Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Atlas Mavros + Mavros Ultra

Atlas Mavros + Mavros Ultra

Wielu melomanów uważa, że poruszanie się po świecie sprzętu audio jest niezwykle trudne, a dojście do celu wymaga niezwykłego szczęścia lub opanowania umiejętności odróżniania wartościowego sprzętu od drogiej tandety oraz łączenia poszczególnych urządzeń w taki sposób, aby pokazywały jak najwięcej zalet, dając upragniony efekt synergii. Jeżeli tak, to proces dobierania do takiego systemu właściwego okablowania można porównać chyba tylko do próby ucieczki z labiryntu w środku nocy i z prawym butem przywiązanym do lewego. Nawet jeśli poświęcimy wiele czasu, aby zbadać temat, przeczytamy wiele testów i artykułów tłumaczących zawiłe kwestie techniczne, trafienie za pierwszym razem jest praktycznie niemożliwe. Wybrane kable mogą zagrać jak marzenie w jednym systemie, a w drugim wypaść znacznie, znacznie gorzej. Żeby było jeszcze trudniej, coraz ciężej jest odróżnić wartościowe przewody od wynalazków wprowadzanych na rynek przez szarlatanów lub cwaniaczków liczących na szybki zysk. Tym pierwszym wydaje się, że po miesiącach odsłuchów drutów wykonanych z przetopionej figurki afrykańskiego czarodzieja odkryli coś, czego nie zauważył nikt inny. Dorabiają do tego wielką filozofię i uderzają do audiofilów, którzy lubią sprawdzać podobne dziwactwa. Drudzy uważają audiofilów za skończonych idiotów, którzy nie są w stanie odróżnić zaawansowanych technicznie przewodów od kabla z marketu budowlanego zapakowanego w wąż ogrodowy i gruby oplot. Dla niepoznaki konfekcjonują je drogimi wtykami Furutecha lub WBT. Wydatek spory, ale wystarczy jeden frajer, aby inwestycja zwróciła się razy trzydzieści. Tym bardziej doceniam firmy, które w swojej pracy kierują się pomiarami i faktami, a procesy produkcyjne oraz gotowe przewody opisują z dokładnością specjalistów od kryminalistyki. Cardas, Albedo, Nordost, Enerr, Tara Labs, AudioQuest, Kimber Kable, Equilibrium - mogą być drogie, mogą być tanie, może sprawdzą się w naszym systemie, może nie, ale przynajmniej nikt nam nie wciska ciemnoty. Podobno na listę godnych zaufania producentów należy wpisać jeszcze jedną firmę - Atlas. Ponieważ jednak jestem zbyt stary, aby wierzyć we wszystko, co mi się opowiada, postanowiłem sprawdzić to osobiście.

W materiałach informacyjnych przeczytamy, że firma mająca swoją siedzibę w miejscowości Kilmarnock w Szkocji nie tylko samodzielnie prowadzi badania dotyczące przesyłania sygnałów audio, ale także projektuje swoje przewody, a następnie produkuje je od początku do końca. Atlas posiada własny dział badawczy, gdzie przeprowadza pomiary i odsłuchy. Szkoci są dumni z tego, że ich manufaktura jest całkowicie niezależna, nie należy do żadnej azjatyckiej grupy kapitałowej ani nie korzysta z podzespołów używanych do produkcji kabli innych producentów. We własnym zakresie opracowuje przewodniki, izolacje, wtyki i technologie produkcji, co pozwala jej inżynierom uzyskać założone parametry elektryczne, a także łączyć ze sobą komponenty składające się na optymalny produkt w danym przedziale cenowym. Atlas przykłada szczególną wagę do szybkości propagacji fal audio w przewodach, zwracając uwagę na różnice między kablami od różnych producentów. Czynnikiem decydującym o tych różnicach jest zdaniem Szkotów pojemność elektryczna, zaś prace badawcze Atlasa zmierzają w kierunku jej konsekwentnego obniżania, głównie za pomocą dielektryków nowej generacji, na przykład mikroporowej pianki PTFE w ramach technologii HighV. Kolejnym autorskim rozwiązaniem firmy są wtyki i sposoby ich łączenia z przewodnikiem. Atlas opracował własne metody zimnego lutowania i zaciskania wtyków bez używania spoiwa. Jest też jednym z niewielu lub nawet jedynym producentem, który dopasowuje wtyki do przewodników pod kątem impedancji. Po wielu latach doskonalenia swoich przewodów szkocka manufaktura dorobiła się niesamowicie rozbudowanego katalogu. Dzięki temu możemy wybrać dowolny rodzaj kabla, a i tak zobaczymy prawdopodobnie kilka propozycji z różnych przedziałów cenowych. Najważniejsze są oczywiście flagowe serie Asimi i Mavros, stanowiące poligon doświadczalny we wdrażaniu nowych koncepcji szkockich inżynierów. Wybrane rozwiązania trafiają następnie do niższych linii Hyper i Equator.

Najlepsze kable Atlasa wyróżnia jeden istotny szczegół - kompatybilność z systemem Grun, którego zadaniem jest uziemienie przewodów, a konkretnie ich ekranowania. Technologia Grun zawsze występuje w parze z ekranowaniem Dual Drain zbudowanym z folii mylarowej, która osłania przewodnik od wtyczki do wtyczki i nie jest w żadnym miejscu zwijana, zaginana lub zniekształcana, jak to ma miejsce w każdym innym ekranowanym kablu. Jest to możliwe dzięki zintegrowaniu folii z ekranem dwóch żył uziemiających, które są wyprowadzane na zewnątrz kabla i podłączane do uziemienia. Żyły uziemiające zatopiono między ekranem z żyłek OCC a miedzianą folią mylarową. Uziemienie można podłączyć na kilka sposobów. Pierwszy to wersja bazowa, w której ekran wpinamy do nieużywanego gniazda RCA za pomocą kabla Grun zakończonego z jednej strony wtykiem RCA, zaś z drugiej strony złączami Grun. Opcja zalecana to połączenie do uziemienia we wzmacniaczu - za pomocą przewodu Grun zakończonego widłami z jednej strony i złączami Grun z drugiej. Najwyższą wydajność da nam jednak podpięcie się do uziemienia sieci elektrycznej za pomocą wtyczki Schuko ze złączami Grun. Wtyczka ta nie ma tradycyjnych bolców wchodzących w otwory L i N gniazda zasilającego. Jedyne elementy stykowe łączą się z uziemieniem, dzięki czemu cała instalacja jest stuprocentowo bezpieczna. Aby ułatwić użytkownikowi zadanie, z wtyczki Schuko wystają dwa 30-cm przewody zakończone złączami Grun. Jedna wtyczka może zatem posłużyć do uziemienia pary interkonektów lub kabli głośnikowych - lewego i prawego. Ciekawostką są także przewody uziemiające zakończone niewielkimi widełkami. Dzięki nim można uziemić na przykład przedwzmacniacz gramofonowy lub przetwornik, który zamiast klasycznego gniazda IEC ma zwykły zasilacz wtyczkowy. Ponieważ wszystko to i tak powinno zetknąć się z bolcem lub blaszką uziemiającą w gniazdku, Atlas oferuje wiele wariantów kabli Grun, wliczając w to przedłużacze i rozgałęziacze z różnymi końcówkami.

