Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Tellurium Q Blue II

Tellurium Q Blue II

Z produktami marki Tellurium Q dawno już nie miałem realnej styczności, choć regularnie słyszę pytania o to, które jej kable najlepiej sprawdzą się z takim czy takim systemem. Odnoszę nawet wrażenie, że niektórzy melomani próbują znaleźć rozwiązanie tej zagadki w całkowicie błędny sposób - bez odsłuchu, tylko na podstawie recenzji, komentarzy użytkowników i porównywania ze sobą dziwacznych wykresów znalezionych w sieci - a mimo to są przekonani, że powinni kupić kable Tellurium Q. Szczerze mówiąc, zastanawiają się tylko nad tym, czy powinny to być przewody z serii Blue czy Black, albo Black Diamond czy Ultra Silver. A przecież dobrych lub nawet bardzo dobrych kabli na naszym rynku nie brakuje. Dlaczego akurat te? Biorąc pod uwagę fakt, że firma nie inwestuje setek tysięcy funtów w akcje promocyjne, reklamy w prasie branżowej czy sponsorowane posty w mediach społecznościowych (podczas pisania tego testu, jak zwykle, wielokrotnie wpisywałem w wyszukiwarkę różne hasła związane z kablami tej marki i ani razu nie wyskoczyła mi żadna reklama, a ostatnio dzieje się to niezwykle rzadko - przeglądając mój komputer, od razu wiedzielibyście, co ostatnio testowałem), zainteresowanie audiofilów jej przewodami wydaje się tak niezwykłe, że aż zagadkowe. O co chodzi?

Jako osobnik z natury podejrzliwy, przeprowadziłem małe śledztwo. Okazuje się, że gdzie by człowiek nie wsadził nosa i kogo by nie zapytał, z Tellurium Q wszystko jest w porządku. Klienci są zadowoleni, bo kable bardzo fajne, porządnie wykonane i grają dokładnie tak, jak chcieli. Niektórzy z nich nawet przy trzeciej czy czwartej wymianie okablowania postanowili trzymać się tej marki, wspinając się za każdym razem o jedno lub dwa oczka do góry. Recenzenci praktycznie zawsze oceniają te przewody pozytywnie. Widoczna na stronie producenta zakładka z recenzjami i nagrodami branżowych magazynów z całego świata mówi sama za siebie. Brytyjskie kable chwalą nawet dealerzy. Dystrybutor dba o ich dostępność i wszystkie zamówienia wysyła od ręki, dzięki czemu klienci nie muszą czekać. Ceny modeli z niższych serii są bardzo zachęcające, a tych wyższych - po prostu konkurencyjne. Jeśli chodzi o brzmienie, kable tej marki nie są "nakręcone" w jednym kierunku, dzięki czemu pasują do wielu różnych systemów. Zwroty praktycznie się nie zdarzają. Jeśli już, to zwykle po wypożyczeniu kilku kompletów w celu zostawienia sobie tego, który sprawdzi się najlepiej. W zagmatwanym, kablowym świecie marka Tellurium Q jest traktowana jako pewniak. Czy tak samo będzie z przewodami z nowej serii Blue II?

Tellurium Q Blue II

Tellurium Q Blue II

Wygląd i funkcjonalność

Tellurium Q jest jedną z firm, które deklarują, że w swojej pracy opierają się przede wszystkim na badaniach nad faktycznym procesem przepływu sygnału elektrycznego. Ciężko jednak te informacje zweryfikować, bowiem w firmowych materiałach nie znajdziemy ani pomiarów, ani danych technicznych, ani nawet słownych opisów przeprowadzonych badań. Brytyjczycy nie lubią się z nikim dzielić swoimi odkryciami, bo o wewnętrznej budowie kabli nie wiadomo prawie nic. Na stronie internetowej firmy możemy poczytać o tym, jak po raz pierwszy dostarczono kable do dealerów i jak entuzjastyczne były ich reakcje, jak szybko posypały się pierwsze zamówienia i ilu zadowolonych klientów napisało o swoich wrażeniach odsłuchowych, ale jeśli chcielibyśmy dowiedzieć się, czy w środku są druty z miedzi, srebra czy jakiegoś zupełnie egzotycznego materiału, jedynym sposobem będzie zakup kabli i rozprucie ich na części. Jedyne konkretne dane dotyczą dostępnych długości i cen. Audiofile z pewnością woleliby poczytać o czystości miedzi, geometrii, wysokiej klasy dielektrykach i innych tego typu szczegółach technicznych, jednak Tellurium Q wychodzi z założenia, że podawanie wszystkich danych i publikowanie w sieci przekrojowych zdjęć kabli doprowadziłoby do ich kopiowania. Użytkownicy wiedzą zatem tylko tyle, że priorytetem dla brytyjskich konstruktów jest walka ze zniekształceniami fazowymi - coś, o czym inni producenci okablowania piszą albo rzadko, albo wcale. Geoff Merrigan mówi prosto - jeśli nie wierzysz, że nasze kable mogą coś dać, nie słuchaj ich, a jeśli spróbowałeś i nie słyszysz różnicy - nie kupuj. Mimo to, wielu klientów najwyraźniej spróbowało i oceniło te przewody pozytywnie, dzięki czemu firma została wyróżniona biznesową nagrodą Królowej Brytyjskiej - Queen's Awards for Enterprise.

