NAD Viso HP70
- Kategoria: Słuchawki i wzmacniacze słuchawkowe
- Paweł Kłodnicki

New Acoustic Dimension to firma, która zdecydowanie nie jest kojarzona ze słuchawkami. NAD zbudował swoją pozycję jako producent wzmacniaczy, w tym słynnego modelu 3020, uznawanego za kamień milowy całego rynku hi-fi. Brytyjczycy przez lata konsekwentnie trzymali się przyjętej linii, niechętnie eksplorując inne terytoria, jednak w pewnym momencie drzwi zostały otwarte. Obok wzmacniaczy, odtwarzaczy płyt kompaktowych i tunerów, w katalogu pojawiły się amplitunery kina domowego, zestawy głośnikowe i systemy all-in-one, a nawet przetworniki, streamery i gramofony. Niektóre z tych produktów okazały się bardziej udane, inne przyjęto z umiarkowanym entuzjazmem, jednak dla klientów ważne było to, że marka wyszła wreszcie z audiofilskiej piwnicy i nawiązała kontakt ze światem. Zwrot w stronę słuchawek był zapewne sprowokowany nieustającą modą, którą w ostatnich latach wzmocniła ogromna popularność urządzeń mobilnych, a w nieco szerszym ujęciu - zmieniające się potrzeby użytkowników. Melomani zaczęli słuchać więcej muzyki poza domem, a i w takich warunkach nauszniki towarzyszą im częściej niż głośniki. A bo późno, a bo sąsiad robi imprezę, a bo to, a bo tamto… O ile wzmacniacz to sprzęt przede wszystkim do domu lub konkretnych miejsc pracy, dobre słuchawki mogą sprawdzić się wszędzie, gdzie tylko chcemy. A tego teoretycznie potrzebuje każdy słuchacz, niezależnie od tego, czy woli włączyć muzykę w domowym zaciszu, podczas joggingu lub jazdy samochodem, czy też po prostu ma ochotę obejrzeć odcinek ulubionego serialu. Lista zastosowań dla porządnych nauszników, a także klientów, którzy zechcą z nich skorzystać, wydaje się nieskończenie długa. Producenci sprzętu audio nie mogą być ślepi na ten fakt.
Co ciekawe, w zamierzchłych czasach NAD podjął próbę zdobycia tej części rynku. Jednak po wyprodukowaniu kilku modeli (z których najbardziej chwalono Model 05 i Model 16) postanowił zrezygnować z nauszników na długie lata. Mamy więc do czynienia z powrotem do korzeni, choć firma potraktowała to jako zupełnie nowy start, pomijając tamten okres we wszelkich opisach historii swojej działalności. Na szczęście prawdziwi audiofile takich rzeczy nie zapominają i wciąż jeszcze możemy liczyć na pasjonatów, którzy w idealnym stanie zachowali nie tylko sam sprzęt, ale nawet ulotki i cenniki z 1973 i 1976 roku. Dlaczego firma nie przypomina nam, że model o nazwie Viso HP70 wcale nie jest jej pierwszym krokiem na rynku słuchawek? Prawdopodobnie uznano, że przerwa była na tyle długa, że przekonywanie klientów jakoby nowe nauszniki były w jakikolwiek sposób powiązane z tymi starymi, byłoby co najmniej niepoważne. Być może takie podejście zmotywowało producenta, by potraktować sprawę poważnie. Mimo że w ofercie NAD-a do tej pory pojawiło się zaledwie kilka modeli słuchawek, chęć rozwoju świeżej serii HP jest jak najbardziej widoczna. Dowodem na to są właśnie Viso HP70 - pierwsze słuchawki tej marki wyposażone w system Active Noise Cancelling, a także zapożyczony od PSB system RoomFeel, mający dawać nam wrażenie odsłuchu z kolumn. Ciekawa sprawa. Sprawdźmy zatem co w trawie piszczy.

