Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Fyne Audio F500

Fyne Audio F500

Z nowymi producentami sprzętu audio jest trochę jak z filmami na YouTubie. Powstaje ich coraz więcej, ale większość to totalne badziewie, kicz poniżej wszelkiej krytyki i śmietnik Internetu. Pies przebrany za pająka, śpiewające siostry z rybimi ustami i grupa kolesi odgrywających żenujące scenki przy których dowolny serial paradokumentalny urasta do kategorii rozrywki na wysokim poziomie. Pięć minut można się z tego pośmiać - tak samo, jak z niedorobionego gramofonu opisywanego jako konkurencja dla najlepszych szlifierek na świecie, lampowego monobloku wyglądającego jak wkład kominkowy i wycenionego na milion złotych albo kolumn wykonanych na bazie popularnego kitu z gotową zwrotnicą, których konstruktor ubzdurał sobie, że takim pomysłem podbije rynek, a powstrzymujących śmiech dziennikarzy informuje, że recenzenci z całego świata już ustawiają się w kolejce, by posłuchać jego wynalazku i umieścić jego zdjęcie na okładce swojego magazynu. Nie wspominając już o tym, że regularnie jakiś rekin biznesu wpada na pomysł, by w jednej z dalekowschodnich fabryk zamówić kilka kontenerów sprzętu, który potem zalega na półkach i sprzedaje się dopiero po trzeciej obniżce cen. Jedyny problem jest taki, że w natłoku kompletnie bezwartościowych urządzeń giną też nowości, którym zdecydowanie warto przyjrzeć się bliżej. Jedną z takich młodych, ale bardzo obiecujących firm jest Fyne Audio.

Jeszcze niedawno szkocka manufaktura stawiała swoje pierwsze kroki w świecie hi-fi, a już teraz mówi się o niej wiele dobrego. Jak zwykle w takich przypadkach, za całym przedsięwzięciem stoi zespół ludzi mających spore doświadczenie w budowaniu zestawów głośnikowych. Siedmioosobowy zespół tworzą głównie inżynierowie, którzy pracowali ze sobą co najmniej dziesięć lat, a niektórzy z nich znają się znacznie dłużej. Brzmi skromnie, prawda? A jednak wystarczy wejść na oficjalną stronę firmy, zobaczyć jej produkty lub prześledzić jej aktywność na różnego rodzaju wystawach i prezentacjach, aby przekonać się, że cała siódemka musi brać sprawę na poważnie. Świadczą o tym przede wszystkim oryginalne rozwiązania techniczne stosowane niemal we wszystkich modelach. Nie mamy do czynienia z kolumnami, które każdy może zbudować w garażu. Szkoci postanowili stworzyć głośniki nie do podrobienia i mają w swoim portfolio trzy ciekawe technologie. W ich zestawach można zobaczyć przetworniki współosiowe z interesującymi kołnierzami otaczającymi kopułkę i charakterystycznym, gumowym zawieszeniem, a także tunele rezonansowe skierowane w dół i rozprowadzające ciśnienie akustyczne we wszystkich kierunkach za pomocą specjalnego dyfuzora. Co najlepsze, nie są to patenty zarezerwowane wyłącznie dla flagowych modeli. Kolumny z podstawowej serii F300 prezentują się wprawdzie dość standardowo, ale już w wyższej linii znajdziemy wszystko, czym firma chce zabłysnąć - koncentryki, porządne obudowy z ciekawym bass-reflexem i dopracowane detale. W rodzinie F500 znajdziemy opisywane, dwudrożne monitory o tej samej nazwie, wolnostojące zestawy F501 z dodatkowym głośnikiem niskotonowym, nieco większe podłogówki F502 oraz głośnik centralny F500C. Chcąc zbudować system kina domowego, można dobrać do nich jeden z trzech subwooferów z serii F3. Choć firma rozwija się bardzo szybko, a modelami F702 i F1-10 atakuje także w segment hi-endowy, to właśnie "pięćsetki" mogą być hitem, który ustawi ją na mapie i sprawi, że Fyne Audio szybko awansuje do grona znanych i lubianych producentów audiofilskich kolumn.

