Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Auralic Vega S1 + PSU S1

Auralic Vega S1 + PSU S1

Strumieniowe odtwarzacze audio to gorący towar. Chyba nie przesadzę, jeśli powiem, że ponad połowa zapytań, jakie otrzymujemy od czytelników na redakcyjną skrzynkę mailową i przez różnego rodzaju komunikatory, dotyczy właśnie streamerów i urządzeń, które bezpośrednio z nimi współpracują - przetworników, zasilaczy, a nawet akcesoriów mających na przykład oczyszczać sygnał LAN. Zupełnie jakby pozostałe elementy systemu stereo były mało istotne. Zmienia się nie tylko podejście klientów, ale także sam rynek. Wystarczy wejść na stronę pierwszego lepszego sklepu internetowego, aby zdać sobie sprawę, że utytułowani producenci sprzętu hi-fi ponieśli na tym polu sromotną porażkę. Po wzmacniacz, owszem, możemy udać się do Audiolaba, Coplanda, Hegla, Fezza, Luxmana, Exposure'a, Unisona, Pathosa albo McIntosha, ale źródło wybierzemy raczej z katalogu Auralica, Lumina, Rose'a, Silent Angela albo EverSolo. Tylko kilku dużych graczy podołało temu zadaniu, wchodząc na rynek streamerów odpowiednio wcześnie i wydając potężną część swojego budżetu na opracowanie nowych urządzeń i oprogramowania. Reszta zaspała, czego musi coraz bardziej żałować, bo liczba chętnych na zakup porządnego odtwarzacza sieciowego stale rośnie. Wielu staje jednak przed standardowym problemem - jeśli źródło ma być naprawdę dobre, jeśli ma nas cieszyć zarówno brzmieniem, jak i brakiem ewidentnych niedoróbek sprzętowych i software'owych, prawdopodobnie gładko przekroczymy barierę dziesięciu, a może nawet piętnastu tysięcy złotych. Wielu melomanów obchodzi problem, zaprzęgając do pracy komputer lub decydując się na sam transport sieciowy, który następnie pracuje w połączeniu z posiadanym już przetwornikiem lub wzmacniaczem wyposażonym w wejście USB. Nie jest to złe rozwiązanie, jednak mimo wszystko fajniej byłoby mieć "prawdziwy", pełnokrwisty streamer. Gdyby tylko istniał taki, który ma wszystko, czego chcemy, ale kosztował mniej niż piętnaście, dwadzieścia, trzydzieści tysięcy złotych...

Audiolab 9000N

Audiolab 9000N

Audiolab to brytyjska firma założona we wczesnych latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku przez Philipa Swifta i Dereka Scotlanda. Jej pierwszym produktem był wzmacniacz zintegrowany oznaczony symbolem 8000A, który stosunkowo niedawno był dostępny w sprzedaży w niemal niezmienionej formie, a obecnie - po kosmetycznych zmianach, które dotknęły głównie jego zewnętrznej formy - funkcjonuje jako 8300A. Mając na uwadze czterdziestoletnią historię tego modelu, łatwo sobie wyobrazić, jakim hitem był oryginalny 8000A i jak mocno jego sprzedaż zasiliła konto młodziutkiej manufaktury. Uniwersalna integra cieszyła się takim zainteresowaniem, że wkrótce dołączyły do niego tuner 8000T, przedwzmacniacz gramofonowy 8000PPA i monobloki 8000M. W 1997 roku Audiolaba kupiła firma TAG McLaren, której ambicją było przekształcenie go w markę hi-endową. W tym celu stworzono między innymi nowatorskie kolumny, których obudowy inspirowane były bolidami Formuły 1. Wszystko to znalazło jednak odzwierciedlenie w cenniku. Idea przerobienia firmy kojarzonej z dobrym, ale przystępnym cenowo sprzętem w producenta luksusowych komponentów hi-fi pod nazwą TAG McLaren chyba nie przemawiała do klientów. W 2004 roku marka została przejęta przez koncern IAG (International Audio Group), który miał o wiele lepszy pomysł na wykorzystanie jej potencjału. Wrócono do produkcji minimalistycznych, rozsądnie wycenionych urządzeń - najpierw wzmacniaczy i odtwarzaczy płyt kompaktowych, a później nawet przedwzmacniaczy i monobloków. Audiolab był jednym z pierwszych producentów, którzy w dobie rosnącej popularności plików i raczkującego streamingu dostrzegli potencjał przetworników cyfrowo-analogowych. Niekwestionowanym hitem był zaprezentowany w 2011 roku model M-DAC, który zapoczątkował całą serię konwerterów do różnych zastosowań. Z odtwarzaczami sieciowymi nie szło już tak dobrze. I to nie tylko Audiolabowi, ale też pozostałym markom należącym do koncernu IAG. Teraz, po wielu latach czekania, w tej betonowej ścianie pojawił się wyłom. I wszystko wskazuje na to, że warto było czekać. Przed nami 9000N.

