Moon Neo ACE
- Kategoria: Systemy stereo
- Jarosław Święcicki

Dawno temu utarł się pogląd, że miarą zaawansowania w audiofilskim hobby jest posiadanie sprzętu podzielonego na jak największą ilość komponentów. I nie chodzi tu o zróżnicowanie źródeł dźwięku, tylko o dalsze podzielenie klasycznego zestawu złożonego ze wzmacniacza i źródła. Możemy przecież rozdzielić wzmacniacz na przedwzmacniacz i końcówkę mocy lub nawet dwa monobloki, odtwarzacz płyt kompaktowych złożyć z osobnego transportu i przetwornika cyfrowo-analogowego, a dla pełnego efektu zasilić go osobnym, dedykowanym zasilaczem i wszystko razem podpiąć do ogromnego kondycjonera. O, wtedy audiofilska dusza pieje z zachwytu! Ale przecież nie wszyscy muszą mieć miejsce i cierpliwość do żmudnego zestawienia systemu marzeń. Czyż nie prościej byłoby postawić na półce jedno urządzenie? Wtedy można kupić miniwieżę - odpowiecie. No tak, ale jeśli wymagamy od sprzętu nieco więcej? Wtedy dochodzą do głosu urządzenia, których przedstawicielem jest bohater naszego dzisiejszego testu - Moon Neo ACE.
Co prawda nie ma tu wbudowanego odtwarzacza CD, ale Simaudio, czyli firma stojąca za marką Moon postawiła na najnowsze technologie uznając najwyraźniej, że fizyczny nośnik nie jest niezbędny do czerpania radości z obcowania z muzyką. Oczywiście odtwarzacz można podłączyć do naszego urządzenia, ale bez niego też damy radę. Wtedy jednak trzeba mieć muzykę zaklętą w pliki. Firma Simaudio powstała w Kanadzie w 1980 roku i nazywała się wtedy Sima Electronics. Obecna nazwa pojawiła się po reorganizacji przeprowadzonej w 1990 roku. Produkty kanadyjskiej firmy zdobyły uznanie na całym świecie, czego przykładem może być nagroda magazynu "Stereophile" przyznana wzmacniaczowi W-4070. Kilka lat później, w 1997 roku po raz pierwszy pojawiła się linia produktów Moon. Nazwa przyjęła się tak dobrze, że obecnie odnosi się do wszystkich urządzeń tej marki. Co ciekawe, jedynym miejscem na Neo ACE, w którym pojawia się nazwa Simaudio jest… Tylna ścianka. Prawdę mówiąc, gdy pierwszy raz zobaczyłem Moona, byłem przekonany, że to produkt azjatycki. Pewnie przez firmowe logo, które wygląda jak jeden ze znaków japońskiego alfabetu. Ale w sumie czy to ważne? Najważniejsze dopiero przed nami - zaczynamy zabawę z Moonem.