Fyne Audio F500

Wygląd i funkcjonalność

Opisywane monitory są najtańszymi zestawami w ofercie Fyne Audio, w których zastosowano wszystkie trzy firmowe technologie. Może nie jest to nic szczególnego, bo niektórzy debiutujący na rynku producenci potrafią w przeciągu jednej nocy wymyślić sobie kilkanaście takich "systemów". Dopiero później okazuje się, że rozwiązanie oznaczone jakimś skomplikowanym skrótem to coś, co normalne firmy nazywają po prostu zwrotnicą i nie robią z tego wielkiego wydarzenia. Osobiście uważam, że taki dorabiany na siłę marketing na dłuższą metę się nie sprawdza, ale to też nikogo nie obchodzi, bo zazwyczaj liczy się meta krótsza - wypuścić na rynek jakiś przebrandowany, chiński szajs, wygenerować sztuczny szum medialny, sprzedać ten paździerz choćby i za pół ceny (i tak sporo jeszcze zostanie) i przymierzać się do następnego biznesu życia. Niestety, niektóre firmy czują potrzebę nadawania mądrych nazw absolutnie wszystkiemu, włącznie z kolcami, gniazdami i kawałeczkami pianki oddzielającymi głośniki od obudowy. Fyne Audio nie idzie jeszcze w tym kierunku, chociaż zobaczymy jak sprawy będą wyglądały za kilka lat. Na razie wszystkie trzy rozwiązania mają sens. Sprytna konstrukcja głośnika koncentrycznego ze specjalnym kołnierzem wokół kopułki wysokotonowej to na pewno ważna sprawa. Pomijając już fakt, że w tym przedziale cenowym ciężko jest znaleźć kolumny z takim przetwornikiem. W wyższych można już brać pod uwagę chociażby Tannoye, Gradienty, Cabasse'y, ale F500 kosztują zaledwie 2799 zł. W tej cenie kolumny z głośnikiem współosiowym może przeciwko nim wystawić chyba tylko KEF. Tunel rezonansowy rozprowadzający fale dźwiękowe we wszystkich kierunkach to także nietypowa sprawa, szczególnie w monitorach. Kiedy ostatnio widzieliście zestawy podstawkowe w bass-reflexem dmuchającym w dół? A jeśli już, to ile kosztowały? No właśnie... Teoretycznie nie jest to nic skomplikowanego, ale trzeba przecież wszystko wyliczyć, zaprojektować, dodać drugą podstawę z dyfuzorem i systemem specjalnych "żaluzji". Niewielu producentom by się chciało, a już na pewno nie za takie pieniądze. Dyskutować można jedynie z pofałdowanym zawieszeniem, ale skoro piankowy resor w głośnikach B&W nazywa się FST, a guma z dodatkowym pierścieniem otrzymała u Focala nazwę TMD, to nie wiem dlaczego Fyne Audio miałoby się nie chwalić zawieszeniem FyneFlute.

Jak można się domyślać, opisywane monitory wyglądają trochę dziwnie, ale trudno nie zauważyć, że są naprawdę dobrze wykonane. Do naszego testu dostarczono wersję wykończoną okleiną w kolorze ciemnego dębu. Drugim dostępnym wariantem jest klasyczna czerń. Jeśli mam być szczery, nie do końca rozumiem dlaczego producent zdecydował się na dwa tak podobne kolory. Wydaje mi się, że obok czarnego dębu należałoby wprowadzić na przykład okleinę czereśniową lub klonową. Na szczęście za niewielką dopłatą można także zamówić wersję w błyszczącym lakierze białym lub czarnym. W przypadku testowanego modelu, różnica wynosi zaledwie 200 zł, więc raczej nie ma się nad czym zastanawiać. Chyba, że któryś z wariantów "drewnianych" będzie komuś pasował do wystroju pokoju odsłuchowego. Niezależnie od wybranej wersji, monitory na pewno będą prezentowały się ciekawie, a to za sprawą niestandardowej podstawy, w której zamontowany jest tunel BassTrax. Nawet jeśli ktoś nie wie co kryje się za tymi tajemniczymi żaluzjami, zestawy z takim udziwnieniem z pewnością przyciągną jego uwagę. Na odpowiednio dużych, czarnych podstawkach, F500 wyglądają jakby cały system wentylacyjny stanowił element górnego blatu standów, co podkreśla aluminiowa obwódka z logiem firmy, biegnąca w miejscu, w którym zaczyna się właściwa część obudowy szkockich monitorów. Srebrzystą barwą wyróżnia się również aluminiowy kosz głośnika współosiowego. Wszystko to sprawia, że F500 mają trochę nietypowe proporcje. Nie jest to jednak coś, na co normalny klient nie byłby przygotowany. Plusem jest oczywiście brak klasycznego bass-reflexu dmuchającego do tyłu (co wymusza odsunięcie kolumn od tylnej ściany) lub do przodu (przez co skrzynki musiałyby na pewno urosnąć jeszcze o klika centymetrów).

Jeśli chodzi o wygląd, jakość wykonania i funkcjonalność szkockich paczek, a w szczególności ich wartość "technologiczną", nie mam się do czego przyczepić, a już na pewno nie w tej cenie. Wystarczy trochę rozejrzeć się na rynku, aby zdać sobie sprawę, że monitory wyposażone w głośnik koaksjalny, kilka unikalnych rozwiązań i dopracowane detale, jak metalowe ozdóbki czy porządne gniazda zazwyczaj kosztują znacznie, znacznie więcej.