Auralic Vega G2.2

Auralic Vega G2.2

Auralic w tym roku nie patyczkował się z nowościami. Firma specjalizująca się w produkcji audiofilskich streamerów i przetworników zaprezentowała na targach High End w Monachium aż cztery urządzenia, otwierając tym samym dwie nowe serie - G2.2 i G3. Wydawałoby się, że modele należące do tej pierwszej będą zaledwie lekko zmodyfikowanymi wersjami klocków z linii G2.1, ale pokazanie ich światu w towarzystwie nowych flagowców nie było przypadkowe. W informacji prasowej często pojawiały się zwroty w stylu "Zarówno Aries G2.2, jak i Aries G3 mają..." albo " Vega G2.2 i Vega G3 wykorzystują..." - w ten sposób Auralic jasno dał nam do zrozumienia, że komponenty z serii G2.2 i G3 są ze sobą blisko spokrewnione. Być może nawet od początku traktowano je jako dwie wersje tego samego projektu. Wszystko podyktowane jest oczywiście chęcią ulepszenia produkowanych dotychczas klocków, jednak postronnym obserwatorom trudno oprzeć się wrażeniu, że do pewnego stopnia jest to także sposób na przypomnienie audiofilom o swoim istnieniu, ponowne zaistnienie w świecie reportaży z wystaw, newsów i recenzji. Zasadnicza koncepcja Ariesa i Vegi się nie zmieniła. Ba! Modele z serii G2.2 na pierwszy rzut oka nie różnią się z zewnątrz od swoich poprzedników, a najważniejszym wizualnym wyróżnikiem modeli z rodziny G3 są podświetlane przyciski i pokrętła. Zmieniły się za to ceny. Kiedy testowaliśmy Vegę G2.1 nieco ponad dwa i pół roku temu, kosztowała 28900 zł. Nową wersję wyceniono na 36800 zł, a to i tak łagodny wyrok, ponieważ "trójka" ma kosztować blisko sześćdziesiąt tysięcy złotych. Jedni powiedzą, że Auralicowi poprzewracało się w głowie, drudzy, że pnie się w górę i buduje markę na sukcesie, który już udało mu się osiągnąć, a więc robi dokładnie to, co każdy szanujący się producent hi-endowej aparatury. Czy jest to postęp, czy tylko usprawiedliwianie inflacyjnych podwyżek? Postanowiłem to sprawdzić na przykładzie Vegi G2.2.

