Bannery górne wyróżnione

Bannery górne

A+ A A-

Mitchell & Johnson SAP-201V

Mitchell & Johnson SAP-201V

Historia powstania tego testu jest dość niestandardowa. Pewnego dnia podczas luźnej rozmowy z właścicielem wrocławskiego salonu Fusic zaczęliśmy narzekać sobie na różne zjawiska i zmiany zachodzące na rynku audio. Konkluzja była mniej więcej taka, że wszystko zmierza ku wyraźnemu podziałowi na porządnie zbudowane i dobrze brzmiące urządzenia z wysokiej półki, nie dla przeciętnego zjadacza chleba, oraz plastikową masówkę dla tych, którzy zadowolą się byle czym, oby tylko było tanie i najlepiej jeszcze z promocji. Postękaliśmy, pojęczeliśmy, nie wypiliśmy tylko piwa, bo przez telefon nie było jak. W pewnym momencie mój rozmówca jakby doznał olśnienia. "A pamiętasz takie wzmacniacze, jak Cambridge Audio A500 czy Creek 4330? Na pewno kojarzysz. No to wyobraź sobie, że ja teraz mam na półce dokładnie taki wzmacniacz. Jest brzydki, ale gra świetnie i kosztuje mniej, niż 2000 zł." Zaciekawiony, wyszedłem z propozycją testu. Dowiedziałem się jednak, że omawianego wzmacniacza z Fusica nie mogę otrzymać do testu ponieważ znajduje się on w ciągłym użyciu. Na szczęście nie był to jedyny egzemplarz sprowadzony do Polski, a ponieważ w przypadku produktów wydelegowanych do testu przez salon i tak warto aby przynajmniej jedna ze stron skonsultowała sprawę z dystrybutorem danej marki, uczyniliśmy to i po chwili otrzymałem informację, że Mitchell & Johnson SAP-201V będzie czekał na mnie w salonie firmy Decibel w Warszawie. To jak, bierzemy i słuchamy?

Elektryczna Pomarańcza okazała się być nie tyle sklepem, co prawdziwą galerią osobliwości. Znajdowały się tam urządzenia wśród których poczułem się jak w latach 90. Wzmacniacze TALK Electronics, odtwarzacz CR Developments, stare Roksany i Exposure'y, nieprodukowane od dawna kable Nordosta czy kolumny Monitor Audio, których nie pamiętają nawet najbardziej wąsaci audiofile. Większość z nich można było kupić za grosze. Sam nawet zastanawiałem się czy nie łyknąć jakiegoś interkonektu. Ale to nie koniec ciekawostek. Jeśli traficie akurat na właściciela firmy, będziecie mieli kabaret na żywo i to całkowicie za darmo. Ja zastałem w salonie tylko jednego pracownika, swoją drogą bardzo sympatycznego, więc przy pierwszej próbie załatwienia czegokolwiek została dla mnie wystawiona ta sama sztuka, tylko w formie telefonicznej. Przyjechałem do Elektrycznej Pomarańczy odebrać pudełko, które zostało już dla mnie zarezerwowane przez właściciela Fusica, ale i tak musiałem wysłuchać niespełna półgodzinnej rozmowy właściciela z pracownikiem. Sam także dwukrotnie zostałem poproszony do słuchawki i dowiedziałem się, że właściciel firmy może akurat brać prysznic i nie być przygotowany na stres, jakim jest potwierdzenie, że sprzęt ma zostać wypożyczony do testu. Miałem już powiedzieć, że ja również wolę brać prysznic niż targać do naszej redakcji wzmacniacz szanownego jegomościa, ale powstrzymałem się z jednego powodu - byłem najzwyczajniej w świecie ciekawy dalszego rozwoju wypadków. Ale jakimś cudem się udało. Wychodząc z salonu, szybko doszedłem do wniosku, że niedługo prawdopodobnie zostanie zamknięty i powstanie tam kolejna pizzeria albo biuro podróży. A jeśli wciąż działa, szczerze polecam. To sklep ze sprzętem audio, muzeum w PRL-owskim klimacie i teatr komediowy jednocześnie. Wybierzcie się tam w wolnej chwili, a może akurat upolujecie fajny kabelek albo piękną końcówkę mocy z czasów, za którymi podobno większość audiofilów strasznie tęskni.