Choć nie jest to moje pierwsze spotkanie z przewodami tej marki, muszę przyznać, że takie podejście niezmiennie mnie irytuje. Tellurium Q może mieć na koncie pięćdziesiąt albo dwieście nagród, ale kompletny brak informacji na temat wewnętrznej budowy kabli pachnie amatorszczyzną i podsyca teorie spiskowe. Możliwe zresztą, że jest zupełnie niepotrzebny, a granie z klientami w otwarte karty w żaden sposób nie wpłynęłoby na poczynania konkurencji. Nie wierzę w to, aby jakiemukolwiek producentowi okablowania udało się w dzisiejszych czasach wymyślić coś, na co nie wpadł już ktoś inny. Mając na uwadze liczbę specjalistów pracujących w wielkich fabrykach i amatorów budujących kable na kuchennym stole, prawdopodobieństwo takiego zdarzenia jest praktycznie zerowe. Zresztą czego to my już w świecie audiofilskiego okablowania nie widzieliśmy... Były już nawet kable z węgla, druty z izolacją próżniową, grube węże z systemem akumulatorów podczepionych na rzepach, a ostatnio - kable zasilające z izolacją z "gwiezdnego pyłu" i cała seria przewodów z ekranem podłączanym osobnymi kabelkami do uziemienia. Tymczasem Tellurium Q uważa, że nie ma sensu dzielić się ze światem choćby podstawowymi informacjami na temat przewodników, wtyków i dielektryków, bo... No właśnie, ktoś mógłby tę wiedzę wykorzystać? Przepraszam, ale ja tego nie kupuję. Geoff Merrigan to bardzo sympatyczny człowiek, ale 90% słów wychodzących z jego ust to pierdzielenie o niczym. Nawet znalezienie sensownych informacji na temat różnic między poszczególnymi przewodami nie jest łatwym zadaniem. Tak na dobrą sprawę, na sto procent nie wiadomo nawet, czy kable z serii Silver II, Ultra Silver i Silver Diamond wykorzystują przewodniki ze srebra, czy tylko tak sugeruje ich nazwa...

Sprawy nie ułatwia oferta skonstruowana tak, że chyba tylko jej twórca rozumie, o co w tym wszystkim chodzi. Teoretycznie katalog Tellurium Q to dziesięć serii kabli podzielonych na cztery grupy. Ofertę otwierają serie Blue II, Ultra Blue i Blue Diamond, potem mamy Black II, Ultra Black II i Black Diamond, następnie Silver II, Ultra Silver i Silver Diamond, a na samym końcu czeka na nas już tylko flagowa linia Statement. Problem w tym, że kierując się wyłącznie cenami, powinniśmy to wszystko poprzestawiać. Przykładowo, kabel głośnikowy Blue Diamond jest droższy od modeli Black II, Ultra Black II, Silver II i Ultra Silver, więc ta prosta klasyfikacja "kolorystyczna" w ogóle nie trzyma się kupy. Żeby było ciekawiej, niektóre serie są bardzo rozbudowane, a w innych znajdziemy tylko kilka modeli. Cała rodzina Ultra Blue składa się z kabla głośnikowego, zworek oraz przewodu zasilającego. Nie ma ani jednego interkonektu, a tym bardziej czegoś takiego, jak kabel USB czy LAN. Sytuację dodatkowo komplikują "dwójki". W większości przypadków są to po prostu poprawione wersje oryginalnych przewodów, jednak to, że cała seria nosi nazwę Blue II, Black II lub Silver II, wcale nie oznacza, że każdy jeden modeli został ulepszony w stosunku do pierwowzoru. Weźmy na przykład linię Black II. Jeśli dobrze odczytuję informacje producenta, wychodzi na to, że jedynym udoskonalonym modelem wchodzącym w jej skład jest przewód głośnikowy. "Dwójkę" w symbolu otrzymały również zworki. Cała reszta w dalszym ciągu nazywa się "Black" (bez "II"). Z serią Blue II jest jeszcze inaczej. Tutaj każdy jeden model ową "dwójkę" w nazwie dostał, choć od poprzedników różnią się tylko interkonekty, kabel głośnikowy i bazujące na nim zworki. Kabel USB oraz łączówki cyfrowe - jeden z wtykami RCA, drugi z XLR-ami - są dokładnie takie same, jak modele z pierwszej serii Blue. Odnoszę wrażenie, że całe to zamieszanie jest wprowadzane celowo. No bo co stałoby na przeszkodzie, aby raz na zawsze zrobić z tym porządek - tak, aby klasyfikacja cenowa zgadzała się z klasyfikacją modelową, a dopisek "II" otrzymywały tylko te modele, które faktycznie zostały poddane modyfikacjom? Nie wiem. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że przewody z "dwójką" kosztują dokładnie tyle samo, co ich starsze odpowiedniki. Byłem już gotowy skrytykować firmę za wprowadzanie niewidocznych modyfikacji tylko po to, aby systematycznie podnosić ceny, ale nie - te właściwie się nie zmieniły.

