Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Audeze LCD-5

Audeze LCD-5

Audeze to amerykańska firma specjalizująca się w produkcji słuchawek ortodynamicznych. W wyniku zastosowania zaawansowanego procesu produkcyjnego i najnowszych materiałów powstają nauszniki, w których zastosowano ekstremalnie cienką membranę z naniesioną na niej cewką napędową i bardzo silnymi magnesami. Firma twierdzi, że technika planarna pokonuje wiele szkodliwych ograniczeń występujących w typowych słuchawkach dynamicznych - lekka membrana jest znacznie szybsza w działaniu i bardziej dokładna w wykonywanych ruchach niż zdecydowanie cięższy zestaw cewki napędowej z typową membraną stożkową. Żeby było jeszcze ciekawiej, nie mamy do czynienia z kolejnym przedsiębiorstwem, które potrafi tylko zaprojektować lub zamówić sprzęt, a później czekać na dostawę i sprawdzać zawartość przesyłki od podwykonawcy z takim samym dreszczykiem emocji, jaki towarzyszy klientom robiącym zakupy w sklepie internetowym. Wszystkie produkty Audeze są wytwarzane ręcznie w USA, a dokładniej w mieście Santa Ana w kalifornijskim hrabstwie Orange, właściwie na przedmieściach Los Angeles. Tam, gdzie to tylko możliwe, firma stara się korzystać z podzespołów od amerykańskich poddostawców. Oczywiście wszystko to kosztuje, jednak możliwość wejścia w posiadanie niepowtarzalnych nauszników planarnych okazała się dla audiofilów ważniejsza, dzięki czemu marka szturmem wdarła się na salony, a dziś pozostaje jedną z firm dyktujących zasady gry w swoim sektorze. W ostatnich latach Amerykanie sporo eksperymentowali, wprowadzając słuchawki dla graczy, planarne dokanałówki, kilka modeli bezprzewodowych i odchudzone, tańsze wersje swoich hitów. Wymagający audiofile wypatrywali jednak nowego flagowca - dużych, otwartych nauszników wokółusznych wykonanych z najlepszych dostępnych materiałów i wyposażonych w najbardziej zaawansowane technicznie przetworniki. Doczekali się. Przed nami LCD-5.

Niewtajemniczeni czytelnicy zapewne pomyślą, że Audeze to skromna, typowo garażowa wytwórnia założona przez kilku pasjonatów, którzy pewnego dnia postanowili zaryzykować i zbudować nietuzinkowe słuchawki najpierw dla siebie i wąskiego grona znajomych, a następnie dla niewielkiej grupy melomanów, którym znudziły się hi-endowe nauszniki Sennheisera, Focala i Audio-Techniki. Otóż nie, a przynajmniej nie dziś. Być może cała przygoda zaczynała się w ten właśnie sposób, ale Amerykanie nie stworzyli sprzętu, którego nikt nie potrzebował. Przeciwnie - dotarli tam, gdzie wcześniej zapuszczały się tylko niektóre marki, dzięki czemu miłośnicy hi-endowych słuchawek planarnych w pewnym momencie siłą rzeczy musieli przynajmniej wypróbować ich potężne LCD-ki. Wiadomo jednak, że na dwóch, trzech czy czterech modelach daleko się nie zajedzie, dlatego wkrótce rozpoczął się proces powiększania katalogu i podnoszenia poprzeczki. Sam nie wiem, czy firma postanowiła rozszerzyć działalność, robiąc krok w kierunku przekształcenia się ze znanej, ale wciąż stosunkowo małej manufaktury w przedsiębiorstwo o naprawdę dużym zasięgu, czy może wiele z tych najnowszych projektów powstało tylko dlatego, że prace nad nowym flagowcem przeciągały się w nieskończoność. Zaprojektowanie nauszników przewyższających wszystkie poprzednie modele nie mogło być przecież łatwym zadaniem. Ale może się mylę. Może kalifornijska firma jest już technologicznym gigantem, któremu niestraszne żadne wyzwania.

Wydaje się, że stworzenie słuchawek, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak dziwne eksperymenty, musiało być równie trudne, a jednak w aktualnym katalogu znajdziemy aż 21 różnych modeli, nie licząc różnego rodzaju limitowanych edycji, które wciąż można kupić w sklepach. Na tym jednak nie koniec, ponieważ tuż przed premierą opisywanych "piątek" Audeze zaskoczyło audiofilów, wprowadzając model o nazwie CRBN - nauszniki elektrostatyczne, w których zastosowano przetworniki z membranami wykonanymi ze zgłoszonej do opatentowania ultracienkiej membrany polimerowej z zawieszonymi w niej nanorurkami węglowymi. Amerykanie twierdzą, że w przeciwieństwie do innych membran elektrostatycznych nie ma ona żadnej powłoki, ponieważ ładunek jest rozprowadzany po całej folii. W ten sposób uzyskuje się jednolitą siłę napędową, co prowadzi do redukcji zniekształceń i poprawia czystość, rozdzielczość i przejrzystość dźwięku. Wiedząc, że tego typu przetworniki wymagają użycia odpowiedniej elektroniki, projektanci postanowili nie zmuszać potencjalnych klientów do zakupu własnego wzmacniacza, ale zaprojektowali CRBN w taki sposób, aby były one kompatybilne z 580-woltowymi energizerami zbudowanymi dla słuchawek Staxa. Pewnego dnia będę musiał sprawdzić, co potrafią te węglowe cacka. Na razie jednak postanowiłem przetestować model LCD-5, ponieważ w odróżnieniu od elektrostatów jest to konstrukcja, która nie wymaga stosowania specjalnego wzmacniacza z nietypowym wyjściem.

