Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Copland DAC 215

Copland DAC 215

W szybko zmieniającym się świecie tradycyjna klasyfikacja sprzętu grającego zaczyna przeobrażać się na naszych oczach. Klasyczny podział na źródło, wzmacniacz i zestawy głośnikowe utrzymuje się tylko w środowisku audiofilów, a i to nie zawsze. Coraz bardziej interesują nas kolumny aktywne, streamery z regulowanym wyjściem i integry, które tak naprawdę są już pełnoprawnymi systemami all-in-one. Wystarczy spojrzeć na to z szerszej perspektywy, aby przekonać się, że wciąż czegoś szukamy. Chcemy, aby elektronika dawała nam duże możliwości, ale jednocześnie zachowała swój charakter i pachniała hi-endem. Chcemy, co tu dużo ukrywać, wszystkiego. Ze wszystkim. W każdych ilościach i o każdej porze. Kończy się na tym, że wzmacniacz musi mieć gniazdo HDMI do podłączenia telewizora, bo nowy serial lepiej ogląda się z dobrym dźwiękiem, a gramofon powinien łączyć się przez Bluetooth, bo muzyki z winyli słuchamy wyłącznie w nocy, na słuchawkach bezprzewodowych. Owoce tej inżynierii genetycznej potrafią być zaskakujące, ale kiedy biorą się za to prawdziwi specjaliści, to już inna rozmowa. Zacznijmy od czystej kartki. Wyobraźmy sobie przetwornik cyfrowo-analogowy. Nieduży, w typowo biurkowym formacie. Dajmy mu wyjście słuchawkowe. Ale takie naprawdę porządne. A co tam, lampowe! A skoro tak, dodajmy także funkcję przedwzmacniacza. W końcu może się przydać chociażby do podłączenia małych monitorów aktywnych lub końcówki mocy. Do smaku dorzućmy jeszcze odrobinę stylistyki retro i skandynawską jakość wykonania. Mieszamy, mieszamy i proszę - wyszedł Copland DAC 215.

Trigon Audio Exxceed Audio Server

Trigon Audio Exxceed Audio Server

Poznawanie nowych marek i produktów to dla mnie zawsze ciekawe doświadczenie, a jeśli nie mówimy o urządzeniach zbudowanych przez amatorów, zazwyczaj także duża przyjemność. Niektórzy audiofile podchodzą do takich wynalazków nieufnie, ale wielu widzi w nich szansę na znalezienie czegoś, czego do tej pory na rynku nie było. Albo było - tyle, że zdecydowanie poza ich zasięgiem finansowym. Trigon to niemiecka firma, która nie obiecuje nam niskich cen i nie chce rywalizować z chińską masówką. W jej katalogu znajdziemy przede wszystkim urządzenia ze średniej i wyższej półki. Priorytetem jest jakość, a ceny - przynajmniej w porównaniu z bardziej utytułowaną konkurencją zza naszej zachodniej granicy - jeszcze nie zwalają z nóg. Wyraźnie widać, że w niektórych tematach Niemcy nie uznają kompromisów. W ich ofercie nie znajdziemy czegoś takiego, jak głośnik sieciowy. System all-in-one jest jeden i można odnieść wrażenie, że powstał trochę na siłę, z połączenia innych komponentów. Nikt nie chwali się tym, że wzmacniacz zintegrowany wyposażony w wejścia cyfrowe można podłączyć do telewizora. Podział obowiązków musi być zachowany, bo wysokiej klasy system stereo powinien składać się przynajmniej ze źródła i wzmacniacza, a najlepiej - źródła, przedwzmacniacza i końcówki mocy. Czy zatem mamy do czynienia ze starą szkołą budowania sprzętu audio? Nie do końca, bowiem Trigon jest otwarty na pliki i streaming, czego dowodem jest uniwersalne źródło cyfrowe o nazwie Exxceed Audio Server.