Zobaczmy więc, co my tu mamy. Do naszego testu trafiły kable głośnikowe, zworki, interkonekt w wersji zbalansowanej i niezbalansowanej oraz kabel USB - w tym zestawieniu to akurat jedyny model, którego konstrukcja nie uległa zmianie względem oryginału, ale ponieważ tamtej łączówki nie testowałem, zupełnie mi to nie przeszkadzało. Interkonekt USB wyróżnia się na tle innych przewodów z tej serii zarówno wyglądem, jak i formą zewnętrznego oplotu ochronnego. Pozostałe druty z serii Blue II otrzymały gładkie koszulki w kolorze jasnoniebieskim (interkonekty analogowe), granatowym (interkonekty cyfrowe) lub fioletowym (głośnikowy i zworki), natomiast kabel USB ma czarny oplot, pod którym można wyczuć coś na kształt dodatkowej żyły owiniętej spiralnie wokół głównego przewodu. Spod czarnej siateczki prześwituje niebieska izolacja, natomiast wtyki zostały zabezpieczone koszulkami termokurczliwymi w kolorze czerwonym. Co ciekawe, tę samą barwę ma papier, w który zawinięto każdy z dostarczonych do naszej redakcji przewodów. Ot, taki gustowny smaczek. Same opakowania są dość standardowe - to zwyczajne kartony z naklejkami z nazwą i opisem znajdującego się wewnątrz kabla oraz ładnymi "okienkami", w które ręcznie wpisano długość i inicjały osoby odpowiedzialnej za kontrolę jakości. No właśnie - ponieważ jest to podstawowa seria przewodów Tellurium Q, spodziewałem się, że tu i ówdzie zobaczę jakieś niedoróbki, a przynajmniej oznaki oszczędności, jakie niestety w najtańszych kablach dostępnych na rynku powoli stają się normą. Ale nie. Kable są naprawdę porządne. Stosunkowo grube, eleganckie, ale - co najważniejsze - wykonane tak, że mucha nie siada. Sprawiają wrażenie jakichś takich, hmm... Ciasnych. Jakby nawet po dłuższym okresie użytkowania nic nie miało prawa się poluzować czy odpaść. Wszystko jedno, czy mówimy o kablach głośnikowych, czy interkonektach. Ze względu na stosunkowo dużą sztywność, łączówek raczej nie polecałbym osobom szukającym przewodów do ciasno zabudowanych instalacji, natomiast głośnikowy to pod tym względem rewelacja. Kabel w formie taśmy przypominającej fioletowy makaron tagliatelle można zginać i układać za stolikiem tak, jak tylko nam się podoba. Zworki zostały zakończone z jednej strony wtykami bananowymi typu BFA, a z drugiej - złoconymi widełkami. Posiadaczom kolumn wyposażonych w podwójne gniazda umożliwi to zastąpienie fabrycznych zworek w taki sposób, aby do jednej pary terminali można było podłączyć kable zakończone dowolnymi końcówkami. Jeśli będą to banany, trzeba będzie wetknąć je w te gniazda, do których zworki podłączyliśmy widełkami, a jeśli wybierzemy kable z widełkami, wystarczy wpiąć je tam, gdzie zworki wsadziliśmy bananami. Widać, że ktoś tutaj użył mózgu.

Spodziewałem się, że tu i ówdzie zobaczę jakieś niedoróbki, a przynajmniej oznaki oszczędności, jakie niestety w najtańszych kablach dostępnych na rynku powoli stają się normą. Ale nie. Kable są naprawdę porządne. Stosunkowo grube, eleganckie, ale - co najważniejsze - wykonane tak, że mucha nie siada.

