych powinniśmy wykorzystać sto kilogramów sprzętu wartego dwadzieścia razy tyle, co one same, zapewniamy Pana, że recenzent poświęcił sporo czasu na sprawdzenie nauszników w różnych warunkach i napisanie testu. Dziękujemy za krytyczne uwagi - nie zgadzamy się z nimi, ale szanujemy Pańską opinię. Prosimy jednak zachować minimum szacunku dla autora artykułu, za którego przeczytanie nie zapłacił pan ani grosza.

    9
  • Mateusz

    Moje wrażenia z używania Momentum 3 są póki co bardzo pozytywne. Dźwięk przy połączeniu bezprzewodowym jest zaskakująco dobry i to bez żadnego kręcenia EQ z aplikacji. Mam kilka kawałków, przy których połączenie kablowe i wzmacniacz przenośny OPPO HA-2 SE sprawdzają się lepiej, ale słychać to dopiero w cichym pokoju. Nie mam pojęcia, skąd opinie, że dźwięk jest płaski - jest zdecydowanie ciepły z dużym, nieco spóźniającym się basem (przynajmniej w porównaniu do Campfire Audio Cascade, których używam zazwyczaj kablowo), ale na tyle przyjemnym i kontrolowanym, że średnica i wysokie tony nie są zasłonięte i przymglone. Nie porażają sceną, czego można się spodziewać po zamkniętych słuchawkach, ale nie odstają od Cascade. ANC w biurze działa przyzwoicie, ale jeśli ktoś chciałby mieć zupełną ciszę, to jednak niech bierze Sony. Wykonanie piękne - super miękka skóra, stal nierdzewna, solidne zawiasy - czego chcieć więcej? Na koniec trochę minusów. Aplikacja działa fatalnie, łączy i rozłącza się wielokrotnie - trzeba mieć szczęście, żeby coś zdążyć ustawić (co słuchawki zapamiętają) zanim ponownie straci połączenie. Auto-pause działa wtedy, gdy podnoszę muszlę, ale niestety także gdy gwałtownie obrócę głowę w jedną stronę i zaraz potem w drugą - dlaczego? Nie mam pojęcia. Potrafi przerywać raz na jakiś czas podczas odtwarzania z MacBook Pro (2018, Catalina). Niestety już po 30 min słuchania potrafią nieco rozgrzać się okolice uszu i czuję lekki ucisk (czego nie czuję przy nawet kilku godzinach na Cascade) - nic dyskwalifikującego, ale warte odnotowania.. Pokrowiec nie jest aż tak badziewny, jak to opisują w internetach, ale jako że miękki, nie będzie chronił słuchawek przed tarmoszeniem w plecaku czy torbie. Nie podoba mi się konieczność (!) złożenia słuchawek w celu ich wyłączenia - wolałbym przycisk. Mam stojak na słuchawki i nie mam go jak użyć w wypadku Sennheiserów, bo nawet jeśli je złożę i się wyłączą, to próba zawieszenia ich na pałąku powoduje, że pod ciężarem lewa muszla ponownie się otwiera włączając słuchawki. Mimo wszystko jakość dźwięku i wykonania, a także choćby możliwość jednoczesnego sparowania z dwoma urządzeniami (komputer + telefon) z nawiązką rekompensują tych kilka wad. Szczerze polecam.

