Atoll jest dla mnie specjalistą od wzmacniaczy. Wszystko jedno, czy mówimy o tańszych modelach, takich jak IN80 Signature i IN100 Signature, czy może o bardziej wypasionych konstrukcjach w stylu IN200 Signature lub AM300, pewien zestaw cech zawsze się powtarza - jest to sprzęt porządny, zaprojektowany i wykonany w tradycyjny sposób, może mało zachwycający z zewnątrz, za to imponujący w środku i podczas odsłuchu. Francuzi nie mają w zwyczaju fundować klientom rewolucji w sferze wzornictwa, nie stosują idiotycznie drogich gniazd, w nosie mają opowieści o wibroakustyce, ale dbają o to, co najważniejsze, trzymając się z dala zarówno od lamp, jak i wzmacniaczy pracujących w klasie D. Jeżeli szukacie porządnego, tranzystorowego piecyka, który jest zbudowany jak za starych, dobrych czasów, a do tego tle konkurencji wydaje się być całkiem rozsądnie wyceniony, to szukacie Atolla. Ze źródłami tej marki nie jestem aż tak dobrze obeznany. Przez dłuższy czas byłem przekonany, że Francuzi okopali się w obozie obrońców płyty kompaktowej. Byłem w błędzie. Atoll od dłuższego czasu inwestuje w przetworniki i streamery, odnosząc na tym polu sukcesy, jakich po tak skromnej firmie bym się nie spodziewał. Nic dziwnego, że w katalogu pojawiły się również systemy all-in-one. I nie mówimy tu o budżetowych samograjach mających dobrze prezentować się na komodzie pod telewizorem, ale o pełnowymiarowych urządzeniach łączących w jednej obudowie klasyczny wzmacniacz zintegrowany i nowoczesny odtwarzacz strumieniowy. Krótko mówiąc, ma to być propozycja dla audiofilów, którzy i tak rozważają zakup dwóch klocków, a tak mogą uprościć sprawę i zaoszczędzić sporo pieniędzy. Dlatego właśnie w moje łapska trafił topowy jednoczęściowy system Atolla - SDA300 Signature.
Melodika to polska marka, która od samego początku działalności opowiadała się za zdroworozsądkowym podejściem do sprzętu audio. Trzonem oferty są kable i akcesoria, jednak firma kojarzona jest też z bardzo popularnymi kolumnami, a od niedawna również głośnikami instalacyjnymi. Bez względu na to, o jakim produkcie mówimy, priorytet zawsze był taki sam - dać melomanom jak najwięcej dobrego dźwięku za jak najmniejsze pieniądze. Jeśli chodzi o okablowanie, Melodikę zawsze kojarzyłem z budżetową, ale wyjątkowo rozbudowaną serią Purple Rain. Przewody sygnałowe, głośnikowe, cyfrowe, zasilające, a nawet rozgałęziacze, adaptery, wtyki czy kable sprzedawane na metry - jest tu chyba wszystko. Podobają mi się też zwięzłe opisy skoncentrowane na kwestiach technicznych i parametrach. Konstrukcja, przewodniki, przekroje, ekranowanie, rezystancja - widzimy tu konkretne informacje, a nie pisane wierszem opisy brzmienia i opowieści o geometrii inspirowanej koncepcją yin i yang. Polityka no-nonsense i polska produkcja zaowocowały przystępnymi cenami, co przyczyniło się do sukcesu purpurowych kabli. Chcąc pójść odrobinę dalej, firma wprowadziła serię Brown Sugar. Obecnie zawiera ona siedemnaście pozycji, przy czym są to tylko i wyłącznie przewody głośnikowe i zworki zbudowane z ich wykorzystaniem. To dość niezwykłe, bo pomysł nie narodził się wczoraj, a mimo to nie doczekaliśmy się jeszcze ani jednego przewodu sygnałowego, cyfrowego lub zasilającego. Zamiast tego Melodika postanowiła zaprezentować - tak, zgadliście - kolejny kabel głośnikowy. Ale za to jaki!
