Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Audio-Technica ATH-AWAS

Audio-Technica ATH-AWAS

Audio-Technica to jedna z firm, z której produktami stykam się wyjątkowo regularnie. Nie chodzi nawet o to, że pałam do tej marki jakąś nieuzasadnioną miłością. Japończycy po prostu wprowadzają na rynek wiele nowych produktów, z których większość adresowana jest do wymagających melomanów lub ekstremalnie wkręconych w swoje hobby audiofilów. Możliwe, że jest to sprytny chwyt marketingowy, ale wystarczy, że jeden na dziesięć modeli wyda mi się interesujący, aby wytworzyć wrażenie, że Audio-Technica ma w naszym dziale testów stałe, podpisane miejsce. Nie mogę jednak nic poradzić na to, że japońska manufaktura raz po raz wypuszcza na rynek coś, do czego świecą mi się oczy. Może nie do budżetowych gramofonów i słuchawek dla sportowców, ale do zaawansowanych technicznie wkładek gramofonowych i nauszników z wysokiej półki - tak. Zauważyłem, że w niższych segmentach Audio-Technica gra według ogólnie przyjętych zasad, dostarczając klientom sprzęt, którego szukają. Nie ma w tym wielkiej filozofii. Niedrogie gramofony i słuchawki są dobre, ale niczym szczególnym się nie wyróżniają, bo zupełnie nie o to chodzi. Jeżeli jednak przekroczymy pewien pułap cenowy, reguły zmieniają się diametralnie - tutaj japońscy inżynierowie idą swoją drogą, stosując nieraz bardzo oryginalne rozwiązania, co zazwyczaj przekłada się na równie ciekawe wrażenia odsłuchowe. Kiedy otrzymałem informację o planowanej premierze słuchawek ATH-AWKT i ATH-AWAS, wiedziałem już, że jednemu z tych modeli będę chciał przyjrzeć się bliżej.

Ostatnie komentarze

  • A was?

    Konstantin Stiepanowicz... A was? Konstantin Stiepanowicz...
    3
Zobacz inne komentarze

HiFiMAN Deva

HiFiMAN Deva

Melomanów można z grubsza podzielić na tych, którzy zdecydowanie preferują odsłuchy w systemie opartym o kolumny i tych, którzy nigdy nie rozstają się ze słuchawkami. Osobiście trzymam stronę tej pierwszej grupy, co nie oznacza, że nie dostrzegam zalet nauszników i w żadnych okolicznościach ich nie używam. Pierwsze audiofilskie słuchawki kupiłem dawno, dawno temu. Padło wtedy na model zamknięty Audio-Technica ATH-W1000X. Później zakupiłem dwie pary słuchawek Sennheisera z myślą o słuchaniu muzyki bezprzewodowo, głównie z telewizora i smartfona. W tym sposób nakreślił się jasny i naturalny podział obowiązków - Audio-Techniki służyły mi do odsłuchów z wykorzystaniem sprzętu z wyższej półki, a Sennheiserów używałem na co dzień, do wszystkiego. Jak to w życiu bywa, od dłuższego czasu chodziła mi po głowie myśl o zmianie, a najlepiej - wejściu w świat słuchawek planarnych. I tu pojawia się problem, bo modele skierowane do audiofilów są z reguły przewodowe, duże, niepraktyczne, najczęściej stosunkowo drogie, a napędzanie ich smartfonem - gdybym miał taką potrzebę - nie wydaje się najlepszym pomysłem. A co by się stało, gdyby takie nauszniki mogły pracować zarówno w trybie przewodowym, jak i bezprzewodowym, a dodatkowo nie kosztowałyby majątku? Niemożliwe - pomyślałem. I wtedy właśnie trafiłem na informację o nowym modelu HiFiMAN-a.

