Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Piega TMicro 60 AMT

Piega TMicro 60 AMT

Szwajcarski sprzęt audio kojarzy mi się z wyrafinowanymi projektami, wysokiej jakości materiałami, nieprawdopodobną dbałością o szczegóły i, niestety, koszmarnie wysokimi cenami. Mieszkańcy tego specyficznego, górzystego państwa nie mają w zwyczaju oszczędzać na każdej jednej rzeczy, dlatego jeśli już się za coś biorą, mierzą wysoko i wyceniają swoją pracę adekwatnie do osiągniętego efektu. Lubią też korzystać z lokalnych surowców i usług krajowych dostawców, a to jeszcze bardziej podnosi koszt produkcji, bo Szwajcaria uchodzi za jeden z najdroższych krajów na świecie. W Zurychu za małą kawę trzeba zapłacić około 17-18 zł. Jakby ktoś chciał protestować albo zwyczajnie skubańców najechać, nie będzie miał łatwo. Po pierwsze, niemal w każdym szwajcarskim domu jest broń. Każdy mężczyzna musi odbyć służbę wojskową, po której nie dość, że zachowuje broń, to jeszcze co roku musi wziąć udział w kursie strzeleckim. Po drugie, w Szwajcarii znajduje się około trzysta tysięcy bunkrów, które mogą pomieścić dziewięć milionów ludzi. Zmieszczą się w nich wszyscy mieszkańcy, ich goście, zwierzęta i ogrodowe krasnale. Jest to podyktowane przepisami, zgodnie z którymi każdy obywatel musi mieć dostęp do schronienia w swoim budynku lub jego bezpośredniej bliskości. Nikogo nie dziwi również to, że nowe domy na alpejskich zboczach są stawiane za pomocą helikopterów, a do niektórych posiadłości dojeżdża się kolejką linową. Poszukiwacze budżetowego sprzętu audio mogą więc od razu odpuścić sobie każde jedno urządzenie wyprodukowane w Szwajcarii. Co innego melomani, którzy cenią sobie wysoką jakość brzmienia, a przy okazji lubią otaczać się luksusowymi przedmiotami. Do nich bezkompromisowe podejście Helwetów trafi natychmiast.

Piega to jeden z najsłynniejszych szwajcarskich producentów zestawów głośnikowych. Firma została założona w 1986 roku przez Leo Greinera i Kurta Scheucha. Początkowo była to typowo hobbystyczna, garażowa manufaktura. Kurt skupił się na opracowywaniu pionierskich przetworników, natomiast Leo wziął na siebie sprawy związane z wzornictwem oraz finansami spółki. Wkrótce znakiem rozpoznawczym Piegi stały się opracowane od podstaw głośniki wstęgowe, z których Szwajcarzy są bardzo, bardzo dumni. W najtańszych modelach przetworniki zbudowane w tej technologii odtwarzają wysokie tony, ale w kolumnach z górnej półki wykorzystuje się także większe, wstęgowe panele średniotonowe. A ponieważ konstruktorzy pozwalają im grać także do tyłu, w rezultacie otrzymujemy wyjątkowe zestawy przypominające panele elektrostatyczne, wspomagane przetwornikami dynamicznymi tylko w zakresie niskich częstotliwości. Flagowe konstrukcje Piegi to kwintesencja hi-endu, pokaz możliwości technicznych i audiofilski przepych ukryty pod płaszczykiem awangardowego, ale wciąż minimalistycznego dizajnu. Jakiś czas temu w firmie zaszły poważne zmiany. Do głosu doszło bowiem młodsze pokolenie, które wykorzystało doświadczenie swoich ojców, ale wprowadziło własne porządki i wpuściło do fabryki położonej nad Jeziorem Zuryskim sporo świeżego powietrza. Od dwóch lat przedsiębiorstwem zarządzają Manuel Greiner, Alexander Greiner i Thomas Müller. Piega pozostaje producentem wysokiej klasy zestawów głośnikowych, ale nie chce być już postrzegana jako firma kierująca swoje wyroby do wąskiego, zamkniętego grona odbiorców. Jej produkty są eksportowane do ponad 40 krajów na całym świecie, a dzięki tańszym seriom Classic, TMicro i Premium mają szansę trafić w ręce audiofilów, którzy wcześniej nawet nie rozważali kupna kolumn tej marki.

Piega TMicro 60 AMT

Wygląd i funkcjonalność

Ponieważ niniejszy artykuł jest pierwszym występem Piegi w naszym dziale testów, postanowiłem przede wszystkim nadrobić zaległości i dowiedzieć się więcej na temat szwajcarskiej manufaktury. Przejrzałem jej stronę internetową, ściągnąłem katalogi i zdjęcia obrazujące proces projektowania i produkcji głośników, z naciskiem na te najdroższe i najbardziej zaawansowane. Nic jednak nie zrobiło na mnie takiego wrażenia, jak dokument przygotowany dla dystrybutorów i dealerów Piegi, a także grafików odpowiedzialnych za przygotowanie różnego rodzaju materiałów reklamowych w różnych krajach. Zwykle jest to coś w rodzaju ulotki zawierającej podstawowe informacje o parametrach i sposobach użycia firmowych znaków towarowych, linki do plików, które można wykorzystać w celach reklamowych lub podczas przygotowywania pomieszczeń na wystawach, a także generalne wskazówki na temat prezentowania konkretnych produktów w takim czy innym otoczeniu. Tym razem to nie była ulotka, ale gruba na 48 stron książka. Można w niej znaleźć dosłownie wszystko. Wyciąg z historii i filozofii Piegi, opisy poszczególnych serii z podziałem na grupy docelowe, oraz wskazówki i szablony dla osób obsługujących profile w mediach społecznościowych. Nie wspominając już o logach, czcionkach i kolorach, którym poświęcono aż siedem stron. Aż strach robić własne zdjęcia, bo jeszcze człowiek złamie którąś z ważnych zasad dotyczących prawidłowego oświetlenia... Żarty żartami, ale łatwo sobie wyobrazić jak będą wyglądały kolumny wyprodukowane przez firmę przywiązującą tak wielką wagę do najmniejszych drobiazgów.