Wygląd i funkcjonalność
Być może właśnie z racji tego, jak małą część katalogu NAD-a stanowią słuchawki, firma zadbała, by jej najnowszy produkt z tej kategorii przyciągał uwagę już samym opakowaniem. Viso HP70 przyjeżdżają do nas w naprawdę okazałym pudełku, zachwycającym nie tylko pieczołowitością wykonania, ale także samą kolorystyką. Wprawdzie zdjęcie samych słuchawek mogłoby być nieco mniej toporne, ale całość potrafi zainteresować nas od samego początku. To, rzecz jasna, tylko okładka, po której na pewno nie należy oceniać książki. Ale jest to okładka, której naprawdę można ulec, poszukując dla siebie odpowiedniego zestawu słuchawkowego. Dodatkowo, przód opakowania to tak naprawdę klapka, za którą umieszczona jest plastikowa szybka, w związku z czym możemy przez nią popatrzeć na słuchawki bez ich wyjmowania. Może to tylko bajer, ale niektórzy klienci po raz pierwszy zetkną się z tymi nausznikami w elektronicznym supermarkecie, gdzie możliwość zobaczenia co jest w środku może jeszcze nie odpowie na wszystkie pytania, ale i tak będzie lepsza niż kupowanie kota w worku. Dodatkowe informacje znajdziemy oczywiście z tyłu i po bokach pudełka, natomiast w środku - oprócz dania głównego - umieszczono bardzo przyjemną w dotyku saszetkę, instrukcje (bardzo podstawowe - na ich objętość wpływa głównie fakt, że są napisane w kilku językach) i garść przydatnych dodatków - ładowarkę, kabel do słuchawek, oraz przejściówki 1/4 Stereo i samolotową. Nie miałem odwagi sprawdzać zbyt dokładnie, czy saszetka zapewnia słuchawkom odpowiednią ochronę, ale wydaje się wykonana porządnie. Z pewnością daje więcej powodów do spokoju, niż obaw.
TEST: NAD C316BEE
Jeśli chodzi o wygląd samego sprzętu, według mnie NAD trafił w dziesiątkę. Viso HP70 są dokładnie takie, jak lubię - dostojne, ale przy tym stonowane, bez zbędnych dodatków i ekscesów. Te słuchawki są po prostu miłe dla oka i aż chce się na nie patrzeć. Duża w tym zasługa jednolitej, czarnej kolorystyki. Wyróżniają się jedynie metalowe zakończenia pałąka, które też idealnie komponują się z całością. Tu zresztą należy się kolejny plus za porządne materiały i naprawdę solidne wykonanie. Oprócz metalu, do budowy słuchawek wykorzystano przyjemną w dotyku skórę (przy pałąku wspomaga ją miękka gąbka) oraz naprawdę solidny plastik, będący głównym budulcem muszli. Taki zestaw mógłby pasować nawet do smokingu, gdyby nie jego pokaźne gabaryty. Sto procent elegancji. Dodam zresztą, że nie byłem jedyną osobą, którą zachwyciło wzornictwo testowanego modelu. Może trudno w to uwierzyć, ale kiedy podczas testu używałem Viso HP70 w różnych okolicznościach, w tym podczas spacerów po mieście czy robienia zakupów, trzy różne osoby w trzech różnych miejscach zaczepiły mnie tylko po to, żeby pochwalić wygląd tych słuchawek i dowiedzieć się cóż to za model. Nie bez znaczenia było zapewne to, że hełmofon NAD-a jest naprawdę duży. Optycznie powiększa głowę niemal dwukrotnie, więc i ciężko taki "drobiazg" przeoczyć. Dla niektórych to plus, ale dla wielu użytkowników - spory minus słuchawek. Nie każdy lubi nosić na głowie coś tak dużego. Mimo to, nie wiem czy kiedykolwiek zetknąłem się z takimi reakcjami przypadkowych, postronnych osób. Jeżeli szukacie sprzętu, którym zwrócicie czyjąś uwagę, możecie darować sobie kolorowe nauszniki dla nastolatków. Duże, czarne słuchawki stworzone przez firmę produkującą sprzęt dla audiofilów i ulica należy do Was.