Wygląd i funkcjonalność
Ciężki... To była moja pierwsza myśl, gdy ustawiałem Neo ACE'a na półce. A przecież sprzęt nie jest szczególnie wielki. Ma standardową szerokość, głęboki też nie jest, a wysokość obudowy to raptem niecałe dziesięć centymetrów. Jak sami zapewne się domyślacie, przyczyną sporego ciężar urządzenia jest słusznych rozmiarów transformator toroidalny, który zajmuje niemal jedną czwartą miejsca wewnątrz obudowy. Niejeden pełnoprawny wzmacniacz mógłby pozazdrościć Moonowi takiego źródła prądu. Na wysoką masę wpływa również solidna, sztywna obudowa skręcana z grubych płatów blachy. Nie ma co - kanadyjski klocek od początku daje nam do zrozumienia, że poważny z niego zawodnik.
Kiedy spojrzałem na front, moją pierwszą myślą było skojarzenie z produktami Marantza. Podobnie, jak w urządzeniach tej marki, płyta czołowa nie jest płaska, ale zachodzi dwoma łukami do wewnątrz, pozostawiając pośrodku miejsce na nazwę, logo producenta, okrągłe przyciski sterujące oraz niewielką, niebieską diodę święcącą wściekle niebieskim promieniem. Na szczęście podczas konfiguracji sprzętu można ją wyłączyć aby nie raziła nas w oczy przy wieczornych odsłuchach. Duże pokrętło regulacji głośności znajduje się z prawej strony i jest wkomponowane w łukowe wykończenie. W moim odczuciu, brakuje ty symetrycznie umieszczonego pokrętła na lewym łuku, który mógłby być na przykład selektorem źródeł. W centralnej części przedniego panelu znalazł się sporej wielkości wyświetlacz OLED, na którym wyświetlane są wszelkie niezbędne informacje o trybie pracy i głośności (skala wyświetla się większą czcionką się przy każdej zmianie poziomu). Ekran służy też do konfiguracji urządzenia, a tutaj można zrobić naprawdę dużo. Począwszy od wyłączenia niebieskiej diody, co zresztą zrobiłem na samym początku, a skończywszy na nazwaniu po swojemu każdego źródła dźwięku.
Zanim przejdziemy do opisu samego interfejsu, zajrzyjmy na chwile na tylną ściankę. Po sposobie rozmieszczenia złącz można dojść do wniosku, że zostały one podzielne na cztery sekcje. W części analogowej królują pozłacane gniazda RCA, w tym jedno umożliwiające podłączenie gramofonu wyposażonego we wkładkę MM, dwa wejścia liniowe oraz wyjście z przedwzmacniacza mogące obsługiwać także subwoofer aktywny. W części cyfrowej możliwości przyłączeniowych jest o wiele więcej. Mamy tu miejsce na antenę służącą do połączenia naszego systemu do sieci Wi-Fi, gniazdo RJ45 dla sieci kablowej, dwa wejścia optyczne, dwa koaksjalne oraz gniazdo USB typu B do podłączenia komputera. Trzecia grupa to gniazda wyjściowe do podłączenia kolumn głośnikowych. Terminale umożliwiają podłączenie przewodów zakończonych widełkami lub wtykami bananowymi. Gniazda są rozmieszczone dosyć ciasno, co może utrudniać podłączenie grubych, audiofilskich węży, ale mimo wszystko dobrze spełniają swoją rolę. Pod nimi znalazła się czwarta grupa gniazd, czyli dwa złącza systemu SimLink umożliwiającego kontrolowanie kilku komponentów Moona jednym przyciskiem, jedno gniazdo do podłączenia zewnętrznego odbiornika sygnałów z pilota zdalnego sterowania oraz serwisowe RJ232, które zwykłemu użytkownikowi do niczego się nie przyda, a docelowo ma służyć między innymi do aktualizacji oprogramowania. Jednak nie ma co się martwić, że nasze urządzenie pozostanie w tyle z softem ponieważ Moon robi takie aktualizacje przez Internet. Ostatnim elementem obecnym na tylnej ściance jest trójbolcowe gniazdo IEC z ulokowanym obok slotem bezpiecznika i głównym wyłącznikiem fizycznie odcinającym urządzenie od prądu. Od frontu można tylko przełączyć sprzęt w tryb standby.
No, to już wszystko. Jak sami widzicie, Neo ACE aż prosi się o wykorzystanie cyfrowych źródeł dźwięku. Mnogość złącz nie stawia nas przed koniecznością przełączania kabelków w przypadku chęci zmiany źródła. Dodam jeszcze, że jest jeszcze jeden interfejs, który nie wymaga obecności żadnych fizycznych gniazd przyłączeniowych. To oczywiście odbiornik Bluetooth obsługujący protokół apt-X. Powróćmy jednak na chwilę do połączenia Moona do sieci, ponieważ o ile reszta gniazd jasno określa z czego będziemy czerpać sygnał wejściowy, to sieć komputerowa daje nam o wiele większe możliwości. Neo ACE potrafi na przykład współpracować z zewnętrznymi serwerami plików. Wszystko ładnie, pięknie, ale powstaje całkiem słuszne pytanie - jak tym wszystkim sterować? Siedzieć z nosem wbitym w wyświetlacz i pstrykać guzikami dopóki się nie włączy tego, co trzeba? A może pilot jest tak rozbudowany, że wygodnie będzie można nim sterować odtwarzaniem muzyki? Nie do końca, choć trzeba przyznać, że sterownik dołączony do urządzenia nie służy tylko do zmiany źródła i regulacji głośności. Oprócz tych funkcji, posiada on możliwość przełączenia trybu działania pomiędzy wzmacniacz, odtwarzacz CD oraz DAC. Co ciekawe, pilot steruje nie tylko urządzeniami Moona - bez problemu komunikował się z moim Audiolabem 8200CDQ.
Aby odkryć pełnię możliwości, jakie oferuje Neo ACE, należy posłużyć się aplikacją MiND (Moon inteligent Network Device) dostępną na urządzenia firmy Apple oraz wszelakie smartfony i tablety pracujące pod kontrolą systemu Android. Oczywiście, aby móc korzystać z funkcji sieciowych, należy - co może być dla niektórych zaskoczeniem - podłączyć sprzęt do Internetu. Wtedy możemy przez oprogramowanie MiND włączyć muzykę, którą mamy na naszym lokalny serwerze plików, skorzystać z milionów internetowych stacji radiowych poprzez vTuner lub też zalogować się do serwisu steamingowego takiego, jak TIDAL czy Deezer. Może się okazać, że nasza zbierana całymi latami kolekcja płyt kompaktowych stoi na półce i zbiera kurz, bo większość tego, czego chcemy posłuchać, bez problemu znajdziemy w sieci...

