Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Unison Research Unico Primo

Unison Research Unico Primo

Unison Research to nie tylko znany na całym świecie specjalista od wzmacniaczy lampowych, ale także jeden z najlepiej rozpoznawalnych włoskich producentów sprzętu audio w ogóle. Manufaktura założona w 1987 roku szybko weszła na audiofilskie salony dzięki takim konstrukcjom, jak Triode 20 i Simply Two. To tylko niektóre z nazw, które zobaczymy także w aktualnym katalogu. Włosi cenią sobie tradycyjną technologię i po mistrzowsku odmładzają pomysły cenione przez melomanów od wielu, wielu lat. Ich przywiązanie do klasycznych wzorców widać także w materiałach, jakie stosują do budowy swoich wzmacniaczy. Stal, drewno, a nawet szkło odporne na działanie wysokich temperatur, wytwarzane tradycyjnymi metodami. Nie wszystkim się to podoba, ale nie sposób odmówić inżynierom z Treviso odwagi i kunsztu połączonego z wyjątkową dbałością o detale. Widząc na sklepowej półce jakiekolwiek urządzenie Unisona, możemy być pewni, że zostało zbudowane we Włoszech. Z tego, co mi wiadomo, jedynym wyjątkiem był gramofon o nazwie Giro, produkowany na zamówienie Unisona przez Clearaudio, w Niemczech. Nawet wewnątrz swoich klocków - tam, gdzie to możliwe - projektanci Unisona unikają stosowania dalekowschodnich komponentów, wybierając rodzime podzespoły takie, jak kondensatory czy transformatory. Nie wspominając już o stalowych i drewnianych ozdóbkach. Jak się okazuje, w branży audio nie trzeba co chwila wymyślać koła na nowo. Czasami wystarczy trzymać się sprawdzonych rozwiązań, szlifować jakość i konsekwentnie unikać zastępowania porządnych części chińską tandetą. Nie wszyscy stosują się do tej zasady, ale Unison - z całą pewnością.

Katalog włoskiej firmy został podzielony na trzy główne serie. W pierwszej znajdziemy urządzenia bazujące na lampach, a więc w większości przypadków te najbardziej charakterystyczne, czasami nawet lekko ekscentryczne konstrukcje, których ceny kształtują się od 5600 zł za wzmacniacz słuchawkowy SH i 7999 za integrę Simply Italy aż do 130000 zł za flagowy model Absolute 845. Jeżeli jednak uszeregujemy wszystkie modele włoskiej firmy od najtańszych do najdroższych, zauważymy, że z komponentami lampowymi mieszają się konstrukcje hybrydowe. Tworzą one drugą serię produktów o nazwie Unico. Włosi stawiają tutaj na bardziej powściągliwy dizajn i układy bazujące na tranzystorach - zwykle wspieranych małymi lampkami, a niekiedy nawet pracującymi samodzielnie, co w przypadku firmy tak mocno kojarzonej z lampami jest co najmniej odważne. Unison zapewnia jednak, że w brzmienie modeli zbudowanych w technologii solid-state także potrafi tchnąć lampowego ducha. Trzecia seria to zestawy głośnikowe, co być może nie jest zaskakujące, bo pod tym samym dachem powstają przecież kolumny marki Opera. Włosi długo walczyli z opinią mówiącą, że są one zaprojektowane pod kątem pracy z lampowcami, co nie jest prawdą. Zależy im na tym, aby zarówno elektronika Unisona, jak i kolumny Opery grały dobrze z jak najszerszą gamą sprzętu towarzyszącego, jednak niektórzy klienci odczytują sytuację zupełnie inaczej. Być może z tego powodu w katalogu Unisona pojawiły się trzy modele kolumn zaprojektowanych z myślą o współpracy ze wzmacniaczami tej marki. Widać to już na pierwszy rzut oka. Max 1 i Max 2 to potężne skrzynie przypominające zestawy głośnikowe z dawnych lat. Flagowy Malibran to z kolei bezkompromisowa konstrukcja używana przez inżynierów Unisona do testowania prototypowych wzmacniaczy. Dziś zajmiemy się jednak integrą z pierwszych stron katalogu. Do naszej redakcji trafił bowiem najtańszy reprezentant serii Unico.