Audeze LCD-5

Audeze LCD-5

Wygląd i funkcjonalność

Amerykańska firma już na samym początku wypracowała sobie pewien charakterystyczny styl. Jej słuchawki są niezwykle duże i solidnie wykonane. Ponieważ same przetworniki nie są lekkie, z pozostałymi elementami projektanci również się nie pieścili, podchodząc do sprawy dość bezkompromisowo. No bo jak mogą wyglądać hi-endowe słuchawki wyprodukowane w kraju, w którym wszystko musi być ogromne? Dlatego nawet w pierwszych wypuszczonych na rynek modelach mogliśmy zobaczyć wielkie przetworniki, grubaśne poduchy, mocowania w formie metalowego pręta i wiele innych elementów sprawiających wrażenie, jakby nauszniki zostały zaprojektowane z myślą o jakimś innym gatunku istoty humanoidalnej, którego cechą charakterystyczną jest olbrzymia głowa. Oczywiście niektórym niezwykle się to spodobało, ale wiele osób miało problem z dopasowaniem hełmofonów Audeze, nie wspominając już o tym, że słuchawki zbudowane niczym czołg musiały ważyć więcej niż inne. I ważyły - często nawet ponad pół kilograma, co można było poczuć nie tylko tuż po ich założeniu i wyregulowaniu, ale przede wszystkim po dłuższym odsłuchu. Dla mnie hitem były zamknięte LCD-XC, ważące dokładnie 650 g. Wiem, że miłośnicy trwałego, ponadczasowego sprzętu byli zachwyceni, ale takie podejście wcale nie jest gwarancją niezawodności. W egzemplarzach z pierwszych serii pojawiły się na przykład problemy z muszlami pękającymi przy gniazdach. Rozwiązano go, stosując specjalne wzmocnienia, dzięki którym gniazda nie są montowane bezpośrednio w drewnianych pierścieniach, a kable wychodzą z nich pod kątem. Tak czy inaczej spodobało mi się to, że ostatnio firma trochę zmieniła kierunek, a jej inżynierom najwyraźniej nie chodziło tylko o znalezienie sposobu na uczynienie klasycznych modeli tańszymi, jak w przypadku LCD2 Classic czy LCD2 Closed-Back. We flagowych "piątkach" poszli bowiem w tą samą stronę, szukając sposobów na połączenie nowoczesnych przetworników planarnych z lekkim, wręcz "usportowionym" szkieletem, aby klienci otrzymali nie tylko najlepszy możliwy dźwięk, ale też wygodne nauszniki, których nie trzeba zdejmować po trzydziestu minutach, aby odciążyć mięśnie szyi.

Kiedy LCD-5 dotarły do naszej redakcji, byłem pełen obaw, czy aby na pewno taki właśnie był zamysł amerykańskich konstruktorów. Nauszniki przybyły bowiem w pudełku niewiele mniejszym niż to, z którego chwilę wcześniej wyjmowałem wzmacniacz Exposure 2510. Zdziwiła mnie jednak jego masa - było tak lekkie, że póki kurier nie wsiadł jeszcze do swojego busa i nie odjechał, w pośpiechu otworzyłem karton, aby sprawdzić, czy nie jest pusty. Wewnątrz znalazłem oczywiście profesjonalną walizeczkę wykonaną w całości z aluminium, a w niej słuchawki, przewód zakończony wtykiem 6,3 mm i białe rękawiczki. To wszystko. A co, jeśli ktoś potrzebuje na przykład kabla zbalansowanego? Spieszę z odpowiedzią - będzie mógł kupić go w jednym z autoryzowanych sklepów, których na terenie naszego kraju jest co najmniej dwadzieścia, albo na stronie producenta. W zakładce z akcesoriami można zresztą znaleźć różne cuda, które zainteresują nie tylko właścicieli wzmacniaczy słuchawkowych z wyjściem zbalansowanym (niestety dla słuchawek z serii LCD dostępny jest tylko kabel z 4-pinowym XLR-em), ale też melomanów i profesjonalistów korzystających ze swoich nauszników często i, że tak to ujmę, intensywnie. Dokupimy tu nie tylko zapasowe przewody czy skórzane pady, ale też walizki transportowe w trzech wersjach (z których ta dołączona do LCD-5 jest oczywiście najdroższa), pałąki czy pręty łączące pałąk z nausznikami.

Tutaj zresztą mała ciekawostka. Standardowy pałąk, składający się z metalowego korpusu, skórzanego paska i końcówek, w które wchodzą metalowe pręty, kosztuje 125 dolarów, natomiast identyczny element do LCD-5 wyceniono na 200 dolarów. Najwyraźniej pałąk z włókna węglowego nie jest tak drogi, jak mogłoby się wydawać. Ale mało tego - mocowania wydają się identyczne, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby użytkownicy tańszych modeli z serii LCD unowocześnili sobie je i odchudzili, zamawiając taki właśnie pałąk. Do opisywanych nauszników można też dokupić pręty dłuższe o jeden cal, więc gdyby zakres regulacji okazał się dla kogoś niewystarczający, problem ten można rozwiązać za jedyne 95 dolarów. Dla świętego spokoju do zamówienia można dorzucić zestaw do pielęgnacji elementów skórzanych za 10 dolarów. Muszę przyznać, że taka polityka bardzo mi się podoba. Wydaje mi się wręcz niesamowite, że producent na swojej oficjalnej stronie udostępnił tak wiele części, w dodatku nie żądając za nie majątku. A teraz prosta matematyka - pałąk z włókna węglowego, pręty, pady, kabel i aluminiowa walizka po przeliczeniu na złotówki kosztują jakieś 4900 zł, a więc 16000 zł Amerykanie chcą za same muszle i to, co w nich siedzi. Po osiem tysięcy złotych na ucho. Ale cios!