Z użytkowego punktu widzenia, należy wspomnieć jeszcze o dwóch rzeczach. Pierwszą są mocowane magnetycznie maskownice będące plastikowymi rameczkami z czarnym materiałem. Moim zdaniem szkoda, że nie dopasowano ich do głośnika, stosując na przykład kilka dłuższych wkrętów, które mogłyby posłużyć jako kołki. Grille mogłyby wówczas być okrągłe, a i pewniej trzymałyby się na miejscu. Plus należy się za to, że miejsca styku maskownic z przednią ścianką zabezpieczono filcowymi nakładkami, dzięki czemu nawet ich wielokrotny montaż i demontaż nie zostawi rys na okleinie lub lakierze. Drugim ważnym elementem są umieszczone z tyłu, podwójne gniazda akceptujące dowolny rodzaj wtyków i gołe kable. Jak na zestawy za 2799 zł, są wyjątkowo ładne i funkcjonalne. Poza przeciętnej jakości, choć bardzo dokładnie położoną okleiną (na stronie polskiego dystrybutora znalazłem informację, że jest to naturalny fornir, ale nie czuję się przekonany), nic nie zdradza tego, że mamy do czynienia z kolumnami za mniej, niż 4000-5000 zł. Dodajmy, że F500 szczególnie dobrze prezentują się na zdjęciach dostępnych na stronie producenta, gdzie "pozują" na dość odważnych podstawkach przypominających kształtem fotograficzny statyw. Sprawa zainteresowała mnie do tego stopnia, że postanowiłem sprawdzić czy Fyne Audio oferuje swoim klientom dedykowane standy i akcesoria do kolumn. Okazało się jednak, że są to podstawki włoskiej firmy Solidsteel z serii S, które kosztują tyle, co same monitory. Wydaje się mało prawdopodobne, aby ktoś zafundował im takie trójnogi, ale za rozsądne pieniądze na pewno też uda się znaleźć coś fajnego. Minusy? Oj, naprawdę mam tutaj duży problem. Jeśli chodzi o wygląd, jakość wykonania i funkcjonalność szkockich paczek, a w szczególności ich wartość "technologiczną", nie mam się do czego przyczepić, a już na pewno nie w tej cenie. Wystarczy trochę rozejrzeć się na rynku, aby zdać sobie sprawę, że monitory wyposażone w głośnik koaksjalny, kilka unikalnych rozwiązań i dopracowane detale, jak metalowe ozdóbki czy porządne gniazda zazwyczaj kosztują znacznie, znacznie więcej. Czy F500 mogą być tańszą alternatywą dla Tannoyów Revolution XT 6 albo nawet KEF-ów LS50? Najwyższy czas przekonać się o tym na własne uszy.

Fyne Audio F500

Brzmienie

Szkockie monitory grają tak, jak wyglądają. Oryginalnie, ciekawie i nietuzinkowo. W ich brzmieniu można także znaleźć kilka elementów, które spodziewalibyśmy się dostrzec dopiero w zestawach za dużo większe pieniądze. Ich przepis na prezentację muzyki to zaprzeczenie brytyjskiej flegmy. Mamy tu raczej do czynienia z odważniejszym, a chwilami nawet bezkompromisowym podejściem do tematu, znanym chociażby z niektórych modeli KEF-a, Monitor Audio, Eposa, Acoustic Energy czy Regi. F500 od pierwszych minut serwują nam dynamiczny, przejrzysty i rześki dźwięk okraszony fantastyczną stereofonią. Od razu słychać, że współosiowe przetworniki nie znalazły się w nich przez przypadek. Inżynierowie z Fyne Audio musieli doskonale zdawać sobie sprawę z ich mocnych stron i zrobili wszystko, aby je wykorzystać. Sam fakt, że zbudowali taki głośnik, każe odnosić się do ich pracy z szacunkiem, jednak w świecie sprzętu audio teoria może pozostać tylko teorią jeśli nie zostanie przetłumaczona na język praktyki. Niemal każde rozwiązanie można zastosować tylko po to, aby chwalić się nim w broszurkach reklamowych, ale w przypadku Fyne Audio nie są to puste słowa. Pierwsze dźwięki, pierwsze takty i staje się jasne, że Szkoci naprawdę przyłożyli się do swoich koncentryków. Dzięki temu nie muszą dorabiać do tych kolumn żadnej filozofii i wymyślać opowieści o ręcznie nawijanych cewkach i kondensatorach dobieranych na ucho z dokładnością do 0,5 dB. Przetworniki w opisywanym modelu "robią robotę" i słychać to natychmiast, nawet bez zagłębiania się w szczegóły.