Ostatnie komentarze

  • Marcin

    Na rynku coraz częściej pojawiają się tego typu urządzenia. Parcie na streaming i pliki hi-res jest coraz większy więc rynek reaguje i udostępnia "audio super komputery". Dla mnie problemem niestety pozostaje kwestia cen, które windowane są do absurdalnych pułapów biorąc pod uwagę elementy, z któryc...
    3
Zobacz inne komentarze

Matrix Audio Element I

Matrix Audio Element I

Czasami odnoszę wrażenie, że jednym z ulubionych zajęć miłośników audiofilskiej aparatury jest narzekanie na ceny hi-endowego sprzętu, który przecież z definicji nie jest dla każdego. To trochę tak, jakby pasjonaci motoryzacji zbierali się wieczorem na wielkim parkingu pod zamkniętym supermarketem i, zamiast podziwiać swoje stuningowane Subaru Imprezy i pięknie utrzymane, 40-letnie Mercedesy SL, zgodnym chórem zawodzili, że Maserati MC20 w topowej wersji kosztuje ponad 800000 zł, McLaren 720S - milion złotych więcej, a Lamborghini Aventador - grubo ponad dwie duże bańki. I kto to, panie, tyle da?! Kto w tym kraju, panie, tyle ma?! Ilekroć na portalach społecznościowych puszczamy newsa o hi-endowych kolumnach lub słuchawkach, pierwszy komentarz w tym tonie pojawia się maksymalnie po trzech minutach. Z kolei kiedy na rynku pojawia się coś tańszego, ludzie narzekają, że obudowa brzydka, przednia ścianka plastikowa, gniazd za mało i w ogóle to już nie to, co kiedyś. Najbardziej przechlapane pod tym względem mają fani plików i streamingu. Szukanie szczęścia na rynku wtórnym jest co najmniej ryzykowne, bo - w przeciwieństwie do kolumn, wzmacniaczy czy gramofonów, które tak szybko się nie starzeją - pięcioletnie streamery pachną minioną epoką, a dziesięcioletnie przetworniki mogą nie obsługiwać gęstych formatów. Nowe urządzenia imponują parametrami i wykorzystują kości, o jakich kilka lat temu konstruktorzy mogli co najwyżej pomarzyć. Jeżeli jednak chcielibyśmy kupić markowy odtwarzacz sieciowy, przetwornik lub wzmacniacz słuchawkowy z wejściami cyfrowymi, wracamy do punktu wyjścia, czyli wysokich cen. Ot, Auralic Vega G2.1. Wygląda? Gra? Ma w środku wszystko, czego potrzeba? Nie wątpię. Ale kosztuje 19999 zł. Czy da się taniej? No... Powiedzmy, że można spróbować.

Ostatnie komentarze

  • Piotr

    Mam to urządzenie i całkowicie podzielam tę recenzję (może nieco wyżej oceniłbym stereofonię). Do zastrzeżeń dodałbym bardzo nieprzemyślany projekt wyświetlacza. Jest na nim dużo miejsca, ale tylko lewa połowa jest w miarę sensownie zagospodarowana pokazując próbkowanie (ale już nie głębię bitową) o...
    0
Zobacz inne komentarze

