Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Exposure XM7 + XM9

Exposure XM7 + XM9

Dawno, dawno temu marzeniem każdego audiofila było posiadanie systemu stereo składającego się z przynajmniej trzech, czterech albo pięciu urządzeń. Do pewnego momentu większość elementów takiej wieży stanowiły źródła. W pewnym momencie wypadało mieć na wyposażeniu magnetofon, tuner radiowy, gramofon i odtwarzacz płyt kompaktowych, więc wystarczyło dodać do tego wzmacniacz zintegrowany i już robiło się kilkadziesiąt kilogramów elektroniki. W czasach niepodzielnego panowania srebrnych krążków wiele z tych urządzeń trafiło na strych, jednak wtedy zakręconym melomanom śniło się po nocach co innego - przedwzmacniacze, końcówki mocy, monobloki, a nawet odtwarzacze podzielone na transport i przetwornik cyfrowo-analogowy. Każde urządzenie zajmuje się przecież czymś innym, a z technicznego punktu widzenia wciskanie do jednej obudowy przedwzmacniacza operującego na słabszych sygnałach i końcówki mocy z potężnym zasilaczem to mimo wszystko kompromis. W świecie hi-endu do pewnego momentu nie istniało takie pojęcie, jak wzmacniacz zintegrowany. Przeskakując na najwyższy poziom jakościowy musieliśmy przyjąć do wiadomości, że zamiast kompaktowych, jednoczęściowych piecyków będziemy teraz bawić się przedwzmacniaczami i końcówkami mocy, a może nawet monoblokami i zewnętrznymi zasilaczami. Zastąpienie jednego klocka trzema lub pięcioma wydaje się co najmniej nierozsądne, jednak często wystarczyło porównać takie systemy pod kątem jakości brzmienia, aby raz na zawsze zmienić punkt widzenia i zapałać miłością do dzielonek. Kiedy weszło się na tę drogę, najczęściej nie było już powrotu. Do dziś przedwzmacniacze i końcówki mocy pozostają raczej domeną hi-endowców. Tańsze urządzenia tego typu owszem istnieją, czasami można je nawet zobaczyć na sklepowych półkach, jednak nie jest to popularne rozwiązanie. Dzielone wzmacniacze widuje się na wystawach, gdzie pokazywane są systemy warte setki tysięcy złotych, ale w domach, w realnych sytuacjach, jako alternatywa dla integry ze średniej półki? Raczej nie. A może warto?

Mark Levinson Nº 5802

Mark Levinson Nº 5802

Mark Levinson to jedna z niekwestionowanych legend świata sprzętu grającego. Firma, której logo pojawia się tylko na urządzeniach z najwyższej półki, a także w samochodach, których producenci postanowili zadbać o każdy szczegół, w tym bezkompromisową jakość systemu audio. Przedwzmacniacze, końcówki mocy, wzmacniacze zintegrowane i odtwarzacze tej marki pozostają synonimem amerykańskiego luksusu. Co tu dużo mówić, Mark Levinson to po prostu marzenie każdego melomana. Jak to z marzeniami bywa, jego spełnienie nie jest i nigdy nie było proste. Dla większości audiofilów barierą nie do przeskoczenia są oczywiście ceny. Amerykanie może nie uważają ich za przesadzone, ale oni mają przecież specyficzne podejście do wielu rzeczy, a reszta świata zdążyła się do tego przyzwyczaić. Nie oglądaliście programów, w których młode małżeństwo ogląda piękne, położone nad oceanem domy i odrzuca kolejne propozycje agenta nieruchomości, bo w jednym domu salon miał tylko sześćdziesiąt metrów, a w drugim osiemdziesiąt, a to stanowczo za mało? Nie widzieliście dziennikarzy motoryzacyjnych, którzy Porsche Cayenne nazywają "małym SUV-em", a każde auto z silnikiem o mocy poniżej trzystu koni mechanicznych jest ich zdaniem "underpowered"? Może więc nie ma nic dziwnego w tym, że porządny wzmacniacz to dla amerykańskich audiofilów hi-endowy, najlepiej dwuczęściowy preamp z dwoma pionowymi monoblokami oddającymi 500 W przy 8 Ω i 1000 W przy 4 Ω. Ewentualnie, w dla wygodnickich, co to im szkoda miejsca na sprzęt albo wydali wszystkie oszczędności na powiększenie przydomowego basenu - wysokiej klasy integra.