Silent Angel M1T

Silent Angel M1T

Silent Angel to marka powołana do życia przez chińską firmę Thunder Data, która istnieje od 2017 roku i specjalizuje się w budowaniu serwerów i sprzętu do komunikacji sieciowej, a także w opracowywaniu oprogramowania służącego do przechowywania i przesyłu danych w sieci. Jedną z pasji jej założycieli, Erica Jiana Huanga i Chorusa Chuanga, jest jednak sprzęt hi-fi, dlatego też panowie postanowili dorzucić do tego ogródka coś od siebie i wprowadzili na rynek urządzenie, które podzieliło miłośników dobrego brzmienia skuteczniej niż dyskusja o hi-endowych kablach. Silent Angel N8, bo o nim mowa, był bodajże pierwszym audiofilskim switchem sieciowym, a ponieważ był znacznie droższy niż podobne urządzenia, jakie można kupić w sklepach komputerowych, na forach i grupach dyskusyjnych rozpętało się piekło. Jeśli mam być szczery, od początku patrzyłem na ten temat sceptycznie, więc postanowiłem to cudo przetestować. Mój świat nie stanął na głowie, brzmienie nie zmieniło się nie do poznania, a moje streamery nie zaczęły ze szczęścia tańczyć fokstrota, ale N8 nadal pracuje w mojej "serwerowni". Wydaje mi się, że urządzenie to trafiło przede wszystkim do dwóch grup klientów - tych, którzy ze względu na inną konfigurację systemu faktycznie usłyszeli różnicę oraz tych, którzy traktują sprzęt audio jak sport, a odsłuchy jak zawody, w których liczy się każdy ułamek sekundy i każdy milimetr, a wygrywa ten, kto słyszy więcej. Wydając małą fortunę na okablowanie, akcesoria zasilające, stoliki, platformy antywibracyjne, magiczne cegły, tybetańskie kuleczki i inne szarlataństwa ze świata audio voodoo, głupio byłoby się nagle zatrzymać i zignorować gorącą nowość, która przyprawia sceptyków o ból tylnej części ciała. Jeszcze ważniejszym efektem całego tego zamieszania jest to, że wszyscy poznaliśmy i dobrze zapamiętaliśmy nieznaną dotąd markę Silent Angel, a ta wprowadzała na rynek kolejne urządzeni, na szczęście już nie tak ekscentryczne. Jednym z nich jest transport sieciowy M1T.

Ostatnie komentarze

  • Marcin

    Mam ten zestaw. Od razu powiem że jako fan streamingu sporo testowałem. Szukałem naprawdę dobrego transportu, bo Bluesound Node był nieco w tyle. M1T zrobił kapitalną robotę. Poszedłem za ciosem i zasilam go Foresterem F1, który także zasila Bonn N8 i do tego wpadły kabelki Bastei. Dźwięk jest kompl...
    1
Zobacz inne komentarze

Rockna Audio Wavelight DAC

Rockna Audio Wavelight DAC

Rockna Audio to firma założona w 1999 roku przez rumuńskiego konstruktora Nicolae Jitariu, który ma na koncie współpracę z takimi markami jak MSB, PS Audio czy Goldmund. Jak sam wielokrotnie podkreślał, jego ambicją od zawsze było tworzenie sprzętu nietuzinkowego, niepowtarzalnego, wyróżniającego się na tle konkurencji przede wszystkim pod względem drzemiącej wewnątrz technologii, chcąc w ten sposób zaoferować audiofilom inną opcję - pokazać, że pewne rzeczy można robić inaczej, lepiej. Jeśli spojrzymy na produkowane obecnie i starsze urządzenia Rockny oraz siostrzanej marki Audiobyte, przekonamy się, że faktycznie coś w tym jest. Wystarczy wspomnieć o testowanym na łamach naszego magazynu przeworniku Audiobyte Black Dragon, który otrzymaliśmy razem z konwerterem Hydra Z i zewnętrznym zasilaczem Hydra ZPM. Choć cena zestawu na to nie wskazywała, był to cyfrowy hardkor i już po wstępnej analizie sytuacji doszliśmy do wniosku, że za sprzęt zbudowany w podobny sposób i oferujący brzmienie tej klasy trzeba z reguły zapłacić znacznie więcej. Kiedy więc dowiedziałem się o możliwości przetestowania przetwornika Wavelight DAC, długo się nie zastanawiałem.