Słuchawki amerykańskiej firmy zawsze były dla mnie jak taka miękka, stara, skórzana kanapa - wygodna, ale tylko wtedy, gdy człowiek chce się w nią zapaść, a podczas jakichkolwiek innych aktywności już niekoniecznie. LCD-5 są inne. Dobrze trzymają się głowy, zawsze pozostają na swoim miejscu, a mimo to są tak samo wygodne jak starsze modele tej marki.

Trzymając to cudo w ręku, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że pewne elementy firmowej szkoły budowania nauszników pozostały niezmienione, za to nad innymi mocno popracowano. Pasjonaci zaczęliby oczywiście od przetworników z cewkami Parallel Uniforce i nowym układem magnesów Fluxor, ale nie sposób nie zachwycić się też stosunkowo niską masą "piątek", która prawdopodobnie ma z powyższym ścisły związek, bo nie wierzę, że za ten efekt odpowiada pałąk z włókna węglowego. LCD-5 ważą zaledwie 420 gramów, a więc o 1/3 mniej w porównaniu z modelem LCD-4, który również do tanich nie należy. Owszem, z wynikiem na poziomie 270 g takie Audio-Techniki ATH-ADX5000 to zupełnie inna liga, jednak tam mamy do czynienia z przetwornikami dynamicznymi. Wprawdzie wykonanymi z egzotycznych materiałów (polisulfid fenylenu, włókno szklane, permendur, wolfram), ale z punktu widzenia samego sposobu, w jaki prąd zamieniany jest na fale dźwiękowe - zwyczajnymi. 420 gramów to masa, która pozwala myśleć o LCD-5 jak o zwykłych nausznikach. Ba! Gdyby nie to, że po pewnym czasie duże pady zaczynają trochę grzać w uszy (na szczęście na dłuższa metę nie jest to żaden problem, bowiem mamy do czynienia z konstrukcją otwartą), można by było zapomnieć, że mamy je na głowie. Do akceptowalnej masy dochodzi bowiem nacisk, który w moim odczuciu jest większy w porównaniu z innymi modelami Audeze z serii LCD. I dobrze, bowiem tamte słuchawki zwyczajnie ześlizgiwały mi się z uszu przy każdym mocniejszym ruchu albo nawet próbie pochylenia się do przodu, a mam stosunkowo dużą głowę i zazwyczaj, gdy mam problemy z dopasowaniem hełmofonu, to w drugą stronę - konstrukcja jest dla mnie ciut za ciasna albo pałąk nie rozsuwa się wystarczająco mocno. Słuchawki amerykańskiej firmy zawsze były dla mnie jak taka miękka, stara, skórzana kanapa - wygodna, ale tylko wtedy, gdy człowiek chce się w nią zapaść, a podczas jakichkolwiek innych aktywności już niekoniecznie. LCD-5 są inne. Dobrze trzymają się głowy, zawsze pozostają na swoim miejscu, a mimo to są tak samo wygodne jak starsze modele tej marki. Pochwalić należy też kabel, który wygląda tak, jakby wyszedł spod ręki Raya Kimbera. Pięknie skręcony warkoczyk jest lekki i elastyczny, a mimo to nie bałbym się o jego wytrzymałość. Metalowy rozdzielacz, wyjątkowo porządne wtyki - jest naprawdę dobrze. Uch, aż przypomniałem sobie test Focali Utopia, których fabryczny przewód jest gruby i ciężki, a dystrybutor dołączył mi do zestawu opcjonalny kabel Atlasa, który okazał się jeszcze grubszy i cięższy. Wyobraźcie sobie, jak to jest testować luksusowe słuchawki, trzymając na kolanach audiofilski kabel głośnikowy? No właśnie - mniej więcej tak. Amerykanie mogliby pójść tą samą drogą, ale najwyraźniej wiedzą, że takie opasłe węże może i robią wrażenie, ale tylko wtedy, gdy podczas odsłuchu nie trzeba ich nosić na szyi.

Jak prezentują się LCD-5 na tle konkurencji? Odpowiem na to pytanie w ten sposób - z grubsza tak samo. Wiem, że część audiofilów w tym momencie aż podskoczy na fotelu z oburzenia, ale takie są fakty. Każdy producent, który odważył się wspiąć tak wysoko, prędzej czy później musiał się przekonać, że na tym poziomie niezwykle trudno jest już odkryć coś rewolucyjnego i stworzyć sprzęt, który ewidentnie "odjeżdża" rywalom. Szczególnie twardy orzech do zgryzienia mają firmy, które wspinały się po tej drabince powoli i systematycznie, innymi słowy - nie zaczynały od zera. Według mnie na poziomie 5000-7000 zł projektantom właściwie kończą się pomysły związane z obszarem komfortu, wyglądu i jakości wykonania takich słuchawek. Spójrzcie tylko - Focale Utopia za 17999 zł wyglądają z grubsza tak samo jak Clear Mg za 6999 zł, Final Audio Design D8000 za 15999 zł są niezwykle podobne do wielokrotnie tańszych Sonorousów, Sennheisery HD 820 to w gruncie rzeczy wielokrotnie modyfikowane HD 800 z zamkniętymi muszlami, a prawdziwym hitem w tej dziedzinie są HiFiMAN-y HE-R10P za 25995 zł, które z zewnątrz wyglądają identycznie jak HiFiMAN HE-R10D za 6295 zł. Tu już po prostu nie ma co wymyślać - pozostaje tylko skupić się na dopieszczaniu detali i opracowywaniu coraz doskonalszych przetworników. Na tym poziomie cenowym klienci oczekują bowiem przede wszystkim nieziemsko dobrego brzmienia, słusznie wychodząc z założenia, że pozostałe kwestie, takie jak wygoda użytkowania czy jakość wykonania, powinni dostać już na wstępie. Nauszniki za dwa tysiące złotych mogą być trochę niepraktyczne, jeśli dobrze grają. Tym za cztery tysiące złotych można to i owo wybaczyć, jeśli w ich muszlach siedzą przetworniki zapożyczone z modelu za sześć tysięcy. Ale za 20999 zł wszystko ma być idealne. I w tym przypadku właśnie tak jest. LCD-5 są pięknie wykonane. Gdzie by nie spojrzeć, tam zobaczymy precyzyjną robotę i wysokiej klasy materiały. Co jeszcze ważniejsze, są to prawdopodobnie najwygodniejsze słuchawki Audeze, z jakimi miałem do czynienia. Amerykanie wykorzystali znany od lat "format" i uczynili go jeszcze lepszym. Ostatecznie jednak jeśli ktoś chciałby kupić dobre słuchawki planarne, może poprzestać na modelu LCD-2 Caribbean Rosewood za 4999 zł i dostanie z grubsza to samo. LCD-5 są dla tych, którym to nie wystarcza, którzy chcą mieć więcej niż "dobre", a nawet więcej niż "bardzo dobre". Tutaj celujemy już w pierwsze miejsce na podium - "piątki" miały być po prostu najlepszymi słuchawkami na rynku. Jeśli chodzi o wygląd, jakość wykonania i komfort noszenia nawet byłbym w stanie im ten tytuł przyznać (w niektórych kategoriach ex aequo z innymi hi-endowymi nausznikami). A jak będzie z brzmieniem?