Mitchell & Johnson SAP-201V

Wygląd i funkcjonalność

Założę się, że niewiele osób kojarzy tę markę i nawet nie ma się czemu dziwić, bo ani nie jest specjalnie znana, ani nie może pochwalić się taką historią, jak chociażby Cambridge Audio czy Creek. Firma została założona w 2011 przez Paula Mitchella i Davida Johnsona, którzy uważają, że sprzęt audio powinien odtwarzać muzykę tak, jak chcieliby tego wykonawcy, a przy tym nie penetrować portfela nabywcy zbyt głęboko. W katalogu oprócz opisywanego wzmacniacza znajdziemy streamer WLD211T, odtwarzacz CDD201V, tuner DR201V, a także akcesoria i słuchawki. Firma ma już na koncie kilka pozytywnych recenzji, głównie z prasy brytyjskiej, jednak powoli zaczyna rozbudowywać swoją sieć dystrybucyjną i w tej chwili jej produkty są już dostępne w kilkunastu krajach na świecie.

SAP-201V rzeczywiście mógłby uchodzić za wzór audiofilskiego wzmacniacza z lat dziewięćdziesiątych. Czarny, stosunkowo ciężki klocek wygląda trochę jak skrzyżowanie małej końcówki mocy z magnetowidem. W centrum mamy spory wyświetlacz, tuż pod nim sześć przycisków aktywujących źródła analogowe i jeden dodatkowy do wyboru jednego z dwóch wejść cyfrowych, po prawej umieszczono włącznik i duże pokrętło regulacji głośności, a z lewej strony dorzucono dodatkowe wejście 3,5 mm dla odtwarzaczy przenośnych czy smartfonów oraz dużego, słuchawkowego jacka. Wzmacniacz jest dostępny w kolorze czarnym i srebrnym. Podobnie, jak w przypadku innego brytyjskiego zawodnika - firmy NAD - aż ciężko powiedzieć która wersja jest ładniejsza, albo po prostu mniej brzydka.

Choć napis na pudełku dumnie głosi, że SAP-201V to wzmacniacz z wbudowanym przetwornikiem, jest jeden problem - nie wyposażono go w wejście USB. Owszem, z tyłu znajdziemy cyfrowe wejście koaksjalne i optyczne, ale komputera nie podłączymy bezpośrednio do integry, chyba że korzystając z dodatkowego wejścia analogowego z przodu. Nie bardzo wiem, komu przyda się wejście cyfrowe lub optyczne w takim wzmacniaczu. Właścicielowi odtwarzacza płyt CD czy może komuś, kto zechce podpiąć do systemu telewizor? Na poprawę brzmienia jakiegoś zewnętrznego streamera raczej bym nie liczył, bo wbudowany przetwornik zbudowano w oparciu o kość Wolfson WM8761, a więc nic hi-endowego. Oprócz tego na tylnej ściance znajdziemy 5 wejść i jedno wyjście RCA, całkiem eleganckie terminale głośnikowe i gniazdo zasilające z dwoma bolcami. W zestawie znajduje się także pilot zdalnego sterowania w formie cienkiej karty zasilanej płaską baterią.

Minusy? Niski WAF jest raczej faktem. Dodatkowo podczas pierwszego odsłuchu, a właściwie jeszcze w trakcie wygrzewania odkryłem, że wzmacniacz najwyraźniej wykrywa obecność sygnału na wejściu, a jeśli takowego nie ma, odłącza jakiś przekaźnik automatycznie odcinając kolumny. Może i nie jest to głupie, ale pstryknięcie jest na tyle głośne i pojawia się tak szybko po zaniknięciu sygnału, że potrafi nieźle przestraszyć. Na przykład podczas wieczornych odsłuchów, kiedy przerwa między utworami będzie o te pół sekundy za długa. Aby wzmacniacz trochę pograł przed testem, pewnej nocy puściłem jakąś playlistę z YouTube'a na tablecie i po chwili musiałem zaprzestać tego procederu ponieważ praktycznie przy każdej zmianie utworu wzmacniacz odłączał kolumny, po czym ponownie pstrykał, przywracając dźwięk. Brak wejścia USB typu B trochę dyskwalifikuje SAP-201V z bycia prawdziwym przetwornikiem. W porządku, technicznie mamy na pokładzie DAC-a, możemy nawet podać mu sygnał na jedno z dwóch wejść cyfrowych, ale moim zdaniem jeśli do przetwornika nie możemy bezpośrednio podłączyć komputera, to już lepiej było sobie tę zabawę darować. Plusy? Regulacja głośności jest bardzo precyzyjna, wyjście słuchawkowe jest całkiem zacne, a wzmacniacz wydaje się być zbudowany całkiem porządnie. Jak brytyjska budżetówka za starych, dobrych czasów.