Unison Research Unico Primo

Unison Research Unico Primo

Wygląd i funkcjonalność

Melomani szukający rozsądnego, ale bardzo dobrego i porządnie zbudowanego wzmacniacza na pewno zwrócą uwagę na hybrydy włoskiej firmy. Sęk w tym, że Unison Research oferuje obecnie trzy konstrukcje o zbliżonych parametrach, w dodatku wyglądające z zewnątrz niemal identycznie. Unico Primo kosztuje 6900 zł i dysponuje mocą 80 W na kanał przy 8 Ω (RMS). Unico Nuovo oferowany w cenie 8500 zł oferuje o 15 W więcej, ale wygląda niemal identycznie. Za 11300 zł dostaniemy z kolei model Unico Secondo, który pompuje już okrągłe 100 W na kanał, jest większy i cięższy, a do tego ma wejście zbalansowane (XLR). No, ale jeśli pójdziemy w tym kierunku, na horyzoncie zobaczymy też bliźniacze integry Unico 90 i Unico 150. Trzymając się rozsądnych cen, będziemy prawdopodobnie rozważać zakup modelu Unico Primo lub Unico Nuovo, z czego ten pierwszy mimo wszystko wydaje mi się ciekawszy. Producent nie stosuje w nim głupich oszczędności ani nie każe nam rezygnować z podstawowego wyposażenia, jak chociażby zdalne sterowanie. Nie sądzę też, aby 15 W komukolwiek robiło różnicę. Gdybyśmy porównywali lampiaki o mocy 15 i 30 watów, mogłaby to być przepaść. Jeżeli jednak za 6900 zł dostajemy 80 W, kto dopłaci 1600 zł, aby mieć na wyjściu 95 W? Unico Primo wydaje się mieć wszystko, czego potrzeba nam do szczęścia w audiofilskim wzmacniaczu.

Na żywo urządzenie robi wprost fantastyczne wrażenie. Podstawowa integra Unisona nie ma absolutnie żadnych elementów, które mogłyby świadczyć o tym, że zdecydowaliśmy się trochę przyoszczędzić. Zdaję sobie sprawę, że w kontekście ceny może to zabrzmieć dziwnie, ale poruszamy się przecież w katalogu producenta kojarzonego z komponentami stereo klasy średniej i wyższej. Zadałem sobie nawet pewien trud i policzyłem jaka jest średnia cena urządzenia w aktualnej ofercie firmy. Wyszło mi ponad 65000 zł. Wiem, że to trochę jak ze średnią krajową - wystarczy jeden prezes dużego banku, aby zaczęło nam się wydawać, że setki kurierów, nauczycieli i policjantów zarabiają 4500 zł, jednak nawet jeśli przyjmiemy, że Unison sprzedaje najwięcej klocków w cenie 11900-19900 zł, Unico Primo za 6900 zł wygląda jak nie lada okazja. Jeszcze lepiej jest w rzeczywistości. Wiele firm wprowadzając do oferty taką "taniochę" mocno upraszcza ich konstrukcję wewnętrzną i - mówiąc obrazowo - po kolei zabiera wszystko, co naprawdę lubimy. Metalowe fronty, duże transformatory, ładne pokrętła, porządne gniazda... Tutaj natomiast od pierwszych sekund mamy wrażenie obcowania z produktem bardzo wysokiej jakości. Unico Primo jest metalowy, ciężki i pięknie wykonany, a przez otwory wentylacyjne w jego aluminiowej pokrywie podejrzymy aluminiowy radiator, lampę pracującą w sekcji przedwzmacniacza i elegancko zmontowane układy elektroniczne. W opakowaniu znajduje się również pilot będący gustownym, dokładnie wykończony, drewnianym klocuszkiem z metalową płytką, na której umieszczono wszystkie przyciski. Sterownik zaprojektowano tak, aby stał pionowo pod niewielkim kątem. Kolor drewna jest dopasowany do naszego wzmacniacza. W tym przypadku - do dyskretnego, eliptycznego elementu otaczającego firmowe logo.