Octavio Stream

Octavio Stream

Na przestrzeni ostatniego roku miałem okazję testować wiele wzmacniaczy oraz systemów all-in-one dających możliwość odtwarzania muzyki z serwisów streamingowych. Sam jestem szczęśliwym posiadaczem należącego do tej grupy urządzeń Audiolaba 6000A Play, do którego mam praktycznie jedno zastrzeżenie - brak bezpośredniej obsługi usługi TIDAL-a, najlepiej z funkcją TIDAL Connect. Oczywiście każdy meloman ma swój ulubiony sposób słuchania muzyki, czasami z więcej niż jednego źródła, jednak ja doszedłem do wniosku, że skoro z płyt kompaktowych nie potrafię zrezygnować, ale streaming jest zdecydowanie najwygodniejszy, zwiążę się z serwisem oferującym najwyższą jakość brzmienia. Pozostaje jednak problem sprzętowy. TIDAL Connect jest dobrodziejstwem, o które - przynajmniej na razie - dbają głównie producenci elektroniki z wyższej półki. Cambridge Audio, Bluesound, Lyngdorf, NAD, Electrocompaniet, Naim, Lumin czy McIntosh to nie są marki specjalizujące się wyłącznie w budżetówce. Jakiś czas temu postanowiłem znaleźć rozwiązanie swojego problemu, ale po konsultacjach z kilkoma znajomymi audiofilami ustaliliśmy, że najbliższy tego, czego mi potrzeba, byłby transport sieciowy NuPrime Omnia Stream Mini za 1425 zł. To trochę dużo jak na pudełko, którego zadaniem jest zasadniczo dodanie do zestawu stereo jednej brakującej funkcji. Uznałem, że trzeba poczekać, obserwować temat i szukać dalej. Możliwe, że moje modły zostały wreszcie wysłuchane.

Ostatnie komentarze

  • Sebastian

    Mam u siebie ten streamer podłączony od 2 dni optykiem do Topping DX3Pro+ i powiem, że w porównaniu ze źródłem jakim był laptop daje się usłyszeć większą głębie sceny. Mam kiepskie Wi-Fi, ale o dziwo Octavio radzi sobie świetnie i nie traci połączenia. Szok. Testuję dalej.
    0
Zobacz inne komentarze

NuPrime Stream-9

NuPrime Stream-9

Marka NuPrime kojarzona jest głównie ze wzmacniaczami. I choć w jej katalogu znajdziemy również bardzo ciekawe źródła, w tym przetworniki cyfrowo-analogowe, odtwarzacz i transport płyt kompaktowych, a także procesor kina domowego, wzmacniacze słuchawkowe i adapter sieciowy, klienci pamiętają, że firma założona przez Jasona Lima to tak naprawdę jego drugie podejście do tematu popularyzacji piecyków pracujących w klasie D. Dziś technologia ta jest dla nas czymś oczywistym, ale kilkanaście lat temu urządzenia charakteryzujące się taką wydajnością wprawiły audiofilski świat w osłupienie. Tym bardziej, że nie były to budżetowe amplitunery, ale intrygujące i stosunkowo drogie końcówki mocy, które nie powstały, jak to dziś bywa, ze względu na chęć uproszczenia układów wewnętrznych, ale właśnie jako alternatywa dla ogromnych kloców, które ważą kilkadziesiąt kilogramów, grzeją się jak silnik w starym autobusie i żrą tyle prądu, ile zużywa średniej wielkości miasto, a często i tak brakuje im dynamiki.