Dystrybutor brytyjskiej marki twierdzi, że przewody z oryginalnej serii Blue wyjątkowo przypadły do gustu polskim melomanom. Można powiedzieć, że jest to sympatia wyrażona w kilometrach, bo właśnie o takiej skali zjawiska mówimy. Po raz kolejny okazuje się więc, że klientom nie przeszkadza przyjęta przez Tellurium Q polityka utrzymywania wszystkiego w tajemnicy ani fakt, że niektóre oznaczenia mogą de facto wprowadzać użytkownika w błąd. Jeżeli zgadza się to, co najważniejsze z punktu widzenia odbiorcy, a więc przede wszystkim jakość wykonania i brzmienia, żadnego problemu nie ma. Łatwo wyobrazić sobie, że przewody z serii Blue nie znalazłyby tylu nabywców, gdyby ich ceny nie były tak przystępne. Głośnikowy Blue II jest sprzedawany w cenie 99 zł za metr bieżący, a za fabryczną konfekcję (osiem wtyków bananowych typu BFA) zapłacimy tylko 60 zł. W przypadku standardowej pary o długości 2,5 m daje to kwotę 555 zł. Jak na audiofilskie kable, jest to śmiesznie niska kwota. Z takiego obrotu spraw szczególnie ucieszą się melomani potrzebujący dłuższych przewodów. Głośnikowy Blue II jest oferowany w dowolnych odcinkach co 0,5 m, w związku z czym za parę o długości 3,5 m zapłacimy 753 zł. Metrowy interkonekt RCA z nowej serii wyceniono na 950 zł, a wersję zakończoną XLR-ami - 1199 zł. Można się domyślić, że wynika to głównie z konfekcji. W wersji zbalansowanej zobaczymy bowiem bardzo porządne wtyki Neutrika. W obu przypadkach za każde dodatkowe pół metra trzeba będzie dopłacić 160 zł. Za cztery zworki o długości 30 cm zapłacimy 310 zł. I znów, jest to wręcz absurdalnie niska cena. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że konfekcjonowanie przebiega tu dokładnie tak samo, jak w przypadku dłuższego kabla głośnikowego. Do tego należy doliczyć opakowanie, transport i inne tego typu drobiazgi. Większości producentów audiofilskich przewodów za trzy stówki zwyczajnie nie chciałoby się tego robić, choćby nawet druty, wtyki i koszulki termokurczliwe z firmowymi oznaczeniami mieli dostać za darmo. Testowany kabel USB kosztuje 950 zł, jednak mówimy o standardowym odcinku o długości jednego metra. Jeżeli planujemy łączyć przetwornik ze stojącym nieopodal transportem cyfrowym, nie ma problemu, ale w większości systemów biurkowych, z komputerem w roli źródła, taka długość będzie niewystarczająca. Na szczęście dopłata za każde dodatkowe 0,5 m wynosi... 90 zł. Naprawdę, to nie błąd. Sytuacja powtarza się ze wszystkimi kablami USB i jedynym w katalogu Tellurium Q kablem LAN - dopłata za przedłużenie przewodu o pół metra to średnio 10% jego ceny. Aż nie wiem, co o tym myśleć. Że takie spoko te kable Tellurium Q, że producent nie zdziera z klientów kasy, czy że takie bezwartościowe, skoro pierwszy metr kupujemy za 950 zł, a drugi i każdy kolejny - już za 180 zł... Jak zwykle w takich przypadkach, udzielam głosu swoim uszom - niech one zdecydują, bo ja już zgłupiałem.

Tellurium Q Blue II

Tellurium Q Blue II

Brzmienie

Jeśli myślicie, że przynajmniej pod względem charakteru brzmienia brytyjskie kable trzymają się jednego schematu, jesteście w błędzie. Tellurium Q jest jednym z producentów, którzy - prawdopodobnie całkiem świadomie - oferują audiofilom przewody, które przy odrobinie szczęścia można dobrać do każdego systemu. I nie chodzi nawet o to, że wszystkie stawiają na wzorową neutralność, realizując ten cel tak dobrze, jak tylko jest to możliwe w realiach danego przedziału cenowego, a raczej o to, że w katalogu znajdziemy zarówno kable grające ciepło i przyjemnie, jak i te idące raczej w stronę neutralności lub bezkompromisowej rozdzielczości i dynamiki. Można więc śmiać się, że w poczynaniach Geoffa Merrigana brakuje konsekwencji, ale wyniki sprzedaży mówią same za siebie. Nie opowiadając się wyraźnie po jednej stronie, jak Cardas lub Nordost, ale oferując audiofilom wybór także w sferze brzmieniowej (czasami dwa lub trzy kable mogą kosztować tyle samo, ale grać inaczej), Tellurium Q może przyciągnąć zdecydowanie więcej klientów. Wystarczy tylko wyraźnie zakomunikować, co dzięki przewodom z danej serii otrzymamy, albo przerzucić to zadanie na dealerów, którzy w przystępny sposób będą potrafili wytłumaczyć melomanom różnice między poszczególnymi przewodami, ewentualnie od razu, na podstawie swoich doświadczeń, zasugerować do danego systemu takie i takie kable. I to działa, bo klientów coraz mniej interesują kwestie techniczne, a coraz bardziej - efekt końcowy, czyli to, co dostaną. Jeżeli będzie to zestaw grający dokładnie tak, jak sobie wymarzyli, membrany głośników mogą być wykonane ze sproszkowanych chipsów, a okablowanie - z przetopionej blachodachówki owiniętej słomą. Nie ma to właściwie żadnego znaczenia. Geoffa Merrigana możecie zapytać o przewodniki, ekranowanie, geometrię lub materiał używany do produkcji wtyków, a zacznie pierdzielić jak potłuczony. Ale jeżeli powiecie, że chcielibyście uzyskać brzmienie (tu proszę wpisać dowolną serię epitetów), natychmiast wskaże przewody, które właśnie tak grają.