Mimo drewnianych akcentów, Unico Primo jest utrzymany w bardzo minimalistycznym stylu. Przednią ściankę zdobią tylko dwa pokrętła z charakterystycznymi "kołnierzami" przypominającymi trochę te, które stosuje firma Primare. Gdybyśmy byli w wojsku, powiedzielibyśmy, że każda gałka składa się z pierścienia obrotowego i cylindra chwytnego. Z lewej strony umieszczono mechaniczny selektor wejść, wyraźnie klikający podczas zmiany źródła. W centrum znalazł się oczywiście potencjometr, wyskalowany w dość specyficzny sposób. Zamiast jednej kreski lub diody, która przy minimalnym poziomie głośności znajdowałaby się gdzieś w okolicach godziny dwunastej, tutaj na naszym "pierścieniu obrotowym" mamy kreskę, która staje się coraz grubsza i grubsza. Punktem "odczytu" jest - podobnie, jak w przypadku potencjometru - opis pokrętła umieszczony na godzinie trzeciej. Oryginalne, ale nie dajmy się zwariować - wciąż mamy bowiem do czynienia z klasycznym, analogowym tłumikiem, który oznaczono w inny sposób. Na przedniej ściance wzmacniacza znajdziemy jeszcze jeden element - okrągłe oczko odbiornika podczerwieni. Jest ono dość specyficzne. Jeśli przyjrzymy mu się z bliska, bez problemu zobaczymy jego wnętrze. Włosi nie ukrywają, że mamy do czynienia z wysokiej klasy elektroniką i mechaniką. Nie starają się w jakiś dziwny sposób oddzielić nas od sprzętu, który kupiliśmy. Przeciwnie. Unico Primo jest jednym z tych urządzeń, które aż miło jest obsługiwać. Metalowe pokrętła są solidne i wygodne w użyciu. Drewnianego pilota nie powstydziłyby się wiele hi-endowych wzmacniaczy. Cała obudowa włoskiej integry jest porządna, sztywna i wykonana z jubilerską dokładnością.

Włosi nie ukrywają, że mamy do czynienia z wysokiej klasy elektroniką i mechaniką. Nie starają się w jakiś dziwny sposób oddzielić nas od sprzętu, który kupiliśmy. Przeciwnie. Unico Primo jest jednym z tych urządzeń, które aż miło jest obsługiwać.

Jeśli mam być szczery, zmieniłbym tutaj tylko dwie rzeczy. Pierwszą jest włącznik umieszczony na bocznej ściance w pobliżu frontu. Dlaczego konstruktorzy umieścili go akurat w tym miejscu? Aby zachować prostą formę przedniego panelu? W porządku, ale dlaczego jest to zwykły, plastikowy "pstryczek"? Drugim minusem są bardzo niskie nóżki. Tak niskie, że podczas stawiania wzmacniacza na stoliku można przytrzasnąć sobie palce. Uważam, że taka integra uniesiona o dodatkowy centymetr lub dwa wyglądałaby jeszcze poważniej. A gdyby pod panel frontowy można było wsunąć palce, może udałoby się przenieść włącznik na spód, tak jak we wzmacniaczach Hegla? Pamiętajmy, że mamy do czynienia z hybrydą, której nie trzeba oszczędzać jej tak, jak pełnokrwistej lampy, ale może przydałby się tu tryb czuwania aktywowany zwyczajnym przyciskiem umieszczonym na przednim panelu? Wówczas główny włącznik mógłby znaleźć się z tyłu i sprawa zamknięta. W tej kwestii Włosi niepotrzebnie przekombinowali, ale w normalnym użytkowaniu nie jest to uciążliwe. Po prostu trzeba się przyzwyczaić. Z tyłu panuje natomiast wzorowy porządek. Mamy tu trójbolcowe gniazdo zasilające IEC, dwie pary złoconych terminali głośnikowych zatopionych w przezroczystym plastiku oraz rząd analogowych wejść i wyjść niezbalansowanych (RCA). Użytkownik Unico Primo ma do dyspozycji cztery wejścia liniowe i jedno oznaczone jako gramofonowe, z nakrętką uziemiającą. Producent informuje, że wewnątrz znajduje się specjalna płytka zawierająca moduł phono stage'a dla wkładek MM i MC. W instrukcji obsługi znajdziemy cały akapit dotyczący zmiany ustawień i parametrów przedwzmacniacza, jednak w testowanym egzemplarzu takiej płytki nie było. Dowiedziałem się, że można ją zamontować opcjonalnie, jednak dystrybutor będzie musiał wówczas sprowadzić ją bezpośrednio z Włoch, co wiąże się z dłuższym czasem oczekiwania. W polskich sklepach internetowych Unico Primo występuje jako wzmacniacz z pięcioma wejściami RCA i tak funkcjonował również egzemplarz dostarczony do naszego testu. Oprócz tego z tyłu mamy wyjście liniowe oraz wyjście z przedwzmacniacza, do podłączenia zewnętrznej końcówki mocy lub aktywnego subwoofera. Mały plus należy się za odpowiednio szerokie rozstawienie wszystkich sekcji - zasilającej, głośnikowej i sygnałowej. Minusem jest natomiast brak jakichkolwiek wejść cyfrowych i innych nowoczesnych udogodnień. Unico Primo to po prostu wzmacniacz, bez możliwości montażu przetwornika nawet na opcjonalnej karcie. Biorąc pod uwagę wysoką jakość tej konstrukcji, zupełnie mnie to nie rusza. Szkoda, że Unison nie ma w swojej ofercie dopasowanego do testowanej integry streamera lub chociażby przetwornika. Pozostaje tylko odtwarzacz Unico CD Primo z pojedynczym wejściem USB.