Czemu to wszystko ma służyć? Producent twierdzi, że jedną z największych przeszkód w osiągnięciu poziomów wydajności, do jakich jest zdolny nasz sprzęt są zakłócenia RFI (radiowe) i EMI (elektromagnetyczne) oraz szum na uziemieniu sygnału. Jego głównymi źródłami są zakłócenia w zasilaniu sieciowym i połączeniach uziemienia komponentów, a także telefony komórkowe, ładowarki, routery Wi-Fi i inne urządzenia znajdujące się zarówno w naszym domu, jak i poza nim. Kable audio - w tym ich warstwy ekranujące - zbierają te zakłócenia niczym anteny, a uziemienie ekranu ma przynieść słyszalne obniżenie poziomu zakłóceń, uwalniając potencjał sprzętu hi-fi. Niektórzy powiedzą, że Atlas nie odkrył tutaj nic nowego, bo wielu producentów oferuje kable lub zestawy głośnikowe, które trzeba podłączyć do uziemienia. Sęk w tym, że chyba nikt nie poszedł w tym temacie tak daleko, oferując klientom jeden spójny system współpracujący z wybranymi kablami z zupełnie różnych serii. Weźmy na przykład przewody głośnikowe. Z systemem Grun kompatybilne są trzy modele - Asimi Luxe, Mavros i Ascent. Z interkonektów do wyboru mamy trzy modele nazywające się nieco inaczej - Asimi Ultra Luxe, Mavros Ultra i Ascent Ultra. Do charakterystycznych, błękitnych kabelków uziemiających podłączymy także kabel Mavros USB, sieciowego Mavrosa Streaming Grun i - uwaga, to nie lada ciekawostka - przewód słuchawkowy Zeno Harmonic XLR. No i powiedzcie, że nie trzeba być świrem, aby siedzieć w nausznikach z kablem, którego izolacja jest podłączona osobnym drucikiem do gniazdka w ścianie... Ja postanowiłem pobawić się inaczej i wziąłem do testu klasyczny komplet składający się z przewodów głośnikowych Mavros i interkonektu Mavros Ultra.

Atlas Mavros + Mavros Ultra

Atlas Mavros + Mavros Ultra

Wygląd i funkcjonalność

Aby dowiedzieć się o audiofilskim okablowaniu czegoś więcej niż to, co można przeczytać w sieci, trzeba poznać ludzi, którzy je tworzą. Nie zawsze jest to możliwe, jednak ja miałem przyjemność rozmawiać z wieloma takimi zapaleńcami - Geoffem Merriganem (Tellurium Q), Georgem Cardasem (Cardas Audio), Rayem Kimberem (Kimber Kable), Grzegorzem Gierszewskim (Albedo), Piotrem Kwiatkowskim (Equilibrium, Enerr) i wieloma innymi przedstawicielami lub założycielami mniejszych manufaktur, takich jak Sevenrods, KBL Sound czy Ansae. I jedno wiem na pewno - kiedy konstruktor takich kabli unika mówienia o jakichkolwiek kwestiach technicznych, a zamiast tego pokazuje zdjęcia starych głośników szerokopasmowych i zaczyna opowiadać o tym, jak po zmianie wtyków Diana Krall zmaterializowała się w jego pokoju odsłuchowym, to znak, że trzeba brać nogi za pas. Każdy potrafi kreślić wizje niesamowicie wciągającego dźwięku, ale nie każdy wie, jak to osiągnąć. A jeśli wie, gwarantuję, że będzie potrafił wytłumaczyć to w zadziwiająco prosty sposób. Przekonałem się o tym, gdy ponad dwa lata temu poznałem dwóch dżentelmenów z Atlasa. Martin McCue i Kevin J. Kelly streścili mi całą swoją filozofię w kilku zdaniach. Ich zdaniem dobre kable to tak naprawdę cztery składniki - przewodniki, izolacja, konfekcja i technologia produkcji. Jeżeli zadbamy o jakość każdej z tych rzeczy, powinniśmy uzyskać dobre lub bardzo dobre kable. Oczywiście, dochodzą do tego takie sprawy, jak chociażby geometria czy ekranowanie, ale zdaniem sympatycznych Szkotów mają one znacznie mniejszy wpływ na brzmienie niż te cztery elementy, które można nazwać filarami filozofii Atlasa. Brzmi zadziwiająco skromnie, jak na kable, na które można wydać nawet kilkaset tysięcy złotych. Komplet złożony z 2,5-m pary flagowych przewodów głośnikowych Asimi Luxe i metrowego interkonektu Asimi Ultra Luxe w wersji RCA kosztuje - uwaga, zapnijcie pasy - 112994 zł. Opisywane Mavros i Mavros Ultra to przy nich taniocha. Za pierwszy w wersji 2,5-metrowej zapłacimy 13995 zł, a za metrowy interkonekt RCA - 6799 zł. Co ciekawe, odpowiedniki tych łączówek z wtykami XLR nie są przystosowane do współpracy z systemem Grun, a kosztują ciut więcej.

