Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Pier Audio PB-8 SE + MS-80 SE

Pier Audio PB-8 SE + MS-80 SE

Niektórzy uważają, że być audiofilem znaczy w dzisiejszych czasach mniej więcej tyle, co należeć do klubu znudzonych życiem bogaczy, którzy dla sportu wydają pieniądze na idiotycznie drogie przedmioty, choć różnicy w jakości brzmienia nie słyszą, bo raz, że usłyszeć jej przecież nie sposób, a dwa, że w ogóle nie o to chodzi. Nietrudno zgadnąć, skąd bierze się to przekonanie - wysokich cen niektórych urządzeń czy akcesoriów nie sposób racjonalnie wytłumaczyć. Pasjonaci wiedzą jednak, że nie trzeba wydawać setek tysięcy złotych, aby inni audiofile patrzyli na nas z uznaniem. Ba! Odnoszę wrażenie, że niektórzy są już zmęczeni tym niekończącym się wyścigiem cenowym, w związku z czym zabawa zaczęła przenosić się w zupełnie inne rejony. Panuje przekonanie, że drogi sprzęt może sobie kupić każdy głupek. Oczywiście nie każdy, ale znalezienie w sieci zdjęć hi-endowych systemów ustawionych byle jak w pokoju nieprzystosowanym do słuchania muzyki nie jest szczególnie trudne. Nie brakuje też wpisów zamieszczanych przez ludzi, którzy nie potrafią obsłużyć kosztownej elektroniki, popełniają szkolne błędy w konfiguracji systemu i szukają pomocy na facebookowych grupach. W tej sytuacji wielu audiofilów doszło do wniosku, że o wiele lepszym zajęciem niż odkładanie kasy na jeszcze droższy wzmacniacz jest poszukiwanie sprzętu wyjątkowo dobrego, ale racjonalnie wycenionego. Widać także coraz większe zainteresowanie wyjątkowo oryginalnymi, rzadkimi, wręcz egzotycznymi klockami oraz sprzętem z dawnych lat. I nie mówię tu o szrotach, które zostały odnalezione na stychu i "kultowe" są tylko w wyobraźni osoby wystawiającej je na serwisach aukcyjnych, ale tych, na widok których każdy miłośnik sprzętu stereo na chwilę się zatrzyma i pokiwa głową z uznaniem.

Exposure 2510

Exposure 2510

Rosnąca popularność serwisów streamingowych, zainteresowanie audiofilów plikami wysokiej rozdzielczości i stająca się już normą potrzeba łączenia sprzętu audio z telewizorami, konsolami, smartfonami i systemami inteligentnego domu sprawiły, że coraz więcej klientów zmieniło swoje postrzeganie systemu stereo. Nie jest on już odrębnym, niezależnym bytem, ale elementem większej układanki. W największym stopniu odbiło się to na wzmacniaczach. Kiedyś miały one zasadniczo jedną funkcję, co odzwierciedlała forma ich przedniego panelu. Szczególnie dobrze było to widać w epoce dominacji płyty kompaktowej, kiedy melomani przerzucili się na ten jeden format, pozbyli się magnetofonów, gramofonów, tunerów i korektorów. Zapanowała moda na minimalizm. Audiofile zaczęli szukać urządzeń, których konstrukcja gwarantowała jak najmniejszą ingerencję w odtwarzany materiał. W ich mniemaniu wzmacniacz miał mieć z przodu tylko włącznik i dwa pokrętła - jedno do wyboru źródła (chociaż w wielu zestawach i tak było tylko jedno), drugie do regulacji głośności. Dokładnie tak wyglądał mój pierwszy "poważny" wzmacniacz - Creek 4330 mkII. Żaden szanujący się entuzjasta hi-fi nie marzył o pokrętłach do regulacji barwy w stylu McIntosha, szukając raczej urządzeń skonstruowanych wedle zasady "mniej znaczy więcej". Prosty układ, krótka ścieżka sygnałowa, a do tego najlepiej kolumny z niefiltrowanym wooferem i kopułką, za magnesem której przylutowany był tylko jeden rezystor. Później wystarczyło tylko wyjąć płytę z pudełka, wcisnąć "play" i delektować się brzmieniem podanym bez zbędnych kombinacji, zgodnie z intencjami artystów. To było jednak dwadzieścia lat temu. Tego świata już nie ma. Ale czy na pewno?