Unison Research Unico Primo

Brzmienie

Wielu audiofilów uważa, że połączenie lampy i tranzystora to prawdziwy przepis na sukces. Marzeniem niejednego miłośnika aparatury grającej pozostaje wypasiony przedwzmacniacz z gorącymi triodami, połączony z gigantyczną, półprzewodnikową końcówką mocy. Jedna technologia lepiej sprawdza się w obróbce delikatnych sygnałów, druga zaś bez większych problemów zapewni nam wystarczającą dawkę watów. Aby otrzymać dźwięk wysokiej klasy, oba te światy muszą wzajemnie się uzupełniać. Lampy powinny dać nam odrobinę przyjemnego ciepła, ale też świetną rozdzielczość, mikrodynamikę i namacalność, szczególnie w zakresie średnich i wysokich tonów. Do zalet piecyków tranzystorowych można natomiast zaliczyć mocny i głęboki bas, dynamikę i szybkość, a w wielu przypadkach także doskonałą równowagę tonalną i neutralność. Ogień i woda? Teoretycznie tak, jednak ostatecznie wszystko zależy od tego, czy konstruktorzy poświęcą równie wiele uwagi obu połówkom naszej dźwiękowej pomarańczy. Inaczej będzie ona zbyt słodka, zbyt kwaśna, albo - co wydaje mi się najgorsze - nudna, nijaka i zupełnie pozbawiona smaku. Na szczęście u Unisona taki scenariusz nie wchodzi w grę. Włosi kochają lampy, więc przemycają ich ciepło w każdym wzmacniaczu, ale nie ma też wątpliwości, że Unico Primo ma kopa i bas jak pełnokrwisty tranzystor.

Zacznijmy od niskich tonów, które moim zdaniem są jedną z najmocniejszych stron włoskiej hybrydy. W pierwszych minutach odsłuchu zastanawiałem się czy w tym zakresie nie dodaje ona czegoś od siebie, ale oczywiście trzeba było dać umieszczonej w środku lampie trochę czasu na osiągnięcie właściwej temperatury. Dopiero gdy bas przyspieszył i nabrał wyraźniejszych konturów, mogłem prawidłowo ocenić sytuację i muszę powiedzieć, że jestem pełen podziwu w jaki sposób konstruktorzy z Treviso połączyli subwooferową głębię i mięsistość z energią, dynamiką i umiejętnością generowania iście koncertowej fali dźwięku. Najważniejsze jest jednak to, że Unico Primo nie przesadza i nie popada w skrajność. Od efektów rodem z tanich amplitunerów i zestawów kina domowego trzyma się z daleka. Jego działanie porównałbym raczej do kabli z bardzo wysokiej półki, takich jak Cardas Clear Reflection. System wciąż gra normalnie, nie sposób wyłapać w jego brzmieniu żadnych oznak kombinowania z pasmem, a jednocześnie jesteśmy pewni, że z innymi wzmacniaczami nasze kolumny nie schodziły tak nisko i nie wkręcały się na wysokie obroty z taką swobodą. Jednocześnie Unison potrafi zrobić to w taki sposób, aby bas nie rzucał się w uszy na każdej płycie. Jest on jednym z wielu elementów zanurzonych w naturalnym, spokojnym i spójnym brzmieniu. Unico Primo jest wszechstronnym i muzykalnym wzmacniaczem, który w pewnych aspektach potrafi dać nam więcej, bez przekraczania granicy dobrego smaku.