TMicro 60 AMT to właściwie najtańsze podłogówki, w których znajdziemy to, z czego manufaktura z Horgen jest znana - wstęgowe głośniki (a dokładniej - przetworniki AMT) i obudowy wykonane w całości z aluminium. Zestawy z serii Classic są jeszcze tańsze, jednak tam zamiast fikuśnych profili z lekkiego metalu zastosowano już obudowy z MDF-u. Dlaczego szwajcarscy inżynierowie tak bardzo upodobali sobie aluminium? Z kilku względów. Po pierwsze, materiał ten pozwala tworzyć bardzo sztywne obudowy, co ich zdaniem automatycznie przekłada się na wyższą jakość dźwięku. Po drugie, formom wytłaczanym z tego metalu można nadać właściwie dowolny kształt, a mówiąc dokładniej - konstruktorzy mogą zaszaleć w jednej płaszczyźnie. Tutaj zdecydowano się na obudowy, w których tył i boczne ścianki to jeden pięknie zaokrąglony element. Eleganckie słupki są pozbawione widocznych śrub, a wąskie szczeliny zauważymy jedynie w okolicach górnej płyty, maskownicy i podstawy, dzięki której wysoka i smukła kolumna nie przewróci się przy pierwszym lżejszym potrąceniu. Maskownice również zostały wyoblone do przodu, dzięki czemu całość prezentuje się bardzo zgrabnie i nie zajmuje zbyt wiele miejsca w pomieszczeniu odsłuchowym. Nawet z cokołami stabilizującymi można je upchnąć dosłownie wszędzie. Nie żebym kogokolwiek do takiego postępowania zachęcał, bo podczas ustawiania wyjątkowo małych i funkcjonalnych kolumn także trzeba zachować odrobinę zdrowego rozsądku, ale łatwo sobie wyobrazić, że TMicro 60 AMT poradzą sobie nawet tam, gdzie klasyczne, duże podłogówki zaczną się dusić.

Mimo ekstremalnie kompaktowej formy, szwajcarskie zestawy są stosunkowo ciężkie. Warto bowiem pamiętać, że zastosowane tu aluminiowe profile są stosunkowo grube, obudowy zostały wytłumione od środka matami bitumicznymi, a trzy 120-mm głośniki nisko-średniotonowe i tweeter AMT także robią swoje. Wyraźnie widać też, że cokoły wykonano z zupełnie innego, znacznie cięższego niż aluminium materiału. W rezultacie jedna kolumna wazy dokładnie 12,6 kg. Wyobrażam sobie, że niektórzy audiofile na widok cieniuteńkich i wyjątkowo dizajnerskich podłogówek zareagują alergicznie, bo taka forma kojarzy im się z tanimi zestawami kina domowego. Zapewniam jednak, że na żywo TMicro 60 AMT prezentują się o wiele lepiej niż na zdjęciach. Szczególnie ze zdemontowanymi maskownicami. Niestety, zabiegu tego nie można wykonać ot tak, podważając grille z boku. Należy w tym celu odkręcić aluminiowe cokoły, co na szczęście nie jest zbyt skomplikowane. Maskownice można wówczas wysunąć jednym, szybkim ruchem. Ich ponowny montaż jest dość prosty - wystarczy lekko wygiąć i docisnąć ramki po bokach, aby weszły w odpowiednie szczeliny. Rzadko się zdarza, aby założenie maskownic było tak proste, a ich zdjęcie - tak trudne (bez odkręcenia podstaw praktycznie niemożliwe). Osobiście uważam, że w tej kwestii wzornictwo wygrało z walorami praktycznymi, a przede wszystkim - dźwiękowymi. Grille mają bowiem postać obciągniętych miękkim materiałem płyt z perforowanej blachy, w związku z czym brzmienie z maskownicami i bez nich różni się dość drastycznie. Firma, której znakiem rozpoznawczym są wstęgowe przetworniki, powinna umieć wykorzystać ich potencjał, a nie przykrywać je metalową siatką. Z drugiej strony, bez maskownic TMicro 60 AMT wyglądają trochę dziwnie, jakby czegoś im brakowało. Problem można rozwiązać co najmniej na kilka sposobów, ale wydaje mi się, że dla osób przedkładających wygląd nad brzmienie żaden problem tutaj nie występuje - maskownice trzeba zostawić na miejscu i już.

Piegi może i przypominają fronty do kina domowego, ale ze zdemontowanymi maskownicami wyglądają jak audiofilskie kolumny, które zaprojektowano tak, aby zostawić użytkownikowi jak największe pole manewru i sprawić, aby jego system hi-fi był prawie niewidoczny.