Wydaje mi się, że nie jest to kwestia przypadku. Aby potwierdzić tę teorię, zapoznałem się z opisami brzmienia przewodów ze wszystkich serii i muszę powiedzieć, że dopiero w tym momencie wyłonił się z tego całkiem spójny obraz. Tańsze modele oferują stosunkowo ciepłe, przyjemne, muzykalne brzmienie, te wyższe idą w stronę neutralności, odsłaniając przed słuchaczem coraz więcej szczegółów i pokazując złożoność odtwarzanej muzyki, a najdroższe przewody dodają do tego najwyższej próby przejrzystość, szybkość i przestrzeń - tak, aby odejść jak najdalej od koncepcji kabla jako filtra, dając słuchaczowi dźwięk naturalny, czysty, zwinny i wolny od podbarwień. Czy faktycznie tak jest? Nie wiem, bo wszystkich kabli Tellurium Q nie testowałem, ale w przypadku modeli z serii Blue II moje obserwacje pokrywają się z opisem producenta. W firmowych materiałach przeczytamy, że wszystkie modele z tej rodziny charakteryzują się lekko ocieplonym, płynnym i muzykalnym brzmieniem. Że są to przewody wyrozumiałe dla różnych, nawet budżetowych systemów stereo. I cóż mogę dodać - dokładnie tak jest. Na pierwszy ogień poszedł standardowy zestaw złożony z głośnikowca i interkonektu z wtykami RCA. Po przesiadce z kabla głośnikowego Equilibrium Tune 33 Light i interkonektu Albedo Geo, który to "komplet" uważam za wybitnie neutralny, dźwięk delikatnie się uspokoił. Blue II dały się poznać jako kable ciągnące brzmieniowy kocyk w kierunku przyjemnego ocieplenia, z delikatnie uprzywilejowanym, ale też sympatycznie zagęszczonym i gładkim zakresem średnich tonów. Co ciekawe, nie wiązało się to z przesadnym zawężeniem sceny stereofonicznej. Wiele kabli o takim charakterze brzmienia funduje nam jednocześnie przestrzeń utrzymaną w klimacie ciasnego, zadymionego, jazzowego klubu, natomiast Tellurium Q Blue II pokazały, że poradzą sobie nawet z wielką symfoniką, nagraniami koncertowymi oraz soundtrackami, którym do pełni szczęścia potrzebny jest kinowy rozmach. Wszystko to się tutaj udało. Muzycy nie uderzali w siebie łokciami ani nie wchodzili sobie w paradę, przysłaniając raz jednego, raz drugiego. Mimo to, dźwięk wyraźnie trącił tym, co znam z tańszych przewodów Cardasa, Van den Hula i Fadela - pastelowymi barwami, zagęszczoną konsystencją, bliską średnicą, delikatnie wygładzoną górą pasma i poczuciem pełnego relaksu podczas odsłuchu. Powyższe obserwacje potwierdziły się później podczas odsłuchu interkonektu w wersji zbalansowanej, a także zworek, które z braku innego pomysłu (wszystkie trzy pary kolumn wykorzystywanych w naszej redakcji mają pojedyncze terminale) podrzuciłem koledze, który pobawił się nimi w połączeniu z monitorami ProAc Response DB3.

Blue II wylądują w systemach, których cena nie przekracza dziesięciu tysięcy złotych. Czasami będzie to nawet połączenie amplitunera sieciowego z sensownymi, budżetowymi zestawami głośnikowymi, takimi jak chociażby ELAC Debut Reference DBR62, Sonus Faber Lumina I, SA Saxo 5, Pylon Audio Ruby Monitor czy Mission ZX-2. I coś mi mówi, że sprawdzą się znakomicie.

Blue II należą do kabli, które fundują słuchaczowi wrażenie większej spójności i pełni brzmienia. Zachęcają do zatopienia się w fotelu lub kanapie na dłużej. Można nawet powiedzieć, że muzyka leciutko dzięki nim zwalnia - zupełnie jakby nagle nie liczyło się wyłapywanie wszystkich szczegółów, ale rozkoszowanie się treścią, barwą, wypełnieniem i trwaniem każdego dźwięku. Naturalnie, nie w każdym systemie się to sprawdzi. Gdybym miał na przykład wzmacniacz lampowy połączony z kolumnami o ciepłym i lekko przygaszonym brzmieniu, chyba nie byłby to mój pierwszy strzał. Potwierdził to odsłuch w systemie biurkowym, w którym na co dzień pracuje Unison Research Triode 25 połączony z monitorami Equilibrium Nano. Nie jest to w stu procentach sytuacja opisana powyżej, bo Triode 25 nie jest zupełnie stereotypową lampą, a miniaturowe kolumienki Equilibrium potrafią pokazać pazur i przyłożyć taką dynamiką i basem, o jakie nikt by ich nie posądzał, ale do tego systemu z oferty Tellurium Q na pewno wybrałbym kable, których nazwa zaczyna się od słowa "Silver". Blue II świetnie sprawdziły się za to w podstawowym systemie, w którym rolę źródła i przedwzmacniacza pełni Auralic Vega G1, moc zapewnia Hegel H20, a sygnał płynie do Audiovectorów QR5. No i teraz mamy prawdziwy mezalians - budżetowe kable bardziej pasowały do droższego systemu. Psikus, ale w tym przypadku zupełnie mnie to nie dziwi. Większość nabywców na pewno w takie rejony nie zabrnie. Blue II wylądują raczej w systemach, których cena nie przekracza dziesięciu tysięcy złotych. Czasami będzie to nawet połączenie amplitunera sieciowego z sensownymi, budżetowymi zestawami głośnikowymi, takimi jak chociażby ELAC Debut Reference DBR62, Sonus Faber Lumina I, SA Saxo 5, Pylon Audio Ruby Monitor czy Mission ZX-2. I coś mi mówi, że sprawdzą się znakomicie. Wygładzą dźwięk, nie odbierając mu prawidłowej dynamiki i nie chłonąc wszystkich szczegółów niczym gąbka. Przy odrobinie szczęścia powinny też zdjąć odrobinę suchości i zapiaszczenia, z czym posiadacze budżetowych wzmacniaczy i kolumn muszą, niestety, borykać się całkiem często. Wyjątkiem był kabel USB. Tutaj wciąż słychać było sporo gładkości, ale moim zdaniem ten przewód należałoby potraktować jako neutralny, bo leciutką tendencję do zaokrąglania krawędzi równoważyła tu bardzo fajna dynamika, a także przestrzeń i szybkość, szczególnie mocno rzucająca się w uszy w zakresie niskich tonów. Jeśli mam być szczery, to właśnie ten model mógłbym z czystym sumieniem zarekomendować każdemu, kto szuka dobrego kabla USB. Pozostałe mogę natomiast polecić posiadaczom systemów, którym nie brakuje już dynamiki i przejrzystości, ale spójności, gładkości i odrobiny przyjemnego ciepła - owszem. Blue II potrafią zgrabnie wypełnić tę dziurę i sprawić, że muzyki słucha się po prostu z większą przyjemnością. A jeśli nie o to chodzi w całej tej zabawie ze wzmacniaczami, kolumnami i kablami, to ja już nie wiem, o co.