Waversa Systems WDAC3C

Waversa Systems WDAC3C

Szukając świeżości i oryginalności w świecie sprzętu audio, powinniśmy uważnie przyjrzeć się segmentowi źródeł cyfrowych, a w szczególności urządzeniom stworzonym przez stosunkowo młode firmy, których projektanci mają świetne pomysły i wbrew pozorom bardzo dobrze wiedzą, czego szukają doświadczeni melomani, a także jak oni sami postrzegają proces odtwarzania muzyki. Bądźmy szczerzy, renomowani producenci wzmacniaczy lampowych lub zestawów głośnikowych bazujących na pomysłach sprzed pięćdziesięciu lat ledwo nadążają za rzeczywistością, a ich przetworniki i odtwarzacze sieciowe, jeśli w ogóle istnieją, najczęściej są lekko przestarzałe już w momencie premiery. Dla ich twórców i potencjalnych nabywców najważniejsze jest bowiem to, aby wizualnie pasowały do wzmacniacza, odtwarzacza płyt kompaktowych i gramofonu, a do tego aby były w miarę łatwe w obsłudze, bo dla pięćdziesięciolatka ogarnięcie skomplikowanej aplikacji może być większym wyzwaniem niż odłożenie kilku tysięcy dolarów na kolejny klocek. Jeśli chcecie wiedzieć, którzy z dużych graczy poradzili sobie z tym tematem, wystarczy wejść na stronę Roon Labs i przejrzeć listę firm, które w porę zorientowały się, czym jest to oprogramowanie i jakie daje możliwości. Dziś jest ona całkiem długa, jednak to zaledwie wycinek obszernego i różnorodnego kręgu marek, jakie z pewnością kojarzą wkręceni hobbyści. W poszukiwaniu wysokiej klasy przetwornika lub streamera audiofile nie idą dziś do McIntosha, Exposure'a, Krella albo Yamahy, ale do Auralica, Naima, Rose'a lub Chorda - firm, które jeszcze niedawno albo w ogóle nie istniały, albo produkowały sprzęt tak dziwny, że nawet audiofile trzymali się od nich z daleka. Każdy nowy gracz, któremu uda się stworzyć naprawdę dobre, hi-endowe źródło, ma szansę całkiem szybko awansować do ekstraklasy. Jednym z nich jest Waversa Systems.

Bryston BR-20

Bryston BR-20

Bryston jest jedną z firm, które dość sztywno trzymają się przyjętego dawno temu schematu nazywania swoich produktów. I tak symbole wzmacniaczy zwykle zawierają literę "B", nazwy przetworników cyfrowo-analogowych zaczynają się od liter "BDA", odtwarzaczy sieciowych - "BDP", procesorów kina domowego - "SP", a przedwzmacniaczy - "BP". Uzupełniają je liczby, które mogą mieć związek z mocą wyjściową (wzmacniacz zintegrowany B135² oddaje 135 W na kanał przy 8 Ω) lub informować nas o tym, z którą generacją danego modelu mamy do czynienia (BHA-1 to pierwszy wzmacniacz słuchawkowy kanadyjskiej manufaktury, a BDP-3 miał już dwóch poprzedników - BDP-1 i BDP-2). Urządzenia, których nie da się przydzielić do żadnej z istniejących już kategorii, to u Brystona wielka rzadkość. Kiedy więc zdecydowano się złamać obowiązujący wzorzec i wypuszczono na rynek przedwzmacniacz, który powinien nazywać się BP-18³ (ponieważ jest następcą modelu BP-17³), ale otrzymał symbol BR-20, wiadomo było, że nie jest to przypadek. Przyczyna tej nagłej zmiany okazała się, niestety, smutna. Kanadyjczycy chcieli w ten sposób uhonorować swojego kolegę i wieloletniego prezesa firmy, Briana Russela, który w ubiegłym roku zmarł we śnie na atak serca. W tym czasie ekipa Brystona kończyła prace nad urządzeniem, które miało otrzymać nazwę BP-18³. Członkowie zespołu projektowego i pozostali szefowie wiedzieli, że jest to wyjątkowo udany model, który dla wielu audiofilów - nawet tych, którzy dorobili się bardzo rozbudowanych, drogich, wieloelementowych systemów stereo - będzie prawdziwym odkryciem. Tak oto pod koniec 2020 roku świat obiegła informacja, że kolejny dwukanałowy przedwzmacniacz Brystona będzie oznaczony symbolem BR-20.