Ultrasone Edition Eleven

Ultrasone Edition Eleven

Większość producentów słuchawek to potężne firmy funkcjonujące w branży audio od kilkudziesięciu lat lub marki działające pod skrzydłami jednego z wielkich, globalnych koncernów. W ostatnich latach obserwowaliśmy także wysyp nauszników, które wyglądają jakby zostały zaprojektowane przez tych samych ludzi i wykonane w tej samej, dalekowschodniej fabryce, a następnie przyozdobione emblematami firm, które kojarzymy przede wszystkim ze wzmacniaczami lub kolumnami. Mniejszym graczom jest znacznie trudniej. Nawet jeśli uda im się opracować i wyprodukować znakomite, zaawansowane technicznie przetworniki, pozostają jeszcze muszle, poduszki, pałąk z całym mechanizmem regulacji, gniazda, kable, opakowanie, akcesoria i szereg innych drobiazgów, na których można się wyłożyć. Kiedyś drobne błędy jeszcze by przeszły, ale w dzisiejszych czasach wszystkie te elementy muszą być dopieszczone od samego początku, bo klienci przyzwyczaili się do bardzo wysokiego poziomu, a plotki o gniazdach wyłamujących się z nauszników dwa miesiące po upływie gwarancji mogą przekreślić cały plan, choćby nawet brzmienie było warte każdej złotówki. Jeżeli nie wierzycie, że skonstruowanie audiofilskich słuchawek jest niezwykle trudne, zobaczcie ile pieniędzy musiał w ten dział zainwestować Focal. Aby wejść na ten rynek z przytupem, Francuzi wybudowali oddzielne, znakomicie wyposażone laboratorium i linię produkcyjną oraz zatrudnili fachowców znających się na rzeczach, którymi wcześniej manufaktura z Saint-Étienne się nie zajmowała. Mało? W takim razie weźmy założoną w 2017 roku firmę Austrian Audio - spadkobiercę tego, co zostało z AKG. Choć na zdjęciu przed jej siedzibą widzimy mniej więcej czterdzieści osób, w katalogu figurują zaledwie dwa bliźniacze modele słuchawek i dwa mikrofony. Skoro to wszystko, co tak znakomitym specjalistom udało się stworzyć w ciągu trzech lat, sprawa jest jasna - jeśli nie ma się kontaktu z innym, doświadczonym producentem albo milionów dolarów i odrobiny szczęścia, stworzenie słuchawek od zera będzie bardzo, bardzo trudne. Niektórym mniejszym firmom udaje się jednak zaistnieć w świecie hi-endowych nauszników bez stawiania fabryki widocznej z kosmosu lub podpierania się cudzymi rozwiązaniami technicznymi. Jedną z nich jest Ultrasone.

Audio-Technica ATH-AP2000Ti

Audio-Technica ATH-AP2000Ti

W ostatnich latach Audio-Technica wyjątkowo zaciekle i agresywnie atakuje rynek słuchawek. Tempa wprowadzania nowych modeli i różnorodności rozbudowywanego w ten sposób, a przecież budowanego nie od dziś katalogu mogą jej pozazdrościć nawet tacy giganci, jak Sennheiser czy JBL. Zadziwia mnie nie tylko upór japońskich konstruktorów, ale także chęć dotarcia do szerokiego grona odbiorców. Melomani szukający nauszników lub dokanałówek do smartfona mogą spędzić na stronie Audio-Techniki długie godziny zanim uda im się zawęzić krąg poszukiwań do trzech modeli, które mogłyby spełnić ich oczekiwania. Spore pole manewru mają także audiofile przekonani o tym, że najwyższą jakość dźwięku gwarantują tylko klasyczne modele przewodowe, najlepiej z jakimś porządnym przetwornikiem lub wzmacniaczem słuchawkowym. Gdzieś między tymi światami znajduje się jeszcze grupa modeli, które mogą pracować zarówno w trybie bezprzewodowym, jak i przewodowym - i to za pomocą kabla USB, a więc z pominięciem analogowego wyjścia w komputerze. Aktualna oferta japońskiej firmy jest tak przepastna, że nie sposób jej zgłębić. Przykład? Wejdźcie na stronę sieci sklepów Top Hi-Fi & Video Design i wybierzcie zakładkę ze słuchawkami Bluetooth. Otrzymacie listę produktów trzynastu różnych marek. Yamaha - 1, Master & Dynamic - 6, Pioneer - 7, Bowers & Wilkins - 10, Koss - 12, Sennheiser - 13. Audio-Technica? 42. Czterdzieści dwa! Oczywiście, wyszukiwarka może na przykład pokazać ten sam model w różnych kolorach, ale tak samo jest w przypadku innych marek, którym nie udało się dobić nawet do połowy tej liczby. Japończycy wpadli w szał, a efekt jest taki, że już kompletnie nie wiem, którym z ich nowych modeli powinienem się zainteresować. Ponieważ jednak mocno zapadł mi w pamięć odsłuch flagowych nauszników ATH-ADX5000, zacząłem się zastanawiać, czy podobnego efektu nie udałoby się uzyskać za nieco mniejsze pieniądze. Wieść głosi, że takim "tańszym odpowiednikiem" ATH-ADX5000 jest wprowadzony w drugiej połowie ubiegłego roku model ATH-AP2000Ti - ciekawe, nafaszerowane egzotycznymi materiałami, stricte audiofilskie słuchawki, które w odróżnieniu od wspomnianego flagowca otrzymały zamknięte muszle. A skoro nie kosztują 10999, lecz 6599 zł, postanowiłem dać im szansę.