Kiedy testuję kable z tej półki cenowej, w pierwszej kolejności zwracam uwagę na opakowanie. Wprawdzie nic z tego nie musi wynikać, ale inwencja niektórych producentów nie zna granic, więc zawsze jestem przygotowany, że z kartonu wyjmę jakieś drewniane skrzynki wyłożone jedwabiem, metalowe puszki otwierane złotym kluczykiem lub skórzane walizeczki, które użytkownik mógłby przekazać żonie, aby zadała szyku w towarzystwie i zirytowała dumne posiadaczki torebek Chanel, Givenchy, Ralpha Laurena czy Karla Lagerfelda. Ale nie tym razem. Atlas nie zaszalał tak mocno, choć eleganckie pudełka i metki zawieszone na kablach za pomocą kolorowych sznureczków też prezentują się bardzo gustownie. Zupełnie jakbyśmy kupili drogą, szytą na miarę koszulę do garnituru. Same przewody również sprawiają wrażenie solidnych i dopracowanych. Oba kable są dość sztywne, więc od razu widać, że mamy do czynienia z litymi drutami. Ponieważ jednak z zewnątrz widzimy tylko czarny oplot, nasz wzrok kieruje się w stronę innych elementów, takich jak wtyki czy tuleje, w których przewody głośnikowe rozdzielają się na dwie żyły - czarną i czerwoną. W interkonekcie zastosowano piękne wtyki z korpusami w kolorze niebiesko-zielonym. Nie są zakręcane, więc ich podłączenie jest dziecinnie łatwe. Jeśli zaś chodzi o konfekcję głośnikowego Mavrosa, mamy tu nie lada ciekawostkę. Do testu dostarczono parę zakończoną złoconymi widełkami, jednak końcówki wtyków można odkręcić. I to na dwa sposoby. Pierwszym jest wykręcenie elementów stykowych, dzięki czemu zamiana widełek zajmie nam maksymalnie trzy minuty. Dawno temu widziałem takie cuda w kablach Tara Labs. Może dodatkowy gwint nie jest potrzebny z elektrycznego punktu widzenia, ale korzyści natury praktycznej są oczywiste. Nawet jeśli złamiemy banany, długo nie będziemy po nich płakać, a wielokrotnie przykręcane i odkręcane widełki będzie można zmienić na nowe (jedna sztuka kosztuje 89 zł). Patent z wymiennymi końcówkami nosi nazwę TMTS (Transpose Modular Termination System) i trzeba przyznać, ze jest bardzo sprytny. Drugi poziom to same korpusy wtyków. Można je odkręcić i wówczas naszym oczom ukazują się bardzo ładnie zarobione końcówki zatopione w czymś w rodzaju kleju, silikonu lub teflonu. Jeżeli jednak uznamy, że Mavrosy wciąż prezentują się mało ekstrawagancko, możemy zdecydować się na wersję Luxe wykończoną ręcznie przeszywaną skórą dostępną w różnych kolorach - kremowym, brązowym, hebanowym lub czerwonym. Czy ma to jakiś wpływ na brzmienie? Nie. Ale wygląda odlotowo.

Jeśli chodzi o system Grun, muszę przyznać, że trochę się w tym gubię. Atlas powinien przygotować jakiś przewodnik lub drobiazgowy katalog. Firma publikuje wprawdzie czytelne schematy łączenia Grunów z różnymi urządzeniami i w różnych wariantach uziemienia, ale w rzeczywistości nie jest to takie proste, jak sugerują obrazki. Opcja podłączania uziemienia do samego sprzętu jakoś średnio mi się podoba. Podpinać Gruny do jednego z nieużywanych gniazd RCA? No nie wiem... Jeśli nie ma innej możliwości, jest to jakieś wyjście, ale skoro już inwestujemy w kable z oryginalnym zestawem pomocniczych przewodów Grun, chyba warto poszukać czegoś lepszego. Ułatwienie będą mieli użytkownicy przedwzmacniaczy gramofonowych z trójbolcowym gniazdem USB. Wydaje się, że podpięcie przewodów Grun do zacisku uziemiającego przeznaczonego normalnie dla gramofonu nie powinno mieć negatywnego wpływu na działanie toru analogowego, a cała instalacja znacząco nam się uprości. Nie będziemy musieli kupować oddzielnej wtyczki Grun, bo od zacisku uziemiającego tę rolę przejmie kabel, którym zasilamy phono stage'a. Najlepsze - i takie połączenie zaleca Atlas - będzie jednak podpięcie się do uziemienia w listwie lub kondycjonerze, ewentualnie wykorzystanie do tego dowolnego gniazdka w ścianie znajdującego się w pobliżu naszego sprzętu. Niestety, dystrybutor nie przysłał mi elementu, który do tego służy - wtyczki Grun z dwoma przewodami zakończonymi odpowiednimi nakrętkami. Poradziłem sobie inaczej, ale od razu wiedziałem, że będę musiał kombinować.

W pudełkach z kablami głośnikowymi i interkonektem znalazłem natomiast kable z serii Grun, które ułatwiły mi robotę. Do głośnikowych dołączone były dwa przewody zakończone z obu stron złączami Grun, przy czym każdy z nich miał na końcu maleńki adapter z widełką. Do interkonektu dodano rozgałęziacz w kształcie litery "Y", ze złączami Grun na wszystkich końcach. Wydawało mi się, że od tego momentu pójdzie łatwo, jednak pozostał jeszcze jeden problem, którego nie przewidziałem - końcówki Grun przypominają koncentryczne złącza antenowe, w związku z czym występują w postaci męskiej (śruba) i żeńskiej (nakrętka). W dostarczonym do testu zestawie dominowały te drugie, więc dodatkowy rozgałęziacz przysłany przez dystrybutora do niczego mi się nie przydał. Przykręcenie kabli Grun do zakończeń wystających z interkonektów lub przewodów głośnikowych to bułka z masłem, ponieważ złącza mogą się swobodnie obracać. Wystarczy przytrzymać korpus i przymocować nakrętkę. Aby jednak wszystko szło tak gładko od początku do końca, należy upewnić się, że mamy komplet kabli z właściwymi złączkami na każdym końcu i że w żadnym miejscu przewody Grun nie okażą się zbyt krótkie. Innymi słowy, jest to układanka, której rozwiązania wymaga czasu lub pomocy fachowca, który dobrze wie, o czym mówimy. Dodam tylko, że żaden z opisywanych przewodów nie ma oznaczeń informujących o kierunkowości, w związku z czym łączówkę podłączyłem zgodnie z kierunkiem napisów na koszulkach termokurczliwych. Z głośnikowymi sprawa była jasna - zrobiłem to tak, aby wyprowadzenia systemu Grun znalazły się przy wzmacniaczu, a nie przy kolumnach. Dobra wiadomość jest taka, że przewodów z serii Grun jest tyle, że do każdego systemu uda nam się dobrać właściwy komplet. Zła jest natomiast taka, że firmowe przewody uziemiające tanie nie są. Przykładowo, metrowy adapter w kształcie litery "Y" kosztuje 899 zł, a za wtyczkę sieciową zapłacimy 779 zł. Nabywca opisywanego kompletu będzie więc musiał na dzień dobry wydać przynajmniej dwa tysiące złotych, aby skorzystać z systemu Grun. I to wszystko, aby uziemić izolację kabli! No, ale w końcu same Mavrosy tanie nie są, więc ich nabywca na pewno jakoś się po tym otrząśnie.