Audeze LCD-5

Brzmienie

Już po kilkunastu minutach odsłuchu przyszło mi do głowy, że najlepiej i najwymowniej będzie streścić swoje wrażenia w kilku dosadnych zdaniach. Postanowiłem jednak zrezygnować z tego pomysłu, ponieważ LCD-5 zdecydowanie zasługują na to, aby poświęcić im więcej uwagi - zarówno podczas odsłuchu, jak i analizowania i opisywania swoich obserwacji. Zresztą bądźmy szczerzy - jeśli napiszę, że mamy do czynienia z jednymi z najlepszych, jeśli nie najlepszymi słuchawkami dostępnymi w sprzedaży, to czy kogoś naprawdę to zaskoczy? Czy będzie to istotna informacja dla tych, którzy przymierzają się do zakupu takich nauszników albo pasjonatów, którzy po prostu chcą o nich poczytać? Myślę, że będzie to oczywistość, banał, truizm - recenzja, jaką każdy mógłby napisać w ciemno bez jakiegokolwiek kontaktu z opisywanym modelem. Ja natomiast już od pierwszych taktów wiedziałem, że będę miał o czym pisać.

Z racji wykonywanego zawodu oraz tego, że różne obszary audiofilskiego hobby interesują mnie w równym stopniu, staram się testować wszystkiego po trochu - kolumny, wzmacniacze, streamery, kable, gramofony, akcesoria zasilające, a nawet głośniki sieciowe czy słuchawki bezprzewodowe. Uważam, że bez tego trudno byłoby patrzeć na rynek sprzętu audio z szerszej perspektywy. Mimo to do testowania hi-endowych nauszników zawsze podchodzę z pewnym namaszczeniem. Nie dlatego, że są one sensem mojego życia, a wieczorami marzę o skompletowaniu kolekcji przynajmniej dziesięciu luksusowych modeli i zastawienia całego stolika adekwatnymi jakościowo wzmacniaczami, czekającymi na to, aż wieczorem stanę przed zamykaną na klucz gablotką, chwilę pomedytuję, wyjmę jeden z tych ekstremalnie kosztownych hełmofonów, rozsiądę się w fotelu i puszczę "The Dark Side of the Moon". Uwielbiam jednak testować takie nauszniki z bardzo prostego powodu - ponieważ zawsze jest to wyjątkowe przeżycie. To kontakt z czymś kosmicznym, szczytem ludzkich możliwości technicznych. Czymś, do czego inni hobbyści często nie mają dostępu, czego nie mogą kupić za żadne pieniądze. Amatorzy militariów nie mogą przecież pobawić się najnowszym sprzętem wojskowym, a fani motoryzacji mogą co najwyżej pomarzyć o przejażdżce bolidem Formuły 1. Tutaj tego ograniczenia nie ma. Aby założyć na głowę takie LCD-5, nie trzeba pokazywać specjalnych pozwoleń ani certyfikatów, nie trzeba być aktywnym muzykiem ani prowadzić własnego studia nagraniowego. I choć 20999 zł to z pewnością niemało, nie jest to kwota rzędu kilku milionów dolarów.