O ile piękny wygląd i wysoka jakość wykonania wpłynęły na bardzo pozytywne pierwsze wrażenie, to po założeniu nauszników czar nieco pryska. Wiem, że dopasowanie słuchawek do naszej głowy i ogólny komfort ich użytkowania zawsze był, jest i będzie indywidualną sprawą, ale miałbym podsumować swoje wrażenia - mogłoby być lepiej. Na dopasowanie miękkich elementów mających kontakt z naszym ciałem, ich odpowiednie wyprofilowanie i dopracowanie proporcji między kształtem i masą chyba nie poświęcono tyle czasu, co na wzornictwo i zastosowane materiały. Przy pierwszym założeniu poczułem przede wszystkim zbyt mocny nacisk na czubek głowy i w okolicach uszu. Musiało minąć parę ładnych godzin abym się do tego przyzwyczaił. Choć z czasem ten nieprzyjemny efekt zaczął ustępować, to niekorzystne pierwsze wrażenie pozostało. Nie skończyły się za to kłopoty z utrzymaniem zestawu stabilnie na głowie. Dopóki trzymamy ją prosto, wszystko wydaje się w porządku, jednak przekręcenie szyi w lewo lub w prawo może już skutkować odklejaniem się nausznika od głowy. Podczas wiązania buta słuchawki spadły mi z głowy i tylko mój refleks uratował je przed bliskim kontaktem z chodnikiem. Z punktu widzenia osoby chcącej używać tego sprzętu "stacjonarnie", czyli w domu, z użyciem kabla, nie będzie to duża wada. Gorzej jeśli szukamy słuchawek typowo mobilnych, do słuchania muzyki w drodze, z bezprzewodowo podłączonym smartfonem i systemem aktywnej redukcji hałasu otoczenia. Na szczęście, jako recenzent, nie miałem prawa poczuć się tym zniechęcony do dalszego testowania słuchawek. Bądźmy szczerzy - jeśli chcemy mieć słuchawki wyposażone w wiele różnych udogodnień, z mikrofonami i akumulatorami zdolnymi zapewnić im odpowiednio długi czas pracy, a do tego z ładnymi, metalowymi elementami, na pewno nie będzie to najlżejszy i najmniejszy sprzęt na świecie. Z drugiej strony, 320 g to wcale nie taki najgorszy wynik. Wiele modeli przewodowych, stricte audiofilskich, spokojnie przebija tę masę. Nie zapominajmy też o użytkownikach, dla których liczy się przede wszystkim jakość dźwięku. A tak się składa, że w tej kwestii Viso HP70 radzą sobie bardzo dobrze.
Niczego nie mogę zarzucić kontrolkom umiejscowionym w prawej muszli. Dolna służy do odbierania telefonów, środkowa - do uruchamiania trybu ANC, ale także samego łącza bezprzewodowego, zaś górna pozwala na sterowanie głośnością. Z pomocą ostatniej z wymienionych możemy także uruchomić coś w rodzaju trybu "ambientowego", dzięki czemu dźwięki otoczenia na chwilę staną się wręcz nienaturalnie bliskie i dobrze słyszalne.Komfort noszenia danych słuchawek zawsze będzie zależał od wielu różnych czynników, z których najważniejszy jest kształt naszej głowy, a także pewne osobiste przyzwyczajenia. Nie zdziwię się więc jeśli ktoś polubi opisywane słuchawki od pierwszego kontaktu. Obiektywnie nie mogę natomiast niczego zarzucić kontrolkom umiejscowionym w prawej muszli (dzięki czemu przy zakładaniu nie sposób nigdy pomylić ją z lewą, co warto docenić). Dolna służy do odbierania telefonów (z prowadzeniem rozmów nie ma żadnych kłopotów), środkowa - do uruchamiania trybu ANC, ale także samego łącza bezprzewodowego, zaś górna pozwala na sterowanie głośnością. Z pomocą ostatniej z wymienionych możemy także uruchomić coś w rodzaju trybu "ambientowego", dzięki czemu dźwięki otoczenia na chwilę staną się wręcz nienaturalnie bliskie i dobrze słyszalne. Bardzo pochwalam obecność takiej opcji i uważam, że powinien to być stały element każdego zestawu słuchawkowego, zważywszy na to, jak wiele może dziać się dookoła nas. To już w zasadzie kwestia bezpieczeństwa użytkownika. Całość jest