Luxman L-505uXII

Luxman L-505uXII

Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że jednym z najważniejszych krajów na audiofilskiej mapie świata jest Japonia. To tam narodziło się mnóstwo ciekawych pomysłów, z których część wpłynęła na życie wszystkich melomanów. To tam powstała niezliczona ilość wynalazków, bez których dziś nie wyobrażamy sobie życia. Tam także produkowane są ważne komponenty elektroniczne oraz wszystko, czego potrzebujemy, aby móc cieszyć się ulubioną muzyką - od mikrofonów potrzebnych do rejestracji dźwięku w studiu lub na koncercie aż po odtwarzacze, wzmacniacze i kolumny służące do odtwarzania nagrań w domu. Nic dziwnego, że w Japonii wykiełkowało także wiele firm specjalizujących się w produkcji sprzętu dla prawdziwych zapaleńców. Nieustanne dążenie do jak najwyższej wierności brzmienia sprawiło, że raz po raz ktoś podnosił poprzeczkę zawieszoną bardzo wysoko przez podobnych pasjonatów. Etap "zróbmy bardzo dobry i bardzo duży wzmacniacz" przekroczono dawno, dawno temu. W pewnym momencie stało się jasne, że dalszą poprawę jakości brzmienia może przynieść tylko szlifowanie poszczególnych modułów takiego urządzenia, a nawet pojedynczych części do perfekcji. A z taką zabawą Japończycy radzą sobie wyjątkowo sprawnie. Uwielbiają zadania wymagające połączenia zdolności technicznych, precyzji i pomysłowości z filozoficznym podejściem do tematu. Można powiedzieć, że się w tym spełniali. Jakiś czas temu każdy, ale to każdy producent elektroniki audio chciał mieć w swojej ofercie sprzęt hi-endowy. Było to ważne. Dobrze widziane. Sony, Technics, Kenwood, Marantz, Denon, Sansui, Victor, Pioneer, Onkyo, Accuphase, Luxman, Akai, Nakamichi... W tym wyścigu mało kto mógł Japończyków dogonić. Każde urządzenie z najwyższej półki było pokazem technicznej supremacji, potwierdzało zaangażowanie danej marki w osiągnięcie upragnionego celu i rozpalało wyobraźnię klientów, którzy - nawet jeśli mogli sobie pozwolić tylko na klocki z pierwszych stron katalogu - widzieli w nich elementy flagowych wzmacniaczy z potężnymi transformatorami, drewnianymi boczkami i podświetlanymi wskaźnikami wychyłowymi. A dziś? Chyba mało kto o tym pamięta...

Ostatnie komentarze

  • Marik1234

    Proszę więcej testów Luxmana. Jest szansa na test jakiegoś wzmacniacza Esoteric?
    0
Zobacz inne komentarze