Tellurium Q Blue II

Budowa i parametry

Tellurium Q Blue II to najnowsze dzieło brytyjskiej manufaktury specjalizującej się w produkcji audiofilskich kabli. Jeśli chodzi o szczegóły techniczne i parametry, w zasadzie na tym mógłbym zakończyć opis, bowiem Tellurium Q ma taką "politykę", że tego typu informacjami nie dzieli się z nikim. W tym momencie mocno zastanawiam się nad wprowadzeniem swojej "polityki" polegającej na nie opisywaniu produktów, o których nic nie wiadomo. Ale spokojnie - czegoś jednak się dowiedziałem. Producent twierdzi, że zmiany w konstrukcji wewnętrznej względem poprzedniej serii umożliwiają uzyskanie jeszcze lepszego brzmienia za bardzo przyzwoite pieniądze. W przewodach analogowych zmiany te objęły właściwie wszystkie elementy - przewodniki, ekranowanie, geometrię i materiał zastosowany w roli dielektryka. Producent informuje także, że w odróżnieniu od swojego poprzednika, interkonekt Blue II został stworzony jako samodzielny produkt, a nie zaprojektowany tak, aby najlepiej współpracował z "dedykowanym" kablem głośnikowym. Innymi słowy, firma zrezygnowała z koncepcji systemowej, oferując klientom łączówkę, która sprawdzi się nawet w systemach "obstawionych" okablowaniem innych marek. W ten sam sposób powstały zworki do zestawów głośnikowych. Będą one działały z dowolnymi przewodami zastosowanymi między wzmacniaczem a kolumnami, jednak najlepsze efekty mamy uzyskać właśnie w połączeniu z głośnikowym Blue II. Poza tym, eee... Ładne są te kabelki. Takie kolorowe. O, wiem! Głośnikowy i zworki mają kolor koszulki #3E3C8F, a interkonekty RCA i XLR - #006EC9.

Werdykt

Gdybym był złośliwy, mógłbym napisać, że Tellurium Q to znakomity przykład firmy, która odniosła sukces wyłącznie dzięki rzeczom niemierzalnym i w stu procentach subiektywnym - pozytywnym opiniom recenzentów, dystrybutorów, dealerów, a w końcu także samych klientów. Filozofia jest niejasna i oparta na czymś, co może napisać każdy. Badania nad przepływem sygnału i walka ze zniekształceniami fazowymi... No dobrze, ale jak konkretnie wyglądają te badania i jak udało się zwalczyć owe zniekształcenia? Cisza. Nie możemy powiedzieć, bo konkurencja tylko na to czeka! Opisy poszczególnych produktów to nic innego, jak zbiór deklaracji dotyczących brzmienia i fragmentów recenzji, a więc znów to samo - indywidualne wrażenia odsłuchowe. Geoff twierdzi, że kable grają tak, a Paul napisał, że lepszych w tej cenie nie słyszał. Gdyby chodziło o początkującą firmę, nawet nie wziąłbym tych kabli do testu. Uznałbym, że ktoś robi sobie jaja, a pod ładną koszulką jest pewnie radziecki kabel antenowy. Rzecz w tym, że w tym przypadku nie mówimy o pięciu albo dziesięciu pozytywnych opiniach zamieszczonych na zdychającym forum przez początkujących audiofilów. Zakładka z testami i nagrodami się nie kończy, a chętnych nie brakuje. Pierwsza dostawa przewodów z serii Blue II podobno już się rozeszła. I zupełnie mnie to nie dziwi. Za niewielkie pieniądze dostajemy bowiem bardzo eleganckie i porządnie wykonane kable, które robią to, co powinny - oferują brzmienie, które sprawdzi się w 90% budżetowych systemów. Jestem przekonany, że - podobnie, jak starsze modele - będą sprzedawane na kilometry. A czy w tej sytuacji miałoby jakiekolwiek znaczenie, gdyby na stronie producenta nagle pojawiły się szczegółowe opisy budowy wewnętrznej każdego przewodu, z przekrojami, średnicami, składem materiałowym i certyfikatem potwierdzającym czystość miedzi lub srebra? Odpowiedź wydaje się oczywista. Niniejszą recenzję możecie więc albo potraktować poważnie, albo dopisać do bogatego zbioru literatury, która na temat kabli Tellurium Q nie mówi zupełnie nic. Chyba, że subiektywne wrażenia w tej materii też mają jakieś znaczenie...