Kupowanie słuchawek bezprzewodowych przypomina rozwiązywanie skomplikowanej łamigłówki. Wybór zestawów głośnikowych, wzmacniacza, streamera czy gramofonu to przy tym bułka z masłem. Zacznijmy od tego, że sprzęt stacjonarny nie musi pasować do naszej głowy, nie będziemy go nosić na co dzień i nie musimy się zastanawiać, jak będziemy w nim wyglądać. Do rozgryzienia mamy więc te problemy, na które natknęlibyśmy się podczas wybierania słuchawek przewodowych (mają być wokółuszne lub nauszne czy dokanałowe, otwarte czy zamknięte, a może składane lub wodoodporne), a do tego szereg kwestii związanych z technologią typową dla sprzętu bezprzewodowego - jakie kodeki obsługuje, jaki jest czas pracy na jednym ładowaniu, czy na pokładzie jest system aktywnej redukcji hałasu, tryb przezroczystości, sterowanie dotykowe, kompatybilność z asystentami głosowymi i tak dalej. Mało? W takim razie do równania dokładamy jeszcze mnogość i różnorodność dostępnych na rynku konstrukcji. W tym obszarze producenci elektroniki wyjątkowo zaciekle walczą o względy klientów, w związku z czym już od wielu lat praktycznie nie ma tygodnia, żeby na naszą redakcyjną skrzynkę mailową nie przyszła choćby jedna informacja o nowych słuchawkach bezprzewodowych. To sprawia, że osoba szukająca dużych, wygodnych, uniwersalnych nauszników otrzymuje w wyszukiwarce nie pięć czy dziesięć, ale kilkadziesiąt różnych modeli. I to już po nakreśleniu jakichś wstępnych wymagań i budżetu. Szaleństwo. Jedyne, co możemy zrobić, to starać się wybrać te najciekawsze i je testować. Przed nami kolejny kandydat - JBL Tour One M2.
Kilkukrotnie podczas swojej przygody z testowaniem i użytkowaniem słuchawek dochodziłem do punktu, w którym stwierdzałem, że to już opus magnum, punkt kulminacyjny i apogeum tego, czego potrzebuję. Wydawało mi się, że z danym modelem mogę zostać na długo, jednak prędzej czy później przychodził moment, w którym w moje ręce trafiał sprzęt zmieniający moje wcześniejsze myślenie. Ba! Często wywracał je do góry nogami. Tak było chociażby z dokanałówkami AG TWS04K, które po kilkunastu miesiącach zostały zmiecione z planszy przez wspaniałą konstrukcję macierzystej firmy, Final Audio Design ZE8000. Tutaj ciężko porównywać oba sprzęty, bo to jednak inna klasa i przede wszystkim przepaść cenowa, ale co z tego, skoro skutek jest taki, że TWS04K leżą teraz w kącie. Podobny scenariusz towarzyszył mi w przypadku nauszników Bang & Olufsen Beoplay HX, które po fali zachwytu również mógłbym już kilkukrotnie zmienić, nie podważając oczywiście w żaden sposób ich atutów i tego, że nadal z wielką przyjemnością z nich korzystam, zwłaszcza w porze zimowej. Tuż po publikacji testu dałbym sobie uciąć rękę, że lepszych słuchawek bezprzewodowych nie potrzebuję, a poza tym prawdopodobnie zbyt wielu takowych nie będę miał okazji wypróbować, bo dwa tysiące złotych z kawałkiem było cenowym sufitem. Dziś mamy natomiast takie rodzynki jak Mark Levinson Nº 5909 za 4899 zł, Apple AirPods Max za 3399 zł czy Focal Bathys za 3799 zł. Czy tym ostatnim również uda się przemodelować mój dotychczasowy światopogląd?