Moim zdaniem to jest właśnie kwintesencja hi-endowych nauszników. Powinny być miażdżąco dobre, egzotyczne, dziwne, a w warstwie brzmieniowej - wyczynowe, przestawiające mózg na inne fale, gwarantujące po prostu niezapomniane przeżycia. Odsłuch powinien pozostawiać po sobie poczucie, że być może już nigdy w życiu nie będziemy mogli zetknąć się z naszą ulubioną muzyką w tak bezpośredni, bliski sposób, chłonąc najdrobniejsze detale. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że przeciętnemu melomanowi takie odczucia mogą towarzyszyć już podczas odsłuchu nauszników pokroju LCD2 Classic (czego szczerze zazdroszczę, bo czasami aż chciałbym się "zresetować" - wrócić do czasów, kiedy kontakt ze stosunkowo niedrogim sprzętem wprawiał mnie w zachwyt), jednak mając na koncie testy lub krótsze spotkania z większością dostępnych na rynku flagowców, doznaję tego znacznie rzadziej. Wrażenie obcowania z takim dźwiękowym absolutem miałem po raz ostatnio podczas testowania dokanałówek Final Audio Design A8000, a z modeli wokółusznych tak naprawdę lista zamknie się na czterech pozycjach - Audio-Technica ATH-ADX5000, Focal Utopia, Final Audio Design D8000 i oczywiście Sennheiser Orpheus HE 1. Z tak zwanych "gościnnych występów" dorzuciłbym jeszcze HiFiMAN-y Susvara i Meze Empyrean. Jak widać, ani ekstremalnie wysoka cena nie gwarantuje sukcesu, ani też słuchawek kosztujących "zaledwie" dziesięć czy dwanaście tysięcy złotych nie należy z góry skreślać. Każdy z wymienionych modeli grał trochę inaczej, ale każdy ostatecznie wywołał w mojej głowie tę samą myśl - jeśli schowasz te słuchawki do pudełka i oddasz w ręce dystrybutora, takiego dźwięku nie zasmakujesz już długo, być może nigdy. Ten sam dzwonek odezwał się, gdy po skończonym teście pakowałem LCD-5. Był to ostateczny dowód na to, że miałem do czynienia z niesamowicie dobrym sprzętem. Amerykanie znów dogonili, a być może nawet wyprzedzili światową czołówkę. Czy stworzenie lepszych nauszników jest w ogóle możliwe? Czy pewnego dnia przebiją ten poziom? A może "piątki" są już szczytowym osiągnięciem w tej dziedzinie, najlepszymi słuchawkami wykorzystującymi przetworniki planarne? Może to dlatego firma postanowiła zaprojektować własne elektrostaty, bezpardonowo atakując hi-endowe Staxy?

Ciężko skoncentrować się na czymkolwiek innym niż na tym, jak wiele informacji trafia do naszych uszu w każdej sekundzie odsłuchu. To tak, jakbyśmy całe życie obserwowali otaczający nas świat normalnymi ludzkimi oczami, a pewnego dnia obudzili się z nowymi, zmodyfikowanymi, łączącymi najlepsze cechy oczu kota, orła, ważki i szczupaka.

Powiedzmy bez owijania w bawełnę - LCD-5 są genialne. Szczególnie zaimponowały mi szybkość, precyzja i umiejętność pokazywania dźwięku w taki sposób, jakby wewnątrz słuchawek znajdowały się jakieś niewidzialne przewody, które po ich założeniu rozciągają się i niepostrzeżenie wchodzą nam wprost do mózgu. To jest dźwięk, w którym nie ma miejsca na niedopowiedzenia. Nawet na poziomie planktonu. Dynamika i przejrzystość porażają. Równowaga tonalna jest perfekcyjna. Może z leciutkim uwypukleniem przełomu średnich i wysokich tonów, ale to już czepianie się na siłę. Co ciekawe, znajdziemy tu także odrobinę kultury i gładkości, a przede wszystkim przestrzeni, którą znamy z innych nauszników planarnych. One zawsze tak grały, a tańsze modele imponują przede wszystkim spójnością i muzykalnością, a nie umiejętnością wyciskania z muzyki ostatnich soków. Częstokroć to właśnie z przetworników dynamicznych otrzymywałem szybsze, dokładniejsze brzmienie. Dziwne, ale tak było. Z "piątkami" jest inaczej. Zaprezentowały one brzmienie, które w pierwszej chwili skojarzyło mi się z Utopiami i ATH-ADX5000. Dopiero później dotarło do mnie, że gdzieś pod tymi fenomenalnymi aspektami składającymi się na iście bezkompromisowy dźwięk faktycznie czają się cechy, które znam z tańszych ortodynamików. Aby je dostrzec, trzeba jednak dać sobie sporo czasu. Ciężko bowiem skoncentrować się na czymkolwiek innym niż na tym, jak wiele informacji trafia do naszych uszu w każdej sekundzie odsłuchu. To tak, jakbyśmy całe życie obserwowali otaczający nas świat normalnymi ludzkimi oczami, a pewnego dnia obudzili się z nowymi, zmodyfikowanymi, łączącymi najlepsze cechy oczu kota, orła, ważki i szczupaka. Niczego nie musimy puszczać dwa razy. Podczas testu przez większość czasu słuchałem oczywiście utworów, które dobrze znam (daruję sobie opowieści o poznawaniu ich na nowo - to już wyświechtane), ale ostatniego dnia katowałem same nowości. Właśnie dlatego, że odsyłając tak ultraprecyzyjne narzędzie, prawdopodobnie nie będę mógł już poznać ich tak dokładnie nawet po jednym odtworzeniu. Jeśli już, to tylko dzięki jakimś innym hi-endowym słuchawkom.

Audeze jest jednym z producentów, którym udało się tchnąć w świat słuchawek nowe życie. Zupełnie nie dziwi mnie to, że audiofile od razu zachwycili się nausznikami amerykańskiej manufaktury. Odwaga Sankara Thiagasamudrama i jego ekipy przyniosła oczekiwane rezultaty i nawet konkurencji wyszła na dobre, zmuszając ją do wytężonej pracy i nadążania za rozwijającym się rynkiem. W pewnym momencie nie mogłem jednak pozbyć się wrażenia, że ten entuzjazm opadł, a firma właściwie stanęła w miejscu. W porządku, może nie jestem na bieżąco z tymi wszystkimi fazorami i innymi wynalazkami, może powinienem podchodzić do tematu ze świadomością, że na tym poziomie trzeba już skupiać się na najmniejszych różnicach i je doceniać, ale coś podpowiadało mi, że to jeszcze nie koniec innowacji technicznych, a z przetworników planarnych można wyciągnąć zdecydowanie więcej. Odsłuch LCD-5 pokazał, że miałem rację. W tego typu przetwornikach było jeszcze wiele do zrobienia i wiele do odkrycia. Amerykanie wykonali ten krok. Zrobili ogromne postępy. Dlatego z zewnątrz LCD-5 może niewiele różnią się od takich LCD-2, ale kiedy założymy je na głowę i posłuchamy, to dwa zupełnie różne światy. Wszystkie "stare" planarne modele Audeze będą dla mnie od tej pory udanymi, wartościowymi słuchawkami, którym jednak bardzo daleko do "piątek". I chyba właśnie to najbardziej mnie uderzyło. Mówi się bowiem, że na tym poziomie trzeba wydać 10 razy więcej, aby usłyszeć dźwięk o 10% lepszy. Otóż nie zawsze. LCD-5 są 4 razy droższe niż LCD-2, a grają co najmniej 4 razy lepiej. Na zakończenie dodam tylko, że LCD-5 są jednymi z pierwszych nauszników tej marki, które w firmowych materiałach informacyjnych są prezentowane nie tylko jako element audiofilskiego systemu, ale też w warunkach studyjnych. Amerykanie cytują znanych realizatorów i muzyków. "Praca z LCD-5 ujawniła rzeczy, które wcześniej mogły mi umknąć, zwłaszcza jeśli chodzi o wybór EQ i atmosferę wokół konkretnego instrumentu lub elementu." - powiedział Steven Wilson. Ja w tej sytuacji nie mam już nic do dodania.