Jeśli chodzi o temperaturę prezentacji, opisywaną integrę na pewno należałoby umieścić po cieplejszej stronie mocy. Biorąc pod uwagę jej konstrukcję wewnętrzną i filozofię producenta, nie będzie to dla nikogo zaskoczeniem. Jednak podobnie, jak w kwestii basu, Unico Primo nie przesadza z podgrzewaniem atmosfery. Niektórym hybrydom zarzuca się słabą przejrzystość, szczególnie kiedy chcemy posłuchać gęstej, nasyconej informacjami i wymagającej muzyki. Dzielenie włosa na czworo na pewno nie jest tym, na czym Unisonowi zależy najbardziej, ale na szczęście nie mamy do czynienia z sytuacją, w której poszczególne dźwięki sklejają się ze sobą, tworząc jedną, budyniowatą papkę. Do akcji wchodzi bowiem lampowa mikrodynamika i charakterystyczna dla tranzystorów moc, której zapas czujemy nawet podczas cichego odsłuchu. Mimo to, Unico Primo najlepiej czuje się na średnich poziomach głośności. Dźwięk nabiera wówczas rozmachu i swobody. Na scenie robi się jakby więcej miejsca, które zaczyna wypełniać powietrze i piękna, typowo lampowa "mgiełka" złożona z delikatnych wibracji, pogłosów i trudnej do zdefiniowania, akustycznej otoczki towarzyszącej dźwiękom pierwszoplanowym. Wszystko odbywa się jednak w atmosferze relaksu i odprężenia. Nawet, gdy robi się gęsto i głośno, włoska hybryda nie daje się wyprowadzić z równowagi.

Unison jest raczej długodystansowcem, komfortową limuzyną, niż sportowym autem z duszą dzikiego zwierzęcia. Jeżeli jednak obracacie się w bardzo różnych klimatach albo nawet, tak po audiofilsku, stawiacie na jazz, klasykę, prog-rock, lżejszą elektronikę, ambient, house lub nawet coś bardziej odjechanego, ale staracie się wybierać dobrze zrealizowane albumy, Unico Primo sprawdzi się rewelacyjnie.

Unico Primo nie kryje się ze swoim charakterem. Choć w jego obudowie siedzi tylko jedna podwójna trioda, lampowa natura bierze górę nad tranzystorową. W tej bardzo muzykalnej mieszance nie brakowało mi basu ani dynamiki, ale ze względu na łatwo wyczuwalne ocieplenie nie jest to wzmacniacz dla każdego. Nie wiem czy poleciłbym go komuś, kto słucha wyłącznie gęstego rocka i metalu. Niektóre gatunki muzyczne lubią być traktowane po męsku, z dużą dozą surowości, drapieżnie, bezceremonialnie, a nawet odrobinę prostacko. Unison nie potrafi natomiast zupełnie wygasić elementów czyniących jego brzmienie gładkim, spójnym i przyjemnym. Jest raczej długodystansowcem, komfortową limuzyną, niż sportowym autem z duszą dzikiego zwierzęcia. Jeżeli jednak obracacie się w bardzo różnych klimatach albo nawet, tak po audiofilsku, stawiacie na jazz, klasykę, prog-rock, lżejszą elektronikę, ambient, house lub nawet coś bardziej odjechanego, ale staracie się wybierać dobrze zrealizowane albumy, Unico Primo sprawdzi się rewelacyjnie. To bardzo wartościowy wzmacniacz, który - w klasycznym rozumieniu tych terminów - idzie w stronę muzykalności i analogowego charakteru brzmienia. Aby wydobyć z niego to, co najlepsze, sugerowałbym sięgnąć po kolumny o nieco odważniejszym usposobieniu. Satysfakcja gwarantowana.

