
Pewnego pięknego dnia dostałem z redakcji elektryzującą wiadomość - w Warszawie odbędzie się jedyna w Polsce i pierwsza na świecie impreza poświęcona tylko i wyłącznie na premierę najnowszego dziecka firmy Sennheiser, będącego ukoronowaniem ich siedemdziesięcioletniej historii, a jednocześnie kontynuacją i nawiązaniem do dzieła, które powstało w 1991 roku. Mowa tu o najnowszej wersji legendarnego Orpheusa, czyli o zestawie składającym się ze wzmacniacza i słuchawek, który miał ustawić poprzeczkę słuchawkowego dźwięku na poziomie, o jakim jeszcze nikt do tej pory nawet nie marzył. Jak myślicie, ile czasu się zastanawiałem, czy warto się wybrać na tę imprezę? Macie rację, w ogóle się nie zastanawiałem. Co więcej, zostałem wyznaczony do przetestowania tego wyjątkowego zestawu, co z przyjemnością czynię.

Temat vintage audio jest dziś niezwykle popularny i nie ma się co dziwić. Wobec zalewu plastikowej tandety, wielu melomanów zaczyna tęsknić za urządzeniami, które budowano i strojono w trochę inny sposób. Tym bardziej, że wiele z nich można kupić za rozsądne pieniądze. Nawet jeśli będą wymagały małej renowacji, może się opłacić. Sprzęt vintage kusi wyglądem i brzmieniem, a prawdziwi kolekcjonerzy szukają również modeli, które zmieniły rynek audio albo. Podobnie, jak w świecie samochodów, tak i tutaj o wartości danego modelu decyduje nie tylko stosunek jakości do ceny, ale także aspekt historyczny. Recenzowanie kultowych produktów jest marzeniem niejednego audiofila, jednak tak naprawdę okazuje się trudniejsze, niż testowanie nowych klocków. Te można wypożyczyć od dystrybutora, rozkręcić, a w razie awarii - naprawić lub odkupić. Ze wzmacniaczem nie produkowanym od trzydziestu lat tak łatwo już nie jest, dlatego na pierwszy ogień postanowiliśmy dać jedno z własnych znalezisk - niezwykłe "słuchawki" Sennheiser Surrounder Pro.

Cardas Audio to jedna z najlepiej rozpoznawalnych i darzonych największym szacunkiem firm w branży. Na budowaną latami pozycję składa się wiele czynników. W zasadzie wszystkie, jakie można sobie wyobrazić - innowacyjność, poszanowanie produktu i klienta, przedsiębiorczość, a także wierność pewnym ideałom, które zostały określone dawno temu i do dziś pozostają wkomponowane w DNA każdego produktu. Historia firmy założonej przez George'a Cardasa to bogata opowieść o kablach w ogóle. To zgłębianie wiedzy na temat zjawisk fizycznych zachodzących w przewodnikach, czerpanie inspiracji z natury, opracowywanie własnych rozwiązań czy umiejętność znalezienia w naszym skomplikowanym świecie czegoś, co warto zachować wbrew powszechnie panujacym trendom. Obiektem dzisiejszego testu są przewody, które dla samego producenta są pod wieloma względami wyjątkowe. Zapraszam zatem do krótkiej podróży do świata Cardasa, do której przymierzałem się od dłuższego czasu.

Jeśli chodzi o przystępną cenowo elektronikę audio, wszelkiego rodzaju wzmacniacze, amplitunery, odtwarzacze i zestawy kina domowego, Onkyo jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych i darzonych największym zaufaniem marek na naszym rynku. Jej ekspansja rozpoczęła się kilka lat po transformacji ustrojowej i trwa w najlepsze do dziś. Produkty japońskiej firmy są dostępne w prawie każdym porządnym sklepie ze sprzętem audio, wliczając w to trzy duże sieci hipermarketów elektronicznych i prawie siedemdziesiąt specjalistycznych salonów w całej Polsce. Taka skala działania jest efektem ubocznym popularności samych produktów, a ta nie wzięła się znikąd. Firma konsekwentnie prowadzi politykę dawania swoim klientom bardzo funkcjonalnego, bogato wyposażonego i porządnego sprzętu za bardzo uczciwe pieniądze. W katalogu znajdziemy również kilka hi-endowych perełek, ale generalnie Onkyo rządzi w segmencie popularnym.

Kolejny pełny system stereo w naszym teście to propozycja dla audiofilów o jasno sprecyzowanych oczekiwaniach. Było to dla nas jasne już od momentu, w którym zdjęliśmy kartony z palety. Rega i KEF - stuprocentowo brytyjskie brzmienie, w tym przypadku połączone z charakterystycznym dla wielu tamtejszych firm konserwatyzmem. Może nie jest to jeszcze tak oczywiste, kiedy spojrzymy na błyszczące obudowy monitorów LS50, ale dla każdego miłośnika sprzętu audio przekaz jest oczywisty - głośniki to już praktycznie klasyka, a elektronika Regi to nic innego, jak obietnica brytyjskiego grania w tym bardziej rockowym wydaniu. Tutaj została ona zapakowana w dwa małe klocki pachnące trochę stylistyką lat osiemdziesiątych. Teoretycznie powinniśmy otrzymać zestaw idealny do małych i średnich pomieszczeń, przeznaczony dla melomanów, którzy nie lubią się nudzić. A czy tak właśnie będzie?