Audeze LCD-5

Budowa i parametry

Audeze LCD-5 to otwarte, wokółuszne słuchawki planarne, które zdaniem producenta wyznaczają nowe standardy w precyzji przetwarzania sygnału audio. Konstrukcja wykorzystuje nowe przetworniki z nowym układem magnesów Fluxor i zgłoszonymi do opatentowania cewkami Parallel Uniforce, które wykorzystują ścieżki równoległe o różnej szerokości, aby utrzymać niską impedancję i zapewnić większy zapas napięcia poprzez zmianę gęstości prądu wewnątrz każdej ścieżki. Jednolita siła wytworzona przez taki układ ma zmniejszać zniekształcenia i zapewniać lepszą kontrolę nad ruchem membrany, co skutkuje lepszą rozdzielczością dźwięku. Zastosowano tu również ulepszone fazory, czyli elementy wpływające na dyfrakcję fal po obu stronach membrany. Każdy taki element jest umieszczony tuż za magnesami, które napędzają membranę, dzięki czemu fale dźwiękowe przybierają bardziej naturalny kształt, zanim dotrą do naszych uszu. W opisywanym modelu zastosowano także nowe, specjalnie zaprojektowane skórzane poduszki nauszników, ulepszony pałąk, pierścienie z octanu celulozy przypominające "żółwią skorupę", całkowicie nową obudowę z magnezu, a także nowy kabel. W zestawie znajdziemy również aluminiowe etui podróżne. Nowe nauszniki i akustycznie przezroczysta siatka zewnętrzna zostały zaprojektowane tak, aby zminimalizować odbicia i rezonanse. Przeprojektowana magnezowa rama LCD-5 zapewnia sztywność i niską masę, podczas gdy octanowe pierścienie oferują wyjątkowość tej audiofilskiej konstrukcji. We flagowych słuchawkach z serii LCD zastosowano też aluminium i włókno węglowe, a elementy stykające się z głową słuchacza wykonano z naturalnej skóry (na stronie producenta dostępna jest również wersja ekologiczna). Kabel LCD-5 został wykonany z kierunkowych żyłek z miedzi OCC o wysokiej czystości. Ma to zapewniać ścieżkę sygnałową o niskiej pojemności i rezystancji na drodze ze wzmacniacza do przetworników. Jeśli chodzi o kluczowe parametry, impedancja LCD-5 wynosi 14 Ω, czułość - 90 dB, a masa to zaledwie 420 gramów (o 1/3 mniej niż w wypadku modelu LCD-4). Oznacza to, że użytkownik nie musi sięgać po jakiś niebywale mocny wzmacniacz słuchawkowy, choć z pewnością nie należy też podłączać takiego hełmofonu do byle czego. Myślę zresztą, że żadnemu właścicielowi LCD-5 nie trzeba będzie tego tłumaczyć.