Mitchell & Johnson SAP-201V

Brzmienie

Skoro już porównujemy SAP-201V do budżetowych wzmacniaczy sprzed kilkunastu lat, to do którego z nich najlepiej pasowałoby jego brzmienie? Cambridge, Creek, NAD, a może Rotel? Jeśli już miałbym posługiwać się taką klasyfikacją, powiedziałbym że testowanej integrze najbliżej jest do Cambridge'a, może z lekką nutką NAD-a. Mitchell & Johnson proponuje nam wzmacniacz konkretny, choć odpowiednio neutralny. Jego brzmienie jest dynamiczne i dość męskie, ale dobrze zrównoważone. Na niższych poziomach głośności jeszcze niewiele się dzieje, ale po wkręceniu potencjometru na średnie obroty, muzyka dostaje kopa. Tyle energii z tak niepozornego piecyka, który na papierze dysponuje mocą 40 W na kanał? Tego naprawdę się nie spodziewałem. Owszem, nie od dziś w audiofilskim środowisku funkcjonują opowieści o brytyjskich watach, które są jakby bardziej kaloryczne niż te japońskie, francuskie czy nawet amerykańskie. Fakt, sam w jednym z systemów używam 60-watowej dzielonki Naima i chyba tylko raz w ciągu kilku lat odczułem niedobór mocy, ale skromny wzmacniacz kosztujący mniej, niż dwa tysiące złotych to jednak inna bajka i wcale bym się nie zdziwił, gdyby brakowało mu dynamiki. Tymczasem z żadną z trzech par kolumn, z którymi współpracował SAP-201V, nie działo się nic złego. Ba, właściwie wszystkie zatańczyły tak, jak im zagrał, co uważam za spory wyczyn.

Brzmienie brytyjskiego piecyka jest ze wszech miar poprawne, więc nie ma co doszukiwać się w nim ewidentnych niedoskonałości. Wszystko jedno czy przyjrzycie się bliżej niskim czy wysokim tonom, przestrzeni czy rozdzielczości, spójności czy barwie - będzie co najmniej dobrze. W kilku dziedzinach SAP-201V wypada nawet lepiej, niż sugerowałaby jego cena. Pierwszą z takich atrakcji jest przejrzystość. Może jeszcze nie jest to rekord świata i okolic, ale znalezienie w tym przedziale cenowym wzmacniacza potrafiącego wyciągnąć z nagrań więcej cennych detali będzie dość trudnym zadaniem. Wiąże się z tym kolejny atut brytyjskiej integry - rytmiczność i coś, co w jego rodzimym kraju kryłoby się pod pojęciem wskaźnika przytupywania. Najprościej można powiedzieć, że z wysokim wskaźnikiem przytupywania mamy do czynienia wtedy, gdy sprzęt potrafi przekazać nam energię i puls nagrań w taki sposób, aby noga sama zaczęła nam się poruszać w rytm muzyki. Niesamowite, ale SAP-201V to ma! Nie sądziłem, że wzmacniacz za niecałe dwa tysiące złotych może robić takie rzeczy. W odpowiednim towarzystwie i z dobrą muzyką, rzecz jasna. Trzecia największa zaleta tego wzmacniacza to moim zdaniem jakość prezentacji wysokich tonów. Generalnie są czytelne i pełne szczegółów, ale kiedy trzeba, potrafią też pokazać odrobinę delikatności i eleganckiego wykończenia. Nie jest to w każdym razie sycząca, brudna góra charakterystyczna dla wielu urządzeń z tej półki.