Hegel H390

Hegel H390

Hegel to jedna z firm, których działalność niezmiennie mnie fascynuje. Kiedy bowiem potężna korporacja zatrudniająca setki ludzi na całym świecie i dysponująca budżetem średniej wielkości państwa wypuszcza na rynek urządzenia wyposażone w najnowsze zdobycze techniki, zdobywa najbardziej prestiżowe nagrody, pokazuje się na największych wystawach i jest traktowana jako jedna z ważniejszych firm w branży, nikogo to nie dziwi. Ale gdy takie sukcesy odnosi skromna manufaktura założona przez zdolnego studenta, zatrudniająca raptem siedem osób i mieszcząca się w biurze, które u największych graczy na rynku mogłoby pełnić co najwyżej funkcję schowka na nieużywane graty lub zapasowej sali odsłuchowej, wszyscy zaczynają drapać się po głowie i z uwagą obserwować jej każdy kolejny krok. Co takiego ma Hegel, czego nie mają inni? Pieniądze? Talent? Szczęście? Jako człowiek, który norweską firmę zna doskonale, powiedziałbym, że w jej przypadku kluczem do sukcesu jest rzadko spotykana mieszanka pomysłowości, pracowitości, skromności i dobrego zarządzania. Skandynawowie nie lubią marnotrawstwa i nie robią niczego na pokaz. Wszystko ma czemuś służyć. Uważają, że sprzęt audio powinien dobrze działać i jeszcze lepiej grać. Dlatego na każdym kroku zastanawiają się czy zmierzają właśnie w tym kierunku, czy dana decyzja przybliży ich do celu. Ekstremalnie drogie gniazda, obudowy projektowane przez światowej klasy dizajnerów lub antywbiracyjne nóżki, o których można napisać pracę magisterską to nie ich świat. Ale wysokiej klasy transformatory, przetworniki i tranzystory - tak, to ich interesuje, bo wszystko to później słychać. Norwegowie uważają, że w porównaniu z gigantami branży audio, ich firma jest niczym budka z hot-dogami. Ale chcą robić najlepsze hot-dogi na świecie.

Ostatnie komentarze

  • Grzegorz

    "Roon zbiera całą muzykę, której słuchamy - zarówno z plików, jak i serwisów streamingowych, do których mamy opłacony dostęp - i pozwala odtwarzać ją na każdym urządzeniu będącym tak zwanym punktem końcowym. To właściwie temat na osobny artykuł...". Czy mógłbym poprosić o osobny artykuł o Roonie? Sz...
    0
Zobacz inne komentarze

Unison Research Unico 90

Unison Research Unico 90

Jaki powinien być perfekcyjny wzmacniacz? Każdy audiofil odpowie na to pytanie inaczej. Dla jednych niedoścignionym ideałem będzie potężny, tranzystorowy piec ważący pięćdziesiąt kilogramów i budzący respekt samą powierzchnią rozpostartych po bokach radiatorów, natomiast dla innych spełnieniem marzeń byłby minimalistyczny, purystyczny lampowiec z triodami 300B w układzie single-ended. Oba światy mają swoje plusy i minusy. A co by było, gdybyśmy połączyli ogień z wodą? Powstałaby hybryda. Układ będący połączeniem lampowego przedwzmacniacza i tranzystorowej końcówki mocy przez wielu miłośników wysokiej klasy sprzętu audio uznawany jest za niedościgniony. W każdym z elementów stosujemy bowiem technologię, która nadaje się do tego najlepiej. Wydawałoby się, że wśród wzmacniaczy zintegrowanych za dziesięć, piętnaście czy dwadzieścia tysięcy złotych hybryd będzie co niemiara. Ale nie. Panuje tu dość ostry podział na stuprocentowe lampy i stuprocentowe tranzystory. Zupełnie jakby ich producenci kazali nam się określić - wybrać swoją ścieżkę i trzymać się jej także podczas wyboru zestawów głośnikowych, kabli i innych elementów systemu. Nagła zmiana koncepcji mogłaby bowiem zburzyć całą układankę. Mała popularność hybryd wśród wzmacniaczy zintegrowanych z wysokiej półki zaintrygowała mnie do tego stopnia, że postanowiłem zrobić mały rekonesans.