F500 to przede wszystkim ogromna energia i chęć grania. Współosiowym głośnikom nie potrzeba żadnej dodatkowej zachęty, aby otoczyć słuchacza czystym, wyrazistym i napowietrzonym dźwiękiem. I choćby nawet odbywało się to kosztem neutralności, uwierzcie mi - trudno ich nie polubić. O ile jednak rozdzielczość w zakresie średnich i wysokich tonów wybija się ponad poziom prezentowany przez większość naprawdę dobrych kolumn z tego przedziału cenowego, to stereofonia jest z innej bajki, zupełnie innego świata. Jeżeli potraficie ocenić ten aspekt prezentacji w oderwaniu od całej reszty, usłyszycie efekt, którego nie powstydziłyby się zestawy za 4000-6000 zł. Szkockie monitory potrafią zniknąć z pokoju odsłuchowego z taką łatwością, jakby było to coś zupełnie normalnego. Jakby każde, nawet budżetowe kolumny powinny to robić za każdym razem, niezależnie od warunków akustycznych. Nie wiem czy jest to wyłącznie zasługa firmowych głośników, czy w pewnym sensie pomaga im w tym promieniujący na wszystkie strony bass-reflex, ale rezultat jest naprawdę znakomity. W tej cenie wręcz niespotykany. A kiedy już orientujemy się, że F500 zniknęły nam z pola widzenia, zaczynamy doceniać trójwymiarową scenę, z którą nas zostawiły, a przede wszystkim - niebywałą swobodę rozmieszczania źródeł pozornych w tym klarownym, szkockim powietrzu, którym wypełniły nasz salon. W porządku, dla mnie taka przestrzeń nie jest niczym nowym. Ale ja jestem przyzwyczajony do słuchania kolumn za kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy złotych. Za 2799 zł? To jest nienormalne, jak dobrze te monitory grają!

W świecie sprzętu audio cuda zdarzają się niezwykle rzadko. Są oczywiście większe lub mniejsze zaskoczenia i zjawiska, które o cud niemal się ocierają, ale większość audiofiów wie, że jeśli za tak dobry dźwięk nie trzeba zapłacić stertą pieniędzy, to prawdopodobnie trzeba będzie odpracować dług wobec systemu w jakiś inny sposób. Ojca oszukasz, matkę oszukasz - życia nie oszukasz. F500 mogą przełamywać bariery, ale - wraz z ich niepodważalnymi zaletami - po kilku przesłuchanych płytach docierają do nas również ograniczenia, których konstruktorom nie udało się przezwyciężyć. Gdyby za niecałe trzy tysiące złotych udało im się zbudować zestawy z pojedynczym głośnikiem współosiowym, które na dodatek potrafią wydobyć z siebie potężny, subwooferowy bas, niejeden doświadczony inżynier kłaniałby im się w pas albo wręcz kupiłby takie monitory, rozebrał je na części i zaczął badać na czym polega ich fenomen. Niewykluczone, że po krótkim odsłuchu znalazłoby się też kilka osób chcących przejąć młodziutką firmę zanim będzie warta znacznie, znacznie więcej. Tymczasem, niskie tony w wydaniu F500 są typowo "monitorowe". Uniknięto denerwującego podbicia, co akurat należy pochwalić, jednak spektakularnych efektów i trzęsienia ziemi nie ma się co spodziewać. Dobra rytmika, zadowalający zasięg, przyjemna barwa i sprężystość, szczególnie w zakresie mid-basu - tak. Ale raczej nic ponadto.

W kategoriach bezwzględnych, niskie tony tych monitorów zasługiwałyby na czwórkę z minusem. Pamiętajmy jednak, że mamy do czynienia z najmniejszym modelem, będącym jednocześnie jedynym podstawkowcem w tej serii, w związku z czym amatorzy głębszego basu mający do nagłośnienia nieco większy pokój będą musieli przyjrzeć się raczej modelom F501 lub F502. Ten pierwszy w tańszym wykończeniu kosztuje 4999 zł, natomiast drugi - 6599 zł. W stosunku do testowanych "pięćsetek" to spora dopłata, ale przecież większej obudowy z dodatkowym wooferem nikt nie da nam za darmo. Należy też pamiętać, że testowany model został zaprojektowany z myślą o nagłośnieniu mniejszych pomieszczeń, a w kilkunastometrowym pokoju, przy odpowiednim ustawieniu, z odrobiną wspomagania ze strony ścian, mogą odezwać się odrobinę głębszym i potężniejszym dźwiękiem. Moim zdaniem jest to jak najbardziej do nadrobienia. Poważniejszym minusem będzie moim zdaniem wyraźne rozjaśnienie dźwięku na przełomie średnicy i wysokich tonów. F500 lubią grać jasno i bezpośrednio, co może nie spodobać się słuchaczom szukającym absolutnej neutralności. Ale - bądźmy szczerzy - za 2799 zł raczej nie da się kupić kolumn grających idealnie równo i przezroczyście. Poza tym, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że nawet jeśli należycie do tej grupy, po pierwszym odsłuchu F500 zakochacie się w ich brzmieniu i będziecie chcieli wyciągnąć z nich wszystko, co najlepsze, mając pełną świadomość ich mocnych i słabych stron.