Atoll AM300

Atoll AM300

Atoll jest jedną z niewielu firm, które w czasach nadprodukcji informacji, wszechobecnego pierdzielenia o niczym i pompowania różnych baloników do granic możliwości działają na innych, kompletnie niedzisiejszych zasadach. Francuzi już dawno temu postanowili ograniczyć marketingowy bełkot do zera. Reklamy ich sprzętu, jeśli w ogóle gdzieś się pojawiają, są zwykle emitowane z inicjatywy dystrybutorów i dealerów, przyjmując maksymalnie uproszczoną, zwięzłą formę. Profile firmy w mediach społecznościowych są niezwykle skromne. Atoll zazwyczaj wrzuca tylko pojedyncze zdjęcia lub linki do recenzji bez żadnych podpisów, a w tym roku uczynił to zaledwie trzy razy. Starczy. Nic dziwnego, że kiedy na rynek wchodzi jakiś nowy model, dowiadują się o tym tylko zainteresowani. Nie ma komunikatów prasowych pełnych "ochów" i "achów", tłumaczenia filozofii stojącej za zmianą umiejscowienia przycisku trybu czuwania czy cytatów z wypowiedzi projektanta, który wyjaśnia, że nowy dizajn przedniej ścianki nawiązuje do sklepień krzyżowo-żebrowych w gotyckich katedrach, a gałka potencjometru była wzorowana na kołach marsjańskich łazików. Atoll wypuszcza nowy klocek, publikuje kilka zdjęć oraz dane techniczne i to właściwie wszystko. Resztę zrobią dealerzy i niektórzy recenzenci, ale to też nie jest do końca potrzebne, bo nawet te urządzenia, których testy można policzyć na palcach jednej ręki, sprzedają się naprawdę nieźle. Można odnieść wrażenie, że cała para idzie gdzie indziej - tam, gdzie przekłada się to na jakość produktów. Bazując na moich doświadczeniach ze sprzętem tej marki, mogę powiedzieć, że dokładnie tak jest. Atoll to pewniak. Manufaktura z Brécey jest jednak kojarzona głównie z elektroniką ze średniej półki cenowej, takimi jak wzmacniacze IN80 Signature (4690 zł), IN100 Signature (5190 zł) czy opisywany przeze mnie półtora roku temu IN200 Signature (7990 zł). Co się stanie, gdy zechcemy wspiąć się wyżej? Cóż, właśnie nadarzyła się okazja, aby to sprawdzić, ponieważ w Polsce pojawiły się pierwsze egzemplarze klocków z nowej serii 300 - streamer ST300 Signature i końcówka mocy AM300.

Densen B-130XS

Densen B-130XS

Densen to marka, której sprzęt zawsze wywołuje na mojej twarzy szczery uśmiech. Kojarzy mi się z fenomenalnym, minimalistycznym, wybitnie skandynawskim wzornictwem, wysoką jakością wykonania, interesującym, celowo nie do końca neutralnym brzmieniem i słynną reklamą, na której widać trzy uradowane staruszki, z których jedna ewidentnie gra na niewidzialnej gitarze, a na środku duży napis "życie jest zbyt krótkie na nudne hi-fi". Miało to związek z filozofią wyznawaną przez założyciela firmy, Thomasa Sillesena, którą w dużym uproszczeniu można sprowadzić do tak zwanego współczynnika powietrznej gitary (air guitar factor) - jeśli słuchamy muzyki w domu i nie mamy ochoty poderwać się z fotela i zacząć wiosłować na takim właśnie wyimaginowanym instrumencie, to coś jest nie tak. Najlepsze jest to, że Sillesen nigdy nie wspominał o stosowaniu substancji wspomagających. Jego zdaniem elektronika powinna być na tyle dobra, aby odtwarzana przez nią muzyka była tak ekscytująca, że każdy odsłuch zamieni się w niezapomniane przeżycie. Wyobraźcie sobie tylko - siedzicie na kanapie, zero napojów wysokoprocentowych, zero nielegalnych substancji, puszczacie muzykę i nagle wyginacie się w szalonym tańcu niczym ta emerytka z reklamy... No, to teraz już wiecie, dlaczego postanowiłem przetestować wzmacniacz zintegrowany oznaczony symbolem B-130XS.

