Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Bowers & Wilkins Px7 S3

Bowers & Wilkins Px7 S3

Bowers & Wilkins to firma, która w świecie audio ma status legendy. Nie bez powodu. Od lat sześćdziesiątych tworzy sprzęt, który trafia zarówno do domów melomanów, jak i - czym marka lubi się chwalić, choć konkurencja celująca w rynek profesjonalny ma na tym polu znacznie większe dokonania - do najbardziej wymagających realizatorów nagrań. Kolumny z serii 800 Diamond są używane w Abbey Road Studios, a modele z serii 600 i 700 należą do tych produktów, których w zasadzie nie trzeba reklamować. Są dostępne od dawna i ulepszane z generacji na generację, a dla audiofilów stanowią punkt odniesienia w kategorii zestawów głośnikowych, które można postawić w salonie. Ale to nie wszystko, bowiem Bowers & Wilkins ma również spore doświadczenie w produkcji słuchawek. Pierwszym, odważnym podejściem do tego tematu były P5 z 2010 roku, których prywatnie wciąż używam. Te eleganckie, skórzane, smukłe nauszniki po piętnastu latach wciąż wyglądają jak nowe i mogą pochwalić się świetnym brzmieniem. Oczywiście nie katuję ich zbyt mocno, bo mają dla mnie wartość sentymentalną, ale ich przykład pokazuje, jak poważnie Brytyjczycy potraktowali tę nową część swojej oferty. Postarali się i przyłożyli chyba nawet bardziej niż do zestawów głośnikowych, przewidując, że już niebawem rynek słuchawek eksploduje i każdy będzie chciał odkroić sobie kawałek tego smakowitego tortu. P5 przetarły szlak, którym poszły kolejne modele, takie jak P7, P9 Signature, a w ostatnich latach - seria PX, która przeszła ogromną ewolucję. Model Px7 S2e z 2023 roku spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem. Chwalono go za wysoką jakość wykonania, świetne przetworniki i naturalne, ale lekko ocieplone brzmienie. Ale konkurencja nie śpi. JBL, Focal, Bang & Olufsen czy Sennheiser raz po raz podkręcają tempo. Dlatego nie próżnuje też Bowers & Wilkins. Jeśli się nie mylę, ostatnio dość długo trwała cisza w eterze i nie widzieliśmy zbyt wielu nowych modeli tej marki. Ostatnim dużym wydarzeniem była premiera bezprzewodowych dokanałówek Pi6 i Pi8 w sierpniu zeszłego roku. I wreszcie doczekaliśmy się "tego momentu" - oto nowe Px7 S3.

Sennheiser HD 550

Sennheiser HD 550

Kiedy w 2021 roku Sennheiser sprzedał swój dział produktów konsumenckich szwajcarskiej firmie Sonova, która specjalizuje się w produkcji aparatów słuchowych, fani niemieckiej marki, będącej jednym z najstarszych i najbardziej rozpoznawalnych graczy w branży słuchawek i mikrofonów, nie przyjęli tych wieści z entuzjazmem. Sennheiser zawsze był przecież rodzinną firmą, a teraz co? Może zostanie całkowicie podzielony, fabryka w Wedemark będzie sprzedawana kawałek po kawałku, a nowy właściciel dojdzie do wniosku, że nic nie przebije modelu polegającego na zamawianiu gotowych produktów z Chin, Tajlandii lub Singapuru. Pierwsze dwa lata po zakończeniu tej transakcji faktycznie były trudne. Wydawało się, że nowe produkty pojawiają się w katalogu Sennheisera z rozpędu i przeważnie były to słuchawki dokanałowe. Później jednak worek z prezentami się otworzył i dostaliśmy takie cuda jak HD 660S2, HD 620S i fantastyczne HD 490 PRO Plus (za które odpowiedzialny jest profesjonalny dział firmy, ale klientów średnio to obchodzi). Wszystkie trzy modele to przewodowe słuchawki wokółuszne. Pierwszy kosztuje 2799, drugi 1499, a trzeci 2149 zł (dostępna jest też wersja z nieco uboższym wyposażeniem, za którą trzeba zapłacić 1799 zł). Najwyraźniej zarówno Niemcy, jak i Szwajcarzy wzięli na celownik konkretne grono odbiorców - melomanów i profesjonalistów, którzy szukają dobrych, klasycznych słuchawek, ale nie planują przeznaczać na nie pięciu średnich krajowych. Teraz Sennheiser wychodzi z kolejną propozycją, która nie dość, ze jest tańsza niż każdy z trzech wymienionych wyżej modeli, to jeszcze została (przynajmniej w teorii) dostosowana do wymagań innej, często pomijanej przez producentów audiofilskiego sprzętu grupy klientów. Przed nami HD 550.