Linn Selekt DSM

Linn Selekt DSM

Linn to jeden z producentów, którzy w skomplikowanym świecie hi-endowego sprzętu audio zdołali wydzielić sobie własną przestrzeń i od wielu, wielu lat funkcjonują w niej bez oglądania się na innych. Szkoccy inżynierowie pozostają wierni pomysłom, które w pierwszej chwili mogą wydawać się oryginalne lub nawet ekscentryczne, ale działają. Szczególnie wtedy, gdy zaakceptujemy ich kilka i zgodzimy się na to, aby wprowadzać firmową filozofię w życie całymi pakietami - od źródła przez amplifikację aż po zestawy głośnikowe. Podobnie jak Naim, Cyrus i kilku innych brytyjskich specjalistów od audiofilskiej elektroniki, Linn zawsze układał swoją ofertę tak, aby zachęcać melomanów do myślenia systemowego - aby zakup pojedynczego urządzenia nie był końcem, lecz początkiem pewnej drogi. Oczywiście, nikt nikogo do niczego nie zmuszał. Szkoci nie mieli w zwyczaju montowania nietypowych gniazd utrudniających lub uniemożliwiających połączenie ich sprzętu z produktami konkurencyjnych marek ani nie blokowali klientów w żaden inny sposób. Zwykle działała tutaj sama świadomość, że w dowolnym momencie możemy ulepszyć swoją wieżę poprzez poddanie któregoś z klocków fabrycznemu upgrade'owi lub dołożenie do zestawu kolejnego pudełka, które zrobi dla nas coś dobrego. Modułowa budowa systemów Linna została wprowadzona już w pierwszym, legendarnym gramofonie tej marki i stała się normą dla wszystkich kolejnych projektów. Dzięki niej klienci mogą budować swoje systemy długofalowo, w sposób przemyślany i - mimo stosunkowo wysokich cen - jak najbardziej opłacalny. Mogłoby się wydawać, że firma, której pierwszym dostępnym komercyjnie produktem był gramofon, będzie broniła wszystkich konserwatywnych pomysłów, a w epoce plików i streamingu okopie się w obozie winylowo-cedekowym, ale tutaj zaskoczenie - Linn był jednym z pierwszych producentów urządzeń audio, którzy całkowicie usunęli ze swojej oferty odtwarzacze CD. W podjęciu tej decyzji pomógł odtwarzacz sieciowy Klimax DS, opracowany z myślą o odtwarzaniu plików w jakości studyjnej. Szkoci twierdzą, że model ten gwarantował jakość dźwięku nieosiągalną dla klasycznych maszyn przystosowanych do obsługi fizycznych nośników. Trzynaście lat temu taka deklaracja wystarczyła, aby zaszokować świat hi-endu i zachęcić wiernych fanów marki do przesiadki na nowe źródło. Dziś plikowa rewolucja jest faktem dokonanym. Do pełni szczęścia brakuje nam już chyba tylko serwisów streamingowych oferujących muzykę w formacie DSD. Sprzęt audio pasujący do tego świata musi nie tylko dobrze grać, ale także łączyć się ze wszystkim, co sobie wymyślimy, elegancko się prezentować i nie zajmować zbyt wiele miejsca. Najlepiej byłoby, gdyby całą filozofię Linna dało się zamknąć w jednym pudełku, które można rozbudować nie zwiększając rozmiarów obudowy. I oto jest - przed nami Selekt DSM.

Bryston BDA-3.14

Bryston BDA-3.14

Podobnie, jak aktorzy specjalizujący się w konkretnych rolach i rzadko wychodzący poza swoją ekranową strefę komfortu, tak i producenci audiofilskiej aparatury mogą dać się zaszufladkować. Mam zresztą wrażenie, że wielu ludziom taka sytuacja odpowiada, bo przyporządkowanie poszczególnym markom "ulubionej" kategorii sprzętu pozwala uprościć skomplikowany świat elektroniki, w którym i tak obowiązują dość luźne zasady, a odsłuch może pogrzebać wszystkie ułożone wcześniej teorie - cenowe, techniczne lub czysto światopoglądowe. Bryston uchodzi za specjalistę od wzmacniaczy. Nie bez powodu, bo w niektórych kręgach piecyki tej marki są przedmiotem kultu. Uchodzą za niezwykle dopracowane i pancerne (co potwierdzają nie tylko karty gwarancyjne wypisywane na dwie dekady od momentu zakupu, ale także relacje niezależnych serwisantów, którzy w wielu wzmacniaczach po takim czasie zastępują większość komponentów nowymi lub rezygnują z wykonania usługi ze względu na marne szanse odratowania urządzenia, podczas gdy w Brystonach operacja zwykle kończy się na profilaktycznej wymianie kilku kondensatorów, czyszczeniu wnętrza i podstawowych regulacjach), a ich brzmienie uchodzi za wybitnie naturalne i doskonale wyważone. Kanadyjczycy nie chcą jednak zamykać się w świecie tranzystorowych końcówek mocy i od dawna oferują swoim klientom inne komponenty hi-fi, takie jak odtwarzacze płyt kompaktowych, przetworniki i transporty cyfrowe, przedwzmacniacze gramofonowe, wzmacniacze słuchawkowe, pasywne i aktywne zestawy głośnikowe, a nawet kondycjonery sieciowe i zasilacze. Bryston doskonale wie jak podzielić system stereo na kilka lub kilkanaście elementów. A czy umie także dostosować się do panujących trendów i umieścić kilka urządzeń w jednej obudowie?