Werdykt

20999 zł to sporo pieniędzy nie tylko dla przeciętnego człowieka, ale nawet dla audiofila, który niejedno w życiu widział, a być może właśnie przymierza się do zakupu kabli głośnikowych za dwie średnie krajowe. Z punktu widzenia kogoś, komu do słuchania muzyki wystarczy głośnik bezprzewodowy z supermarketu, takie nauszniki to produkt dla snobów - ludzi, którzy muszą pokazać sobie i innym, że są bogatsi, lepsi, że stać ich na wózek dziecięcy w cenie samochodu i zegarek w cenie mieszkania. Moim zdaniem są to jednak dwa odrębne światy. Hi-endowe słuchawki zwykle trafiają do zupełnie innych odbiorców. Nikt nie będzie przecież paradował w nich po mieście ani chwalił się nimi na Facebooku i Instagramie. Znajomi nie wiedzieliby, co to takiego, bo tak zwani normalni ludzie nie marzą o luksusowych nausznikach. Drogie ubrania, sportowe samochody, wakacje na rajskiej wyspie, obowiązkowo z tymi durnymi selfikami w trzech oklepanych pozach, na których na pierwszym planie jest czyjś zadek - to tak, ale audiofilski sprzęt? To nie jest aż tak modne, jak wydawanie jeszcze większych pieniędzy na jednorazowe przyjemności lub przedmioty, których najważniejszą, a czasami jedyną funkcją jest postawienie kolejnej granicy między biednymi a bogatymi. Audeze LCD-5 należą do innej kategorii. Są owocem pewnej chłodnej kalkulacji, i bynajmniej nie mam tu na myśli tej, za którą odpowiadała osoba układająca cennik. Miłośnicy sprzętu audio od dawna twierdzili, że słuchawki mogą dać nam dźwięk, za który w przypadku kolumn musielibyśmy zapłacić mniej więcej dziesięć razy więcej. Moim zdaniem to nawet łagodny wyrok, ponieważ zestawy głośnikowe trzeba gdzieś ustawić - nie każde pomieszczenie się do tego nadaje, a w nausznikach taki problem zasadniczo nie istnieje. Przyjmijmy, że ten przelicznik jest właściwy, a słuchawki za 1000 zł oferują jakość brzmienia godną kolumn za 10000 zł. W takim razie co się stanie, gdy stworzymy nauszniki za ponad dwadzieścia tysięcy złotych? Chyba znacie już odpowiedź. Powiem wprost - to jest dźwięk na poziomie najlepszych systemów, jakich można posłuchać na największych wystawach hi-endowej aparatury oraz w kilku, może kilkunastu specjalistycznych salonach w naszym kraju. Systemów, w których same kolumny kosztują 200-300 tysięcy złotych, a z elektroniką i kablami cena gładko przekracza "dużą bańkę". W swoim domu takiego dźwięku z systemu stacjonarnego nie usłyszę nigdy, bo choć oba pokoje odsłuchowe są do tego całkiem nieźle przystosowane, nie są to pomieszczenia, w których każdemu jednemu centymetrowi ścian, podłogi i sufitu przyglądał się akustyk. Jeżeli nawet macie taką przestrzeń do zabawy i zechcecie zmienić ją w profesjonalną salę odsłuchową, koszt kompletnej adaptacji na pewno przekroczy dwadzieścia tysięcy złotych. Jeśli metraż będzie większy, a robota zostanie wykonana bez oglądania każdej złotówki z obu stron, to z pomiarami, ustrojami akustycznymi, podwieszanym sufitem, ultracichą klimatyzacją, osobnymi liniami zasilającymi, audiofilskimi gniazdkami w ścianach, robocizną i niezbędnym umeblowaniem spokojnie wyjdzie 100-200 tysięcy złotych. Czy zatem LCD-5 naprawdę są takie drogie? To zależy od punktu widzenia. Mając na uwadze, że ich brzmienie ociera się o absolut, raczej nie podpisałbym się pod takim stwierdzeniem.

Audeze LCD-5

Dane techniczne

Typ słuchawek: otwarte, wokółuszne, planarne
Rozmiar przetworników: 90 mm
Technologie: Fazor, Fluxor, Parallel Uniforce
Typ magnesu: Neodym N50
Pasmo przenoszenia: 5 Hz - 50 kHz
Maksymalny SPL: >130 dB
Zniekształcenia: <0,1%
Impedancja: 14 Ω
Skuteczność: 90 dB
Minimalna zalecana moc: 100 mW
Masa: 420 g
Cena: 20999 zł

Konfiguracja

Marantz HD-DAC1, Auralic Vega G1, AudioQuest Cinnamon, Enerr One 6S DCB, Enerr Transcenda Ultra, Enerr Transcenda Ultimate, Norstone Esse.

Sprzęt do testu dostarczyła sieć salonów Top Hi-Fi & Video Design. W artykule wykorzystano zdjęcia udostępnione przez firmę Audeze.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy8

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy8

Spójność
Poziomy7

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy5

Tłumienie hałasu
Poziomy1

Cena
Poziomy7

Nagroda
sl-highend


Komentarze (1)

  • Tomasz

    Zmiana szerokości linii cewki była zastosowana również w Abyss 1266. więc pytanie. czy uda się im to opatentować.

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak wybrać wzmacniacz zintegrowany

Jak wybrać wzmacniacz zintegrowany

Każdy, kto zapragnął złożyć porządny system stereo, prędzej czy później stanie przed wyborem wzmacniacza. Urządzenie to jest niezbędnym elementem zestawu audio - wszystko jedno, czy mówimy o audiofilskich konfiguracjach za setki tysięcy złotych, czy o kolumnach aktywnych, soundbarach, a nawet głośnikach lub słuchawkach bezprzewodowych - wszędzie czai się element, który...

Roger Kessler - Piega

Roger Kessler - Piega

Piega to prawdopodobnie najsłynniejszy szwajcarski producent zestawów głośnikowych. Firma założona w 1986 roku przez Leo Greinera i Kurta Scheucha początkowo była typowo hobbystyczną, garażową manufakturą. Kurt skupił się na opracowywaniu pionierskich przetworników, natomiast Leo wziął na siebie sprawy związane z wzornictwem oraz finansami spółki. W pewnym momencie znakiem rozpoznawczym Piegi...

Cena wygody, czyli maleńki problem ze sprzętem bezprzewodowym

Cena wygody, czyli maleńki problem ze sprzętem bezprzewodowym

Słuchawki i głośniki bezprzewodowe to szczególna kategoria sprzętu grającego, niesłychanie ważna dla milionów ludzi, którzy chcą słuchać muzyki w wygodny sposób. Z punktu widzenia dziennikarza jest to także - obok streamerów, głośników sieciowych i nowoczesnych systemów all-in-one - wyjątkowo interesująca grupa urządzeń, w której widać postęp, świeżość, innowacyjność i walkę...

Bob Surgeoner - Neat Acoustics

Bob Surgeoner - Neat Acoustics

Audiofile zainteresowani niebanalnymi zestawami głośnikowymi często zwracają uwagę na zestawy Neat Acoustics - firmy założonej w 1989 roku przez Boba Surgeonera, który spędził większość swojego życia grając muzykę w różnych stylach, takich jak blues, rock, jazz, folk, country i bluegrass. Neat Acoustics posiada własne studio nagraniowe, w którym można nagrywać...

Czy ludzie... Czy my naprawdę nie słuchamy już muzyki?