Soundgenic HDL-RA4TB

Soundgenic HDL-RA4TB

Czasami sam nie mogę się nadziwić, jak bardzo audiofile muszą się nagimnastykować, aby cieszyć się dostępem do nowoczesnych rozwiązań technicznych. W porządku, nie wszyscy miłośnicy słuchania muzyki na wysublimowanym sprzęcie tego potrzebują. Niektórzy mają w głębokim poważaniu wszystko poza gramofonami, drogimi wkładkami, wzmacniaczami lampowymi, kolumnami tubowymi i innymi wynalazkami, których równie dobrze mogliby używać czterdzieści lat temu. Nie ma w tym nic złego. Brzmienie takiego sprzętu ma w sobie coś szczególnego, co niełatwo jest powtórzyć dzisiejszym konstruktorom. Wielu melomanów chce jednak iść z duchem czasów, bo przecież na coś ten cały postęp musi się przekładać, umożliwiając nam chociażby kontakt z muzyką zapisaną w studyjnej jakości, na przykład w formie gęstych plików. I tu zaczynają się schody... Aby oglądać filmy i seriale w najwyższej rozdzielczości, wystarczy kupić w miarę rozsądny telewizor, wykupić dostęp do jednego z popularnych serwisów strumieniowych i rozsiąść się na kanapie z pilotem w dłoni. Z muzyką, z jakiegoś powodu, zazwyczaj nie jest tak prosto. A to wybrane przez nas urządzenie nie obsługuje serwisu oferującego streaming gęstych lub przynajmniej bezstratnych plików, a to okazuje się, że oprócz sprzętu trzeba będzie kupić całkiem kosztowne oprogramowanie, które następnie będziemy musieli zainstalować na jakimś innym urządzeniu, którego też nie mamy, a ostatecznie dowiadujemy się, że najlepszy dźwięk dadzą nam pliki DSD, które będzie trzeba przechowywać na dysku w domu, wybór tytułów w tym formacie jest bardzo ograniczony, a jeśli już znajdziemy płytę, która nam się spodoba, za jej pobranie zapłacimy kilkadziesiąt dolarów.

Ostatnie komentarze

  • Paweł

    Dłuższy czas odtwarzałem gęste pliki ze zwykłego dysku podpiętego do Lumina, ale gdy dostałem Soundgenica do testu, od chwili pierwszego uruchomienia wiedziałem, że już nie wróci do salonu. Co do obsługi, apka Lumina całkiem dobrze sobie z tym radzi i wszystko jest w jednym miejscu, jest to wciąż zd...
    0
Zobacz inne komentarze

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser Momentum True Wireless 5

Sennheiser Momentum True Wireless 5

Jest coś przewrotnego w tym, że urządzeniami funkcjonującymi najkrócej na rynku audio są dziś te, które pod względem technologicznym wydają się najbardziej zaawansowane. Dobry wzmacniacz może pracować przez trzydzieści lat,...

Hegel D50

Hegel D50

Choć przetworniki cyfrowo-analogowe istniały znacznie wcześniej, na przykład jako elementy odtwarzaczy płyt kompaktowych, ich kariera rozkręciła się na dobre w erze plików. Dla wielu melomanów DAC był jednym z najbardziej...

iFi Audio iDSD GR 2

iFi Audio iDSD GR 2

Kilkanaście lat temu temat przesyłania i poprawiania dźwięku z komputera wydawał się znacznie prostszy niż dzisiaj. Większość laptopów miała przeciętne wyjścia słuchawkowe, telefony wyposażano jeszcze w gniazda 3,5 mm, a...