Dane techniczne

Kolor: Ładny
Przewodnik: Jest
Dostępne długości: Różne
Konstrukcja: Bardzo Zaawansowana
Cena: 950 zł/1 m (IC RCA), 1199 zł/1 m (IC XLR), 555 zł/2 x 2,5 m (głośnikowy), 310 zł/4 x 30 cm (zworki), 950 zł/1 m (USB)

Konfiguracja

Audiovector QR5, Equilibrium Nano, Pylon Audio Ruby Monitor, Marantz HD-DAC1, Auralic Vega G1, Hegel H20, Unison Research Triode 25, Sennheiser HD 600, Cambridge Audio CP2, Clearaudio Concept, Cardas Clear Reflection, Albedo Geo, Equilibrium Pure Ultimate, Enerr One 6S DCB, Enerr Tablette 6S, Enerr Transcenda Ultra, Enerr Transcenda Ultimate, Norstone Esse.

Sprzęt do testu dostarczyła firma Szymański Audio. W artykule wykorzystano zdjęcia udostępnione przez firmę Tellurium Q i wykonane przez redakcję portalu StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga5Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga3RownowagaStop

Dynamika
Poziomy6

Rozdzielczość
Poziomy6

Barwa dźwięku
Barwa5

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy8

Muzykalność
Poziomy7

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy7

Cena
Poziomy7

Nagroda
sl-rekomendacja


Komentarze

  • Brak komentarzy

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak wybrać wzmacniacz zintegrowany

Jak wybrać wzmacniacz zintegrowany

Każdy, kto zapragnął złożyć porządny system stereo, prędzej czy później stanie przed wyborem wzmacniacza. Urządzenie to jest niezbędnym elementem zestawu audio - wszystko jedno, czy mówimy o audiofilskich konfiguracjach za setki tysięcy złotych, czy o kolumnach aktywnych, soundbarach, a nawet głośnikach lub słuchawkach bezprzewodowych - wszędzie czai się element, który...

Roger Kessler - Piega

Roger Kessler - Piega

Piega to prawdopodobnie najsłynniejszy szwajcarski producent zestawów głośnikowych. Firma założona w 1986 roku przez Leo Greinera i Kurta Scheucha początkowo była typowo hobbystyczną, garażową manufakturą. Kurt skupił się na opracowywaniu pionierskich przetworników, natomiast Leo wziął na siebie sprawy związane z wzornictwem oraz finansami spółki. W pewnym momencie znakiem rozpoznawczym Piegi...

Cena wygody, czyli maleńki problem ze sprzętem bezprzewodowym

Cena wygody, czyli maleńki problem ze sprzętem bezprzewodowym

Słuchawki i głośniki bezprzewodowe to szczególna kategoria sprzętu grającego, niesłychanie ważna dla milionów ludzi, którzy chcą słuchać muzyki w wygodny sposób. Z punktu widzenia dziennikarza jest to także - obok streamerów, głośników sieciowych i nowoczesnych systemów all-in-one - wyjątkowo interesująca grupa urządzeń, w której widać postęp, świeżość, innowacyjność i walkę...

Bob Surgeoner - Neat Acoustics

Bob Surgeoner - Neat Acoustics

Audiofile zainteresowani niebanalnymi zestawami głośnikowymi często zwracają uwagę na zestawy Neat Acoustics - firmy założonej w 1989 roku przez Boba Surgeonera, który spędził większość swojego życia grając muzykę w różnych stylach, takich jak blues, rock, jazz, folk, country i bluegrass. Neat Acoustics posiada własne studio nagraniowe, w którym można nagrywać...

Czy ludzie... Czy my naprawdę nie słuchamy już muzyki?

Czy ludzie... Czy my naprawdę nie słuchamy już muzyki?

Jeśli zapytacie audiofilów, z jakimi problemami boryka się ta branża i co zagraża dalszemu rozwijaniu pasji, której oddają się od wielu lat, usłyszycie mnóstwo historii krążących wokół dwóch kwestii - pieniędzy i technologii. Aby słuchać muzyki, trzeba bowiem posiadać jakikolwiek sprzęt grający i wykupić dostęp do jednego z popularnych serwisów...