Brzmienie
Podłączając kombajn Moona do swojego systemu zamiast Audiolaba 8200A nie spodziewałem się, że aż tak namiesza w moim audiofilskim świecie. Oczywiście przygotowywałem się na pewien skok jakościowy. W końcu Neo ACE jest sporo droższy i należy już zupełnie do innej ligi - zarówno cenowej jak i dźwiękowej. Okazało się, że oba urządzenia dzieli jeszcze coś - podejście do odtwarzanej muzyki. Moon swoim brzmieniem stara się nam powiedzieć "usiądź wygodnie i zrelaksuj się". Nie pręży muskułów ani nie goni na złamanie karku. Zamiast wariackiej jazdy sportowym coupé, oferuje nam spokojną, komfortową przejażdżkę luksusową limuzyną. I to z szoferem!
Ale po kolei. Kanadyjski wzmacniacz prezentuje brzmienie przesunięte raczej w kierunku ciemniejszej strony mocy - gra dźwiękiem bardziej akcentującym niższy skraj pasma. Bas jest rozległy, mięsisty i zróżnicowany. Według mnie nie jest rekordowo szybki, jednak jego współgranie ze środkową częścią pasma, która w niższym zakresie jest również lekko podbita, pozytywnie wpływa na bardzo dobrą spójność przekazu. Im wyżej w charakterystyce częstotliwościowej, tym bardziej to podbicie maleje, co w rezultacie sprawia, że wysokie tony są lekko wycofane. Wzmacniacz nie atakuje wyraziście podanymi kilohercami, jedynie akcentując ich obecność. Przekaz jest spójny i rozdzielczy, z dobrą separacją instrumentów i szeroko rozbudowaną sceną. Ten charakter znajduje odbicie w podejściu do reprodukowanej muzyki. Moon najlepiej czuje się w spokojnym repertuarze. Relaks przy najnowszym "Oxygene 3" Jarre'a był niezwykłą podróżą w świat elektronicznych dźwięków. Gdy jednak włączyłem Blind Guardian, były momenty, gdy miałem ochotę krzyknąć aby wzmacniacz grał szybciej. Muzyka, która z racji swojego power-metalowego rodowodu powinna pędzić jak bolid Formuły 1 na prostej startowej, tutaj niepotrzebnie zwalniała. Dlatego na początku napisałem o relaksacyjnym charakterze tego urządzenia.
Czy to oznacza przewagę muzykalności nad analitycznością brzmienia? Tak. Wielu może się skrzywić, że najważniejsza jest prawda o muzyce zaklęta w odtwarzanych plikach czy też płytach, ale moim zdaniem - nie do końca. Jeśli szukacie błędów w nagraniach i chcecie przetrzepać swoją płytotekę, oddzielając złe realizacje od dobrych, to proszę bardzo. Ja tam wolę gdy słuchanie przynosi mi frajdę i odpoczynek po ciężkim dniu pracy. I tak właśnie zachowuje się Moon. Prawda o gorszych realizacjach i tak wychodzi na jaw, ale mimo to Neo ACE robi wszystko, aby można było ich posłuchać bez rozdrażnienia. Dzięki temu muzyka grana z Deezera nie razi empetrójkową syntetycznością stratnej kompresji, chociaż słychać pewne ograniczenia w rozdzielczości i spłaszczenie linii basu. Ale to już nie jest winą bohatera naszego testu, tylko zastosowanego algorytmu kompresji dźwięku.
Na koniec warto wspomnieć o regulacji głośności. Mówiąc krótko, trzeba się nakręcić gałą... Z jednej strony to trochę irytujące, ale po kilku dniach odkryłem, że tak zbudowany potencjometr pozwala na bardzo dokładne ustawienie mocy bez poirytowania, gdy lekkie drgnięcie dłoni w prawo to za głośno, a w lewo - za cicho. Jest to szczególnie istotne zwłaszcza przy cichym słuchaniu muzyki. Niektóre potencjometry na początku skali charakteryzują się szybkim wzrostem głośności, a tutaj poziom dźwięku narasta bardzo powoli i dokładnie. Doceniłem to nocą, gdy cała rodzina szła spać, a ja właśnie siadałem do nocnych odsłuchów.