Bannery boczne

Komentarze

manic
Znam kilku potencjalnych użytkowników, takiego rozwiązania. Mają potężne kolekcje winyli, w tym ogromna część to nigdy nie odpakowane perełki... A więc streamuj...
Paweł
No cóż, ceny praktycznie wszystkiego mamy absurdalne. W 2020 średnia pensja brutto wynosiła 5200 zł, w tym roku 9200 zł. A o ile % wzrosły ceny spożywki, produk...
Stefan
Cena jest tak absurdalnie i śmiesznie wysoka, że uznaje informacje o tym produkcie za nieprawdziwe...
leszcz
Audiofile częściej wierzą niż wiedzą, ale równie niecodzienne rozwiązanie zastosowano wcześniej w sprzęcie didżejskim, gdzie winyle kładzione na talerz nie miał...
1piotr13
Prima Aprilis dopiero będzie....

Płyty

Anthrax - Cursum Perficio

Anthrax - Cursum Perficio

Moją relację z zespołem Anthrax najlepiej podsumowałby facebookowy status "to skomplikowane". Moim zdaniem ta ekipa nie powinna znaleźć się w...

Newsy

Tech Corner

Obudowy głośnikowe w praktyce - rodzaje, właściwości, brzmienie

Obudowy głośnikowe w praktyce - rodzaje, właściwości, brzmienie

Zapewne niejedno z nas próbowało kiedyś przestawiać swoje kolumny głośnikowe w różne miejsca w mieszkaniu lub domu, aby sprawdzić, gdzie będą najlepiej grały. Oczywiście ma to sens, ponieważ rozmiar, akustyka pomieszczenia czy rozstawienie kolumn względem słuchacza i ścian mają kluczowe znaczenie dla ich brzmienia. Jednak czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się nad...

Nowości ze świata

  • You can spend a small fortune on wireless headphones, carefully compare their drivers, tuning, noise cancellation, and battery life, and eventually settle on a model that supports some of the most advanced Bluetooth codecs available. Then you connect it to...

  • Argon Audio has introduced two new subwoofers, the Berlin Sub 10 and Berlin Sub 12, both designed around the same fundamental concept. They combine sealed enclosures, downward-firing woofers, powerful 500-watt Class D amplifiers, and sophisticated DSP processing. The main difference...

  • Most stereo equipment manufacturers would like us to associate their brands with the products at the very top of their catalogs - the finest, most visually striking models, packed with the most advanced technology. When we buy an affordable pair...

Prezentacje

Bez szumów, bez kabli, bez kompromisów - Sennheiser

Bez szumów, bez kabli, bez kompromisów - Sennheiser

Czy znasz firmę Sennheiser? Na to pytanie twierdząco odpowie niemal każdy, kto interesuje się szeroko pojętym sprzętem audio. DJ, prezenter radiowy, producent muzyczny, artysta, gwiazda estrady, kierownik sceny, zapalony gracz, audiofil, a nawet zwyczajny słuchacz mający chrapkę na porządne słuchawki jednej z prestiżowych marek - wszyscy oni prawdopodobnie choć raz...

Poradniki

Listy

Galerie

Dyskografie

Sade - Zmysłowa królowa elegancji

Sade - Zmysłowa królowa elegancji

Wyobraźcie sobie, że siedzicie w przyciemnionym klubie jazzowym w latach czterdziestych XX wieku. Mężczyźni noszą eleganckie, dopasowane garnitury, we włosach...

Wywiady

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Cyfrowe audio przeszło w ostatnich latach niesamowitą drogę. Kiedyś wystarczał komputer, skromna kolekcja plików na dysku i DAC podłączony przez...

Popularne artykuły

Vintage

JVC JR-S501

JVC JR-S501

W dzisiejszych czasach marka JVC kojarzy się audiofilom co najwyżej z miniwieżami i radiami samochodowymi, jednak kilka dekad temu w...

Słownik

Poprzedni Następny

Anti-skating

Siła przeciwpoślizgowa w gramofonach analogowych lub po prostu system przeciwdziałania sile dośrodkowej działającej na wkładkę. Podczas odtwarzania płyty winylowej, igła gramofonu poruszająca się w rowku jest przyciągana do środka płyty....

Cytaty

GottfriedWilhelmLeibniz.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.