Unison Research Unico Primo

Budowa i parametry

Unison Research Unico Primo to to hybrydowy wzmacniacz zintegrowany, który w stanie jest dostarczyć nie mniej niż 80 W mocy przy obciążeniu 8 Ω. Warto zwrócić uwagę na to, że producent podaje tutaj moc RMS. Co ciekawe, na różnych stronach internetowych można znaleźć informację mówiącą, że w rzeczywistości oddawana moc przekracza 85 W, co także może być prawdą. Włosi podają bowiem w swoich materiałach nieco zaniżone wartości, aby żaden ze specjalistycznych magazynów po przeprowadzeniu własnych pomiarów nie mógł zarzucić im kłamstwa. Tak czy inaczej, taka dawka mocy powinna wystarczyć do napędzenia większości dostępnych na rynku zestawów głośnikowych. Konstrukcja wzmacniacza została zbudowana w oparciu o podwójną triodę 12AX7 (ECC83) pracującą w stopniu wejściowym w czystej klasie A oraz końcówkę mocy, w której pracują komplementarne pary tranzystorów MOS-FET. Producent określa układ wzmacniacza mocy jako "Dynamic A Class". Takie połączenie ma dawać słuchaczom to, co najlepsze z obu światów. Testowany wzmacniacz otrzymał obudowę wykonaną w całości z aluminium. Oprócz widocznej na zdjęciach czerni, dostępna jest wersja srebrna, przy czym zmienia się tylko wykończenie przedniej ścianki. Wnętrze wygląda doprawdy imponująco. Wzrok przyciąga przede wszystkim duży transformator toroidalny oddzielony od wrażliwej elektroniki masywnym, srebrnym radiatorem. Dla pewności umieszczono go jeszcze w czarnej puszce ekranującej. Liczne odczepy świadczą o tym, że producent zadbał o kwestię zasilania nie tylko w sensie ilościowym, ale także jakościowym. Być może położenie tego elementu w jakimś stopniu tłumaczy umiejscowienie głównego włącznika na bocznej ściance urządzenia. W pobliżu frontu znajduje się oczywiście układ potencjometru, natomiast selektor wejść przeniesiono na tylną ściankę. Z właściwym pokrętłem łączy go metalowa tuleja biegnąca przez całą głębokość wzmacniacza. Dzięki temu sygnał nie musi pokonywać tej drogi, aby później wracać do przedwzmacniacza. Źródło zostaje wybrane już za gniazdami. Niemal cały układ elektroniczny zmontowano na dużej, niebieskiej płytce z oznaczeniami firmy A.R.I.A. (Advanced Research In Audio) będącej właścicielem marek Unison Research i Opera Loudspeakers. Wyróżniają się na niej cztery czerwone kondensatory filtrujące firmy Itelcond o pojemności 10000 µF każdy, mniejsze kondensatory Nichicona i oczywiście lampa zamontowana na porządnej, ceramicznej podstawce. Gdzie by nie spojrzeć, mamy do czynienia z komponentami wysokiej jakości i schludnym montażem, a cała konstrukcja wygląda na przemyślaną i podporządkowaną konkretnym celom, takim jak chociażby skrócenie ścieżki sygnałowej do absolutnego minimum. Piękna robota.

Werdykt

Najtańsza hybryda Unisona to ukłon w stronę doświadczonych melomanów szukających muzykalnego wzmacniacza o cechach hi-endowych, ale za zdecydowanie mniejsze pieniądze. Propozycja dla tych, którzy znają się na rzeczy, a ich brzmieniowe preferencje coraz mocniej skręcają w stronę gatunków uważanych za typowo audiofilskie, ale nie mogą sobie pozwolić na kupno lampowej integry za piętnaście czy dwadzieścia tysięcy złotych. Wiem, że takie deklaracje można przeczytać na stronach wielu producentów audiofilskiej aparatury, ale jeżeli w rzeczywistości na taki komplement zasługuje pięć procent urządzeń, Unico Primo jest jednym z nich. Włosi stworzyli wzmacniacz, który pod względem jakości wykonania i zastosowanych materiałów mógłby stanąć w szranki z konstrukcjami ze znacznie wyższej półki. Na moje oko - do dziesięciu tysięcy złotych, albo lepiej. Ani z zewnątrz, ani w środku nie widać tu oszczędności, które normalnie na tym poziomie cenowym jeszcze się pojawiają. Drewniany pilot i napis "Made in Italy" to miłe dodatki do tego bardzo wartościowego pakietu. W kwestii brzmienia Unico Primo to klasyczna hybryda łącząca lampową barwę i delikatność z głębokim basem i dynamiką. To mocny, wszechstronny wzmacniacz o spójnym i naturalnym dźwięku. Wysoka kultura grania zamknięta w niepozornym urządzeniu o bardzo szlachetnej formie.