Ostatnie komentarze

  • Leo

    Proszę o podpowiedź, z jakimi kolumnami podłogowymi widzi go Pan w parze pod kątem synergii?
    0
Zobacz inne komentarze

Chord Anni

Chord Anni

Brytyjczycy są dziwni. Na śniadanie lubią zjeść sobie chleb tostowy zapieczony z fasolą w sosie pomidorowym, a po południu wypić filiżankę herbaty z mlekiem. W samochodach montują kierownicę po prawej stronie, a jeżdżą po lewej i z jakiegoś powodu uważają, że reszta świata robi to źle. Mają umywalki z dwoma osobnymi kranami do ciepłej i zimnej wody, mimo że bateria umożliwiająca regulację temperatury nie wydaje się strasznie skomplikowanym wynalazkiem. Właściwie gdzie by nie spojrzeć, wszędzie znajdziemy kolejne przykłady "oryginalnego" myślenia - inne jednostki miary, inne gniazdka w ścianie, a nawet inne zwyczaje i poglądy na otaczającą nas rzeczywistość. A jednak nie bez powodu Wielka Brytania jest w wielu dziedzinach prawdziwą potęgą. Weźmy na przykład sprzęt stereo. Wiadomo, że Amerykanie, Niemcy, Włosi, Francuzi, Japończycy, Duńczycy, a nawet Norwegowie albo Polacy mają tu swoje osiągnięcia, ale gdybyśmy nagle wystrzelili w kosmos wszystkich brytyjskich producentów audiofilskiej aparatury i wszystkie istotne wynalazki, które właśnie tam się narodziły, powstałaby wyrwa, której prawdopodobnie nikomu nie udałoby się zalepić. Założona w 1989 roku firma Chord Electronics jest tego doskonałym przykładem, a jej najnowsza propozycja - miniaturowy wzmacniacz zintegrowany Anni - potwierdza, że Brytyjczycy nie zważają na konwenanse i nie boją się eksplorować obszarów, których wcześniej właściwie nikt nie badał, a już z pewnością nie w tak odważny, bezkompromisowy sposób.