Audiolab to marka, która przez wiele lat funkcjonowała w oparciu o jedną serię produktów, a tak naprawdę jeden wyjątkowo udany wzmacniacz zintegrowany, 8000A. Odtwarzacz płyt kompaktowych, procesor kina domowego, przedwzmacniacz, stereofoniczna końcówka mocy, przystępne cenowo monobloki - brytyjska manufaktura mogła proponować audiofilom wszystko, a większość z nich i tak interesowała się tylko kultową integrą zaprojektowaną w latach osiemdziesiątych i modyfikowaną później w bardzo ograniczonym zakresie. 8000A był takim dinozaurem świata audio i do pewnego momentu nic nie wskazywało na to, aby Audiolab zamierzał podejmować kolejne próby zainteresowania klientów czymś, co nie jest nim. W pewnym momencie, a dokładniej w 2010 roku, coś wreszcie zaczęło się dziać. Bazowa seria została odświeżona przemianowana na 8200, a rok później firma pokazała światu coś z zupełnie innej beczki - przetwornik cyfrowo-analogowy M-DAC. Melomani bardzo go polubili, w związku z czym w katalogu zaczęły pojawiać się kolejne sprytne klocki, takie jak M-DAC+, M-ONE, M-CDT, M-DAC Mini czy M-DAC Nano. Prawdziwym hitem był i nadal jest jednak wzmacniacz zintegrowany 6000A, zaprezentowany wraz z transportem 6000CDT w 2018 roku. Integra cenowo plasująca się poniżej 8300A, ale wciąż zbudowana wyjątkowo solidnie i oferująca kilka udogodnień, takich jak wejścia cyfrowe czy łączność bezprzewodowa, dosłownie rozbiła bank, ale żeby było ciekawiej, niedługo potem seria rozrosła się o dwa kolejne klocki - odtwarzacz sieciowy 6000N Play i wzmacniacz z funkcjami sieciowymi 6000A Play. A skoro linia produktów plasująca się poniżej serii 8300 przyjęła się tak dobrze, kolejnym logicznym krokiem mogło być tylko przebicie tej bariery i rozszerzenie oferty w górę. Tak narodziła się seria 9000, której pierwszymi przedstawicielami są wzmacniacz zintegrowany 9000A i transport 9000CDT.
Prawdopodobnie nigdy byście się o tym nie dowiedzieli, bo tej daty nie zaznacza się czerwonym kolorem w kalendarzach, nigdzie nie ma żadnego oficjalnego licznika, nikomu na ekranie smartfona nie pojawi się powiadomienie o tej treści, a popularna wyszukiwarka nie przygotowała z tej okazji specjalnej animacji, ale dziś naszemu skromnemu magazynowi audiofilskiemu stuknęło dziesięć lat! Dokładnie 27 lutego 2013 roku tytuł "StereoLife" został oficjalnie zarejestrowany jako czasopismo i właśnie od tego dnia datujemy nasze przedsięwzięcie, choć sama strona powstała trochę wcześniej. Wówczas jednak przez myśl by nam nie przeszło, że pomysł się przyjmie, a witryna będąca najpierw blogiem, a następnie czasopismem publikującym newsy, poradniki, testy sprzętu stereo, wywiady, reportaże i recenzje płyt zyska tylu zwolenników zarówno wśród audiofilów i melomanów, jak i przyjaciół, którzy do nas dołączyli lub wspierają nas w taki czy inny sposób. "Ależ ten czas leci..." - chciałoby się powiedzieć, ale zamiast po raz kolejny pierniczyć bez sensu, postanowiliśmy uczcić tę wyjątkową rocznicę w inny sposób. Organizując huczną imprezę? Hmm, to może później. Najpierw podsumujemy dekadę naszej pracy, przyznając jubileuszowe nagrody specjalne urządzeniom, które zrobiły na nas największe wrażenie. Innymi słowy, nasze the best of the best.
Widzę, że znalazły się tu Audiovectory QR5, których jestem szczęśliwym posiadaczem. Jak dla mnie są one chyba najlepszymi kolumnami w stosunku jakość/cena. Przynajmniej kiedyś tak było, bo teraz widzę, że ich cena znacznie wzrosła.
Choć rynek sprzętu audio w naszym kraju jest niezwykle bogaty, a klienci mają do wyboru całe mnóstwo marek i modeli we wszystkich kategoriach i przedziałach cenowych, w sklepach regularnie pojawiają się urządzenia firm zupełnie nowych lub takich, które z powodzeniem funkcjonują od wielu lat, ale nigdy wcześniej nie miały u nas oficjalnego dystrybutora, w związku z czym nikt się nimi nie interesował. Dlaczego? Czasami naprawdę trudno powiedzieć. Jak to w życiu bywa, ostatecznie chodzi po prostu o zrozumienie filozofii danego producenta i wiarę w to, że polskim audiofilom jego sprzęt spodoba się na tyle, że będą skłonni go kupić. Jeśli chodzi o stosunkowo tanie gramofony, przetworniki czy słuchawki bezprzewodowe, ryzyko jest niewielkie, ale w przypadku klocków z pogranicza hi-endu trzeba być naprawdę przekonanym o ich wysokiej jakości, aby podjąć to ryzyko. Ilekroć więc dostaję informację o pojawieniu się nowej marki, której cennik zaczyna się od kilku, a kończy na kilkudziesięciu lub kilkuset tysiącach złotych, automatycznie zaczynam drążyć temat, bo takich zakupów nie robi się z nudów. Są tylko dwie możliwości: albo ktoś jest zwyczajnie głupi i właśnie utopił pół dużej bańki, albo dobrze wie, co robi - dokładnie oglądał, słuchał, odwiedził fabrykę, rozmawiał z projektantami i doszedł do wniosku, że czegoś takiego polscy audiofile jeszcze nie widzieli. Jeśli razem ze mną chcecie sprawdzić, jak jest tym razem, zapraszam do lektury, ponieważ jakiś czas temu do naszej redakcji trafił all-in-one debiutującej w Polsce marki Lindemann - Musicbook Combo.