prosta, intuicyjna i możliwa do opanowania dosłownie w minutę. Połączenie bezprzewodowe zawsze działało bez zarzutu, więc słuchawki były gotowe sparować się z moim smartfonem w przeciągu chwili. Jeśli natomiast ktoś będzie chciał używać kabla także przy użytku zewnętrznym (co nie ma większego sensu, o czym wspomnę niżej), radzę od razu zaopatrzyć się w jakiś zamiennik. Ten dołączony do zestawu cierpi bowiem na standardowy problem z przenoszeniem dźwięków ocierania się o ubranie. W nausznikach pojawia się wówczas irytujące szumienie, które potrafi szybko odebrać przyjemność ze słuchania każdego albumu. Mógłbym powiedzieć, że producent powinien popracować nad takimi detalami albo naigrawać się z NAD-a, że w pierwszych słuchawkach wypuszczonych na rynek popełnił taki błąd. Wydaje mi się jednak, że jego projektanci wyszli z założenia, że na zewnątrz będziemy używać Viso HP70 w trybie bezprzewodowym, więc problem efektu mikrofonowego odpada całkowicie, natomiast w domu, kiedy chcielibyśmy skorzystać z kabla (choć też należy zadać sobie pytanie jak często będzie to potrzebne lub uzasadnione), nie będziemy raczej wiercić się na wszystkie strony. Gdyby Viso HP70 miały być słuchawkami przewodowymi, pewnie firma bardziej by się do tego przyłożyła. A skoro są bezprzewodowe, kabel potraktowano jako opcję awaryjną lub bonus dla audiofilów dysponujących dobrym przetwornikiem, wzmacniaczem słuchawkowym lub wysokiej klasy odtwarzaczem przenośnym. Co ciekawe, Viso HP70 możemy także podłączyć do komputera za pomocą kabla USB, korzystając z wbudowanego przetwornika. Teoretycznie, pod względem jakości dźwięku, powinno to być najlepsze z możliwych rozwiązań, jednak NAD jakoś specjalnie się nim nie chwali. W praktyce wszystko będzie więc zależało od naszych potrzeb i sprzętu towarzyszącego.

Brzmienie
Kiedy odpaliłem muzykę, szybko zapomniałem o wszelkich mankamentach opisywanych słuchawek, a to za sprawą wyjątkowo pozytywnych wrażeń odsłuchowych. Stosunkowo ciepły, miękki i bardzo przyjemny charakter brzmienia Viso HP70 podziałał na moje uszy kojąco. Nauszniki szybko odsłoniły przede mną swoje mocne karty, zwłaszcza w kwestii selektywności brzmienia. Z jednej strony mamy więc wyraźnie wyczuwalne ocieplenie, ale z drugiej nie brakuje nam szczegółów i konkretów. Jest to bardzo ważne (a przynajmniej powinno być) dla melomanów słuchających bardzo zróżnicowanej muzyki. Szeroki przekrój odsłuchiwanego materiału i bogactwo przeróżnych instrumentów to coś, czego niektóre urządzenia - wszystko jedno jakiego typu - panicznie się boją. Po prostu nie radzą sobie z takimi przeskokami. Mogą być dobre w jednym, dwóch, może trzech gatunkach muzycznych, ale dalej już wymiękają. Nie w tym przypadku. Nieważne, jak bogaty brzmieniowo jest utwór, Viso HP70 sprawnie wyłapią wszystkie dźwięki, dając każdemu z instrumentów trochę miejsca dla siebie. Jeżeli chcecie się o tym przekonać, wytoczcie od razu ciężkie działa i sprawdźcie jak słuchawki NAD-a zachowują się w trudnych sytuacjach. Nie ukrywam, że sam z czasem zacząłem podczas testów faworyzować muzykę o odpowiednio gęstym i przestrzennym brzmieniu ("E2-E4" Manuela Göttschinga wybrzmiał wielokrotnie). Także dlatego, że najlepsze efekty dawał system RoomFeel, który, owszem, może wywoływać wrażenie rozchodzenia się dźwięku w dużym pomieszczeniu, jednak potrzebuje do tego odpowiedniej zachęty. Nie sądzę, by ktokolwiek się oszukiwał, że takie rozwiązanie będzie w stanie zastąpić dobrze umiejscowione kolumny, ale przy doborze odpowiedniej muzyki (lub filmu) działanie systemu RoomFeel powinno być jak najbardziej słyszalne. Nie gorzej sprawuje się to w przypadku oglądania filmów.