Na początku przyznam się bez bicia i będziemy to mieli za sobą, dobrze? Jestem ogromnym fanem włoskiego sprzętu audio. Oczywiście nie tylko, bo w mojej pierwszej piątce znalazłyby się także urządzenia brytyjskie, polskie, japońskie i skandynawskie, jednak kiedy mam przetestować kolumny czy wzmacniacz ze słonecznej Italii, jestem do niego już z gruntu nastawiony pozytywnie. To samo zresztą obserwuję zwiedzając duże wystawy sprzętu audio. Nie mam na twarzy wymalowanej polskiej flagi, więc wykluczam różne narodowościowe uprzedzenia ze strony wystawców, a jednak to właśnie z producentami i dystrybutorami z Wielkiej Brytanii, Skandynawii, USA, Włoch i praktycznie całej Azji rozmawia mi się najlepiej. Włoski sprzęt to dla mnie przede wszystkim nietuzinkowe wzornictwo, przyjemne, ludzkie brzmienie i ekstremalnie wysoka jakość wykonania. Czasy, gdy na ich podejście do detali można było ponarzekać, dawno już minęły. Od wielu lat włoski sprzęt to przykład prawdziwie perfekcyjnej, europejskiej roboty. Sonus Faber, Albedo, Unison Research, Diapason, Pathos, Audio Analogue, Aqua, Diesis Audio, Chario, Torqueo Audio to tylko kilka marek, które wywołują u audiofilów szybsze bicie serca. Jest jednak firma, i to całkiem spora, od lat przez miłośników dobrego brzmienia niedoceniana - Opera.

Jedna z audiofilskich teorii głosi, że najciekawsze i najbardziej wyjątkowe produkty można znaleźć w katalogach wyspecjalizowanych firm, zajmujących się często wytwarzaniem tylko jednego rodzaju sprzętu, w ekstremalnych przypadkach - jednego modelu ulepszanego od lat. Urządzenia takie nie są dostępne w każdym sklepie, a ze względu na niewielką skalę produkcji są generalnie dość drogie, jednak często okazuje się, że rzeczywiście mają coś niezwykle cennego do zaoferowania. Jedną z takich wyspecjalizowanych manufaktur jest niemiecka firma Audium, wytwarzająca tylko jeden rodzaj sprzętu - kolumny. W dodatku wszystkie, bez wyjątku, zbudowane są na bazie głośnika szerokopasmowego, uzupełnionego dodatkowym głośnikiem niskotonowym. Poszczególne modele różnią się wielkością i stopniem zaawansowania użytych przetworników, ale oprócz tego w katalogu jest jeszcze jedna, wyraźna linia podziału - na zestawy pasywne, aktywne i półaktywne. Testowaliśmy już pierwsze, potem także te drugie, więc ostatecznie przyszła pora na trzecie. Reprezentantem linii kolumn półaktywnych będzie model Comp 7 Drive.

O ile w dzisiejszych czasach na rynku słuchawkowym co rusz pojawiają się nowe modele firm, o których dziesięć lat temu nikt nie słyszał, to mimo wszystko liderami pozostają marki, które istnieją całe dziesięciolecia i mają na swoim koncie techniczne rozwiązania, które przyczyniły się do rozwoju, a nawet zrewolucjonizowania technologii produkcji słuchawek. Jednym z takich producentów niewątpliwie jest Beyerdynamic, którego początki sięgają 1927 roku, kiedy to w Berlinie niejaki Eugen Beyer założył firmę Elektrotechnische Fabrik Eugen Beyer. Na początku fabryka zajmowała się produkcją głośników do kin, w których rozpoczynała się rewolucja - niedługo film niemy miał przejść do historii, a sale projekcyjne wypełniał dźwięk. Lecz to nie systemy kinowe miały przynieść Herr Beyerowi sławę.

Nasi stali czytelnicy z pewnością kojarzą już markę Soul Note. To niewielka, japońska manufaktura, która koncentruje się na sprzęcie ze średniej i wysokiej półki. W październiku ubiegłego roku mieliśmy okazję przetestować jedno z jej najciekawszych i zarazem najnowszych urządzeń - przetwornik cyfrowo-analogowy SD300 wyposażony w znakomity wzmacniacz słuchawkowy, moduł Bluetooth i przedwzmacniacz. Przekonanie nas do siebie nie zajęło mu długo, a po bardziej wnikliwych odsłuchach doszliśmy do wniosku, że to jedno z najbardziej wszechstronnych i audiofilskich urządzeń w swojej kategorii cenowej. Test kolejnych klocków tej marki był więc tylko kwestią czasu, a ponieważ Soul Note koncentruje się na klasycznych komponentach stereo, wybór padł na system złożony z odtwarzacza SC300 i wzmacniacza SA300.

Rynek słuchawek dokanałowych rozwinął się w ostatnich latach niesamowicie. Słuchawki traktowane początkowo jako niezbędny dodatek do przenośnego odtwarzacza czy telefonu, za sprawą kilku firm i samych użytkowników ceniących sobie ich walory praktyczne, zaczęły być wkrótce postrzegane jako konkurencja dla dużych nauszników. Proces dopracowywania technologii produkcji miniaturowych przetworników pozwolił na wprowadzenie takich wynalazków, jak dokanałówki z trzema, czterema czy pięcioma przetwornikami w jednej obudowie, obok których pojawiły się przetworniki armaturowe. W hi-endowe pchełki zaczęli wchodzić mainstreamowi producenci słuchawek, jak AKG czy Sennheiser, nie wspominając o wyspecjalizowanych firmach takich, jak choćby Final Audio Design. Dziś dokanałówki za kilka tysięcy złotych nikogo już nie dziwią, jednak wciąż największym zainteresowaniem cieszą się modele w cenie 300-500 zł.
Cliff