Ostatnie komentarze

  • Jakub

    Seennheiser ewidentnie psuje rynek, tak tanio się nie godzi. Przynajmniej na tyle mają przyzwoitości żeby nie promować już starszych modeli jak HD 599 dostępnych od około 350 zł. Tyle to audiofil powinien płacić za kabel do słuchawek! A na poważnie, oby i konkurencja sobie przypomniała, jak często p...
    4
Zobacz inne komentarze

Final Audio Design D8000 DC

Final Audio Design D8000 DC

Jeśli nie liczyć prototypowych urządzeń rodzimych manufaktur, polscy audiofile raczej rzadko mogą zapoznać się z nowymi produktami jako jedni z pierwszych ludzi na świecie. Zdarzają się jednak wyjątki, a jednym z nich są najnowsze konstrukcje marki Final Audio Design. Czy to dlatego, że Polska jest dla niej wyjątkowo ważnym rynkiem? Poniekąd tak, jednak główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest, no właśnie, w najgorszym wypadku szczęśliwy zbieg okoliczności, a w najlepszym - miłość. Aby to zrozumieć, trzeba poznać historię japońskiej firmy i osób, które odegrały w niej kluczową rolę. Przedsiębiorstwo, które dziś znane jest głównie z produkcji znakomitych słuchawek, powstało formalnie w 2007 roku z inicjatywy Kanemoriego Takai oraz pana Yamaguchiego, prezesa Daiichi Tsushin Kogyo, jednak nazwa Final Audio Design była znana już wcześniej, od 1974 roku. Jej pierwszym dostępnym komercyjnie produktem była wkładka gramofonowa typu Moving Coil, którą zaprojektował niejaki Yoshihisa Mori. Przez kolejne 35 lat firma tworzyła ciekawy sprzęt, taki jak ciężki gramofon Parthenon, kosztowny wzmacniacz Music, który skupił na sobie uwagę magazynów muzycznych w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, unikatowy izolator dźwiękowy Daruma, w którym zastosowano mechanizm oparty na łożysku kulkowym, a także głośnik tubowy ze stali nierdzewnej OPUS204, którego masa wynosiła niecałe 800 kg. W 2007 roku rozpoczęto współpracę z firmą Molex, która w skali świata jest drugą co do wielkości firmą produkującą złącza elektroniczne. Na mocy porozumienia z Molexem powstała spółka S'NEXT, pod której skrzydłami marka działa do dziś. Choć eksperymentowanie z innymi typami urządzeń audio przynosiło firmie pewne sukcesy, strzałem w dziesiątkę okazało się dopiero wejście w świat słuchawek. Nastąpiło to skokowo, ponieważ w 2009 roku S'NEXT przejęło japońską fabrykę słuchawek i odtwarzaczy w Clark na Filipinach, rozpoczynając produkcję słuchawek pod marką Final Audio Design.

Erzetich Charybdis

Erzetich Charybdis

W latach dziewięćdziesiątych, kiedy zachłysnęliśmy się tak zwanym zachodnim stylem życia, największymi obelgami wobec sprzętu audio oraz wszelkiej maści urządzeń do użytku domowego były takie słowa jak "garażowy" czy "małoseryjny", a ręczna produkcja budziła u klientów odrazę. Najpiękniejsze wydawały nam się towary produkowane masowo. Urzekały nas swoją powtarzalnością i idealnym wyglądem. Pokochaliśmy nawet frytki i hamburgery pakowane w kolorowe pudełka, prezentujące się tak, jakby zrobiła je maszyna. Aktualnie obserwujemy odwrotny trend. Niemal w każdej dziedzinie życia szukamy czegoś naturalnego, prawdziwego, naznaczonego dotykiem ludzkiej ręki. Przejadł nam się plastik i zapach taśmy produkcyjnej. Masówka jest oznaką złego smaku, zacofania mentalnego, biedy, braku wrażliwości na kwestie ekologiczne, zdrowotne i społeczne. Gdzie tylko można, chcemy otaczać się rzeczami, które stworzył człowiek, nad którymi ktoś pracował, w które włożył całe swoje serce, pasję i doświadczenie. Szefowie kuchni chcą posługiwać się nożami stworzonymi przez profesjonalnych knifemakerów. Miłośnicy motocykli marzą o maszynie wykonanej na zamówienie, idealnie dopasowanej do wymiarów ich ciała. Nawet kebab musi być kraftowy, a lody - rzemieślnicze. Nie dotyczy to jednak elektroniki. Trudno sobie wyobrazić smartfon, komputer lub telewizor wykonany przez grupę hobbystów w garażu na przedmieściach. A co ze słuchawkami? Na pierwszy rzut oka to równie karkołomne przedsięwzięcie. Byle jakie nauszniki być może dałoby się zmontować ręcznie, ale takie z najwyższej półki? Takie, które mogłyby rywalizować z flagowymi modelami potężnych firm, takich jak Sennheiser, Audio-Technica czy Focal? Rozsądek podpowiada, że lepiej zostawić taki pomysł w sferze marzeń, ale szczęście są na świecie zapaleńcy, którzy się takich projektów podejmują. Jednym z nich jest Blaž Erzetič.