Minusy? Nie wiem dlaczego, ale jakoś nie zachwyciła mnie średnica tego wzmacniacza. Czytałem nawet kilka recenzji, w których przewijał się wątek bardzo audiofilskiego środka pasma, ale mi jakoś nie było dane tego usłyszeć. Może nie trafiłem we właściwe kolumny. Chwilami brakowało mi też najniższego basu, miałem wrażenie, że poświęcono go w imię szybkości. Barwa dźwięku prezentowanego przez SAP-201V nie jest ani ciepła ani zimna, co akurat należałoby uznać za korzystne zjawisko, ale dla mnie to chyba jeszcze nie ten poziom aby mówić o doskonałej neutralności w tym najbardziej audiofilskim znaczeniu. Osobiście wolałbym żeby wzmacniacz za te pieniądze grał nieco cieplej, a przez to jeszcze ciekawiej. To już jednak czepianie się na siłę. Generalnie SAP-201V to bardzo udana maszyna, którą można potraktować jako alternatywę dla kinowych amplitunerów, a nawet niektórych wzmacniaczy za 3000 zł. Może i Mitchell & Johnson jest brzydszy, może nie ma gniazda USB i rozpoznawalnego loga, ale stosunek jakości brzmienia do ceny jest w jego przypadku bardzo korzystny.

Mitchell & Johnson SAP-201V

Budowa i parametry

Mitchell & Johnson SAP-201V to wzmacniacz zintegrowany dysponujący mocą 40 W na kanał przy ośmiu omach i 50 W na kanał w przypadku obciążenia czteroomowego. Urządzenie prezentuje się dość skromnie, ale jest wykonane nad wyraz solidnie, jak na tę kategorię cenową. Wbudowany DAC bazuje na kości Wolfson WM8761 i obsługuje sygnały w jakości do 24 bit/192 kHz, jednak użytkownik ma do dyspozycji tylko jedno wejście optyczne i jedno koaksjalne. Więcej, bo aż sześć, jest wejść analogowych, w tym jedno przeznaczone dla gramofonów z wkładką MM, a jedno to umieszczone z przodu gniazdo 3,5 mm. Mimo obecności tylko jednego pokrętła na panelu frontowym, wzmacniacz ma regulację barwy i balansu, do której to dostaniemy się naciskając dużą gałkę potencjometru. Regulacja głośności odbywa się na drodze cyfrowej. Z ciekawszych parametrów warto wymienić zniekształcenia na poziomie 0,08%, stosunek sygnału do szumu powyżej 85 dB dla wejść analogowych i 61 dB dla gniazda phono, a także maksymalny pobór energii wynoszący 250 W, co jasno sugeruje, że SAP-201V to nie żadna klasa D. Wzmacniacz zamknięto w obudowie o dość standardowych wymiarach i całkowitej masie 6,3 kg.

Konfiguracja

Pylon Audio Sapphire 31 SLE, Tannoy Mercury 7.2, Chartwell LS3/5, Marantz HD-DAC1, YBA Heritage D100, AriniAudio Individual, Argentum Sw-0,5/1, Enerr Tablette 6S, Enerr Symbol Hybrid, AudioQuest NRG-2.

Mitchell & Johnson SAP-201V

Werdykt

Mitchell & Johnson SAP-201V to istotnie bardzo sympatyczny wzmacniacz. Jeżeli przy zakupie kierujecie się przede wszystkim jakością oferowanego dźwięku, ciężko będzie znaleźć dla niego konkurencję w zbliżonej cenie. Wygląda mało atrakcyjnie, nie ma żadnej łączności bezprzewodowej ani nawet gniazdka USB, ale brzmieniowo powinien rozwalić prawie każdy amplituner w cenie 2000-2500 zł. Jeśli znajdziecie odpowiednie kolumny i źródło, być może wyciągniecie z niego jeszcze więcej. Niewielkie minusy funkcjonalne są jak najbardziej do przełknięcia. Gdyby SAP-201V pojawił się na rynku kilkanaście lat temu, Cambridge Audio A500, Creek 4330, NAD C350 i Rotel RA-02 miałyby kolejnego godnego rywala. Kto pamięta tamte czasy, ten wie, że dla bohatera naszego testu jest to duży komplement.