PORADNIK: Jak wybierać słuchawki
Viso HP70 nie mają kłopotów z odpowiednim wyeksponowaniem basu, zwłaszcza gdy mogą zaprezentować swe walory na utworach, w których zakres ten daje o sobie znać już za sprawą samej produkcji. Słuchając wczesnych nagrań Hawkwind, którym słuchawki zapewniły mnóstwo przestrzeni i głębi, byłem wprost zachwycony. Na piątkę z plusem zasługuje to, jak dobrze ten sprzęt poradził sobie z "Bitches Brew" Milesa Davisa. Ze względu na natłok brzmień przeróżnych instrumentów, od saksofonu, przez elektroniczne pianino, po gitarę i kilka zestawów perkusyjnych, to również bardzo wymagający materiał. Bas nie ma tutaj łatwo. Nie zawsze umie przebić się przez taką ścianę dźwięku, ale tym razem mu się udało. Trudno się zresztą dziwić - dobre słuchawki mogą dostrzec tu okazję do wykazania się, a Viso HP70 wykorzystały ją od razu. Zapewnienie niskim częstotliwościom odpowiedniej masy przez całe 90 minut trwania tego albumu to nie lada wyzwanie, któremu testowane słuchawki podołały bez błagania o litość. Zwłaszcza kontrabas zyskał właściwą dla tego instrumentu "grubiańskość" i muskulaturę. Co ciekawe, nie było przy tym mowy o zachwianiu równowagi tonalnej. No, może poza okazjonalnym "dopieszczaniem" niskich lub wysokich tonów, jednak nigdy nie było to coś, co mogłoby nam wyraźnie doskwierać. W najmniejszym stopniu nie ucierpiały wokale. Powiem nawet, że po słuchawkach bezprzewodowych nie spodziewałem się tak dobrych efektów, zwłaszcza w kwestii przestrzenności i dynamiki.
System Active Noise Cancelling także sprawdził się dobrze. Nie perfekcyjnie, ale na tyle skutecznie, by różne niechciane odgłosy nie stały nam na drodze w odcięciu się od świata. Gdy będziemy słuchać muzyki odpowiednio głośno, dźwięki otoczenia staną się praktycznie nieobecne.Wszystkie zalety Viso HP70 oczywiście uwydatniają się po skorzystaniu z dołączonego do nich przewodu, ale tylko, gdy połączymy je z odpowiednio dobrym źródłem - wzmacniaczem, przetwornikiem, odtwarzaczem przenośnym, a nawet smartfonem czy komputerem, którego projektanci w jakikolwiek sposób przyłożyli się do jakości dźwięku. Niestety, nie zawsze tak będzie. Jeżeli korzystamy z budżetowego smartfona, podłączenie słuchawek za pomocą kabla nie zrobi praktycznie żadnej różnicy. Co więcej, w w trybie pasywnym nie będziemy mogli skorzystać z aktywnej redukcji hałasu i systemu RoomFeel. Producent najwidoczniej podzielił słuchaczy na typ "domowy" i "podróżny", dając każdemu to, co będzie mu potrzebne. System Active Noise Cancelling także sprawdził się dobrze. Nie perfekcyjnie, ale na tyle skutecznie, by różne niechciane odgłosy nie stały nam na drodze w odcięciu się od świata. Gdy będziemy słuchać muzyki odpowiednio głośno, dźwięki otoczenia staną się praktycznie nieobecne. Tych najbardziej dokuczliwych nie powstrzyma nic, ale nawet w tym przypadku redukcja hałasu okazała się pomocna. W trakcie testowania słuchawek miałem nieprzyjemność słyszeć dość długo przeciągany dźwięk klaksonu pociągu metra, który ANC pomógł lekko przytłumić. A ktokolwiek go słyszał, ten wie, że taki hałas może przyprawić o zawał serca. Istotne jest także to, że charakter brzmienia po włączeniu systemu zasadniczo się nie zmienia. Korzystamy jedynie na mniejszej liczbie i mniejszej inwazyjności dźwięków otoczenia, zakłócających odsłuch. Nie ukrywam, że bardzo mi się to podobało.