Do testu dostarczono parę zakończoną złoconymi widełkami, jednak końcówki wtyków można odkręcić. I to na dwa sposoby. Pierwszym jest wykręcenie elementów stykowych, dzięki czemu zamiana widełek zajmie nam maksymalnie trzy minuty. Dawno temu widziałem takie cuda w kablach Tara Labs. Może dodatkowy gwint nie jest potrzebny z elektrycznego punktu widzenia, ale korzyści natury praktycznej są oczywiste. Nawet jeśli złamiemy banany, długo nie będziemy po nich płakać, a wielokrotnie przykręcane i odkręcane widełki będzie można zmienić na nowe.

Czy poza ceną widzę tu jakieś minusy? Tak. Pierwszym jest duża sztywność szkockich kabli, praktycznie uniemożliwiająca ich montaż w ciasnych zakamarkach. Można się jednak domyślić, że zarówno ze względu na pozycję w katalogu, jak i opcję podłączenia dodatkowych przewodów systemu Grun, Mavros i Mavros Ultra nie zostały stworzone z myślą o audiofilach marzących o ustawieniu sprzętu w małej szafce pod telewizorem lub instalatorach przeciągających dziesiątki metrów kabli plastikowymi tunelami. W codziennym użytkowaniu sztywność Atlasów rekompensuje ich relatywnie niewielka grubość oraz fakt, że raz wygięty przewód zachowuje swój kształt. Jeśli chodzi o jakość wykonania, prawie nie ma się tutaj do czego przyczepić. Prawie, bo sposób montażu wtyków systemu Grun na samych kablach to moim zdaniem cios poniżej pasa. W hi-endowych przewodach to już jakaś tradycja... AudioQuest montował pojemniki z bateryjkami za pomocą grubych gumek, choć akurat same pojemniki były ładne i miały przyciski z diodami umożliwiającymi sprawdzenie, czy aby na pewno bateryjki wykonują swoją robotę. Atlas poszedł o krok dalej i przymocował złącza Grun plastikowymi obejmami dystansującymi i czarnymi opaskami zaciskowymi, czyli tak zwanymi trytytkami. Zupełnie jakby ktoś napracował się przy tych kablach, godzinami nakładał oploty i lutował wtyczki, wykonał koszulki termokurczliwe z firmowymi oznaczeniami, wydrukował instrukcje i piękne zawieszki, zamówił eleganckie pudełka, a na końcu popatrzył na dodatkowe druciki wystające z pięknych, metalowych tulejek i pomyślał "O, kurczę! Przecież to nie może tak latać, bo się urwie...", pobiegł do garażu po trytytki, zaciągnął je i przyciął nożyczkami. Pal licho te opaski... Przyjmijmy, że najprostsze rozwiązania są najlepsze (czasami to prawda), ale żeby chociaż ktoś ładnie je przyciął albo zamaskował całą tę "instalację"... W kablach za takie pieniądze nie powinno to mieć miejsca. Niedawno mocowałem trytytkami skrzynkę na listy i przysięgam, że zrobiłem to lepiej. Co ciekawe, na stronie Atlasa można zobaczyć zdjęcia przewodów, w których system mocowania dodatkowych drucików jest inny. W interkonektach - na rzepy, a w kablach głośnikowych - na gumową obręcz. Ponieważ dostarczone do testu egzemplarze były świeżutkie i pochodziły od nowego dystrybutora, domyślam się, że te prezentowane w sieci są starsze i Szkoci już w ten sposób ich nie konfekcjonują. Może rzepy i gumki nie wytrzymywały "prób obciążeniowych", na jakie narażali swoje kable niektórzy użytkownicy? Na tym nie kończą się różnice między kablami prezentowanymi na firmowych zdjęciach a tymi dostarczonymi do testu. Na stronie Atlasa interkonekt ma wtyki w kolorze błękitnym, a w tym, który dotarł do naszej redakcji były one zielonkawe. Należy także zwrócić uwagę na różne wtyki dostępne w systemie TMTS. Do wyboru mamy nie tylko banany i widełki, ale nawet różne odmiany takich końcówek. Mogą one być pokryte warstwą złota lub srebra, a banany są oferowane zarówno w formie "pełnych" bolców, jak i pustych w środku tulejek typu BFA. To akurat znakomita wiadomość dla posiadaczy urządzeń niektórych brytyjskich marek, takich jak Naim, Cyrus czy Exposure.

Atlas Mavros + Mavros Ultra

Atlas Mavros + Mavros Ultra

Brzmienie

Wielu producentów okablowania twierdzi, że ich produkty nie mają własnej sygnatury brzmieniowej, nie wprowadzają do dźwięku dodatkowych podbarwień i w najmniejszym stopniu nie ingerują w kształt odtwarzanych nagrań. Wszystkie te zapewnienia wydają się bardzo zachęcające - odwołują się przecież do celu, do którego teoretycznie powinien dążyć każdy audiofil. Rzecz w tym, że takie przewody praktycznie nie istnieją, a jeśli nawet wydaje nam się, że po ich podłączeniu brzmienie naszego systemu stało się bardziej neutralne, wciąż pozostaje mnóstwo pytań, na które chyba nie ma jednej dobrej odpowiedzi. Z jakiego poziomu startowaliśmy? Z jakimi kablami mogliśmy porównać te, których dźwięk staramy się przeanalizować (przecież jakieś musieliśmy wcześniej mieć)? Czy nasze obserwacje potwierdziłyby się, gdybyśmy mieli inne kolumny lub wzmacniacz? Skoro teraz brzmienie wydaje nam się bardziej neutralne, to jakie było wcześniej? Jeśli zbyt ciepłe i gęste, to może omawiane kable grają chłodno i lekko? A może wcześniej nasz system grał już dobrze i jedyna różnica jest taka, że teraz pod wieloma względami gra trochę lepiej? Naprawdę, kiedy zaczniemy się nad tym zastanawiać, jedna odpowiedź generuje pięć kolejnych pytań. Z doświadczenia wiem, że zbudowanie neutralnego, zupełnie przezroczystego systemu, w którym sprawdziłyby się takie "idealne" przewody wymaga sporego zaparcia, wielu godzin odsłuchów i odrobiny szczęścia. Dlatego nie jestem przeciwnikiem kabli, które grają "jakoś" i - przy zachowaniu prawidłowej równowagi i umiaru w przyozdabianiu dźwięku swoim charakterem - potrafią sprawić, że coś się przed nami otworzy. Atlas na szczęście nie zamieszcza na swojej stronie bogatych opisów dotyczących tego, jak bardzo jego kable zbliżają się do nieuchwytnego absolutu. Szkoci nie twierdzą, że robią wszystko najlepiej, a każdy inny producent audiofilskiego okablowania powinien dążyć do takiego samego efektu, jaki udało im się osiągnąć. Dlatego do odsłuchu przystąpiłem z czystą głową i czystą kartką, na której zapisywałem swoje notatki.