JBL SA750

JBL SA750

Niesamowita aktywność, żeby nie powiedzieć dominacja JBL-a na rynku nowoczesnych słuchawek i głośników bezprzewodowych sprawiła, że logo tej marki doskonale kojarzą już nie tylko audiofile i profesjonaliści zajmujący się nagłaśnianiem koncertów, sal kinowych oraz mniejszych i większych obiektów użyteczności publicznej, ale właściwie wszyscy. Nawet nastolatkowie marzący o tym, aby w przyszłości zawodowo zajmować się wstawianiem filmów na YouTube'a. Jestem pewien, że część użytkowników tego sprzętu nie ma zielonego pojęcia, co właściwie oznaczają te trzy litery. A wiedzę tę warto posiąść z kilku powodów. Po pierwsze - aby nie wyjść na idiotę, kiedy ktoś nas o to zapyta. Po drugie - ponieważ historia firmy uważanej dziś za największą potęgę w branży głośnikowej jest naprawdę ciekawa, pełna zaskakujących wydarzeń i nagłych zwrotów akcji. Po trzecie - dlatego, że w tym roku JBL obchodzi siedemdziesiątą piątą rocznicę istnienia. Grzechem byłoby nie zrobić z tej okazji czegoś wyjątkowego. Amerykanie doszli do tego samego wniosku i postanowili wypuścić na rynek dwa jubileuszowe produkty. Pierwszy to kolumny L100 Classic 75, będące w gruncie rzeczy zmodyfikowaną wizualnie wersją potężnych monitorów L100 Classic, które testowaliśmy trzy lata temu. Drugi to prawdziwy rarytas - jedyny w ofercie tej marki wzmacniacz stereofoniczny, SA750. Jego obudowa nawiązuje do stylistyki klasycznych modeli SA600 i SA660, w środku natomiast kryje się nowoczesny układ ze 120-watową końcówką mocy pracującą w klasie G, przetwornikiem cyfrowo-analogowym oraz modułem strumieniowym, obsługującym UPnP, Chromecast, Apple Airplay 2, a nawet Roona i pliki zakodowane w standardzie MQA. Jakby tego było mało, to piękne urządzenie wyposażono w system korekcji akustyki pomieszczenia Dirac Live. "SA750 łączy w sobie atrakcyjność stylu retro z najnowszymi technologiami optymalizacji pomieszczenia i transmisji strumieniowej na rynku. To wszystko co najlepsze ze świata przeszłości i teraźniejszości. Już teraz wywołuje spore podekscytowanie wśród audiofilów i entuzjastów, którym go pokazaliśmy." - powiedział Jim Garrett, starszy dyrektor ds. strategii i planowania produktu w Harman Luxury Audio. Nic dziwnego, że nowy wzmacniacz JBL-a trudno było nawet wypożyczyć do testu, ponieważ w kolejce ustawili się wszyscy dziennikarze i blogerzy, których znam oraz kilku, których zupełnie nie kojarzę. Ale spójrzcie tylko na niego. Nie zdziwiłbym się, gdyby egzemplarz demonstracyjny w przerwach między odsłuchami zaliczał nawet sesje zdjęciowe do magazynów o wystroju wnętrz. Na szczęście ja również zawczasu zapisałem się na listę, dzięki czemu SA750 trafił do mnie jeszcze w tym roku.

Ostatnie komentarze

  • Piotr

    Oczywiście, przyjmuję do wiadomości, że "to nie jest Arcam", ale zakładam, że firmware jest podobne, a SA30 miałem - i miło wspominam jego brzmienie, znaczenie mniej - dopracowanie. Przez ponad rok (czy bliżej dwóch) obecności na rynku firma nie opanowała tego, by wbudowany DAC grał pliki hi-res. Pr...
    1
Zobacz inne komentarze

Norma Audio Revo IPA-140

Norma Audio Revo IPA-140

Historia marki Norma Audio zaczyna się w 1987 roku w Cremonie - mieście, z którego pochodzili nie tylko słynni kompozytorzy, tacy jak Ponchielli czy Monteverdi, ale także znakomicie mistrzowie lutnictwa - Stradivari, Amati i Guarneri. Tworzeniem aparatury, na której można posłuchać takich wspaniałości w zaciszu własnego domu, zajął się człowiek o równie włosko brzmiącym nazwisku - Enrico Rossi. Pierwszym urządzeniem wyprodukowanym pod marką Norma Audio był wzmacniacz oznaczony symbolem NS 123. Nie odniósł on spektakularnego sukcesu komercyjnego, ale prawdopodobnie nikt nawet się tego po nim nie spodziewał, ponieważ był to poboczny, może nawet lekko hobbystyczny projekt. Zupełnie nowy rozdział w historii włoskiej manufaktury zaczął się, kiedy została ona przejęta przez należącą do Enrico Rossiego firmę Opal Electronics, która zajmowała się produkcją urządzeń pomiarowych. I co? Kolejne urządzenia, pierwsze sukcesy, rosnąca sprzedaż i kilka prestiżowych nagród na koncie w przeciągu kilku lat? Nie. W 1991 roku właściciel Normy rozpoczął projekt badawczy, którego celem było zrozumienie tego, w jaki sposób sprzęt grający może degradować dźwięk i jak można tego uniknąć. To, czego tak uparcie szukał, znalazł dopiero niecałe siedem lat później. Na pewno nie było to jedno genialne rozwiązanie, a raczej zbiór wielu odkrytych osobno reguł i wskazówek. W przeciwieństwie do manufaktur, które zbudowały swoją reputację na jakimś konkretnym rozwiązaniu technicznym, Norma niczego takiego nie opisuje i nie opiera całej swojej promocji na jednym patencie. Jeżeli jednak chcielibyście wiedzieć, jakiego brzmienia można się po tym sprzęcie spodziewać, Enrico stawia sprawę jasno - dźwięk ma być naturalny, dynamiczny i treściwy, a jego kluczowym atutem powinna być realistyczna średnica.