Szkockie monitory w wielu aspektach potrafią pokazać znacznie więcej, niż sugerowałaby ich cena, jednak "różnicę" trzeba będzie dołożyć do elektroniki i akcesoriów. Nie liczyłbym na taryfę ulgową, bo F500 potrafią zadziałać jak szkło powiększające. Dają jednak tak wiele frajdy ze słuchania, że nawet po krótkim odsłuchu i porównaniu ich z produktami konkurencji trudno byłoby mi z nich zrezygnować.

Co zrobić, aby opisywane monitory zagrały jeszcze lepiej? Aby wyeksponować ich zalety i zamaskować wady? Moim zdaniem nie obejdzie się bez poważnej inwestycji w sprzęt towarzyszący. Najchętniej widziałbym je w towarzystwie dobrego wzmacniacza lampowego, ewentualnie hybrydy lub tranzystora o ciepłym, muzykalnym brzmieniu. F500 bardzo dobrze zgrały się z wykorzystaną podczas testu integrą Unison Research Triode 25, jednak ciężko wymagać, aby ich właściciel wydał na wzmacniacz 11900 zł. Rozwiązaniem może być na przykład Fezz Audio Silver Luna. Coś mi mówi, że w kategorii relacji jakości do ceny, taki system może być prawdziwym killerem. Można także spróbować szczęścia z czymś w rodzaju Denona PMA-60, Cyrusa One, Vincenta SV-200 lub NuPrime'a IDA-8. Niestety, wśród budżetowych wzmacniaczy i amplitunerów dominują te o efektownym, ale ofensywnym, a czasami nawet jazgotliwym brzmieniu, a ze szkockimi monitorami to przepis na nieszczęście. Taką samą uwagę poświęciłbym kwestii źródła. Z Marantzem ND8006 grało fajnie, ale kiedy przesiadłem się na gramofon... Och, to dopiero było coś! Myślę, że to dobry kierunek. Nawet jeżeli nie należycie do klubu miłośników czarnej płyty, najlepiej byłoby znaleźć źródło idące w stronę analogowej barwy, a nie cyfrowej dokładności. Kropkę nad "i" mogą także postawić kable. Nie polecałbym wprawdzie stosowania wszystkich tych elementów jednocześnie, ale jeżeli macie już wybrany wzmacniacz lub odtwarzacz, a okablowanie zostawiliście sobie na koniec, zawsze można delikatnie złagodzić brzmienie F500 przewodami Cardasa, Van den Hula lub Tellurium Q.

Szkockie monitory w wielu aspektach potrafią pokazać znacznie więcej, niż sugerowałaby ich cena, jednak "różnicę" trzeba będzie dołożyć do elektroniki i akcesoriów. Nie liczyłbym na taryfę ulgową, bo F500 potrafią zadziałać jak szkło powiększające. Dają jednak tak wiele frajdy ze słuchania, że nawet po krótkim odsłuchu i porównaniu ich z produktami konkurencji trudno byłoby mi z nich zrezygnować. Jeśli mam być szczery, wolałbym zabrać je do domu i poświęcić trochę czasu na znalezienie dla nich odpowiedniego wzmacniacza i dopieszczenie systemu kablami, niż zdecydować się na bardziej neutralne i "bezpieczniejsze" głośniki wiedząc, że ich potencjał zostanie szybko wykorzystany i dalej już nie pójdę. Nie mogę jednak nikomu polecić takiej opcji bez wcześniejszego sprawdzenia czy taki charakter dźwięku na dłuższą metę nie okaże się trudny do zaakceptowania. Tę obserwację w szczególności powinni wziąć sobie do serca melomani, którzy mają w swojej kolekcji wiele kiepsko nagranych płyt, ale mimo wszystko chętnie do nich wracają i chcą to robić dalej, nawet za cenę pewnego zamulenia dźwięku i świadomości, że (celowo) nie słyszą wszystkiego, co słyszeć powinni. W przeciwnym wypadku, droga wolna. Może F500 nie są tak audiofilskie i tak wyrafinowane, jak by się chciało, ale nie zmienia to faktu, że kosztują niecałe trzy tysiące złotych, a pod wieloma względami dają pewne pojęcie o tym, jak grają kolumny ze znacznie, znacznie wyższej półki. Mimo pewnych oczywistych minusów, nie boję się tego powiedzieć - w tej cenie to prawdziwy fenomen.