Zacząłem od podłączenia interkonektu i kabli głośnikowych w zalecany przez producenta sposób, z wykorzystaniem uziemienia Grun. Miałem z tym trochę zabawy, ale zależało mi na tym, aby sprawdzić, co Mavros i Mavros Ultra potrafią zdziałać, gdy zrobi się użytek z tego - trzeba przyznać - dość oryginalnego rozwiązania. Chciałem nie tylko ocenić brzmienie testowanego kompletu, ale także trochę się z nim oswoić i zaprzyjaźnić, abym później mógł rozłączyć przewody uziemiające w jednym miejscu i zweryfikować soniczne walory systemu Grun, a właściwie to, czy w ogóle warto zawracać sobie nim głowę. Odsłuch w układzie rekomendowanym przez producenta szybko doprowadził mnie do prostego wniosku - mamy do czynienia z wysokiej klasy kablami, których brzmienie pasuje do produktu z tego przedziału cenowego. Jego charakter wydaje się być drugorzędną kwestią w porównaniu z tym, co czujemy od razu - trudnym do opisania, hi-endowym poczuciem luksusu i pełnego zadowolenia, jakie towarzyszy nam od pierwszych dźwięków. Szkotom udało się bowiem uzyskać fantastyczny balans między elementami decydującymi o tym, że odbieramy dźwięk jako bogatszy (przejrzystość, dynamika, stereofonia, kontrola basu) a tymi, które sprawiają, że każdej muzyki słucha nam się przyjemnie (barwa, płynność, głębia i to, co ogólnie można nazwać wysoką kulturą przekazu). W pierwszej chwili wydawało mi się, że brzmienie jest lekko złagodzone, ale czy to prawda? Może trochę... Mavros i Mavros Ultra mają w sobie coś, co bardzo mocno kojarzy mi się z kablami wykorzystującymi przewodniki z materiałów monokrystalicznych - organiczną barwę i spójność, która nijak nie chce wejść w konflikt ze szczegółowością. Naturalna średnica nie wiąże się tutaj ze spowolnieniem basu, a tym bardziej z przyciemnieniem czy zamazaniem górnej części pasma. Jeżeli mamy usłyszeć metal, usłyszymy metal. Jeżeli coś ma zapiszczeć i rozsiać po pomieszczeniu mocny blask, tak właśnie będzie. Z tym, że będzie się to odbywało w kontrolowany sposób, w świetle o lekko ocieplonej barwie, a każdy dźwięk, zanim dotrze do naszych uszu, zostanie wytarty z kurzu i delikatnie wypolerowany. Towarzyszy temu piękna, trójwymiarowa stereofonia rozpościerająca się na czarnym tle. Efekt jest taki, że słyszymy wszystko, co ważne i nie mamy poczucia, że jakaś porcja ważnych informacji jest przed nami ukrywana, ale jednocześnie jesteśmy zachęcani, aby bez pośpiechu delektować się muzyką, a nie słuchać jej na wyścigi, uruchamiając tryb analityczny i machać głową w lewo i prawo w poszukiwaniu kolejnych pisków, trzasków czy innych nieistotnych drobiazgów. Jeśli mógłbym użyć takiego porównania, jest to raczej klimat restauracji pięciogwiazdkowego hotelu niż gabinetu dentystycznego. Może i w tym drugim wszystko jest bardziej sterylne, ale wszyscy wiemy, gdzie wolelibyśmy siedzieć.

Jak łatwo wywnioskować z powyższego opisu, szkockie kable przypadły mi do gustu. Szybko się z nimi polubiłem, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że spory wpływ na moje wrażenia odsłuchowe miała konfiguracja redakcyjnego systemu. Auralic Vega G1, Hegel H20 i Audiovectory QR5 to trio, które niezależnie od odtwarzanego materiału oferuje naturalny, pełny, przejrzysty, przestrzenny i koncertowy dźwięk, któremu delikatne złagodzenie na pewno nie wyrządzi krzywdy. Kiedy mam ochotę na odrobinę relaksu przy muzyce, używam kabli Cardasa, kiedy chcę wycisnąć z niego więcej energii i czystości - zmieniam je na komplet okablowania Equilibrium, aczkolwiek w roli interkonektu pracuje przeważnie Albedo Geo, brzmieniowo plasujący się gdzieś pomiędzy Cardasem Clear Reflection a Equilibrium Pure Ultimate. Charakter przewodów Atlasa najbardziej przypominał mi to, co prezentują wysokie modele Albedo (Monolith Reference i wyższe), Harmonixa, Acoustic Zena lub Fadela (o ile ktoś jeszcze pamięta tę markę). Do pewnego stopnia pasowałby mi także Cardas, jednak mam wrażenie, że amerykańskie kable dają trochę więcej ciepła i gęstości, grając większym, nieco ciemniejszym dźwiękiem. Czy moje obserwacje byłyby odmienne, gdybym użył zupełnie innej elektroniki? Nie sądzę, choć wiadomo Mavros i Mavros Ultra raczej nie będą dobrym wyborem dla właścicieli systemów, którym zdecydowanie brakuje dynamiki, przejrzystości, szybkości i blasku. Skoro tak, jak powinien brzmieć zestaw, w którym szkockie druty się sprawdzą? Hmm... Musiałby oferować zdecydowany, namacalny, konkretny dźwięk, w którym brakuje co najwyżej odrobiny gładkości i ostatecznego szlifu, dzięki któremu będzie można wspiąć się jeszcze wyżej i uzupełnić jego zalety fantastyczną muzykalnością. Kable Atlasa są niczym drogi, doskonale skrojony garnitur. Na co dzień można być górnikiem, magazynierem, bokserem albo kierowcą wozu asenizacyjnego. To zupełnie nieważne. Bo jak się człowiek dokładnie umyje, ogoli i założy taki garnitur, to prezentuje się elegancko i nagle z twarzy jakby bardziej inteligentny. Może wtedy iść na randkę, do teatru albo startować w wyborach. A przecież to tylko kawałek materiału... Kabel to też tylko kawałek drutu, ale potrafi zrobić to samo.