Ostatnie komentarze

  • Paffcio

    Alternatywą to rozwiązania hybrydowej integry jest źródło z preampem lampowym i tranzystorowa końcówka mocy. Po dodaniu ceny źródła do systemu może to być również ciekawa alternatywa i więcej możliwości. Ja mam akurat taki system i jestem z tego rozwiązania bardzo zadowolony.
    1
Zobacz inne komentarze

Marantz NR1200

Marantz NR1200

Pamiętacie boom na kino domowe? Ja pamiętam, bo moda na dźwięk przestrzenny i przypinanie tego pojęcia do wszystkiego, od stereofonicznych głośników komputerowych po słuchawki, przypadała na okres mojej młodości, kiedy interesowałem się wszystkimi nowymi wynalazkami. W latach dziewięćdziesiątych wielu melomanów zdążyło się już przerzucić z kaset na płyty kompaktowe, a ci jeszcze młodsi polowali na empetrójki, aby tworzyć długie playlisty w Winampie. Przeżyliśmy sporą rewolucję, ale miało to być niczym w porównaniu z zamianą dwóch głośników na system 5.1. Systemy kina domowego były na fali. Reklamowały je największe gwiazdy. Uczestnicy popularnych teleturniejów płakali z radości, gdy w bramce numer trzy zamiast pluszowego kota stało pięć plastikowych głośników z aktywnym subwooferem i płaskim amplitunerem. Nie wszyscy jednak rozumieli o co w tym wszystkim chodzi. Dla sporej części użytkowników rozstawienie w pokoju tylu różnych pudełek - w taki sposób, jak chciał tego producent - było po prostu zbyt kłopotliwe. Mimo to, moda na kino domowe wcale nie skończyła się z dnia na dzień. W świadomości przeciętnego klienta buszującego po supermarkecie hasło to odcisnęło się tak mocno, że niemal całkowicie wyparło wszystko, co wcześniej kojarzyliśmy ze słuchaniem muzyki. Stereo? Panie, przeżytek! Audiofile byli przekonani, że ta zaraza w końcu minie. I mieli rację. Poniekąd...

Ostatnie komentarze

  • Paweł

    Przydałby się jeszcze test Denona DRA-800H. No chyba, że te oba urządzenia niewiele się od siebie różnią i nie ma to sensu.
    2
Zobacz inne komentarze

Musical Fidelity M2si

Musical Fidelity M2si

Kilkanaście lat temu najmniejsze, oferujące niską moc wyjściową, a najczęściej też do bólu minimalistyczne wzmacniacze, które można było nazwać audiofilskimi zaczynały się mniej więcej od dwóch tysięcy złotych. Doskonale pamiętam zażarte dyskusje, a właściwie nawet otwarte konflikty między fanami Creeka i Cambridge'a. Dziś takich konstrukcji jest już coraz mniej. Melomani są wygodni i wybierają urządzenia, które mają na pokładzie przetwornik cyfrowo-analogowy z całą baterią wejść dla dekodera, telewizora i konsoli, łączność sieciową, streaming, obsługę z poziomu aplikacji, tuner radiowy i masę innych udogodnień. Gdzie w tym wszystkim wzmacniacz? Nie wiadomo. Nikt nie zastanawia się czy końcówka mocy pracuje w klasie A, AB czy D. Nikt nie pyta o współczynnik tłumienia czy wielkość pracującego w zasilaczu transformatora. Nikogo nie interesują opowieści o krótkich ścieżkach sygnałowych i dyskretnych wzmacniaczach słuchawkowych. Da się podłączyć kolumny? To spoko. Sprawa zamknięta. Gra? Gra. Jakoś... Audiofile obserwują to z boku, zaglądają różnym amplitunerom i tanim wzmacniaczom w tak zwane bebechy i załamują ręce. Zasilacz jak ładowarka do starego laptopa, płytka z przetwornikiem i kartą sieciową, a końcówka mocy ukryta gdzieś przy gniazdach, nie większa niż dwie paczki fajek. Jak to może brzmieć? Niektórzy twierdzą, że producenci sprzętu audio żerują w ten sposób na ludziach, dla których nawet podstawowe pojęcia i parametry to czarna magia, ale moim zdaniem jest to zgodne z zasadami matematyki, logiki i ekonomii. Za dwa tysiące złotych ciężko jest dzisiaj kupić wzmacniacz, który z czystym sumieniem można by było nazwać audiofilskim. Dlatego rywalizacja przeniosła się w nieco wyższe rejony - 3000-4000 zł.