Primare NP5 Prisma

Primare NP5 Prisma

Miłośnicy wysokiej klasy sprzętu audio przyzwyczaili się do rozmów o głośnikach, wzmacniaczach, kablach i gramofonach, a nawet platformach antywibracyjnych czy innych akcesoriach mających mniejszy lub większy wpływ na brzmienie systemu stereo. Coraz częściej tematem numer jeden nie jest jednak sama elektronika, ale oprogramowanie, dzięki któremu możemy w wygodny sposób dostać się do udostępnionych w sieci plików lub potężnych zasobów serwisów streamingowych. Kiedyś audiofile potrafili godzinami dyskutować o wyższości srebrnych interkonektów nad miedzianymi. Bardziej emocjonujących problemów nie było. Dziś po sieci krążą te same pytania - czy dany streamer lub system all-in-one odtwarza pliki DSD, czy ma TIDAL-a i dekodowanie MQA, czy może odtwarzać muzykę w trybie gapless, czy współpracuje z Roonem, czy jest AirPlay i Spotify Connect, czy do firmowej aplikacji można zaimportować playlisty z innych programów... Nie ma się czemu dziwić. Coraz ważniejszą częścią całej tej układanki jest bowiem sposób, w jaki sterujemy danym urządzeniem i łączymy je ze swoim cyfrowym światem. Powoli dochodzimy do momentu, w którym sprzęt audio może być mały lub duży, tranzystorowy lub lampowy, srebrny lub czarny, a nawet prosty i tani lub ekstrawagancki i bardzo kosztowny - nie ma to większego znaczenia w porównaniu z tym, co możemy z nim zrobić i jakie brzmienie uzyskamy na końcu. Producenci audiofilskich gratów starają się za tym wszystkim nadążyć, ale po pierwsze dla większości z nich jest to bardzo trudne (w porównaniu z gigantami, którzy koncentrują się na głośnikach bezprzewodowych i soundbarach, niewielki producent wzmacniaczy zawsze będzie miał pod górkę), a po drugie jest im to trochę na rękę. Dzięki rosnącej roli oprogramowania, komponenty hi-fi szybciej się starzeją, a klienci chcący uzyskać dostęp do nowych rozwiązań muszą wymienić przynajmniej jeden klocek na nowy. Pół biedy jeżeli mówimy o budżetowych streamerach czy amplitunerach, ale jeżeli sprawa dotyczy streamera, wzmacniacza lub systemu all-in-one, na który nie tak dawno wydaliśmy kilka średnich krajowych? No właśnie. Boli.

Auralic Altair G1

Auralic Altair G1

Większość producentów wysokiej klasy sprzętu grającego nie ma wątpliwości, że streamingu muzyki nie można już traktować w kategoriach przyszłości, ale teraźniejszości. Po przedłużającym się okresie niepewności, montowania we wzmacniaczach i odtwarzaczach płyt kompaktowych pojedynczych gniazd cyfrowych, czekania na rozwój wydarzeń na rynku muzycznym i śledzenia sytuacji z plikami wysokiej rozdzielczości, sprawy nagle nabrały tempa. Specjaliści od elektroniki audio obserwowali się nawzajem niczym żołnierze przesiadujący w okopach, a tymczasem melomani sami dokonali wyboru, w czym wsparły ich firmy, o których nikt wcześniej nie słyszał. Pojawiły się nie wiadomo skąd, nastawiły swój celownik na audiofilów szukających najnowocześniejszych rozwiązań i wyprzedziły starych wyjadaczy z dużą prędkością. Nie oglądają się za siebie, bo nie muszą. Nie lawirują między dwoma lub trzema światami, chcą przypodobać się jednocześnie miłośnikom płyt kompaktowych, winyli i streamerów. Odważnie idą do przodu, zawsze jako pierwsi testują i udostępniają swoim klientom nowe rozwiązania, szybko adaptują się do zmian, konsekwentnie rozwijają swoje produkty i dbają o oprogramowanie, które dla użytkowników jest dzisiaj tak samo ważne, jak sam sprzęt. Niektórzy zaczynali od urządzeń z niższej półki, natomiast inni od samego początku stawiali na wysoką jakość, dochodząc do źródeł hi-endowych. Takich, których zazdrości im nawet znacznie starsza, bardziej utytułowana i bogatsza konkurencja. Jedną z takich firm jest Auralic. W jego ofercie do pewnego momentu ciężko się było połapać. Poszczególne modele miały różne rozmiary i kształty, różniły się możliwościami i wyposażeniem. Można tu było znaleźć mały streamer, duży streamer, nowszy streamer, przetwornik, streamer z przedwzmacniaczem... Dziś po tym zamieszaniu praktycznie nie ma śladu. Teraz w katalogu znajdziemy tylko dwie serie - niższą G1 i wyższą G2. Ta druga to totalny odlot. Hi-end pełną gębą. Urządzenia należące do linii G1 na pierwszy rzut oka wyglądają natomiast niewiele gorzej, ale są znacznie, znacznie tańsze. A do streamera Aries G1 i przetwornika z funkcjami strumieniowymi Vega G1 dołączył właśnie model, na którego powrót czekało wielu fanów Auralica. Przed nami Altair G1.