Przeglądając rozmaite dyskusje i komentarze w sieci, a także czytając maile z prośbą o poradę w sprawie sprzętu stereo, zdarza mi się pomyśleć, że niektórych ludzkich wyborów zupełnie nie rozumiem. Jeden z moich dobrych znajomych szukał ciepłych kabli i po wielu odsłuchach kupił Nordosty. Inny zainwestował w bardzo fajny zestaw, a następnie ustawił go w dużym, pustym pokoju i doszedł do wniosku, że jest dobrze, a kupowanie dywanu lub okładanie ścian panelami akustycznymi to zabawa dla świrów. Ale w porządku - nie jest audiofilem i nie przeznacza każdej wolnej chwili na poszerzanie swojej wiedzy na ten temat, więc odpuszczam. Co innego, gdy ktoś uważa się za eksperta, po czym kupuje jakieś, za przeproszeniem, gówno. Wbrew pozorom, wcale nie jest to takie rzadkie zjawisko. Takie samo zdziwienie budzi we mnie sytuacja odwrotna - wiem, że w sklepach dostępne jest jakieś urządzenie, testowałem je, byłem nim szczerze zachwycony, wielu znajomych z branży podziela mój pogląd, a klienci i tak często wybierają coś, co jest gorsze, a do tego droższe. Siła reklamy? Zaufanie do bardziej rozpoznawalnej marki? Tak sobie to tłumaczę, gdy mówimy o urządzeniach stosunkowo nieznanych firm, jednak od czasu do czasu ofiarą takiej ciszy w eterze pada też wyjątkowo udany sprzęt pierwszoligowej marki. Tak było z Sennheiserami HD 660 S.
Szkoda, że brzmieniowo są podobizną HD 660 S, bo już miałem nadzieję, że to lepsze HD 650. Rozumiem ludzi, którym HD 660S nie przypadły do gustu, bo mnie też, ale mówię tu o ostatnich wypustach, bo grają inaczej niż te zaraz po premierze. Słuchałem obu i jest różnica na niekorzyść tych nowszych. Nie...
Muszę przyznać, że od pewnego czasu nie jestem na bieżąco z poczynaniami Audio Physica. Był taki moment, kiedy wiedziałem niemal wszystko na temat każdej nowej konstrukcji niemieckiej marki, a kiedy zakochałem się w brzmieniu pierwszego modelu Yara, później przesiadałem się już tylko na większe i droższe kolumny z tej samej stajni - najpierw Sparki, a później Tempo. Zresztą do dziś żałuję, że się ich pozbyłem. Równie dobrze mogłem je zostawić i pewnie do dziś ciężko byłoby mi znaleźć coś lepszego w porównywalnej cenie, ale wiecie, jak to jest z audiofilami - niby człowiek już złożył docelowy system, niby już sto razy obiecywał sobie i bliskim, że to koniec wydatków na sprzęt i akcesoria, a później coś zaczyna mu chodzić po głowie i przychodzi taki dzień, kiedy kolumn już nie ma. Gdybym wiedział, że dziesięć lat później niemal takie same Tempo z innym tweeterem, porządniejszymi nóżkami i kilkoma innymi bajerami będą kosztowały ponad dwa razy więcej, zastanowiłbym się.