Harman Kardon Fly ANC

Harman Kardon Fly ANC

Moda na bezprzewodowe słuchawki wybuchła wraz z upowszechnieniem się smartfonów. Przez kilka lat na tym rynku działo się naprawdę sporo. Producenci elektroniki musieli nie tylko opanować nowe rozwiązania techniczne, ale także zastanowić się na jakie modele postawić i jakich środków użyć, aby wysunąć się na prowadzenie. Projektanci mieli mnóstwo pomysłów. Każde nowe nauszniki miały być przełomowe. Z okazji ich premiery organizowano konferencje prasowe, podczas których prezentowano zuchwałe plany podbicia słuchawkowego świata i kilku okolicznych galaktyk. Było gęsto. Czasami trochę żenująco, ale ciekawie. Teraz testowanie bezprzewodowych słuchawek kojarzy mi się ze straszną, ale to straszną nudą. Naprawdę. Wszystkie są robione pod takiego samego klienta. Wszystkie wyglądają podobnie, mają podobne funkcje i podobne opakowania wzorowane na pudełkach Apple'a - czarno-białe, z prostym zdjęciem i opisami wydrukowanymi minimalistyczną, wąską czcionką. Odnoszę wrażenie, że ze wszystkich ciekawych kształtów, typów i rozmiarów zostały już tylko dwie opcje - zamknięte nauszniki ze składanymi muszlami, obsługą wirtualnych asystentów i aktywną redukcją hałasu oraz "czru łajerlesy" w ładującym pudełeczku. Każdy inny typ słuchawek bezprzewodowych jest traktowany jak kuriozum. Producenci wręcz boją się wychlić z czymś nowym. A jednak produkty opatrzone logiem Harman Kardon zawsze były trochę inne - bardziej dopracowane, dojrzałe i dopieszczone. Teoretycznie blisko spokrewnione z głośnikami i słuchawkami JBL-a, ale z JBL-em i Harmanem jest jak z Toyotą i Lexusem - niby to jeden koncern, a jednak w dostarczanym klientom produktach różnic jest więcej niż podobieństw. Może to samo zobaczymy w słuchawkach Fly ANC?

JBL Club 950 NC

JBL Club 950 NC

W ostatnich latach JBL zapracował sobie na miano najbardziej znanego producenta przenośnego sprzętu audio. Gdyby spytać kogokolwiek o pierwsze skojarzenie w tym temacie, mielibyśmy wielką szansę na to, że usłyszymy nazwę właśnie tego amerykańskiego producenta. Pomijając bogatą historię amerykańskiej firmy, na ten sukces zapracowało właściwie kilkanaście przenośnych głośników i słuchawek bezprzewodowych wykorzystywanych przez olbrzymią grupę docelową jako odbiornik muzyki puszczanej z telefonu. Z pewnością swoje pięć groszy dorzucił tutaj bardzo dynamiczny rozwój serwisów streamingowych i dostępność sprzętu JBL-a, bo w elektronicznych supermarketach można kupić nie tylko najprostsze i najtańsze modele głośników tej marki. Jest tylko jeden problem - nie zawsze możemy pozwolić sobie na to, by muzykę puszczać głośno. Z pomocą przychodzą, jak zawsze, różnego rodzaju słuchawki - od dousznych kablowych po nauszne bezprzewodowe. Amerykanie szybko i - trzeba to powiedzieć - niezwykle agresywnie weszli na ten rynek, oferując szeroki wachlarz produktów, od sportowych dokanałówek po duże, eleganckie nauszniki wykorzystujące najnowsze technologie. Zarówno bogate portfolio, jak i rozsądnie skalkulowane ceny świadczą o tym, że JBL chce dotrzeć do szerokiego grona odbiorców, co niekoniecznie musi obejmować również "społeczność audiofilską". Ale czy to się ze sobą gryzie? Chyba nie. A już na pewno jeśli chodzi o bezprzewodowe nauszniki, które będą towarzyszyć nam zarówno w domu, jak i poza nim.