Mitchell & Johnson SAP-201V

Dane techniczne

Moc wyjściowa: 2 x 40 W/8 Ω, 2 x 50 W/4 Ω
Wejścia analogowe: 5 x RCA, 3,5 mm
Wyjścia analogowe: 1 x rec-out (RCA)
Wejście phono: MM
Wyjście słuchawkowe: 6,3 mm
Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 50 kHz
Zniekształcenia: 0,08%
Stosunek sygnał/szum: >85 dB
Wymiary (W/S/G): 8/43/28,3 cm
Masa: 6,3 kg
Cena: 1890 zł

Sprzęt do testu dostarczył salon Fusic.

Zdjęcia: Marcin Jaworski, StereoLife.

Równowaga tonalna
RownowagaStartRownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4Rownowaga4RownowagaStop

Dynamika
Poziomy7

Rozdzielczość
Poziomy7

Barwa dźwięku
Barwa4

Szybkość
Poziomy7

Spójność
Poziomy6

Muzykalność
Poziomy6

Szerokość sceny stereo
SzerokoscStereo2

Głębia sceny stereo
GlebiaStereo13

Jakość wykonania
Poziomy7

Funkcjonalność
Poziomy6

Cena
Poziomy8


Komentarze (1)

  • Tadek

    Przecież to jest Sansui SAP 201V ze zmienioną naklejką na M&J. Panowie M&J byli dystrybutorami sprzętu firmy Sansui w Wielkiej Brytanii, ale po tym "numerze" rozstali się.

    0

Skomentuj

Komentuj jako gość

0

Zobacz także

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Od toroidów do wzmacniaczy marzeń - Fezz Audio

Gdyby ktoś powiedział, że siedziba jednej z najciekawszych i najszybciej rozwijających się firm produkujących wzmacniacze lampowe i podzespoły do sprzętu hi-fi nie mieści się w Monachium, Glasgow czy Tokio, ale w maleńkiej wsi pod Białymstokiem, wielu audiofilów uniosłoby brwi. W końcu to samo serce Podlasia, które w Polsce uważane jest...

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Sekrety skandynawskiego designu - od architektury do sprzętu stereo

Styl skandynawski to jedno z najbardziej rozpoznawalnych zjawisk we współczesnym wzornictwie. Często bywa opisywany tak, jakby był gotowym schematem - zestawem zasad, które można odtworzyć w dowolnym miejscu na świecie. Wystarczy tylko połączyć jasne drewno, białe ściany, kilka prostych form, odrobinę tekstyliów, rośliny w ceramicznej doniczce i gotowe. W rzeczywistości...

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

432 kontra 440 Hz - Muzyczny sekret czy teoria spiskowa?

Melomani potrafią godzinami zasłuchiwać się w ulubionych płytach, śledząc najdrobniejsze niuanse ich realizacji i różnice między poszczególnymi wydaniami. Audiofile z obsesyjną dokładnością porównują brzmienie różnych DAC-ów, lamp i przewodów z czystego srebra - wszystko po to, by zbliżyć się do tego, co określają jako "prawdę nagrania" lub "dźwięk jak na...

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut nie był przypadkowym wejściem w świat audio, lecz przedsięwzięciem realizowanym przez zespół doświadczonych specjalistów - inżynierów i menedżerów, którzy pracowali już przez dekady przy wysoce zaawansowanych projektach w obrębie przetworników,...

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który nikogo już nie zabierze?

Spotify Lossless - ósmy cud świata czy spóźniony pociąg, który…

Na pewne rzeczy w życiu czeka się tak długo, że człowiek zaczyna wątpić, czy w ogóle dożyje ich spełnienia. Jedni latami wypatrują nowej płyty ulubionego zespołu, inni odliczają dni do kolejnego sezonu ukochanego serialu, a audiofile? Cóż, oni od niemal dekady czekali, aż Spotify wreszcie wprowadzi streaming w bezstratnej jakości....

Bannery dolne

Nowe testy

Poprzedni Następny
Sennheiser Momentum 5 Wireless

Sennheiser Momentum 5 Wireless

Są w świecie audio produkty, których kolejne generacje pojawiają się tak regularnie, że właściwie można ustawiać według nich kalendarz. Co rok nowy smartfon, co dwa lata nowa wersja przetwornika, co...