Po niespełna dwudziestu latach recenzowania sprzętu audio rzadko kiedy odwiedzam sklepy z taką aparaturą, aby coś kupić. Jeśli już, najczęściej brakuje mi jakiegoś kabla albo czegoś w rodzaju płynu do czyszczenia igieł gramofonowych. Kiedy jednak szukam słuchawek, dla siebie lub kogoś bliskiego, z przyzwyczajenia zaczynam od przejrzenia aktualnego katalogu Sennheisera. Czy to sentyment, zaufanie do marki, czy może odruch wyrobiony dlatego, że praktycznie każdy model niemieckiego producenta, jaki miałem okazję testować na przestrzeni kilku ostatnich lat, był dobry, bardzo dobry lub wybitny - odjeżdżający konkurencji w zbliżonej cenie? Chyba wszystko po trochu. Mając na uwadze liczbę nowości, jakie wprowadza na rynek chociażby JBL, może się wydawać, że Sennheiser lekko przysypia, ale z drugiej strony jeżeli zastanowimy się, jakich słuchawek moglibyśmy potrzebować, Niemcy prawie zawsze mają nam coś do zaproponowania. Porządne bezprzewodowe pchełki? Są - True Wireless 3. Hi-endowe słuchawki wokółuszne? Są - HD 820 (można nawet dorzucić do nich wzmacniacz HDV 820). Przewodowe dokanałówki za rozsądne pieniądze? Są - IE 40 PRO. Dokanałówki z najwyższej półki? Są - IE 900. Może więc manufaktura z Wedemark nie wydaje na świat dziesięciu nowych produktów każdego miesiąca, ale kluczowe obszary ma obstawione i nawet jeśli wystawia do walki tylko jeden model, możemy być pewni, że jest to dopracowana konstrukcja, której trudno jest cokolwiek zarzucić i z którą zwyczajnie ciężko wygrać.
Niestety - muszę potwierdzić (chyba jedyną) krytyczną recenzję tego produktu, która ukazała się w jednym z polskich papierowych periodyków. Strasznie kiepsko to brzmi. Porównywałem z Shure Aonic 50 - w takim towarzystwie tych Senków w ogóle nie dało się słuchać. Szary, zmulony i nudny dźwięk. Nawet ...
Polska - jednym kojarzy się z górami, jeziorami i lasami, burzliwą historią, pięknymi miastami, pierogami, kiełbasą i gołąbkami, dla innych jest natomiast krajem nowoczesnym, przedsiębiorczym, pełnym energii i ludzi, którzy...
Sennheiser w swojej historii wydał na świat tyle świetnych słuchawek, że gdyby ktoś chciał ułożyć listę najważniejszych modeli wszech czasów, spokojnie mógłby stworzyć ją wyłącznie z produktów tej jednej firmy....
Niektóre firmy wchodzą do świata hi-fi frontowymi drzwiami, budując swoją legendę przez dekady wokół kilku wysokiej klasy wzmacniaczy, kolumn albo gramofonów, a potem ostrożnie poszerzając katalog o kolejne segmenty. Inne...
Bannery boczne
Komentarze
Bogdan
Byłem w MP3 Store na odsłuchu nastawiony, że chyba je kupię. Można by je wziąć dla samego wyglądu... śliczne są. Fakt - ten pomarańczowy kapsel tam nie pasuje, ...
@Artur - To jest raczej uzależnione od źródła. Jeżeli odtwarzacz ma konstrukcję symetryczną, prawdopodobnie warto będzie sprawdzić, czy połączenie XLR okaże się...
@Artur - Trzeba to sprawdzić na słuch i nie instalować w ciemno. Niestety znakomita większość wzmacniaczy z wejściami zbalansowanymi (obojętne, tranzystor czy l...
Jako były posiadacz Charybdis podpisuję się pod całym testem recenzji. Już wkrótce naprawię swój błąd i powrócę do nich ;) Nie słyszałem obiektywnie nic co grał...
Bowers & Wilkins to brytyjska marka założona w 1966 roku, specjalizująca się w kolumnach głośnikowych, słuchawkach, instalacjach custom installation i...
W dobie streamingu i dostępności cyfrowych plików audio mogłoby się wydawać, że słuchanie muzyki jeszcze nigdy nie było tak proste. W praktyce jednak, szczególnie dla bardziej wymagających użytkowników, to wciąż zaskakująco skomplikowana sprawa, zwłaszcza gdy chcemy połączyć wygodę korzystania ze smartfona z możliwościami bardziej zaawansowanego sprzętu audio. Jeśli chodzi o...