Ostatnie komentarze

  • Piotr

    Do funkcjonalności Altair G1 producent dodał możliwość ripowania płyt CD na dysk (wewnętrzny lub zewnętrzny), to fajna opcja, zwiększająca atrakcyjność tego urządzania. Ja zdecydowałem się zostawić u siebie Altair G1 - dla mnie to centrum mojego systemu stereo.
    0
Zobacz inne komentarze

Auralic Aries G2

Auralic Aries G2

Kiedy niespełna czterdzieści lat temu zaprezentowano światu płytę kompaktową, uważni obserwatorzy i specjaliści z branży audio wiedzieli już, że kryje się za tym coś więcej, niż tylko wygodniejszy, mniejszy i bardziej nowoczesny nośnik. W czasach, gdy niektórzy mieli jeszcze w domach lampowe telewizory i radioodbiorniki, maleńkie, twarde dyski mieniące się wszystkimi barwami tęczy rzeczywiście wyglądały jak wytwór cywilizacji pozaziemskiej. Normalnych użytkowników nie interesowały szczegóły techniczne, ale sam fakt, że cedeki rozwiązywały wiele problemów, z którymi melomani musieli do tej pory mierzyć się każdego dnia. Nieporęczne koperty i trzaski towarzyszące odczytowi winylowych krążków miały odejść w niepamięć. Podobnie, jak cały rytuał przedmuchiwania igły, wycierania płyty, nastawiania ramienia na wybraną ścieżkę czy wstawania z fotela i przekładania czarnego placka na drugą stronę. Zafascynowani wygodą korzystania z kompaktów, wkrótce mieliśmy także zapomnieć o przegrywaniu kaset, problemach z magnetofonami wciągającymi ulubione taśmy czy przewijaniu ich za pomocą kanciastego ołówka. Wprowadzony w 1982 roku format dał nam zupełnie nowe możliwości. Zmiana utworu była natychmiastowa. Trzasków - przy zachowaniu minimalnej higieny, aby płyty się nie porysowały - brak. Niewielkie krążki można było zabrać ze sobą wszędzie, także dzięki odtwarzaczom przenośnym. Pod grubą warstwą zmiany codziennych przyzwyczajeń, kryła się jednak zmiana najważniejsza, czysto techniczna. Od tej pory, cały proces nagrywania, szeroko pojętej obróbki i odtwarzania, a wkrótce także dystrybucji muzyki, miał się odbywać na drodze cyfrowej. Zresztą, nie tylko muzyki...

Ostatnie komentarze

  • Piotr

    Zachęcająca recenzja. A czy urządzenie to obsługuje standard HDCD? Mam odtwarzacz CD, który ma wyjście cyfrowe do ewentualnego wykorzystania.
    0
Zobacz inne komentarze