Gdybym miał używać Atlasów dłużej, prawdopodobnie zadałbym sobie ten trud i podłączył uziemienie, bo pozwala ono postawić kropkę nad "i" - nadaje brzmieniu ostateczny szlif i wzmacnia poczucie obcowania z dość wyjątkowym produktem. Jeżeli jednak spodziewaliście się, że system Grun jest jakimś niesamowitym wynalazkiem, który zmienia punkt widzenia i stawia świat na głowie, polecałbym jednak zejść na ziemię lub wziąć szybki, zimny prysznic.

Na koniec zostawiłem sobie najciekawszy eksperyment - odłączenie uziemienia Grun. Próbę przeprowadziłem oczywiście kilka razy, aby mieć pewność, że rzeczywiście coś słyszę. Było to jednak łatwiejsze niż w przypadku porównywania interkonektów czy kabli głośnikowych, bowiem sprowadzenie wszystkich przewodów do jednego punktu i podłączenie uziemienia do gniazdka w ścianie pozwala na wykonanie tej zmiany w locie, bez potrzeby wyłączania odtwarzacza czy wzmacniacza, co wraz z prowadzeniem i podłączaniem kabli zawsze zajmuje parę minut. Wnioski? Pozbycie się uziemienia sprawiło, że dźwięk stał się bardziej płaski. Muzyczne tło nie było już tak czarne, a dźwięki pierwszoplanowe przytuliły się do kolejnych, głębszych warstw poszczególnych nagrań. Delikatnie ucierpiała także mikrodynamika i przejrzystość. W zakresie niskich tonów nie zauważyłem właściwie żadnych zmian. Należy jednak zaznaczyć, że wszystkie wspomniane wyżej różnice to już poziom rozbierania dźwięku na atomy. Innymi słowy, zmiany te miały raczej charakter kosmetyczny i nie wpływały na ogólny charakter brzmienia. Gdybym miał używać Atlasów dłużej, prawdopodobnie zadałbym sobie ten trud i podłączył uziemienie, bo pozwala ono postawić kropkę nad "i" - nadaje brzmieniu ostateczny szlif i wzmacnia poczucie obcowania z dość wyjątkowym produktem. Jeżeli jednak spodziewaliście się, że system Grun jest jakimś niesamowitym wynalazkiem, który zmienia punkt widzenia i stawia świat na głowie, polecałbym jednak zejść na ziemię lub wziąć szybki, zimny prysznic. Grun to po prostu fajny gadżet, który rzeczywiście coś daje i z którego warto skorzystać. Zaznaczam jednak, że skuteczność jego działania może być mocno uzależniona od warunków panujących w naszym pomieszczeniu odsłuchowym. Gdybym mieszkał w nowoczesnym bloku, w którym każdy sąsiad ma w domu po dwa routery, inteligentne rolety, klimatyzację połączoną z siecią Wi-Fi i całą masę innych urządzeń generujących takie czy inne zakłócenia, a w moim salonie sprzęt nie stałby na osobnym stoliku, ale obok komputera lub na komodzie z routerem, dekoderem, konsolą i soundbarem, wynik tego eksperymentu mógłby być inny. Z praktycznego punktu widzenia sytuacja jest jednak o tyle prosta, że Mavros i Mavros Ultra nie są produkowane w wersji bez Gruna, więc nie ma się nad czym zastanawiać - trzeba te dodatkowe kabelki podłączyć i cieszyć się brzmieniem zgodnym z zamysłem szkockich projektantów.

Atlas Mavros + Mavros Ultra

Atlas Mavros + Mavros Ultra

Atlas Mavros + Mavros Ultra

Budowa i parametry

Atlas Mavros to kabel głośnikowy zajmujący w ofercie szkockiej firmy drugą pozycję od góry. Został zresztą wykonany na bazie technologii zastosowanej we flagowym modelu Asimi. Krótko mówiąc, Mavros to kopia modelu Asimi, z miedzianymi przewodnikami zamiast srebrnych i bez luksusowych dodatków w rodzaju skórzanego kołnierza zewnętrznego. Wszystkie rozwiązania stworzone dla Asimi zostały przeniesione do Mavrosa w celu stworzenia kabla dużo tańszego, nadal hi-endowego, ale charakteryzującego się innym brzmieniem typowym dla przewodów wykonanych na przewodnikach z miedzi. Głośnikowy Mavros zawiera trzy pary splecionych ze sobą przewodników typu solid core wykonane z miedzi OCC (Ohno Continuous Casting) o bardzo wysokiej czystości. Jak przypomina producent, proces OCC został nazwany na cześć profesora Atsumi Ohno, który pod koniec lat siedemdziesiątych XX wieku odkrył, że po podgrzaniu metalu do wyższej temperatury a następnie jego szybkiemu schłodzeniu, uzyskuje się bardzo długie, pojedyncze kryształy. Zazwyczaj na długości około 125 metrów takiego przewodnika można znaleźć tylko jedną przerwę między kryształami miedzi lub srebra. W opisywanym kablu monokrystaliczne przewodniki są owinięte izolatorami z mikroporowatego PTFE o niskiej stratności. Mavros to drugi w historii firmy kabel, w którym użyto mikroporowatego teflonu. Jest on o 30% wydajniejszy od zwykłego teflonu jeśli chodzi o uzyskiwaną szybkość przesyłu sygnału. Poszczególne żyły są następnie skręcane tak, aby zmniejszyć zakłócenia elektromagnetyczne. Później cztery oddzielne przewodniki owija się bawełną i dodatkową warstwą papieru, a następnie na całość nakłada się izolację z PVC i czarny oplot zewnętrzny. Głośnikowy Mavros wykorzystuje firmowy system uziemienia Grun, współpracujący z ekranem Dual Drain. Koncepcja polega na zastosowaniu ekranu, który osłania przewodnik od wtyczki do wtyczki i nie jest w żadnym miejscu zwijany, zaginany lub zniekształcany, jak to ma miejsce w każdym innym ekranowanym kablu. Jest to możliwe dzięki zintegrowaniu z ekranem dwóch żył uziemiających, które są wyprowadzane na zewnątrz kabla i podłączane do uziemienia. Dzięki zastosowaniu ekranu z miedzi i folii mylarowej przewód ma zapewniać doskonałe odizolowanie od zakłóceń RFI. Kabel wyposażono także w ciekawy patent o nazwie TMTS (Transpose Modular Termination System), który pozwala na wymianę końcówek wtyków bez naruszania konfekcji. Mavros Ultra to interkonekt analogowy wykonany na bazie tych samych rozwiązań technicznych. Każdy z przewodów składa się z 6 wiązek utworzonych przez 12 wielożyłowych drutów oraz grubszego przewodu środkowego. Izolatorem jest mikroporowata taśma PTFE (teflon) nawinięta wokół przewodników rdzenia, a następnie ponownie pokryta i stabilizowana za pomocą ochronnego dielektryka FPE (elastyczny polietylen). Atlas twierdzi, ze taka technologia produkcji pozwala zachować wymaganą geometrię przewodników. Konfekcja odbywa się z użyciem firmowych wtyków RCA o niskiej masie i dużej przepustowości. Są one zaciskane i zgrzewane na zimno bez spoiwa lutowniczego, co ma zapewnić lepszą integralność sygnału.