Nowe testy

Poprzedni Następny
Audio Physic Spark 6

Audio Physic Spark 6

Muszę przyznać, że od pewnego czasu nie jestem na bieżąco z poczynaniami Audio Physica. Był taki moment, kiedy wiedziałem niemal wszystko na temat każdej nowej konstrukcji niemieckiej marki, a kiedy...

Sennheiser Momentum 4 Wireless

Sennheiser Momentum 4 Wireless

Po niespełna dwudziestu latach recenzowania sprzętu audio rzadko kiedy odwiedzam sklepy z taką aparaturą, aby coś kupić. Jeśli już, najczęściej brakuje mi jakiegoś kabla albo czegoś w rodzaju płynu do...

Final Audio Design ZE8000

Final Audio Design ZE8000

Można powiedzieć, że jeszcze niespełna półtora roku temu byłem nausznikowym ortodoksem, który nie uznawał słuchawek dokanałowych. Moje podejście zmieniło się diametralnie, gdy w moje ręce wpadły "pchełki" AG TWS04K. Okazało...

Komentarze

Mariuisz
Brakuje tu jednego aspektu, który omijają również producenci. Chodzi o regulację barwy i balans. Nie każdy ma super słuch, nie w każdym wieku dobrze słyszymy wy...
Sebastian
Mam u siebie ten streamer podłączony od 2 dni optykiem do Topping DX3Pro+ i powiem, że w porównaniu ze źródłem jakim był laptop daje się usłyszeć większą głębie...
Daniel
A gdzie gramofony Pre-Audio? Czemu wszystkie są dobre, tylko nie nasze Polskie...
a.s.
Na Amazon Music Unlimited jest dużo muzyki w jakości lepszej od CD, mam wrażenie że większość, nie potrzeba do tego MQA.
Mike
Nawet to dobre, ale gdzie prawdziwe radio FM/DAB i Bluetoth LDAC bezstratny od Sony?

Płyty

Riverside - ID.Entity

Riverside - ID.Entity

W ubiegłym roku minęło sporo czasu, zanim pojawił się jakiś album, na który naprawdę czekałem. W bieżącym sytuacja jest zgoła...

Newsy

Tech Corner

Roon - Nowa jakość streamingu

Roon - Nowa jakość streamingu

Z badań i raportów dotyczących udziału poszczególnych nośników i platform w rynku muzycznym wynika, że pliki i serwisy streamingowe wyprzedzają konkurencję o kilka okrążeń. Temat nośników fizycznych wydaje się zamknięty i nawet ogarniająca cały świat moda na winyle i gramofony nie jest w stanie odwrócić losów tej wojny. O ile...

Nowości ze świata

  • Internationally acclaimed, high-end audio brand Cyrus Audio announces the most intelligent power supply it has ever designed; the long-awaited PSU-XR. The PSU-XR is the first power supply from Cyrus to have its own built-in microprocessor, enabling it to talk to...

  • FiiO launches the M11S hi-res portable music player. Featuring dual ES9038Q2M DACs, the M11S is able to decode up to 384kHz/DSD256 audio. The versatile M11S builds upon the success of previous award-winning portable audio players from FiiO. Alongside its 3.5mm...

  • Piega is probably Switzerland's most famous loudspeaker manufacturer. Founded in 1986 by Leo Greiner and Kurt Scheuch, the company was initially a typical hobbyist, garage-based manufactory. Kurt concentrated on developing transducers, while Leo took on design matters and the company's...

Prezentacje

Najeźdźca z północy - Hegel

Najeźdźca z północy - Hegel

Wydawałoby się, że w bardzo gęstej branży audio kompletnie nie ma już miejsca dla nowych graczy. Że wszystkie stołki obsadzone są sztywno, bez szans na zmiany. A jednak od czasu do czasu pojawiają się firmy, które potrafią zaintrygować i porwać audiofilów, odbierając klientów starym wyjadaczom. Jednym z producentów, który wkroczył...

Poradniki

Streaming krok po kroku

Streaming krok po kroku

W naszych poradnikach przerobiliśmy już temat podłączania komputera do systemu hi-fi, opublikowaliśmy też cały cykl artykułów o szeroko pojętym odtwarzaniu...

Listy

Galerie

Dyskografie

Wywiady

Popularne artykuły

Vintage

Garrard 301

Garrard 301

Czy to możliwe w erze błyskawicznego postępu technologicznego sprzęt grający wyprodukowany prawie 60 lat temu był uznawany za przykład urządzenia...

Słownik

Poprzedni Następny

Air Motion Transformer

AMT to typ przetwornika elektroakustycznego, którego konstrukcja przypomina głośniki wstęgowe. W odróżnieniu od klasycznych wstęg poruszających się w polu magnetycznym do przodu i do tyłu, tutaj membrana jest ukształtowana w...

Cytaty

GottfriedWilhelmLeibniz.png

Strona używa plików cookie zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Dowiedz się więcej na temat danych osobowych klikając tutaj.