Fyne Audio F500

Budowa i parametry

Fyne Audio F500 to dwudrożne zestawy podstawkowe w obudowie wentylowanej. Już na pierwszy rzut oka widać jednak, że nie są to typowe monitory z dwoma głośnikami i tunelem rezonansowym umieszczonym z przodu lub z tyłu. Kluczem umożliwiającym zrozumienie ich kształtu są firmowe technologie IsoFlare, FyneFlute i BassTrax. Pierwsze rozwiązanie dotyczy budowy zamontowanego na przedniej ściance głośnika współosiowego, dzięki któremu F500 zyskują wszelkie cechy punktowego źródła dźwięku. Jest on połączeniem 15-cm woofera, w którego centrum zamontowano 5-mm tytanowy głośnik kompresyjny. W miejscu łączenia tych dwóch elementów znajduje się specjalny falowód wyprowadzający dźwięk generowany przez kopułkę wysokotonową. Dzięki specjalnie wyprofilowanemu pierścieniowi otaczającemu tweeter, konstruktorom udało się podobno idealnie zsynchronizować moment, w którym dźwięki o różnych częstotliwościach - wytwarzane przez dwie współpracujące ze sobą membrany - opuszczają głośnik. Jest to jedna z większych bolączek przetworników tego typu i bez względu na to, jak wysoka jest skuteczność rozwiązania zaproponowanego przez szkockich inżynierów, bardzo cieszy fakt, że postanowili jakoś ten problem rozwiązać zamiast obchodzić go szerokim łukiem i unikać wszelkich rozmów na ten temat. Kosz przetwornika IsoFlare wykonany jest z aluminium, w związku z czym pozostaje sztywny i wolny od wibracji. Membrana głośnika nisko-średniotonowego została wykonana jest z włóknistej celulozy, a kopułkę obsługującą wysokie częstotliwości zbudowano z tytanu. Napędza ją wentylowany magnes neodymowy, co zdaniem producenta chroni system przed powstawaniem kompresji powietrza. Zastosowanie systemu IsoFlare pozwoliło przesunąć częstotliwość rezonansową głośnika daleko ponad pasmo akustyczne, a unikalna geometria falowodu ma ułatwiać zachowanie płaskiej charakterystyki tonalnej. No, nie do końca potwierdziło się to w teście odsłuchowym, ale być może jest to także związane ze strojeniem zwrotnicy i brakiem dodatkowego głośnika niskotonowego, który zobaczymy w podłogówkach z tej serii. Kolejna firmowa technologia - FyneFlute - dotyczy budowy górnego zawieszenia membrany. Dzięki niewielkim fałdkom, resor nie blokuje się przy większym skoku membrany, co prowadzi do zmniejszenia podbarwień reprodukowanego dźwięku. Pod pojęciem BassTrax kryje się natomiast system tunelu rezonansowego wyprowadzający powietrze z obudowy w kierunku podłoża. Poniżej otworu wentylacyjnego znajduje się profilowany dyfuzor zamieniający płaskie czoło fali opuszczającej tunel w falę rozszerzającą się do postaci sferycznej i opuszczającej konstrukcję w obszarze 360 stopni. W końcowym etapie do rozpraszania niskich tonów wykorzystywane są poziome listwy. W ten sposób energia akustyczna pochodząca od tylnej strony membrany przekazywana jest efektywnie i równocześnie całemu powietrzu znajdującemu się w pokoju. Sprytny układ sprawia, że ustawienie kolumn w pomieszczeniu odsłuchowym jest mniej krytyczne, niż ma to miejsce w przypadku zestawów z tradycyjnym tunelem bass-reflex. Jeśli chodzi o parametry, F500 charakteryzują się przyjazną, 8-omową impedancją i skutecznością 89 dB. Pasmo przenoszenia rozciąga się od 45 Hz do 34 kHz. Producent zaleca stosowanie wzmacniaczy o mocy od 30 do 120 W.