Werdykt

Atlas Mavros i Mavros Ultra to kable, które oceniam jednoznacznie pozytywnie. Bardzo przyjemnie mi się ich słuchało, a poza tym - co tu dużo ukrywać - jest to świetna zabawka dla audiofila, który wie, czego szuka i nie da się omamić tanimi sztuczkami. Oprócz wysokiej klasy brzmienia otrzymujemy tu kilka ciekawych pomysłów, zaawansowaną technologię, materiały z najwyższej półki, niezwykle szczere podejście producenta do tematu i wyjątkowy gadżet w formie uziemienia Grun. Największym minusem jest oczywiście cena, ale z hi-endowymi kablami tak to wygląda nie od dziś - są albo drogie, albo stanowczo za drogie, albo nieakceptowalnie drogie. Inwestycja w takie okablowanie nabiera sensu, gdy pozostałe elementy systemu potrafią pokazać przeskok jakościowy między nimi a tańszymi i gorszymi drutami. W swoim zestawie jak najbardziej bym te przewody widział. Grun to intrygujący dodatek, który prawdopodobnie wymusi na nas wyjęcie z portfela kolejnych paru tysięcy, co w przypadku kabli służących wyłącznie jako uziemienie ekranowania zakrawa na absurd. Ale działa. Trochę. Niestety, w wielu hi-endowych systemach o każde "trochę" trzeba już walczyć, wydając znacznie większe pieniądze na kable, stoliki, platformy antywibracyjne i inne egzotyczne akcesoria. Jeżeli doszliście już do tego etapu, cena opisywanego kompletu nie zrobi na Was najmniejszego wrażenia, a dźwięk - powinien.

Atlas Mavros + Mavros Ultra

Atlas Mavros + Mavros Ultra

Dane techniczne

Atlas Mavros
Konstrukcja: Solid Multicore
Przewodnik: Miedź OCC 6N
Dielektryk: PTFE + PVC
Ekranowanie: Oplot z zaplatanej miedzi + folia mylarowa
Konfekcja: TMTS (Transpose Modular Termination System)
Pojemność: 111,14 pF/m
Induktancja: 0,3412 uH/m
Rezystancja: 0,0035 Ω/m
Średnica zewnętrzna: 10,22 mm
Cena: 12995 zł (2 x 2,5 m)

Atlas Mavros Ultra
Konstrukcja: Twin Multicore
Przewodnik: Miedź OCC 6N
Dielektryk: PTFE + FPE
Ekranowanie: Oplot z zaplatanej miedzi + folia mylarowa
Pojemność: 48,92 pF/m
Induktancja: 0,7256 µH/m
Rezystancja: 0,0181 Ω/m
Średnica zewnętrzna: 9,8 mm
Cena: 6799 zł (1 m)

Sprzęt do testu dostarczyła firma Rafko. W artykule wykorzystano zdjęcia udostępnione przez firmę Atlas i wykonane przez redakcję portalu StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy6

Spójność
Poziomy8

Muzykalność
Poziomy8

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo03

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy7

Cena
Poziomy6

Nagroda
sl-highend


Komentarze (1)

  • Tomasz

    Toż to - pomijając materiał przewodnika - bliscy kuzyni naszych rodzimych kabelków Argentum.

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
David Nauber - Classé

David Nauber - Classé

Nikogo nie powinno dziwić, że najbardziej rozpoznawalne marki w świecie sprzętu audio są zwykle tymi, które mogą wyznaczać trendy i koncentrować na sobie uwagę audiofilskiego środowiska, a czasami szokować oryginalnymi pomysłami lub produktami lepszymi i droższymi niż wszystko, co widzieliśmy wcześniej. Istnieje jednak jeszcze jedna grupa firm, które robią to...

Sunny Chang - Soundgil

Sunny Chang - Soundgil

Soundgil to jedna z firm, które skupiają się na jednej, jedynej rzeczy, ale robią ją wyjątkowo dobrze. W tym przypadku mówimy o kompaktowych zestawach głośnikowych będących w istocie miniaturowymi odpowiednikami hi-endowego systemu stereo. Jak na maleńkie, aktywne kolumienki, są projektowane i budowane w całkowicie bezkompromisowy sposób. Ich konstruktorzy chcieli skopiować...

Mads Klifoth - Audiovector

Mads Klifoth - Audiovector

Audiovector to jedna z firm, których kariera na polskim rynku wyraźnie przyspieszyła w ciągu kilku ostatnich lat. Teoretycznie nic nie stało na przeszkodzie, aby ta skromna, rodzinna manufaktura założona w 1979 roku stała się u nas jednym z ważniejszych graczy zaraz po transformacji ustrojowej, kiedy to głodni nowości i ciekawi...