Ostatnie komentarze

  • Adam

    Panie Tomku, wspomniał Pan w tekście o również włoskiej marce - Riviera Audio. To podobno zjawiskowo grający sprzęt. Może zrecenzowałby Pan coś z jej portfolio? W Polsce mamy przecież dystrybutora - Audio Connect, ale dziwnym trafem żadnej polskojęzycznej recenzji nie ma. Moglibyście być pierwsi!...
    0
Zobacz inne komentarze

Rotel RA-1572MKII

Rotel RA-1572MKII

Szukając wzmacniacza zintegrowanego lub systemu all-in-one w cenie do dziesięciu tysięcy złotych, wielu audiofilów zacznie zastanawiać się nad odsłuchem takich urządzeń jak Hegel H95, Atoll IN200 Signature, NuPrime IDA-16, Primare I15 Prisma, Naim Uniti Atom, a może nawet Unison Research Simply Italy albo Cary Audio Xciter. Intuicja podpowiada, że lepiej mieć najtańszego Hegla, Naima lub Primare'a niż najdroższego Marantza, Denona, Cambridge'a albo Rotela. Ale czy na pewno? Logiczna analiza argumentów za i przeciw zdaje się wskazywać zupełnie inny kierunek. Specjaliści od sprzętu z wyższej półki za 8000-10000 zł proponują nam małe, skromnie wyposażone wzmacniacze, w których wnętrzu coraz częściej kryje się końcówka mocy pracująca w klasie D, a przednia ścianka może być nawet wykonana z plastiku. Marki kojarzone z tańszymi integrami i amplitunerami najczęściej są skłonne za te same pieniądze oddać w nasze ręce dużego, ciężkiego, obładowanego gniazdami kloca, który prezentuje się przy tamtych pudełeczkach jak zawodnik z zupełnie innej ligi. Przy okazji dostaniemy pewnie szereg przydatnych funkcji i trzycyfrową moc.

Ostatnie komentarze

  • Christopher

    Swoje 3 grosze na ten temat. Jak to kiedyś pewna mądra pani powiedziała w porannej telewizji przy kawie o polityce: "Abstrahując od treści oto temat jest do dyskusji i na przyszłe wieści"... Pomijając więc przeczytaną recenzję tego wzmacniacza Rotela (która też jest de facto bardzo wymowna i interes...
    2
Zobacz inne komentarze