Werdykt

Dawno nie słyszałem tak dobrych kolumn za te pieniądze. Uważam, że są to jedne z niewielu dostępnych na rynku monitorów, w których brzmieniu można odnaleźć elementy grania... No, może jeszcze nie hi-endowego, ale na pewno godnego sprzętu ze znacznie wyższej półki. Jednocześnie, przy całym szacunku dla tej konstrukcji i roboty, jaką inżynierowie Fyne Audio włożyli w projekt głośnika koncentrycznego i ciekawego systemu wentylacyjnego, muszę zaznaczyć, że F500 nie są monitorami idealnymi. Ich brzmienie ma bardzo wyrazisty charakter. Jest odważne i przebojowe, cudownie przejrzyste i przestrzenne, ale ma także swoje wady. Uważam, że można je wyeliminować poprzez umiejętny dobór sprzętu towarzyszącego, przez co rozumiem nie tylko wybór takiej czy innej elektroniki, ale także pogodzenie się z myślą, że wydatki na ten cel znacznie, ale to znacznie przekroczą cenę samych kolumn. Radziłbym traktować je tak, jak należałoby potraktować audiofilskie monitory za cztery, pięć, może sześć tysięcy złotych. F500 to niezwykle utalentowany artysta nad którym trzeba popracować. Dzikie zwierzę wymagające oswojenia. Diament do oszlifowania. Jeżeli podejmiecie się tego zadania, będziecie mogli cieszyć się dźwiękiem, którego za te pieniądze nigdy nie powinniście mieć.

Fyne Audio F500

Dane techniczne

Rodzaj kolumn: podstawkowe, dwudrożne, wentylowane
Efektywność: 89 dB
Impedancja: 8 Ω
Pasmo przenoszenia: 45 Hz - 34 kHz
Częstotliwość podziału: 1,7 kHz
Rekomendowana moc wzmacniacza: 30 - 120 W
Wymiary (W/S/G): 32,5/20/32 cm
Masa: 7,3 kg (sztuka)
Cena: 2799 zł (para)

Konfiguracja

Unison Research Triode 25, Rotel A11, Marantz ND8006, Cambridge Audio CP2, Clearaudio Concept, Cardas Clear Reflection, Melodika Purple Rain, Equilibrium Pure Ultimate, Enerr One 6S DCB, Enerr Transcenda Ultra, Enerr Transcenda Light, Enerr Tablette 6S, Norstone Esse.

Sprzęt do testu dostarczyła firma EIC. W artykule wykorzystano zdjęcia wykonane przez redakcję portalu StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga3Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga5Rownowaga5Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy8

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy5

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo03

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy7

Cena
Poziomy8


Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Audiofil - jednostka chora i społecznie niebezpieczna

Audiofil - jednostka chora i społecznie niebezpieczna

Bycie audiofilem to świetna sprawa. Człowiek słucha sobie muzyki i dąży do tego, aby robić to w jak najlepszy sposób - wyciskać z niej jak najwięcej. Relaksujące zajęcie, które wzmacnia kontakt ze sztuką, zachęca do pogłębiania wiedzy, pobudza wyobraźnię i pozwala rozwijać się na wielu różnych płaszczyznach. Będąc audiofilem, można...

Gustavo Pires - Vicoustic

Gustavo Pires - Vicoustic

Gdybyśmy spytali audiofilów, który element systemu stereo jest ich zdaniem najważniejszy, większość z pewnością postawiłaby na kolumny, wzmacniacz lub źródło, ewentualnie - w przypadku tych najbardziej zakręconych - na coś takiego, jak kable, akcesoria zasilające lub podkładki antywibracyjne. Spora grupa odpowie jednak, że największy wpływ na ostateczny rezultat brzmieniowy ma...

James Tanner - Bryston

James Tanner - Bryston

Miłośnicy wysokiej klasy sprzętu grającego przyzwyczaili się do tego, że jest on nie tylko kupowany, ale także budowany przez pasjonatów. Często tych, którzy kiedyś znajdowali się w podobnej sytuacji, a swoje hobby rozwinęli do tego stopnia, że w pewnym momencie postanowili zbudować coś swojego - lepszego niż sprzęt oferowany w...

10 sposobów na poprawę brzmienia systemu stereo za 0 zł

10 sposobów na poprawę brzmienia systemu stereo za 0 zł

Kiedy myślimy o ulepszeniu swojego zestawu hi-fi, zwykle koncentrujemy się na wymianie jednego z jego elementów - kolumn, wzmacniacza, źródła lub okablowania. Często jednak nie zdajemy sobie sprawy z tego, że z posiadanego sprzętu moglibyśmy wycisnąć znacznie więcej zerowym kosztem. Niektórzy są tego świadomi, ale zwyczajnie brakuje im na to...

Testy sprzętu audio to jedna wielka ściema. I reklama!

Testy sprzętu audio to jedna wielka ściema. I reklama!

Od dłuższego czasu przyglądam się grupom zakładanym przez audiofilów na portalach społecznościowych i powszechnemu już zjawisku szukania porad i informacji o wybranych urządzeniach nie w działających od wielu lat magazynach, nie na stronach prowadzonych przez ekspertów, nie u doświadczonych sprzedawców i instalatorów, ale w gronie amatorów. O ile rozumiałem jeszcze...

Nowe testy

Poprzedni Następny
SA Saxo 5

SA Saxo 5

W wielu dziedzinach naszego życia panuje zgoda co do kierunku, w którym należy podążać. Telewizory mają być większe, cieńsze i bardziej wszechstronne. Samochody - bogato wyposażone, wygodne i ekonomiczne. Laptopy...