Czy ludzie... Czy my naprawdę nie słuchamy już muzyki?

Jeśli zapytacie audiofilów, z jakimi problemami boryka się ta branża i co zagraża dalszemu rozwijaniu pasji, której oddają się od wielu lat, usłyszycie mnóstwo historii krążących wokół dwóch kwestii - pieniędzy i technologii. Aby słuchać muzyki, trzeba bowiem posiadać jakikolwiek sprzęt grający i wykupić dostęp do jednego z popularnych serwisów...

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser Momentum 4 Wireless

Sennheiser Momentum 4 Wireless

Po niespełna dwudziestu latach recenzowania sprzętu audio rzadko kiedy odwiedzam sklepy z taką aparaturą, aby coś kupić. Jeśli już, najczęściej brakuje mi jakiegoś kabla albo czegoś w rodzaju płynu do...

Final Audio Design ZE8000

Final Audio Design ZE8000

Można powiedzieć, że jeszcze niespełna półtora roku temu byłem nausznikowym ortodoksem, który nie uznawał słuchawek dokanałowych. Moje podejście zmieniło się diametralnie, gdy w moje ręce wpadły "pchełki" AG TWS04K. Okazało...

Neat Acoustics Petite Classic

Neat Acoustics Petite Classic

Niektóre firmy działające w branży audio natychmiast kojarzymy z konkretnym produktem - tym, który wyszedł najlepiej, wprowadził do świata sprzętu grającego przełomowe rozwiązania techniczne albo zyskał status kultowego dopiero po...

Komentarze

Sebastian
Mam u siebie ten streamer podłączony od 2 dni optykiem do Topping DX3Pro+ i powiem, że w porównaniu ze źródłem jakim był laptop daje się usłyszeć większą głębie...
Daniel
A gdzie gramofony Pre-Audio? Czemu wszystkie są dobre, tylko nie nasze Polskie...
a.s.
Na Amazon Music Unlimited jest dużo muzyki w jakości lepszej od CD, mam wrażenie że większość, nie potrzeba do tego MQA.
Mike
Nawet to dobre, ale gdzie prawdziwe radio FM/DAB i Bluetoth LDAC bezstratny od Sony?
Jarek
Niestety - muszę potwierdzić (chyba jedyną) krytyczną recenzję tego produktu, która ukazała się w jednym z polskich papierowych periodyków. Strasznie kiepsko to...

Płyty

Riverside - ID.Entity

Riverside - ID.Entity

W ubiegłym roku minęło sporo czasu, zanim pojawił się jakiś album, na który naprawdę czekałem. W bieżącym sytuacja jest zgoła...

Newsy

Tech Corner

Praktyczny przewodnik po klasach pracy wzmacniaczy audio

Praktyczny przewodnik po klasach pracy wzmacniaczy audio

Czym powinien kierować się miłośnik sprzętu audio przy wyborze wzmacniacza? Gdyby na tak postawione pytanie można było udzielić prostej i zwięzłej odpowiedzi, pewnie nikt nie zawracałby sobie głowy testami i odsłuchami. Przyjmijmy jednak, że mamy już pewne rozeznanie w temacie, a z długiej listy dostępnych na rynku modeli chcemy wybrać...

Nowości ze świata

  • Internationally acclaimed, high-end audio brand Cyrus Audio announces the most intelligent power supply it has ever designed; the long-awaited PSU-XR. The PSU-XR is the first power supply from Cyrus to have its own built-in microprocessor, enabling it to talk to...

  • FiiO launches the M11S hi-res portable music player. Featuring dual ES9038Q2M DACs, the M11S is able to decode up to 384kHz/DSD256 audio. The versatile M11S builds upon the success of previous award-winning portable audio players from FiiO. Alongside its 3.5mm...

  • Piega is probably Switzerland's most famous loudspeaker manufacturer. Founded in 1986 by Leo Greiner and Kurt Scheuch, the company was initially a typical hobbyist, garage-based manufactory. Kurt concentrated on developing transducers, while Leo took on design matters and the company's...

Prezentacje

Sukces mierzony głośnikami - Pylon Audio

Sukces mierzony głośnikami - Pylon Audio

Polski sprzęt audio - to hasło przeciętnemu obywatelowi naszego kraju kojarzy się ze wzmacniaczami, kolumnami głośnikowymi i gramofonami sprzed kilku dekad. Większość z nas wyobraża sobie piękne wieże Unitry, Diory czy Radmora, kultowe Altusy lub gramofony takie, jak Daniel, Adam czy Bernard. Jeżeli myślicie, że to wszystko relikty minionego systemu,...

Poradniki

Streamer - lekarstwo na plikowe dolegliwości?

Streamer - lekarstwo na plikowe dolegliwości?

Wtargnięcie plików do świata wysokiej klasy sprzętu audio zostało odebrane przez konserwatystów jako zjawisko szkodliwe, całkowicie niepożądane i zabijające dotychczasowy...

Listy

Galerie

Dyskografie

Budgie - Zapomniany gatunek

Budgie - Zapomniany gatunek

Deski skrzypiały pod nogami, kiedy wchodził na strych. Strach jednak tłumiła fascynacja nowym, nieznanym wcześniej miejscem. Spróchniałe schody nie miały...

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Luxman 5M21

Luxman 5M21

Ta śliczna końcówka mocy to Luxman 5M21 (na dole) - wzmacniacz należący do linii Laboratory Reference Series i produkowany pod...

Słownik

Poprzedni Następny

DLNA

Wykorzystawany przez coraz większą liczbę producentów protokół umożliwiający współdzielenie zasobów multimedialnych w ramach wewnętrznej, lokalnej sieci bezprzewodowej WiFi. Każde urządznie wyposażone w standard DLNA może stać się swoistym serwerem, który...

Cytaty

PatrickRothfuss.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.