Szwajcarskie kolumny na pewno przypadną do gustu melomanom ceniących sobie nowoczesne, minimalistyczne wzornictwo i walczących o każdy centymetr wolnej przestrzeni, która w dzisiejszych czasach stała się większym luksusem niż jakikolwiek sprzęt. Przestajemy kolekcjonować przedmioty dla samego ich posiadania. Rezygnujemy ze wszystkiego, co zbędne - czasami dlatego, że musimy zrobić miejsce na coś innego, a czasami wtedy, gdy mamy już dosyć rupieci atakujących nas z każdej strony. Dochodzą do tego ceny nieruchomości, sprawiające, że nawet w małych pokoikach nie widzimy sypialni, biur i biblioteczek, tylko sześćdziesiąt tysięcy złotych betonowej podłogi i pięć metrów kwadratowych kredytu na resztę życia. Piegi może i przypominają fronty do kina domowego, ale ze zdemontowanymi maskownicami wyglądają jak audiofilskie kolumny, które zaprojektowano tak, aby zostawić użytkownikowi jak największe pole manewru i sprawić, aby jego system hi-fi był prawie niewidoczny. Wystarczy spojrzeć na ścięte krawędzie wooferów lub skierowany do przodu tunel rezonansowy, który również ułatwi nam ustawienie szwajcarskich słupków w pomieszczeniu odsłuchowym. Trzy głośniki, których membrany są mniejsze od płyty kompaktowej (12 cm to rozmiar kosza, a same stożki mają w porywach 8 cm) może nie wyglądają imponująco, ale nie jest to pierwszy przypadek, kiedy producent decyduje się na kilka mniejszych przetworników zamiast jednego dużego. Wystarczy wspomnieć chociażby o kolumnach duńskiej firmy System Audio. Spodobały mi się również pojedyncze terminale, do których bez problemu podłączymy kable z dowolnymi zakończeniami. Może nie jest to jakaś audiofilska biżuteria, ale przynajmniej Piega nie zdecydowała się na kolejne wymyślne rozwiązanie w stylu płaskich nakrętek zamontowanych od spodu, pod cokołami. Małym minusem jest brak możliwości wkręcenia w te ostatnie kolców lub nóżek umożliwiających wypoziomowanie kolumn lub przebicie się przez miękką wykładzinę. Szwajcarzy uznali, że niewielkie, gumowe podkładki załatwią sprawę. Z jednej strony fajnie, że o nich pomyśleli, ale po raz kolejny - można było rozwiązać to lepiej. Szczególnie biorąc pod uwagę, że mówimy o kolumnach za 7998‬ zł. I to w kolorze srebrnym, bo wersja anodowana na czarno jest o kilkaset złotych droższa (na zamówienie dostępne jest także wykończenie białe). Na tym poziomie cenowym miło byłoby wyjąć z kartonu jakiś fajny zestaw akcesoriów, z ładnymi kolcami i gumowymi nóżkami do wyboru (domyślam się, że zatyczki do bass-reflexów i inne tego typu historie nikomu nie będą potrzebne). Młodemu kierownictwu Piegi sugerowałbym poświęcać mniej czasu na "brandbooki" pełne korporacyjnego pierdzielenia, a więcej na kwestie typowo użytkowe i to, na co klienci będą zwracać uwagę podczas rozpakowywania swoich nowych pięknych głośników. Bo nie ulega wątpliwości, że TMicro 60 AMT takie właśnie są. A czy potrafią grać?

Piega TMicro 60 AMT

Brzmienie

Piega nigdy była w naszym kraju szczególnie popularną marką. Od czasu do czasu coś się o niej słyszało, pojawiały się pojedyncze testy, ale rzadko który audiofil wiedział co te głośniki mają do zaoferowania. Szwajcarzy nie prowadzili jakichś szeroko zakrojonych, agresywnych kampanii promocyjnych, wychodząc z założenia, że dobry produkt obroni się sam. Możliwe, że tak w istocie jest. Pod warunkiem, że potencjalni klienci będą mogli się z takim sprzętem zetknąć i wyrobić sobie o nim zdanie, a jeżeli nie widzą go ani w sklepach, ani na wystawach, ani w swoich ulubionych magazynach dla audiofilów, to skąd mieliby wiedzieć co ich omija? Sytuacja zaczęła się zmieniać stosunkowo niedawno. Mam wrażenie, że nowe, młode kierownictwo firmy doszło do wniosku, że w fabryce nie ma czego poprawiać, inżynierowie robią swoje jak należy, kolumny są dobre, ale wypadałoby najzwyczajniej w świecie wyjść z nimi do ludzi i nadrobić zaległości w sferze marketingu. Pojawienie się flagowych kolumn Piegi z serii Master Line na polskich wystawach było dla mnie nie lada zaskoczeniem. Kiedy w całkiem komfortowych warunkach, korzystając z braku zwiedzających tuż po otwarciu jednego z takich pokazów, postanowiłem posłuchać drugich od góry podłogówek Master Line Source 2, nie zawiodłem się ani trochę. Ich brzmienie było szybkie, otwarte i przyjemnie napowietrzone, ale podparte solidnym basem, a przede wszystkim - niewiarygodnie przestrzenne. Cena astronomiczna, to fakt. Ale dźwięk też kosmiczny. Biorąc do testu TMicro 60 AMT, nie robiłem sobie nawet nadziei, że dane mi będzie usłyszeć coś podobnego. Poza wykorzystaniem wstęgowego przetwornika wysokotonowego (który do wielgachnych paneli we flagowych Piegach ma się tak, jak rower do sportowego motocykla) oraz faktem, że obie konstrukcje powstały w tej samej manufakturze, a może nawet były projektowane i montowane przez tych samych ludzi, TMicro 60 AMT z Master Line'ami Source 2 nie mają nic wspólnego. A może jednak mają?