Lyngdorf TDAI-1120

Lyngdorf TDAI-1120

Nie jest tajemnicą, że branża audio nie należy do najbardziej innowacyjnych. Postęp techniczny i zmiany trendów, i tak napędzane w dużej mierze przez siły zewnętrzne, widać tu wprawdzie wyraźniej niż w wielu innych dziedzinach naszego życia, ale do wyścigu zbrojeń znanego z rynku komputerów, smartfonów i telewizorów jeszcze sporo nam brakuje. Producenci audiofilskiej aparatury starają się przyciągać naszą uwagę chwytliwymi sloganami, jednak niektórzy posuwają się zdecydowanie za daleko. Ich zdaniem przełomowym wynalazkiem może być na przykład głośnik z zawieszeniem pofałdowanym w nietypowy sposób lub wzmacniacz, w którym zastosowano nowy typ lamp mocy. Co za absurd, prawda? Tego typu patenty być może mają wpływ na brzmienie, ale poza tym nie zmieniają absolutnie nic. Nie czynią systemu stereo mniejszym, bardziej wydajnym, sprytniejszym ani bardziej ekologicznym. Nie zmieniają naszego sposobu słuchania muzyki, nie dają nam żadnych nowych narzędzi, nie pozwalają nam myśleć inaczej o ustawieniu sprzętu w pokoju odsłuchowym. Doświadczeni melomani w ogóle takich rewolucji nie potrzebują, a większości klientów wystarczy spokojna ewolucja - świadomość, że ich nowy sprzęt będzie pod jakimś względem lepszy od poprzedniego. Przyjrzyjmy się zatem nowoczesnym wzmacniaczom i systemom typu all-in-one. Jakie elementy tu powtarzają? W warstwie wizualnej - luksusowy minimalizm i piękne wyświetlacze, w konstrukcyjnej - przetworniki, łączność sieciowa i końcówki mocy pracujące w klasie D, w software'owej - kompatybilność z popularnymi usługami muzycznymi i asystentami głosowymi, w technologicznej - multiroom, możliwość rozbudowy systemu o kolejne klocki, zgodność z systemami automatyki domowej oraz praktyczne dodatki, jak systemy korekcji akustyki pomieszczenia. Producentom takich klocków wydaje się, że są kapitanami okrętu wpływającego na nieznane wody, że surfują na fali cyfrowej rewolucji, że robią coś, czego nie odważył się zrobić nikt inny. Wszyscy podążają jednak ścieżką, którą wiele, wiele lat temu wytyczył Peter Lyngdorf.

Rotel A11 Tribute

Rotel A11 Tribute

Ken Ishiwata to postać, która audiofilom jednoznacznie kojarzy się z marką Marantz. Jako starszy menedżer produktu i ambasador firmy, Ken używał swoich uszu i doświadczenia inżynierskiego do pracy z zespołami projektowymi w Europie i Japonii po to, aby wprowadzać poprawki w urządzeniach, które i tak zasługiwały na wysokie noty. Charyzmatyczny Japończyk stał się specjalistą od - jeśli można to tak ująć - fabrycznego tuningowania komponentów stereo, a produkty opatrzone jego inicjałami pozostają poszukiwanymi na rynku wtórnym perełkami. Ken oceniał każdy nowy produkt Marantza w swoim pokoju odsłuchowym w Eindhoven. Od czasu do czasu zauważał urządzenie, które miało potencjał, aby brzmieć jeszcze lepiej. Takie produkty, po kompleksowej kuracji polegającej zwykle na poprawie jakości kluczowych komponentów, zyskiwały dopisek Special Edition lub KI Signature. Ostatnimi takimi perełkami, a właściwie rubinami, wypuszczonymi na rynek przez Marantza, były odtwarzacz SA-KI Ruby oraz wzmacniacz zintegrowany PM-KI Ruby - piękne klocki z wygrawerowanym podpisem konstruktora, upamiętniające 40-lecie jego współpracy z tą marką.

Ostatnie komentarze

  • Bronek

    Można i inaczej spojrzeć na cenę, obecnie A11 jest sprzedawany za 2000 zł, czyli 700 zł za naklejkę Tribute może być całkiem niezłym interesem dla producenta (jak i ewentualnego nabywcy, bo wszyscy lubią wersje limitowane) :) Ale sam sprzęt całkiem spoko w tym zakresie cenowym.
    0
Zobacz inne komentarze

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Pylon Audio Jade 10

Pylon Audio Jade 10

Polska - jednym kojarzy się z górami, jeziorami i lasami, burzliwą historią, pięknymi miastami, pierogami, kiełbasą i gołąbkami, dla innych jest natomiast krajem nowoczesnym, przedsiębiorczym, pełnym energii i ludzi, którzy...