    2
  • Tomasz

    Kupiłem Sennheisery Momentum 3 kilka dni temu. Porównywałem sobie do dobrze ocenianych ATH-M50XBT. Cholera - było trudno, bo tańsze ATH nie są takie znowu spektakularnie słabsze, czasem może są nawet lepsze? Wygrał jednak design SM3 i poczucie, że do spotkania oko w oko (ucho w ucho) z głębokim basem i wokalem, który wydycha mi swoją energię prosto w twarz, się po prostu przyzwyczaję. Teraz mogę przyznać bez bicia, że im dłużej słucham, tym bardziej ta charakterystyka mi się podoba... Eddie Vedder, Nick Cave, John Mayer, Angie Stone, Dave Matthews, Mark Knopfler, Emiliana Torrini, Diana Krall, ale też Harry Styles, Sia i Rihanna... Każdego jakbym poznawał osobiście:) SM3 to fajny konstrukt. Trochę jak nowy VW Touran - może nie najczęściej kupowany, ale za to zajebiście praktyczny, wygodny i zachwycający przy dłuższej podróży w komforcie, spokoju i dynamice adekwatnej do potrzeb właściciela. Mogę powiedzieć z całą stanowczością - Sennheiser M3 ładnie pachną, łanie wyglądają i równie ładnie brzmią. No chyba, że wpuścisz do domu wariata, który będzie Ci wciskał na uszy sprzęt z zupełnie innej półki i na kablu... Dlatego wariatom dziękuję. Niech odkrywają swoje po swojemu;) A ja wierzę, że SM3 będą mi dobrze służyć do kolejnego momentu, kiedy uznam, że to co mam na uszach, to jednak za mało. Moje ocena SM3: Wygoda 9/10, Dźwięk 9/10, Wygląd 10/10, Funkcjonalność 8/10. Moja ocena ATH: Wygoda 7/10, Dźwięk 8/10, Wygląd 7/10, Funkcjonalność 7/10. A na ich tle Kossy Porta Pro (które jak je kupowałem z 10 lat temu - miały same 10-tki): Wygoda 10/10, Dźwięk 5/10, Wygląd 5/10, Funkcjonalność 2/10). PS: Dobrze, że nie miałem na uszach PX7, bo nie wiem, co bym wybrał. Znane Sony miałem jakiś czas temu na uszach, ale mi się po prostu nie podobały i choć ANC mają na pewno ze dwa razy lepszy, to dźwięk już wcale niekoniecznie. PPS: Już wypatruję kamieni rzucanych na mnie w złości na to, że porównuję SM3 do Kossów i że "mugol muzyczny" cokolwiek ocenia. Nic nie poradzę, też coś słyszę i porównuję to, co chcę mieć (2, 3 modele na które mi nie żal wydać kasy) do czegoś, co miałem do tej pory - według mnie jest to jak najbardziej naturalne.

    4
  • Maciek

    Witam. Również zanabyłem M3 ale w drugim podejściu - kupiłem, zwróciłem i kupiłem ponownie. A łatwo nie było, bo odniesieniem były Audio-Techniki ATH-DSR9BT. Szukałem słuchawek grających akceptowalnie dla mnie do 3000 zł, głównie po BT. ATH-DSR9BT grały super, ale... Jakby jakoś za daleko słyszałem wokal. Rock - coś mi jednak tu brakowało. Kapitalne były do akustycznych gitar, klasyki, jazzu ale ten rock.. Jednak nie (zaraz mnie tu zlinczują medialnie), lecz o gustach się nie dyskutuje. Porównywałem kilka modeli z uporem maniaka na tych samych utworach w odstępach kilkuminutowych. A były grane: Bowers & Wilkins PX7 (rozczarowanie!), Sennheiser PXC 550-II (o dziwo, ale bardziej mi pasowały brzmieniowo od B&W?!), Audio Technica ATH-DSR7BT (super ale znów coś brak, a kompletnie inaczej niż droższe 9-tki), uwielbiane przez miliony Sony WH-1000XM3 pominę milczeniem. Albo nie: genialne wszystko oprócz brzmienia. Noise Canceling faktycznie giga! Ale akurat to kompletnie pomijany przeze mnie psikus. Nie zdążyły do mnie dojechać DALI IO4 (na początku głosy pełne zachwytu, a później przybyło już kilka mniej zachwyconych komentarzy). Niestety przekonałem się dotkliwie, że wybór słuchawek jest mocno osobisty i gust innych słuchaczy niekoniecznie będzie pomocny. Najchętniej połączyłbym brzmienie ATH-DSR7BT z Momentum M3. W M3 brakuje mi ciut szerokości, przestrzeni, ale z tych wymienionych wygrywały uniwersalnością w różnych gatunkach muzyki i różnej jakości nagrania utworów. Ładnie radziły sobie ze starymi filmami:) Tak - szukałem produktu użyteczności wszelakiej bez audiofilskich podniet. Tylko te DSR9 żeby miały ciut inną scenę... Albo ja mam zepsute uszy. Niestety im bardziej musiałem się wgryźć w temat, tym większy strumień lodowatej wody wylewał mi się na głowę. Dobry dźwięk to cały system i taki musi po prostu odpowiednio do oczekiwań kosztować. Aha, uwaga - Momentum 3 kupiłem za 1090 zł! Pozdrawiam wszystkich.

    4
  • Andrzej

    Witam serdecznie. Czy jeżeli są całkowicie rozładowane Sennheiser Momentum M3 można dalej słuchać używając połączenia USB-C z laptopem? Wtedy powinny jednocześnie się ładować i można słuchać muzyki? Czy do ładowania słuchawek można używać innego niż oryginalny kabel USB-C? Czy można słuchawki ładować poprzez inną zewnętrzną ładowarkę, na przykład od telefonu? Podłączając do telewizora po Bluetooth chciałbym jednocześnie podłączyć słuchawki do zewnętrznej ładowarki z długim przewodem USB-C i korzystać z dźwięku z TV - czy jest taka możliwość połączenia? Pozdrawiam!