Nie ukrywam, że do pierwszego odsłuchu podchodziłem z dużą rezerwą. Żeby to jeszcze były porządne, duże skrzynki z wooferami o sensownej średnicy, a nie takie aluminiowe słupki - ni to normalna kolumna, ni kino domowe z bramki numer trzy... Obiecałem sobie jednak, że każde opisywane urządzenie będę traktował z szacunkiem, a opis brzmienia będę zaczynał od czystej kartki, a nie wyliczania swoich audiofilskich uprzedzeń i powtarzania wątpliwości związanych z jego wyglądem lub budową wewnętrzną. Skoro mogę w ten sposób potraktować przewody zasilające z gwiezdnym pyłem, to zestawom głośnikowym - nawet tak dizajnerskim - też się to należy. Ustawiłem więc Piegi w standardowym miejscu, przełączyłem kable, odpaliłem Roona i... Zbaraniałem. Dosłownie wyłączyło mnie z wrażenia. Jak?! Jakim prawem te pręciki, których górną ściankę jest w stanie przykryć dłonią nawet moja żona, wydobyły z siebie tak duży, doniosły i majestatyczny dźwięk? Piętnaście minut wcześniej przykręcałem do nich podstawy, kręcąc nosem na zastosowane w zwrotnicach podzespoły i maskownice, których demontaż wymaga użycia śrubokręta, a z którymi odsłuch nie miałby większego sensu. Cieszyło mnie tylko to, że taką kolumnę można założyć sobie na ramię, chwycić jedną ręką i zanieść ją gdziekolwiek chcemy, a i pokój odsłuchowy nagle zaczął wyglądać zupełnie inaczej (byłem przekonany, że podłogówka to podłogówka i w sumie nie ma znaczenia, czy jej podstawa zajmuje tyle miejsca, co szkolny zeszyt, czy tyle, co pięknie wydany album, ale to nieprawda - pomieszczenie wyglądało jakby ktoś rozepchnął ściany o dobry metr). Nie mieściło mi się w głowie, że TMicro 60 AMT zagrają tak obszernym, naturalnym, dobrze zrównoważonym dźwiękiem, a gdyby przed pierwszym odsłuchem ktoś poinformował mnie, że za chwilę przypomni mi się brzmienie Master Line'ów Source 2, podałbym mu gumowy młotek i poprosił, aby walił się nim w pusty łeb dotąd, aż zrozumie, że życie to nie "M jak Miłość". Swoją drogą, jak to jest, że niektórzy producenci sprzętu audio powtarzają, że nawet ich najtańsze produkty wykorzystują rozwiązania z modeli flagowych i zwykle okazuje się to bujdą na resorach, a Piega o brzmieniu testowanych kolumn pisze niewiele i nie rysuje analogii między nimi a flagowcami lub nawet wyższymi modelami z serii Premium, choć - jak pokazał odsłuch - nie byłoby to takie naciągane? Oczywiście do poziomu Master Line'ów Source 2 sporo im jeszcze brakuje, ale gwarantuję, że będziecie zaskoczeni. I to jak najbardziej pozytywnie.

TMicro 60 AMT grają tak dużym dźwiękiem, że od pierwszych minut odsłuchu zastanawiałem się czy szwajcarskim inżynierom udało się w jakiś sposób złamać, nagiąć lub obejść prawa fizyki. Wiem, że to nieco wyświechtany slogan, ale w tym przypadku jedynie takie stwierdzenie przychodzi mi do głowy. Niejedno w życiu słyszałem, więc teoretycznie powinienem być mocno uodporniony na tego typu niespodzianki, ale nic nie poradzę na to, że kiedy słyszę tak spektakularny, koncertowy dźwięk wydobywający się z maleńkich, prawie niewidocznych słupków, na mojej twarzy maluje się szczere niedowierzanie. Tylko dlaczego ludzie z Piegi, znając sekret pozwalający schować do kieszeni prawa fizyki, mieliby wykorzystać tę wiedzę akurat do stworzenia czegoś tak banalnego, jak zestawy głośnikowe, a nie na przykład statki kosmiczne albo generatory darmowej energii... Gigantyczne wrażenie zrobił na mnie bas - tak głęboki i przekonujący, że na pierwszy rzut ucha w ogóle nie słychać, aby czegoś mu brakowało. Ewentualne mankamenty można wychwycić dopiero podczas odtwarzania naprawdę wymagających kawałków. Takich, po które sięgnęlibyśmy podczas testowania subwoofera. Jednak nawet tam niskie tony nie znikają i nie urywają się w jednym punkcie. Im niżej schodzimy, tym bardziej wytracają energię, ale są. Powiecie, że zachwycam się basem szwajcarskich kolumn tylko dlatego, że są tak wąskie i minimalistyczne, a gdyby TMicro 60 AMT były normalnymi skrzynkami z MDF-u i 16-cm głośnikami, miałbym poczucie niedosytu? Możliwe, ale przeanalizowałem sprawę dość dokładnie i naprawdę ciężko mi się tutaj do czegokolwiek przyczepić, a nowoczesna forma opisywanych kolumn od pierwszych minut odsłuchu schodzi na drugi, a nawet trzeci plan. W porównaniu z dźwiękiem, jakim Piegi nas raczą, ma zupełnie drugorzędne znaczenie. Być może niektórych to zdziwi, ale już po kilkunastu kawałkach przypomniał mi się test ELAC-ów Vela BS 403. Choć od tamtego czasu w Wiśle upłynęło już trochę wody, mogę spokojnie powiedzieć, że TMicro 60 AMT grają bardzo, ale to bardzo podobnie.