Sennheiser HD 620S

Sennheiser HD 620S

Odkąd pamiętam, Sennheiser był dla mnie jednym z niekwestionowanych liderów w segmencie słuchawek. Nie wszystkie modele, z którymi miałem do czynienia, można było nazwać wybitnymi, ale logo niemieckiej firmy było i wciąż jest gwarancją pewnego poziomu - tego, że nawet jeśli pewne elementy danego produktu spodobają nam się bardziej, a inne mniej, to w ogólnym rozrachunku lipy nie będzie. Odnoszę wrażenie, że dla wielu klientów - szczególnie tych, którzy sparzyli się na tańszych nausznikach - owa gwarancja uzyskania co najmniej dobrego efektu stała się kluczowa. Za produktami większości rywali, jakkolwiek udane by nie były, jednak nie stoi tyle lat doświadczenia. W pewnym momencie Sennheiser zaczął delikatnie tracić impet. Konkurencja uciekała mu na wielu frontach. Spragnieni ekstremalnych doznań audiofile coraz częściej wybierali hi-endowe modele planarne i kilkukrotnie droższe od "osiemsetek" nauszniki dynamiczne. Masowemu odbiorcy szukającemu przyzwoitych słuchawek bezprzewodowych Niemcy mieli do zaoferowania tylko kilka, a nie kilkadziesiąt różnych modeli. Co prawda każdy z nich był na tyle udany i przemyślany, że sztuczne zapychanie katalogu nie miało sensu, ale logika to jedno, a prawa rynku - drugie. Trzy lata temu konsumencki dział Sennheisera został przejęty przez szwajcarską firmę Sonova, specjalizującą się w produkcji aparatów słuchowych. Początkowo obawiałem się, że to już będzie równia pochyła, a nowy właściciel ze znanej nam manufaktury zrobi wydmuszkę, wykorzystując jej legendę do sprzedawania chłamu produkowanego w dalekowschodnich fabrykach. Na szczęście tak nie stało. Ba! Obecnie coraz częściej myślę, że kolejne posunięcia Sennheisera są słuszne, choć odważne. Jeżeli chcecie wiedzieć, o co mi chodzi, wprowadzone właśnie na rynek HD 620S są idealnym pretekstem do omówienia tego zjawiska, bo to, co wyróżnia Sennheisera na tle konkurencji, skupia się w nich jak w soczewce.

Ostatnie komentarze

  • Tomasz

    Świetna recenzja, czytanie jej było dla mnie przyjemnością:) Czy istnieje szansa na test nowych Focali Azurys?
    1
Zobacz inne komentarze