    0
  • K kropka B

    Wada tych słuchawek: Dźwięk brzmi naprawdę dobrze tylko przez podłączenie USB oraz ANC jak by go nie było. W dotyku level wyżej niż Sony i Bose (design, nauszniki, ergonomia gorzej ale konkurencja przy tych to takie słuchaweczki). Sennheiser nauszniki z prawdziwego zdarzenia pałąk konkretny, skóra jak naturalna albo faktycznie naturalna, spasowanie elementów no i wygląd nie jak główna konkurencja jak z targu z lat 90. Jeśli chodzi o słuchawki z ANC z trzech przodowników, to Bose to najlepszy kompromis, Sony najlepsze ANC i na Bluetooth tak samo jak na kablu ale jakość dźwięku pozostawia do życzenia, Sennheiser najlepszy dźwięk ale tylko przez USB na kablu jack słyszalny szum na Bluetooth dźwięk taki spłaszczony jak z MP3 także to takie słuchawki jak kablu tyle że USB, jednak na tym kablu robi robotę jest coś czego nawet nie słychać w Sony, na przykład takie partie basu które w Sony nie istnieją. I teraz jeśli kierować patrząc na recenzje tych wszystkich testerów recenzentów to czysta fikcja literacka - sponsorowani albo nawet w rękach nie mieli sprzętu - statystyki wskazują że większość recenzji w Internecie powstaje bez kontaktu ze sprzętem - dobrym potwierdzeniem jest testowanie i ładowanie "raz na kilkanaście dni" - jak w tej recenzji albo słabe testowanie albo testowanie na zasadzie parę godzin i koniec, dwa dni to max dla tych słuchawek.

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Cena wygody, czyli maleńki problem ze sprzętem bezprzewodowym

Cena wygody, czyli maleńki problem ze sprzętem bezprzewodowym

Słuchawki i głośniki bezprzewodowe to szczególna kategoria sprzętu grającego, niesłychanie ważna dla milionów ludzi, którzy chcą słuchać muzyki w wygodny sposób. Z punktu widzenia dziennikarza jest to także - obok streamerów, głośników sieciowych i nowoczesnych systemów all-in-one - wyjątkowo interesująca grupa urządzeń, w której widać postęp, świeżość, innowacyjność i walkę...

Bob Surgeoner - Neat Acoustics

Bob Surgeoner - Neat Acoustics

Audiofile zainteresowani niebanalnymi zestawami głośnikowymi często zwracają uwagę na zestawy Neat Acoustics - firmy założonej w 1989 roku przez Boba Surgeonera, który spędził większość swojego życia grając muzykę w różnych stylach, takich jak blues, rock, jazz, folk, country i bluegrass. Neat Acoustics posiada własne studio nagraniowe, w którym można nagrywać...

Czy ludzie... Czy my naprawdę nie słuchamy już muzyki?

Czy ludzie... Czy my naprawdę nie słuchamy już muzyki?

Jeśli zapytacie audiofilów, z jakimi problemami boryka się ta branża i co zagraża dalszemu rozwijaniu pasji, której oddają się od wielu lat, usłyszycie mnóstwo historii krążących wokół dwóch kwestii - pieniędzy i technologii. Aby słuchać muzyki, trzeba bowiem posiadać jakikolwiek sprzęt grający i wykupić dostęp do jednego z popularnych serwisów...

Ponad sto lat szlifowania - Dual

Ponad sto lat szlifowania - Dual

Dual to jedna z marek, do których audiofile, a w szczególności miłośnicy czarnych płyt, odnoszą się z wielkim szacunkiem. Ma to swoje uzasadnienie. Niemiecka manufaktura wydała na świat tyle znakomitych gramofonów, że aż ciężko je policzyć. Dobrze zachowana szlifierka tej marki to sprzęt, który po renowacji można bez kompleksów podłączyć...

Jak zarobić na audiofilskim sprzęcie, nie robiąc zupełnie nic?

Jak zarobić na audiofilskim sprzęcie, nie robiąc zupełnie nic?

Tytuł tego artykułu brzmi jak chamski clickbait albo reklama cudownego sposobu na zdobycie fortuny w pół godziny, ale to nie tak. Nie chodzi mi ani o to, aby pochwalić się swoim geniuszem lub zachęcić kogokolwiek do "zarabiania pieniędzy" w sposób, który za chwilę opiszę, a jeśli moim celem miało być...

Nowe testy

Poprzedni Następny
Bowers & Wilkins 706 S3

Bowers & Wilkins 706 S3

Bowers & Wilkins od dawna przekonuje audiofilów, że jedyną drogą prowadzącą do całkowitego zadowolenia z dźwięku jest stuprocentowa wierność wobec oryginału. Prowadzi to do oczywistego wniosku, że nasz domowy system...