Ale, ale... Bas, dynamika, swoboda wysokich tonów reprodukowanych przez tweeter AMT - wszystko to jest owszem imponujące, ale nie tak, jak stereofonia. Przestrzeń, jaką są w stanie zbudować szwajcarskie podłogówki, mogę nazwać tylko jednym słowem - wybitna. Dopiero tutaj zaczyna się prawdziwa jazda. TMicro 60 AMT z premedytacją wykorzystują naturalną przewagę nad dużymi, szerokimi skrzyniami. Czy znikają z pomieszczenia odsłuchowego? Nie wiem czy można użyć takiego określenia, bo ani przez chwilę nie miałem poczucia, że dźwięk wydobywa się z nich. Gdyby ktoś wprowadził mnie do pokoju z zasłoniętymi oczami i po krótkim odsłuchu poprosił, abym pokazał gdzie stoją kolumny i spróbował określić w jakiej odległości od mojej głowy się znajdują, mógłbym polegać tylko i wyłącznie na swojej intuicji. Jeżeli tylko realizator nagrania nie wpadł na "genialny" pomysł wtłoczenia któregoś z instrumentów w jeden kanał, będziemy mieli wrażenie jakby grało powietrze między głośnikami, a także cała przestrzeń wokół nich. Tutaj nie ma sztywnych reguł. Wszystko zależy od jakości i charakteru odtwarzanego materiału. Generalnie można jednak przygotowywać się na kontakt z prawdziwie trójwymiarową sceną stereofoniczną. Gdyby tylko tak zwani zjadacze chleba wiedzieli, że taki efekt można uzyskać z dwóch wysokiej klasy kolumn, a nie dziewięciu plastikowych głośników z Atmosem czy innym tam DTS-em... Aha - ze względu na takie, a nie inne gabaryty, Piegi można teoretycznie dosunąć na maksa do tylnej ściany pokoju odsłuchowego, ale na litość boską, nie róbcie tego. Zabijecie przestrzeń, która stanowi jedną z największych, jeśli nie największą zaletę tych zestawów.

Szczerze mówiąc, bardzo chętnie posłuchałbym takich, strzelam, TMicro 80 AMT - z trzema wooferami obsługującymi wyłącznie bas, jednym głośnikiem średniotonowym i wysokotonowcem AMT, w pełnej konfiguracji trójdrożnej. Gdyby ten środek udało się przyspieszyć, wyciągnąć z niego lepszą przejrzystość i namacalność, autentycznie kupiłbym te kolumny.

Minusy? Hmm... Może powinienem w tym miejscu wspomnieć o pewnym złagodzeniu dźwięku w miejscu, gdzie tweeter AMT przekazuje pałeczkę głośnikowi średniotonowemu. Przejście odbywa się dość płynnie, co nie zmienia faktu, że góra jest szybciutka, lotna, przejrzysta i nasycona drobnymi impulsami, a w zakresie średnich tonów dźwięk jest spokojniejszy, cieplejszy i bardziej papierowy. Dziwne to nie jest, a pewna dawka organicznego spoiwa dobrze wpływa na całokształt przekazu. Taki dźwięk nie tylko robi wrażenie w pierwszych minutach, ale też okazuje się bardzo przyjemny w dłuższym kontakcie. Mimo to, połączenie wstęgowych tweeterów z głośnikami dynamicznymi o nieco szybszym brzmieniu pozwoliłoby zapomnieć o różnicy w ich konstrukcji, a tutaj średnica jest jednak znacznie cieplejsza, polana miodem. Możliwe, że wynika to także z decyzji szwajcarskich inżynierów o zaprzęgnięciu górnego przetwornika nisko-średniotonowego również do odtwarzania niskich tonów. Teoretycznie mamy tu układ trójdrożny, ale w praktyce pierwsza 12-cm jednostka od góry również bierze udział w reprodukcji basu, co prawdopodobnie pozwoliło uzyskać tak imponujący efekt w tej kwestii. Sęk w tym, że mała membranka jest tym basem obciążona i to nie pozwala jej się w stu procentach skupić na średnicy. Szczerze mówiąc, bardzo chętnie posłuchałbym takich, strzelam, TMicro 80 AMT - z trzema wooferami obsługującymi wyłącznie bas, jednym głośnikiem średniotonowym i wysokotonowcem AMT, w pełnej konfiguracji trójdrożnej. Gdyby ten środek udało się przyspieszyć, wyciągnąć z niego lepszą przejrzystość i namacalność, autentycznie kupiłbym te kolumny. Mielibyśmy wtedy dźwięk na poziomie - uwaga, uwaga, piszę to z pełną świadomością (choć zdaję sobie sprawę z tego, że patrząc na zdjęcia ciężko w to uwierzyć) - najlepszych audiofilskich podłogówek w cenie do dziesięciu tysięcy złotych za parę. Ale i bez tego jest to propozycja godna rozważenia. Eleganckie, funkcjonalne, pięknie wykonane głośniki, które wyglądają na tyle niepozornie, że nikt się nimi nie zainteresuje, ale grają tak, że szczęka opada ze zdziwienia, a ręce same składają się do oklasków.