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser HD 480 PRO Plus

Sennheiser w swojej historii wydał na świat tyle świetnych słuchawek, że gdyby ktoś chciał ułożyć listę najważniejszych modeli wszech czasów, spokojnie mógłby stworzyć ją wyłącznie z produktów tej jednej firmy....

FiiO FT7

FiiO FT7

Niektóre firmy wchodzą do świata hi-fi frontowymi drzwiami, budując swoją legendę przez dekady wokół kilku wysokiej klasy wzmacniaczy, kolumn albo gramofonów, a potem ostrożnie poszerzając katalog o kolejne segmenty. Inne...

Bannery boczne

Komentarze

Bogdan
Byłem w MP3 Store na odsłuchu nastawiony, że chyba je kupię. Można by je wziąć dla samego wyglądu... śliczne są. Fakt - ten pomarańczowy kapsel tam nie pasuje, ...
stereolife
@Artur - To jest raczej uzależnione od źródła. Jeżeli odtwarzacz ma konstrukcję symetryczną, prawdopodobnie warto będzie sprawdzić, czy połączenie XLR okaże się...
Mary
A jakie to modele? Bo mnie interesuje ten temat...
słuchacz
@Artur - Trzeba to sprawdzić na słuch i nie instalować w ciemno. Niestety znakomita większość wzmacniaczy z wejściami zbalansowanymi (obojętne, tranzystor czy l...
Marcin
Jako były posiadacz Charybdis podpisuję się pod całym testem recenzji. Już wkrótce naprawię swój błąd i powrócę do nich ;) Nie słyszałem obiektywnie nic co grał...

Płyty

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Neurosis - An Undying Love For A Burning World

Kiedy opisywałem "Fires Within Fires", uznałem ten album za rozczarowanie. Był dla mnie za krótki, przez co sprawiał wrażenie niedopowiedzianego,...

Newsy

Tech Corner

Prostota, lekkość i najwyższa jakość audiofilskiego streamingu - JPLAY

Prostota, lekkość i najwyższa jakość audiofilskiego streamingu - JPLAY

W dobie streamingu i dostępności cyfrowych plików audio mogłoby się wydawać, że słuchanie muzyki jeszcze nigdy nie było tak proste. W praktyce jednak, szczególnie dla bardziej wymagających użytkowników, to wciąż zaskakująco skomplikowana sprawa, zwłaszcza gdy chcemy połączyć wygodę korzystania ze smartfona z możliwościami bardziej zaawansowanego sprzętu audio. Jeśli chodzi o...

Prezentacje

20 najciekawszych premier wystawy High End 2024

20 najciekawszych premier wystawy High End 2024

Odbywający się tradycyjnie na początku maja High End to impreza, w trakcie której oczy i uszy całej społeczności audiofilskiej zwrócone są w kierunku Monachium. Jak informują organizatorzy, wystawa ta jest niekwestionowanym liderem, jeśli chodzi o imponujące nadawanie tonu najwyższej klasy reprodukcji muzyki. Od czterech dekad High End dostarcza pomysłów i...

Poradniki

Listy

Galerie

Dyskografie

Callisto - Ewolucja post metalu

Callisto - Ewolucja post metalu

Skandynawia od lat słynie przede wszystkim z ekstremalnych odmian metalu, głównie z przedrostkiem "black". Jednak raz na jakiś czas trafiają...

Wywiady

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut...

Popularne artykuły

Vintage

Optonica RP-9100

Optonica RP-9100

Gdy na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku płyta kompaktowa rozpoczynała swój triumfalny pochód po rynku audio, wielu melomanów w pierwszej...

Słownik

Poprzedni Następny

FLAC

Free Lossless Audio Codec - format bezstratnej kompresji dźwięku chętnie wybierany przez audiofilów. W przeciwieństwie do stratnych kodeków dźwięku takich jak Vorbis, MP3 i AAC, kodek FLAC nie usuwa żadnych...

Cytaty

AnnaKamienska.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.