Final Audio Design D7000

Final Audio Design D7000

Nieco ponad sześć lat temu miałem przyjemność testować jedne z najlepszych słuchawek wokółusznych, jakie dotychczas przewinęły się przez naszą redakcję - Final Audio Design D8000. Od początku wiadomo było, że japońska manufaktura wytoczyła ze swojego arsenału potężne działo, ponieważ nowy model flagowy wyposażono w autorskie przetworniki planarne z ciekawym systemem AFDS, polegającym na kontrolowaniu ruchu cieniutkiej membrany z użyciem ciśnienia powietrza wytwarzanego przez nią samą. Już przekopując się przez materiały prasowe i dokumentację techniczną, miało się pewność, że będzie to ciekawy, dopracowany sprzęt. Pamiętam, że konstrukcja pałąka, prowadnic i mocowań muszli trochę mnie rozczarowała, bo wszystkie te elementy skopiowano ze starszych modeli, od których D8000 były przecież znacznie, ale to znacznie droższe. Nie zawiodłem się jednak na brzmieniu. Od razu było słychać dwie rzeczy - po pierwsze, że Japończycy naprawdę się postarali i nie wprowadzili tego modelu do swojej oferty tylko po to, aby dołączyć do elitarnego grona producentów nauszników planarnych, a po drugie, że nowy flagowiec jest nie tylko bardzo, bardzo dobry, ale także stworzony z myślą o słuchaniu muzyki, a nie rozbieraniu jej na części pierwsze i przeprowadzaniu autopsji każdej sekundy odtwarzanego utworu. D8000 sprawiły, że grono fanów japońskiej firmy wyraźnie się poszerzyło i choć daleki jestem od dzielenia klientów na lepszych i gorszych, można powiedzieć, że w dużej mierze właśnie za sprawą tego modelu Final Audio Design stał się obiektem rozmów i rozważań prawdziwych koneserów - ludzi śledzących wszystkie hi-endowe premiery, a nawet nieoficjalne plotki, dysponujących dużą wiedzą i doświadczeniem, odwiedzających największe wystawy sprzętu stereo, skłonnych poświęcić dla swojej pasji naprawdę wiele.

Sennheiser Momentum True Wireless 4

Sennheiser Momentum True Wireless 4

Coraz dłuższy dzień i rosnąca temperatura to dla mnie jasny sygnał, że już niedługo, za kilka tygodni przyjdzie mi się pożegnać z słuchawkami nausznymi i na nowo zaprzyjaźnić się z dokanałówkami, które towarzyszyć mi będą przez kolejne pół roku. Wiem, wiem - audiofile generalnie nie przepadają za pchełkami, a już w szczególności tymi, których można używać bezpośrednio ze smartfonem czy komputerem, a nie w połączeniu z wysokiej jakości przetwornikiem, DAP-em lub sprzętem stacjonarnym. Kiedy jednak już na początku kwietnia temperatura przekracza 25 °C, człowiek chce wyjść na zewnątrz, cieszyć się wolnością i nie targać ze sobą kolejnych urządzeń połączonych srebrnymi kablami. I niby swojego faworyta wśród tego typu słuchawek w postaci Final Audio Design ZE8000 znalazłem rok temu, ale z drugiej strony wiadomo, że nie można stać w miejscu, trzeba eksperymentować i szukać nowych rozwiązań. Idealnym momentem do tego typu działania i przetestowania kanałówek przed sezonem była premiera najnowszego dziecka Sennheisera, czyli modelu Momentum True Wireless 4.

iFi Audio iCAN Phantom

iFi Audio iCAN Phantom

iFi Audio to marka, która pierwotnie miała być swego rodzaju eksperymentem, pobocznym projektem ludzi związanych z firmą Abbingdon Music Research, Zasłynęła ona między innymi pięknymi, ładowanymi od góry odtwarzaczami płyt kompaktowych. Dziś mało kto pamięta już o macierzystej manufakturze, za to o iFi Audio słyszał prawie każdy, kto choć raz w życiu interesował się niewielkimi, sprytnymi i przystępnymi cenowo urządzeniami, takimi jak biurkowe wzmacniacze słuchawkowe czy przetworniki cyfrowo-analogowe do użytku mobilnego. Można odnieść wrażenie, że w sukces miniaturowych klocków tej marki w pewnym momencie przerósł nawet jej twórców, ale katalog systematycznie się rozrastał, a jedynym problemem było zapewnienie ciągłości dostaw, bo o sprzedaż nie było się co martwić. Konstruktorzy trzymali się jednak jednego tematu. Mniejszy przetwornik, odrobinę większy i nieznacznie droższy przetwornik, kolejny wzmacniacz słuchawkowy, mniejszy wzmacniacz słuchawkowy zasilaniem akumulatorowym, przedwzmacniacz gramofonowy, jeszcze jeden przetwornik w innej obudowie... Wszystkie te urządzenia wciąż były atrakcyjne, przyciągały uwagę funkcjonalnością, ale po kilku latach takiej zabawy zacząłem myśleć, że poza zmianą kości na nowocześniejsze i odważniejszymi kształtami obudowy nic się tu już nie zmieni. Krótko mówiąc, wydawało się, że firma nie ma pomysłu na rozwój, nie chce zmieniać przepisu, który przyniósł jej taki sukces albo nie wie, co trzeba zrobić, aby wskoczyć na wyższy poziom. W pewnym momencie te drzwi wreszcie zostały wyważone. W ofercie iFi Audio pojawiły się urządzenia droższe od tych standardowych o rząd wielkości - Pro iCAN Signature i Pro iDSD Signature. Zaawansowany technicznie, aspirujący do hi-endu wzmacniacz słuchawkowy kosztuje obecnie 10999 zł, a flagowy przetwornik cyfrowo-analogowy - 15999 zł. Pod względem ceny oba te modele przebił jednak kolejny, bardzo nietypowy klocek - iCAN Phantom.