Budowa i parametry
Moon Neo ACE to urządzenie typu all-in-one czyli wielofunkcyjny wzmacniacz, który do pełni szczęścia wymaga tylko podpięcia kolumn i podłączenia do Internetu, skąd dzięki usługom serwisów steamingowych można korzystać z niemal nieskończonego katalogu światowej muzyki. Sam wzmacniacz oddaje 50 W na kanał przy obciążeniu 8 Ω i jest zbudowany w oparciu o układy Texas Instruments LM3886T z serii Overture, pracujące w klasie AB. Zasilanie oparto na potężnym transformatorze toroidalnym, który zasila szybkie diody prostownicze. W części napięcia stałego zastosowano dwa kondensatory Nichicon o pojemności 10000 µF każdy. W sekcji cyfrowej zastosowano układ Atmel ATSAM3U do obsługi sygnału USB. Sercem przetwornika cyfrowo-analogowego jest kość ESS Sabre ES9010. Dzięki temu urządzenie obsługuje sygnały PCM do jakości 32 bit/384 kHz, a także DSD64, DSD128 i DSD256, lecz te dwa ostatnie tylko przez wejście USB, podobnie jak pliki PCM o najwyższych parametrach. Podobnie mają się sprawy z częstotliwością próbkowania - pełna rozpiętość wynosi od 44,1 kHz do 384 kHz, lecz częstotliwości 352,8 kHz i 384 kHz również są obsługiwane tylko przez wejście USB. Akceptowane formaty odtwarzanych plików to AAC, AIFF, ALAC, DFF, DSF, FLAC, MP3, OGG, WAV oraz WMA, więc wybór jest spory. Dodatkowo Neo ACE posiada przedwzmacniacz gramofonowy przystosowany do współpracy z wkładkami typu MM. Wejście gramofonowe ma rezystancję wejściową 47 kΩ oraz pojemność 100 pF, czyli standardowe wartości obsługujące większość wkładek tego typu.
Konfiguracja
Audiolab 8200CDQ, Pylon Audio Sapphire 31, Audiomica Laboratory Dolomit Reference, KBL Sound Zodiac.

Werdykt
Przyznam się Wam do czegoś. Gdy przyjechała do mnie paczka z Moonem, nie wiedziałem o nim kompletnie nic. Nawet nie szukałem o nim informacji w sieci aby nie sugerować się słowem pisanym i wyrobić sobie własny osąd. Pierwsze dni nie były łatwe. Brakowało mi trochę dynamiki, ale potem zdałem sobie sprawę, że słuchanie muzyki przez Moona daje mi niesamowity relaks - odpoczynek, którego nawet nie mąciła myśl, że w końcu trzeba będzie usiąść i napisać coś na temat tego urządzenia. Ostatnimi czasy bardzo modne stało się hasło "nauka przez zabawę". Poszedł za tym wysyp wszelkiego rodzaju zabawek edukacyjnych, przez co dzieciaki nie mogą po prostu się bawić, tylko niejako przy okazji muszą się czegoś nauczyć. Pisząc ten tekst, pomyślałem sobie, że dla mnie słuchanie i recenzowanie Moona to taka "praca przez odpoczynek". Czego i Wam wszystkim, drodzy Czytelnicy, z całego serca życzę.

Dane techniczne
Moc wyjściowa: 50 W/8 Ω
Impedancja wejściowa: 22100 Ω
Pasmo przenoszenia: 10 Hz - 80 kHz
Wzmocnienie: 37 dB
Stosunek sygnał/szum: 100 dB
Zniekształcenia: 0,02%
Wymiary (W/S/G): 8/42,9/36,6 cm
Masa: 11 kg
Cena: 13999 zł
Sprzęt do testu dostarczyła sieć salonów Top Hi-Fi & Video Design.
Zdjęcia: Marcin Jaworski, StereoLife.
Równowaga tonalna![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Dynamika![]()
Rozdzielczość![]()
Barwa dźwięku![]()
Szybkość![]()
Spójność![]()
Muzykalność![]()
Szerokość sceny stereo![]()
Głębia sceny stereo
Jakość wykonania![]()
Funkcjonalność![]()
Cena![]()

















Komentarze