Budowa i parametry
NAD Viso HP70 to bezprzewodowe, dynamiczne, zamknięte słuchawki wokółuszne z systemami RoomFeel i Active Noise Cancelling, wyposażone w przetworniki o średnicy 40 mm. Moduł bezprzewodowy obsługuje łączność Bluetooth aptX HD, według zapewnień producenta, ma zapewnić jakość dźwięku na poziomie odpowiadającym płytom CD. Do wyboru mamy trzy tryby - pasywny, aktywny z systemem RoomFeel oraz aktywny z opcją RoomFeel wspomaganą redukcją szumów. Deklarowana wytrzymałość akumulatora przy najbardziej wyczerpującym trybie to 15 godzin, choć testowanemu przez mnie egzemplarzowi udało się wytrzymać aż 17 godzin. Nie jest to wynik godny rekordu świata, ale narzekanie także byłoby nie na miejscu. Deklarowane przez producenta pasmo przenoszenia rozciąga się od 15 Hz do 20 kHz, natomiast impedancja nominalna wynosi 32 Ω. To dobra informacja dla wszystkich, którzy zechcą skorzystać z połączenia przewodowego. Instrukcja obsługi w formie elektronicznej, do pobrania ze strony NAD-a, jest dość dokładna, choć nie sądzę, by ktokolwiek jej potrzebował. Użytkowanie tych słuchawek jest bowiem dziecinnie proste.
Werdykt
Viso HP70 to kolejny naprawdę godny uwagi produkt NAD-a. Jeżeli zainteresowaliście się tymi nausznikami, proponowałbym przede wszystkim poszukać dobrego sklepu mającego je w swojej ofercie (co akurat nie jest trudne), przymierzyć je i sprawdzić czy poradzicie sobie z zestawem o takich gabarytach. Jeżeli wszystko będzie w porządku, raczej nie ma się nad czym zastanawiać. Brzmienie w trybie aktywnym jest bardzo dobre. System Active Noise Cancelling działa dokładnie tak, jak powinien, a RoomFeel jeszcze potęguje doznania, ograniczając efekt "siedzenia dźwięku w głowie". Osoby preferujące słuchanie muzyki w domu i dysponujące sprzętem, z którym użycie dołączonego do zestawu przewodu (analogowego lub cyfrowego) będzie miało sens, mogą czuć się jeszcze bardziej zachęcone. W takich warunkach Viso HP70 pokażą na co je stać. Ich największym plusem jest bowiem uniwersalne, solidne i znakomicie wyważone brzmienie. Jak na firmę, która ponownie wkracza w świat nauszników po dłuższej przerwie, NAD radzi sobie świetnie. Nic tylko czekać na jego kolejne propozycje.

Dane techniczne
Typ słuchawek: dynamiczne, zamknięte, wokółuszne, bezprzewodowe
Technologie: Active Noise Cancelling, RoomFeel
Łączność: Bluetooth aptX HD
Impedancja: 32 Ω
Pasmo przenoszenia: 15 Hz - 20 kHz (+/- 3 dB)
Zniekształcenia: 0,25% (bez ANC), 0,5% (z ANC)
Czas pracy: do 15 h (z RoomFeel i ANC)
Masa: 320 g
Cena: 1699 zł
Konfiguracja
Samsung Galaxy J6, AudioQuest DragonFly Red, Astell&Kern AK70.
Równowaga tonalna![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Dynamika![]()
Rozdzielczość![]()
Barwa dźwięku![]()
Szybkość![]()
Spójność![]()
Muzykalność![]()
Szerokość sceny stereo![]()
Jakość wykonania![]()
Funkcjonalność![]()
Tłumienie hałasu![]()
Cena![]()
Nagroda


















Komentarze