Sennheiser HD 490 PRO Plus

Sennheiser HD 490 PRO Plus

Nie lubię, gdy recenzja sprzętu grającego zaczyna się od informacji biznesowych - która firma przejęła którą, kto został prezesem, kto ma teraz większościowy pakiet akcji i jak dużą wypłacił sobie dywidendę. Nie po to, u licha, wchodzi się na strony magazynów dla audiofilów i melomanów, aby czytać o takich bzdurach. Zasadę tę naginam tylko wtedy, gdy konsekwencje owych strategicznych posunięć stają się istotne dla klientów, a w tym przypadku historia jest nie tylko ciekawa, ale też całkiem zabawna. Wytrzymajcie, proszę, bo warto. Trzy lata temu Sennheiser sprzedał swój dział produktów konsumenckich szwajcarskiej firmie Sonova, specjalizującej się w produkcji sprzętu do ochrony słuchu - od aparatów słuchowych przez implanty ślimakowe po bezprzewodowe rozwiązania komunikacyjne. Fani niemieckiej marki - jednej z najstarszych i najbardziej rozpoznawalnych w branży słuchawkowo-mikrofonowej - nie przyjęli tych wieści z entuzjazmem. I choć pogłoski o rychłym końcu Sennheisera okazały się przesadzone, działania najważniejszego z punktu widzenia klientów działu produktów konsumenckich były ostatnio nakierowane na słuchawki dokanałowe. Być może Szwajcarzy postanowili wykorzystać swój know-how, a może po prostu doszli do wniosku, że skoro już zainwestowali w taką perełkę, zaczną od razu maksymalizować zyski, uderzając tam, gdzie panuje największy ruch. Były też, nie powiem, premiery bardzo fajne z punktu widzenia audiofila, takie jak chociażby wspaniałe dokanałówki IE 900 czy wokółuszne, otwarte słuchawki HD 660 S i HD 660S2. Ciężko było jednak pozbyć się wrażenia, że firma straciła impet, a na jedną nowość z wyższej półki będzie teraz przypadało dziesięć soundbarów, słuchawek bezprzewodowych i dokanałówek różniących się od poprzedniej generacji tylko kilkoma szczegółami. Teraz jednak firma wyprowadziła potężny cios - zupełnie nowe nauszniki stworzone z myślą o profesjonalistach. Tyle, że to nie jest ten sam Sennheiser...

Final Audio Design A5000

Final Audio Design A5000

Japońską firmę Final Audio Design kojarzymy niemal wyłącznie ze słuchawkami, ale kiedy prześledziłem jej historię, zrobiło mi się przykro, że manufaktura mająca swoją siedzibę w mieście Kawasaki zajmuje się obecnie tylko nimi. W galerii nieprodukowanych już urządzeń tej marki można bowiem znaleźć niemal każdy rodzaj sprzętu grającego, jaki jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, może poza przetwornikami i streamerami. Wkładki gramofonowe i gramofony, przedwzmacniacze, końcówki mocy, potężne, tubowe zestawy głośnikowe, wzmacniacze lampowe, zasilacze, a nawet nóżki antywibracyjne - wszystko wymyślne, skomplikowane, wyglądające drogo, prezentujące wysoki poziom techniczny i ewidentnie adresowane do hi-endowców. Aż dziw bierze, że nie zdecydowano się wrócić przynajmniej do niektórych z tych pomysłów, ale warto pamiętać, że mówimy o firmie działającej już 50 lat, a w tym czasie sporo się pozmieniało.