Sennheiser Momentum True Wireless 2

Sennheiser Momentum True Wireless 2

Miłośnicy wysokiej klasy sprzętu audio przyzwyczaili się, że w tej branży rzadko kiedy można mówić o przełomowych pomysłach i rozwiązaniach technicznych. Jeśli nawet coś takiego się pojawia, musi się w pewnym sensie zestarzeć, dojrzeć, nabrać rozpędu. Choć z dzisiejszego punktu widzenia wydaje się to nieprawdopodobne, nawet do płyt kompaktowych audiofile podchodzili jak pies do jeża. Uważali, że digitalizacja muzyki nie przyniesie nic dobrego, a brzmienie pierwszych dostępnych na rynku odtwarzaczy uznali za rozczarowujące. Według nich było ono sztuczne, twarde, techniczne i bezduszne. Co ciekawe, kilkadziesiąt lat później wielu z nich zaczęło bronić srebrnych krążków przed inwazją gęstych plików i serwisów strumieniowych, tym razem twierdząc, że cedeki brzmią bardziej naturalnie, prognozując przy tymz jakimi problemami będą zmagać się posiadacze streamerów. Że będą pozbawieni emocji towarzyszących kupowaniu płyt, wyjmowaniu ich z folii i wąchaniu umieszczonej w środku książeczki... Że staną się uzależnieni od dostawcy Internetu, a przecież fizycznym nośnikom Internet do niczego niepotrzebny... Że artysta, wytwórnia lub właściciel danego serwisu będą mogli w dowolnej chwili usunąć wybrane tytułu z bazy i nic nie będzie można na to poradzić... Odrobina racji w tym jest, jednak czytając podobne komentarze trudno oprzeć się wrażeniu, że audiofil to taki człowiek, któremu w kwestii odtwarzania muzyki po prostu nie sposób dogodzić. Z punktu widzenia osobnika spoza tego grona - niegroźny wariat. Dla producenta sprzętu grającego - w szczególności takiego, z którego mają korzystać dziesiątki tysięcy ludzi - audiofil jest natomiast kimś takim, jak klient, który przychodzi do restauracji, choć od rana boli go brzuch. Jest głodny, ale zły. Na nic nie ma ochoty. Wszystko jest jego zdaniem paskudne. Ostatecznie zamawia wodę i narzeka, że zbyt ciepła, zbyt zimna albo zbyt gazowana. Specjaliści od elektroniki - podobnie, jak właściciele restauracji - wiedzą, że opinii takiego pacjenta nie należy brać sobie do serca. Pomarudzi sobie i pójdzie do apteki. W tym czasie zamówienie złoży jednak dwudziestu innych klientów, którym jedno danie smakuje bardziej, drugie może trochę mniej, ale generalnie są zadowoleni. Uśmiechają się, chwalą, dziękują i wracają. Co więcej, są otwarci na nowe pomysły szefa kuchni. Chcą być bogatsi o nowe doświadczenia, a niektórzy nawet lubią pochwalić się, że już byli, już próbowali i już wiedzą jak smakuje na przykład ramen z jajkami, chili i limonką albo bezglutenowy sorbet ananasowy.