NAD C658

NAD C658

Obserwując błyskawiczny rozwój cyfrowych źródeł muzyki, coraz częściej zastanawiam się czy to nowe formaty i serwisy streamingowe napędzają rozwój sprzętu audio, czy odwrotnie. W epoce nośników fizycznych wszystko było jeszcze stosunkowo proste. Można było kupić lepszy lub gorszy odtwarzacz płyt kompaktowych, gramofon, magnetofon lub tuner, ale płyty, kasety i fale radiowe się nie zmieniały. Nawet jeśli w pewnym momencie jeden format ustępował miejsca drugiemu, odbywało się to płynnie, a cała operacja - zarówno z punktu widzenia klientów, jak i wytwórni muzycznych - musiała być mocno rozciągnięta w czasie. Nikt nie dałby rady zmieniać źródła co trzy miesiące. Ale raz na pięć, może dziesięć lat? Spokojnie. Dzisiaj wszelkie próby wpychania rzeczywistości w ciasne ramy czasowe, nawet wyjątkowo krótkie, są z góry skazane na niepowodzenie. Wystarczy, że producenci układów półprzewodnikowych wypuszczą na rynek przetworniki umożliwiające odtwarzanie gęstszych plików, a za chwilę sklepy ze sprzętem audio otrzymają dostawę nowych, doskonalszych źródeł. Wystarczy, że jeden z serwisów streamingowych udostępni muzykę w jakości studyjnej lub wprowadzi jakąś nową funkcję, a wszystkie ogarnięte firmy ustawią się w kolejce po odpowiedni certyfikat. Wystarczy, że grupa zdolnych inżynierów z Kalifornii opracuje aplikację umożliwiającą budowę systemu multiroom na bazie sprzętu różnych marek lub ciekawy system korekcji akustyki pomieszczenia, a klienci zaczną się dopytywać o aktualizacje dla swojego streamera lub amplitunera. Spotify Connect, Roon, AirPlay 2, Chromecast, aptX HD, DTS Play-Fi... Panta rhei!

Ostatnie komentarze

  • Paweł

    Przyznam szczerze, że długo czekałem na recenzję tego urządzenia. Budżetowy zestaw NAD-a grał u mnie 10 lat i bardzo byłem z niego zadowolony. Gdyby tak jeszcze pojawiła się recenzja nowej końcówki C268, w zestawie z powyższym C658... Nowe integry NAD-a zebrały wysokie noty. Ciekawe czy jedyna końcó...
    0
Zobacz inne komentarze

Auralic Vega G1

Auralic Vega G1

Rynek audiofilskich odtwarzaczy plikowych, streamerów, serwerów, transportów cyfrowych i przetworników cyfrowo-analogowych w dalszym ciągu rozwija się niezwykle dynamicznie. Przesiadka z nośników fizycznych na odtwarzania muzyki z plików lub z sieci u każdego melomana przebiegała w nieco inny sposób. Jedni już dawno temu zaczęli archiwizować swoją muzykę, zgrywając płyty do postaci bezstratnych plików, drudzy postanowili zachować odtwarzacz i płyty kompaktowe, kupione przecież za niemałe pieniądze, ale uzupełnić je streamerem i nową muzyką w jakości hi-res, a jeszcze inni wybrali rozwiązanie najprostsze i najwygodniejsze czyli streaming, bez czasochłonnego ripowania płyt i gromadzenia terabajtów muzyki na potężnych dyskach. Jeżeli chcemy podejść do tematu tak, aby uzyskać jak najwyższą jakość brzmienia i faktycznie prześcignąć to, co oferuje wprowadzony niemal czterdzieści lat temu format CD, wybór jest prosty - stawiamy na gęste pliki. Oczywiście nie każdy album można kupić w takiej formie, ale katalogi sklepów i wytwórni oferujących muzykę w jakości hi-res stale się powiększają. Z audiofilskimi plikami radzą sobie niemal wszystkie nowoczesne przetworniki, nawet te montowane we wzmacniaczach i kolumnach aktywnych. Tylko w jaki sposób je odczytywać? Pytanie nie jest nowe, a każdy amator cyfrowej muzyki musiał w pewnym momencie znaleźć na nie odpowiedź. Problem jest o tyle złożony, że nie chodzi o prosty fakt odczytu danych tak, jak to się dzieje w odtwarzaczu płyt kompaktowych. Pliki trzeba przecież na czymś trzymać, dostać się do nich i zarządzać ich odtwarzaniem. Idealne źródło musi więc nie tylko obsługiwać audiofilskie formaty, ale też łączyć się z siecią i pozwolić nam wygodnie zawiadywać całym procesem, najlepiej za pomocą aplikacji na urządzenia mobilne. A obsługa serwisów streamingowych? A odtwarzanie bez przerw? A kompatybilność z Roonem? Krótko mówiąc, zaczynają się schody. Gdzieś w tym wszystkim musi jeszcze znaleźć się miejsce na coś bardzo, ale to bardzo ważnego - jakość dźwięku. Wielu producentów hi-endowej aparatury do dziś nie dało rady sprostać temu wyzwaniu. W spektakularny sposób zrobiła to natomiast firma, o której jeszcze kilka lat temu mało kto słyszał - Auralic.