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser Momentum 5 Wireless

Sennheiser Momentum 5 Wireless

Są w świecie audio produkty, których kolejne generacje pojawiają się tak regularnie, że właściwie można ustawiać według nich kalendarz. Co rok nowy smartfon, co dwa lata nowa wersja przetwornika, co...

Canor Verto D4S + Virtus I4S

Canor Verto D4S + Virtus I4S

Przymierzając się do zakupu hi-endowego systemu stereo, zwykle zaczynamy przeglądać katalogi producentów amerykańskich, niemieckich, brytyjskich, włoskich, francuskich, japońskich albo skandynawskich. W ostatnich latach do tego grona dołączyły także firmy chińskie,...

Matrix Audio ND-1

Matrix Audio ND-1

Jeszcze kilka lat temu kierunek rozwoju cyfrowego audio wydawał się całkowicie oczywisty. Skoro odtwarzacz sieciowy i tak potrzebuje przetwornika, a ten coraz częściej otrzymuje regulację głośności, wyjście słuchawkowe i kilka...

Bannery boczne

Komentarze

Garfield
Jest mi to w zasadzie obojętne, bo w winyl nie wszedłem z przyczyn praktycznych. Lubię okazjonalnie posłuchać u kogoś, ale niedogodności użytkowe są dla mnie dy...
marek
Kupiłem gramofon w 2017 roku, miałem frajdę kilka miesiecy. Teraz stoi nieuzywany. FLAC góruje.
meloman nie audiofil
Zacznijmy od tego, że poza starymi tłoczeniami już niewznawianymi, praktycznie 100% materiału z ostatnich 20-30 lat, który trafia na winyl to nagrania zarejestr...
someStuff
To jest imponujące, jak dużo mocy ma to urządzenie bez dodatkowego zasilania i bez wahania stwierdzam, że nie ma nic lepszego w tej cenie.
Piort
Ortofon OM 10 i M2 Red to w sumie ta sama wkładka, więc nie wiem, skąd pomysł na podmiankę :P

Płyty

Chelsea Wolfe - The Dark

Chelsea Wolfe - The Dark

Tytuł "The Dark" brzmi jak obietnica czegoś dobrze znanego wszystkim, którzy śledzą twórczość Chelsea Wolfe od dłuższego czasu. Można więc...

Newsy

Tech Corner

Najpopularniejsze gniazda i wtyczki w sprzęcie audio

Najpopularniejsze gniazda i wtyczki w sprzęcie audio

Wielu audiofilów, a także niektórych ludzi mających niewielkie pojęcie na temat sprzętu stereo, fascynuje temat kabli używanych do łączenia zestawów głośnikowych ze wzmacniaczem, wzmacniacza z odtwarzaczem, a nawet tych odpowiadających za dostarczenie prądu do naszych urządzeń. Zanim jednak zagłębimy się w dywagacje na temat wyższości srebra nad miedzią czy sensu...

Nowości ze świata

  • Dual is introducing the CS 718Q, a turntable developed at the company's engineering center in Germany and designed to continue the legacy of the celebrated Series 7. The new model combines direct drive with a carbon-aluminum sandwich tonearm, adjustable tonearm...

  • Quad has spent much of the last few years rebuilding its range from both ends. Revela brought a new generation of conventional dynamic loudspeakers, ESL X refreshed the electrostatic side of the catalog, while electronics such as Quad 3, the...

  • Topping has never been particularly shy about squeezing ambitious specifications into inexpensive little boxes, but DX1 II is a much more substantial update than its familiar name might suggest. The original DX1 was deliberately simple - a USB-powered DAC and...

Prezentacje

Muzyka dla pokoleń - Bryston

Muzyka dla pokoleń - Bryston

Przeglądając strony internetowe i katalogi firm zajmujących się produkcją audiofilskiego sprzętu, prawie zawsze zaglądam do zakładek opisujących ich historię i filozofię. Dziś podobno już niewielu ludzi zwraca na to uwagę, ale prawdziwi hobbyści na pewno interesują się wszystkim, co wiąże się ze sprzętem hi-fi. Sęk w tym, że nie każda...

Poradniki

Streaming krok po kroku

Streaming krok po kroku

Streaming - to pojęcie niemal całkowicie zdominowało świat sprzętu hi-fi. Na przestrzeni dziesięciu lat ten sposób słuchania muzyki przeszedł ewolucję...

Listy

Galerie

Dyskografie

Wywiady

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut...

Popularne artykuły

Vintage