Canor Verto D4S + Virtus I4S

Canor Verto D4S + Virtus I4S

Przymierzając się do zakupu hi-endowego systemu stereo, zwykle zaczynamy przeglądać katalogi producentów amerykańskich, niemieckich, brytyjskich, włoskich, francuskich, japońskich albo skandynawskich. W ostatnich latach do tego grona dołączyły także firmy chińskie,...

Matrix Audio ND-1

Matrix Audio ND-1

Jeszcze kilka lat temu kierunek rozwoju cyfrowego audio wydawał się całkowicie oczywisty. Skoro odtwarzacz sieciowy i tak potrzebuje przetwornika, a ten coraz częściej otrzymuje regulację głośności, wyjście słuchawkowe i kilka...

Bannery boczne

Komentarze

Piort
Ortofon OM 10 i M2 Red to w sumie ta sama wkładka, więc nie wiem, skąd pomysł na podmiankę :P
Adam
Pięknie wykonane słuchawki, prawdziwe dzieło sztuki. Dosyć długo szukałem słuchawek dla siebie i po przesłuchaniu planarów i dynamików stwierdziłem, że jednak t...
leszcz
Formatów już było wiele. Ustaliły się te, które są. Parametry coraz wyższe są już tylko liczbami, bo jakości jeszcze lepszej się fizycznie zrobić nie da. Firmy ...
Felek
Mam Venere 2.5, ale po przeczytaniu tego artykułu przerabiam je na Olimpicę II 1/2. To nie będzie III, ale w moim przedziale możliwości dam radę i nie obrażą si...
Jaro
W świetle tego, co podziało się z Auralikiem, przydałoby się takie urządzenie stworzone przez inną firmę, żeby moja S1 za 1-2 lata nie odmówiła współpracy.

Płyty

Chelsea Wolfe - The Dark

Chelsea Wolfe - The Dark

Tytuł "The Dark" brzmi jak obietnica czegoś dobrze znanego wszystkim, którzy śledzą twórczość Chelsea Wolfe od dłuższego czasu. Można więc...

Newsy

Tech Corner

Podstawowe własności i parametry wzmacniaczy stereo

Podstawowe własności i parametry wzmacniaczy stereo

Czy to w domowym zaciszu, na koncercie, podczas pracy w studiu czy w samochodzie - wzmacniacz jest jednym z kluczowych elementów każdego systemu stereo. Czym właściwie jest? Najprościej można powiedzieć, że jest to układ elektroniczny, którego zadaniem jest wytworzenie na wyjściu sygnału analogowego będącego wzmocnioną kopią sygnału podanego na wejście....

Nowości ze świata

  • Topping has never been particularly shy about squeezing ambitious specifications into inexpensive little boxes, but DX1 II is a much more substantial update than its familiar name might suggest. The original DX1 was deliberately simple - a USB-powered DAC and...

  • One of the traditional arguments against active loudspeakers is that their electronics age faster than their cabinets and drivers. An amplifier module can become outdated, streaming standards change and DSP platforms improve, while the acoustic part of a well-designed speaker...

  • AudioQuest DragonFly is one of those products that hardly needs an introduction. The original model appeared in 2012 and helped turn the USB dongle DAC from a niche computer-audio accessory into a genuinely mainstream hi-fi product, with more than 300,000...

Prezentacje

40 lat głośnikowego modernizmu - Focal

40 lat głośnikowego modernizmu - Focal

Co przychodzi nam do głowy, kiedy myślimy o Francji? Wiadomo - świetna kuchnia, doskonałe wina i sery, luksusowe perfumy, nowoczesna architektura, pokazy mody, festiwale filmowe, słynni malarze i wiecznie zakorkowane uliczki Paryża. Dla amatorów sprzętu hi-fi jest to także jeden z najważniejszych krajów na audiofilskiej mapie świata. To właśnie tutaj...

Poradniki

Listy

Galerie

Dyskografie

Wywiady

Erik Wiederholtz - Perlisten

Erik Wiederholtz - Perlisten

Marka Perlisten wkroczyła na rynek hi-fi w sposób, który zaskoczył wielu - nagle, a jednocześnie z wielkimi ambicjami. Jej debiut...

Popularne artykuły

Vintage