Unison Research Unico Primo

Dane techniczne

Moc wyjściowa: 2 x 80 W/8 Ω (RMS)
Wejścia analogowe: 5 x RCA
Wyjścia analogowe: 1 x tape-out, 1 x sub-out
Czułość wejść liniowych: 260 mV
Impedancja wejść liniowych: 50 kΩ
Pasmo przenoszenia: 10 Hz - 100 kHz
Stosunek sygnał/szum: 90 dB
Zniekształcenia: 0,15%
Współczynnik tłumienia: >50
Wymiary (W/S/G): 9,5/43,5/43 cm
Masa: 14 kg
Cena: 6900 zł

Sprzęt do testu dostarczyła firma EIC. W artykule wykorzystano zdjęcia wykonane przez redakcję portalu StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga5Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga5Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy6

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy6

Spójność
Poziomy8

Muzykalność
Poziomy8

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy8

Funkcjonalność
Poziomy5

Cena
Poziomy7

Nagroda
sl-rekomendacja


Komentarze (1)

  • Michał

    Kopara mi opadła! Nic lepszego jak dotąd nie grało z moimi Minas Anor Premium. A grało sporo, także z wyższych przedziałów cenowych. Zostaje na dłużej!

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Audiofil - jednostka chora i społecznie niebezpieczna

Audiofil - jednostka chora i społecznie niebezpieczna

Bycie audiofilem to świetna sprawa. Człowiek słucha sobie muzyki i dąży do tego, aby robić to w jak najlepszy sposób - wyciskać z niej jak najwięcej. Relaksujące zajęcie, które wzmacnia kontakt ze sztuką, zachęca do pogłębiania wiedzy, pobudza wyobraźnię i pozwala rozwijać się na wielu różnych płaszczyznach. Będąc audiofilem, można...

Gustavo Pires - Vicoustic

Gustavo Pires - Vicoustic

Gdybyśmy spytali audiofilów, który element systemu stereo jest ich zdaniem najważniejszy, większość z pewnością postawiłaby na kolumny, wzmacniacz lub źródło, ewentualnie - w przypadku tych najbardziej zakręconych - na coś takiego, jak kable, akcesoria zasilające lub podkładki antywibracyjne. Spora grupa odpowie jednak, że największy wpływ na ostateczny rezultat brzmieniowy ma...

James Tanner - Bryston

James Tanner - Bryston

Miłośnicy wysokiej klasy sprzętu grającego przyzwyczaili się do tego, że jest on nie tylko kupowany, ale także budowany przez pasjonatów. Często tych, którzy kiedyś znajdowali się w podobnej sytuacji, a swoje hobby rozwinęli do tego stopnia, że w pewnym momencie postanowili zbudować coś swojego - lepszego niż sprzęt oferowany w...

10 sposobów na poprawę brzmienia systemu stereo za 0 zł

10 sposobów na poprawę brzmienia systemu stereo za 0 zł

Kiedy myślimy o ulepszeniu swojego zestawu hi-fi, zwykle koncentrujemy się na wymianie jednego z jego elementów - kolumn, wzmacniacza, źródła lub okablowania. Często jednak nie zdajemy sobie sprawy z tego, że z posiadanego sprzętu moglibyśmy wycisnąć znacznie więcej zerowym kosztem. Niektórzy są tego świadomi, ale zwyczajnie brakuje im na to...

Testy sprzętu audio to jedna wielka ściema. I reklama!

Testy sprzętu audio to jedna wielka ściema. I reklama!

Od dłuższego czasu przyglądam się grupom zakładanym przez audiofilów na portalach społecznościowych i powszechnemu już zjawisku szukania porad i informacji o wybranych urządzeniach nie w działających od wielu lat magazynach, nie na stronach prowadzonych przez ekspertów, nie u doświadczonych sprzedawców i instalatorów, ale w gronie amatorów. O ile rozumiałem jeszcze...

Nowe testy

Poprzedni Następny
SA Saxo 5

SA Saxo 5

W wielu dziedzinach naszego życia panuje zgoda co do kierunku, w którym należy podążać. Telewizory mają być większe, cieńsze i bardziej wszechstronne. Samochody - bogato wyposażone, wygodne i ekonomiczne. Laptopy...

JBL Club 950 NC

JBL Club 950 NC

W ostatnich latach JBL zapracował sobie na miano najbardziej znanego producenta przenośnego sprzętu audio. Gdyby spytać kogokolwiek o pierwsze skojarzenie w tym temacie, mielibyśmy wielką szansę na to, że usłyszymy...