Ostatnie komentarze

  • Jary

    Mam A1 MKII w wersji chromowanej z 1993 roku. Nigdy nie serwisowany. Gra do dzisiaj. Temperatura radiatora to na maksa 57 stopni C. To mój ulubiony piecyk.
    3
Zobacz inne komentarze

Onkyo A-9130

Onkyo A-9130

Onkyo to japońska firma będąca jednym z prawdziwych gigantów na rynku elektroniki audio. Jej początki sięgają 1946 roku, kiedy to powołano do życia przedsiębiorstwo o nazwie Osaka Denki Onkyo. Dobrze poinformowanym audiofilom być może obiło się o uszy coś podobnego, ale od razu uprzedzam, że w tamtych czasach manufaktura z Osaki nie miała jeszcze nic wspólnego z założoną w 1910 roku firmą Nippon Denki Onkyo, znaną dziś jako Denon. Okres powojenny musiał być dobrym momentem na podejmowanie prób podboju świata nie za pomocą karabinów, okrętów, samolotów i chorej ideologii, ale ciężkiej pracy, nowoczesnych technologii i budowania własnej potęgi gospodarczej. Japonia miała wkrótce stać się jednym z niekwestionowanych liderów na tym polu, w czym spory udział miała właśnie branża elektroniczna. Jeszcze zanim klienci na całym świecie zaczęli masowo kupować japońskie samochody czy obiektywy, do europejskich i amerykańskich domów wparowały odbiorniki radiowe, wzmacniacze, gramofony i magnetofony z Kraju Kwitnącej Wiśni. Wystarczy rozejrzeć się na forach i grupach zrzeszających fanów sprzętu stereo z lat sześćdziesiątych, siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Sansui, Pioneer, JVC, Yamaha, Marantz, Technics, Denon, Onkyo, Kenwood, Nakamichi, Luxman, Sony, Toshiba, Akai, Sharp, Hitachi... Przed tą inwazją dosłownie nie dało się uciec. I choć Europa miała takie firmy, jak Philips, Grundig czy Siemens, a w Polsce królowały urządzenia Unitry, Diory i Foniki, do dziś rynek sprzętu audio, szczególnie jeśli chodzi o komponenty budżetowe, jest totalnie zdominowany przez Japończyków.

Ostatnie komentarze

  • 1piotr13

    W teście była również mowa o kolumnach Audiovector QR5, których osobny test na Waszej stronie już kiedyś przeczytałem. Mam zamiar je kupić i będę je napędzał Denonem PMA-1600NE i w związku z tym chciałbym się dowiedzieć jakiego okablowania kolumn używaliście podczas tamtego testu lub jakie ewentualn...
    0
Zobacz inne komentarze