AVM Inspiration CS 2.3

AVM Inspiration CS 2.3

Jeśli uważacie, że miłośnicy wysokiej klasy sprzętu audio to dinozaury, wąsaci malkontenci bojkotujący wszystkie nowe rozwiązania techniczne, wzdychający do wzmacniaczy lampowych, gramofonów i głośników tubowych, z pewnością macie trochę racji....

Ortofon 2M Black LVB 250

Ortofon 2M Black LVB 250

Ludwig van Beethoven urodził się 17 grudnia 1770 roku w Bonn. W jego rodzinie muzyką zajmowały się już dwa pokolenia - dziadek był kapelmistrzem, a ojciec śpiewakiem na dworze elektora...

Komentarze

Leszek
Jestem ciekaw w porównaniu z Lyngdorfem TDAI-1120.
Piotr
Rozumiem to, sam oczywiście używam smartfona do odpalenia np. Tidala czy muzyki z NAS-a. Ale też irytuje mnie sięganie po takie urządzenie za każdym razem gdy c...
stereolife
@Piotr - chyba coraz więcej producentów dochodzi do wniosku, że jeśli użytkownik naprawdę będzie chciał coś zobaczyć, wyświetli sobie to na ekranie smartfona lu...
stereolife
@Michał - Definitywnie jest postęp względem poprzedniego modelu. W ogromnym skrócie można to opisać tak, że 706 S2 grały równo, neutralnie, ale trochę nudno, a ...
Piotr
Nie potrafię się nadziwić, że producenci tak strasznie ignorują temat wyświetlaczy. Skoro już w ogóle zaimplementowano wyświetlacz (a więc poniesiono jakiś kosz...

Płyty

Newsy

Tech Corner

Najpopularniejsze gniazda i wtyczki w sprzęcie audio

Najpopularniejsze gniazda i wtyczki w sprzęcie audio

Wielu audiofilów, a także niektórych ludzi mających niewielkie pojęcie na temat sprzętu stereo, fascynuje temat kabli używanych do łączenia zestawów głośnikowych ze wzmacniaczem, wzmacniacza z odtwarzaczem, a nawet tych odpowiadających za dostarczenie prądu do naszych urządzeń. Zanim jednak zagłębimy się w dywagacje na temat wyższości srebra nad miedzią czy sensu...

Nowości ze świata

  • Bowers & Wilkins has long convinced audiophiles that the only way to achieve total listening satisfaction is chasing the original - the sound recorded in the studio. This leads to the obvious conclusion that our home stereo system should be...

  • Bowers & Wilkins continues to partner with Volvo Cars with the announcement of a new top-tier audio system, named High Fidelity Sound by Bowers & Wilkins, in the new all-electric Volvo EX90 SUV. The system features iconic and proven loudspeaker...

  • Grado introduced the new Statement Series, which brings fourth-generation X Drivers to the wooden GS3000x and GS1000x. The GS1000x combines mahogany and ipê wood, while the GS3000x houses the company's most powerful driver yet inside a metal chamber surrounded by a...

Prezentacje

Ponad sto lat szlifowania - Dual

Ponad sto lat szlifowania - Dual

Dual to jedna z marek, do których audiofile, a w szczególności miłośnicy czarnych płyt, odnoszą się z wielkim szacunkiem. Ma to swoje uzasadnienie. Niemiecka manufaktura wydała na świat tyle znakomitych gramofonów, że aż ciężko je policzyć. Dobrze zachowana szlifierka tej marki to sprzęt, który po renowacji można bez kompleksów podłączyć...

Poradniki

Wszystko o akustyce pomieszczenia odsłuchowego

Wszystko o akustyce pomieszczenia odsłuchowego

Który element systemu audio jest najważniejszy? Większość audiofilów z pewnością wskazałoby na zestawy głośnikowe. Inni powiedzą, że pierwszeństwo powinien mieć...

Listy

Galerie

Dyskografie

Callisto - Ewolucja post metalu

Callisto - Ewolucja post metalu

Skandynawia od lat słynie przede wszystkim z ekstremalnych odmian metalu, głównie z przedrostkiem "black". Jednak raz na jakiś czas trafiają...

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Technics RS-1506 US

Technics RS-1506 US

Sprzęt audio ma swój nieodparty urok – potwierdzą to nawet ci, którzy nie interesują się tego rodzaju rzeczami i przechodzą...

Słownik

Poprzedni Następny

Kolumna

Inaczej zestaw głośnikowy. Niektórzy uważają, że kolumnami można nazywać tylko wolnostojące (podłogowe) zestawy głośnikowe, inni rozszerzają ten termin na wszystko, co stoi, gra i cieszy ucho. Lub prościej - wszystko,...

Cytaty

WieslawMysliwski.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.