Qln Prestige One

Qln Prestige One

Średnio kilka razy w miesiącu dostaję propozycję przetestowania jakiegoś nowego urządzenia. Większość z tych maili i telefonów można podzielić na trzy grupy. Pierwsza to typowy spam, który przychodzi nawet nie...

Bannery boczne

Komentarze

przemo7
Fajny tekst. Ja się nie zabiję:-) Ale zawsze byłem przez przyjaciół przepytywany ile te moje sprzęty i kable kosztowały, no i po co aż tyle. Ale marzenia o tym,...
jerry
Dobrze złożony set nie musi kosztować majątku żeby naprawdę fajnie zagrał. Z doświadczenia wiem, że czym drożej tym mniej zadowolenia z zestawu.
Darius
Jestem już drugim sortem, ukrytą opcją niemiecką, a teraz się dowiedziałem, że jeszcze jestem jednostką chorą i społecznie niebezpieczną :)
Grzesiek
Panie Tomaszu, jak już wspomniałem we wpisie pod testem SA Saxo 5, jestem audiofilem z 20-letnim stażem i moja obserwacja z nieaudiofilami jest taka: przychodzą...
Grzesiek
No to moje kilka słów o pieniądzach i tym co możemy za nie oczekiwać. Jestem audiofilem z 20-letnim stażem i masą przerzuconego sprzętu. Kilka lat temu doszedłe...

Płyty

Agalloch - Faustian Echoes

Agalloch - Faustian Echoes

Dwa lata po wydaniu albumu "Marrow Of The Spirit" członkowie amerykańskiej grupy Agalloch postanowili przypomnieć się swoim fanom kolejną EP-ką....

Newsy

Sennheiser HD 25 Limited Edition

Sennheiser HD 25 Limited Edition

Dokładnie 75 lat temu, w czerwcu 1945 roku, powstała firma Sennheiser. Jej nazwa pochodzi oczywiście od nazwiska założyciela, Fritza Sennheisera,...

Tech Corner

Roon - Nowa jakość streamingu

Roon - Nowa jakość streamingu

Z badań i raportów dotyczących udziału poszczególnych nośników i platform w rynku muzycznym wynika, że pliki i serwisy streamingowe wyprzedzają konkurencję o kilka okrążeń. Temat nośników fizycznych wydaje się zamknięty i nawet ogarniająca cały świat moda na winyle i gramofony nie jest w stanie odwrócić losów tej wojny. O ile...

Nowości ze świata

Prezentacje

Muzyka dla pokoleń - Bryston

Muzyka dla pokoleń - Bryston

Przeglądając strony internetowe i katalogi firm zajmujących się produkcją audiofilskiego sprzętu, prawie zawsze zaglądam do zakładek opisujących ich historię i filozofię. Dziś podobno już niewielu ludzi zwraca na to uwagę, ale prawdziwi hobbyści na pewno interesują się wszystkim, co wiąże się ze sprzętem hi-fi. Sęk w tym, że nie każda...

Poradniki

Listy

Galerie

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Większość audiofilów ceni gramofony za wyjątkowe, analogowe brzmienie. Uważają, że muzyka płynąca z winylowych płyt jest cieplejsza, bardziej wielowymiarowa i...

Dyskografie

Dirge - Metalowy collage

Dirge - Metalowy collage

Dirge to po angielsku lament, zawodzenie, elegia, pieśń żałobna. Jest to również nazwa francuskiej grupy założonej w 1994 roku, niedaleko...

Wywiady

Gustavo Pires - Vicoustic

Gustavo Pires - Vicoustic

Gdybyśmy spytali audiofilów, który element systemu stereo jest ich zdaniem najważniejszy, większość z pewnością postawiłaby na kolumny, wzmacniacz lub źródło,...

Popularne artykuły

Vintage

Nakamichi RX-505

Nakamichi RX-505

Firma Nakamichi gościła już w naszym kąciku vintage za sprawą jej najsłynniejszego magnetofonu - Dragona, który do dziś jest uznawany...

Słownik

Poprzedni Następny

Naskórkowość

Efekt występujący w kablach podczas przesyłania prądu zmiennego. Polega na tym, że gęstość prądu maleje wraz ze zbliżaniem się do wnętrza przewodnika, a mówiąc jeszcze prościej - sygnał zasuwa bardziej...

Cytaty

HonoreDeBalzac.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.