Ostatnie komentarze

  • Wojciech

    Jestem szczęśliwym posiadaczem Aries G2, Vega G2 i Leo GX więc polecam do testu topowy zestaw Auralica.
    1
Zobacz inne komentarze

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser Momentum 5 Wireless

Sennheiser Momentum 5 Wireless

Są w świecie audio produkty, których kolejne generacje pojawiają się tak regularnie, że właściwie można ustawiać według nich kalendarz. Co rok nowy smartfon, co dwa lata nowa wersja przetwornika, co...

Canor Verto D4S + Virtus I4S

Canor Verto D4S + Virtus I4S

Przymierzając się do zakupu hi-endowego systemu stereo, zwykle zaczynamy przeglądać katalogi producentów amerykańskich, niemieckich, brytyjskich, włoskich, francuskich, japońskich albo skandynawskich. W ostatnich latach do tego grona dołączyły także firmy chińskie,...

Matrix Audio ND-1

Matrix Audio ND-1

Jeszcze kilka lat temu kierunek rozwoju cyfrowego audio wydawał się całkowicie oczywisty. Skoro odtwarzacz sieciowy i tak potrzebuje przetwornika, a ten coraz częściej otrzymuje regulację głośności, wyjście słuchawkowe i kilka...

Bannery boczne

Komentarze

Jacek
Sensu takich rozwiązań nie będę komentował, bo każdy musi przetestować to u siebie i zdecydować, czy jest różnica i czy jest warta wydania kolejnych pieniędzy. ...
pliki z głową
Wiele lat temu nie wierzyłem w cyfrowe audio. Cyfra to cyfra, więc bit to bit, a więc niech nikt nie p...., że jest inaczej. Nie ma prawa być inaczej. Ale pewne...
Wojtek
Słuchałem Diamondów 25, szukając kolumn do NAD-a C379. Konkurentami były B&W 603v3, Elac Carina i Vela, Audiovector QR3, Focal Theva3. Diamond 25 ładnie zgr...
Darek
No, Panie Tomaszu, w końcu czyta się przyjemnie bez niepotrzebnego nadęcia czy palenia mózgu. Brzytwa Ockhama dobrze zastosowana :) Gratuluję świetny artykuł, b...

Płyty

The Afghan Whigs - Soft Control

The Afghan Whigs - Soft Control

Przez jednych uznawany za kultowy, przez innych zupełnie nieznany. The Afghan Whigs nigdy nie należał do zespołów, które podbijały listy...

Newsy

Tech Corner

Magiczny świat potencjometrów, czyli wszystko o regulacji głośności w sprzęcie audio

Magiczny świat potencjometrów, czyli wszystko o regulacji głośności w sprzęcie…

Regulacja głośności jest jedną z najważniejszych funkcji każdego systemu audio. Prawidłowe działanie tego elementu naszego sprzętu ma ogromny wpływ na przyjemność płynącą z jego użytkowania. Kiedy potencjometr zaczyna tracić swoją funkcjonalność, nawet w niewielkim stopniu, jest to niezwykle kłopotliwe, a może też być niebezpieczne dla innych elementów zestawu, takich jak...

Nowości ze świata

  • Davis Acoustics is celebrating its 40th anniversary in 2026. The company was founded by Michel Visan, an engineer who had previously worked with brands including Audax and Siare Acoustique. From the beginning, his ambitions extended beyond building complete loudspeakers, with...

  • While much of the high-end IEM market seems determined to fit ever more drivers and technologies into increasingly elaborate shells, Noble Audio has decided to move in the opposite direction. Iris is a new universal in-ear monitor built around a...

  • Q Acoustics has spent the last two years filling out the latest generation of its most affordable loudspeaker family, but one obvious model was missing. When 3000c debuted at High End Munich 2024, the range included three standmounts, the large...

Prezentacje

Najeźdźca z północy - Hegel

Najeźdźca z północy - Hegel

Wydawałoby się, że w bardzo gęstej branży audio kompletnie nie ma już miejsca dla nowych graczy. Że wszystkie stołki obsadzone są sztywno, bez szans na zmiany. A jednak od czasu do czasu pojawiają się firmy, które potrafią zaintrygować i porwać audiofilów, odbierając klientów starym wyjadaczom. Jednym z producentów, który wkroczył...

Poradniki

Listy

Galerie