Final Audio Design A8000

Final Audio Design A8000

Japońskich producentów sprzętu audio można podzielić na dwie kategorie - potężne firmy wytwarzające amplitunery, głośniki, słuchawki i inne urządzenia na skalę masową oraz znacznie mniejsze manufaktury specjalizujące się często w jednej, bardzo konkretnej dziedzinie. Jeśli porzucimy obraz japońskiej elektroniki, który znamy chociażby z półek elektronicznych supermarketów i wejdziemy na wyższy poziom w poszukiwaniu czegoś naprawdę wyjątkowego, odkryjemy całą masę urządzeń stworzonych przez prawdziwych pasjonatów. Rzadko kiedy są to produkty zaprojektowane na podstawie badań rynku, z których wynika, że klienci potrzebują teraz smukłych zestawów głośnikowych w kolorze białym. Tutaj odbywa się to w zupełnie inny sposób. Doświadczony, dysponujący potężną wiedzą i doskonałym zapleczem technicznym konstruktor dochodzi do wniosku, że fajnie byłoby zbudować słuchawki wykorzystujące bardzo nietypowe przetworniki, ze skomplikowanymi obudowami wykonanymi z jubilerską precyzją z rzadkiego stopu metalu, a całość uzupełnić na przykład kablem z monokrystalicznego srebra wzmacnianego włóknem węglowym. Po co? Bo tak mu się zamarzyło. Bo zaprojektował w życiu setki nauszników i dokanałówek przeznaczonych dla tak zwanych zwykłych użytkowników oraz dziesiątki modeli stricte audiofilskich, a teraz postanowił pójść dalej i pobalansować na krawędzi tego, co technicznie jest dzisiaj możliwe. W dużej firmie taki pomysł zostałby zapewne odrzucony ze względu na zbyt wysokie koszty produkcji i małą szansę dotarcia do klientów zainteresowanych tak hi-endowymi słuchawkami, ale jeżeli nasza manufaktura dokładnie tym się zajmuje, od czasu do czasu możemy sobie pozwolić na odrobinę zdrowego szaleństwa. Kiedy prace dobiegną końca, melomani dostają jasną informację - firma stworzyła coś wyjątkowego. Coś, czego nie uda się znaleźć w katalogu wielkich koncernów nawet za milion lat. I choć wcześniej nikt nie pytał o możliwość wprowadzenia tak dziwnych, bezkompromisowych słuchawek, zazwyczaj szybko okazuje się, że znajdują się na nie chętni. Bo przecież nigdy nie wiadomo kiedy sympatycznemu Japończykowi znów wpadnie do głowy taki pomysł i czy w ogóle uda mu się go zrealizować.

Audeze LCD-1

Audeze LCD-1

Audeze to jedna z kilku firm, które mniej więcej dziesięć lat temu wykorzystały bierność doświadczonych producentów słuchawek, a w szczególności ich wyraźny brak pomysłów i podnoszenia poprzeczki w dziedzinie jakości brzmienia, w odpowiednim momencie wdzierając się na rynek hi-endowych nauszników. Operacja wydawała się bardzo ryzykowna, bo choć audiofile domagali się coraz lepszych słuchawek i narzekali na to, że nawet flagowe modele uznanych marek nie spełniają ich oczekiwań, pozostawało pytanie czy skuszą się na sprzęt zupełnie nowej firmy. Nie od dziś wiadomo, że ludzie mają swoje przyzwyczajenia, a logo na pudełku to dla nich gwarancja trwałości i niezawodności. To, że domagali się jeszcze lepszego sprzętu od takich firm, jak Sennheiser, Beyerdynamic, AKG czy Audio-Technica nie oznaczało przecież, że wydadzą swoje pieniądze na słuchawki stworzone przez młodziutką manufakturę, której nazwa w pierwszej chwili z niczym, ale to niczym im się nie kojarzyła. Mimo to, Amerykanie postawili wszystko na jedną kartę i zbudowali piękne, duże, komfortowe nauszniki wykorzystujące przetworniki planarne będące własnym opracowaniem Audeze, z muszlami wykonanymi z drewna, metalowymi elementami konstrukcyjnymi, skórzanymi obiciami padów i pałąka, grubymi kablami i opakowaniem w formie profesjonalnej, plastikowej skrzyneczki. Cudo. Marzenie. Ekstaza. Nic dziwnego, że pomysł chwycił. W ciągu dekady amerykańska firma naprodukowała tyle różnych modeli i specjalnych edycji, że aż ciężko je wszystkie zliczyć. Wokółuszne, dokanałowe, otwarte, zamknięte, drewniane, plastikowe, z fazorami, bez fazorów, te z pałąkiem od tamtych i tamte z przetwornikami od tych... Szczerze mówiąc, dawno się w tym wszystkim pogubiłem, a nowymi modelami Audeze interesuję się dopiero wtedy, gdy jest szansa usłyszeć świetny dźwięk za stosunkowo niewielkie pieniądze. Tak było na przykład z modelem LCD2 Classic - jednym z pierwszych, które odchudzono i odarto ze wszelkich zbędnych ozdóbek, zostawiając tylko to, co najważniejsze i obniżając cenę. Pod koniec ubiegłego roku zaprezentowano jednak coś zupełnie nowego - model o wiele mówiącym oznaczeniu LCD-1.