Piega TMicro 60 AMT

Budowa i parametry

Piega TMicro 60 AMT to wyjątkowo smukłe, wolnostojące zestawy głośnikowe wykorzystujące trzy 12-cm przetworniki dynamiczne i tweeter AMT (Air Motion Transformer) w obudowie wentylowanej. Jej konstrukcja sama w sobie jest bardzo ciekawa, bowiem wykonano ją w całości z metalu. Gdyby nie ozdobna płyta górna i przykręcana od dołu podstawa, moglibyśmy mówić o obudowie w formie pojedynczego, długiego profilu wyciskanego z aluminium. Demontaż podstawy jest konieczny, aby zdjąć maskownice w formie obleczonych materiałem, wygiętych arkuszy perforowanej blachy. Przy okazji dostajemy się do wnętrza kolumn, gdzie - tuż za gniazdami - widać zwrotnicę zbudowaną z wysokiej jakości elementów. Wnętrze aluminiowych słupków wytłumiono na dwa sposoby. Obudowa została wyklejona matami bitumicznymi, a pustą przestrzeń wypełniono miękką, białą włókniną. Na przedniej ściance, oprócz głośników, umieszczono wylot tunelu rezonansowego, który z uwagi na skromne gabaryty kolumn nie jest ani zbyt długi, ani przesadnie szeroki. Wracając do głośników, o jednostce wysokotonowej wiadomo tyle, że nosi oznaczenie AMT-1. Producent nie chwali się ani zastosowanymi w tweeterze rozwiązaniami technicznymi, ani nawet czymś takim, jak masa elementu drgającego czy liczba nałożonych na folię drucików. Spodziewałem się, że firma słynąca z produkcji tego typu przetworników będzie bez końca chwalić się tego typu rzeczami, ale nie. Szwajcarzy publikują tylko podstawowe dane techniczne, a resztę ich materiałów można streścić słowami "zaufaj nam, będzie dobrze". O jednostkach nisko-średniotonowych Piega również jakoś przesadnie się nie rozpisuje. Ich membrany, wraz z charakterystycznymi, wklęsłymi nakładkami przeciwpyłowymi, wykonano z polimeru o nazwie MDS. Głośniki mają blaszane kosze i całkiem spore magnesy w ekranujących puszkach. Jeśli chodzi o parametry, TMicro 60 AMT charakteryzują się całkiem wysoką skutecznością (90 dB), co w połączeniu z 4-omową impedancją nominalną czyni je stosunkowo łatwymi do wysterowania. Potwierdza to także rekomendowana przez producenta moc wzmacniacza - od 20 do 150 W.

Werdykt

TMicro 60 AMT powinny być sprzedawane w komplecie z dodatkową, klasyczną, kanciastą "obudową zewnętrzną" wykonaną z pokrytej ładnym fornirem sklejki. Mam wrażenie, że tylko wtedy audiofile potraktowaliby je poważnie, a pełny, koncertowy dźwięk ze spektakularną przestrzenią ani trochę by ich nie zdziwił. Dopiero po pewnym czasie otrzymaliby od sprzedawcy wiadomość lub telefon z instrukcją demontażu dodatkowej skrzyni skrywającej prawdziwy kształt i smukły, elegancki wygląd szwajcarskich kolumn. Jest to oczywiście mało prawdopodobny scenariusz, w związku z czym producent będzie musiał liczyć na efekt odwrotny - miłośnicy wysokiej klasy sprzętu audio będą musieli przekonać się, że takie "kinowe" słupki naprawdę mogą grać. Trzeba będzie udowodnić im, że TMicro 60 AMT to nie jakieś plastikowe soundbary na podstawkach, ale uniwersalne głośniki, które sprawdzą się w niejednym systemie stereo. Zostaje oczywiście pewna grupa melomanów, dla których wygląd sprzętu hi-fi jest co najmniej tak samo ważny, jak jego brzmienie. Niestety, tacy klienci i tak mają już ogromny wybór, a zanim dowiedzą się o istnieniu czegoś takiego, jak Piega TMicro 60 AMT, zdążą pięć razy kupić w sieci modne i funkcjonalne głośniki sieciowe, a cztery komplety zwrócić, bo kolor nie ten albo aplikacja czegoś tam nie obsługuje. Jeżeli jednak chcecie cieszyć się dużym, fantastycznie przestrzennym dźwiękiem, macie do nagłośnienia średniej wielkości pomieszczenie i jesteście gotowi poświęcić takim kolumnom odrobinę uwagi oraz podejść do nich zgodnie ze świętą zasadą "nie ważne jak wygląda, ważne jak gra" (zwykle stosowaną w znaczeniu "dobry sprzęt może być nawet brzydki", a tutaj odwrotnie - "nawet coś ładnego może grać świetnie"), powinniście dać Piegom szansę. Nie pożałujecie. Może i wyglądają jakby dały dyla z zestawu kina domowego, ale w głębi duszy to stuprocentowo audiofilskie kolumny.