Lata osiemdziesiąte były dla branży hi-fi czymś w rodzaju złotego wieku - półki sklepów uginały się pod ciężarem urządzeń, z których wiele nazywamy dziś kultowymi, a każda licząca się firma miała w ofercie wzmacniacz, który może nie był najpiękniejszy i wykonany niczym szwajcarski zegarek, ale nie kosztował majątku i grał...
Który element systemu audio jest najważniejszy? Większość audiofilów z pewnością wskazałoby na zestawy głośnikowe. Inni powiedzą, że pierwszeństwo powinien mieć...
Dzień dobry. Z dużym zaciekawieniem przeczytałem na Państwa stronie test kabli zasilających Enerr Transcenda Ultimate i mam do Państwa pytanie. Posiadam listwę Enerr Performer z dedykowanym kablem Performer HC i przymierzam się…
Szanowna Redakcjo, pozwalam sobie do Państwa napisać w następującej sprawie. Otóż aktualnie słucham muzyki na zestawie złożonym z kolumn Pylon Audio Diamond 28, wzmacniacza Haiku Audio Sol 2 i odtwarzacza Arcam CD…
Dzień dobry. Zwracam się do Państwa z prośbą o poradę, w nadziei, że poruszona przeze mnie kwestia jest już przez Redakcję StereoLife dobrze przetestowana. Ostatnio w moim systemie pojawiła się końcówka mocy…
Dzień dobry. Proszę o poradę dotyczącą wymiany wzmacniacza w systemie składającym się z kolumn Audio Physic Tempo VI, wzmacniacza Baltlab Epoca 1v3, odtwarzacza Linn Ikemi, kompletu kabli Nordost Red Dawn i Neel…
Szanowna Redakcjo, wraz z najlepszymi życzeniami przesyłam prośbę o poradę. Mój system powstawał przez wiele lat. Obecny zestaw to wzmacniacz Accuphase E-800, odtwarzacz DP-600, streamer Rose RS250, kolumny Avalon Idea, okablowanie Zavfino…
Szanowna Redakcjo, jakiś czas temu wymieniając stary system kina domowego na nieco budżetowe, ale całkiem przyjemnie grające stereo postawiłem na kombinację wzmacniacza NAD C388 i kolumn Audiovector QR3. Niejako z rozpędu kupiłem…
Szanowna Redakcjo, szukam wysokiej klasy monitorów do zaadaptowanego akustycznie pomieszczenia o powierzchni 12 m². Zainteresowałem się monitorami Equlibrium Nano, ale niestety okazało się, że z trzech wyprodukowanych par dwie pracują u Państwa…
Szanowna Redakcjo, pozwalam sobie zwrócić się do Państwa z kilku powodów - po pierwsze na łamach Państwa magazynu znalazłem recenzję wzmacniacza, który posiadam (zdecydowałem się nań po lekturze owego artykułu i jestem…
Dzień dobry. Potrzebuję Państwa porady. Od jakiegoś czasu przymierzam się do zmiany swoich kolumn głośnikowych Tonsil Siesta. Im bardziej zagłębiam się w temat, tym wiem mniej - taki paradoks. W poszukiwaniu ciekawych…
Podobnie, jak amatorzy motoryzacji mogą wymieniać marki samochodów z Niemiec, Francji, Włoch czy Japonii, tak i miłośnicy sprzętu grającego przykładają dużą wagę do kraju pochodzenia kolumn czy wzmacniaczy. Audiofilowi nie jest to…
Jeśli chodzi o przystępną cenowo elektronikę audio, wszelkiego rodzaju wzmacniacze, amplitunery, odtwarzacze i zestawy kina domowego, Onkyo jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych i darzonych największym zaufaniem marek na naszym rynku. Jej ekspansja…
Jarocin kojarzy się melomanom z reaktywowanym niedawno festiwalem muzyki rockowej, jednak ma też szansę stać się stolicą niedrogich zestawów głośnikowych. Może nawet czymś w rodzaju nowej Wrześni, swoją drogą położonej całkiem niedaleko.…
Ostatnio na łamach naszego magazynu testowaliśmy sporo urządzeń adresowanych do audiofilów, więc dziś zejdziemy trochę na ziemię i sprawdzimy możliwości sieciowego amplitunera stereo zbudowanego z myślą o melomanach, którzy cenią sobie zarówno…