Hegel Röst

Hegel Röst

Hegel jest jedną z firm, które pojawiły się na naszym rynku stosunkowo późno. Pod koniec 2011 roku polski rynek audio był już mocno nasycony, a klienci szukający dobrego wzmacniacza lub odtwarzacza płyt kompaktowych mogli wybierać spośród wielu doskonałych konstrukcji, jednak dzięki staraniom producenta i ówczesnego dystrybutora przekonaliśmy się, że na dobry sprzęt zawsze znajdzie się miejsce. Norweska manufaktura szybko znalazła się na ustach wszystkich audiofilów i melomanów, a jej urządzenia błyskawicznie przeniosły się z pozycji ciekawej nowinki na sam szczyt listy przebojów. Był taki okres, kiedy każdy jeden wzmacniacz ze średniej półki musiał wytrzymać porównanie z modelem H70, a później jego następcą - H80. Jako, że nie było to łatwe zadanie, bardzo często to właśnie Hegel wychodził z takich pojedynków z tarczą, w związku z czym grono fanów firmy powiększało się w tempie wykładniczym. Mimo, że firma działała już parę ładnych lat, miała na koncie liczne nagrody i wyróżnienia, a oprócz tego znakomicie poradziła sobie w czasach kryzysu gospodarczego, w naszym kraju mało kto interesował się jej historią. Norwegowie siali na rynku spustoszenie wzmacniaczami H100 i H200 oraz idealnie dopasowanymi do nich odtwarzaczami CDP2A i CDP4A. Smakowite systemy utrzymane w minimalistycznym stylu przyjęły się znakomicie, i to nawet mimo stosunkowo wysokich cen. Firma starała się przekonywać nas, że kupujemy kawior w cenie kiełbaski. W realiach skandynawskich być może byłoby to zgodne z prawdą, ale u nas był to po prostu kawior w cenie kawioru. Co nie zmienia faktu, że w brzmieniu H100 i H200 wielu melomanów znalazło to, czego nie udało im się odszukać wcześniej. Hegel miał jednak sięgnąć po nowe paliwo do dalszego rozwoju. Wchodząc w świat przetworników cyfrowo-analogowych, firma wkroczyła na ścieżkę innowacji, którą podąża do dziś. Zaczęło się od kompaktowych urządzeń rozszerzających funkcjonalność dowolnego zestawu stereo. Później każdy nowy wzmacniacz miał już na pokładzie porządnego DAC-a. Kiedy do gry wkroczyła łączność sieciowa, integry Hegla stały się pełnoprawnymi systemami all-in-one. A modelem, który wyjątkowo mocno popchnął sprawy do przodu, jest właśnie Röst.

Ostatnie komentarze

  • Paweł

    Kocham Hegla. Trzeba było mnie spytać zanim zaczął Pan pisać recenzję. Byłby czas na piwo z kolegami.
    0
Zobacz inne komentarze

Copland CTA 408

Copland CTA 408

Czy zastanawialiście się kiedyś który kraj zasługuje na miano najbardziej audiofilskiego? Jeśli chodzi o liczbę producentów sprzętu hi-fi w przeliczeniu na jednego mieszkańca, prawdopodobnie wygrałaby Dania. Pod względem populacji, to niewielkie państwo położone u wrót Morza Bałtyckiego można porównać do naszego województwa Mazowieckiego, a mimo to lista duńskich marek znanych audiofilom i melomanom jest imponująca. Audiovector, Avance, Bang & Olufsen, Buchardt Audio, Copland, DALI, Davone, Densen, Dynaudio, Eltax, Gamut, Gato Audio, Gryphon, Holfi, Jamo, Lyngdorf, Ortofon, Raidho, System Audio, Thule, Vifa i Vitus Audio to tylko te, które powinniśmy kojarzyć w naszym kraju. Mniejszych manufaktur, producentów nigdy nie reprezentowanych nad Wisłą i dostawców podzespołów, takich jak głośniki (Scan-Speak) czy kondensatory (Jantzen Audio) jest jeszcze kilka tuzinów. Duńczycy zawsze mieli do tego rękę. Co więcej, wielu z nich oparło się pokusie wyprowadzenia swoich fabryk za granicę, choćby w poszukiwaniu oszczędności. Być może ten mały napis "Made in..." jest dla nich warty więcej, niż dla Brytyjczyków, Francuzów i Amerykanów? Nie chciałbym generalizować, ale ciężko jest oprzeć się wrażeniu, że kiedy wielu renomowanych producentów audiofilskiej aparatury zaczeło przenosić swoje fabryki do Chin, szefowie duńskich firm postanowili pójść w zupełnie innym kierunku. Zaczęli jeszcze bardziej podnosić jakość, zwiększając przepaść między swoimi wyrobami a sprzętem, któremu w Europie przykleja się logo i wypisuje certyfikat kontroli jakości.