Piega TMicro 60 AMT

Dane techniczne

Rodzaj kolumn: podłogowe, trójdrożne, wentylowane
Pasmo przenoszenia: 45 Hz - 40 kHz
Impedancja: 4 Ω
Skuteczność: 90 dB
Rekomendowana moc wzmacniacza: 20 - 150 W
Wymiary (W/S/G): 106/14/17 cm
Masa: 16 kg (sztuka)
Cena: 7998‬‬ zł (para)

Konfiguracja

Unison Research Triode 25, Auralic Vega G1, Clearaudio Concept, Cambridge Audio CP2, Cardas Clear Reflection, Albedo Geo, Enerr One 6S DCB, Enerr Transcenda Ultra, Enerr Transcenda Ultimate, Norstone Esse.

Sprzęt do testu dostarczyła firma FNCE. W artykule wykorzystano zdjęcia udostępnione przez firmę Piega i wykonane przez redakcję portalu StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga5Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy6

Spójność
Poziomy6

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo03

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy8

Cena
Poziomy7

Nagroda
sl-rekomendacja


Komentarze (4)

  • Darius

    Od trzech lat w moim systemie grają Piegi Coax 30.2. W nich główną robotę jak dla mnie robi głośnik wstęgowy zaprojektowany przez firmę Piega, model C2. Niskotonowe to Scan-Speak Revelator 17 cm.

    0
  • Tomasz

    Czy jest sens wstawiać je do pokoju 16 m2?

    0
  • Sezamek

    Bardzo interesujące kolumny (kolumienki?). Moim zdaniem wizualnie i koncepcyjnie jeden z oryginalniejszych produktów testowanych w ostatnim czasie. Zazwyczaj w testach kolumn na Waszym portalu znajdują się sugestie dotyczące wzmacniaczy jakie polecalibyście do ich napędzenia. Tym razem nie ma tego w teście. Jakie wzmacniacze albo jaką charakterystykę brzmieniową wzmacniacza polecacie w tym przypadku? Pozdrowienia!

    0
  • stereolife

    @Sezamek - Kwestię sprzętu towarzyszącego staramy się poruszać w naszych recenzjach wtedy, gdy opisywane urządzenie jest na przykład wyjątkowo trudne do napędzenia, świetnie zgrywa się ze wzmacniaczami lampowymi, niezwykle dobrze reaguje na zmianę okablowania itd. Jeżeli uchwycimy coś takiego w trakcie testu, staramy się zawrzeć tę informację w recenzji, jako wskazówkę dla audiofilów, którzy danym urządzeniem się zainteresują. W tym przypadku nie rozpisywaliśmy się na ten temat, bo TMicro 60 AMT powinny zagrać z każdym dobrym wzmacniaczem. A jaki wzmacniacz miałby to być, to już kwestia indywidualnych preferencji i kierunku, w którym chcemy pójść. Może to być nawet porządna lampa, choć niewykluczone, że z potężnym, tranzystorowym piecykiem brzmienie szwajcarskich kolumienek będzie jeszcze bardziej imponujące. To kwestia gustu, ale prawdopodobieństwo wpadki jest w tym przypadku naprawdę niewielkie. Pozdrawiamy!

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Ponad sto lat szlifowania - Dual

Ponad sto lat szlifowania - Dual

Dual to jedna z marek, do których audiofile, a w szczególności miłośnicy czarnych płyt, odnoszą się z wielkim szacunkiem. Ma to swoje uzasadnienie. Niemiecka manufaktura wydała na świat tyle znakomitych gramofonów, że aż ciężko je policzyć. Dobrze zachowana szlifierka tej marki to sprzęt, który po renowacji można bez kompleksów podłączyć...

Jak zarobić na audiofilskim sprzęcie, nie robiąc zupełnie nic?

Jak zarobić na audiofilskim sprzęcie, nie robiąc zupełnie nic?

Tytuł tego artykułu brzmi jak chamski clickbait albo reklama cudownego sposobu na zdobycie fortuny w pół godziny, ale to nie tak. Nie chodzi mi ani o to, aby pochwalić się swoim geniuszem lub zachęcić kogokolwiek do "zarabiania pieniędzy" w sposób, który za chwilę opiszę, a jeśli moim celem miało być...

Słuchaj, testuj, baw się! - Bartłomiej Szymański

Słuchaj, testuj, baw się! - Bartłomiej Szymański

Wydawałoby się, że zamiłowanie do wysokiej klasy sprzętu audio powinno w wielu przypadkach łączyć się z ukierunkowaną na muzykę ścieżką zawodową. Ostatecznie każdy profesjonalny muzyk powinien być wyjątkowo wrażliwy na jakość dźwięku, a stąd już tylko krok do świata wymuskanych kolumn, wzmacniaczy lampowych, zaawansowanych technicznie streamerów i srebrnych kabli. W...

Steve Shade - MoFi Electronics

Steve Shade - MoFi Electronics

Podczas jednej z nielicznych konferencji prasowych zorganizowanych ostatnio w formie klasycznego spotkania na żywo, a nie telekonferencji albo wręcz filmu, który ogląda się jak długą reklamę, nie mogąc zadać żadnego pytania dotyczącego premierowych produktów, moją uwagę przykuła prezentacja MoFi Electronics - producenta gramofonów i akcesoriów związanych z odtwarzaniem płyt winylowych,...