Pylon Audio to dość niecodzienne zjawisko. Wiele firm zajmujących się produkcją niedrogich zestawów głośnikowych o audiofilskim zacięciu to hobbystyczne, niemalże garażowe manufaktury. Są one w stanie podjąć rywalizację ze znanymi na całym…
Normandia, region leżący w północno-zachodniej części Francji, to nie tylko piękno przyrody, to też bogata historia. Obszar ten słynie przede wszystkim z jabłek i wszelkich ich przetworów (cydr i calvados), owoców morza,…
Sennheiser to bez wątpienia jedna z firm bez których trudno byłoby sobie wyobrazić funkcjonowanie rynku audio. W świecie słuchawek i mikrofonów to prawdziwy gigant, z którym naprawdę trudno jest rywalizować. Niemcy współpracują…
Lubimy odkrywać nowe marki i produkty, zarówno jeśli chodzi o urządzenia audiofilskie, jak i te bardziej popularne. Jest to w pewnym sensie przygoda, bo wszyscy wiedzą, czego można się spodziewać po kolejnych…
W świecie głośników Tannoy to prawdziwa legenda. Jego historia zaczęła się w 1926 roku i od początku była związana z elektroniką. Firma znana wówczas jako Tulsemere Manufacturing Company specjalizowała się w produkcji…
Chyba nikt w branży audio nie ma wątpliwości, że renesans płyt analogowych to coś więcej, niż chwilowa moda. Jedni mówią, że to tylko powracający po latach sentyment, inni upatrują wyższości płyt analogowych…
Podobno w sprzęcie audio najważniejsze jest brzmienie, ale nie oszukujmy się - nawet zatwardziałym audiofilom zdarza się kupować oczami, albo przynajmniej na podstawie wyglądu zewnętrznego wybierać kandydatów do odsłuchu. Jakie elementy najbardziej…
Do napisania krótkiego tekstu o bodajże najlepszym produkcie polskiej, socjalistycznej myśli technicznej skłoniła mnie lektura testu wzmacniacza Unitra Edward. Ostatnimi czasy modne stało się rewitalizowanie starych polskich marek audio. Pod ich szyldami…
Marantz to jedna z tych firm, które powinien znać każdy miłośnik muzyki i dobrego brzmienia. Jeden z wielkich graczy, którym na przestrzeni lat udało się zachować swój wizerunek i opowiadać swoją historię…
Większość audiofilów ceni gramofony za wyjątkowe, analogowe brzmienie. Uważają, że muzyka płynąca z winylowych płyt jest cieplejsza, bardziej wielowymiarowa i namacalna, dzięki czemu pozwala lepiej zrelaksować się podczas słuchania i dokładniej zrozumieć…
Czy smoki żyją tylko w legendach? Niekoniecznie. Niektóre smoki stają się legendami. Tak właśnie było z magnetofonem Nakamichi Dragon, przez wielu uznawanym za najlepszy kasetowy player wszech czasów. Dlaczego akurat ten magnetofon…
Poprzedni artykuł, w którym pisałem o amplitunerze kwadrofonicznym Sansui QRX-9001 wywołał spore poruszenie na StereoLife'owym Facebooku. Czytając pojawiające się tam wpisy naszych czytelników zauważyłem, że wielu wspomina o polskim urządzeniu tego typu,…
Tomasz Rogula jest założycielem firmy Zeta Zero i studiów nagraniowych TR Studios. Osobom, które kojarzą jedno lub drugie przedsięwzięcie w zasadzie powinno to wystarczyć, jednak - jak się domyślamy - przeważająca część…
Polski sprzęt audio - to hasło przeciętnemu obywatelowi naszego kraju kojarzy się ze wzmacniaczami, kolumnami głośnikowymi i gramofonami sprzed kilku dekad. Większość z nas wyobraża sobie piękne wieże Unitry, Diory czy Radmora,…
W ramach tegorocznego Międzynarodowego Tygodnia Słuchania Kaset Magnetofonowych najlepiej byłoby odkurzyć swoją kolekcję taśm, podłączyć magnetofon i przypomnieć sobie klimat...
Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych, zapoznając się z naszą polityką prywatności.
Adam