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Pylon Audio Jade 10

Pylon Audio Jade 10

Polska - jednym kojarzy się z górami, jeziorami i lasami, burzliwą historią, pięknymi miastami, pierogami, kiełbasą i gołąbkami, dla innych jest natomiast krajem nowoczesnym, przedsiębiorczym, pełnym energii i ludzi, którzy...

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser w swojej historii wydał na świat tyle świetnych słuchawek, że gdyby ktoś chciał ułożyć listę najważniejszych modeli wszech czasów, spokojnie mógłby stworzyć ją wyłącznie z produktów tej jednej firmy....

FiiO FT7

FiiO FT7

Niektóre firmy wchodzą do świata hi-fi frontowymi drzwiami, budując swoją legendę przez dekady wokół kilku wysokiej klasy wzmacniaczy, kolumn albo gramofonów, a potem ostrożnie poszerzając katalog o kolejne segmenty. Inne...

Bannery boczne

Komentarze

Bogdan
Byłem w MP3 Store na odsłuchu nastawiony, że chyba je kupię. Można by je wziąć dla samego wyglądu... śliczne są. Fakt - ten pomarańczowy kapsel tam nie pasuje, ...
stereolife
@Artur - To jest raczej uzależnione od źródła. Jeżeli odtwarzacz ma konstrukcję symetryczną, prawdopodobnie warto będzie sprawdzić, czy połączenie XLR okaże się...
Mary
A jakie to modele? Bo mnie interesuje ten temat...
słuchacz
@Artur - Trzeba to sprawdzić na słuch i nie instalować w ciemno. Niestety znakomita większość wzmacniaczy z wejściami zbalansowanymi (obojętne, tranzystor czy l...
Marcin
Jako były posiadacz Charybdis podpisuję się pod całym testem recenzji. Już wkrótce naprawię swój błąd i powrócę do nich ;) Nie słyszałem obiektywnie nic co grał...

Płyty

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Kiedy opisywałem "Fires Within Fires", uznałem ten album za rozczarowanie. Był dla mnie za krótki, przez co sprawiał wrażenie niedopowiedzianego,...

Newsy

Tech Corner

Bluetooth w sprzęcie audio - wersje, kodeki, ustawienia

Bluetooth w sprzęcie audio - wersje, kodeki, ustawienia

W dobie niesamowitej popularności bezprzewodowego sprzętu audio trudno zaprzeczyć, że jest to przyszłość. I to nie tylko jeśli chodzi o urządzenia mobilne, ale także te, z których korzystamy w domu. Trzymając w ręku smartfon czy tablet, potrzebujemy przecież tylko kompatybilnej z nimi elektroniki, aby móc wygodnie odtwarzać muzykę z ulubionego...

Prezentacje

20 najciekawszych premier wystawy High End 2024

20 najciekawszych premier wystawy High End 2024

Odbywający się tradycyjnie na początku maja High End to impreza, w trakcie której oczy i uszy całej społeczności audiofilskiej zwrócone są w kierunku Monachium. Jak informują organizatorzy, wystawa ta jest niekwestionowanym liderem, jeśli chodzi o imponujące nadawanie tonu najwyższej klasy reprodukcji muzyki. Od czterech dekad High End dostarcza pomysłów i...

Poradniki

Listy

Galerie

Dyskografie

Wywiady

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut...

Popularne artykuły

Vintage

Regency TR-1

Regency TR-1

Zapewne każdy się zgodzi, że rozwój przemysłu audio jest nierozerwalnie związany z postępem technologicznym. Jednym z pierwszych przełomów, jaki dokonał...

Słownik

Poprzedni Następny

Open baffle

Inaczej obudowa otwarta. Jest to jeden z rodzajów obudowy głośnikowej, dość szczególny ponieważ w wielu przypadkach stanowi ona w zasadzie coś w rodzaju deski, w którą wkręcone są głośniki. W...

Cytaty

AchimFreyer.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.