Wojna

Wojna

Miałem ostatnio przedziwny sen. Normalnie bym o tym nie pisał, bo portal o muzyce i sprzęcie audio nie jest miejscem, w którym należy zajmować się takimi sprawami, jednak sytuacja wydawała się tak wyjątkowa, że wciąż nie jestem pewien, czy się obudziłem. Motyw przewodni mojego snu był w istocie bardzo prosty...

Nowe testy

Poprzedni Następny
Pylon Audio Jasper 23

Pylon Audio Jasper 23

Ilekroć testuję nowe kolumny jarocińskiej manufaktury, przychodzą mi do głowy te same słowa - progres, rozwój, ewolucja. Miło patrzeć, jak Pylon Audio kwitnie na naszych oczach. Pierwsze kolumny dostępne w...

Triangle Borea Active BR02 BT

Triangle Borea Active BR02 BT

Mieszcząca się w malowniczym miasteczku Soissons w północnej Francji firma Triangle istnieje na rynku audio od ponad 35 lat, jednak nigdy nie udało jej się przebić do sprzętowego mainstreamu. Wydaje...

MoFi Electronics StudioDeck+

MoFi Electronics StudioDeck+

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem zdjęcia gramofonów MoFi Electronics, pomyślałem, że jest to kolejna kolaboracja mająca przyciągnąć melomanów, którzy niekoniecznie znają się na sprzęcie stereo, a pod płaszczykiem ciekawego wzornictwa...

Komentarze

Seba
Witam. Mam dylemat które wybrać, omawiane tu iSAR-y czy Sony WH-1000XM4?
Kriz
Nie przesadzajmy, wymiana kompletu padów w serwisie kosztuje 220 zł.
Pogo
A gdzie w tym wszystkim jest opcja podłączenia przez HDMI? Wystarczy mieć kartę graficzną w blaszaku by takich wyjść było co najmniej 1. U mnie są 3 monitory wp...
Bad4Good
Co to się porobiło. Kiedyś podłączało się słuchawki do telefonu i było dobrze. Teraz jakieś przeszczepy i protezy, bo producentom słuchawek złącze 3,5 zaczęło p...
stereolife
@Krzysztof - Octavio AMP jest już dostępny w salonie Q21. Jest nawet ciut tańszy niż podaliśmy w teście, bo wersja ze standardowym zasilaczem kosztuje 3299 zł, ...

Płyty

Tankograd - Klęska

Tankograd - Klęska

Z nazwą "Tankograd" spotykałem się już wielokrotnie, jednak nigdy nie było nam po drodze. Dopiero tegoroczny Red Smoke Fest i...

Newsy

Tech Corner

Krótka historia płyty kompaktowej

Krótka historia płyty kompaktowej

Jak wyglądał świat w marcu 1979 roku? Andrzej Wajda kręcił "Panny z Wilka". Jan Paweł II był papieżem niecałe pół roku. Prezydentem USA był Jimmy Carter. W Nowym Jorku urodziła się Norah Jones. Atari wypuściło na rynek komputery Model 400 i Model 800. W salonach samochodowych pojawiły się Peugeot 505,...

Nowości ze świata

  • Audiophiles love beautiful, original, and, unfortunately, very expensive electronic devices. Turntables made with incredible precision, powerful tube amplifiers, huge loudspeakers, thick cables - we associate all this with a sophisticated, engaging sound, but there is no doubt that above a...

  • French company Octavio has created a compact network amplifier built for audiophiles and music lovers who appreciate modern solutions at an affordable price. The founders of the young manufactory say they wanted to democratize hi-fi and simplify the stereo system...

  • Boasting a worldwide success, the Borea range now includes two new active and connected models in bookshelf format. The Borea Active speakers are genuine high-fidelity systems. Compact and all-in-one, they provide a rich audio and video experience - stream your...

Prezentacje

Muzyka dla pokoleń - Bryston

Muzyka dla pokoleń - Bryston

Przeglądając strony internetowe i katalogi firm zajmujących się produkcją audiofilskiego sprzętu, prawie zawsze zaglądam do zakładek opisujących ich historię i filozofię. Dziś podobno już niewielu ludzi zwraca na to uwagę, ale prawdziwi hobbyści na pewno interesują się wszystkim, co wiąże się ze sprzętem hi-fi. Sęk w tym, że nie każda...

Poradniki

Jak wybrać DAC-a - przegląd rynku

Jak wybrać DAC-a - przegląd rynku

Jeszcze dziesięć lat temu przetworniki stanowiły zupełnie marginalną grupę urządzeń w świecie sprzętu audio. Nawet dla audiofilów były czymś w...

Listy

Galerie

Dyskografie

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Nakamichi RX-505

Nakamichi RX-505

Firma Nakamichi gościła już w naszym kąciku vintage za sprawą jej najsłynniejszego magnetofonu - Dragona, który do dziś jest uznawany...

Słownik

Poprzedni Następny

Trioda

Jest to najprostszy i jednocześnie najstarszy rodzaj lampy elektronowej, a jednocześnie najbardziej audiofilski (a przynajmniej wielu tak uważa). Trioda umożliwia sterowanie przepływem elektronów z katody do anody poprzez zmianę napięcia...

Cytaty

HonoreDeBalzac.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.