Ostatnie komentarze

  • Kuba

    Ciekaw jestem Państwa opinii o HiFiMAN HE-400S. Planarne, otwarte i mobilne, w sklepach od 1300 zł. Ale w ich przypadku widać duże oszczędności na jakości wykonania.
    0
Zobacz inne komentarze

Sennheiser Momentum 3 Wireless

Sennheiser Momentum 3 Wireless

Sennheiser na swoją renomę pracuje już ponad 75 lat. To marka na tyle znana, szanowana i przede wszystkim rozpoznawalna, że jej produkty praktycznie nie wymagają żadnej dodatkowej promocji. Wydaje się, że Niemcy mogliby po cichutku wprowadzić na rynek nowy model słuchawek, nie rozsyłając przy tej okazji żadnych informacji prasowych, nie organizując hucznych premier ani nie udostępniając sprzętu recenzentom, a melomani i tak szybko podłapaliby temat, chcąc jak najszybciej przekonać się cóż tym razem przygotował dla nich jeden z największych graczy w tej branży. W katalogu Sennheisera znajdziemy właściwie wszystko, od niedrogich nauszników i dokanałówek po hi-endowe modele zbudowane z myślą o najbardziej wymagających audiofilach. Obecnie każdy rozsądny producent mobilnego sprzętu audio stawia jednak na słuchawki, które mogą towarzyszyć nam wszędzie, oferując dobry dźwięk ze smartfona, tabletu lub komputera. Muszą być praktyczne, eleganckie i funkcjonalne - najlepiej bezprzewodowe i wyposażone w różnego rodzaju systemy, takie jak aktywna redukcja szumów czy obsługa asystentów głosowych. Niemiecka firma zrozumiała to już dawno temu, prezentując pierwszą generację słuchawek Momentum. Z jednego modelu wyrosła następnie cała seria zawierająca słuchawki nauszne, wokółuszne i dokanałowe, a później także bezprzewodowe. Ich najnowsza odmiana została wyposażona to nic innego, jak unowocześniona wersja oryginału - duże, uniwersalne słuchawki, które uruchamiają się natychmiast po rozłożeniu, rozpoznają moment ich założenia i zdjęcia, a dodatkowo zostały wyposażone w łączność Bluetooth 5.0, system NFC, układ redukcji szumów NoiseGard z funkcją Transparent Hearing, możliwość obsługi za pomocą aplikacji Sennheiser Smart Control, kompatybilność z asystentami głosowymi, takimi jak Siri czy Google Assistant oraz - uwaga, uwaga - możliwość pracy w połączeniu USB.

Ostatnie komentarze

  • Tomasz

    Kupiłem Sennheisery Momentum 3 kilka dni temu. Porównywałem sobie do dobrze ocenianych ATH-M50XBT. Cholera - było trudno, bo tańsze ATH nie są takie znowu spektakularnie słabsze, czasem może są nawet lepsze? Wygrał jednak design SM3 i poczucie, że do spotkania oko w oko (ucho w ucho) z głębokim base...
    5
Zobacz inne komentarze

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser Momentum 5 Wireless

Sennheiser Momentum 5 Wireless

Są w świecie audio produkty, których kolejne generacje pojawiają się tak regularnie, że właściwie można ustawiać według nich kalendarz. Co rok nowy smartfon, co dwa lata nowa wersja przetwornika, co...

Canor Verto D4S + Virtus I4S

Canor Verto D4S + Virtus I4S

Przymierzając się do zakupu hi-endowego systemu stereo, zwykle zaczynamy przeglądać katalogi producentów amerykańskich, niemieckich, brytyjskich, włoskich, francuskich, japońskich albo skandynawskich. W ostatnich latach do tego grona dołączyły także firmy chińskie,...