Audiofil - jednostka chora i społecznie niebezpieczna

Audiofil - jednostka chora i społecznie niebezpieczna

Bycie audiofilem to świetna sprawa. Człowiek słucha sobie muzyki i dąży do tego, aby robić to w jak najlepszy sposób - wyciskać z niej jak najwięcej. Relaksujące zajęcie, które wzmacnia kontakt ze sztuką, zachęca do pogłębiania wiedzy, pobudza wyobraźnię i pozwala rozwijać się na wielu różnych płaszczyznach. Będąc audiofilem, można...

Gustavo Pires - Vicoustic

Gustavo Pires - Vicoustic

Gdybyśmy spytali audiofilów, który element systemu stereo jest ich zdaniem najważniejszy, większość z pewnością postawiłaby na kolumny, wzmacniacz lub źródło, ewentualnie - w przypadku tych najbardziej zakręconych - na coś takiego, jak kable, akcesoria zasilające lub podkładki antywibracyjne. Spora grupa odpowie jednak, że największy wpływ na ostateczny rezultat brzmieniowy ma...

Nowe testy

Poprzedni Następny
Marantz Model 30 + SACD 30n

Marantz Model 30 + SACD 30n

Zorganizowana na przełomie sierpnia i września premiera najnowszych komponentów stereofonicznych Marantza była jednym z najbardziej oczekiwanych wydarzeń tego roku. Choć przeprowadzono ją w formie wideokonferencji, firma dała zaproszonym dziennikarzom i...

Audio-Technica ATH-AWAS

Audio-Technica ATH-AWAS

Audio-Technica to jedna z firm, z której produktami stykam się wyjątkowo regularnie. Nie chodzi nawet o to, że pałam do tej marki jakąś nieuzasadnioną miłością. Japończycy po prostu wprowadzają na...

Naim Uniti Nova

Naim Uniti Nova

Patrząc na ostatnie poczynania Naima i popularność, jaką cieszą się głośniki sieciowe oraz systemy all-in-one tej marki, śmiało można powiedzieć, że świat klasycznych systemów audio dla zatwardziałych konserwatystów poniósł druzgocącą...

Bannery boczne

Komentarze

Grzegorz
Po ostatniej aktualizacji do 2.0 jest jeszcze lepiej.
Darek
Wypożyczony do przetestowania we własnych warunkach odsłuchowych. Uczciwie wyceniony. Oferuje sporo emocji biorąc pod uwagę tak małą konstrukcje. Może pozostani...
...
Gramofon z pierwowzorem ma tylko jedno wspólne - nazwę i ogólny wygląd. Cały gramofon jest produkowany na Tajwanie w Hanpinie. Jakość pewnie też Made in Hanpin....
A was?
Konstantin Stiepanowicz... A was? Konstantin Stiepanowicz...
Marek
Jestem ciekaw, czy w przedziale cenowym do 20000 zł byłby liderem. I jak by wypadł przy Moonie 390. Ktoś może ma doświadczenie w tej materii?

Płyty

The Ocean - Phanerozoic II: Mesozoic | Cenozoic

The Ocean - Phanerozoic II: Mesozoic | Cenozoic

Prawie dwa lata przyszło nam czekać na drugą część historii zapoczątkowanej przez The Ocean na poprzednim albumie. Pierwszą część fanerozoiku...

Newsy

BAT VK80i

BAT VK80i

Firma Balanced Audio Technology zaprezentowała długo oczekiwany przez miłośników firmy zintegrowany wzmacniacz lampowy. VK80i charakteryzuje się w pełni zbalansowaną architekturą,...

Tech Corner

Krótka historia płyty kompaktowej

Krótka historia płyty kompaktowej

Jak wyglądał świat w marcu 1979 roku? Andrzej Wajda kręcił "Panny z Wilka". Jan Paweł II był papieżem niecałe pół roku. Prezydentem USA był Jimmy Carter. W Nowym Jorku urodziła się Norah Jones. Atari wypuściło na rynek komputery Model 400 i Model 800. W salonach samochodowych pojawiły się Peugeot 505,...

Prezentacje

Muzyka dla pokoleń - Bryston

Muzyka dla pokoleń - Bryston

Przeglądając strony internetowe i katalogi firm zajmujących się produkcją audiofilskiego sprzętu, prawie zawsze zaglądam do zakładek opisujących ich historię i filozofię. Dziś podobno już niewielu ludzi zwraca na to uwagę, ale prawdziwi hobbyści na pewno interesują się wszystkim, co wiąże się ze sprzętem hi-fi. Sęk w tym, że nie każda...

Poradniki

Jak dbać o płyty winylowe

Jak dbać o płyty winylowe

W końcu nadchodzi ten piękny moment - gramofon skompletowany, odpowiednio ustawiony, podłączony i skalibrowany. Teraz tylko słuchać. Winylowa zabawa coraz...

Listy

Galerie

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Najpiękniejsze i najciekawsze gramofony świata

Większość audiofilów ceni gramofony za wyjątkowe, analogowe brzmienie. Uważają, że muzyka płynąca z winylowych płyt jest cieplejsza, bardziej wielowymiarowa i...

Dyskografie

Witchcraft - Zaklęcia ze Szwecji

Witchcraft - Zaklęcia ze Szwecji

Korzenie szwedzkiego zespołu Witchcraft sięgają 2000 roku. Wtedy właśnie Magnus Pelander - gitarzysta grupy Norrsken - postanowił oddać hołd swoim...

Wywiady

David Nauber - Classé

David Nauber - Classé

Nikogo nie powinno dziwić, że najbardziej rozpoznawalne marki w świecie sprzętu audio są zwykle tymi, które mogą wyznaczać trendy i...

Popularne artykuły

Vintage

Denon PMA-850

Denon PMA-850

W porównaniu z różnymi staroświeckimi cudeńkami prezentowanymi przez nas w tym dziale, Denon PMA-850 prezentuje się całkiem nowocześnie. Ciekawy zabieg...

Słownik

Poprzedni Następny

WAV

Format zapisu dźwięku cyfrowego zapoczątkowany przez koncerny Microsoft i IBM. Pliki mogą zawierać zarówno zapis skompresowany, jak i nieskompresowany, choć najczęściej spotykamy pliki nieskompresowane, zapisane w postaci PCM, a więc...

Cytaty

HansZimmer.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.