JBL Club 950 NC

JBL Club 950 NC

W ostatnich latach JBL zapracował sobie na miano najbardziej znanego producenta przenośnego sprzętu audio. Gdyby spytać kogokolwiek o pierwsze skojarzenie w tym temacie, mielibyśmy wielką szansę na to, że usłyszymy...

Qln Prestige One

Qln Prestige One

Średnio kilka razy w miesiącu dostaję propozycję przetestowania jakiegoś nowego urządzenia. Większość z tych maili i telefonów można podzielić na trzy grupy. Pierwsza to typowy spam, który przychodzi nawet nie...

Bannery boczne

Komentarze

Matt
Moje audiofilskie (bo chyba też nim jestem - dbam na poważnie o jakość muzyki) kilka punktów pod rozwagę:
- Czy audiofilia, rozumiana jako obsesyjne kupowan...
Dzx
Świetny i zabawny tekst, tylko bezcelowy, bo i tak wiadomo, że nikogo nie przekona i nie dotrze do grupy docelowej, a zainteresowani swoje dawno wiedzą, co tylk...
Bucefal
Oczywiście jakość vs cena to zależność nieliniowa i od pewnego pułapu cenowego pchanie się dalej jest faktycznie nieoptymalne. PS: Walka z naskórkowością kabli,...
Greg
Jak się ma rozum, trochę wiedzy i kasę, to w czym problem, aby szukać swojego Graala? To hobby i prawda jest taka, że dla nielicznych. Gorzej jak zamienia się w...
przemo7
Fajny tekst. Ja się nie zabiję:-) Ale zawsze byłem przez przyjaciół przepytywany ile te moje sprzęty i kable kosztowały, no i po co aż tyle. Ale marzenia o tym,...

Płyty

Agalloch - Faustian Echoes

Agalloch - Faustian Echoes

Dwa lata po wydaniu albumu "Marrow Of The Spirit" członkowie amerykańskiej grupy Agalloch postanowili przypomnieć się swoim fanom kolejną EP-ką....

Newsy

Sennheiser HD 25 Limited Edition

Sennheiser HD 25 Limited Edition

Dokładnie 75 lat temu, w czerwcu 1945 roku, powstała firma Sennheiser. Jej nazwa pochodzi oczywiście od nazwiska założyciela, Fritza Sennheisera,...

Tech Corner

Podstawowe własności i parametry wzmacniaczy stereo

Podstawowe własności i parametry wzmacniaczy stereo

Czy to w domowym zaciszu, na koncercie, podczas pracy w studiu czy w samochodzie - wzmacniacz jest jednym z kluczowych elementów każdego systemu stereo. Czym właściwie jest? Najprościej można powiedzieć, że jest to układ elektroniczny, którego zadaniem jest wytworzenie na wyjściu sygnału analogowego będącego wzmocnioną kopią sygnału podanego na wejście....

Nowości ze świata

Prezentacje

40 lat głośnikowego modernizmu - Focal

40 lat głośnikowego modernizmu - Focal

Co przychodzi nam do głowy, kiedy myślimy o Francji? Wiadomo - świetna kuchnia, doskonałe wina i sery, luksusowe perfumy, nowoczesna architektura, pokazy mody, festiwale filmowe, słynni malarze i wiecznie zakorkowane uliczki Paryża. Dla amatorów sprzętu hi-fi jest to także jeden z najważniejszych krajów na audiofilskiej mapie świata. To właśnie tutaj...

Poradniki

Listy

Galerie

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Większość audiofilów ceni gramofony za wyjątkowe, analogowe brzmienie. Uważają, że muzyka płynąca z winylowych płyt jest cieplejsza, bardziej wielowymiarowa i...

Dyskografie

Wywiady

Gustavo Pires - Vicoustic

Gustavo Pires - Vicoustic

Gdybyśmy spytali audiofilów, który element systemu stereo jest ich zdaniem najważniejszy, większość z pewnością postawiłaby na kolumny, wzmacniacz lub źródło,...

Popularne artykuły

Vintage

Sony WM-GX788

Sony WM-GX788

Do tej pory w dziale Vintage jeszcze nie pojawił się tekst mówiący o urządzeniu kończącym pewną erę. Pisaliśmy o pierwszym...

Słownik

Poprzedni Następny

DLNA

Wykorzystawany przez coraz większą liczbę producentów protokół umożliwiający współdzielenie zasobów multimedialnych w ramach wewnętrznej, lokalnej sieci bezprzewodowej WiFi. Każde urządznie wyposażone w standard DLNA może stać się swoistym serwerem, który...

Cytaty

AchimFreyer.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.