Matrix Audio ND-1

Matrix Audio ND-1

Jeszcze kilka lat temu kierunek rozwoju cyfrowego audio wydawał się całkowicie oczywisty. Skoro odtwarzacz sieciowy i tak potrzebuje przetwornika, a ten coraz częściej otrzymuje regulację głośności, wyjście słuchawkowe i kilka...

Bannery boczne

Komentarze

Dariusz
Bardzo dobry dźwięk.
Jacek
Sensu takich rozwiązań nie będę komentował, bo każdy musi przetestować to u siebie i zdecydować, czy jest różnica i czy jest warta wydania kolejnych pieniędzy. ...
pliki z głową
Wiele lat temu nie wierzyłem w cyfrowe audio. Cyfra to cyfra, więc bit to bit, a więc niech nikt nie p...., że jest inaczej. Nie ma prawa być inaczej. Ale pewne...
Wojtek
Słuchałem Diamondów 25, szukając kolumn do NAD-a C379. Konkurentami były B&W 603v3, Elac Carina i Vela, Audiovector QR3, Focal Theva3. Diamond 25 ładnie zgr...

Płyty

The Afghan Whigs - Soft Control

The Afghan Whigs - Soft Control

Przez jednych uznawany za kultowy, przez innych zupełnie nieznany. The Afghan Whigs nigdy nie należał do zespołów, które podbijały listy...

Newsy

Tech Corner

Obudowy głośnikowe w praktyce - rodzaje, właściwości, brzmienie

Obudowy głośnikowe w praktyce - rodzaje, właściwości, brzmienie

Zapewne niejedno z nas próbowało kiedyś przestawiać swoje kolumny głośnikowe w różne miejsca w mieszkaniu lub domu, aby sprawdzić, gdzie będą najlepiej grały. Oczywiście ma to sens, ponieważ rozmiar, akustyka pomieszczenia czy rozstawienie kolumn względem słuchacza i ścian mają kluczowe znaczenie dla ich brzmienia. Jednak czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się nad...

Nowości ze świata

  • One of the awkward realities of network audio is that streaming platforms can age much faster than the hardware built around them. A DAC, analog output stage or power supply may remain perfectly capable for years, while changes in licensing,...

  • Davis Acoustics is celebrating its 40th anniversary in 2026. The company was founded by Michel Visan, an engineer who had previously worked with brands including Audax and Siare Acoustique. From the beginning, his ambitions extended beyond building complete loudspeakers, with...

  • While much of the high-end IEM market seems determined to fit ever more drivers and technologies into increasingly elaborate shells, Noble Audio has decided to move in the opposite direction. Iris is a new universal in-ear monitor built around a...

Prezentacje

W sto lat od mono do multiroomu - Denon

W sto lat od mono do multiroomu - Denon

O historii sprzętu audio można się wiele nauczyć przeglądając dzieje firm, które tworzą go od wielu, wielu lat. Korzeni większości wynalazków stanowiących swoiste kamienie milowe w rozwoju technologii nagrywania i odtwarzania dźwięku należy oczywiście szukać w Europie i USA, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że życie dzisiejszych audiofilów nie...

Poradniki

Z krążka na dysk - wszystko o ripowaniu płyt CD

Z krążka na dysk - wszystko o ripowaniu płyt CD

Na rynku muzycznym i sprzętowym obserwujemy obecnie rewolucję, która wydaje się nawet ważniejsza, niż wprowadzenie pierwszych kaset magnetofonowych, płyt kompaktowych,...

Listy

Galerie

Dyskografie

Sade - Zmysłowa królowa elegancji

Sade - Zmysłowa królowa elegancji

Wyobraźcie sobie, że siedzicie w przyciemnionym klubie jazzowym w latach czterdziestych XX wieku. Mężczyźni noszą eleganckie, dopasowane garnitury, we włosach...

Wywiady

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Marcin Ostapowicz - JPLAY

Cyfrowe audio przeszło w ostatnich latach niesamowitą drogę. Kiedyś wystarczał komputer, skromna kolekcja plików na dysku i DAC podłączony przez...

Popularne artykuły